E-book
6.83
drukowana A5
28.44
Zwłaszcza to

Bezpłatny fragment - Zwłaszcza to

cz. VIII


Objętość:
150 str.
ISBN:
978-83-8126-872-1
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 28.44

Mini?

pomalowałem niebo

twoimi ustami

gdzieś między porankiem

a oddechem nocy

**


kwiaty wplecione w źrenic

świat

zapuściły się mocnym zapachem

twoich słów

**


kiedy wyszła

cisza

stłumiona słowami

nie wiem

nadal biegnę

sercem za twoim

**


naprawdę chcę

umówić się z twoim sercem

na wieczną randkę

dotyków słów czułych pocałunków

może i dzieci gromadą

otoczeni w ogrodu kącie

wspólnymi spacerami spleceni

stuleni wobec zimnego podmuchu

grających oczu przechodniów

zazdrosnych szczęściem spijanym

każdej niezwykłej codzienności

**


lampka wina

rozświetlająca

niejasny portret

przyszłości

gdy kolorem

twojego serca

zapisana

nie straszna

kolejna minuta

życia

**


…i te gwiazdy

też dostałem

marny to prezent

bez namiastki

twoich słów

trzepotu zieleni oczu

marny prezent

z gwiazd

**


zaszyty

z samotności ziarnami

czekam

na nożyczki

i zszycie

z twoim sercem

**


zapity twoim sercem

szczyl coraz ciężej

wzdycha nie chcąc

dzielić się tobą

nawet z lustra odbiciem

zapity twoimi myślami…

**


słodyczą pocałunku

pieszczą twoje słowa

zmysłowe

zaproszenie do ogrodu

sztuk

nie tylko

wspólnymi nocami

**


w pokoju tym

gdzie serce twoje krwawi

zatrzymam potok

czerwonych słów

gojąc rany

pocałunkami mojego

**


wieczorem

wyjdę w ladacznicy najjaśniejszej

objęcia

skowycząc niczym do księżyca

opowiem historię tęsknoty

cierpienia

póki blady świat nie wygasi

jej uśmiechu

mnie nie przepędzi niedospany

śmieciarz

**


otulę

twoją nagość

moim sercem

**


zajrzałem całym

światem

w głębię źrenic

twojej duszy

**


spotkać

choćby długością

słowa cześć

spotkać

choćby muśnięciem

chwili spojrzenia

spotkać

ciebie

**


zagryzam wargi

ustami

twoich oczu

**


..i tej nocy

odkryjemy raj

w blasku oczu

**


życie to teatr

pełni kolorów bal

z tęczowymi maskami

kryjące biedne sny

blade serca słowa

i duszę bez ramienia

życie to teatr

**


na krańcu tęczy

wyczekuje ciebie

zwykłe serce

...moje

**


modlitwę rozpocznę

…i tęsknię

za twoimi oczami

nie wspomnę o pieszczot

spokoju słów


twoich słów

**


snując się długim korytarzem

twoim zapachem wyczuwam

obecność dłoni

głaszczących moje cienie

słów

bezsennych spotkań

naszych ust

**


zbudził mnie

szelest twojego

imienia

**


zasnąłem w śnie

spacerujących

trzech serc

**


głaszczę się myślami

cóż mi pozostało

kilka zapamiętanych słów

pieści ciało moje

kiedyś w przyszłości powiewie

pieścić będzie ciebie dłoń

moja

**


onanizowany słowami

srebrnego rycerza

zakładam kaganiec

póki jeszcze pora

przeżyć kolejnych oddechów

spokojne wzloty

czyż nie pragnę za wiele

na ziemi chyba już niczyjej

lecz dalej wyczuwalnie

stęchlizną pachnącej

**


zapiał z rana

sznur kościelnego tonu

pociągany niczym ministranta

obowiązek służenia

sacrum i profanum

ziemskiego piedestału

**


wzbiłem się

tuż nad morze

w złocieniu piasków

oczu twoich zieleń

samotna być nie może

nie pozwolę

**


oddycham tym samym

blaskiem oczu

jakie wyobraźnia rysowała

słowami na białym papierze

myśli

**


zapachniało sensacją

w błękicie rodzimego

porn klubu

jestem heterolubem

oznajmiłem

**


dobrze zabarwione krwawe łowy

niczym złota rybka

w sidła schwytany

proszę pięknej damy

o litość i zrozumienie

nie jestem do kichotem

zamiast dulcynei z toboso

wolę serce

**


oparłem się o tęsknotę

przy zachodzie słońca

wyczekując cierpliwie

rytmów twojego serca

**


…i zarumienimy się

wspólnymi słów dotykami

niczym skryci kochankowie

obmacywać się sercami

**


tkam słowami

łez jedwabiste perełki

zapięte radością

pośród rzęs gromady

**


zielonooka kobieta

piersi oplecione

setkami uwielbień warg

pragnących pożądań

ciała w jakie ubrałaś

serce

**


oblubieńcowi wypłowiałych dam

założono zielony szal

mechacąc jego marzenia

spokojnej starości sumienia

**


z gliny

formowanej naszymi rękoma

powstanie piękny posąg

i chociaż poprzedni nie mojego autorstwa

uznam za równie cenny

co poprzednie… dwa

**


niosły mnie stopy

najpierw lewa potem prawa

a może prawa potem lewa

nie pamiętam

niosły mnie stopy

po gruncie wspólnej historii

jaką jest ojczyzna

póki nie żąda mojej krwawicy

**


a poranek tuż tuż

a noc jeszcze ociąga się

i niechęć by uciec

z twojego snu objęcia

**


wśród wrzawy

zacisznego poranka

słyszę pocałunki

twoich oczu

**


zagryzam usta twoimi

pocałunkami biczującymi

ciało nadstawiam

nie tylko porankami

entuzjastycznie witając

w tajemniczym pokoju

ciebie

**


chciałbym adorować cię

jak to czynią amanci

lecz z małym dopiskiem

żem jedyny zaobrączkowany

ptaszek

**


noc rozgrzana

usta zachłanne

dotyk niedosytów

nie tylko wyobraźnią

moich słów

**


ciemnymi zaułkami

rzeki słów

spaceruję sercem

opadłym w twojej nieobecności

nie rozmowne

z samotności bladymi kałużami

**


zaplątałem się zapachem

twoich włosów

onieśmielających mnie

każdym porankiem

**


płonie krzak

wonnych namiętności

serca zapatrzonego

tobą

**


nad potokiem

zapachnionym ustami

twoich warg

przyczekuję

dłuższą chwilkę

pomimo sędziwych lat

**


kroplą wyobraźni

namaluję wspólny

świat

naszym sercom

**


…i może

zdarzy się

maleńki cud

dotykiem serc

zakochamy się

**


dokąd pędzisz

moje życie

dokąd zmierzasz

beze mnie

**


martwe słowa

zawirowały się

gorączką szarych

dni

martwością

pochłoniętych sobą

serc

**


pisałaś że…

teraz odchodzisz

w cienia świetle

**


zmęczyłem się

nieobecnością

twoich kroków

**


uprawiam najpoważniejszą

ze sztuk pisania

gadulstwo monologiem

**


zatańczmy nasz obłęd

zamkniętych pokoi

**


zobacz mamo

chodzę na boso

złapię trypla

**


...nawet w promieniach

twojego cienia

czuję bicie…

**


pamiętam burze

ciszy twoich słów

zapatrzony w czerwień mapy

przemierzam bezkres

wzburzonego oceanu

wprost do bijącego

ciepłem portu

póki bramy otwarte

póki…

**


zatonąłem się

w głębi zieleni

oczu...twoich

**


w raju snów

zapachniało

sercem

**


bawcie się polityką

kolejny raz zszyję

dziury

świecące życia przykładem

**


zaszeptałem się

pocałunków sennej nocy

objęciami pieszczącymi się

rozmową

ust

piersi tęsknotami

**


otrząsnę

pyły zbolałych ran

serce posklejam

a co tam

zasiądę niczym

wypłowiały wieszcz

kolejne sylaby

pojawią się na wypukłości

kart

byleby uciec

od śmierci

wspomnień

że serca znów posłuchałem

**


zatańczył rozkoszy taniec

upierzony klaun

jakże ślicznie biła brawo

podpisując zlecenie

obojętności

**


zanurzę

goryczy ze kieliszki dwa

póki jeszcze żywe usta

wspomnę twoje zdrowie

niczym milczenie

uczczę się

w kolejnej pozie

chrystusowego

przekleństwa

**


pusta przestrzeń

zakreślona czerwienią

pomadki

odbiła się echem

dawnej świetności

zabawiaki damskich

kieszeni

**


przeżył

może kilkanaście

oddechów wiosen

osobiście

ukatrupiłem

w zimnym objęciu

niemej obojętności

ojcowskich słów

**


w salonie martwych świec

zamarłem się chłodem

twoich słów

**


zaurocz się

słowami

ostatni raz

i zdmuchnijmy świeczki blask

nie ważne co kryje ciemność

zaurocz się

ostatni raz… i przywitam

nicości wrzask

**


byleby

do wieczora

do nocy objęć

gdy zasną oczy

i będę bezpieczny

na huśtawce życia

**


przeraża

przerażony lęk

znający możliwości

serca...mojego

**


marznę

wśród gorących

pocałunków

twojego serca

**


przyglądam się wam

rybki nadęte kolorami

wspaniałe wyniosłe

kuszące oczy moje

nęcące krocza napięcie

martwe dla serca

nadal rządzącego

niepodzielnie

**


wznieśli ludzie

toast radości słów

zakończył poeta

ponoć

wypisywaniem bzdur

zamęczać

zszedł na dół

porządny wziąć w ręce

urobek

bez...myśli przykrych

żyć

na dnie

**


gdybyś była

jedną z nas

neurotyczną pchłą

z wbitymi pazurami

w przeznaczenia opowieści

poszłabyś ze mną

tą drogą czy…

za parawany samotności

skryła swój skarb

w czerwieni zbudowany

**


odejdź ode mnie

śmierdzę

śmierdzę porażek

wysypiskiem

stłoczony między

fałdów rzygowiny

dryfuję w poprzez

białej otchłani

dziwnego światła

kończącego dźwiękiem

semafora

u najwyższego

ponoć boga

odejdź śmierdzę

**


spijam znajomą twarz

wydzierganą losem

strużkami słów

zapełniającą moją…

…świadomość serca

**


brutalne pocałunki

chorób toczących

twoje ciało bledną

w cieniu obojętności

toczących się słów

z którą nie potrafię

przyswoić się

**


...nie przez szerokie

bramy

lecz rdzewiejącą furtką

do serca twojego…

**


noe upity tańczył

nagim ciałem

tańczę

upity każdym embrionem

kobiecości serca

jakim obdarzasz

nawet nocami

z daleka

**


długi dzień

trzy miesięcznych

niemych rozmów

zakończył się

martwym mrugnięciem

powieki serca

żegnam

padła salwa

**


mediolan

pełen szarości

umierających dam

i ty

ledwo żarzący się

promyk

zatroskanych oczu

zamglonych marzeniami

o czułości choćby

cienia

wśród potępiającego

słowami świata

**


rozczochrane pocałunki

bujnie spijają słowa

napromieniowane tobą

z oszalałym czerwonym

licznikiem geigera

**


wznosząc się

pagórkami pocałunków

opadam między pośladków

rozkosze

**


pustym echem

odbijam się

ścianami twojego

serca

**


czasem rozmawiamy

ciszy namiętnością

**


przedmieścia

twoich oczu zasnute

porannych marzeń snem

chyba nie dla moich

ust...przeznaczone

**


wiatr mgły

zaniósł słowa

przepisane kolejnym

życiem

**


otwórz

szklanych przepowiedni

skłonnych dzisiejszego

wieczoru wznieść

ze mną toast

ku uciesze pragmatyków

szklanego życia

**


usłyszałem

pośród poranka nocy

sen

wtulony twoimi ustami

**


lubię zapach

twoich słów

nawet w strzępach

**


przemycam się

między wersami

o tobie

**


zwęża się droga

nadziei zapełnionych

słomą

a jednak ufny sobie

podążam do ciebie

wejść nie chcę na salonów

blask

interesuje...serce

tylko

**


PA PA


krople

twojej nieobecności

sercu chwile orzeźwienia

niosą pomiędzy

wykrwawianiem się

kolejnej rundy

gdzieś na ringu czerwonego

dywanu

przekleństwa

życia wedle własnych zasad

wedle własnych...bić

martwiejącego romantyzmu

**


morowe powietrze

wdzierające się na rogatki

serca wprost z umysłu

zabija przyjaciela

uratuj go

zielenią powiewną pocałunku

szeptów… oczu

**


zaczerpnąłem sił

niczym matejko

grunwaldzkim tematem

teraz teraz

będę...nie...bił...się

z twoimi obojętności

melodiami

białego fortepianu

**


zanurzyłem się

głęboką zielenią

twoich oczu

późnym dniem poranka

na papierze

gorących wspomnień

**


po cóż mi

przyjaciele

gdy mam twoją

gorącą

nieobecność…

**


zapełnione nieme

dźwięki naczyniem

przeźroczystej fiolki

spływają poprzez dłonie

zastygłego czasu

wedle twoich proroctw

**


krople atramentu wylałem

żebyś zaginęła pośród

blednących sylab bezsensem

rysowania na papierze...nas

**


głębokie jeziora

nie przebytych spraw

zażyły się w jednym słowie

naznaczonym tym

JA

zanim los grubą kreską

nie wciągnie między regały

skurzonych opowieści

tego… JA

**


gram

na nerwach namiętności

twoimi słowami

**


los porzucił mały

okruszek oddychający

jeszcze cząstkami migotającej

nadziei

zamkniętej w powadze

małej łódeczki wymalowanej

słowem

TY

gdzieś w bezmiarze oceanu

dźwięków zdarzeń

tak bardzo zajmujących się

bezsensem każdej sekundy

tych… oddechów

**


kiedyś przetrwamy

nawet… zimę

byleby padało

**


w wieczornym półcieniu

nabrzmiałych pośladków

odnalazłem tęcze

moich pocałunków

**


dziś rano rozbroiłem

wspomnieniem o...tobie

namiętnego serca granat

**


...nie szumu fal królowo

spętana wyblakłych projekcji

iluzjami… lecz TY

międzyrzecza księżniczko

pozostań w moich snach

ścielących łoże wspomnień

do...marzeń samotnością

pustelnika nabrzmiałych

słów...ginącego gatunku

**


wyschły wianek

jaki zaplatałem

spojrzeniem wokół ust

nadal szczelnie

okryty kurzem śpi spokojem

w szuflandii świecie

śpi...nie budźcie

snów rysowanych

pragnieniami

nie budźcie gdy

nie gotowi unieść

ciężar wspólnych

oddechów samym

sercem

**


zrytymi myślami wąwozu

w dźwięcznym półcieniu

spaceruje morderczo spokojem

pełnej zieleni bluszcz

otulając pocałunków dotykiem

skrawki nagiej ziemi

kolejnym nekrologiem

w sens poszukiwania

szczęścia

**


pożądasz zimnymi ogniami

mojej duszy ciała

pożądasz gorącem lodu

mojego serca myśli

pożądasz wybuchem obojętności

moich sylab życia

pożądasz… w przeszłości dłoniach

**


rozbiorę się

twoich snów

otchłanią martwej

ciszy

**


...stokrotek

czerwień zapisanych

zapachem zwiewnej

sukni

dźwięczącej niemą

ciszą pośród

dotyków wyblakłych gorącem

słów moich…

**


spijając z ust

czerwieni gorący smak

bukietem wonności zapachu

dotyku piersi wyzwolić serca krzyk

zamknięty pośród dłoni obaw...twoich

**


zaistnieć w kabale życia

kart boga

prześladowcze oczy wróżbiarki

w dziwnej roli

przeznaczenia… we dwoje

**


oddycham

(nie) sterylnością

twoich

grzechów

**


obłoki mgieł

zaszczutych słów

rozpleniły się w myślach

dziurawiąc sito

dobrych przykazań

dziurawiąc rozdęty brzuch

wszelkimi chęciami

smyczy w namiętności wrót

obłoki mgieł…

**


płaczemy

ciszą

startych

słów

**


przekarmiono

dzicz

w czerwonym zoo

**


zaczepił się

wspomnieniami

twoim cieniem

**


spalmy się

obcych spojrzeń

błękicie

**


tyle długich sekund

trwam powrotem

twoich oczu

wśród świtu naszych

słów

**


ojcze czemu

karmisz dzieci

słowami

przecież wierzący

ateiści

widzą twoje miłosierdzie

**


skostniałe słowa

martwej przeszłości

nie zawodzą seansem

wieczoru wspomnień

dławiąc rozsądek drapania

strupów ran...serca

**


zasnąłem

twoim dobranoc

z mojego dzień dobry

**


spojrzałem na dłonie

utkane ciepłem

schronienie

myśli

skulone twoją

tęsknotą

dłonie

bramy serca płynącego

w bezmiarze pustego oceanu

niedługo

**


obchodź się

delikatnie

porcelanowym żołnierzykiem

czerwienią malowanym

między tętnami

ciepłych słów

wyklutych czeluściach

krwistego przyjaciela

dbaj

**


jesień zrodziła się

wiosną po środku lata

czas zatrzymał się

pomimo tęsknoty

szeptów lodowej pani

jesień zrodziła się

w zakamarkach ciebie

**


cisza

z biegiem słów

odbiła się

gorzkim snem

pośród pragnień

rąk

**


skrawki

pamięci czeszące się cierpieniami

wycinam słowem

niczym gangreny krzyk

w przedsionku serca

**


tak przepięknie

śpisz

w trumnie wspomnień

moich

**


CYRK


objazdowy cyrk

zawitał w moje podwórza

słowami czaruje niegdyś

twoimi

o północy witając wspomnienia

minionych snów

w karafce żyjącej goryczy

w czerwonym papierowym

świecie

**


blady świt zagościł

w sercu otulając echo

promieni pięknie

pośród życia… kąpieli

martwych

**


pędź w obłoku niszczenia

zostawiając mi snów ciepły

podgłówek zimnych wieczorów

pocałunki

**


narodziłem się gdy umarłem

a może dzień później

wstałem z pustki głową w słowach

pieniąc się z podniety do zamarłego

kromką chleba życia

niezmiernie przeznaczonego

według tarota boga

**


rozkopałem mnóstwo rabat cebuli

przysięgam słowem

wstydliwy za powolną śmierć

usychającej maciejki w cieniu serca

przeklętego biurokraty

**


wleczesz się martwa

różowym kolorytem

dawno głęboko

rozkopany gniję oddechu

słowem

wiwat moja ojczyzno

wiwat łono sercem rozkochane

**


apaszka zwiewna

aksamitem szyi

pamięta cię

w zamęcie

ust

**


śnij o mnie

jak koszmary

o tobie

**


w rozłożystym ogrodzie

sekretne sylaby

pachną tobą

**


jakże kocham

cię

moje westchnienie

z sercem w parze

niemą lampką

wieczornego wina

hauście

**


szósta rano

powraca zapach

życia

twój w pościeli

nadal całuje

**


madonny przedmieść

ociężałe brzaskiem świtu

zapraszają mnie

wieczorną porą

rozbudzone dźwiękiem

cudownych możliwości

małej kieszeni

**


bez ciebie niebo

dręczy wypalającym

wspomnień cieniem

**


spaliły

sny

wyblakłych

nadziei

koszmary

**


z tysiąca oczu

najsłodsze twoje piersi

moich nocy oblubienico

**


zajrzyj

do mojego serca

jak bije twoim

**


tysiące demonów

tęsknoty

zbiera żniwo

sekundą twojej

nieobecności

**


rozmawiamy

szeptami ciszy

w czułych ramionach

obojętności

**


spakowałem

nas...troje

na resztę

nie stać mnie

**


opowiedz zapachem róży

historię twoich oczu

zamkniętych

w serca świecie

opowiedz...proszę

**


jesteś

chociaż

w myślach snów

lecz jesteś

**


niebo ryczy

błękitem

szukam cię

diablico

pośród krzyku

lukrowego lazuru

nieba...szukam

**


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 28.44