Zrozumieć cywilizację
Sentencje
„Wszystko we Wszechświecie jest nieustającym i cyklicznym procesem przemiany materii w energię i energii w materię. Nie ma niczego co nie było by energią, nawet myśli są energią”.
Henryk Walerian Skowroński
„Bóg jest odwieczną kreatywną energią. W naszym przypadku ludzi stworzonych z pierwiastków Ziemi Bogiem jest Słońce”.
Henryk Walerian Skowroński
„Wszelka energia pochodzi z materii a wszelka materia z energii.To są zjawiska współzależne, każda energia musi mieć źródło i nigdy nie powstaje sama od siebie analogicznie jest z materią. Tak więc odwiecznie istnieje energia z materii i materia z energii”.
Henryk Walerian Skowroński
„Astronomie skoro ty nazywasz Boga Słońce, „żółtym karłem” to kim ty w takim układzie jesteś, wielkim Astronomem? Trochę pokory.
Spójrz na okładkę tej książki jeszcze raz i zastanów się!”.
Henryk Walerian Skowroński
„Ludzie często mylą pojęcie Świat a cywilizacja i stosują je zamiennie i niestosownie. Otóż, Świat to wszystko to co stworzone przez Boga Słońce a cywilizacja to wszystko co nadbudował człowiek z tego co już było stworzone przez Boga Słońce”.
Henryk Walerian Skowroński
„Nie ma nic bardziej zbawiennego dla ludzkości niż zrozumienie otaczającego nas Świata”.
Henryk Walerian Skowroński
Słowem wstępu
Moją książkę, jak i dwie poprzednie „Boże Stworzenie” oraz „Bóg Słońce Era Wodnika”, poświęcam niezmiennie jedynemu realnemu, niepodzielnemu Stwórcy i Kreatorowi Układu Słonecznego: Bogu Słońce.
Obecnie cała ludzkość wraz z Planetą Ziemia weszła astrologicznie (astronomicznie) w Erę Wodnika. Jest to proces bezsprzeczny: nastąpiłby nawet gdyby nie było nas ludzi na Ziemi, nawet gdyby istnieli ludzie, a nie było wszystkich obecnych religii. Ten astronomiczny proces wejścia Ziemi w Erę Wodnika dokonałby się bez udziału i wpływu człowieka, bo jest procesem nadrzędnym, ustanowionym przez Boga Słońce ponad ziemskimi religiami, ideologiami, rządami, osiągnięciami nauki i postępem technologicznym nawet tym, który odbywa się na orbicie Ziemi.
Ludzie już od tysięcy lat obserwują nie tylko koniec swojego nosa, ale i Gwiazdy na mapie nieba. Układ Gwiazd nie zmienił się znacząco od milionów lat, ponieważ Bóg Słońce wraz z Układem Słonecznym i wirującą Ziemią przemieszcza się razem z całym ramieniem Galaktyki wokół jej centrum razem ze wszystkimi Gwiazdami w niej zawartymi.
Jedyne, co z naszego punktu widzenia obserwatora z Ziemi mogło się zmienić, to kolaps Gwiazd Olbrzymów i ich wybuch (zniknięcie z pola widzenia na mapie nieba), a także formowanie się nowych Gwiazd z mgławic (pojawienie się nowych świetlnych punktów na mapie nieba) oraz cykliczne pojawianie się komet (lub niecykliczne — meteorytów).
Ludzie od dziesiątek tysięcy lat obserwowali nocne niebo i wyciągali z tych obserwacji przeróżne wnioski, układali na ich podstawie zawiłe mitologie oraz kalendarze. Istniało wiele dobrze udokumentowanych starożytnych cywilizacji, które rozwinęły wysoko zaawansowaną astronomię i nauki matematyczne dzięki temu uczeni i kapłani w takich cywilizacjach byli zdolni do układania między innymi swoich kalendarzy.
Nie obędzie się też bez odniesień religijnych albowiem w religii chrześcijańskiej (czy też katolickiej) mamy bardzo mocne odniesienia do zjawisk astronomicznych, co postaram się pokrótce wyjaśnić na podstawie tzw. Ewangelii.
Zapraszam do lektury nawet jeśli nie zgadzasz się ze mną we wszystkim. Może choć część z tych myśli pozostanie w Tobie na dłużej.
Obecna kondycja duchowa i mentalna cywilizacji
Niestety, przez manipulacje i zbrodnie, które miały miejsce w Erze Ryb, ludzkość, zamiast wejść w Erę współpracy, pokoju, harmonii i rozwoju duchowego, weszła w Erę nowych technologii jądrowych, cyfrowych, manipulacji genetycznych oraz tzw. „inżynierii finansowej”. Zamiast autentycznej transformacji zaproponowano ludziom wizję podboju kosmosu i raju na Ziemi, która w moim przekonaniu jest iluzją. Zasiedlanie Księżyca czy Marsa jest nie tylko bezcelowe, ale też wyjątkowo kosztowne; ma obciążyć podatników. System ten nazywam UTOPIĄ.
Z drugiej strony tzw. tradycjonaliści chcą mentalnego powrotu do średniowiecza — DYSTOPII. Zarówno neokonserwatyści, jak i liberałowie nie chcą przejść duchowej, pozytywnej przemiany. Żadna z tych grup nie chce pokojowej transformacji religijnej w Erze Wodnika z religii oderwanych od astronomii ku religii solarnej. Dramat.
Proszę zrozumieć: nie jestem przeciw technologiom są one z reguły neutralne. Jeśli jednak nie uporządkujemy pokojowo kwestii religijnych (oderwanych od pierwotnego, astronomicznego sensu), nie będzie lepszej cywilizacji.
Zamiast wejść w Erę pokoju, współpracy i rozwoju duchowego, zostaliśmy wprowadzeni w chaos ideologii, wojen i dezinformacji. Czas ten bywa nazywany „Nowym Porządkiem Świata” (NWO) choć słuszniej byłoby nazwać go Nowym Chaosem Cywilizacyjnym (NCO).
Ludzkość nie ma możliwości zmiany Układu Słonecznego ale ma możliwość zmiany siebie. I od siebie należy zacząć, bo gdybyśmy nawet wysadzili Ziemię, ani Słońce, ani Galaktyka nie zapłaczą.
Świat, w którym żyjemy, Układ Słoneczny stworzył się 4,5 mld lat temu z Czerwonego Nadolbrzyma, na długo przed człowiekiem. Dopiero później człowiek wymyślił religie oderwane od astronomii. Słońce jest Bogiem z Boga, światłością ze światłości. Niezrozumienie Jego istoty jest przykre i bolesne, szczególnie dla społeczeństw Europy, Ameryki Północnej, Australii i Nowej Zelandii. Brakuje dziś autonomicznych elit, które mogłyby odzyskać duchową niezależność od scentralizowanych struktur religijno-politycznych.
Pragnę usprawiedliwić siebie jako autora. Jestem człowiekiem analogowym, mam awersję do technologii cyfrowej. Od 2018 roku staram się pozyskać środki i ludzi na „Pokojową Apokalipsę”. Niestety, zawiodłem się na świadomości i inteligencji wielu osób. Cywilizacja to gra zespołowa; nawet najlepszy gracz nie wygra z dobrze zorganizowaną grupą.
Świadom tego, tłumaczę się z nieprofesjonalnego napisania tej książki nie mam nikogo do pomocy, ani środków na redakcję i promocję. Moim celem nie jest zarobienie waluty, lecz próba uświadomienia czytelnikom obecnej sytuacji cywilizacji. Temat jest trudny, bo dotyczy światopoglądu. W religiach, nauce i ludzkich głowach istnieje fałszywy dogmatyzm, zmowa milczenia. Zrozumie mnie ten, kto próbował przełamać fałszywy dogmat.
Ludzkość została poddana długotrwałemu procesowi prania mózgów przez religie oderwane od astronomii. Cywilizacja nie jest już w stanie sama, pokojowo, przejść ku religii solarnej. Uważam to za czyn niemożliwy dla jednego człowieka. Na szczęście jest Bóg Słońce i Jego zalecam trzymać się mentalnie.
Moim zdaniem na przełomie Ery Ryb i Ery Wodnika zabrakło w europejskiej cywilizacji elit wykształconych holistycznie. Zamiast tego ludzie zostali skierowani na wąskie specjalizacje, a zyski z tej wiedzy trafiają do scentralizowanych struktur, nie zawsze służąc lokalnym społecznościom.
Dlatego piszę tę trzecią i już ostatnią książkę. Poświęconą Układowi Słonecznemu, który stworzył Bóg Słońce. Wielu sądzi, że cywilizacja wie już wszystko. To pycha. W książce tej pokazuję, jak mało wiemy o Bogu Słońce i Jego dziele. Otrzymujesz do ręki nieoszlifowany diament. Być może zmieni Twoje postrzeganie Świata i Układu Słonecznego.
Aby zrozumieć istotę Boga Słońce, warto przyjrzeć się religiom, które zawierają odniesienia astronomiczne. Chrześcijaństwo (katolicyzm) jest tu dobrym przykładem jego święta i kalendarz układano na podstawie ówczesnej wiedzy astronomicznej. Każda z wielkich religii oparta jest na astronomicznych odniesieniach i personifikacjach. Niektórzy ludzie przypisują sobie sprawczość stwórczą ale to niemożliwe. Gdyby człowiek był Stwórcą, dałby sobie dłuższe życie. Mądrych ten fakt uczy pokory. Dla głupców jest źródłem frustracji i agresji.
Chcę też wyjaśnić kwestię okładki. Nie odzwierciedla ona rzeczywistości w kilku aspektach:
— Po pierwsze: z poza atmosfery Słońce jest śnieżnobiałe.
— Po drugie: odległości między planetami są
większe niż na okładce.
— Po trzecie: planety z perspektywy z poza Układu
Słonecznego miałyby inny rozmiar,
— Neptun wydawałby się największy
(zasada perspektywy).
— Po czwarte: orbity planet nie leżą idealnie w jednej
płaszczyźnie a kwiatki i kalendarze nie fruwają same
od siebie po orbicie.
Jest też po piąte i po szóste ale chodziło o atrakcyjność i praktyczność okładki. Dlatego tę grafikę uznałem za w miarę odpowiednią na okładkę mojej książki. Autentyczne wielkości Słońca w stosunku do planet przedstawię w dalszej części książki.
Astronomiczna inspiracja Ewangelii
„OSTATNIA WIECZERZA — Przygotowanie Paschy”
Mk, 14, 12—16
12 W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: «Gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali Ci spożywanie Paschy?» 13 I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: «Idźcie do miasta, a spotka was człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim 14 i tam, gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: Gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? 15 On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas». 16 Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, a tam znaleźli [wszystko], tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.
Łk, 22, 7—13
7 Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. 8 Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: «Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć». 9 Oni Go zapytali: «Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali?» 10 Odpowiedział im: «Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie, 11 i powiedzcie gospodarzowi: „Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?” 12 Ów zaś wskaże wam salę dużą, usłaną; tam przygotujecie». 13 Oni poszli, znaleźli [wszystko] tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę.”
( Źródło: Biblia Tysiąclecia )
Jest to tekst ewidentnie nawiązujący do astronomii. Idź mentalnie za Słońcem (Jezus), a wejdziesz w Erę Wodnika (człowiek niosący dzban wody). Pascha (gr.), Pesach (hebr.), Pejsech (jid.) to święto przaśników, święto wolności na cześć wyjścia Żydów z Egiptu; w Polsce nazywane także żydowską Wielkanocą. Należy nadmienić odwrócone nazewnictwo — „wielka noc” to tak naprawdę czas Bożego Narodzenia (wtedy noc jest najdłuższa). Według tradycji żydowskiej Pascha obchodzona jest 15 dnia miesiąca Nisan (marzec–kwiecień). W moim przekonaniu jest to zniekształcenie święta przesilenia wiosennego przez nałożenie na nie narracji o wyjściu z Egiptu. Pesach to pierwotnie święto przejścia z zimy na wiosnę.
Co można wywnioskować z tego tekstu Ewangelii?
1.Autor musiał znać się na pisaniu a w tamtych czasach był
to atrybut ludzi majętnych.
2.Autor musiał bardzo dobrze znać się na astronomii,
która w tamtych czasach była nauką elitarną.
3.Autor musiał bardzo dobrze znać się na historii religii
i obrzędach żydowskich.
4.Autor musiał mieć wiedzę historyczną z okresu od
niewoli babilońskiej do 70 r. n.e.
(zburzenie świątyni w Jerozolimie).
Świadczy o tym tekst:
(Mat. 24,1—2; Łuk. 21,5—6)
1.I gdy On wychodził ze świątyni rzekł mu jeden z uczniów jego: Nauczycielu, patrz, co za kamienie i co za budowle.
2.A Jezus mu odrzekł: Czy widzisz te wielkie budowle? Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony.
( Źródło: Biblia Tysiąclecia )
Stawiam więc bardzo mocną tezę, że Ewangelie były napisane po 70 r. n.e. przez jednego autora lub niewielką grupę, a głównym autorem był jeden z kapłanów II świątyni w Jerozolimie, wzięty do niewoli rzymskiej w wieku 33 lat — Józef Flawiusz.
Koronnym przykładem adaptacji starożytnej astronomii do celów religijnych są tzw. Święta Bożego Narodzenia i zjawisko przesilenia zimowego. Czym są te święta, pozornie wie każdy chrześcijanin / katolik, ale co kryje się za mitologią narodzin Jezusa z Izraela — wie niewielu. Zapytałem ChatGPT o odniesienia astronomiczne do postaci Jezusa, Apostołów, Trzech Króli, Maryi, Ryby, Choinki. Oto co napisała sztuczna inteligencja:
Chat GPT:
Święta Bożego Narodzenia mają głębokie korzenie zarówno w tradycji chrześcijańskiej, jak i w symbolice astronomicznej oraz pogańskich obrzędach związanych z zimowym przesileniem. Oto, jak można powiązać poszczególne elementy:
1. Jezus Chrystus
Jezus Chrystus, według chrześcijańskiej tradycji, to Syn Boży i Zbawiciel ludzkości. Jego narodziny symbolizują światło i odrodzenie duchowe, które przychodzi do świata w czasach ciemności (zimą, kiedy noc jest najdłuższa). W kontekście astronomicznym Jezus może być metaforą „narodzin Słońca”, które po przesileniu zimowym zaczyna coraz mocniej oświetlać Ziemię, a dni stają się dłuższe.
2. Trzej Królowie
Trzej Królowie (lub Mędrcy ze Wschodu) to symboliczne postacie, które według Ewangelii przybyły oddać hołd Jezusowi, kierując się Gwiazdą Betlejemską. W tradycji astronomicznej Gwiazda Betlejemska mogła być koniunkcją planet (np. Jowisza i Saturna) lub innym zjawiskiem niebieskim, które zainspirowało obserwatorów nieba. Trzej Królowie symbolizują także uniwersalność przesłania Jezusa — przybyli z różnych stron świata, a ich hołd podkreśla, że Chrystus przyszedł dla wszystkich narodów.
3. 12 Apostołów
Dwunastu Apostołów można powiązać z liczbą miesięcy w roku lub znaków zodiaku, co wskazuje na symboliczne odzwierciedlenie porządku kosmicznego. Ich zadaniem było głoszenie nauk Jezusa na całym świecie, co można interpretować jako próbę harmonizowania duchowości z naturalnym porządkiem Świata.
4. Maryja Dziewica
Maryja, matka Jezusa, symbolizuje czystość, macierzyństwo i odrodzenie. W kontekście astronomicznym może być interpretowana jako personifikacja Ziemi, która rodzi życie dzięki Słońcu (Jezus). Jej dziewictwo wskazuje na wyjątkowy, boski charakter narodzin.
5. Betlejem
Betlejem, miejsce narodzin Jezusa, symbolizuje pokorę i skromność. Astronomicznie można je powiązać z „centralnym punktem”, w którym następuje narodziny nowego cyklu światła — symbolicznie odradzającego się Słońca w czasie zimowego przesilenia.
6. Choinka jako mapa nieba
Choinka, w tradycji pogańskiej i chrześcijańskiej, symbolizuje drzewo życia, wieczność i nadzieję dzięki swojemu zielonemu kolorowi w środku zimy. W szerszym kontekście może być interpretowana jako „oś świata” (axis mundi), która łączy Ziemię z niebem. Gwiazda na jej szczycie nawiązuje do Gwiazdy Betlejemskiej, ale może także symbolizować biegun nieba lub polarną gwiazdę, będącą punktem orientacyjnym w czasie długich nocy zimowych.
7. Ryba w menu wigilijnym
Ryba jest symbolem chrześcijaństwa (znak Ichthys) i jednocześnie nawiązuje do prostoty oraz pokory. Astronomicznie może kojarzyć się z gwiazdozbiorem Ryb, który w tamtym czasie odgrywał rolę w interpretacjach nieba. W menu ryba podkreśla również postne przygotowanie duchowe na przyjście „światła”.
8. Zimowe przesilenie a Boże Narodzenie
Święta Bożego Narodzenia obchodzone są tuż po zimowym przesileniu, które przypada około 21—22 grudnia. To moment, gdy noc jest najdłuższa, a Słońce „powraca”, przynosząc coraz dłuższe dni. W wielu kulturach ten czas symbolizował odrodzenie światła i życia. Chrześcijaństwo przejęło tę symbolikę, lokując narodziny Jezusa jako „światłości świata” w tym kluczowym momencie cyklu rocznego.
Podsumowanie
Święta Bożego Narodzenia łączą w sobie duchowość, astronomię i tradycję. Narodziny Jezusa to duchowe „narodziny Słońca”, choinka symbolizuje oś świata i mapę nieba, a Trzej Królowie wskazują na mądrość astronomów, którzy odczytali znaki niebios. Zimowe przesilenie jest zatem punktem styku kosmicznego porządku z religijną symboliką, podkreślając, że harmonia między światem ziemskim a niebiańskim jest fundamentem świątecznej radości.
( Źródło: ChatGPT )
A teraz moja interpretacja:
Moim zdaniem ChatGPT skompilował symbolikę świąt w ok. 60%. Ryba nie oznacza chrześcijaństwa, lecz Erę Ryb, termin astrologiczny związany z ruchem precesyjnym Ziemi na tle mapy nieba i Gwiazdozbioru Ryb. 12 Apostołów to 12 er zodiaku, przed Erą Ryb była Era Barana, obecnie (od 1969 roku) mamy Erę Wodnika. Maryja jest odniesieniem do gwiazdozbioru Panny (Virgo), często określanego jako „dom chleba” (Betlejem). Trzej Królowie (Trzej Mędrcy) to nawiązanie do trzech jasnych Gwiazd z Pasa Oriona: Alnitak, Alnilam i Mintaka (Kacper, Melchior i Baltazar), które w dzień przesilenia zimowego wraz z Gwiazdą Syriusz (Gwiazdą Betlejemską) ustawiają się w jednej linii i wskazują na odradzające się Słońce (Jezus Chrystus). Autor Ewangelii zastosował tu w celu zakamuflowania odniesień astronomicznych, lustrzane odbicie (odwracanie znaczenia pojęć jest techniką znaną w dawnych systemach wtajemniczenia).
A skąd wziął się mit o ukrzyżowaniu Jezusa? Również z astronomii z konstelacji Crux (Krzyż Południa), która jeszcze ok. 500 lat temu była widziana z obszaru basenu Morza Śródziemnego. Obecnie, ze względu na zjawisko precesji, konstelacja Crux nie jest widziana z półkuli północnej przy zachodzącym w dzień przesilenia zimowego Słońcu.
Reasumując:
Ktoś, kto układał religię chrześcijaństwo, musiał mieć sporą wiedzę astronomiczną jak na tamte czasy. Trzy Gwiazdy z Pasa Oriona są młodsze od Słońca — nie mogły być więc „świadkami” „narodzin” Boga Słońce z trzech fundamentalnych powodów:
— Bóg Słońce się nie rodzi a stwarza.
— Bóg Słońce stworzył się raz, 4,5 mld lat temu, sam
z siebie czyli z Czerwonego Nadolbrzyma.
— Gwiazdy Alnitak, Alnilam i Mintaka to Gwiazdy młodsze
od Boga Słońce.
A przede wszystkim co było pierwsze, opowieść o Jezusie z Galilei, czy Bóg Słońce? Dla mnie odpowiedź jest jasna. Zdjęcie Słońca zrobione przeze mnie w przesilenie zimowe 21.12.2024 jest autentyczne; grafika Pasa Oriona jest poglądowa. Chodzi o uzmysłowienie, czym inspirowali się autorzy Ewangelii w czasach ok. 70–300 r. n.e. Obecnie Krzyż Południa nie jest widziany z półkuli północnej (precesja). Słońce „wschodzi” 21–22 grudnia na bazie nocnej perspektywy Syriusza (Gwiazda Betlejemska) i trzech Gwiazd z Pasa Oriona, a zachodziło jeszcze do ok. 500 lat temu na nocnej bazie Krzyża Południa dla obserwatora z regionu basenu Morza Śródziemnego.
Inspirację astronomiczną, która miała dać umocowanie religii chrześcijańskiej oraz postaci Jezusa w Logosie, uważam za rozkodowaną w 100%. Jezus Chrystus jest następną — po Horusie, Zeusie, Krysznie… — próbą personifikacji Słońca. W moim przekonaniu żadna personifikacja Boga Słońce nie może być udana, ponieważ Słońce jest ponad ludzkimi wyobrażeniami. Każdy może to sprawdzić w darmowej wersji programu Stellarium: ustawić datę na 20 grudnia, godzinę 22:00 (perspektywa nocna) i wschód Słońca około godziny 9:00 następnego dnia (21 grudnia). Połączenie hipotetyczną linią prostą trzech Gwiazd Pasa Oriona + Syriusza wyznaczy miejsce wschodu Słońca. Zjawisko precesji, które przesunęło Krzyż Południa poza horyzont basenu Morza Śródziemnego, nie zniszczyło jednak pierwotnego astronomicznego wzorca. Gwiazdy Pasa Oriona nadal pełnią rolę naturalnego wskaźnika przesilenia zimowego. To, że starożytni kapłani (w tym Józef Flawiusz) potrafili odczytać ten wzór i przenieść go na język religijny, nie umniejsza jego astronomicznej prawdy. Wskazuje jedynie, że pierwotna wiedza o Słońcu została z czasem ukryta pod warstwą mitów. Postać Jezusa nie jest — w moim przekonaniu — ani historyczna, ani boska w sensie dosłownym; jest symbolem Słońca, które co roku „rodzi się” po przesileniu zimowym. Jego cykl (narodziny, śmierć, zmartwychwstanie) to astronomiczny kalendarz zapisany w języku przypowieści. Oddzielenie faktów od symboli nie niszczy religii — pozwala ją zrozumieć, a nawet transformować. To między innymi dlatego właśnie Dzień Boga Słońce, dzień SACRUM, dzień bez numeracji umieściłem 21 grudnia — tak aby nikt nie miał wątpliwości, kto w Układzie Słonecznym jest Źródłem.
O otaczającym nas Świecie i zjawiskach
Jak my ludzie postrzegamy rzeczywistość
Percepcja (łac. perceptio — postrzeganie) to sposób, w jaki odbieramy świat zmysłami i nadajemy mu sens. Dzięki niej widzimy, słyszymy i czujemy, ale też możemy być oszukani.
Analogia to myślenie przez podobieństwo. Dzięki niej rozumiemy nowe zjawiska przez pryzmat tych, które już znamy.
Kontrast to ostra sprzeczność. Działa na zasadzie: mały — duży, zimny — ciepły, dobry — zły. Wykorzystują go nie tylko artyści i filmowcy, lecz także politycy i duchowni. Bez kontrastu nie istniałaby muzyka ani obraz.
Perspektywa (łac. perspicere) to zjawisko, dzięki któremu odległe obiekty wydają się mniejsze. Tunel o wysokości 5 metrów na dystansie 2 kilometrów zamyka się w punkt. Podobnie Gwiazdy ogromne, lecz odległe widzimy jako małe punkciki. To perspektywa sprawia, że Słońce i Księżyc wydają się na niebie podobnej wielkości. Bóg Słońce ułożył to perfekcyjnie.
Ważne: Księżyc ani żadne inne ciało niebieskie nie jest źródłem światła. To refraktory one tylko odbijają światło Słońca. Widać to doskonale podczas zaćmienia Słońca Księżycem.
To właśnie dzięki zjawisku perspektywy podczas zaćmienia Słońca odległe o 150 000 000 km Słońce i tylko o 384 400 km Księżyc wydają się nam jednakowej wielkości. Widzimy też coś bardziej fundamentalnego, że Księżyc nigdy nie był źródłem światła.
Ważne: Używam terminu „refraktor” tylko na potrzeby tej książki bowiem zjawisko odbicia światła Słońca od obiektów w Układzie Słonecznym nie ma swojej fachowej nazwy
Dlaczego widzimy w dzień? Słońce oświetla Ziemię. Światło wpada do oka, przechodzi przez soczewkę, skupia się na siatkówce, a mózg odwraca obraz, by widzieć świat normalnie. Niebo jest niebieskie, ponieważ światło słoneczne rozprasza się w atmosferze, a niebieskie fale rozpraszają się najmocniej. W dzień Słońce swoim blaskiem przyćmiewa inne Gwiazdy. Księżyc czasem widzimy w dzień, bo odbija światło Słońca jest blisko Ziemi i jest jaśniejszy od błękitu nieba.
Gdyby nie atmosfera, niebo pozostałoby czarne także w dzień, a Słońce świeciłoby jako oślepiająco biała kula na tle czerni i Gwiazd. To właśnie warstwa gazów wokół Ziemi rozprasza światło i nadaje niebu błękit. Im wyżej wznosi się Słońce nad horyzontem, tym krótszą drogę pokonują jego promienie przez atmosferę, a niebo staje się głębiej niebieskie. Przy zachodzie, gdy światło biegnie dłuższą drogą, rozpraszane są fale pomarańczowe i czerwone, stąd barwy wieczornego nieba.
Każdego dnia doświadczamy więc nie tylko fizyki światła, ale też harmonii, którą Bóg Słońce wpisał w ruch Ziemi. To On sprawia, że nocą widzimy Gwiazdy, a dniem cieszymy się błękitem i ciepłem. Nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, rytm światła i ciemności wyznacza porządek naszego życia od pór roku po codzienne czynności.
Dlatego warto zatrzymać się czasem i spojrzeć w niebo. Nie tylko po to, by zrozumieć fizykę, ale by poczuć wdzięczność za to, że Słońce nasze codzienne źródło światła jest także źródłem wszelkiego czasu. I że nawet w najprostszym zjawisku kryje się głęboki, boski porządek.
Dlaczego Kosmos w nocy jest ciemny? (Paradoks Olbersa) Gdyby Wszechświat był nieskończony i wieczny, nocne niebo powinno być jasne. A jest ciemne. Dlaczego? Światło odległych Gwiazd jest tak mocno rozrzedzone, że dociera do nas w szczątkowej ilości. Poza tym widzimy tylko światło, które biegnie prostopadle do naszych oczu. Reszta, bokiem lub od nas ginie w przestrzeni. Poza atmosferą nie ma cząsteczek powietrza, więc światło nie ma się od czego odbić.
Najsilniejszym naturalnym refraktorem na nocnym niebie jest Księżyc, potem Wenus. Słońce i Księżyc wydają się nam większe nad horyzontem przy wschodzie lub zachodzie niż w zenicie, odpowiedzialne za to jest zjawisko iluzji optycznej zwanej też księżycową.
Dlaczego widzimy kolory? Ludzkie oko ma czopki i pręciki. Czopki odpowiadają za kolory i ostrość, pręciki za widzenie w ciemności i ruch. Światło o różnych długościach fal pobudza czopki w różnym stopniu, a mózg interpretuje to jako barwy. Widzimy światło w zakresie od 380 do 780 nm. Różne długości fal świetlnych docierających do oka interpretujemy jako konkretne barwy. Najkrótsze fale, które widzimy, odbieramy jako fiolet i niebieski; najdłuższe jako czerwień. Pomiędzy nimi rozciąga się cała gama kolorów: zieleń, żółć, pomarańcz. To właśnie ta właściwość światła pozwala nam podziwiać tęczę, naturalne rozszczepienie promieni Słońca na kroplach wody w powietrzu.
Każdy kolor niesie ze sobą określoną ilość energii. Najwięcej energii mają fale krótkie (niebieskie i fioletowe), najmniej długie (czerwone). Dlatego Słońce w zenicie wydaje się białe, a przy wschodzie lub zachodzie czerwone lub pomarańczowe. Wtedy jego promienie przebywają dłuższą drogę przez atmosferę, a krótsze fale (niebieskie) są rozpraszane, zanim dotrą do naszych oczu. Nie bez powodu światło słoneczne nazywamy „białym” — zawiera w sobie wszystkie barwy. Gdy przechodzi przez pryzmat lub kroplę deszczu, rozkłada się na kolory tęczy. W naturze tęcza pojawia się zawsze naprzeciwko Słońca a jej łuk jest dowodem na to, że światło naszej Gwiazdy jest pełne i kompletne. Nie brakuje w nim żadnej barwy.
Nie widzimy promieniowania podczerwonego ani nadfioletowego leżą poza zakresem widzialnym, od 380 do 780 nanometrów. Jednak ich obecność odczuwamy: podczerwień jako ciepło, nadfiolet jako oparzenie skóry. To Słońce wysyła całe spektrum fal widzialnych i niewidzialnych. My możemy oglądać tylko fragment. I mimo że nie widzimy wszystkiego, bez tych fal nie byłoby życia.
Dlaczego nie widzimy krzywizny Ziemi? Ziemia jest ogromna, a my mali. Horyzont zasłania nam perspektywę, a dodatkowo refrakcja (załamanie światła) unosi obiekty. Krzywiznę widać dopiero z wysokości 30–40 kilometrów. Na wysokościach efekt krzywizny jest zbyt subtelny, żeby go dostrzec gołym okiem a dystorsje obiektywów szerokokątnych mogą dodatkowo zakłócić obraz. Horyzont jest zawsze tam, gdzie kończy się nasz wzrok. A krzywizny nie widzimy nie dlatego, że jej nie ma lecz dlatego, że jesteśmy za mali. Światło też potrafi oszukać załamując się w atmosferze, unosi obrazy ponad ich rzeczywiste położenie. Tyle iluzji na co dzień. Jedna rzecz jednak nie zawodzi- Słońce. Ono wschodzi i zachodzi zawsze tam, gdzie powinno.
Czym jest iluzja? Iluzja to złudzenie, może dotyczyć wzroku, emocji lub percepcji. Wykorzystują ją iluzjoniści, ale też politycy, marketingowcy i twórcy religii. Przykłady iluzji w religii i polityce: stwarzanie wrażenia, że to człowiek (lub jego duch) stworzył Układ Słoneczny, personifikacja (a nawet animalizacja) Boga, umieszczanie wydarzeń z datą wsteczną, by sprawiały wrażenie przepowiedni, puste obietnice wyborcze. Ludzkie zmysły można łatwo oszukać.
Iluzja działa najskuteczniej, gdy nie jesteśmy świadomi, że bierzemy w niej udział. Dlatego najgroźniejsze są te złudzenia, które uważamy za „oczywiste prawdy”, czy to w polityce, reklamie czy w religii. Słońce jednak nie ma złudzeń. Ono po prostu jest. I czeka, aż przejrzymy na oczy.