Wiersze na kolanie
Kit
Zbladła już poranna kawa.
Skisło mleko, zostawione na przedwczoraj,
Słońce okrążyło okno po raz drugi,
Księżyc, czeka też na trzecie spojrzenie.
Nic ich nie odwzajemnia, nie krytykuje.
Istnieją ludzie, padła taka hipoteza,
Znacząca zbyt mało na jedno słowo.
Nie potrafiąca się obronić.
Odgonić od stałych krytyk,
Obrosłych w czas przemów i teorii.
Różnych praktyk, które ciężko odróżnić,
Od siebie samych, co dopiero stawiać, jedno.
Obok drugiego, łącząc ich z trzecią,
Taką samą drogą i skarżyć się,
Twórcą wśród porannej kawy
I zepsutego mleka.
Gdzie księżyc to tylko satelita,
Słońce to ogromna królowa wśród gwiazd.
Kształtuję splot w bukiet hipotez,
Pośród istniejących świata stworzeń
Odwaga
Już jesteś blisko już jesteś
Byłem nie znałem
jesteś już
Uciekasz
ja zostałem wokół
Tępych wspomnień zapisanych prawd
Wstęg kartek sparowanych
W daty nie mające nas
W linii czasowej
bez chwili namysłu
Gramaturze strachu kiedyś podaruję
Stek słów nie znaczących nic
ㅤ
ㅤ
Lasem
Gdzie zgubiły czasy nas nie pamięta NIKT
Drzewa są jak zegar
Gdzie zgubiły czasy nas nie pamięta NIKT
Drzewa są jak zegar
Gdzie zgubiły czasy nas nie pamięta NIKT
Drzewa są jak zegar
Dojrzewają powoli ale z nami
Czasem jednak są dłużej
Nie żyją wspomnieniem żyją czasem
Dają nam cień pragnienie spokoju
Ochłodę w czerwcowe dni
Owoce w lipcowy czas
Jesieni czują smak liście ciemnieją
ㅤ
ㅤBezsens
Aż mi głupio pisać
Do ciebie o Tobie z sensem
Tych samych słów co podążają
Jednym krokiem przez setki żyć
Zmieniając czas nie zmieniając nas
Ciężko gdy się ma skryte w słomie serce
Otulone szuka igły
Chce poczuć i odczuć znaczeń powiew
Rzucać słowami jak wspomnieniami
Każde z innym znaczeniem
Mijam się z sensem bliżej listu
Zmieniającego znaczenie
Za dziesięć lat zmieni czas
Nie zmieni nas nie będzie skrytego serca
Igła zbije uczuć jeden kwiat
Zniknie cały splot łączący
Kochać nie znaczy mieć
Mieć znaczy kochać cały świat
Po pustynię ludów i krajobraz
Nie kojarzę już nic
Tak za dziesięć smutnych piosnek
Pogodzę śmiech i łzy łyżeczkę
Przełykając ostatni funt nadziei
Na spotkanie większych Tobie równych
Mit
Przestałem wierzyć w Twoją
Niewiedzę nie wiedząc i tak wierzę
W nasze przeznaczenie do
Tańca miłości otępienie słońc
Tysiące palących
Dające każdy dzień
Księżyce bez cienia pełni
Pani M.
Chcę motylki złapać
I ciebie wymalować w piękną wiosnę
Żebyś pachniała jak wczesne lato
I była słodka jak leśne maliny
Żebyś miała to wszystko
By zazdrościły tobie dziewczyny
Chciałbym jeść maliny
Iść Twoim tropem
Gdzie sięga droga mleczna
Szukać ścieżką leśnych ludzi
Drogi do miłości
Gdzie czas ucieka bądź namiętna
Wyrazista jak liście dzikiej mięty
Niech Twój sen o mnie będzie
Namiętny
ㅤ
Znaczenie
Pisać wierszem
Zgrabnie składać
Nic nie mówić
Wiecznie milczeć
Tworzyć ład
W jeden sposób
Godzinę gniewu
Dzień dobry i dobry wieczór
Nie pożegnam się w tobie
Ukłonie się na śmierci piekielnych
Listków świeżej mięty
Parzące jak pokrzyw bukiet
To tylko miłość żadna pycha
Świadomość końca losu
Nie znaczę nic więcej
Niż cień padający na przekrój
W bladym styczniowym słońcu
Nie typowy Tren
Za brakło tchu
Na powiew słów wiosny
Śmiech łzy radość i smutek
Wszystko jak śmieszny żart
Nietrafne tarcze porównań
Nikłej strzałki zegarka
Czuję jak uciekasz
Powoli jak wskazówki dajesz
Tempo życiu
Mimo nie widać ciebie
W nazewnictwie brakło mi już
Alfabetu
niedługo braknie cyfr
Nigdy się nie dowiesz
Będę dopowiadał dzień
Do nocy
wieczory tych godzin
Spędzonych z tobą na sali
Wybacz nie zapomnę
Za lat naście i tak
To nie istotne
W gruncie
Tylko krople
Robaki
Korzenie tych kwiatów
Które są widoczne od dołu
„To wszystko co z ziemi widać”
To wszystko co
Z ziemi widać
Pola krzewy ozdobne pnącza
Splątane w owe gałązki
Porosły nas i nasze czasy
Wrosły między nasze grzbiety
Osłabiły kości
Odcięły tlen dając innym
Cholerne żniwo czasu
Będziemy następni w tej kolejce
Po tlen naszych przodków
Ale to wszystko co
Z ziemi widać
Na tyle ile dałaś mi siebie
Liberum veto
Wyegzekwowane prawdy wiary
Wobec ludzi przeciw cywilizacji
Marych marzeń i światopoglądu
Jednego z pierwszego tuzina
Powtarzającej się tarczy zegarka
Czekając aż minie doba dopiero
Ucieka już milion ludzkich godzin
W tych samych zegarkach mierząc
Ten sam czas jednakowy dla was
Nas trzyma tylko grawitacja
Niewiele
Wielu pójdzie glebą jałową,