E-book
15.75
drukowana A5
25.23
Zmieszany Wierszem

Bezpłatny fragment - Zmieszany Wierszem

Poezja na kolanie

Objętość:
31 str.
ISBN:
978-83-8414-347-6
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 25.23

Wiersze na kolanie

Kit

Zbladła już poranna kawa.

Skisło mleko, zostawione na przedwczoraj,

Słońce okrążyło okno po raz drugi,

Księżyc, czeka też na trzecie spojrzenie.


Nic ich nie odwzajemnia, nie krytykuje.

Istnieją ludzie, padła taka hipoteza,

Znacząca zbyt mało na jedno słowo.

Nie potrafiąca się obronić.


Odgonić od stałych krytyk,

Obrosłych w czas przemów i teorii.

Różnych praktyk, które ciężko odróżnić,

Od siebie samych, co dopiero stawiać, jedno.


Obok drugiego, łącząc ich z trzecią,

Taką samą drogą i skarżyć się,

Twórcą wśród porannej kawy

I zepsutego mleka.


Gdzie księżyc to tylko satelita,

Słońce to ogromna królowa wśród gwiazd.

Kształtuję splot w bukiet hipotez,

Pośród istniejących świata stworzeń

Odwaga

Już jesteś blisko już jesteś

Byłem nie znałem

jesteś już

Uciekasz

ja zostałem wokół

Tępych wspomnień zapisanych prawd


Wstęg kartek sparowanych

W daty nie mające nas

W linii czasowej

bez chwili namysłu

Gramaturze strachu kiedyś podaruję

Stek słów nie znaczących nic


Lasem

Gdzie zgubiły czasy nas nie pamięta NIKT

Drzewa są jak zegar

Gdzie zgubiły czasy nas nie pamięta NIKT

Drzewa są jak zegar

Gdzie zgubiły czasy nas nie pamięta NIKT

Drzewa są jak zegar


Dojrzewają powoli ale z nami

Czasem jednak są dłużej

Nie żyją wspomnieniem żyją czasem

Dają nam cień pragnienie spokoju


Ochłodę w czerwcowe dni

Owoce w lipcowy czas

Jesieni czują smak liście ciemnieją


ㅤBezsens

Aż mi głupio pisać

Do ciebie o Tobie z sensem

Tych samych słów co podążają

Jednym krokiem przez setki żyć


Zmieniając czas nie zmieniając nas

Ciężko gdy się ma skryte w słomie serce

Otulone szuka igły

Chce poczuć i odczuć znaczeń powiew


Rzucać słowami jak wspomnieniami

Każde z innym znaczeniem

Mijam się z sensem bliżej listu

Zmieniającego znaczenie


Za dziesięć lat zmieni czas

Nie zmieni nas nie będzie skrytego serca

Igła zbije uczuć jeden kwiat

Zniknie cały splot łączący


Kochać nie znaczy mieć

Mieć znaczy kochać cały świat

Po pustynię ludów i krajobraz

Nie kojarzę już nic

Tak za dziesięć smutnych piosnek

Pogodzę śmiech i łzy łyżeczkę


Przełykając ostatni funt nadziei

Na spotkanie większych Tobie równych

Mit

Przestałem wierzyć w Twoją

Niewiedzę nie wiedząc i tak wierzę

W nasze przeznaczenie do

Tańca miłości otępienie słońc


Tysiące palących

Dające każdy dzień

Księżyce bez cienia pełni

Pani M.

Chcę motylki złapać

I ciebie wymalować w piękną wiosnę

Żebyś pachniała jak wczesne lato


I była słodka jak leśne maliny

Żebyś miała to wszystko

By zazdrościły tobie dziewczyny

Chciałbym jeść maliny


Iść Twoim tropem

Gdzie sięga droga mleczna

Szukać ścieżką leśnych ludzi

Drogi do miłości


Gdzie czas ucieka bądź namiętna

Wyrazista jak liście dzikiej mięty

Niech Twój sen o mnie będzie

Namiętny

Znaczenie

Pisać wierszem

Zgrabnie składać

Nic nie mówić

Wiecznie milczeć

Tworzyć ład


W jeden sposób

Godzinę gniewu

Dzień dobry i dobry wieczór


Nie pożegnam się w tobie

Ukłonie się na śmierci piekielnych

Listków świeżej mięty

Parzące jak pokrzyw bukiet


To tylko miłość żadna pycha

Świadomość końca losu

Nie znaczę nic więcej

Niż cień padający na przekrój


W bladym styczniowym słońcu

Nie typowy Tren

Za brakło tchu

Na powiew słów wiosny

Śmiech łzy radość i smutek

Wszystko jak śmieszny żart


Nietrafne tarcze porównań

Nikłej strzałki zegarka

Czuję jak uciekasz

Powoli jak wskazówki dajesz


Tempo życiu

Mimo nie widać ciebie

W nazewnictwie brakło mi już

Alfabetu

niedługo braknie cyfr


Nigdy się nie dowiesz

Będę dopowiadał dzień

Do nocy

wieczory tych godzin

Spędzonych z tobą na sali


Wybacz nie zapomnę

Za lat naście i tak

To nie istotne

W gruncie


Tylko krople

Robaki

Korzenie tych kwiatów

Które są widoczne od dołu

„To wszystko co z ziemi widać

To wszystko co

Z ziemi widać

Pola krzewy ozdobne pnącza

Splątane w owe gałązki

Porosły nas i nasze czasy


Wrosły między nasze grzbiety

Osłabiły kości

Odcięły tlen dając innym

Cholerne żniwo czasu

Będziemy następni w tej kolejce


Po tlen naszych przodków

Ale to wszystko co

Z ziemi widać

Na tyle ile dałaś mi siebie

Liberum veto

Wyegzekwowane prawdy wiary

Wobec ludzi przeciw cywilizacji

Marych marzeń i światopoglądu

Jednego z pierwszego tuzina

Powtarzającej się tarczy zegarka


Czekając aż minie doba dopiero

Ucieka już milion ludzkich godzin

W tych samych zegarkach mierząc

Ten sam czas jednakowy dla was

Nas trzyma tylko grawitacja

Niewiele

Wielu pójdzie glebą jałową,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 25.23