E-book
15.75
drukowana A5
24.26
Zbuduj swoją Arkę

Bezpłatny fragment - Zbuduj swoją Arkę

Objętość:
27 str.
ISBN:
978-83-8440-659-5
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 24.26

Seria: Między wierszami Biblii

TOM 2

Zbuduj swoją Arkę

Największym bohaterstwem Noego nie był potop,

ale to, że robił swoje, zanim spadł pierwszy deszcz.

— Samuel Kaine & Dora

Wstęp

Nie żyjemy w czasach potopu.

A jednak coraz więcej ludzi ma wrażenie, że coś się rozpada.

Nie zawsze widać to w nagłówkach. Częściej w relacjach. W pracy. W zmęczeniu, które nie mija po weekendzie. W poczuciu, że świat pędzi w kierunku, którego nikt już nie kontroluje, a jednocześnie wszyscy udają, że „to normalne”.

W biblijnej opowieści o Noem jest jedno zdanie, które zwykle umyka uwadze. Zanim spadł pierwszy deszcz, zanim pojawił się strach i chaos, Noe po prostu robił swoje. Budował arkę w świecie, który nie widział powodu, by ją budować. Nie reformował ludzi. Nie ratował systemu. Nie próbował nikogo przekonać. Był wierny temu, co uważał za słuszne — nawet wtedy, gdy wyglądało to absurdalnie.

Ta książka nie jest o potopie.

Jest o tym, co dzieje się zanim on przychodzi.

Jest o odpowiedzialności jednostki w świecie, który coraz częściej zrzuca odpowiedzialność na „czasy”, „system”, „innych ludzi”. O wyborach podejmowanych bez oklasków. O robieniu sensownych rzeczy bez gwarancji, że się opłacą.

„Zbuduj swoją Arkę” nie jest wezwaniem do ucieczki. Nie zachęca do izolacji ani do porzucania świata. Przeciwnie — jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak zachować człowieczeństwo, gdy chaos staje się tłem codzienności. Jak chronić to, co najważniejsze, w swoim zasięgu: wartości, relacje, wewnętrzną integralność.

Arka w tej książce nie jest konstrukcją z drewna. Jest metaforą. Oznacza to, co budujesz w sobie i wokół siebie, zanim przyjdą trudne czasy. Oznacza decyzje, które podejmujesz wtedy, gdy jeszcze można ich nie podejmować. Oznacza granice, które stawiasz, choć nikt cię do tego nie zmusza.

Nie każdy potop wygląda jak katastrofa. Czasem przychodzi w postaci wypalenia. Rozpadu relacji. Kryzysu sensu. Momentu, w którym orientujesz się, że wszystko, co było „na zewnątrz”, przestaje działać.

Ta książka nie powie ci, jak zmienić świat.

Pokaże, jak nie zgubić siebie, gdy świat się zmienia.

Bo być może największym bohaterstwem nie jest przetrwać katastrofę.

Być może jest nim to, że robisz swoje, zanim spadnie pierwszy deszcz.

Rozdział 1

Świat przed deszczem

Największe kryzysy rzadko zaczynają się od huku.

Zaczynają się od normalności.

W biblijnej opowieści o Noem świat nie był w ruinie. Ludzie żyli, pracowali, zawierali małżeństwa, planowali przyszłość. Wszystko działało. A jednak coś było głęboko nie tak. To, co się rozpadało, nie było widoczne na pierwszy rzut oka — rozpadał się sens, relacje i odpowiedzialność.

To właśnie ten moment jest najtrudniejszy do uchwycenia. Kiedy nie ma jeszcze deszczu, nie ma alarmów, nie ma oczywistych znaków. Jest za to powszechne poczucie, że „tak już jest”, że „wszyscy tak żyją”, że „nie ma sensu się wychylać”.

Psychologicznie to bardzo znajomy stan. Człowiek potrafi długo funkcjonować w rzeczywistości, która mu nie służy, jeśli tylko nie jest ona wystarczająco bolesna, by wymusić zmianę. To nie ból uruchamia kryzys — to jego brak często go przedłuża.

Świat przed deszczem to czas racjonalizacji. Tłumaczenia. Uspokajania sumienia. Gdy sygnały ostrzegawcze są ignorowane, bo „inni też tak mają”. Gdy drobne pęknięcia w relacjach, pracy czy wewnętrznym życiu są przykrywane rutyną i pozorną stabilnością.

Noe żył dokładnie w takim świecie. Nie w świecie katastrofy, ale w świecie zaprzeczenia. I właśnie dlatego jego decyzja była tak trudna. Budować arkę wtedy, gdy nikt nie widzi zagrożenia, oznacza wyjść poza wspólne złudzenie normalności.

Człowiek, który zaczyna budować swoją arkę za wcześnie, zawsze wygląda dziwnie. Zbyt ostrożnie. Zbyt poważnie. Zbyt „niepasująco”. Społecznie bardziej akceptowalne jest udawanie, że wszystko jest w porządku, niż przyznanie, że coś wymaga zmiany.

Dlatego większość ludzi zaczyna działać dopiero wtedy, gdy jest za późno. Gdy deszcz już pada. Gdy decyzje nie są już wyborami, lecz reakcjami. Gdy zamiast budować, trzeba ratować resztki.

Świat przed deszczem to także moment, w którym odpowiedzialność wydaje się zbędna. Skoro nic się nie dzieje, po co się przygotowywać? Skoro system działa, po co budować coś własnego? Skoro inni nie widzą problemu, może problemu naprawdę nie ma?

A jednak historia uczy czegoś innego. Najważniejsze decyzje zapadają wtedy, gdy nic jeszcze nie zmusza do ich podjęcia. Gdy działanie nie wynika ze strachu, ale z wewnętrznego kompasu. Gdy robienie „swojego” nie jest odpowiedzią na kryzys, lecz wyrazem dojrzałości.

Ten rozdział nie ma straszyć. Ma zatrzymać. Zadać jedno, proste pytanie:

czy żyjesz w świecie przed deszczem — i czy udajesz, że go nie widzisz?

Bo arki nie buduje się w panice.

Buduje się ją wtedy, gdy jeszcze można się śmiać z tych, którzy ją budują.

Rozdział 2

Noe nie ratował świata

Jednym z najbardziej trwałych mitów, jakie nosimy w sobie, jest przekonanie, że w obliczu kryzysu ktoś powinien uratować wszystkich. Że pojawi się jednostka, ruch, system albo idea, które „naprawią świat”. Ten mit jest kuszący, bo zwalnia z odpowiedzialności. Skoro ktoś inny ma ratować świat, my możemy poczekać.

Noe nie był zbawcą świata. I nigdy nim nie próbował być.

W opowieści o potopie nie znajdziemy nawoływań do masowej zmiany. Nie ma manifestów. Nie ma prób przekonywania tłumów. Nie ma reformowania społeczeństwa. Jest za to człowiek, który bierze odpowiedzialność za to, co jest w jego zasięgu.

To bardzo niewygodna prawda. Bo łatwiej jest myśleć w kategoriach wielkich narracji niż przyznać, że nasze realne pole działania jest ograniczone. Łatwiej marzyć o zmianie świata niż zadbać o jedną relację. Łatwiej krytykować system niż wziąć odpowiedzialność za własne decyzje.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 24.26