SŁOWA WSTĘPU
Kochani Przyjaciele,
z wielką radością ogłaszamy start VII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Zawierszowani”. Jeśli kochasz poezję i chciałbyś/chciałabyś spróbować swoich sił w interpretacji poetyckiego słowa, trafiłeś/trafiłaś w idealne miejsce. Nie oczekujemy tekstów pod klucz odpowiedzi, lecz Waszych własnych odważnych i niestandardowych przemyśleń. Możesz wybrać najlepszą dla siebie formę — esej, rozprawkę, opowiadanie, wiersz, miniaturę poetycką. Wszystko, w czym czujesz się najlepiej.
Co roku zachęcamy młodzież z całej Polski do wnikliwej analizy poetyckich wersów. W tym roku zapraszamy Was do lektury poezji Łucji Dudzińskiej. Nasz wybór nie jest przypadkowy, bowiem Łucja Dudzińska aktywnie udziela się w środowisku literackim, jest uznaną poetką, wydawczynią, działaczką kulturalną. Jej inicjatywy obejmują nie tylko bliski nam Słupsk, lecz także Poznań.
Poniżej prezentujemy biogram tegorocznej bohaterki „Zawierszowanych”.
Łucja Dudzińska (1960) — poetka, aforystka, wydawczyni, redaktorka ponad 130 książek i kilku serii, organizatorka akcji literackich, wystaw, prezentacji, kilku konkursów… Autorka piętnastu książek poetyckich (w tym pięciu dwujęzycznych). Debiutowała tomem z mandragory (SLKKB, Łódź 2013). Ostatnio w tłumaczeniu Anny Błasiak na jęz. angielski ukazał się tom Bez-Troska. Próby wyrazu, (FONT/SPP O. Wlkp., Poznań 2024), a w roku 2026 Słowa po północy i NOTY. Spotkanie z tekstem.. Tłumaczona i opublikowana w czternastu językach. Wcześniej laureatka wielu konkursów, wyróżnień na książkę roku. Na motywach wierszy odbył się spektakl teatralno-muzyczny „Jestem Julia”(Teatr Rondo 2021). Poezję eksponowano w przestrzeni miasta podczas Chełmińskich Walentynek — „Delikatność tkanki” (2023).
Inicjatorka (od 2011) Ogólnopolskiej Grupy Literycznej Na Krechę. Fundatorka i prezeska (od 2016) Fundacji Otwartych Na Twórczość (akronim FONT). Członkini Zarządu Głównego i Komisji Kwalifikacyjnej Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Warszawie (2017—2025). Prezeska Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Wielkopolski w Poznaniu (2023—2025). Prowadzi cykliczne spotkania autorskie w Poznaniu i Słupsku oraz audycję „Poezja z dedykacją” w radiu Głos Literacki. Uhonorowana kilkoma medalami za wspieranie i promowanie kultury m.in. „Labor Omnia Vincit”, wyróżniona jako Poznański Wolontariusz Roku 2021. Jest ambasadorką Statuetki „Dobry Człowiek” — profesjonalizm & bezinteresowność. Należy do Unii Literackiej. Mieszka w Słupsku i w Poznaniu.
Jesteśmy przekonani, że po raz kolejny staniecie na wysokości zadania i tegoroczna edycja dostarczy nam wielu wspaniałych tekstów. W swojej najnowszej książce pt. „Słowa po północy” Łucja Dudzińska pisze:
Jesteśmy tym, co między nami. Spójrz śmiało
w twarz tej odległości. To myśl, słowa, gest, iskra.
Drżąca iskra. Szept. Podmuch westchnienia.
Niechaj zatem prowadzi Was drżąca iskra tej niezwykle subtelnej i intelektualnej poezji. Zanurzcie się w każdej myśli, słowie, geście. Odkrywajcie własne piękno w pięknie poetyckiej materii. Czekamy z utęsknieniem na Wasze prace!!!
*Na okładce książki wykorzystano fotografię Łucji Dudzińskiej
pochodzącą z prywatnego archiwum (za zgodą Autorki).
SŁOWA PODZIĘKOWANIA
Kochani Przyjaciele, z wielką radością chcielibyśmy ogłosić finał VII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Zawierszowani”. Dziękujemy wszystkim młodym interpretatorom poezji za każdą nadesłaną pracę. Poezja Łucji Dudzińskiej otworzyła przed Wami bardzo szerokie perspektywy, stając się impulsem do wielu ważnych refleksji, które miały różne wymiary: osobiste, filozoficzne, społeczne, psychologiczne, czy też typowo filologiczne. Jedno jest pewne — dla każdego i każdej z Was poezja stała się przestrzenią kontemplacji słowa.
Miło nam oznajmić, iż wszystkie interpretacje znajdą się w antologii pokonkursowej, która ukaże się pod koniec nadchodzących wakacji. Nie byłoby tego wyjątkowego konkursu oraz tej równie wyjątkowej książki bez Was!!! Cieszymy się z Waszej obecności, każdego zapisanego zdania. Cieszymy się, gdy do nas wracacie w kolejnych edycjach, choć z taką samą radością witamy w gronie „Zawierszowanych” także debiutantów.
Zanim przystąpimy do ogłoszenia finałowych rozstrzygnięć, chcielibyśmy skierować kilka ciepłych słów w stronę osób, bez których nie byłoby naszego konkursu.
Z całego serca dziękujemy tegorocznej bohaterce „Zawierszowanych” — Łucji Dudzińskiej. Dziękujemy za wielką życzliwość, zainteresowanie konkursem, uważną lekturę każdej z prac. Dziękujemy za wspaniałe tomiki poezji, które trafią w ręce dostojnych Laureatów. Pani poezja okazała się dla naszych młodych Przyjaciół prawdziwym, międzypokoleniowym pomostem w poszukiwaniu własnego „ja”. Cieszymy się, że tak niezwykle wrażliwa i skromna osoba dołączyła do wielkiej rodziny „Zawierszowanych”.
Szczególne wyrazy wdzięczności składamy Dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Grubby w Przytocku — Pani Joannie Łazuchiewicz za dostrzeganie i wspieranie młodych talentów, za otwartość na ich twórcze działania oraz za pomoc finansową, dzięki której mogliśmy nagrodzić tegorocznych Laureatów.
Szczególne słowa uznania kierujemy do Burmistrz Gminy Kępice — Pani Magdaleny Majewskiej za zaszczytne objęcie naszego konkursu honorowym patronatem, a także za ufundowanie nagród, które stały się pięknym uhonorowaniem pracy i zaangażowania naszych Laureatów.
Z ogromną wdzięcznością dziękujemy również firmie Kegar z Kępic, a w szczególności Pani Annie Ćwiękowskiej oraz Panu Steffenowi Weinmeisterowi, którzy od wielu lat pozostają naszymi przyjaciółmi i wspierają działania Niepublicznej Szkoły Podstawowej im. A. Grubby w Przytocku. Dziękujemy za okazane zaufanie, życzliwość i bezinteresowną pomoc. Dzięki Państwa wsparciu wiele naszych przedsięwzięć mogło zostać zrealizowanych, a pomysły i marzenia młodych ludzi otrzymały szansę na spełnienie. Państwa hojność jest wyrazem wielkiego serca i troski o rozwój kolejnych pokoleń.
Wyjątkowe podziękowania kierujemy do nauczycieli, opiekunów oraz rodziców naszych wspaniałych „Zawierszowanych”. Dziękujemy za zaangażowanie w propagowanie naszej inicjatywy, za poświęcony czas oraz merytoryczne wsparcie udzielane młodym twórcom. To właśnie dzięki Państwa obecności i głębokiej wierze w możliwości dzieci często rodzą się pierwsze pomysły, rozwijają pasje i pojawia się odwaga do wyrażania siebie poprzez słowo.
Dziękujemy wszystkim Państwu za to, że razem tworzymy przestrzeń, w której młode talenty mogą pokazać nie tylko pełnię umiejętności literacko-filologicznych, lecz także piękno własnej duszy oraz wrażliwość na drugiego człowieka.
W tym roku prace „Zawierszowanych” oceniało jury konkursowe w składzie: Pani Julia Poźniak, Pani Julia Jasińska, Pan Grzegorz Sierocki. Własnych faworytów wskazała także sama Łucja Dudzińska.
Po bardzo burzliwych obradach jury konkursu przyznało cztery równorzędne tytuły „Odkrywcy Poetyckich Światów”!
Pierwszy tytuł „Odkrywcy Poetyckich Światów” trafia do rąk wyjątkowej Emilii Kalinowskiej. Droga Emilio, swoją interpretacją dotknęłaś naszych serc niczym najszlachetniejszy instrument. Każde Twoje zdanie przypominało wyjątkową melodię, która roznosi się po całym ciele, kojąc wszystkie zmysły. Twoja wrażliwość i delikatna mądrość pozwoliły nam zagłębić się w zupełnie nowe interdyscyplinarne światy. Jesteś największym Odkryciem tegorocznej edycji „Zawierszowanych” — pięknym światełkiem, które rozświetla wszelką ciemność.
Drugi tytuł „Odkrywcy Poetyckich Światów” powędruje do Hanny Wójtowicz. Droga Haniu, Twój „List zza granatowych obłoków” to niezwykle subtelna gra intertekstualna z poezją Łucji Dudzińskiej. Wykazałaś się w swojej interpretacji zarówno twórczą odwagą, jak i oryginalnością. Mimo przyjęcia formy epistolarnej, nie zanika w Twojej pracy indywidualny, bardzo osobisty charakter. Mamy nadzieję, że wraz z naszym konkursem „zakwitnie” w Tobie nadzieja. Jesteś nie tylko uważną czytelniczką, lecz przede wszystkim piękną, wrażliwą duszą, która nie boi się wytyczać nowych szlaków w podejściu do literatury.
Trzeci tytuł „Odkrywcy Poetyckich Światów” zostaje przyznany Ewie Serej. Droga Ewo, Twoja interpretacja stanowi piękną, poetycką podróż w głąb własnego „ja”. W trakcie tej wyjątkowej podróży możemy usłyszeć nie tylko głos samej Łucji Dudzińskiej, lecz także skrawek Twojej własnej historii. Jest to doskonały przykład na nowoczesne, niestandardowe odczytanie poezji, które rodzi w czytelniku żywe pragnienie dotknięcia słowem różnych wymiarów człowieczeństwa. Pokochaliśmy Cię przede wszystkim za metaforę „wieloryba” oraz „maskę klowna”. Jesteś mistrzynią w oglądaniu świata przez „małe”, choć jakże czułe „lusterka”!
Czwarty tytuł „Odkrywcy Poetyckich Światów” uraduje jeden z największych Skarbów dotychczasowych edycji „Zawierszowanych” — Oliwię Szulist!!! Droga Oliwio, kiedy wydawało się, że osiągnęłaś już wszelkie możliwe poziomy poetyckich uniesień, Ty wciąż udowadniasz nam, że jesteśmy w błędzie. Rozkwitałaś z każdą, kolejną interpretacją, dziś natomiast objawiasz się szerokiemu światu jako prawdziwa Poetka o doskonałym warsztacie literackim. Nosisz w sobie niezwykłą mądrość, wewnętrzne piękno oraz trudną do zdefiniowania umiejętność słuchania drugiego człowieka. Jak powiedziała sama Łucja Dudzińska — jesteś DOSKONAŁA!!! A przy tym tak bardzo delikatna i skromna. Dziękujemy Ci, że mogliśmy być świadkami tej niezwykłej drogi na szczyty dojrzałej, głębokiej LITERATURY.
Wyróżnienia otrzymują:
— Paulina Brabańska,
— Amelia Czerniawska,
— Aleksandra Ogrodnik,
— Filip Binek,
— Hanna Kordek,
— Nadia Romanowska.
Pod koniec sierpnia planujemy wydanie VII antologii „Zawierszowanych”. Dziękujemy, że byliście z nami!!! Zapraszamy do udziału, w kolejnej, już ósmej edycji naszego konkursu.
Nowa poezja, nowe czytelnicze wyzwania, być może nowe pomysły interpretacyjne, i tylko my pozostajemy niezmienni. Do zobaczenia na literacko-czytelniczych szlakach!!!
Tomasz Krupiński
Zgłoszenie indywidualne
Kiedy czytam wiersz „Sen. Masa” Łucji Dudzińskiej, czuję się trochę przestraszony, ale też ciekawy. Na początku jest mgła, która „zagarnia wieżowce kretów”. Wyobrażam sobie ludzi i zwierzęta, którzy poruszają się w ciemności, prawie jakby byli niewidomi. To wygląda dziwnie i trochę smutno, bo niby jest ich dużo, ale jednocześnie nikt nic nie widzi i nic nie słyszy. Czerń i mgła sprawiają wrażenie, jakby świat był ciężki i nieprzewidywalny.
Dalej czytam o ludziach „w opaskach na oczach, ze stoperami w uszach”. Dla mnie oznacza to, że czasami ludzie nie chcą lub nie mogą patrzeć na to, co się dzieje. Idą jak roboty i nie zauważają świata. Powoduje to uczucie osamotnienia w tłumie.
Droga „ślini się do pobłysku reflektorów”, a nad nią latają ćmy, motyle i muchy, które „zagarniają blask i śmierć”. To brzmi dziwnie i trochę strasznie, ale też pokazuje, że życie jest kruche i trzeba je cenić. Blask światła jest taki mały i ulotny, ale jednocześnie widać w nim życie.
Najbardziej poruszająca jest część o śmierci i pamięci. Psy wyją, kiedy ktoś umiera. To pokazuje, że śmierć jest częścią życia i że nie jesteśmy w niej sami. Autorka pisze: „Nie można mówić źle o zmarłych, niech sieją maki”. Mówi to nam, że warto szanować ludzi, którzy odeszli. Podoba mi się opisany obraz wspomnień w „skórzanych futerałach” albo „tekturowych pudełkach po butach”. To jakby pamięć o kimś przechowywać w sercu i myślach, żeby o nim nie zapomnieć.
Najbardziej mi się podoba fragment: „ulepimy ich ze śniegu i mrozu. Niech odrodzą się z żalu i krwi upuszczonej z gęstej masy — tak jak powstają wiersze”. Dla mnie to znaczy, że nawet ze smutku i bólu można zrobić coś twórczego i pięknego, na przykład wiersz. To daje pocieszenie, że złe rzeczy nie dzieją się bez powodu, ale można je zmienić w coś pięknego i podziwianego.
Ten wiersz jest trochę jak sen. Czasem ciemny i straszny, a czasem piękny i pełen światła. Pokazuje, że życie i śmierć są razem oraz że zawsze można znaleźć coś, co daje radość albo nadzieję. Uczy nas, że powinniśmy być bardziej uważni na ludzi. Trzeba otworzyć oczy i wyjąć stopery z uszu, zanim będzie za późno. Wiersz daje też naukę, że trudne chwile trzeba przyjąć z pokorą i próbować stworzyć coś własnego, nawet jeśli świat wydaje się trudny. Wiersz ten sprawia, że czuję się bardziej wrażliwy i że moje uczucia mają znaczenie.
Wiersz przekazuje nam, że wszyscy ludzie i zwierzęta są połączeni. Psy, ćmy, motyle i ludzie — wszyscy żyją i umierają. To daje poczucie, że nawet jeśli jesteśmy sami, jesteśmy częścią czegoś większego. Czuję wtedy, że nie jestem tylko ja, ale że moje myśli i uczucia są częścią świata i tego, co się dzieje wokół mnie.
Ciekawe jest też, jak pani Łucja Dudzińska mówi o pamięci i wspomnieniach. Lubię wyobrażać sobie, że mogę przechowywać ważne chwile w pudełkach, futerałach albo w sercu. Wtedy smutek nie znika, ale staje się czymś, co mogę zrozumieć i czym mogę się opiekować. To daje poczucie bezpieczeństwa, bo wiem, że nawet jeśli ktoś odejdzie, mogę wciąż o nim pamiętać i tworzyć własne wspomnienia.
Wiersz uczy, że nawet trudne emocje są ważne i mogą czemuś służyć. Sugeruje to, że można używać swoich uczuć, żeby tworzyć coś dobrego, co po nas zostanie. To sprawia, że świat, który czasem wydaje się ciemny i mglisty, staje się trochę jaśniejszy i łatwiejszy do zrozumienia.
Drogi Tomaszu, dziękujemy za Twoją wnikliwą interpretację. Pokazujesz w niej, iż poezja jest dla Ciebie ważnym sposobem współodczuwania świata. Wraz z Łucją Dudzińską zatapiasz się w Jej własny „Sen. Masę” i wydobywasz z niego ciągi uniwersalnych znaczeń. Jeśli dzięki temu spotkaniu widzisz głębiej, odczuwasz bardziej świadomie — to właśnie w tym tkwi esencja naszego konkursu. Jesteś obecny w tekście poetyckim całym sobą, a to jest klucz do czytania poezji poza wszelkimi dostępnymi kluczami. Gratulujemy!!!
Gabriela Popieluch
Szkoła Podstawowa nr 9 im. Tadeusza Kościuszki
w Nowym Sączu
Wiersz „Głód” Łucji Dudzińskiej skłonił mnie do refleksji nad tym, jak zwykłe sytuacje mogą mieć dużo głębsze znaczenie. Na pierwszy rzut oka opisuje on prostą scenę z życia — kromka chleba spada na podłogę. Jednak im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej widzę, że chodzi tu o coś więcej niż tylko pokarm. Ten wiersz pokazuje różne rodzaje „głodu” — nie tylko fizycznego, ale też emocjonalnego, który często dotyka ludzi w moim wieku.
Najbardziej zwróciłam uwagę na moment, kiedy podmiot liryczny podnosi chleb „jak skarb” i przykłada go do ust, bo tak nauczyła ją babcia. Myślę, że to pokazuje, jak ważne są wartości wyniesione z domu. Nawet jeśli nastolatkowie często się buntują, chcą być niezależni i mają swoje zdanie, to takie rzeczy zostają w nich głęboko. Widać to czasem w różnych sytuacjach — na przykład ktoś może się kłócić z rodzicami, ale jednocześnie nadal czuje, że pewnych rzeczy „nie wypada” robić albo że powinien przeprosić.
Chleb w tym wierszu jest dla mnie symbolem czegoś więcej niż jedzenia — kojarzy się z domem, bezpieczeństwem i codziennością. Myślę, że wiele młodych osób nie zawsze to docenia, bo traktuje to jako coś oczywistego. Dopiero kiedy słyszy się o ludziach, którzy nie mają co jeść, można zauważyć, jak bardzo jest to ważne. Ten fragment o głodzie na świecie może wywoływać smutek i refleksję, a czasem też poczucie bezradności, bo trudno coś z tym zrobić.
Najciekawsze jest jednak to, że „głód” można rozumieć też emocjonalnie. Wydaje mi się, że wielu nastolatków może odczuwać brak czegoś ważnego, nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Na przykład ktoś może mieć znajomych, chodzić do szkoły, normalnie funkcjonować, a jednocześnie czuć się samotny. Można też zauważyć sytuacje, kiedy ktoś bardzo przejmuje się opinią innych — tym, czy jest lubiany, czy pasuje do grupy. Czasem jedno odrzucenie albo brak zainteresowania ze strony innych może sprawić, że taka osoba zaczyna wątpić w siebie.
Fragment o tym, że „kroi dzień za dniem”, dobrze oddaje codzienność młodych ludzi. Szkoła, obowiązki, nauka — wszystko może wydawać się powtarzalne. Można zauważyć, że niektórzy czują się przez to zmęczeni albo znudzeni, jakby każdy dzień wyglądał tak samo. Często czekają na weekend albo wakacje, żeby w końcu oderwać się od tej rutyny.
„Okruchy spadające na ziemię” można z kolei rozumieć jako różne straty lub niewykorzystane szanse. W życiu nastolatków zdarzają się sytuacje, kiedy kończą się przyjaźnie albo ktoś żałuje, że czegoś nie zrobił — na przykład nie przekazał ważnej informacji albo nie spróbował czegoś nowego. Takie momenty mogą pozostawać w pamięci na długo.
Zakończenie wiersza daje jednak nadzieję. „Żyzna, głodna plonów” ziemia pokazuje, że mimo wszystko jest w człowieku potencjał i możliwość rozwoju. Myślę, iż dobrze odnosi się to do młodych ludzi, którzy dopiero szukają swojej drogi. Nawet jeśli nie wiedzą jeszcze, kim pragną być i czego dokładnie chcą, to mają w sobie możliwości, które mogą się w przyszłości rozwinąć.
Uważam, iż ten wiersz pokazuje, że „głód” może mieć wiele znaczeń — nie tylko fizycznych, ale też emocjonalnych. Przekonuje też, że to, co przeżywają młodzi ludzie, jest ważne i naturalne. Nawet jeśli ktoś czuje brak, zagubienie czy potrzebę akceptacji, należy uznać takie stany za integralną część procesu dorastania. Wiersz skłania do refleksji nad tym, co naprawdę jest ważne i co w życiu każdego człowieka ma największą wartość.
Droga Gabrielo, w swojej interpretacji wychodzisz od drobnego gestu-słowa, lecz z każdym kolejnym zdaniem w nim się zatapiasz, poszukując symbolicznych znaczeń. Widać w Twoim spojrzeniu na poezję dużą wrażliwość połączoną z wnikliwą obserwacją świata, który Cię otacza. Szczególnie ważne wydają się odniesienia do doświadczenia nastolatków, co pokazuje, że poezja może skłaniać do refleksji na każdym etapie życia. Jesteś nie tylko uważną czytelniczką, lecz także czułą interpretatorką. Przebywasz blisko ludzi, a poezja jest dla Ciebie ważnym nośnikiem prawdy o człowieku, która wciąż wymaga odkrycia. Dziękujemy, że jesteś z nami!!!
Maja Antkowiak
Szkoła Podstawowa nr 3 im. Bronisława Malinowskiego
w Ścinawie
Wiersz „słucham deszczu” Łucji Dudzińskiej otwiera słowo „wieczór”, podczas którego „kołysanka z dzieciństwa” wypełnia oczy podmiotu lirycznego, czyli samej poetki. Kiedy czytamy słowo „kołysanka”, na naszej twarzy od razu pojawia się uśmiech. Wyraz ten kojarzy się z miłością matki, ciepłem i bezpieczeństwem.
Wieczór jest również porą przywoływania wspomnień lub podsumowania mijającego dnia. Niełatwo jest jednak myśli ubrać w słowa, zwłaszcza gdy język milczy, „zajęty dziurą po wyrwanym zębie”. Upływ czasu i związane z nim przyziemne sprawy utrudniają bowiem dokonanie pogłębionej refleksji, ponadto pojawia się wzruszenie, a w oczach zbierają się łzy.
Poetka wyznaje, że „powinna się schować, ukryć myśli, zaszyć głęboko w sobie”. Czuje się zobowiązana do odkrycia świata wewnętrznych przeżyć i trudnych emocji. Towarzyszy jej jednak poczucie bezradności, zdaje sobie bowiem sprawę, że jest niedoskonała („jakbym miała dziurę w mózgu pełną wody”).
W dalszej części utworu mamy ciekawy obraz papierowych statków złożonych z zapisanych kartek. Znowu więc poetka nawiązuje do dzieciństwa, kiedy składaliśmy takie właśnie statki, aby puścić je na wodę. Na burtach opisanych statków zapisane są wyrazy (refleksje, pomysły), z których każdy może być inspiracją do napisania wiersza. Autorka powinna wybrać jeden z nich, ale nie wie, jaką podjąć decyzję. Może więc w takiej sytuacji warto wybrać sposób znany z dzieciństwa i zdać się na los? Utwór zamykają słowa dziecięcej wyliczanki — „entliczek pentliczek bęc”!
W wierszu Łucja Dudzińska wnikliwie analizuje swoje emocje i pokazuje, że deszcz może mieć siłę sprawczą. Buduje nastrój wspomnień z dzieciństwa, wydobywa wspomnienie kołysanki, przywołuje smutek i nostalgię. Jest impulsem, który prowadzi do stworzenia wiersza, w którym poetka stopniowo odsłania swój wewnętrzny świat doznań. Daje wyraz swojej wrażliwości, zagubieniu, samotności i izolacji od świata.
Deszcz, wieczór i kołysanka budują nastrój utworu poetyckiego. Wywołane z pamięci dzieciństwo, chociaż jest przeszłością, rzuca cień na teraźniejszość, dzięki czemu ma ona łagodniejsze kontury.
Postawa autorki skojarzyła mi się z moją ulubioną książką — „Małym Księciem” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. To piękna powiastka filozoficzna adresowana do dzieci i dorosłych, którzy pamiętają, że kiedyś byli dziećmi i mimo upływu lat wciąż zachowują dawną wrażliwość i świeżość spojrzenia. Równocześnie Łucja Dudzińska nie rezygnuje z bagażu doświadczeń, które wnikliwie analizuje i zamyka w słowach. Słucha deszczu, wsłuchuje się w siebie. To właśnie stanowi siłę jej poezji.
Droga Maju, wraz z Twoją interpretacją zatopiliśmy się w piękny świat dziecięcych wspomnień. Nie jest to jednak naiwny i beztroski powrót do początku naszego życia, lecz czuła i uważna podróż do „kołysanki z dzieciństwa”. Wgłębiając się w wersy Łucji Dudzińskiej, prowadzisz nas po meandrach niezwykłej poezji autorki. Jesteś prawdziwa i przekonująca. Gdy „słuchasz deszczu”, chcemy go słuchać razem z Tobą. Gdy odczytujesz nastrój, chcemy podążać za Twoimi myślami. Gdy kończysz swój wywód, my wciąż Ciebie słuchamy. To najlepszy dowód nie tylko na siłę poezji Łucji Dudzińskiej, lecz także na siłę Twojej interpretacji. Dziękujemy, że do nas napisałaś!
Oliwia Szulist
Niepubliczna Szkoła Podstawowa im. A. Grubby w Przytocku
Łucja Dudzińska
lekcja
chyba polubię matematykę
nagle zrozumiałam ile łączy ją z życiem
— te wszystkie sinusoidy nastroju i wahań
ludzkie trójkąty pokryte trapezem dachu
niefortunne koła rąby
te bryły sześciany kostki do gry
oraz pryzmaty rozszczepiające jasność
kwadraty pełne prostych prostopadłych dróg
tych równych równoległych
z oddali samotnych
które nigdy się nie połączą
w tym wszystkim — człowiek jak punkt
na odpowiednim miejscu
na odpowiednim poziomie areału
i linie łączące punkty styczne
oddychające spadające punkty gwiazd
oraz przyczyny i skutki
Oliwia Szulist
Między przyczyną a skutkiem
W matematyce odnalazła nagle człowieka.
Nie suche liczby, nie trudne wzory zapisane kredą,
lecz życie ukryte pomiędzy liniami zeszytu.
Sinusoidy stały się emocjami —
raz wysoko pod niebem szczęścia,
raz nisko w dolinach smutku i zwątpienia.
Tak właśnie bije serce człowieka: nierówno, falami.
Trójkąty przypominały ludzi zamkniętych
pod jednym dachem, bliskich sobie tylko pozornie.
A równoległe proste stały się symbolami tych,
którzy idą obok siebie przez życie,
lecz nigdy naprawdę się nie spotkają.
Każdy człowiek okazał się punktem —
małym, prawie niewidzialnym,
a jednak ważnym w wielkim układzie świata.
Linie łączyły punkty tak jak uczucia łączą ludzi.
Nawet spadające gwiazdy wydawały się częścią
ogromnego równania, którego do końca
nikt nie potrafi rozwiązać.
Matematyka nie mówi wyłącznie o liczbach.
Mówi o samotności, o relacjach,
o wyborach i ich konsekwencjach.
Bo życie — podobnie jak równanie —
składa się z przyczyn i skutków,
a każdy człowiek codziennie oblicza własną drogę do sensu.
I nagle matematyka przestała być tylko lekcją.
Stała się opowieścią o ludziach zagubionych między liniami,
o emocjach drżących jak wykresy pełne wahań,
o drogach przecinających się na chwilę i o tych,
które pozostają równoległe na zawsze.
Każdy punkt zaczął mieć znaczenie,
każda liczba ukrywała czyjąś historię,
a działania i wzory coraz bardziej przypominały codzienność.
Bo życie również oblicza: czas strat, długość tęsknoty,
odległość między ludźmi i ciężar wypowiedzianych słów.
Nawet gwiazdy wydają się zawieszone
w idealnym porządku wszechświata,
jakby ktoś wcześniej dokładnie wyznaczył ich miejsce.
I tylko człowiek wciąż próbuje odnaleźć siebie
wśród wszystkich równań świata —
między przyczyną a skutkiem.
Droga Oliwio, przez ostatnie kilka edycji wielokrotnie udowadniałaś nam, że świat poezji nie ma dla Ciebie żadnych granic. Każde Twoje słowo świadczy nie tylko o wielkiej wrażliwości i talencie artystycznym, lecz przede wszystkim o wysokim kunszcie literackim. Niby doskonale znamy Twoje „pióro”, a wciąż potrafisz zadziwić. Nie inaczej jest tym razem!!! Stworzyłaś niezwykły poetycki obraz, w którym kluczową rolę odgrywa analiza ludzkiego bytu, zawieszonego w matematycznych prawach natury. Dziękujemy, że byłaś z nami przez te wszystkie lata, stanowiąc jeden z najpiękniejszych skarbów „Zawierszowanych”.
Hanna Wójtowicz
Społeczna Szkoła Podstawowa im. ks. Jana Twardowskiego
w Mechnicy
„List zza granatowych obłoków”
Miasto nieznane, 23.06.1998 r.
Droga Ukochana!
Piszę do Ciebie kolejny list, chociaż może być on wysłany donikąd, lecz listy pomagają mi w tych trudnych chwilach. Dzięki nim zapominam na chwilę o sprawach, które mi ciążą.
Moje myśli ostatnio są kwadratowe, męczące. Trudno mi je znieść. Mają ostre kanty, które mnie ranią niewygodną dla mnie wymową. Wiesz, patrzę teraz przez okno, chociaż mam dziwną perspektywę. Na dole widzę tłum mieszkańców, dziesiątki aut zakorkowanych w miejskim labiryncie, uliczny zgiełk, a nad tym wszystkim wiszą granatowe obłoki. Ciężkie, gęste, sine — tak jak moje wspomnienia. Spoglądając przez okno, rozmyślam o dziewczynie, którą dzisiaj ujrzałem. Zachowywała się jak osierocone dziecko. Wzbudziło to we mnie dręczące wspomnienia, które próbowałem od zawsze utopić w alkoholu, lecz nic mi to nie dawało, bo ta sierota we mnie znów domagała się uwagi. Z każdym wypitym kieliszkiem przychodziły kolejne rozmyślenia oraz refleksje, w których tonąłem jeszcze bardziej. Czasem myślę sobie, że jedynym sposobem ratunku jest demencja. Modlę się o nią, aby zabić wspomnienia, wszystkie dni, miłosne listy do Ciebie, żale, które zatapiam w żarze czerwonej kropli wina. Jakże ta czerwona kropla żarzy się we mnie, to dzięki niej nadal żyję, ale wolałbym żyć o własnych siłach, bez żaru, bez tego ognia w sobie. Mam nadzieję, że kiedyś zapomnę, jak to jest czuć smutek, żal oraz złość, która codziennie przerasta mnie coraz bardziej. Może to myśl o Tobie podnosi mnie na duchu i daje siłę do dalszego działania? Wiesz, pisząc ten list, zastanawiam się, czy w końcu go do Ciebie wyślę, czy znowu go zgniotę i wyrzucę, tak samo jak zrobiłem to z poprzednimi, które kończyłem na kilku zdaniach. Mam wrażenie, że te pogniecione kartki to moje dni — zmięte, przeżyte niegodnie, niechciane i zawstydzone… Jest mi od tego duszno, nie mogę oddychać… Granatowe obłoki wciąż wiszą nad miastem, ciężko i ponuro, wskazują na burzę, może stąd ta duszność, ciężkość… Wiesz, lecz kiedy patrzę z bliższej perspektywy na okno, to widzę stojący na parapecie kaktus, nasz kaktus… Czy pamiętasz go jeszcze? Czy nie sądzisz, że jest do mnie podobny? Nieco kanciasty, toporny, kłujący, lecz i kaktusy czasem rozkwitają! Tak! Czekam z niecierpliwością, kiedy mój ulubieniec zakwitnie ognistym kwiatem. Może kiedy zakwitnie, ja uwolnię się od smutku i moja nadzieja znowu zyska na sile. Może wtedy będę wolny od wspomnień, bólu, żalu oraz od wszelkich złych uczuć. Ognisty kwiat będzie czymś pięknym. Ten ogień nie będzie żarem, który zostawia we mnie wino, to będzie ciepło, światło, coś, co nie będzie pochłaniać, ale da ciepło i jasność!
Chcę, żebyś wiedziała, że pamiętam o Tobie i tylko czekam, aż moja nadzieja zakwitnie jak nasz kaktus. Czekam, teraz już zrozumiałem, że mam na co czekać, że moja perspektywa ma cel.
Twój Stan
Kiedy przeczytałam wiersz „Widok. Perspektywy” Łucji Dudzińskiej, od razu zobaczyłam wizję człowieka spoglądającego przez okno, który zatapia wzrok w szerokim horyzoncie i dopiero po długim czasie zauważa to, co ma przed oczyma, to, co może dać mu nadzieję. To pokazuje, że czasem człowiek ma rozwiązanie tak blisko — wystarczy skupić wzrok przed sobą. Zresztą już tytuł wiersza daje nadzieję, bo każdy widok daje jakąś perspektywę, a może tylko trzeba stanąć w innym miejscu i spojrzeć z innego punktu. Dla mnie piękna jest też metafora otwartego okna. Spoglądanie przez nie powoduje tyle myśli, maluje tyle obrazów, a gdy coś jest otwarte, to daje przestrzeń do nowego. Kaktus uosabia człowieka, tutaj jest to człowiek o imieniu Stan, ale może też wskazywać stan emocjonalny człowieka i perspektywę rozkwitającej nadziei. Jak dobrze, że ten wiersz kończy się optymistycznie. Ja też lubię spoglądać przez okno, przecież za każdym razem widok jest inny, a ja, w zależności od tego, jaki jest, mam coraz szerszą perspektywę rozumienia wielu rzeczy.
Droga Haniu, udowodniłaś swoją interpretacją, że poezja może wyzwalać w czytelniku bardzo różne emocje i prowokować go do podejmowania ambitnych oraz twórczych działań. Twój „List zza granatowych obłoków” to zupełnie nowatorska, a jednocześnie niezwykle przekonująca forma polemiki z utworem Łucji Dudzińskiej. Wasz wspólny dwugłos pozwala odkryć nową perspektywę odczytu wiersza poetki. „Zawierszowani” kochają niestandardowe podejście do tekstu poetyckiego, a Ty doskonale wpisujesz się w główne założenia naszej inicjatywy. Gratulujemy pomysłu oraz twórczej weny!!!
Paulina Brabańska
Społeczna Szkoła Podstawowa im. ks. Jana Twardowskiego
w Mechnicy
Po przeczytaniu wiersza Łucji Dudzińskiej „Jestem zagadką” wyobraziłam sobie rozmowę telefoniczną między mężczyzną a kobietą. Rozmowę intymną, poruszającą. Usłyszałam błaganie o uważność, o potrzebę istnienia w czyimś życiu. To zaistnienie w czyimś życiu daje powód do istnienia tak po prostu, uwalnia tajemnice, daje zrozumienie i poczucie sensu szeroko rozumianego. Ten wiersz pokazuje, że dwoje ludzi buduje bliskość wtedy, gdy potrafią się zrozumieć, wnikać we wzajemne potrzeby i dają sobie siebie nawzajem, równomiernie, harmonijnie, chętnie, uważnie.
Kobieta:
Halo… Jesteś tam?
Mężczyzna:
Halo! Tak, jestem.
Kobieta:
Wiesz… czasami czuję się, jakbym była zagadką, której nikt nie potrafi rozwiązać. Może dlatego, że nikt nie miał okazji o mnie usłyszeć lub porzucił mnie jako nierozwiązaną sprawę. Nie sądzę, żebym była aż tak trudna. Zniechęcam innych?
Mężczyzna:
Hmm… Co właściwie masz na myśli?
Kobieta:
Nikt nie pyta, jak się czuję, nikt nie docieka, co jest we mnie ukrytego. Przecież nie wszystkie zagadki są wymagające. Chyba nie jestem aż tak zawiła.
Mężczyzna:
Zawiła? Nie… Nie wiem… Wyjaśnij mi to.
Kobieta:
Czuję się, jakbym była wierszem, którego nikt nie przeczytał tylko dlatego, że nie jest skończony i dalej się pisze. Nie znam jego zakończenia, nie wiem, co przede mną i jak potoczy się życie. To mnie niepokoi. Jestem jak tajemnica, o której nikt nie wie, bo nikt nie próbuje dociekać, co czuję.
Czasami jestem też snem… mogłabym być najpiękniejszym ze snów, ale mam poczucie, że nikomu się nie przyśniłam, nie przyśnię, bo wszyscy mają oczy zbyt szeroko otwarte. A może gdyby ktoś je zamknął… czy byłabym jego snem? Czy ujrzałby mnie przed oczami? Zamkniesz dla mnie oczy?
Mężczyzna:
Dla Ciebie chętnie zamknę oczy. Tak, już jestem gotowy. Dziwnie się czuję. I co dalej?
Kobieta:
Chciałabym, by ktoś mnie w końcu dostrzegł, usłyszał, dotknął… Może to będziesz Ty… Rozumiesz?
Mężczyzna:
Czyli chcesz być po prostu zrozumiana?
Kobieta:
Tak! Chcę, by ktoś w końcu mnie zrozumiał! Spróbujesz?
Mężczyzna:
Chciałbym Cię zrozumieć, ale nie wiem, jak to zrobić.
Kobieta:
Szukaj mnie! Szukaj mnie w codziennych sprawach, w snach, na jawie, w niedokończonych wierszach, w uśmiechu, wspólnym śniadaniu, na spacerze, w kłótni, w rozmowie, tak naprawdę we wszystkim.
Mężczyzna:
Wiesz, kiedy mam zamknięte oczy, słyszę Cię bardziej intensywnie. Może właśnie zaczynam rozumieć, o czym mówisz i czego pragniesz. Słyszę Cię teraz inaczej.
Kobieta:
Jeśli mnie odnajdziesz, uwierzę, że jestem, że mogę wszystko. Pozwolisz mi być sobą?
Mężczyzna:
Tak, czuję, że tylko bycie sobą pomoże nam się odkryć.
Kobieta:
Kiedy tak do mnie mówisz, czuję się spełniona, odnowiona, odkryta, namalowana, opisana, wyrzeźbiona. Czuję się jak ktoś, kto zaczyna istnieć dla kogoś. Czuję się widoczna, wreszcie mam kształt, rysy twarzy…
Mężczyzna:
Czuję się zaszczycony. Jeśli Ty chcesz być dla mnie, ja będę dla Ciebie. Bez wątpienia będziemy wtedy dla siebie nawzajem. Bycie dla siebie. To ma sens!
Kobieta:
Tak!
Mężczyzna:
Zaczynam rozumieć! Chcę Cię odkryć. Czas ucieka, ale kiedy zaczniemy się rozumieć nawzajem w pełni, nasz czas będzie odmierzany inaczej. Nie pozwolimy, by został zmarnowany.
Kobieta:
Dziękuję, że pozwolisz mi zaistnieć, nie tylko dla mnie, ale także dla Ciebie, dla nas…
Droga Paulino, z całego serca dziękujemy Ci za tę niezwykle wrażliwą i dojrzałą interpretację wiersza Łucji Dudzińskiej. Z dużą uważnością odczytałaś zawarte w utworze pragnienie bliskości, zrozumienia i bycia dostrzeżonym przez drugiego człowieka. Bardzo ciekawym pomysłem było przekształcenie interpretacji w dialog telefoniczny. Dzięki temu zabiegowi poetyckie obrazy zyskały głos, emocje i dynamikę. Szczególnie poruszające jest ukazanie bohaterki jako osoby pragnącej zostać odczytaną niczym niedokończony wiersz, nierozwiązana zagadka czy niespełniony sen. Pokazałaś, że prawdziwa bliskość rodzi się z uważności, wzajemnego słuchania i gotowości do poznawania drugiego człowieka bez oceniania go. Twoja praca wyróżnia się empatią, wyobraźnią i umiejętnością prowadzenia interpretacji w sposób twórczy, a jednocześnie zgodny z przesłaniem utworu. Dziękujemy Ci za podzielenie się tak osobistym i refleksyjnym odczytaniem wiersza.
Natalia Janocha
Szkoła Podstawowa nr 58 im. Marii Dąbrowskiej
z Oddziałami Integracyjnymi w Katowicach
Do interpretacji wybrałam wiersz „a tak”, przede wszystkim ze względu na nawiązanie do książki Antoine’a de Saint-Exupéry’ego pt. „Mały Książę”, która jest moją ulubioną lekturą. Utwór Łucji Dudzińskiej od razu zwrócił moją uwagę swoim delikatnym, baśniowym klimatem. Podobnie jak w „Małym Księciu” autorka pokazuje tutaj, że dziewczynka potrafi dostrzegać w świecie coś więcej niż tylko zwykłą rzeczywistość — widzi piękno, magię i ukryte znaczenia. Wiersz sprawia, że czytelnik zaczyna się zastanawiać nad tym, jak bardzo sposób patrzenia na świat zmienia się wraz z dorastaniem.
Tytuł wiersza „a tak” jest bardzo interesujący i według mnie, gdyby miał dalszą część, to brzmiałaby ona: „a tak wygląda świat dziecka”. Tytuł jest prosty i naturalny, dzięki czemu dobrze pasuje do łagodnej atmosfery wiersza. Jest też trochę spontaniczny, podobnie jak beztroskie dzieci.
Wiersz Łucji Dudzińskiej przedstawia krótką scenę: dziewczynkę bawiącą się przy ruchliwej drodze. W pierwszym wersie: „na poboczu przy ruchliwej drodze” widać kontrast pomiędzy światem dziecka a światem dorosłych. „Ruchliwa droga” może symbolizować codzienny pośpiech, chaos i zabieganie ludzi dorosłych, którzy skupiają się na obowiązkach i nie mają czasu na marzenia. Dziewczynka znajduje się jednak „na poboczu”, czyli jakby obok tego świata. Nie uczestniczy w pędzie życia, lecz tworzy własną przestrzeń pełną spokoju, lekkości i wyobraźni.
Bardzo poetycki charakter ma określenie, że dziewczynka jest „ubrana w niebo”. Według mnie podkreśla to jej niewinność, dobroć i wolność. Niebo kojarzy mi się również z marzeniami oraz czymś nieskończonym i czystym. Dzięki temu bohaterka wydaje się niemal baśniowa, jakby pochodziła bardziej ze świata fantazji niż z rzeczywistości. Autorka pokazuje w ten sposób, jak wyjątkowa jest dziecięca wrażliwość.
Dziewczynka „buduje zamki w słonecznej piaskownicy”, czyli pokazuje nam dziecięcy świat pełen wyobraźni i radości. Budowanie zamków z piasku kojarzy się z zabawą, marzeniami i beztroskim dzieciństwem. Dziewczynka tworzy własny świat, w którym może wszystko sobie wyobrażać. Określenie „słoneczna piaskownica” sprawia, że miejsce to wydaje się ciepłe, pogodne i szczęśliwe. Może to też symbolizować, że dziecko patrzy na świat w pozytywny sposób i potrafi cieszyć się nawet prostymi chwilami.
Bardzo ciekawy jest wers mówiący o „strzepywaniu ciemniejszych chmurek z sukienki”. Te ciemniejsze chmurki symbolizują smutki, lęki i problemy, które pojawiają się w życiu każdego człowieka. Dziewczynka potrafi jednak się ich pozbyć — wystarczy je „strzepnąć”. Użycie zdrobnienia „chmurki” sprawia, że smutki i problemy wydają się mniej groźne. Dzięki temu wers ma delikatny i ciepły charakter. Zdrobnienie podkreśla także sposób patrzenia dziewczynki na świat — nawet gorsze chwile nie są dla niej czymś bardzo strasznym, bo potrafi sobie z nimi poradzić. Dorośli często długo przeżywają swoje problemy, natomiast dzieci zwykle potrafią cieszyć się chwilą i nie zatrzymują się na tym, co smutne.
W ostatnich wersach pojawia się bezpośrednie nawiązanie do „Małego Księcia”. Dziewczynka uśmiecha się do maków i wierzy, że jeden z nich jest zaklętą różą z krainy „Małego Księcia”. Ten fragment ma szczególne znaczenie, ponieważ róża w utworze Antoine’a de Saint-Exupéry’ego symbolizowała miłość, odpowiedzialność i wyjątkowość drugiej osoby. Dziewczynka, podobnie jak bohater powieści, patrzy na świat sercem, a nie tylko oczami. Potrafi dostrzec niezwykłe rzeczy tam, gdzie inni widzieliby zwykły kwiat. Pokazuje to, że dziecięca wyobraźnia pozwala odkrywać magię nawet w codzienności.
Wiersz Łucji Dudzińskiej pt. „a tak” ma spokojny, ciepły i refleksyjny nastrój. Przeważają jasne, pozytywne obrazy związane z niebem, słońcem i kwiatami, co podkreśla piękno dzieciństwa. Jednocześnie można zauważyć refleksję nad dorastaniem i utratą umiejętności patrzenia na świat w sposób prosty i pełen zachwytu.
Uważam, że przesłaniem wiersza jest przypomnienie, że warto zachować w sobie choć część dziecięcej wrażliwości i wyobraźni. Autorka pokazuje, że prawdziwe piękno często ukrywa się w prostych chwilach i zwykłych rzeczach, ale dostrzec je potrafią przede wszystkim osoby patrzące na świat sercem. Dzięki nawiązaniu do „Małego Księcia” wiersz przypomina również, że najważniejsze wartości, takie jak miłość, dobro i wyobraźnia, chociaż są niewidoczne dla oczu, to są bardzo ważne dla człowieka.