Do Czytelników
Zapiski Pustelnika — to prywatne wizje i natchnienia Inicjatora Wspólnoty Modlitewnej Szafarzy Bożego Miłosierdzia. Należy je traktować jako uzupełnienie i wzmocnienie wiary. Oddawana do rąk Czytelników książka nie jest dziełem teologicznym ani próbą wyjaśnienia tajemnic wiary. Stanowi ona zbiór prywatnych wizji, natchnień i duchowych doświadczeń, które na przestrzeni lat były udziałem autora, znanego jako Pustelnik oraz Inicjator Wspólnoty Modlitewnej Szafarzy Bożego Miłosierdzia. Zapisane tu słowa powstały w czasie modlitwy, adoracji, samotności i wewnętrznego skupienia. Autor przedstawia je jako wierny zapis tego, co odczuwał, słyszał i rozumiał w głębi swojej duszy podczas szczególnych doświadczeń duchowych. Wiele z tych przekazów ma formę dialogu pomiędzy Bogiem a duszą człowieka, inne zaś zawierają pouczenia, wezwania do nawrócenia, zachęty do ufności Bożemu Miłosierdziu oraz refleksje nad stanem współczesnego świata. Niniejsze zapiski należy odczytywać jako świadectwo osobistej drogi duchowej autora. Nie roszczą one sobie prawa do zastępowania Pisma Świętego, Tradycji Kościoła ani nauczania Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Wszelkie objawienia prywatne, nawet jeśli prowadzą do pogłębienia życia religijnego, pozostają pomocą dla wierzących i podlegają roztropnemu rozeznaniu. Autor wielokrotnie podkreślał, że jego zadaniem było przede wszystkim wierne zapisywanie tego, co zostało mu przekazane w czasie modlitwy. Nie uważa się on za właściciela tych słów, lecz za ich strażnika i świadka. Dlatego też wiele zapisów zachowuje formę prostą i bezpośrednią, tak jak zostały przyjęte przez jego serce. Należy pamiętać, iż udostępnione zapiski są wyselekcjonowanymi fragmentami z notatek Inicjatora Szafarzy Bożego Miłosierdzia. Były one spisywane w różnym czasie i w różnych momentach życia Autora. Różnią się stylem pisania co może świadczyć o spontanicznym zapisywaniu. Brak jest zachowania także chronologii. Przy redagowaniu staraliśmy się teksty tak posegregować aby były jak najbardziej usystematyzowane. Przewijającym się przez całą książkę motywem jest nieskończone Miłosierdzie Boga, Jego troska o człowieka, wezwanie do pokuty, modlitwy i przemiany życia. Czytelnik odnajdzie tutaj zarówno słowa pocieszenia, jak i napomnienia, zachęcające do głębszego spojrzenia na własne sumienie i relację z Bogiem.
Niech lektura tych stron stanie się okazją do refleksji nad własnym życiem duchowym, do odkrywania wartości modlitwy i ciszy oraz do otwarcia serca na działanie łaski Bożej. Wszystko zaś niech będzie czynione na większą chwałę Boga oraz dla szerzenia kultu Jego nieskończonego Miłosierdzia.
Natchnienia duszy
Wspomnienie św. Jana Ewangelisty
O tym, jak Pan ośmielił mnie do dialogu z Nim
Po modlitwie porannej, gdy dzień zaczął się burzowo, a wiatr uderzał w ściany pustelni, usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, nie lękaj się mówić do Mnie. Nie bój się pytać i wyrażać sprzeciw. Nie wybrałem cię po to, byś tylko słuchał i zapisywał to, co mówię. Jesteś Moim dzieckiem, a Ja twoim Ojcem i Bogiem.”
Gdy usłyszałem te słowa, ogarnęło mnie wielkie zdumienie. Dotąd bowiem sądziłem, że moim zadaniem jest jedynie słuchać i być posłusznym. Bałem się zadawać pytania, aby nie okazać braku pokory wobec Najwyższego. Wtedy odpowiedziałem w sercu:
— Panie, jakże mam śmiałość rozmawiać z Tobą? Jesteś Stwórcą nieba i ziemi, a ja jestem tylko prochem i nędznym grzesznikiem.
A Głos Boga odpowiedział:
„Właśnie dlatego, że jesteś słaby, przyszedłem do ciebie. Gdybyś był doskonały, nie potrzebowałbyś Mojego Miłosierdzia. Nie wybrałem cię dla twoich zasług, lecz dla Mojej woli. Nie patrzę tak, jak patrzą ludzie. Człowiek widzi to, co zewnętrzne, Ja zaś patrzę w serce.”
Po tych słowach zamilkłem, rozważając ich znaczenie. Lecz Pan ponownie przemówił:
„Wielu ludzi uważa Mnie za odległego Króla, który tylko wydaje rozkazy i oczekuje posłuszeństwa. Jestem Królem, lecz jestem także Ojcem. Ojciec nie gardzi pytaniami swojego dziecka. Ojciec nie odrzuca go, gdy przychodzi z niepokojem. Pragnę, abyś mówił do Mnie otwarcie, gdy czegoś nie rozumiesz.”
Wtedy odważyłem się zapytać:
— Panie, czy mogę mówić Ci o wszystkim?
A On odpowiedział:
„O wszystkim. Nie ma takiej myśli, której bym nie znał, ani takiego ciężaru, którego bym nie widział. Lecz pragnę, abyś przynosił Mi wszystko dobrowolnie. Mów Mi o swoich radościach i cierpieniach. Mów Mi o swoich lękach. Mów Mi także o swoich wątpliwościach. Szczerość wobec Boga bardziej podoba Mi się niż pobożność udawana przed ludźmi.”
Wtedy przypomniałem sobie wszystkie chwile, gdy ukrywałem przed Bogiem własne pytania, obawiając się, że są oznaką niewiary. Pan jednak odczytał moje myśli i rzekł:
„Nie każda wątpliwość rodzi się z buntu. Są pytania, które rodzą się z pragnienia prawdy. Nie potępiam tych, którzy szukają Mnie szczerym sercem. Potępiam zatwardziałość tych, którzy poznali prawdę, a mimo to ją odrzucają.”
Po tych słowach odczułem wielki pokój. Zrozumiałem bowiem, że Bóg nie pragnie niewolników sparaliżowanych strachem, lecz dzieci ufających Jego Miłosierdziu.
Wtedy Pan powiedział jeszcze:
„Zapisz te słowa dla tych, którzy przyjdą po tobie. Wielu boi się zbliżyć do Mnie, ponieważ widzą własne grzechy. Niech wiedzą, że większe od ich grzechów jest Moje Miłosierdzie. Niech nie uciekają ode Mnie, lecz przychodzą do Mnie. Niech rozmawiają ze Mną jak dzieci z Ojcem, lecz zawsze z należną czcią i pokorą.”
Gdy Głos ucichł, długo trwałem na modlitwie, dziękując Bogu za tę naukę. Zrozumiałem, że prawdziwa pokora nie polega na milczeniu wobec Boga, lecz na szczerości przed Nim. Odtąd już mniej lękałem się zadawać pytania, wiedząc, że Ten, który jest Panem wszechświata, jest także Ojcem, który pochyla się nad słabością swoich dzieci.
Wspomnienie N.M.P. Matki Miłosierdzia
O moim powołaniu pustelniczego życia sercem i duszą
Po modlitwie wieczornej trwałem w ciszy przed Panem, rozważając swoje powołanie oraz drogę, którą mnie prowadzi. W sercu moim zrodziło się pytanie o sens służby pustelniczej i o to, czego Pan ode mnie oczekuje.
Wtedy usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, powołałem cię do służby ukrytej przed oczami świata, lecz jawnej przed Moim Tronem. Nie sądź, że twoje dni są bezowocne dlatego, że niewielu ludzi dostrzega twoją pracę. Ja widzę każdą twoją modlitwę, każde westchnienie serca i każdą ofiarę składaną w ukryciu.”
A ja odpowiedziałem:
— Panie, często wydaje mi się, że moja służba jest mała i nieznacząca. Nie przemawiam do tłumów, nie zajmuję wysokich stanowisk i nie jestem znany ludziom.
Wtedy Pan rzekł:
„Świat szuka wielkości tam, gdzie widoczne są zaszczyty, sława i uznanie. Ja jednak patrzę na wierność. W Moich oczach większa jest jedna godzina modlitwy ofiarowanej z miłości niż wiele dzieł wykonywanych dla własnej chwały. Nie mierz swojej służby ludzką miarą, lecz Moją.”
Po tych słowach zamilkłem i rozważałem je w sercu.
Pan mówił dalej:
„Pustelnia nie jest przede wszystkim miejscem, lecz stanem duszy. Można mieszkać samotnie i nie należeć do Mnie. Można także żyć pośród ludzi, a jednak mieć serce całkowicie zwrócone ku Mnie. Pragnę, aby twoje serce było pustelnią, w której nieustannie przebywam.”
Wtedy zapytałem:
— Panie, dlaczego nieraz dopuszczasz na mnie doświadczenia samotności, niezrozumienia i duchowej walki?
A Pan odpowiedział:
„Czynię to dlatego, abyś bardziej opierał się na Mnie niż na ludziach. Samotność przeżywana ze Mną staje się błogosławieństwem. Cisza przeżywana ze Mną staje się szkołą mądrości. Cierpienie przyjęte z miłością staje się drogocenną ofiarą przed Moim Obliczem.”
Wspomnienie Świętego Józefa
O nakazie zapisywania słów Boga i ujawnienia tajemnicy wybranych objawień
Tego dnia, po długiej modlitwie i rozważaniu słów, które Pan przekazywał mojej duszy, ogarnęła mnie wielka niepewność. Nie wiedziałem bowiem, czy powinienem zachowywać otrzymane pouczenia wyłącznie dla siebie, czy też nadejdzie czas, gdy będę zobowiązany przekazać je innym. Wtedy usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, zapisuj wiernie wszystko, co pozwalam ci usłyszeć. Nie dodawaj nic od siebie i niczego nie ujmuj. Nie jesteś właścicielem tych słów, lecz ich stróżem. Powierzam ci je, aby zostały zachowane na czas, który Ja wyznaczyłem.”
A ja odpowiedziałem:
— Panie, któż uwierzy słowom zapisanym przez człowieka tak słabego i niedoskonałego jak ja?
Pan odrzekł:
„Nie twoim zadaniem jest przekonywanie ludzi. Twoim zadaniem jest wierność. Prawda nie potrzebuje ludzkiej siły, aby istnieć. Jeśli zechcę, otworzę serca tych, którzy mają usłyszeć Moje słowa. Jeśli zaś zamkną swoje serca, nawet największe znaki ich nie przekonają.”
Po tych słowach trwałem w milczeniu, a Pan mówił dalej:
„Wiele z tego, co ci objawiam, ma pozostać ukryte przez pewien czas. Nie wszystko powinno być ujawnione natychmiast. Są słowa przeznaczone dla ciebie, są słowa przeznaczone dla Moich sług, a są też słowa przeznaczone dla wielu narodów. Ja sam wskażę czas ich ujawnienia.”
Wtedy zapytałem:
— Panie, jak mam rozpoznać chwilę, w której należy odsłonić to, co dotąd było zachowane w tajemnicy?
A Pan odpowiedział:
„Dam ci światło potrzebne do wykonania Mojego polecenia. Gdy nadejdzie wyznaczony czas, nie będziesz miał wątpliwości. To, co dziś wydaje się ukryte, zostanie ujawnione. To, co jest zamknięte, zostanie otwarte. Czuwaj jednak, abyś nigdy nie działał z własnej pychy ani z pragnienia ludzkiego uznania.”
Następnie Pan pouczył mnie:
„Pamiętaj, że tajemnica powierzona przez Boga jest święta. Nie wolno jej wykorzystywać dla własnej korzyści ani dla zdobycia wpływów. Kto otrzymuje słowo od Boga, staje się jego sługą, a nie panem. Im większy dar otrzymuje, tym większej pokory od niego wymagam.”
Słowa te głęboko zapadły w moje serce.
Po chwili Pan przemówił ponownie:
„Nadejdzie czas, gdy niektóre zapisane słowa będą potrzebne wielu duszom. Wtedy pozwolę ci je ujawnić. Nie czyń tego jednak przedwcześnie. Owoc zerwany przed czasem nie osiąga pełnej dojrzałości. Podobnie jest z Moimi zamysłami.”
A ja odpowiedziałem:
— Panie, pragnę być wierny Twojej woli.
Wówczas Pan rzekł:
„Jeżeli pozostaniesz wierny, sam będę czuwał nad tym dziełem. Nie lękaj się sądów ludzi ani ich opinii. Jedni przyjmą te słowa z wdzięcznością, inni je odrzucą. Ty jednak czyń to, co ci nakazuję, i pozostaw Mi resztę.”
Gdy Głos umilkł, długo trwałem na modlitwie. Zrozumiałem, że słowa otrzymywane od Boga nie są własnością człowieka, lecz darem powierzonym na określony czas. Zrozumiałem także, że posłuszeństwo jest ważniejsze od ludzkiego uznania, a wierność ważniejsza od sukcesu. Od tamtej chwili starałem się zapisywać wszystko z największą starannością, oczekując cierpliwie chwili, w której Pan sam zechce ujawnić to, co dotąd pozostawało ukryte.
Święto N.M.P Królowej Polski
O roli Polski w ewangelizacji laickiej Europy Ewangelią Miłosierdzia
Tym razem, gdy zakończyłem modlitwę i trwałem w milczeniu przed Najświętszym Sakramentem, usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, spójrz na narody Europy. Wielu odwróciło się ode Mnie, a ich serca stały się zimne jak kamień. Zbudowali swoje życie na mądrości świata, zapominając o Mądrości, która pochodzi z nieba. Odrzucili Moją Ewangelię, a na jej miejsce postawili własną wolę. Lecz nie pozostawię tego kontynentu bez światła. Spośród narodów wybrałem Polskę, aby ponownie przypominała światu o Moim Miłosierdziu. Nie przez potęgę oręża ani bogactwo, lecz przez świadectwo wiary, modlitwy i miłości ma wypełnić swoje posłannictwo. Na tej ziemi wzbudziłem wielu świadków wiary, aby przygotować drogę dla Ewangelii Miłosierdzia. Stąd ma rozbrzmieć wołanie do narodów, że żaden człowiek nie jest opuszczony, dopóki zwraca się ku Mnie z ufnością.
Powiedz narodowi polskiemu, aby nie wstydził się Mojego Imienia ani znaku Krzyża. Niech pozostanie wierny prawdzie, nawet jeśli będzie wyśmiewany przez świat. Niech jego świątynie będą pełne modlitwy, a jego rodziny niech staną się domowymi Kościołami, w których dzieci uczą się miłości do Boga i bliźniego. Europa spragniona jest Mojego Miłosierdzia, choć wielu jeszcze o tym nie wie. Jej dusza została zraniona przez pychę, obojętność i zapomnienie o Mnie. Dlatego posyłam Polskę nie jako sędziego narodów, lecz jako sługę niosącego balsam przebaczenia i nadziei. Niech Moi wierni idą do miast i wiosek, do uczonych i prostych, do młodych i starych, głosząc, że Moje Miłosierdzie jest większe niż każdy grzech i że Moje Serce pozostaje otwarte dla wszystkich, którzy pragną powrotu. Niech ich życie stanie się Ewangelią pisaną uczynkami miłości. Jeżeli Polska pozostanie wierna swemu powołaniu, stanie się światłem dla wielu narodów i źródłem odnowy duchowej. Jeżeli jednak zapomni o łaskach, które otrzymała, jej światło osłabnie, a odpowiedzialność będzie większa niż innych, gdyż temu, komu wiele dano, od tego wiele będzie wymagane. Idź i oznajmij, że czas ewangelizacji nie dobiegł końca. Nadchodzi godzina, w której Europa będzie na nowo szukała Mnie pośród swoich ruin duchowych. Błogosławieni ci, którzy wówczas będą nieść Ewangelię Miłosierdzia z odwagą, pokorą i miłością, albowiem przez ich świadectwo wielu odnajdzie drogę do życia.”
Po tych słowach Głos zamilkł, a dusza moja została napełniona pokojem i głębokim przekonaniem, że każde pokolenie otrzymuje od Boga swoje zadanie. Zrozumiałem, że posłannictwem Polski jest nieść światu świadectwo Bożego Miłosierdzia, nie przez pychę i wywyższanie się nad inne narody, lecz przez wierność Ewangelii, modlitwę i miłość okazywaną każdemu człowiekowi.
Wigilia Święta Bożego Miłosierdzia
O wezwaniu do powstania Zgromadzenia Szafarzy Bożego Miłosierdzia
Tuż po zmroku, kiedy nie mogłem zasnąć i trwałem w ciszy serca, usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który przemówił z wielką łagodnością i mocą:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, wzywam cię, abyś podjął dzieło, które przygotowałem od dawna. Chcę, aby powstało nowe zgromadzenie poświęcone szerzeniu Mojego Miłosierdzia i służbie bliźnim. Niech nosi miano Szafarzy Bożego Miłosierdzia.
Niech jego członkowie będą ludźmi modlitwy i czynu, pokory i odwagi, cichości i wytrwałości. Niech niosą Moją miłość tam, gdzie panuje nienawiść, przebaczenie tam, gdzie trwa niezgoda, nadzieję tam, gdzie zagościła rozpacz, i światło tam, gdzie rozlały się ciemności grzechu. Niech nie szukają własnej chwały ani zaszczytów tego świata, lecz pragną jedynie pełnić Moją wolę. Ich bogactwem niech będzie ufność, ich siłą modlitwa, ich orężem prawda, a ich znakiem rozpoznawczym miłosierdzie okazywane każdemu człowiekowi. Niech otaczają szczególną troską ubogich, chorych, opuszczonych i tych, którzy zagubili drogę do Mnie. Niech przypominają światu, że żaden grzech nie jest większy od Mojego Miłosierdzia dla tego, kto z pokorą powraca do Mnie.
Powiedz tym, których powołam, aby każdego dnia oddawali Mi swoje serca i nie ustawali w modlitwie za cały świat. Niech ich życie stanie się żywą Ewangelią, aby przez ich świadectwo inni poznali Moją dobroć i zapragnęli Mojego Królestwa.
Niech będą sługami jedności, pokoju i pojednania. Niech prowadzą ludzi do sakramentów, do modlitwy i do uczynków miłosierdzia, aby wielu zostało ocalonych i aby Moje Imię było uwielbione pośród narodów. Kto wiernie wytrwa w tej służbie, otrzyma obfitość łask, których świat dać nie może.”
Po tych słowach Głos zamilkł, lecz w sercu moim pozostał pokój i głębokie przekonanie, że Bóg nieustannie powołuje ludzi do dzieł, które mają prowadzić innych ku Jego nieskończonemu Miłosierdziu.
Wspomnienie Świętej Barbary
O wezwaniu do niesienia Bożego Miłosierdzia zagubionym
Kolejny raz, po zakończeniu Mszy Świętej, gdy trwałem jeszcze na modlitwie i dziękczynieniu, usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który przemówił z wielką mocą:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, świat spragniony jest Mojego Miłosierdzia, lecz wielu nie ma odwagi przekroczyć progów świątyń. Ich serca obciążone są lękiem, wstydem i przekonaniem, że nie ma już dla nich przebaczenia. Dlatego wzywam Moich kapłanów, aby wyszli do nich, tak jak Mój Syn wychodził do grzeszników, celników i zagubionych.
Niech idą na ulice, place i drogi świata, szukając tych, którzy oddalili się ode Mnie. Niech nie potępiają, lecz podnoszą; niech nie zamykają drzwi, lecz je otwierają; niech prowadzą dusze do źródła Mojego Miłosierdzia. Niech najpierw zapytają człowieka, czy żałuje za swoje grzechy, czy pragnie odwrócić się od zła i czy wyrzeka się szatana oraz wszystkich jego spraw i pokus. Jeśli serce jest skruszone i szczerze pragnie powrotu do Mnie, niech kapłan prowadzi je drogą pojednania i pokoju. Powiedz Moim sługom, aby pamiętali, że przyszedłem szukać tego, co zginęło, a nie tego, co już zostało odnalezione. Niech niosą Moją miłość tam, gdzie panuje rozpacz, bo większa jest radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z wielu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Niech ich serca będą pełne współczucia i prawdy. Niech głoszą Moje przykazania bez lęku, lecz z miłością, aby każdy człowiek wiedział, że brama Mojego Miłosierdzia pozostaje otwarta dla tego, kto z pokorą pragnie do Mnie powrócić.
Błogosławieni są ci, którzy stają się narzędziami pojednania, albowiem przez ich posługę wielu odzyska pokój sumienia i życie łaski. A tam, gdzie zatriumfuje Moje Miłosierdzie, tam moc piekła zostanie zawstydzona i pokonana.”
Po tych słowach zapanowała głęboka cisza, a serce moje przepełniło się pragnieniem, aby nikt nie czuł się oddzielony od Boga i aby każdy człowiek odnalazł drogę do Jego nieskończonego Miłosierdzia.
Wspomnienie Błogosławionego ks. Michała Sopoćko
Ponowna wizja nowej Rodziny Zakonnej Szafarzy Bożego Miłosierdzia
Była już głęboka noc, gdy zakończyłem Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Zmęczenie ciążyło moim powiekom, lecz serce nie pozwalało mi zasnąć. Czułem niepokój, którego nie potrafiłem nazwać. Od wielu lat wracała do mnie ta sama myśl: czy Bóg pragnie nowej wspólnoty poświęconej Jego Miłosierdziu, czy też są to jedynie moje wyobrażenia?
Padłem na kolana.
— Panie — wyszeptałem. — jeśli to od Ciebie, daj mi znak. Jeśli nie, odbierz ode mnie tę myśl raz na zawsze.
Wtedy pustelnię wypełniło światło. Nie było podobne do światła słońca ani płomienia. Nie raziło oczu, lecz przenikało duszę pokojem.
Przestraszyłem się i skuliłem przy ziemi.
— Nie lękaj się. — usłyszałem głos.
Podniosłem wzrok. Przede mną stała postać jaśniejąca jak poranek. Nie potrafię opisać jej twarzy, bo wydawała się jednocześnie młoda i wieczna. Wiedziałem jednak, że stoi przede mną mój Anioł Stróż.
— Dlaczego wątpisz? — zapytał.
— Bo jestem tylko człowiekiem — odpowiedziałem. — Jak mam wiedzieć, że nie ulegam własnym marzeniom?
Anioł uśmiechnął się łagodnie.
— To nie jest twoje dzieło. Masz jedynie zapisać to, co zostało ci ukazane.
Wtedy zobaczyłem przed sobą ludzi ubranych w bordowe habity i granatowe szkaplerze. Jedni modlili się przed Najświętszym Sakramentem. Inni opatrywali rany chorym. Jeszcze inni rozmawiali z bezdomnymi, więźniami, prostytutkami i ludźmi odrzuconymi przez świat.
Nie pytałem już, kim są. Wiedziałem, iż byli to Szafarze i Szafarki Bożego Miłosierdzia.
— Ich zadaniem będzie przypominać światu, że nikt nie jest zapomniany przez Boga — powiedział Anioł. — Będą modlić się za tych, którzy nie umieją się modlić. Będą kochać tych, których nikt nie chce kochać. Będą podnosić tych, którzy upadli.
Wizja rozszerzała się przede mną niczym otwarta księga. Widziałem klasztory pełne modlitwy. Widziałem misjonarzy przemierzających kraje ogarnięte wojną. Widziałem siostry pochylające się nad chorymi dziećmi. Widziałem mnichów czuwających nocami przed Najświętszym Sakramentem.
— Ich siłą nie będzie bogactwo. — mówił dalej Anioł. — Ich siłą będzie miłosierdzie.
Potem ujrzałem ludzi wszelkich narodów i języków. Byli wśród nich chrześcijanie, żydzi, muzułmanie i niewierzący. Byli biedni i bogaci. Byli zdrowi i chorzy. A nad wszystkimi rozciągały się promienie wychodzące z przebitego Serca Chrystusa.
— Powiedz im, — rzekł Anioł — że Bóg nie przestał kochać świata. Powiedz im, że Miłosierdzie jest większe niż ludzki grzech. Powiedz im, że mają nieść pokój.
Światło zaczęło powoli gasnąć.
— Czy doczekam powstania tej wspólnoty? — zapytałem.
Anioł spojrzał na mnie z dobrocią.
— To nie należy do ciebie wiedzieć. Twoim zadaniem jest siać. Bóg sam zatroszczy się o plon.
Po tych słowach wizja zniknęła. Znów byłem sam w swojej pustelni. Płomień świecy palił się spokojnie, jakby nic się nie wydarzyło. Wziąłem pióro podarowane przez spowiednika i drżącą ręką zacząłem zapisywać wszystko, co widziałem i słyszałem tej nocy, aby nic nie zostało utracone.
„Wytyczne Inicjatora Szafarzy Bożego Miłosierdzia dotyczące nowej Rodziny Zakonnej:
Pokój i Miłosierdzie!
Teraz i na wieki wieków! Amen.
Bracia i Siostry,
po wielu latach wewnętrznej walki z wątpliwościami dotyczącymi słuszności powołania do życia konsekrowanego nowej rodziny zakonnej, głoszącej Boże Miłosierdzie, postanawiam, wierząc w natchnienie Ducha Świętego, dać wytyczne dla założyciela nowej Rodziny Zakonnej i jej członków.
Filarami Zakonu mają być:
— Dzienniczek świętej Faustyny Kowalskiej
— Osiem Błogosławieństwa z Kazania Jezusa na górze
— Fragment Ewangelii Św. Mateusza 25:31—46
— Przykazanie Miłości i Dekalog
Moją wolą jest to aby kandydatki i kandydaci:
— wykazywali się gorliwością wiary i miłosierdzia. — Potwierdzić musi to proboszcz z dwoma niezależnymi świadkami;
— nie wykazywali chorób psychicznych (pedofili, dwubiegunowości, schizofrenii czy fanatyzmu). — Potwierdzić musi to specjalista: psychiatra, seksuolog, psycholog, a jeśli zaistnieje taka potrzeba to egzorcysta;
— wykazywali się otwartością umysłu, wyrozumiałością, silnym duchem, czystym sumieniem tak aby spełnianie uczynków co do duszy i ciała nie sprawiało im trudności;
Codzienność w zakonie:
Poranek:
— pobudka o wschodzie słońca;
— wspólna modlitwa brewiarzowa;
— Godzinki o Bożym Miłosierdziu;
— Msza Święta;
— śniadanie;
— Różaniec: Tajemnice Radosne;
Południe:
— Anioł Pański;
— modlitwa brewiarzowa;
— Różaniec: Tajemnice Bolesne;
Popołudnie:
— obiad;
— modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia
— Różaniec: Tajemnice Chwalebne;
Wieczór:
— kolacja;
— Litania do Bożego Miłosierdzia;
— Różaniec: Tajemnice Światła;
— Apel Jasnogórski;
— Msza święta;
Nocne czuwanie:
— Adoracja Najświętszego Sakramentu — zmiana czuwających co dwie lub trzy godziny;
*W sytuacjach gdy bracia i siostry przebywają poza klasztorem, powinni w duchu modlić się i czcić Boże Miłosierdzie. O nich niech decyduje Generał Zakonu wraz z kapitułą w myśl Konstytucji Zakonu.
Formacja w zakonie:
— Postulat — rok czasu — postulant/postulantka jest wprowadzany/na w zasady życia wspólnotowego. Nie nosi habitu, nie musi mieszkać w klasztorze, lecz musi wytrwać w wstrzemięźliwości cielesnej
— Nowicjat — dwa lata — nowicjusz/nowicjuszka otrzymuje habit, zamieszka w klasztorze, musi złożyć śluby czystości w pierwszym roku nowicjatu, a w drugim składa śluby posłuszeństwa;
— Perfektat — trzy lata — perfektant/perfektantka składa śluby czasowe: ubóstwa, miłosierdzia i pokuty;
Perpetuat — ostatni rok formacji zakonnej zakończony złożeniem ślubów wieczystych: czystości, posłuszeństwa, ubóstwa, miłosierdzia i pokuty;
*Ślub miłosierdzia — to okazywanie każdemu stworzeniu miłości miłosiernej, otaczanie modlitwą i opieką potrzebujących: ubogich, chorych, błądzących duchowo, maltretowanych, prostytuujących się, uzależnionych, wykluczonych ze względu na rasę, orientację seksualną czy wyznanie — tą ostatnią grupę obejmijcie szczególnie szczególną opieką pokazując im, iż Bóg ich kocha nie zależnie od tego jaki mają kolor skóry, jaką mają seksualność czy wiarę. Im więcej dusz takich uleczycie tym większa czeka was nagroda od samego Boga. Nie osądzajcie, nie oceniajcie, nie krytykujcie. Módlcie się i otaczajcie opieką tych wszystkich potrzebujących szczególnej miłości Boga.
*Ślub pokuty — każdego dnia, choćby przez godzinę pokutujcie za tych którzy tego nie czynią, oraz za dusze w czyśćcu cierpiące. Spowiednicy niech wam wyznaczą formę i czas pokuty.
Hierarchia, linie zakonników, habit, mieszkanie, konstytucja;
Mając na uwadze dobro zakonu ustanawiamy że:
+ na czele całej rodziny zakonnej: żeńskiej i męskiej stać będzie Rada Generalna Zakonu którą tworzyć mają generałowie stojący na czele dwóch lub czterech linii zakonnych: bracia, siostry, misi i mniszki. Rada będzie bezpośrednio podlegała Prymasowi Polski i Ojcu Świętemu.
+ na czele danej linii zakonu stać będą ojciec generał, matka generalna — wybrani przez prowincjałów i delegatów domów zakonnych.
+ na czele domów zakonnych stać będą prowincjałowie — wybierani przez wspólnotę danego domu zakonnego;
— Przewidujemy iż może powstać kilka linii zakonnych, dlatego pragniemy określić podstawowy zakres oczekiwań dla każdej ze wspólnot:
+ ojcowie i bracia Szafarze to rodzina zakonna tworzona przez zakonników ze święceniami kapłańskimi;
+ mnisi to rodzina braci zakonnych którym przewodzi brat ze święceniami kapłańskimi, a ich rolą będzie nieustanna modlitwa, formacja nowych zakonników;
+ siostry Szafarki to rodzina zakonna zajmująca się pracą wśród potrzebujących, ewangelizacją, oraz głoszeniem świadectwa Bożego Miłosierdzia.
+ mniszki to inaczej siostry klauzurowe, których obowiązkiem będzie nieustanna modlitwa i dbanie o garderobę zakonną, oraz liturgiczną dla całej rodziny Szafarzy Miłosierdzia Bożego.
Nowa rodzina zakonna to również zewnętrze oznaki przynależności do zakonu. Dlatego też przygotowaliśmy opis habitów, nakryć głowy i innych atrybutów zakonnych.
— Habit męski:
Prosta suknia ciemno bordowa;
Biały, lniany sznur z pięcioma węzłami;
Granatowy szkaplerz z kapturem i peleryną;
Medalion z wizerunkiem Miłosierdzia Bożego;
Srebrna obrączka z imieniem zakonnym;
Skromne obuwie na każdą porę roku;
W przypadku generała zakonu zamiast szkaplerza będzie on nosił granatową kukulla, a w uroczyste dni głowę generała zdobić będzie ośmiokątny granatowy biret. Na serdecznym palcu generała widnieć ma pierścień z relikwią św. Faustyny i bł./św. Michała Sopoćko. Widoczną oznaką władzy nad daną linią zakony będzie drewniana laska zwieńczona rzeźbą dłoni w geście błogosławieństwa.
— Habit żeński:
Prosta suknia ciemno bordowa;
Biały, lniany sznur z pięcioma węzłami;
Granatowy szkaplerz z peleryną;
Medalion z wizerunkiem Miłosierdzia Bożego;
Srebrna obrączka z imieniem zakonnym;
Bordowy welon;
Skromne obuwie na każdą porę roku;
W przypadku matki generalnej welon ma być upięty do ośmiokątnego czepca, w medalionie powinny być umieszczone relikwie św. Faustyny i bł./św. Michała Sopoćko. W uroczyste dni matka generalna przywdziewać będzie ciemno bordowy płaszcz a w jej ręku widnieć drewniana laska zwieńczona herbem zakonu.
*W przypadku braku możliwości noszenia habitu zakonnicy i zakonnice są zobligowani do noszenia prostych strojów w kolorach zakonnych. — Kolory szat zakonnych nawiązują do koloru promieni Miłosierdzia Bożego.
Miejsce zamieszkania:
Każdy potrzebuje gdzieś mieszkać. Dlatego ustanawiamy, że zakonnicy i zakonnice mieszkać będą w klasztorach, domach zakonnych. Dodatkowo zezwala się, aby mnich lub mniszka mogli prowadzić życie pustelnicze z tym jednak zastrzeżeniem, iż wymaga się od nich obecności w klasztorze macierzystym w każde święto Miłosierdzia Bożego i wyznaczone przez Konstytucję dni. Dom generalny mieścić się ma na terenie Polski bo to tu zapłonęła iskra Miłosierdzia Bożego.
Konstytucja zakonu Szafarzy i Szafarek Miłosierdzia Bożego:
Dokument ten niech zostanie opracowany przez znawców prawa kanonicznego, prawa karnego, cywilnego, oraz prawa Bożego. Konstytucja ma zawierać prawa, obowiązki, oraz sankcje tyczące się każdego członka rodziny zakonnej. Przed prawem wszyscy są równi tak jak przed Bogiem, bo Bóg jest Prawem, Sprawiedliwością i Miłością.
Praca i finanse:
Nakazuje się braciom i siostrom linii klasztorów nieklauzurowych pracować w wyuczonym bądź innym zawodzie, aby utrzymać siebie oraz zakon. Wykonywany zawód nie może być haniebny i narażający dobre imię Boga, a także Zakonu. Finansami zajmować się będą zakonni skarbnicy. Każdy brat czy każda siostra ma mieć na własne potrzeby określoną przez Konstytucję ilość pieniędzy, którą przeznaczy według potrzeb, oraz upodobania bez budzenia zgorszenia.
Misja Szafarzy i Szafarek Miłosierdzia Bożego:
Bracia i Siostry posyłamy Was do ludów całego globu z:
— misją głoszenia Miłosierdzia Bożego życiem, czynem i słowem;
— misją otoczenia opieką i modlitwą osoby prostytuujące się, nieheteroseksualne, maltretowane przez rodziny, ubogie, bezdomne,
narkotyzujące się;
— z misją szerzenia pokoju i nawracania, głosząc ewangelię miłości miłosiernej;
Taka jest wola Boga, taka jest i nasza wola.”
Wspomnienie Świętych Apostołów Filipa i Jakuba
O zawierzeniu Ukrainy Bożemu Miłosierdziu
Kolejna wizja miała miejsce po nabożeństwie majowym. Gdy lud wierny rozszedł się do swoich domów, a ja pozostałem jeszcze na modlitwie, w duszy mojej rozległ się Głos Boga, pełen powagi i miłosierdzia, który rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, spójrz na ziemię Ukrainy, na której rozbrzmiewa płacz matek, lament dzieci i ból tych, którzy utracili swoich najbliższych. Moje Serce jest poruszone cierpieniem każdego człowieka, a Moją wolą jest pokój, nie wojna.
Dlatego wzywam Mój lud, aby zawierzył Ukrainę Mojemu Bożemu Miłosierdziu. Niech kapłani i wierni zanoszą za nią modlitwy, niech ofiarują post i uczynki miłosierdzia, aby łaska Moja mogła dotknąć serc ludzi i odmienić ich zamiary. Niech wołają dniem i nocą: „Jezu Miłosierny, zmiłuj się nad Ukrainą i przywróć jej pokój”. Albowiem modlitwa płynąca z czystego serca ma moc poruszyć niebo i sprowadzić łaski, których człowiek nie jest w stanie wyprosić własnymi siłami. Powiedz Moim dzieciom, że pokój nie rodzi się z potęgi oręża, lecz z nawrócenia serca. Tam, gdzie człowiek otwiera się na Moje Miłosierdzie, tam ustępuje nienawiść, a rodzi się przebaczenie. Tam, gdzie króluje przebaczenie, tam rozpoczyna się prawdziwe zwycięstwo. Niech Ukraina zostanie powierzona Mojemu Miłosierdziu jako dziecko powierzane ramionom kochającego Ojca. Niech cały Kościół błaga za nią jednomyślnie, aby ustał rozlew krwi, aby uciśnieni odzyskali nadzieję, a wygnańcy mogli powrócić do swoich domów. Zaprawdę powiadam ci, żadna modlitwa zaniesiona za pokój nie ginie. Każda łza ofiarowana z miłości staje się przed Moim tronem perłą drogocenną. W czasie przeze Mnie wyznaczonym sprawię, że z popiołów cierpienia wyrośnie pragnienie pojednania, a z ran narodu narodzi się świadectwo Mojego Miłosierdzia. Idź więc i głoś, aby Ukraina została zawierzona Mojemu Miłosierdziu. Niech ten akt będzie wołaniem całego ludu o pokój, sprawiedliwość i odnowienie serc. A ci, którzy będą wytrwale błagać Mnie o ten dar, staną się narzędziami Mojego pokoju.”
Po tych słowach Głos ucichł, a dusza moja została napełniona głębokim pokojem. Zrozumiałem, że Bóg nie przestaje pochylać się nad narodami dotkniętymi cierpieniem i że Jego Miłosierdzie pragnie objąć każdego człowieka oraz każdą ziemię, która z ufnością zwraca się ku Niemu.
Wspomnienie Świętych Archaniołów
Ponowne wezwaniu Boga skierowanym do Ukrainy
Dziś Głos Boga w duszy mojej rzekł: „Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, dziś kieruję wezwanie do narodu, którego ziemia od dawna nasiąka krwią niewinnych, którego dzieci wzrastają pośród huku wojny, a którego serce zostało poddane ciężkiej próbie.”
Odpowiedziałem w duszy swojej:
— Panie, wskaż mi naród, do którego kierujesz dziś słowa Twoje, abym wiernie przekazał Wolę Twoją.
Pan rzekł:
„Mówię do Ukrainy. Mówię do ziemi, która od wielu dni i nocy nosi ciężar cierpienia wojny.
Mówię do narodu ukraińskiego, który doświadcza bólu rozdarcia, śmierci swoich synów, płaczu matek i niepewności jutra.”
Serce moje poruszyły te słowa, więc zapytałem:
— Panie, czego pragniesz od Ukrainy?
Głos Boga odpowiedział:
„Powiedz narodowi ukraińskiemu: nie wystarczy wam szukać ratunku jedynie pośród ludzkich strategii, sojuszy i siły świata. Bowiem człowiek buduje bezpieczeństwo ręką własną, lecz zapomina, że Ja jestem Panem dziejów narodów.”
Milczałem.
Pan mówił dalej:
„Przekaż Ukrainie wezwanie Moje. Niech ten naród dokona aktu całkowitego zawierzenia Mojemu Miłosierdziu. Niech przywódcy, duchowni i lud zwrócą serca ku Mnie nie tylko słowem, lecz prawdziwym oddaniem.”
Dusza moja drżała i zapytałem:
— Panie, dlaczego właśnie teraz kierujesz to wezwanie?
Pan odpowiedział:
„Ponieważ czas tej próby nie jest jedynie próbą siły ludzkiej. Jest także próbą ducha narodu. Tam, gdzie człowiek uznaje własną bezsilność i otwiera się całkowicie na Łaskę Moją, tam zaczynam działać w sposób, którego człowiek przewidzieć nie potrafi.”
Zapytałem z bojaźnią serca:
— Panie, co mam przekazać narodowi ukraińskiemu jako Twoją Wolę?
Wtedy Głos Boga stał się mocny.
„Powiedz Ukrainie te słowa:
Jeżeli naród ten intronizuje Moje Boże Miłosierdzie i uzna Mnie prawdziwie Królem serc swoich, otworzy drogę Mojemu działaniu pośród tej wojny. Tam, gdzie człowiek widzi dalsze zniszczenie, Ja mogę otwierać drogę ku uwolnieniu od cierpienia, którego sami ludzie nie są zdolni zakończyć.”
Serce moje zadrżało jeszcze bardziej i zapytałem:
— Panie, czy wojna ta może się zakończyć przez Twoją interwencję?
Pan odpowiedział:
„Czy człowiek zapomniał, że Ja zatrzymuję historię narodów według Woli Mojej?
Czy człowiek zapomniał, że nie istnieje potęga ziemska większa od Mocy Mojej?
Lecz człowiek musi najpierw uznać, że bez Boga jego zwycięstwa pozostają kruche.”
Milczałem długo.
A Pan kontynuował.
„Powiedz Ukrainie:
nieście obraz Mojego Miłosierdzia do waszych domów. Niech świątynie wasze staną się miejscem nieustannego błagania o Miłosierdzie. Niech lud wasz zwróci się ku modlitwie głębszej niż strach.
Niech całe państwo odda się Mojemu Sercu Miłosiernemu.”
Łzy napłynęły do duszy mojej.
Zapytałem:
— Panie, co stanie się, jeśli naród odpowie na Twoje wezwanie?
Pan odpowiedział z wielką łagodnością:
„Tam, gdzie człowiek oddaje Mi wszystko, Ja otwieram drogi, których świat nie rozumie.
Pokój, którego ludzie nie potrafią wypracować własną siłą, może przyjść tam, gdzie serce narodu klęka przede Mną naprawdę.”
Po chwili Pan wypowiedział ostatnie słowa.
„Zapisz to wiernie. Wezwanie Moje skierowane jest dziś do Ukrainy. Niech naród ten zwróci się ku Mojemu Miłosierdziu całym sercem. Bowiem pragnę ocalić tych, którzy pośród wojny nadal potrafią wołać ku Mnie.”
Upadłem w ciszy serca. Po chwili rzekłem:
— Panie, niech Wola Twoja stanie się pośród narodów.
A Pan odpowiedział.
„Narody, które zapraszają Mnie do swego serca, nigdy nie pozostają bez Mojego działania.”
I zamilkł Głos Boga, a dusza moja długo trwała w milczeniu, rozważając słowa Boga skierowane do cierpiącej Ukrainy.
Święto Ciała i Krwi Pańskiej
O widzeniu dotyczącym Rosji i godziny próby
Po uroczystości Bożego Ciała, gdy trwałem na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, ujrzałem niebo zasnute czerwienią, jakby od blasku wielkiego pożaru. Ziemia drżała pod stopami, a wiatr niósł lament niezliczonych głosów.
Wówczas usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, oto nadchodzi godzina próby dla ziemi rosyjskiej. Jej pycha wzniosła się wysoko, a rozlana krew woła do Mnie dniem i nocą. Wielu odwróciło oblicze od prawdy i pokłada ufność w sile, która przemija jak cień. Jeżeli serce Rosji nie nawróci się i nie odwróci od drogi przemocy, sama sprowadzi na siebie wypełnienie proroctw grozy. To, co ludzie odczytują jako odległą Apokalipsę, stanie się dla niej rzeczywistością: brat wystąpi przeciw bratu, ziemia wyda jęk, a lęk zamieszka w domach możnych i ubogich. To, co zbudowano przez pokolenia, rozsypie się jak proch niesiony przez wiatr. Nie dlatego, że pragnę zagłady, lecz dlatego, że sprawiedliwość nie może milczeć wobec niewinnej krwi. Każdy naród, który trwa w pysze i odrzuca wezwanie do nawrócenia, sam otwiera przed sobą bramy własnego upadku. Powiedz światu, że czas Mojego Miłosierdzia nie trwa bez końca. Kto nieustannie odrzuca wyciągniętą dłoń Ojca, ten sam zamyka przed sobą drogę łaski. Biada tym, którzy zatwardzą swoje serca aż do ostatniej godziny, bo ich pycha stanie się ich sędzią. Lecz jeśli znajdą się pośród tego narodu sprawiedliwi, którzy zapłaczą nad grzechami, odwrócą się od przemocy i zawołają do Mnie z pokorą, okażę im Miłosierdzie. Nie odrzucam człowieka z powodu jego pochodzenia, lecz patrzę na serce i na jego nawrócenie. Idź i oznajmij, że jeszcze trwa czas łaski, lecz nie będzie trwał wiecznie. Kto wybierze drogę pokoju, znajdzie życie. Kto pozostanie wierny przemocy, zbierze owoc własnych czynów. A narody poznają, że Ja jestem Panem historii i że żadne imperium nie ostoi się bez prawdy i sprawiedliwości.”
Po tych słowach widzenie ustało, lecz przez długi czas nie mogłem uwolnić się od jego powagi. Zrozumiałem, że największą katastrofą nie jest zniszczenie miast ani upadek królestw, lecz zatwardziałość serca, która odrzuca miłosierdzie, dopóki nie nadejdzie godzina sądu.
Wspomnienie śmierci Świętego Jana Chrzciciela
O kolejnym ostrzeżeniu skierowanym do Rosji
Tym razem Głos Boga w duszy mojej rzekł:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, dziś przekazuję ostrzeżenie narodowi, który od pokoleń otrzymywał wezwania do odwrócenia się od drogi ciemności, lecz serce jego wielokrotnie wybierało pychę zamiast pokory.”
Odpowiedziałem w duszy swojej:
— Panie, wskaż mi naród, do którego kierujesz te słowa, abym wiernie zapisał Wolę Twoją.
Pan rzekł:
„Mówię o Rosji. Mówię o narodzie wielkim ziemią swoją, lecz ciężko obciążonym przez dzieła przemocy, cierpienia zadawanego innym i pychę tych, którzy od dawna budują własną siłę bez pytania o Prawo Moje.”
Serce moje zadrżało.
I zapytałem:
— Panie, dlaczego słowa Twoje są dziś tak ciężkie?
Głos Boga w duszy mojej odpowiedział:
„Czy człowiek nie pamięta ostrzeżeń, które przez wieki kierowałem do narodów? Czy nie przypomina sobie wezwań przekazanych światu, gdy prosiłem o modlitwę, pokutę i odwrócenie się od dróg prowadzących ku cierpieniu milionów?”
Milczałem.
A Pan mówił dalej.
„Rosja była wielokrotnie wzywana do przemiany serca. Były dawane znaki. Były wypowiadane ostrzeżenia. Były kierowane wezwania do odrzucenia ducha przemocy, ateizmu serca, pogardy wobec życia i budowania imperium opartego na lęku innych narodów.”
Zapytałem:
— Panie, czy nadal istnieje droga ratunku dla Rosji?
Pan odpowiedział:
„Miłosierdzie Moje trwa tak długo, jak długo człowiek i naród gotów jest odwrócić się od czynionego zła. Lecz nie mylcie Miłosierdzia Mojego z wiecznym odraczaniem Sprawiedliwości Mojej.”
Po chwili Głos Boga stał się potężny:
„Przekaż Rosji te słowa: jeżeli nie wyrzeknie się drogi przemocy. Jeżeli nie zaprzestanie zadawania cierpienia narodom słabszym. Jeżeli dalej będzie budować swoją wielkość na strachu, wojnie i pysze własnej potęgi — przyspieszy własny upadek.”
Dusza moja odczuła wielki lęk.
Zapytałem:
— Panie, czy mówisz o upadku tego narodu?
Pan odpowiedział:
„Każde imperium, które czyni zło swoim fundamentem, zaczyna od wewnątrz rozsypywać się pod ciężarem własnych czynów. Narody nie są wieczne, gdy odrzucają Prawo Moje. Żaden człowiek i żaden naród nie stoi ponad porządkiem Sprawiedliwości Mojej.”
Serce moje drżało lecz zapytałem:
— Panie, wielu wierzących przypomina dawne ostrzeżenia związane z Fatimą i mówi o Rosji jako narodzie, który otrzymał szczególne wezwanie do przemiany. Czy czas ten jeszcze trwa?
Głos Boga odpowiedział:
„Tak długo, jak serce narodu może jeszcze usłyszeć głos Prawdy, czas wezwania trwa.
Lecz ostrzeżenia nie są dawane człowiekowi po to, aby pozostały jedynie wspomnieniem.
Ostrzeżenia są po to, aby człowiek zmienił drogę, zanim skutki własnych wyborów staną się nieodwracalne.”
Milczałem.
Wtedy Pan przemówił słowami surowymi:
„Zapamiętaj. Tak jak dawne miasta pogrążone w pysze, przemocy i zepsuciu sprowadziły na siebie własny upadek, tak samo Rosja nie uniknie skutków swoich czynów, jeżeli nie wyrzeknie się zła, które od dawna czyni.”
Dusza moja zadrżała.
I zapytałem:
— Panie, czy naprawdę los ten może stać się rzeczywistością?
Pan odpowiedział:
„Czy człowiek nie zna historii narodów, które uważały siebie za niezwyciężone? Pycha zawsze poprzedza upadek. Gdy naród odrzuca dobro przez długi czas, sam zaczyna przygotowywać ruinę własnego domu.”
Po chwili Pan dodał:
„Powiedz Rosji: odwróćcie się od zła, zanim ciężar waszych czynów spadnie na was samych.
Nie czyńcie przemocy językiem własnej polityki. Nie budujcie przyszłości na cierpieniu innych narodów. Bowiem Sprawiedliwość Moja nie śpi, a czas człowieka i narodów nie trwa wiecznie.”
Upadłem w ciszy duszy mojej, a po chwili rzekłem:
— Panie, niech narody świata nauczą się słuchać ostrzeżeń Twoich, zanim nadejdzie godzina konsekwencji.
A Pan odrzekł:
„Miłosierdzie Moje zawsze poprzedza Sprawiedliwość Moją. Lecz biada tym, którzy przez długi czas odrzucają jedno i drugie.”
Zamilkł Głos Boga, a dusza moja długo trwała w milczeniu, rozważając ciężar słów Boga skierowanych do Rosji.
Wspomnienie Świętej Benedykty od Bożej Opatrzności
Przepowiednia o zwycięstwie Maryi Pogromczyni duchów piekielnych nad Lucyferem
Po modlitwie usłyszałem w duszy mojej Głos Boga, który rzekł spokojnie:
„Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, nie lękaj się czasów, które nadejdą. Choć ciemność okryje ziemię, a serca wielu staną się zimne, światło Mojego Miłosierdzia nie zgaśnie. Przygotowałem bowiem Niewiastę, którą od wieków wybrałem, aby zmiażdżyła pychę starodawnego węża.
Gdy ludzie będą mówić, że zło zwyciężyło, Ona powstanie z mocą daną Jej przez Moją wolę. Nie mieczem z żelaza będzie walczyć, lecz czystością, pokorą i doskonałym posłuszeństwem. Tam, gdzie Lucyfer rozsiewa nienawiść, Ona przyniesie miłość; tam, gdzie szerzy rozpacz, Ona zapali nadzieję; tam, gdzie buduje królestwo śmierci, Ona wskaże drogę do życia. Duchy piekielne zadrżą na Jej widok, gdyż pamiętają godzinę swojego upadku i wiedzą, że przez Nią Moja sprawiedliwość objawi się nad nimi. Ich pycha zostanie zawstydzona przez pokorę Mojej Służebnicy, a ich bunt pokonany przez Jej doskonałe zawierzenie. W godzinie wyznaczonej przeze Mnie Lucyfer ujrzy, że wszystkie jego knowania obracają się w proch. Będzie chciał pochłonąć świat, lecz sam zostanie upokorzony. Maryja, Pogromczyni duchów piekielnych, poprowadzi wiernych ku Mojemu Sercu, a ci, którzy wytrwają w wierze, nie zostaną opuszczeni. Niech więc Moi słudzy trwają na modlitwie, w pokucie i uczynkach miłosierdzia. Niech nie odpowiadają złem na zło, lecz dobrem zwyciężają nienawiść. Albowiem ostateczne zwycięstwo należy do Mnie, a przez ręce Mojej Najświętszej Matki wielu dostąpi łaski ocalenia. Zaprawdę, przyjdzie dzień, gdy pieśń dziękczynienia zabrzmi od krańca do krańca ziemi, a wszelkie moce ciemności zostaną zawstydzone. Wtedy ludzie poznają, że Miłosierdzie jest większe niż grzech, a pokora silniejsza niż pycha. Pokój zapanuje w sercach tych, którzy pozostali Mi wierni, i będą wychwalać Mnie na wieki.”
Po tych słowach duszę moją napełnił głęboki pokój i zrozumiałem, że żadna potęga ciemności nie może zwyciężyć Boga, a Maryja, wierna Służebnica Pańska, pozostaje potężną Orędowniczką wszystkich, którzy z ufnością uciekają się pod Jej opiekę.
Wspomnienie Świętego Józefa Rzemieślnika
Wizja Maryi Pogromczyni Duchów Piekielnych i Przewodniczki Dusz Czyśćcowych
W duszy mojej poczułem tchnienie Ducha Świętego a potem oczami duszy ujrzałem niebo rozświetlone światłem, którego nie można porównać do żadnego blasku ziemi. Pośród owej jasności ukazała się Niewiasta odziana w błękit i róż. Na Jej głowie jaśniała korona z gwiazd, a pod Jej stopami wił się czarny wąż, którego moc zdawała się kruszeć pod samym spojrzeniem Tej, która została wybrana przez Boga. Wtedy usłyszałem Głos podobny do szumu wielu wód: „Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany słuchaj: nadchodzi czas wielkiej próby dla narodów. Ludzie będą szukać pokoju, lecz nie znajdą go tam, gdzie odrzuca się Boga. Wiele serc zostanie zwiedzionych przez pychę, egoizm i fałszywe światło. Lecz Ojciec Miłosierdzia nie pozostawi swoich dzieci bez pomocy. Powiedz ludziom, aby zwrócili oczy ku Maryi, Pogromczyni duchów piekielnych. Nie dlatego, że sama posiada moc, lecz dlatego, że Bóg uczynił Ją narzędziem zwycięstwa Chrystusa. Tam, gdzie będzie wzywane Jej imię z ufnością, tam osłabnie działanie nieprzyjaciela dusz. Niech dwudziesty pierwszy wiek stanie się wiekiem powrotu do modlitwy, pokuty i zawierzenia. Niech Maryja będzie przyzywana jako Przewodniczka dusz czyśćcowych, aby pamięć o zmarłych nie wygasła, a miłosierdzie obejmowało także tych, którzy oczekują pełni światła. Gdy ludzie będą jednoczyć się na modlitwie, gdy rodziny odzyskają wierność Bogu, a wspólnoty nauczą się przebaczać, wówczas wiele nieszczęść zostanie oddalonych. Pokój nie przyjdzie przez siłę człowieka, lecz przez nawrócenie jego serca. W dniach zamętu Lucyfer będzie pragnął rozszerzyć swoje panowanie poprzez lęk, podziały i nienawiść. Jednak jego władza nie jest nieograniczona. Każdy różaniec odmówiony z wiarą, każda Eucharystia przyjęta w stanie łaski i każdy akt miłosierdzia będzie odbierał mu część wpływu nad światem. Powiedz ludziom, aby nie tracili nadziei. Bóg przygotowuje czas odnowy. Gdy wydawać się będzie, że ciemność zwycięża, wtedy rozbłyśnie światło jeszcze jaśniejsze. A Maryja zgromadzi pod swoim płaszczem tych, którzy pozostaną wierni Chrystusowi. Niech budują kaplice modlitwy w swoich domach. Niech pamiętają o duszach czyśćcowych. Niech uczą dzieci modlitwy i miłości do Boga. Wówczas nadejdzie pokój, którego świat dać nie może. Zaprawdę, przyjdzie dzień, gdy wiele narodów odwróci się od przemocy i pychy. Ludzie zrozumieją, że prawdziwe zwycięstwo nie rodzi się z panowania nad innymi, lecz z panowania nad własnym grzechem. Wtedy zakwitną owoce pokoju, a ziemia zazna czasu wielkiego pojednania.”
Po tych słowach ujrzałem niezliczone dusze unoszące się ku światłu. Maryja wyciągała ku nim dłonie, a wokół Niej rozlegał się śpiew pełen radości i nadziei. Następnie wizja zniknęła, pozostawiając w sercu jedno wezwanie:
„Nie lękajcie się. Wracajcie do Boga, a pokój powróci do świata.”
Wspomnienie Świętej Zofii
Ponaglenie Głosu Boga dotyczące poświęcenia wieku dwudziestego pierwszego Maryi Pogromczyni duchów piekielnych
Po długiej modlitwie i trwaniu w milczeniu serca usłyszałem w głębi duszy Głos Boga, który przemówił z mocą i pokojem: „Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, czas jest krótki, a dni pełne zamętu. Świat oddala się ode Mnie, szukając światła tam, gdzie panuje ciemność. Dlatego ponawiam Moje wezwanie, aby wiek dwudziesty pierwszy został oddany pod szczególną opiekę Maryi, Pogromczyni duchów piekielnych. Nie dlatego, aby odbierać Mi chwałę, lecz dlatego, że Ja sam wybrałem Ją od początku i uczyniłem Matką Mojego Syna oraz Matką wszystkich wierzących. Tam, gdzie Ona jest przyjmowana, szatan traci swoją moc, a serca otwierają się na działanie Mojego Miłosierdzia. Powiedz Mojemu ludowi, aby nie zwlekał. Niech rodziny poświęcają się Jej opiece, niech wspólnoty i narody wołają o Jej wstawiennictwo, niech kapłani i wierni szerzą nabożeństwo do Tej, która depcze głowę starodawnego węża przez łaskę, którą otrzymała ode Mnie. Wiek ten będzie czasem wielkiej walki duchowej. Powstaną fałszywi nauczyciele, wielu odrzuci prawdę, a pycha człowieka będzie chciała zająć miejsce Boga. Lecz ci, którzy schronią się pod płaszczem Maryi, zachowają wiarę i otrzymają siłę do wytrwania. Nie lękajcie się potęgi ciemności. Choć duchy piekielne będą szerzyć zamęt, ich czas jest ograniczony. Moja Matka, pokorna Służebnica Pańska, poprowadzi Moich wybranych ku zwycięstwu, które przygotowałem od założenia świata. Dlatego wzywam: poświęćcie Mi ten wiek przez Niepokalane Serce Maryi. Niech Jej imię będzie przyzywane w godzinie pokusy, niech Jej wstawiennictwo będzie błagane w godzinie cierpienia, niech Jej przykład prowadzi do świętości. Kto z ufnością odda się pod Jej opiekę i będzie wiernie pełnił Moją wolę, tego nie opuszczę. Ogłoś to bez lęku. Jedni przyjmą te słowa z radością, inni je odrzucą, lecz Moje zamysły wypełnią się. A gdy nadejdzie czas triumfu Mojego Miłosierdzia, wielu zrozumie, że przez Maryję prowadziłem ich najpewniejszą drogą do Mojego Syna i do wiecznej chwały.”
Po ustaniu Głosu trwałem długo w modlitwie, a serce moje napełniło się pokojem i pragnieniem, aby wszyscy ludzie znaleźli schronienie w Bogu i z ufnością powierzali się macierzyńskiej opiece Najświętszej Maryi Panny.
Wspomnienie Świętego Mikołaja
O świątyni ku Bożej Jedności
Tym razem Głos Boga w duszy mojej rzekł: „Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, chcę, aby powstała świątynia ku Mojej Jedności. Niech będzie ona znakiem Mojego pokoju pośród świata podzielonego i świadectwem Mojej miłości wobec wszystkich ludzi. Chcę, aby narody i ludy gromadziły się w niej jak jedna rodzina wokół wspólnego stołu, pamiętając, że wszyscy zostali stworzeni Moją ręką i wszyscy są wezwani do świętości. Niech nie będzie tam miejsca dla pychy, nienawiści ani pogardy, lecz niech królują pokora, przebaczenie i miłosierdzie. Niech ta świątynia będzie domem modlitwy, gdzie serca zwracają się ku Mnie z ufnością, a człowiek odnajduje brata w drugim człowieku. Niech ubodzy znajdą pocieszenie, strapieni nadzieję, grzesznicy drogę nawrócenia, a sprawiedliwi umocnienie w dobrym. Nie kamienie jednak są dla Mnie najważniejsze, lecz żywe świątynie, którymi są dusze wiernych. Jeżeli ich serca pozostaną zamknięte, nawet najwspanialsze mury będą puste. Jeżeli zaś będą przepełnione miłością, nawet najmniejsze miejsce stanie się przybytkiem Mojej obecności. Budujcie więc najpierw świątynię w sercach swoich przez modlitwę, pokutę i uczynki miłosierdzia. Wtedy świątynia widzialna stanie się odbiciem tej niewidzialnej, którą Ja sam wzniosę mocą Mojego Ducha. Przyjdzie czas, gdy wielu będzie szukać jedności, lecz znajdzie jedynie pozorne porozumienie. Prawdziwa jedność rodzi się ze Mnie i trwa w prawdzie. Kto buduje bez prawdy, buduje na piasku; kto buduje na Moim słowie, buduje na skale, której nie skruszą burze ani wichry. Idź więc i oznajmij Moim dzieciom, że pragnę zgromadzić je przy jednym stole, aby poznały, iż są braćmi i siostrami, a Ja jestem ich Ojcem. Błogosławieni ci, którzy staną się budowniczymi jedności, albowiem ich dzieło przetrwa i wyda owoc na życie wieczne.”
Po tych słowach Anioł Stróż porwał moją duszę i ukazał mi widzenie. Ujrzałem świątynię okrągłą, pełną światłości, której blask nie pochodził ani od słońca, ani od ognia, lecz zdawał się wypływać z samej obecności Boga. Jej wnętrze przepełniał pokój tak głęboki, że wszelki lęk opuszczał serce. W samym środku świątyni znajdował się stół liturgiczny w kształcie kielicha nakrytego pateną — prosty i dostojny, wokół którego wszystko było harmonijnie uporządkowane. Od niego odchodziły cztery alejki, tworząc znak krzyża zbiegając się pod stołem liturgicznym, jakby sam plan świątyni przypominał, że przez Krzyż dokonało się pojednanie człowieka z Bogiem.
Na końcu trzech alejek — po prawej stronie, po lewej stronie i na wprost wejścia — wznosiły się ołtarze poświęcone Bożej Jedności. Każdy z nich promieniował innym światłem, lecz wszystkie tworzyły jedną całość — Boża Miłość, Boża Sprawiedliwość i Boży Pokój, ukazując, że jedność nie niszczy różnorodności, lecz ją doskonali.
Największy z ołtarzy — Boża Sprawiedliwość- znajdował się na wprost. W jego centrum ujrzałem Tabernakulum wykonane na podobieństwo Arki Przymierza. Jaśniało ono złocistym blaskiem, a nad nim zdawała się spoczywać niewidzialna chwała Boża. Wtedy zrozumiałem, że tak jak Arka była znakiem przymierza Boga z Izraelem, tak Najświętszy Sakrament jest nowym i wiecznym Przymierzem Boga z całym rodzajem ludzkim.
Anioł rzekł do mnie:
„Patrz i zapamiętaj. Świątynia ta została pomyślana jako znak jedności Boga z człowiekiem i ludzi między sobą. Okrąg jej murów oznacza wieczność, która nie ma początku ani końca, a stół pośrodku przypomina, że wszyscy powołani są do zgromadzenia wokół jednego Pana i jednego Chleba Życia. Krzyż wyznaczony przez alejki jest drogą, która prowadzi ku zbawieniu, a Arka Przymierza w Tabernakulum świadczy o nieustannej obecności Boga pośród swego ludu.”
I gdy słowa te przebrzmiały, cała świątynia napełniła się śpiewem niezliczonych głosów, których piękna nie można opisać ludzkim językiem. Wtedy poznałem, że wszelka prawdziwa jedność ma swoje źródło w Bogu i prowadzi ku Niemu, a świątynia, którą ujrzałem, jest znakiem wezwania do zgromadzenia wszystkich wiernych wokół Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie.
Wspomnienie Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
Napomnienie kapłanów i osób konsekrowanych
Po zakończeniu Najświętszej Ofiary, gdy trwałem na dziękczynieniu przed Tabernakulum, duszę moją przeniknął Głos Boga, pełen majestatu i boleści.
I rzekł do mnie: „Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, zapisz słowa, które ci powierzam, i nie lękaj się ich głosić, choć wielu odwróci od nich swoje uszy. Płaczę nad Moimi kapłanami i nad osobami, które poświęciły Mi swoje życie, lecz z biegiem lat ostygły w gorliwości. Wielu wykonuje święte czynności rękami, lecz ich serca są daleko ode Mnie. Przyzwyczajenie zajęło miejsce miłości, a pośpiech zastąpił świętą bojaźń. Czyż nie wiedzą, że za każdym razem, gdy stają przy ołtarzu, dotykają tajemnicy większej niż niebo i ziemia? Czyż nie rozumieją, że wypowiadając słowa konsekracji, stają wobec cudu, przed którym drżą zastępy aniołów? Biada tym, którzy sprawują Moje Sakramenty bez skupienia, bez przygotowania i bez należnej czci. Biada tym, którzy bardziej troszczą się o względy świata niż o świętość powierzonych im dusz. Ich lenistwo duchowe staje się zgorszeniem dla wiernych, a ich oziębłość gasi płomień wiary w wielu sercach. Nie powołałem ich do wygodnego życia, lecz do niesienia krzyża. Nie namaściłem ich dla zaszczytów, lecz dla służby. Nie oddzieliłem ich od świata, aby szukali własnej chwały, lecz aby byli żywym znakiem Mojego Królestwa. Powiedz Moim kapłanom, aby na nowo pokochali ciszę przed Tabernakulum, aby z drżeniem przygotowywali się do sprawowania Świętych Misteriów i aby każdą duszę powierzali Mojemu Sercu z miłością ojca i troską dobrego pasterza. Powiedz osobom konsekrowanym, aby nie zapomniały pierwszej miłości, z którą wypowiedziały swoje „tak”. Niech odrzucą duchowe lenistwo, narzekanie i obojętność, bo świat potrzebuje świadków płonących ogniem Ducha Świętego, a nie lamp, w których zabrakło oliwy. Jeszcze trwa czas łaski. Jeszcze można odnowić serce przez modlitwę, pokutę i pokorę. Lecz przyjdzie dzień, gdy każdy pasterz zda rachunek z każdej duszy, którą prowadził lub zaniedbał. Wówczas nie będą miały znaczenia ludzkie pochwały ani godności, lecz tylko miłość, z jaką pełniona była służba. Błogosławieni są ci kapłani i osoby konsekrowane, którzy sprawują Święte Sakramenty z czystym sercem i głęboką czcią, bo przez ich ręce spływają na świat niezliczone łaski. Ich modlitwa podtrzymuje Kościół, ich wierność umacnia słabych, a ich pokora staje się światłem dla zagubionych. Idź i oznajmij, że Moje Miłosierdzie pragnie odnowić tych, których powołałem. Niech powrócą do gorliwości pierwszych dni, a uczynię z nich narzędzia wielkiego przebudzenia duchowego, które przygotuje świat na nowe wylanie Mojej łaski.”
Po tych słowach Głos zamilkł, a ja długo trwałem przed Najświętszym Sakramentem ze łzami w oczach. Zrozumiałem, że największą ozdobą kapłana i osoby konsekrowanej nie są szaty ani godności, lecz świętość życia i wierna miłość wobec Boga, która objawia się w godnym sprawowaniu świętych tajemnic oraz pokornej służbie każdemu człowiekowi.
Wspomnienie Świętego Pawła VI
Napomnienie wierzących, którzy ulegają pokusie fanatyzmu
Pewnego dnia, gdy trwałem na modlitwie w ciszy pustelni, prosząc Boga o światło dla Kościoła i całego świata, usłyszałem w duszy mojej Głos, który przemówił z wielką powagą: „Dziecko Moje, sługo Mój umiłowany, napisz to, co ci oznajmiam, aby Moi wierni strzegli swoich serc. Wielu myśli, że służy Mnie gorliwie, a tymczasem oddaliło się od Mojego Ducha. Ich gorliwość nie rodzi miłości, lecz pychę, ich słowa nie przynoszą pokoju, lecz podziały. Strzeżcie się fanatyzmu, który jest pokusą podsuwaną przez ojca kłamstwa. Lucyfer nie zawsze prowadzi człowieka ku jawnej niewierze. Często zwodzi go fałszywą gorliwością, aby serce napełniło się pogardą dla braci i przekonaniem o własnej doskonałości. Kto gardzi bliźnim w imię pobożności, ten nie idzie Moją drogą. Kto potępia wszystkich wokół, zapominając o własnych grzechach, zamyka swoje oczy na prawdę. Kto uważa się za jedynego sprawiedliwego, ten stoi bliżej upadku, niż mu się wydaje.
Nie posłałem Mojego Syna, aby łamał trzcinę nadłamaną ani gasił knot o nikłym płomyku. Przyszedł szukać zagubionych, uzdrawiać zranionych i podnosić grzeszników. Tak samo mają postępować Moi uczniowie. Prawda bez miłości staje się mieczem raniącym niewinnych, a miłość bez prawdy staje się pustym słowem. Dlatego idźcie drogą, którą wskazał wam Mój Syn — drogą prawdy przenikniętej miłosierdziem i miłosierdzia zakorzenionego w prawdzie. Nie pozwólcie, aby gniew zamieszkał w waszym sercu pod pozorem obrony wiary. Nie pozwólcie, aby pycha ubrała się w szaty pobożności. Lucyfer cieszy się bardziej z człowieka pysznego, który modli się codziennie, niż z grzesznika, który z pokorą bije się w piersi i prosi o przebaczenie. Błogosławieni są ci, którzy bronią prawdy z pokorą i cierpliwością. Błogosławieni, którzy napominają z miłością, a nie z pogardą. Błogosławieni, którzy płaczą nad grzechami świata, zamiast wynosić się ponad niego, albowiem oni najbardziej przypominają Mojego Syna. Powiedz Mojemu ludowi, aby nie budował murów nienawiści, lecz mosty prowadzące ku nawróceniu. Niech każdy najpierw osądzi własne sumienie, zanim osądzi swojego brata. Kto bowiem żyje w pokorze, ten jest blisko Mnie, a kto żyje w pysze, choćby wypowiadał Moje Imię tysiące razy, oddala się od Mojego Serca. Zapamiętaj i przekaż wiernym: największym zwycięstwem nad szatanem nie jest głośny krzyk ani surowe słowo, lecz świętość życia, pokora serca i miłość, która nie ustaje nawet wobec nieprzyjaciół. Tam bowiem Lucyfer ponosi największą klęskę.”
Po tych słowach Głos zamilkł, a ja długo rozważałem ich znaczenie. I zrozumiałem, że prawdziwa gorliwość rodzi się z miłości do Boga i człowieka, zaś fanatyzm jest cieniem pychy, który usiłuje ukryć się pod płaszczem pobożności. Kto zaś trwa w pokorze i miłosierdziu, ten idzie drogą Chrystusa i nie daje się zwieść pokusom złego ducha.
Wspomnienie N.M.P. Bolesnej
Wizja cierpień piekielnych ukazana przez Anioła Stróża
Pewnej nocy, gdy zakończyłem modlitwę pogrążony byłem w głębokim milczeniu, Anioł Stróż stanął przy mnie, a jego oblicze było pełne powagi. Nie wypowiedział ani jednego słowa, lecz wyciągnął ku mnie swoją dłoń. W tej samej chwili dusza moja została porwana w miejsce, którego grozy nie zdoła oddać żaden ludzki język. Ujrzałem bezkresną otchłań pogrążoną w ciemności, gdzie nie było ani nadziei, ani pokoju, ani światła. Rozlegały się tam krzyki rozpaczy, a każdy z nich zdawał się przenikać duszę jak miecz. Anioł rzekł do mnie:
„Patrz i zapamiętaj. Nie ukazuję ci tego, abyś potępiał ludzi, lecz abyś ostrzegł ich przed drogą prowadzącą do zguby.”
Wtedy ujrzałem wielu ludzi, którzy na ziemi uważali się za gorliwych wyznawców Boga. Trzymali w dłoniach księgi podobne do Pisma Świętego, lecz każda ich karta była popękana i rozdarta, jakby została wyrwana z całości.
Usłyszałem Głos mówiący:
„To ci, którzy brali Moje słowo, lecz czytali je jedynie według własnej pychy. Wybierali tylko te fragmenty, które odpowiadały ich sercu, a odrzucali wezwanie do miłości, pokory i miłosierdzia. Uczynili z Mojego słowa narzędzie oskarżania bliźnich, zamiast lustra, w którym mieli zobaczyć własne grzechy.”
Potem ujrzałem dusze, które nieustannie spierały się między sobą. Każda wołała, że tylko ona zna prawdę, lecz żadna nie słuchała drugiej. Ich krzyk nie ustawał, a samotność była ich największą męką.
Anioł powiedział:
„Taką karę ponoszą ci, którzy przez fanatyzm rozdarli jedność, gardzili braćmi i bardziej umiłowali własne przekonania niż Boga. Ich pycha zamknęła ich na prawdę, a ich serca stały się niezdolne do miłości.”
Ujrzałem także ogień, który nie trawił ciała, lecz sumienie. Każda dusza widziała wszystkie chwile, gdy mogła okazać miłosierdzie, lecz wybrała potępienie; gdy mogła przebaczyć, lecz wybrała nienawiść; gdy mogła prowadzić do Boga, lecz prowadziła do rozpaczy.
I ponownie rozległ się Głos Boga w duszy mojej:
„Fanatyzm nie rodzi się z gorliwości, lecz z pychy. Jest pokusą, która każe człowiekowi zająć miejsce sędziego i zapomnieć, że jedynym Panem sumień jestem Ja. Kto błędnie rozumie Moje słowo i świadomie używa go do ranienia innych, ten stawia mur między sobą a Moją łaską.”
Wtedy upadłem na twarz i zawołałem:
— Panie, czy jest dla nich ratunek?
A Głos Boga odpowiedział: