E-book
25.7
drukowana A5
39.3
drukowana A5
kolorowa
64.29
Zapach pomarańczy

Bezpłatny fragment - Zapach pomarańczy

Z pamiętnika neurotyczki

Objętość:
194 str.
ISBN:
978-83-8155-157-1
E-book
za 25.7
drukowana A5
za 39.3
drukowana A5
kolorowa
za 64.29

Słowo wprowadzenia

Drogi Czytelniku.


Bohaterką niniejszej książki jest ONA. ONA jest neurotyczką i zmaga się z własną śmiertelnością, depresją, bólem związanym z licznymi stratami, samotnością, odrzuceniem i lękiem przed codziennością. Doświadcza stanów emocjonalnych, które przez wielu mogłyby być określone jako negatywne, a jednak każdy człowiek ich doświadcza i każde z tych uczuć ma swoją ważną i potrzebną funkcję. Doświadcza zatem takich uczuć jak lęk, gniew, zazdrość, smutek czy poczucie winy. Nie najlepiej radzi sobie z codziennym stresem. Równie silnie jednak doświadcza uczuć przyjemnych.


Zapamiętaj, Drogi Czytelniku, że neurotyzm nie jest zaburzeniem ani chorobą, a jedynie jednym z elementów charakteryzujących moją niestabilną emocjonalnie bohaterkę. ONA cierpi z powodu mentalnego hałasu spowodowanego jej wewnętrznymi konfliktami.


Na kolejnych stronach tej książki ONA dzieli się z Tobą swoją historią, osobistymi doświadczeniami. To te doświadczenia uczyniły z niej kobietę, z którą Ty dzisiaj się spotykasz.


Kiedy już stworzyłam tę historię, swego rodzaju psychoterapeutyczną opowieść albo nawet studium przypadku, pomyślałam, że moja bohaterka nie może pozostać bezimienna. ONA to roboczy obszar literackich zmagań. W procesie tworzenia opowieści ONA była wystarczająca, jednak gdy opowieść się dopełniła, dostrzegłam potrzebę nadania mojej bohaterce szczególnych cech. Ostatecznie otrzymała imię HOPE. Nadzieja przebija z treści niniejszej książki, poczuć ją można pośród smaków i zapachów zapisanych w zmysłowej pamięci dziewczyny, miesza się z zapachem pomarańczy.


Czy jesteś gotowy stać się przewodnikiem HOPE po jej chaotycznym, nieuporządkowanym świecie? Ile jesteś w stanie znieść? Czy chcesz ją zrozumieć? Jak głębokie są twoje pokłady empatii? Co jesteś gotów dla niej zrobić? Ile jesteś w stanie z siebie dać?

Zamęt

Jestem tu… i czekam. Śpisz? Ja chyba już nie śpię. A może to jeszcze sen… Jak sobie poradzisz z całym tym zamętem? Na jednego człowieka to za dużo. Stanowczo za dużo. Nic nie można pomóc… nawet pobyć razem.

Pewność

Jestem sama… zupełnie sama. Chciałabym z kimś porozmawiać. Czy ty potrafisz słuchać? Czy możesz mnie wysłuchać? Nie chodzi o wyżalenie się, czy radę, czy pomoc, tylko o porównanie sposobu myślenia. Porównanie z innym sposobem myślenia… To powinien być ktoś, kto jest dla mnie ważny. Tyle, że ważni dla mnie ludzie znikają we mgle. A może to ja znikam?


Taki jakby trening z rozmowy. Taka jakby próba przed spektaklem. Tak po prostu, tak dla siebie samej, dla spokoju umysłu przed konfrontacją z ludźmi nieprzychylnymi.


Wiem czego bronię. Muszę mieć wewnętrzną pewność. Potem nie będzie ani czasu na pytania, ani może nie znajdą się tacy, którym można będzie zadać owe pytania.

Teatr

Życie to teatr! Zwykle nie poddaję się tak łatwo. To może być początek zmian na lepsze. Czasem zmiany bolą, ale tak samo jak życie niezmiennie w takiej sytuacji.


Wiem o czym myślisz… Na początku zawsze boli. Najpierw trzeba ranę oczyścić ze zgnilizny, potem już się tylko goi.


Wiem, wiem… Mówić łatwo, przeżyć trudniej.

Zmiana

Zmiana na lepsze?… Może warto się tego uchwycić… To mogłoby się udać przeżyć.

Zmęczenie

Czuję się wypluta z życia. Jestem zmęczona. Zmęczona istnieniem, oddychaniem, odczuwaniem, mówieniem, słowami, myślami i wszystkim, co mnie otacza…

Reset

Chciałabym zniknąć na jakiś czas. Zniknąć od tego wszystkiego. Powinien być taki przycisk, który resetowałby wszystko, co dotychczasowe… Ale wtedy zniknęłyby też nasze chwile… więc to nie najlepszy pomysł, prawda?


Czy możesz mnie schować przed światem? Czy możesz mnie ukryć przed ludźmi?

Zaginiony dzień

Minął dzień i już nie wróci. Kolejny zaginiony dzień. Może lepiej, że na głupotach stracony niż na myśleniu. Ostatnio myślenie sprawia ból, większy niż zazwyczaj.

Ucieczka

Czego chcę jeszcze? Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy to przeczekać… po prostu przeczekać. Może to tylko tchórzliwa ucieczka. Może to niczego nie zmieni. A może po prostu ta cała burza jest ponad moje siły. Chciałabym powiedzieć: ‘zapomnijcie o mnie’, ale tak jest tylko w nędznych filmach. Zupełnie przestało mnie cieszyć to miejsce o nazwie Życie.

Ziemniaczane placki

Chcę przez chwilę poczuć ciepło twojej dłoni. Lubię, kiedy się uśmiechasz, kiedy się śmiejesz… Lubię ziemniaczane placki z oliwkami. Nikt inny nie je placków ziemniaczanych z oliwkami.

Lęk

Nie bać się. Nie bać się spotkań, rozmów, poprawy. Nie bać się zmiany.

Deszcz

Jesteś niepokojąco obcy. Znów dzisiaj padało. Przemokłam… zmarzłam. Nie martw się, kąpiel i gorące mleko dobrze mi zrobią. To tylko deszcz… nieszkodliwy.

Jedno zdanie

Wiesz? Skutecznie dokręcasz kurek z tlenem, zabijasz resztki tego, co pozwala żyć, ale przecież ‘nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło!’. Jedno zdanie, zaledwie pięć słów a burzy mój świat. Dla mnie nadzwyczajne było nawet zjedzenie tej cholernej ryby na plaży! (…) I całe mnóstwo innych drobiazgów.

Gdyby

Wciąż to ‚gdyby’, ‚gdyby” (…) ‘gdyby to…” albo „gdyby tamto…” Wciąż to gdyby, gdyby… ale stało się właśnie tak… nie inaczej… i właśnie wtedy. Mój tępy mózg nie pojmuje takiej miłości. Już nie wiem, kiedy mogę mówić co czuję, a kiedy nie powinnam mówić wcale.

Odchłań

Ty mnie pytasz ‘o co chodzi’? A ja nic nie rozumiem… nie wiem, co się wokół mnie dzieje. Spadam w jakąś zimną otchłań i nie mogę tego zatrzymać…

Słowa

Myślisz, że wiesz co czuję? Czuję się jak popsuty inkubator, który zamiast ratować życie, staje się trumną. Może mogłam postarać się bardziej. Może mogłam bardziej o siebie dbać.


Czy ja mam obsesyjną skłonność do opłakiwania straty? Nieustannie myślę o śmierci. Boję się śmierci i jednocześnie za nią tęsknię. Trudno mi być pośród żywych ludzi. Żywi są tacy aktywni, hałaśliwi, rozgadani. Martwych ludzi już nie ma. Nie ma ich fizycznie. Ich ciężkie płyty nagrobkowe tak spokojnie sobie leżą ułożone w równych rzędach. Pośród martwych jest przynajmniej cicho. Cicho i spokojnie.


Słowa. Trudno nimi wyrazić pewne rzeczy. Bałam się, wciąż się boję. Nosiłam w sobie życie, a teraz czuję w sobie odchłań. I nikt nie chce o tym rozmawiać. Może też się boją. A może nie wiedzą jak… może nie potrafią mówić o swoim smutku. Może nie czują smutku, bo to, co ja opłakuję było za małe, albo nic nie warte… A może zwyczajnie uciekają przed śmiercią. Nie uciekną. W końcu dopadnie każdego, w takiej lub innej sytuacji.


Jestem twarda. Jutro też jest dzień.

Myśli

Wszystko teraz stoi na głowie. Za dużo tego dla mnie. Tyle różnych myśli się dobija…

Jestem

Nie ma nic. Tu nie ma nic naprawdę mojego. Nie ma do czego wracać… tylko deszcz i zimno… Najbardziej zimno jest mi wewnątrz, w środku… ale ciągle jeszcze jestem. Tylko jak długo wytrzymam? Nie wiem.

Cisza

Znów cisza… znaczy cicho, znaczy milcząco. Nie wiem, co to oznacza. Może to cisza przed kolejną burzą, a może wszystko się uspokaja. Cisza jest mi potrzebna. Nikt nic ode mnie nie chce, nikt o nic nie pyta. Jestem niewidzialna. Dziwne to ale nawet wygodne. Potrzebuję ciszy i czasu. Potrzebuję czasu na… Nie wiem na co, ale na pewno potrzebuję czasu dla siebie, przestrzeni dla siebie, miejsca dla siebie… Oby sen przyniósł ciszę.

Dni

Marzę, by dzień w końcu skończył się zanim się zacznie… Każdy dzień jest taki sam. Jakie to ma znaczenie, ile ich jeszcze upłynie?

Martwa

Myślisz czasem o śmierci? To jest właśnie jak śmierć… też nie przytulisz, nie dotkniesz, a z czasem zapomnisz zapach, smak. Ktoś odchodzi i już go nie ma, nie myśli, nie musi dokonywać wyborów. Nie marzy, nie śni, nie wspomina, nie odczuwa tęsknoty, ani bólu. Właśnie tak się teraz czuję. Czuję się martwa.

Niepewność

Nic w życiu nie jest pewne. Im szybciej się tego nauczę, tym lepiej…

Mgła

Jest mi zimno. Nikt mnie już nie przytula. Nikt nie dotyka moich włosów. Nikt na mnie nie patrzy. Nie ma już tych wszystkich rzeczy pierwszych. Nikt przy mnie nie drży. Jestem jak mgła.

Być

Każdy ma wyższe ambicje od funkcji praczki i pomywaczki.

Chaos

Chcę tylko znośnie przeżyć nadchodzący dzień, może tydzień… Chcę odpocząć od jazgotu codzienności… od chaosu.

Samotnia

Ładnie tutaj… rzeczki, las, winnice, stawy, mosteczki, ławeczki… Takie ukryte samotnie. Oddycham. Nareszcie oddycham głęboko. Chciałabym zabrać tego powietrza na zapas. Las niby zielony, polanki zalane słońcem… a jednak jesień czuć w powietrzu. Lubię jesień… jesienny las… Chciałabym zgubić się na jakiś czas w takim lesie.

Wspomnienia

Czy wspominam? Tak. Wspomnienia nadają sens życiu i pomagają przetrwać kolejne puste dni.

Żyj

Powiedziałeś: ’Żyj’… Wiesz? — Próbuję, raz lepiej, raz gorzej, czasami się udaje…

Troska

Nie umiem się o Ciebie troszczyć na odległość. Nie umiem się zatroszczyć o siebie. To nieskuteczne…

Mądrość

„Mądrzy” nie istnieją… znaczy tacy, co nigdy nic nie potrzebują.

Sen

Jedyna część dnia, która warta była przeżycia… Ładnie pachniesz. Myślę sobie, że równie dobrze smakujesz. To jest jak sen, w którym po okruszku wykradam odrobinę ciebie dla siebie… na później.

Głowa na tranzystorach

Dobrze byłoby mieć głowę na tranzystorach. Chodzi mi o taką głowę, co myśli o wszystkim. Znaczy musi być czujna, a tranzystor chyba tak działa… coś tam wzmacnia… no może nie czujność, ale jakiś tam sygnał… chyba.

Sukienka

Miałam jutro ruszyć się z domu i kupić upatrzoną sukienkę. Ale przepiłam, wydałam na trunki mocniejsze od kawy… Jak widzisz, żaden ze mnie wyjątek. Lekko wydaję kasę, której i tak nie mam… Tak, wiem… idiotka. Jakby to miało cokolwiek zmienić… To miała być sukienka dla Ciebie… Pusta dziewczynka w jakiejś szmacie dla swojego faceta. Żałosne…

Włóczęga

Tak szybko spuściłeś wzrok, że ledwo dostrzegłam twoje oczy. Dzielił nas tylko mur. Ty jadłeś, a ja nie mogłam się pozbierać w całość. Jak się tam znalazłam? Zwyczajnie, miasto jest dla ludzi, również dla tych, którzy uciekają przed własnym cieniem. Żałuję, że w ogóle poszłam się włóczyć, że widziałam twoje oczy, albo że ich nie widziałam… Żałuję, że przepiłam sukienkę, że nie wpadłam pod ciężarówkę. Sama nie wiem, czego jeszcze dziś żałuję. Może tego, że taka jestem głupia i żałosna.

Maski

Jak nauczyć się żyć bez masek? Kiedy nosisz je tak długo i często zmieniasz, z czasem zaczynasz się z nimi utożsamiać, a wtedy życie tak nie boli. A może to tylko iluzja, bo tak bardzo chcesz w to uwierzyć. Taka iluzja, zasłona bezpieczeństwa.


Od początku miało być inaczej. Od samego początku miało być bez ściemy. A bez ściemy jesteś nagi. Bez ściemy nie ma zasłony, za którą można się schować. Bez ściemy jesteś odkryty, odsłonięty, jak na talerzu, jak na tarczy strzelniczej. Wiedzą o tobie wszystko i walą tam, gdzie najbardziej boli. Rzecz w tym, że bywają gorsze dni, kiedy nie potrafię schować się za maską… jakąkolwiek.

Na karuzeli

Nigdy nie lubiłam karuzeli… mdliło mnie. Życie jest jak rollercoaster… z Tobą, a raczej bez Ciebie…

Tacy sami

Ty i ja. Tacy sami jak wczoraj, tacy sami jak przedtem, a jednak całkiem różni. Nie zawsze jesteśmy blisko. Ale co Ciebie oddziela ode mnie w sercu?

Mur

Jest między nami jakiś mur. Rzeczywistość nas od siebie skutecznie odgradza. To się nie uda. Albo zostaniemy w strefie cienia, albo… nie będzie nas…

Rozsypanka

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 25.7
drukowana A5
za 39.3
drukowana A5
kolorowa
za 64.29