[współpraca patronacka]
#magdalenakingatereszczuk #triquetra #zakonpieczeci
10/10 ⭐
„Zakon Pieczęci” Magdaleny Kingi-Tereszczuk, drugi tom serii Triquetra, to dokładnie taka kontynuacja, jakiej można było oczekiwać po świetnym pierwszym tomie — i śmiało mogę zagwarantować, że czytelnicy absolutnie się nie zawiodą. Autorka ponownie buduje mroczną, niebezpieczną, parną i duszną atmosferę, która oblepia czytelnika od pierwszych stron i nie pozwala złapać oddechu aż do samego końca.
To, co Magdalena Kinga-Tereszczuk robi z postaciami, jest po prostu mistrzowskie. Są żywe, prawdziwe, pełne emocji, odczuwalne niemal fizycznie. Od początku chce się z nimi iść przez ten świat, przeżywać ich wybory, lęki i nadzieje, kibicować im w czasie wojny i autentycznie martwić się o ich los.
W drugim tomie akcja skupia się na rodzeństwie — Mirael i Mironie, którzy wyruszają do zakonu, do świątyni, w niezwykle ważną dla siebie podróż. To nie jest wyłącznie droga ku doskonaleniu magii, ale przede wszystkim wyprawa w głąb samych siebie. Poszukiwanie odpowiedzi na pytania: kim są, kim mogą się stać i jaką rolę są w stanie odegrać w tej wyniszczającej wojnie. Ta część historii jest wyjątkowo refleksyjna, wymagająca od bohaterów ogromnego poświęcenia, czasu na myślenie, na konfrontację z własnymi słabościami i pragnieniami. A co więcej — szybko okazuje się, że główna bohaterka tego tomu odegra kluczową rolę w całej opowieści.
Jednym z największych atutów twórczości Magdaleny Kingi-Tereszczuk są bezsprzecznie kobiece postaci. Silne, waleczne, niezależne, zawsze gotowe stanąć do walki o swoje, a jednocześnie niepozbawione kobiecości, wrażliwości i uroku. To bohaterki, które inspirują i którym chce się kibicować całym sercem.
Nie zabraknie tu również wątku romantycznego, za który trzymam ogromnie kciuki. W samym środku wojennej zawieruchy bardzo pragnę, by nasze dziewczyny odnalazły miłość — i co równie ważne — wsparcie, tak potrzebne w tych trudnych, brutalnych chwilach.
Szczególnie poruszający jest wątek Mirona, który dostaje niezwykle bolesną lekcję życia. Wojna uczy, że trudno ufać nawet sobie, a co dopiero innym — i właśnie tutaj zobaczymy moment, w którym Miron boleśnie przekona się, jak zdradliwa potrafi być bliskość i przyjaźń. To mocny, prawdziwy obraz czasów, w których zagrożenie może nadejść z każdej strony.
„Zakon Pieczęci” to intensywna, emocjonalna i głęboka kontynuacja, która nie tylko rozwija świat Triquetry, ale też jeszcze mocniej angażuje czytelnika. Jako patronka tej książki mogę powiedzieć jedno: ta historia zostaje w sercu i w głowie na długo. Jeśli pokochaliście pierwszy tom — drugi pochłonie was bez reszty. 🖤📖