E-book
9.56 6
drukowana A5
14.7
za horyzontem
30%zniżka

Bezpłatny fragment - za horyzontem

tomik poezji


5
Objętość:
39 str.
ISBN:
978-83-8221-054-5
E-book
za 9.56 6
drukowana A5
za 14.7

[wracając do początku]

Wracając do początku

Gdzie wszystko nie nastręczało problemów

Gdzie jedyne zmartwienie to codzienne czynności

Wszak i te sprawiają trudność

Pośród nienagannie wyprasowanych koszul

Pośród karków ściśle skojarzonych z krawatem

I wreszcie pośród ludzi,

którymi tak naprawdę nie jesteśmy


Jak wiele sprawia, że tam wracamy

W przeszłość, zamiast szukać jutra

Jak wiele sprawia, że wspominamy

We śnie wracamy do początków

Gdy wszystko się zaczęło

Jak daleko sięga nasza pamięć

Co jeszcze się do niej wedrze?

A ile zdarzeń odciśnie na niej swoje piętno?


Wracając do początku

Uzbrój się w gruboskórność

By nie polec pod ciężarem spraw, które zamknąłeś

Pozwól by ciało odrętwiało

By nie czuć przyspieszającego bicia serca

I w końcu odwlecz cały ten stan

Do pierwotnej wersji samego siebie

I stań się

By od nowa wcisnąć niebieską pętle na szyję

Pod nienagannie wyprasowany kołnierzyk

[dobry wieczór]

Dobry wieczór jakby to inaczej nie brzmiało

Wątły sen ponad codziennością

I jeszcze oddech w piersiach zatrzymany

Jakby z dawnego świata

Nie wiedząc czemu to życie nam zbladło

Nie wiedząc czemu w kolory ubrane

Rozpostarte na wietrze

Przyprószone białą warstwą hibernacji

Z całości, części i rachunku różnic

Powolnie kreśląc, edytując myśli

Jakby na nowo zaczynając tworzyć

Jakby od nowa i w przeciwną stronę

Co jeszcze w przód, a co już za nami

Jak jeszcze ciemność zaskoczy świtanie

A kiedy nagle w śnieg otulony

Zobaczę łunę bijącą nad miastem

Niewielkie stają się największe zmory

Maleją domy i kruszeją wargi

Powoli wtacza się sen osamotniony

Powoli milczą i wątleją ludzie

[dziecinniejemy]

Dziecinniejemy

Albo po prostu dni jakoś inaczej płyną

Kawa przestaje smakować

nie ...

Kawa nigdy mi się nie znudzi


Bawimy się w życie

Udajemy uczucia

Niedowidzimy mając przed oczyma

Pokoleniowo na pozycji straconej

Przedszkolaki na pełnym etacie


Uznaje się za błędne

To czego nie czuje serce

Czego oczy nie widzą

Co nie słyszą uszy


Bezsenność

samotnie przewędrowała puste mieszkanie


Gdy przyjdzie kolejna warstwa lodu

Gdy dzień się skończy

Gdy obdarzy nas westchnieniem chłodu

I gdy zamkną się oczy

Za grubymi drzwiami

z nosem przymarzniętym do zamka

wścibskie oko przypatrzy się mi po raz ostatni


Zabawne

jak mało mamy sobie do powiedzenia …

Prawda?

Kiedy odszedłeś

Odchodziłeś już wiele razy

Od komputera by mnie ucałować

Od dobrej książki by objąć mnie czule

Od swoich marzeń wprost w moje serce

Od codzienności tak dla mnie w podzięce

W końcu odszedłeś ze swojej pracy

Ze spokojną głową i czystym sercem

Nazajutrz wstałeś tak niezmierzony

I zatopiwszy twarz w moje ręce

byłeś spokojny

tak niewzruszony

ja niekoniecznie ...

Później odszedłeś od swych nałogów

Zacząłeś pisać

Pisać swe wiersze

Obiecywałeś mi świat nieskończony

Dla mnie na tacy

Tylko w me ręce

Zdarte od pracy

Wciąż ostudzały moje serce

Gdy już odszedłeś

We mgle

Znudzony


A moje łzy przypomniawszy o sobie

Stając w oczach

Ściskając gardło

Rozum przygrywał psalm “Nareszcie”


A serce?


Serce patrzało wciąż w twoją stronę

Jakbyś miał wrócić o bladym świcie

Ale mój rozum tak przemęczony

Wciąż uświadamiał

Że już skończone

Że ty na nowo złożyłeś swe życie

[kiedy rozdzieli nas przestrzeń]

Kiedy rozdzieli nas przestrzeń

Gdy słowa wypowiadane odbiją się echem wśród

pustych ścian

Niepozornie

Nierozerwalne elementy magicznego światła

Nieobliczalne i takie dalekie od siebie

Gdy wszystko nadal jest takie nowe

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56 6
drukowana A5
za 14.7