⠀
Od autorki:
Ten tomik nie opowiada historii. Nie tłumaczy, nie podaje lekcji. Nie prosi o zrozumienie ani o zgodę. To są wiersze o byciu w miłości, o jej braku i o obecności w sobie, kiedy wszystko przechodzi.
Trzy stany, które istnieją równocześnie - „za”, „nie” i „kochanie” - nie jako wybory, lecz jako doświadczenia duszy. Nie szukaj w nich odpowiedzi. Pozwól im dotknąć ciszy w Tobie, zatrzymać się na chwilę, oddech po oddechu.
Jeśli coś poruszy - przyjmij. Jeśli nic nie poruszy - też jest w porządku. To nie jest opowieść o zakochaniu. To zapis obecności w miłości.
Agnes Prokop — literackie imię Agnieszki Prokop
⠀
Niepokoje tobą pisane miły
Niewymowny smutek rodzą
Po wtóre odganiam kołaczące w głowie złe myśli
w nieskończoności wszystkich swych twarzy
by twój głos w sercu na nowo przywołać
punkt oparcia znaleźć na przekór
W zamyśleniu, spojrzeniu, bladości i strachu
udaję radość, której we mnie nie ma
począwszy od walki z niemożliwą udręką
po długie ze sobą rozmowy
wychodzę z wysiłkiem z samotności
Długą codziennie odbywam drogę
by w nieustępliwym uniesieniu
rozbudzić w sobie pokłady miłości
wierząc, że u kresu drogi
spotka mnie z tobą szczęście…
⠀
⠀
⠀
⠀
Wciąż szukamy siebie
w tłumie bezimiennych twarzy
w zgiełku dnia
w bezustannym szaleńczym biegu
przechodzimy obok siebie niezauważalni
wpisani w prozę każdego dnia
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Rozprawa o nas
w jednym akcie zawarta
dwie postacie ona i on
i scena nagłego zakochania
Ona i on
czułość z porannej mgły utkana
w niewinnym błękicie nieba zamknięta
W gwiazdach wpisują
swoich uczuć moc
ona i on
i nikt więcej
Dzień w pięciolinie
wpisuje kolejne nuty
i układa w melodię
niedokończoną
Ona i on
i tyle niedopowiedzianych
zdań, słów, gestów
⠀
Nie nadrabiamy co nadrobić się jeszcze da
walcząc o nieswój kawałek trawy
Koncentrujemy na sprawach niewartych
Dorabiamy nie dopuszczając swych pragnień.
Ciągłe domysły, półprawdy, obmowy
zabijają wrażliwe w nas ja
Zatruwamy zamiast smakować życie
Zamykamy pozytywny w nas świat
A ja chcę mieć we włosach motyle
własne pragnienia i wolność jak ptak
Myśli proste, życie skromne
i radośnie smakować czas
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Znów serce w rozterce się kołacze
targane z każdej strony fascynacjami
to do biegu się wyrywa
tęsknie wyciągając rozdarte ramiona
to zawiesza w próżni pomiędzy uczuć
niestałościami
Wciąż szuka i błądzi
gubiąc we łzach małe radości
aż w końcu swoją zasmuconą twarz
odnajduje w przestrzeni
pełnej sprzeczności istnienia
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Jeszcze lękam się mówić
świtem budzącym zamyślać
Jeszcze się boję zbliżyć
wyciągnąć dłoń nad przestrzenią
Jeszcze chowam w sobie potok słów
by nagle przemówić językiem twoim
Jeszcze powoli stąpam
nad modrym oceanu brzegiem
w mgłę otulam ramiona
poranne słońce nakładam na usta
z deszczem i wiatrem umykam
niedokonanej chwili
Jeszcze i jeszcze
Poczekaj chwilę a zakwitnę
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Moje dłonie ciepłe od twoich dotyków
zachłannie pragną morza czułości
usilnie zatrzymuję ten żar
by serce me ogrzewał
…i tak w tęsknym śnie o miłości maluję obraz o nieprzemijaniu…
nie znikaj, więc proszę z tego snu
pozostań na mojej błękitnej jawie
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Z pierwszą gwiazdą na niebie
świat rodzi się bez skazy
zaklęty w postaci anioła
bosy stąpa obdarowując
ludzi marzeniami
Jak cenne perły czasu
niedościgłe, nieuchwytne
rodzą się w sercach naszych
w nadzieję przyoblekając
szarą rzeczywistość
I tak stając u źródła
swego wnętrza
napełnieni tęsknotami
zaczynamy marzyć
o rzeczach wielkich
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Na samym końcu ust
zapomnę, że świat jest zły
Dzień dżdżysty zadrży
pragnieniem nocy i dni
obudzę się zalana słońcem
w tafli twego ciała
zatopię się
znów jeziorem
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Kiedy przychodzi wieczór
Ciepłym kocem
Otulam twoje tęsknoty
I myśli
O mnie, o nas
O tym co jest
O tym co będzie
Cichą nutą
Szeptem wypowiadam
Magiczne słowa
By potem pozostawić je na twoich ustach
⠀
⠀
⠀ ⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Kocham Cię
granic nie ma
wylewa się słońce z nieba
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Wyciągam się na łące
ukwieconej pocałunkami
oddycham ich ciepłem
zawieszonym
nad zachodzącym słońcem
Jeszcze mimozami pachnie
zanurzone w twych
objęciach me ciało
drżąc w zachwycie
nad szczęściem
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Zaśnij słodko wtulony w ciepłą pościel
Noc za oknem schyliła swe ramiona nisko
księżyc zajrzał w okno głęboko
Przymknij zmęczone dniem powieki
do poduszki przyprowadź dobry sen
Niech cię w nim niosą jesienne krople deszczu
pocałunki zroszone poranną mgłą
słowa jak wiatru jeszcze ciepłe powiewy
otulą konary drzew pełne pożółkłych liści
Rano obudź rześkość w sobie
Wyciągnij się przed poranka tchnieniem
Uśmiechem odgarnij sprawy codzienne
co stoją za zamkniętymi drzwiami
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
⠀
Ja jestem dalej tu
ty jesteś daleko tam nad nieboskłonem
Przynoszę ci polne kwiaty
otulam nimi twe uśpione ciało
nad zimnym marmurem
Już tak nie cierpię
gdy pochylam nad tobą głowę
Uśmiecham się do ciebie
uśmiecham się do siebie