Ridero

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero
Utwórz swoją książkę bezpłatnie!

Wywiad rzeka z płk. Edwardem Kotowskim. Rozmawiał: Arkadiusz Meller

BYŁEM AGENTEM W WATYKANIE

Autor książki

O książce

(…) To były takie czasy, że liczyły się nie wybujałe emocje, ale chłodna kalkulacja interesów. Co więcej, Stolicą Apostolską interesowały się i interesują nadal wszystkie wywiady świata, bo fakt jej oddziaływania duszpastersko-społecznego i politycznego na 1 miliard i ponad 200 milionów ludzi w całym świecie, nie jest dla nikogo obojętnym. (…) Arkadiusz Meller — dr nauk społecznych, nauczyciel akademicki. Autor, współredaktor kilkunastu książek naukowych i kilkudziesięciu artykułów naukowych

O autorze

Obstupuerunt omnes (łacińskie) — Zdumieli się wszyscy” Wywiad rzeka którą przeprowadził dr. Arkadiusz Meller z dr. Edwardem Kotowskim jest — jakże odmienna od dotychczasowych pozycji związanych z szeroko rozumianymi wspomnieniami oficerów wywiadu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przede wszystkim sam Autor jest osobą niezwykle intrygującą. Nie oznacza to bynajmniej iż umniejsza się w tym miejscu rolę innych oficerów służby wywiadowczej. Po prostu ten rodzaj specyficznej służby niezmiernie budzi szczególne zainteresowanie szerokich rzesz czytelników. Niewątpliwie każdy z nas ma swoją własną historię. Wszyscy też, czy tego chcemy czy nie — jesteśmy częścią historii. Zaś w niektórych przypadkach, nieliczni z nas tworzą Historię. Sądzę, iż temu ostatniemu stwierdzeniu możemy przypisać osobę i dzieło Pana Pułkownika Edwarda Kotowskiego, uwzględniając przede wszystkim relacje na linii Państwo — Kościół. I otóż sam Autor! Zacznijmy pokrótce od początku. Chłopak wywodzący się z zapomnianej przez Boga małej podlaskiej wsi. Ambitny młodzieniec, wykuwający własną, ciężką pracą i wysiłkiem intelektualnym drogę ku lepszej przyszłości własnej i innych. Zaangażowany w pracę z młodzieżą nauczyciel. Aktywny społecznik — pedagog. Dyrektor a w rzeczywistości twórczy organizator lidzbarskiego muzeum. Odkrywca cennych fresków w siedzibie słynnego biskupa — poety Ignacego Krasickiego. Historyk sztuki. Człowiek skazany na banicję a właściwie śmierć cywilną przez lokalną, arogancką, skostniałą biurwę partyjną. Oficer wywiadu. Dyplomata. Rozmówca wielkich tego świata. Dyskretny urzędnik w służbie państwowej. Wysublimowany znawca i miłośnik Sztuki. Artysta — malarz. Aktualnie pisarz. Miejmy nadzieję iż w ślad za aktualną pozycją ukażą się kolejne książki bohatera niniejszego wywiadu … To tylko niektóre z określeń dotyczących Pana Edwarda Kotowskiego. Nie jest moją intencją streszczanie tej cennej pozycji. Myślę że warto bezpośrednio sięgnąć po tę książkę i na podstawie uważnej lektury wyrobić sobie obiektywne zdanie… Miłośnicy współczesnych kinowych karkołomnych przygód kolejnych klonów agenta 007, przyzwyczajeni do kolorowego wirtualnego przekazu, częściowo mogą czuć się nieukontentowani. Ale uwaga, Szanowne Panie i Panowie! Szpiegowskie filmy, odpowiednio spreparowane na srebrnym ekranie są tylko wizualną pożywką, czymś powierzchownym odległym lata świetlne od realnej pracy oficera wywiadu. Za to w dużej mierze przedstawiają w lśniącym opakowaniu czym prawdziwy świat oficerów wywiadu z pewnością nie jest. A czym jest? Dobre pytanie! Wydaje się iż prawie każdy oficer wywiadu posiada specyficzne „to coś” — co na przykład pomaga w wychodzeniu w miarę obronną ręką z wszelakich niekorzystnych sytuacji. Oficerowie walczą, tworzą i pracują umysłem. Czujny, uważny czytelnik z pewnością wysnuje z lektury potrzebne sobie życiowe refleksje. Tak więc „Byłem Agentem w Watykanie” nie jest wyłącznie, ekskluzywną pozycją przeznaczoną dla interesujących się szeroko rozumianym światem służb wywiadowczych. Jest wskazana dla wszystkich czytelników, ze szczególnym ukierunkowaniem na ludzi młodych, urodzonych po roku 1989. Myślę że nie tylko dla nich będzie to książka niezwykle odkrywcza, pokazująca ową batożoną przez ostatnie dwadzieścia parę lat, rzeczywistość „przed okrągłostołową” w bardziej realistycznym świetle. Młodzi ludzie z pewnością zainteresują się początkowymi fragmentami opisującymi barwnie ale i przejmująco brutalnie wczesne lata życia bohatera wywiadu rzeki, umiejscowione w trudnym okresie wojennym i powojennym. Myślę że jest to swoistą lekcją motywacji dla młodych ludzi, jak poprzez inteligentne zmagania i trud można wykuć lepszą, ciekawszą egzystencję. Wracając do różnorakich meandrów politycznych tych kilkudziesięciu lat po drugiej wojnie światowej, na które przypadło gros dojrzałego życia protagonisty tej opowieści, to nie zapominajmy o „sitz im leben — situazione vitale” czyli kontekście sytuacyjnym oraz życiowym owych czasów… W związku z tym, jeżeli można użyć „rewolucyjnego” porównania to rola Autora kojarzy mi się z człowiekiem usytuowanym na swoistej „barykadzie dziejów” próbującego skłonić zdroworozsądkową perswazją, historycznych antagonistów do wypracowania zadowalającego konsensusu. Przyjęcie takiej roli swoistego arbitra i z jednej i drugiej strony powodowało podejrzliwość obu podmiotów. Sam Autor wspomina iż opisał pewien skrawek rzeczywistości z punktu widzenia oficera służb specjalnych. Tym większy szacunek iż zadanie porozumienia zostało doprowadzone do pomyślnego zakończenia. Zachęcam gorąco Szanownych Czytelników do dokonania bezstronnego, kompleksowego, osobistego wyrobienia sobie zdania. Do kojarzenia faktów i wyprowadzania być może zaskakujących wniosków. Do odważnego przekraczania prawo czy też lewoskrętnych klisz propagandowych. Myślę iż wyważone słowa Autora będą pomocne w wyjściu spoza sztampowych kalek. Jest to głos Autora skierowany w kierunku „milczącej większości”. Na zakończenie, przypomina mi się pewna scena z filmu „Jak rozpętałem Drugą Wojnę Światową”, kiedy Franek Dolas trafia do jednego z fortów Legii Cudzoziemskiej i w momencie kiedy żołnierze tej formacji zdecydowali się przejść w szeregi Wolnych Francuzów, okazało się że twardy, brodaty sierżant, przełożony gnębiący Franka jest Polakiem. Rozradowany Franek oznajmia: „nasze miejsce jest teraz w polskiej armii, musimy walczyć o Polskę”. Zostaje zgaszony odpowiedzią — „o jaką Polskę chcesz walczyć?” I najbardziej w tej mocnej rozmowie dwóch rodaków na obczyźnie spodobała mi się odpowiedź Franka — „o jaką Polskę?! — przecież Polska jest tylko jedna…” Niech więc podsumowującą puentą staną się powyższe słowa. Bowiem patriotą jest każdy — niezależnie od pochodzenia i miejsca urodzenia — kto działa dla dobra Polski. Z.C. (Zwykły Czytelnik)

0 odpowiedzi

Poleć znajomym

Twoi znajomi mogą rozpowszechnić informację o Twojej książce,
bo jest to łatwe a Tobie sprawi przyjemność