E-book
2.73
drukowana A5
13.29
Wyślij pocztówkę

Bezpłatny fragment - Wyślij pocztówkę

Send me a postcard


5
Objętość:
67 str.
ISBN:
978-83-8155-333-9
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 13.29

Dom

Nowoorleański

świat zamknięty w puszcze

polskiej niepoprawności

Wdycham zapach

letniego powietrza

Słyszę muzykę

kłótnie i koty na dachu

Świerszcze

zgniłe jabłka, ludzie

To składa się na mój osobisty

Nowy Orlean

Pocztówka

Wyślę Ci pocztówkę

z mojego rodzinnego miasta

Z tej krainy mlekiem i miodem

opływającej,

A zarazem cierpkiej

jak zbyt mocna herbata

gdzie dzielnie uczyłam się stawiać kroki

Wszystko było pierwsze, świeże

Od najmłodszych lat

czułam tu Nowy Orlean

owinięty woalem przeszłości

i nakryty wiankiem ukojenia

Pokochasz to miejsce,

Jeśli tylko wejdziesz w moje buty,

jeśli tylko pokochasz mnie

na dobre i na złe

French Quarter

To niemożliwe, by zapomnieć

o demonach przeszłości

za ciasnych spodniach

mokrych włosach o piątej nad ranem

i kanapkach zjedzonych w łazience

u brzegu wanny

To urok mojego urlopu

w Nowym Orleanie

Przekraczam własną French Quarter,

a tamtejsze toksyny

wdzierają się we mnie

razem z powietrzem

Ale kocham je, bo mają w sobie

starą mnie

Krawężnik

Nareszcie usiadłam

na krawężniku

Ciepłe promienie słońca sprawiły

że moja skóra

ma w sobie

coś z piasku na plaży

i świeżości pomarańczy

Najwspanialsze uczucie, gdy bumerang

przepadł

Jad

Uświadomiłam sobie

jak niesamowicie czuję się wolna

gdy płaczę po Tobie

i Twoich toksynach.

Spuścizna

Tak bardzo jak chciałam

byś mnie opuścił

Tak mocno chcę, żebyś

wrócił

i zepsuł mi krew od nowa

Wyssij moją energię

narób problemów

złam mnie

unicestwij

Nie odkładaj na potem

tylko pozwól oddychać

nie dzieląc

na dwa

Pamięć

Zmiażdżone jak orzechy

czy skorupy ślimaków

Papka z wartości

Pogoń za tym, co materialne

chociaż najważniejsze

to, co nienamacalne

gdzie szukać prawdy

tej dawnej metody

na bycie szczęśliwym

bez zgiełku fleszy

schować słabości

uśmiechem publikę przywołać

tego wszystkiego

już nie ma

Mokry czas

Setki, dwusetki,

a nawet tysiące

Mililitrów

łez wylanych w tydzień

Setki, dwusetki,

a nawet tysiące

Hektolitrów

Łez wylanych w miesiące

Setki, dwusetki,

a nawet tysiące

Lat

minie, a po nas

zostanie piach.

Moja wina

Za jakie grzechy

gdy choć skosztuję

wolności i szczęścia smak

wciąż wpadam na górę lodową,

bumerang czy inne

gwoździe

będące moją kulą

u nogi

Odważnie

Stawiam czoła

własnym lękom

Mierzę je miarką

przesypuję, jak piasek w klepsydrze

przyglądam się,

układam

jak puzzle

Który warto zachować

który przezwyciężyć

dość

Dla Ciebie mogę

zrobić wszystko

Uduszona

Gnieciesz mnie swoim przyzwyczajeniem

do zaciskania pętli

na szyi

Ucisk

Destrukcja na śniadanie

Oplatasz mnie

Swoim egoizmem

Niezgodę zasiewasz jak

kwiaty w ogrodzie

życie wiążesz sznurem

słowa kontrolujesz

a taśmą zaklejasz mi

usta

Powróciłeś

Napisałam list

miłosny

A w nim prawda czystsza

niż krople rosy w trawie

lecz wiele słów umknęło

bo brak mi epitetów

streszczam wszystko

słowo MIŁOŚĆ

na liter sześć

szczerze mi nie wystarcza

Uratuj mnie

Na jego wzór podobni

perfekcyjnie nieidealni

a tyle różnic między nami

Sprawia, że jesteś moim

odkupieniem

zbyt wiele złego

uciekłam

zdziczałam

proszę, otwórz drzwi

uratuj mnie przed ogniem

***

Z sympatii zamykam Ci oczy,

gdy pluję jadem.

Splątani

Podobno jesteśmy

jak połączenie pustki

z głębią empatii

tu nie chodzi o

połówki pomarańczy

Czy innych owoców

choć usta soczyste masz

to gdy mnie całują

przechodzą iskry

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 13.29