Czemu piszę?
Od dawna zachwyca mnie literatura.
Większość czasu rozmyślam i tworzę.
Dzięki czemu tak naprawdę…
Poznaję siebie od nowa.
Czekam aż moje plony dojrzeją.
A ja zbiorę, radować mnie będzie jak
będą wspaniałej jakości.
Przyszłość
Boję się…
Co stanie się?
Czy dam radę zdołać wyzwaniom?
Pragnę spełnić swoją rolę w tej układance,
zwanej życiem.
Nie zamartwiajmy się przyjaciele.
Bawmy się i biesiadujmy.
Lecz wszystko ważmy.
Czarny Nieprzyjaciel
Byłeś ze mną ciągle,
krok w krok.
Gnębiłeś mnie, poniżałeś mnie,
raniłeś mnie głęboko.
Głębokie rany palą mnie,
nie dają mi o Tobie zapomnieć.
Uśmiechasz się szeroko
na me męki.
Nie umiem się uśmiechać,
nie doznałem miłości,
ludzie mnie odrzucają.
Bliska osoba cierpiała a ja z nią.
Miałem to wszystko zakończyć,
napełniłeś mnie ciemnością i goryczą.
Ale pewni ludzie mnie powstrzymali.
Okazali mi miłość, przyjaźń, uznanie.
Pojawili
i jak Słońce podczas wschodu oświetlili i osłodzili,
mój żywot, przepędzając Cię.
Odrodziłem się jak feniks z popiołów.
W mym wnętrzu żar potężny,
który spalił Cię.
Teraz kocham i uśmiecham się.
Bo nie ma Cię nieprzyjacielu.
Chciwość ludzka
Ludzie niczym zwierzyna dążą po trupach do celu.
Ni współczucia, ni sympatii
w tych czasach nie można doświadczyć.
Patrzą na majątek.
Są chętni na świecidełka brodzące w ciemnościach.
Nie podążają za sercem, które płacze i płacze.
Gdy ludzie pomagają, gdy kochają bliźniego,
nie patrzą na siebie wciąż.
To jest największy skarb, o który trzeba walczyć.
Kamienne serce
Była sobie rumiana dziewczyna,
o czarnych włosach, niczym węgiel.
Postępowała mądrze, prowadziło ją serce.
Życie pomiatało nią na prawo i lewo.
Długo była dobra, pomagała wszystkim
ludziom.
Wykorzystywano biedną niewiastę.
Jej osiągnięcia przypisywano jej wrogom.
Za późno przyjęła to do świadomości.
Odtąd serce było z kamienia
na cierpienie.
Jej wnętrze przejęła ciemność.
Nie udało się jej być taką jak dawniej.
Oszukiwała, bawiła się ludźmi niczym szmacianą lalką.
Dlatego ludzie dobrzy
stają się zepsuci i kamienne serce noszą.
Życie
Życie jest książką.
Raz jest szczęśliwa a niekiedy
smutna.
Jest ciekawa i nudna.
Jest skarbem.
Trzeba szanować ten dar.
Jak najlepiej napisać swoje życie.
Zdobywać szczyty wysokie.
Nie są najważniejsze tytuły naukowe.
Nie są najważniejsze papiery.
Być człowiekiem.
Traktować innych ludzi
na równi z sobą.
Szanować ich. Nie oceniać po stereotypach.
Pomagać walczyć o
dobro.
W tych czasach. Dobro prędzej
czy później wróci a o tobie powstaną legendy.
Nienawiść
Czy mam płakać
dniami i nocami?
Zadajecie wiele ran. Nie trafny był sąd…
Brakuje mi sił na odpieranie waszych ataków.
W ciemnym tunelu
światełko… To nadzieja.
Na lepszych ludzi.
Nie jesteśmy identyczni.
To jest piękne.
Wy to niszczycie!
Po co wojny?! Jesteście chciwi!
Zazdrościcie wszystkiego!
Jesteśmy wszyscy wielką rodziną.
Rozbitą rodziną…
Naprawmy błędy.
Cały świat niech mnie wysłucha.
Tolerancja
Cierpimy z wielu powodów.
Jesteśmy tacy sami niczym dwie
krople wody.
Lecz mamy odmienne poglądy.
Nie ma brzydkich ludzi,
każdy jest piękny.
Dlaczego ludzkość patrzy
na karnację, sylwetkę?
Za pochodzenie
można stracić życie, być prześladowanym.
Za zdolności zostać wyśmianym.
Po co te męki?
Jesteście takimi potworami?
Czy Wam to sprawia przyjemność?
Zło wróci…
Traktuj drugą osobę jak sam chcesz być traktowany.
Syn Księżyca
Był pewien młodzieniec o śnieżnobiałych
włosach, nosił okrągłe srebrne okulary.
Oczy miał duże czarne,
jak nocne niebo.
Jest zawsze smutny.
Ma przyjaciół.
Lecz najlepsi to gwiazdy.
W każdą noc są z nim.
Wspierają go dobrą radą.
Darzy je zaufaniem, znają jego najskrytsze sekrety.
Są dla niego drogowskazami.
One jedynie go nie skrzywdziły.
Biały książę nie jest doceniany tak mocno
jak rumiany książę, świeci niczym Słońce.
Ten chłopak wykorzystuje twórczość bliskich.
Syn Księżyca sam osiągnął sukces a wielbią
go tylko gwiazdy i mrok nocy.
Wielkość
Znam wiele osób wysokich
niczym wieżowce.
Umięśnieni w przeciwieństwie do mnie.
Czuję się gorszy od nich.
Jestem głupi…
Liczy się to co jest w głowie.
Serce jest najlepszym doradcą.
Współczesny świat jest ślepy na te mądrości.
Nie jestem święty.
Staram się być przynajmniej.
Szatan śmieje się na miejscu Boga.
Wypędźmy wroga!
Nie czuj się lepszy od innych.
Bo to zguba jest.
Ojciec ukochany pomoże o ile zechcemy.
Historia
Wiele osób są wyśmiewane
z powodu nazwiska.
Bo mają nietypowe.
Wiem coś na ten temat…
Nauczycielka mi uświadomiła
pewną rzecz.
Moi przodkowie wojowali
o nasze lepsze jutro.
Oni byli pod ścianą
w szarym świecie.
Jaki zgotował wróg z XX w.
Ojciec mój został
okryty chlubą wojskową.
Był na
służbie niczym lew.
Bądźmy głusi
na obelgi. Dążmy do marzeń.
Jak ma się skarby rodu, opowieści.
Nie pozwólmy by o tym zapomniano…
Dwa światy
Czy mam się łudzić?
Połączymy się?
Zatańczmy w pełnię księżyca,
pod gwieździstym niebem.
Niech grają one nam.
Skradnę twój pocałunek, bo pragnę.
I tak zawsze będzie.
Jestem świecą a ty ogniem.
Rozpuszczam się
przy twej urodzie i charakterze.
Jesteś droższa, dużo droższa od świecidełek
do, których lecisz jak sroka.
Zwiedzimy cały świat w jeden dzień.
Zasiądziemy na tronach.
Będziemy władać dwoma światami.
Boże Narodzenie
Leci czas jak oszalały
jest już grudzień
z nim pojawił się biały puch.
Czekam na Boże Narodzenie.
W tym czasie patrzę na Ciebie ukochana.
Próbuję złapać Twoje spojrzenie, gdzie widzę gwiazdy.
Chciałbym, żeby Mikołaj podarował Cię mi na święta.
Chciałbym spotkać się pod jemiołą.
Pocałunków nie było końca,
żebyś na mnie spojrzała w końcu.
Zrobić Ci niespodziankę pragnę i
życzyć wesołych świąt, powtórzyć to w noc Sylwestrową.
Dam Ci czego zechcesz
bo kocham Cię.
Pojedziemy kiedyś do Paryża, Wilna i Nowego Jorku
na sam koniec świata jak zapragniesz.
Bóg się rodzi
W tym świecie pełnego zła,
jest czas, gdzie kuli się.
Obdarowujemy się prezentami,
łamiemy się opłatkiem, jemy dwanaście potraw.
To nie jest najważniejsze.
Serca łączą się.
Wielu wolontariuszy wychodzi na ulicę.
Ciepły mróz na ziemi.
Co dzieje się?
Nadzieja zrodziła się.
Cóż za radość wstąpiła?
Odkupiciel naszych win
pojawił się!
Powitajmy Go!
Padnijmy na kolana
z miłości.
Śpiewajmy Panu, śpiewajmy Panu
niech cały świat usłyszy o
cudzie jaki był w ubogiej stajence Betlejem.
***
Gdy zimowy wiatr przesiewa świat
przez swoje dłonie to przesiewa też
cały nieprzepracowany ból…
Przy świątecznym stole
nie zawsze słychać tylko śmiech.
Bywa też milczenie,
które prosi o zauważenie
tak subtelnie jak płatek śniegu
spadający na szalik.
Jestem już w stanie pogodzić się
z bólem,
bo to właśnie on niestety wplata się
w błona matki…
On krzyżuje się z koronami naszych umysłów,
zarządza krzyżem naszych ciał…
Mimo wszystko miłość rodzi się
i daje nieśmiertelność wszystkiemu,
co powstało.
To ona nadaje sens i cel wszystkiemu…
Niechaj będzie pochwalon Bóg!
Pamiętajmy, żeby pomagać bliźnim w święta!
Dom
W tą zimową noc nie mogę usnąć.
Podziwiam tańczące płatki śniegu.
Nie umiem właściwie wyrazić mojej miłości
do mojego domu, gdzie jestem od urodzenia.
Pochodzę spod Jasnej Góry,
gdzie daję pokłon boski
Obrazowi Matki Bożej.
Na ziemi ukochanej
bawiłem się,
uczę się.
A teraz obserwuję jak moja bratanica
chowa się.
Mam nadzieję, że ona dobrze
sobie pościeli.
A młode pokolenie będzie
dbało razem ze mną o moją małą ojczyznę.
Miłość
Dziękuję Ci kochana Matko i Ojcze
za wychowanie.
Wychowaliście mnie, choć byłem krnąbrny.
Kocham Was…
Rodzeństwo
uświadomiło mi jaki jest współczesny świat.
Dziękuję
kocham Was mimo wszystko.
Chciałbym odnaleźć
tą jedyną różę.
Wśród wielu w wielkim ogrodzie.
Podobną do mnie.
Zauroczenie jest niczym wiatr.
Prawdziwa miłość jest jak złoto.
Bywa tak, że trwa wieczność.
Dbajcie o bliskie osoby.
Stróż
Cuda się zdarzają.
Z woli Nieba.
Nad nami czuwają dniami i nocami.
Na ziemi mamy też strażników.
Mają białą duszę albo czarną.
Są wężami i skorpionami.
Z najciemniejszej otchłani można
odzyskać najczystszy klejnot.
Bywają lekarstwem na rany duszy.
Przyjaciele są kompanami na całe życie.
Przyjaźń bywa trudna.
Jest potrzebna.
Walka
Jestem wycieńczony.
Każdego dnia w ciągłym boju.
Ze zmorami tego świata.
Przez nie cała ma energia zanika.
Mrozi mi krew w żyłach,
na myśl o codziennej pracy.
Chory jestem… przez nią.
Męczarnie przechodzę.
Czy świat chce mi utrudniać codzienną rutynę?
Biorę sobie za dużo na głowę.
Czy dam radę odpocząć?
To będzie ciężkie do zrobienia.
Moje myśli o spokoju wybrały się na wieczną tułaczkę.
Nie wszystko co robię przychodzi łatwo.
Mimo wszystko niektóre prace są przyjemne.
Sztuka
Dziś byłem na przepięknej polanie,
zachwycałem się zapachem kwiatów.
Patrzyłem na chmury,
które wciąż i wciąż zmieniały kształt.
Raz bywam nad morzem,
w bujnym lesie,
bajkowej krainie,
nawet w samej galaktyce.
Poznaję wielu ludzi
znam ich całą historię, mimo, że znamy się
jeden lub kilka dni.
To wszystko
to tak naprawdę sztuka.
To co maluję ma ze mną silną więź.
Bo ja to stworzyłem.
Bez sztuki życie jest monotonne.
Czasy
W pewnej krainie.
Pod wieloma aspektami różny od naszego świata.
Latały wyspy, latały one wszędzie przez
szalony wiatr.
Nie było życia na
ziemi, którą nawiedzały liczne trzęsienia i
wylewy lawy.
Był ład jedynie nad tym wszystkim.
Wśród gwiazd złoty tron.
Z niego patrzył mężczyzna o
niebieskich włosach i brodzie.
Jego żółte smutne oczy spoglądały na jego i jego
dzieci dzieło.
Nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Jego trójka pociech miała podzielić się
władzą. Jego starszy i młodszy syn
kłócili się o nią.
Wszystkie zniszczenia wyszły z ich
wielkiej wojny.
Średnia córka w samą porę rozdzieliła
skłóconych bogów.
Rozgoryczony ojciec
rozpłakał się.
Łzy jego stworzyły pierwsze
wody mórz.
Jego słudzy, duszki pocieszały go swą niebiańską
muzyką.
Podczas tej walki
Jeden z braci rzucił głazem.
Najwyższy złapał go tchnął w niego
światło — tak powstał Księżyc.
Niezwykła muzyka duszków
połączyła gromady gwiazd.
Tworząc kulę —
tak powstało Słońce.
Nieugięty młodszy syn
Kierował się pychą.
Zniszczył część świata.
Wypełniał ciemnością tworząc swoje królestwo.
Jego królestwo
stało się jego więzieniem.
Nie mógł stąpać ni po ziemi, ni po raju.
Były zjawy, które były za nim.
Uciekły z raju do mrocznego świata.
Wiadomo kto zasiadł na tronie przy
bramach raju.
Na głowie miał srebrną koronę
świecącą jak Słońce.
Bogini została na ziemi
odziana w ubogie białe szaty.
Jej włosy koloru złotego
świeciły bardzo.
Śpiewała i tańczyła po
zniszczonej glebie.
Pojawiały się pierwsze rośliny.
Pojawił się posłaniec jej ojca…
Zwiastował jej przybycie ludzi.
Musi ziemie zaludnić, żeby służyła ludziom.
Odszedł pozdrawiając ją Panią życia i
urodzaju.
Tak mijały dekady.
W puszczach roiło się od zwierząt.
W przestworzach.
W wodzie.
Z wód wyłoniło się nowe bóstwo.
Przystojny mężczyzna.
Przed nim morze kłaniało się.
Rozkochał on Panią życia.
Wzięli ślub.
Duszki im grały i tańczyły.
W przyszłości
doczekają się licznego potomstwa, które dużo osiągnie.
W tym czasie
najwyższy siedzący na złotym tronie.
Wyśle najpotężniejsze duchy,
które będą kontrolować szalejące żywioły.
Władca ciemności
rozmyślał, jak zemścić się,
czekał, czekał i czekał
stulecia.
Aż na świat przybyli ludzie.
Córka bogini urodzaju
opiekowała się nimi,
prowadziła ich.
Fałszywy król
miał syna ze zjawą, która stała
się boginią.
Dziedzic tronu przeklętego kraju zostanie
uznany za tyrana świata.
Kusił on ludzi.
Pierworodni podzielili się na dwie grupy.
Pierwsi byli posłuszni najwyższemu.
Drudzy oddali się ciemności, bluźnili, używali czarnej magii.
Bogowie jak dowiedzieli się o tym,
wypowiedzieli wojnę, która trwała stulecia.
Dobre i złe duchy walczyły na niebie.
Kiedy to się skończy?
Ludzie walczyli ze sobą.
Jedni walczyli prawie drudzy fałszywie, używali
mrocznych mocy.
Pioruny cisnęły w ziemię, niebieski ogień
rozpalił się wszędzie.
Przybył Najwyższy.
Uderzył białą laską, wszędzie zapanowała cisza.
Ogłosił, że narodzą się wybrańcy
śmiertelni, bo różne istoty powstaną.
Dadzą równowagę.
Duchy żywiołów pokłonią się przed nimi.
Będą chronić ich do pełnoletności.
Duszki zagrają swoje najlepsze utwory.
Piętnastu władców ras
dadzą dary.
Wiele konfliktów wybuchnie…
Ci, którzy są dobrzy trafią do raju.
Gdzie ja
i mój starszy syn rządzimy.
A źli
do przeklętego miejsca
mojego młodszego syna.
I takie były czasy…
Dalej czekamy na wybrańców chcianych.
Jak to piszę
oby, żeby mnie nie zabito po ucieczce…
Bohaterowie
Na świecie wiele historii
powstało o bohaterach.
Pojawiający się na kartach powieści
wybitnych pisarzy.
Obdarowani są wyjątkowymi mocami
przez los.
Ratują świat przed złem.
Zapisują się w pamięci.
Bohaterem można zostać
i w realnym świecie.
Pomagając w zbiórkach dla potrzebujących.
Pomagając przyjaciołom, rodzinie, obcym ludziom.
Dzięki temu można przewyższać góry.
Czuć się spełnionym.
Bądźmy dobrzy.
Jednoczmy się.
Legendy
Powiedz moje imię,
błagam Cię!
Bawiłem się z ogniem, niszczyłem najpotężniejsze
mury, ma sława rdzewieje.
Grzechem jest pamiętać o
herosach? Najwyraźniej tak,
chyba że to tylko
sen.
Wielu leży w ziemi za nas.
Teraz, teraz, teraz…
Są i błogosławieni, którzy prawi są i pamiętają
o legendach.
Oddalam się od was ukochani przyjaciele —
z podkową na twarzy by was opuścić,
wyruszam w bój!
Moja droga
Siedzę i me myśli przelewam
na kartki.
Obserwuję piękno przyrody.
Szukam wskazówek, które mnie poprowadzą.
Obmacuje mnie
lodowata ręka.
Czuję jakby nóż przebił się
do mego serca.
Co mam uczynić?
Kim będę?
Kim właściwie jestem?
Dobre pytanie.
Przechodzę wiele krętych
ścieżek losu.
Żywioły drwią i utrudniają.
Czy jest jakikolwiek sens dążenia dalej?
Oczywiście! Trzeba walczyć ochoczo.
Miłość jest mym paliwem.
Dzięki niemu przejdę długą, długą i długą drogę.
Osiągnięcia
Osiągamy sukcesy z różnorodnych dziedzin.
Po nich jesteśmy oceniani jak książki.
Powierzchownie, niedbale.
Kiedyś uważałem, że wielkie czyny są
najważniejsze.
Istotne są też błahe osiągnięcia, które
mogą wywołać pożar.
A z niego narodzi się coś, co zmieni
świat.
Piękno
Wszystko co nas otacza
jest piękne.
Wielu z nas nie dostrzega tego.
W tym świecie
czas biegnie, z którym trzeba
ścigać się by spełnić marzenia.
Później zwolnić, dostrzec skarby życia.
Wiele rzeźb, obrazów
przedstawia straszne momentami i
okropne widoki.
Ludzie, których znam mówią, że
twórcy tych prac są nienormalni.
Ja widzę w tym coś wyjątkowego.
Coś niezwykłego…
Autorzy tych prac są geniuszami.
Doceniajmy ich…
Nowe Ja
Świętuję nadejście nowego roku
z bliskimi.
Patrzę na fajerwerki
oświetlające ciemne niebo.
Przypominają mi one
o ciężkiej przeszłości.
Jak los
zmieniał mi bieg rzeki.
Podchodziłem do ryzyka
jak pies do jeża.
Teraz zmieniłem się…
Zrzuciłem starą skórę.
Wiele osiągnąłem,
jestem dumny.
Inni ludzie by mnie wyśmiali.
Nie rusza mnie to.
Złośliwa opinia innych jest zbędna.
Moi drodzy zamknijcie oczy
i uszy na to. Każdy jest gwiazdą.
Wstyd
Przed oczyma mymi
są moje największe porażki.
Upadałem nie raz.
Wstaje wciąż.
Mam wrażenie,
że coś mną szarpie.
Znika mój honor,
kryje się w cieniu.
Pewnie
Wy sami tego doświadczyliście.
Trzeba z wstydliwych wspomnień,
wyciągnąć naukę.
Mario Konopnicka
Dziś nic nie ma wartości.
Koło nietolerancji kręci, kręci i kręci się.
Tyś walczyła o prawa kobiet
i rodaków.
Rota narodziła się od Ciebie.
Ogień ojczysty…
Ty murem za dziećmi z Wrześni.
Na kartach Twych dzieł
stoją wrogowie.
Przemoc, krzywda, nędza.
Niech serce dziecka ukocha Twe baśnie.
Nie zapomnijmy o Tobie.
Smoleńsk
Tyle lat minęło.
Słyszałem o tym koszmarze.
W mym sercu będziesz Jacek Surówka.
Dla człowieka dałbyś wszystko.
Męskość i dobroć to Twe atuty.
Jesteś jak mentor dla mnie.
Co mam uczynić, żeby być jak Ty?
Ty, mój tata służyliście narodowi.
Ja słowem oddam się Polsce.
Wartość
Miliony łez wylewają się wciąż i wciąż.
Podlegamy ciągłej ocenie.
Jesteś taki i taki, możesz ciągle
słyszeć.
A nienawiść wciąż roznieca się
w twym wnętrzu.
Zgaś ją… Pokochaj siebie. Bo ja Ciebie
kocham i nie przestanę!
Musisz sam siebie pokochać.
Zbuduj świątynię i odnajdź spokój, harmonię.
Nie dopuść do rozbioru swojego ja.
Wszyscy jesteśmy skarbem.
Dlatego Bóg tak pragnie miłości ludzkiej.
Zmiany
Ciągle uczymy się.
To rzecz oczywista.
Mamy tendencję do przywiązywania się
do miejsc i ludzi.
Musimy uważać…
Nie wierzymy czasami w to co robimy.
Nie chcemy się zmieniać.
Zmiany są naturalne.
Jak nie, to grozi nam ruina i zatracenie.
Matka Natura
Od zawsze lubiłem przebywać na łonie natury.
Od małego jeździłem na wieś.
Tam mogłem znaleźć spokój od zmartwień.
Siedziałem pod dębami marząc.
Leżałem beztrosko na trawie wygrzewając się.
Moczyłem nogi w rzece.
Biegałem w deszczowe dni.
Siałem nasiona
dbałem o ogród,
podziwiając plony.
Ale nie zawsze jest kolorowo.
Ludzie są jak węże.
Trują naszą matkę.
Ranią ją codziennie.
Pomagajmy jej.
Natura
Dziewczynka.
Hasała po mieście.
Kaszlała i płakała.
Babuleńka opowiadała
jak to za młodu biegała po polanach i
wianki z kwiatów się plątało.
Przerażają dziecko szklane góry.
Zapłaci to za wszelką cenę…
By babci dzieciństwo wróciło.
Nawet krwią, z której wyrosną czerwone maki.
Mentor
Nauczyciele, mentorzy są ważni.
Gdyby nie oni nie pisałbym.
Wskazali mi drogę.
Kim mam się stać.
Całym sercem wam dziękuję.
Za rozwinięcie mi skrzydeł.
Obiecuję Wam…
Będę wysoko latał.
Czarne wspomnienia
W moich archiwach
znajdziesz wiele zmianek o
moim cierpieniu.
Moich rozterkach…
Kryje się tam Czarny Nieprzyjaciel.
Choroby, hejt, lęk przed moimi oczami.
Nie umiem płakać.
Gorycz jak czarna chmura zbiera się
wokół mnie.
Słońce przebija się…
Choć ledwo.
Są też wspaniałe chwile w życiu.
Jest ciężko zapomnieć o złych chwilach.
Trzeba je zaakceptować i zakopać je
w przeszłości.
Samotność
Samotność…
Od dziecka mi towarzyszyła.
Dzięki niej widzę moje dobre i złe strony.
Ile razy z tym walczyłem?
Było to ze mną każdej nocy.
Mam przyjaciół…
Lecz natura została.
Wielokroć próbowałem to odrzucić.
W niepamięć.
Jestem panem ciszy i tajemnicy.
Wojna
Mroczne czasy trwają…
Biedni ludzie, niech gwiazdy z księżycem
śpiewają wam kołysankę.
Niech każdy dzień i każda noc
wam sprzyja.
Mowa nienawiści się kręci po świecie.
Usuwa wszystko na swej drodze.
Niech letni wiatr opatuli Was. Krew i
łzy pomogą we wstaniu bohaterom z grobu.
A tyranom tego świata biada!
Niech zwierzęta rozszarpią ich!
Bo są tylko kupą mięsa!
Tolerancja — teraz
Nie słuchacie mnie.
Smutno mi…
Występowałem na scenie i piszę.
A Wy dalej swoje…
Nie jestem bezwartościowym bachorem!
Nie bądźcie głusi na moje wołanie.
Zmieńmy świat na lepsze.
Nie słuchajcie hejtu!
Pewien wyjątkowy człowiek powiedział mi:
Warto być sobą! Trzeba być sobą!
Anima i Animus
Podczas koncertu dzwonów kościelnych,
gdy rodziłem się
Bóg posłał mi Animę.
Ona na samym początku nie miała
prawa głosu w mojej duszy.
Moja natura zasiadała na tronie
bez kobiecej iskry.
Chciałem za bardzo
podążać tylko jedną drogą…
Teraz Anima upomina się o swoje przywileje
poprzez lament i krzyk…
Dziś o nią zadbam,
okryję ją kocem, będziemy razem oglądać gwiazdy…
Pojąłem ideę kręgu Junga.
Nie muszę już wybierać strony.
W ciszy gwiazd
ich dwójka siedzi na jednym tronie.
Po co?
Upadałem wielokrotnie.
Zjadało mnie coś w mym wnętrzu.
Pytania dręczyły mnie.
Po co mam dążyć?
Nie widziałem przeznaczenia.
Świecącego jak gwiazda.
Wszystko chciałem natychmiast zdobyć.
Odnaleźć cel…
Talent.
To szerokie pojęcie.
Trzeba go spełniać z ogromną dumą!
Być mikroskopijną iskierką, o której długo będzie się mówić.
Dzięki wytaczaniu
ścieżki, ścieżek…
Lepiej przechodzi się przez życie.
Nie poddawajmy się. Stańmy się lepszą wersją siebie.
Biblioteka
W mym malutkim królestwie.
Gdzie magia i czary.
Smoki, gnomy i inne dziwy.
Jak tego nie kochać?
Wiem, że pojawi się czarne ziarenko
piasku.
Nie marnuj czasu.
Nie siedź przed
ciemnym blaskiem.
Czytaj! Czytaj! Czytaj!
Albo weź kartkę i pisz,
nie dopuść by magia tego miejsca umarła.
Rana serca
Wiele jest niebezpieczeństw.
Bólu, bólu i jeszcze raz bólu.
W domu, wśród bliskich
jest najbezpieczniej.
Może mnie kłóć, szczypać.
Obijać wieki.
Lecz zaczerniałe skrzywdzone serce
jest nie do przeżycia dla mnie.
Zagubiony
Mój strach i moje zagubienie
podały sobie rękę przeciwko mnie.
Ja w tym wszystkim
brodzę jak nieporadna łódka.
Nie wiem, jak kreślić złotym piórem
feniksa po białej pustce.
On przylatuje i szepcze: Rób to!
Gwiazda dana przez Jezusa i
przez moich mentorów na ziemi
góruje na niebie.
Lew i sowa rodzą się we mnie.
Dam radę…
Narysuję mapę.
Bolesław Surówka
Niejaki Panie X.
Posłuchaj!
We Lwowie powity.
A wędrując do lepszego świata
w mieście rodzinnym mego ojca.
O Twych dziełach
się nie zapomni.
Dziennikarzu i prawniku.
Obiecuję Ci…
Nasz ród będzie nieśmiertelny.
Nikt nie napluje w
nasze drzewo!
Honor, miłość, mądrość, waleczność…
Ojciec Niebieski
Nie ma słów…
Jakimi mógłbym wyrazić wdzięczność.
Leczyłeś mnie i ratowałeś
mnie i mych bliskich niemo.
Okrywasz kloszem łask.
Wysłałeś Swego Syna,
który rozkruszył kajdany.
Dziękuję!
Proszę wyślij białego ptaka
by nauczył mnie bardziej
wielbić Cię przed Twym obliczem.
Twoje i moje Ja
Choć nie spojrzę Ci w oczy
otwierające niezmierzone komnaty.
Muszę Ci coś przyznać…
Mógłbyś być profesorem
ale nie zawsze.
Przyznam się bez gierek.
Jesteś wspaniałym wzorem do
naśladowania czasem najgorszym przypadkiem
tak jak ja.
Mamy różne sposoby walki.
Słyszałem o twoich.
Moje nie są doskonałe.
Nie wszystko jest.
Tylko od Boga, jest najlepsze.
Leczmy duszę.
Zawsze może coś nas zaskoczyć.
Musimy mieć zbroję.
Nie być kłębkiem nerwów.
Wyślę do Was motyle.
Odbicie lustrzane
Pustka nie ma nic
tylko woda i chmury,
które dawały światło.
Po tafli poruszał się człowiek.
Nie słuchał podświadomości.
Wyłączył umysł i uszy.
Instynkt dostał stołek pozłacany.
Szedł dalej… I dalej…
Za nim rozległ się szyderczy
śmiech.
Był tam on sam.
Miał krzywe zęby.
Lustro runęło…
Zaczyna doceniać bliskich i nauki.
Zegarek
Czy wśród stu wrogich oczu
przyznasz się do mnie?
Nie dam rady dłużej ustawiać wstecz
zegarka.
Jestem dla Ciebie strażnikiem mój Drogi.
Dam Ci coś wyjątkowego.
Ochronę i co jest najlepszego w
wnętrzu człowieka.
Pokażę Ci błędy jakie są dla Ciebie zakazane.
Szkoła
Dla niektórych to raj,
dla niektórych piekło.
Początek marzeń,
czasem ścięcie ambitnej głowy.
Czemu jesteśmy rozliczani
z czegoś, czego nie lubimy?
Większość by powiedziała”
,,Takie życie.”
A nie powinno się pomagać młodym?
Oni będą budowali ten świat,
gdy nas zabraknie.
Nie zakładajmy im kagańców zemsty.
Uczmy się wszystkiego,
ale miejmy na pierwszym miejscu
to co kochamy.
Jako młody, zapewne dla wielu
gówniarz prosi o wysłuchanie.
Ja co dzień walczę piórem.
Z zmęczonej, obolałej kartki
suną się ballady,
które wołają o pomstę do Nieba.
Próg
Dziś…
Gdy szaleją bezkresne burze.
Gniew i pogarda się szczerzy.
Milion głosów kłócą się
w naszych głowach.
Dusza kurczy się…
A mimo wszystko
podążamy dalej.
Światłość
W grudniowy wieczór
skrobię sobie piórem.
Z niego wyskakują jak
kózki złote litery.
Otulają one każdego,
kogo męczy bezsenność.
W tym czasie,
gdy cały świat zmienia się,
Jest cieplejszy i szczęśliwszy.
Miłość nie zna granic.
Muzyka Nieba staje się
głośniejsza.
My w wesołych pieśniach
oddamy należytą chwałę,
glorię i przeprosiny za grzechy,
naszemu Panu narodzonym
ubogo w stajni.
Ludzie dziwią się osobom,
którym oddają swoją miłość i całą dobroć tym,
których nie znają.
A ja dziwię się z ich zdziwienia.
Czas
Jak to możliwe?
Jak to jest?
Mimo że niebieskoduszni
walczą, nawołują do nawrócenia,
odnalezienia tej najwłaściwszej drogi.
A to, co ciemne jak noc
jest niczym górujące słońce.
Obrońcy życia są wyśmiewani…
Nigdy nie zmieni się to,
jeżeli nadzieja umrze!
Każdy jest projektantem
i ma ogromną moc!
Nie patrz ślepo na osiągnięcia innych
ludzi, bo oni nie są dla Ciebie rywalem!
Spójrz w odbicia przeszłości, a wszystkie
wrota otworzą się przed Tobą szeroko.
Przysięga
W prastarych kniejach,
gdzie ziarno prawdy nie skryje się…
Gdy złamiesz przysięgę,
Zdradzisz swój ród ku obłudzie, skąpstwu i
pycha zasiądzie po twej prawicy.
Niechaj licho cię nigdy nie opuści!
Jeśli zerwiesz więzły miłości i krwi…
Niechaj czarna ziemia i mądre
drzewa cię zniszczą i przeklną twą marną duszę!
Cierpienie
Każdy przechodzi te dni…
Mogą na ciebie ciągle wylewać
kubeł zimnej wody!
Zamrażać twoje uczucia…
Teraz ciężko jest
znaleźć lojalnych człeków.
Ciężko żyć w społeczeństwie,
bo sprawiedliwość
obecnie bywa kłamliwa!
W tych czasach niestety nie nawiąże
się kontaktu będąc szczerym.
Już długo sam noszę ból
I dam radę dłużej!
Z odwagą plunę w twarz demona!
Mogę nie mieć potomka,
Ale nie dopuszczę, żeby świat
śmierdział padliną!
Słowa
Miłość, honor i odwaga
giną w smutnych skałach…
Stoję przed wrotami pogardy…
Chcę się cofnąć…
Lecz podli ludzie grożą mi
nożami kłamstwa i pychy!
Pragnę przekrzyczeć świat!
Łagodny wietrze dopomóż!
Matka Boska
Niosłaś mnie, nie raz brałaś mnie
pod swe skrzydła.
Wspierałaś mnie w towarzystwie
mojego Anioła Stróża i Twego syna…
Bardzo dziękuję…
Dzięki Tobie me myśli
przestały przenikać przez lustro rzeczywistości!
Odnalazłem blask dany mi przez
Boga Ojca!
Proszę Cię Maryjo! Matko Boża!
Daj mi więcej sił, aby walczyć z swoimi
cieniami i pomagać bliźnim!
Niech wysuszy się ocean pogardy!
Niech powstanie most…
Niech powróci harmonia…
Niech ludzie zmądrzeją…
Siła
Tęsknię za spokojnymi wodami…
Aniołowie wraz z Matką Boską
i z Panem Jezusem niosą radość
w prastarych kniejach.
Nadzieja zagubiła się w odmętach
bezkresnego labiryntu.
Lecz nie gaśnie dzięki
niekończącym się żaru serca…
Ten żar nie umie niszczyć!
On oczyszcza i zapewnia
ochronę i spokój.
Jest powiernikiem szczęścia.
Nie da skrzywdzić niczego
i nikogo!
Emanuje energią, której nikt nie okiełzna oprócz:
Boga Ojca, Jezusa Chrystusa oraz
Ducha Świętego, ponieważ Oni są tą energią!
Czystą i nieskazitelną, która dała początek…
Przezwycięży wszystko!
Mrok lęka się tego…
Udaje się na wygnanie przed Ich obliczem.
Ufam memu Panu Jezusowi,
Który mnie zbawił!
Każdego wieczoru przed odpłynięciem
w odpoczynek za to dziękuję z całego serca memu Bogu!
Nigdy nie dam zniszczyć siebie
I niczego, to co jest dobre!
W każdym jest iskierka…
Należy dać jej szansę na stanie się
Ogromną gwiazdą,
która będzie prowadziła po najciemniejszych
gąszczach…
Miłość zawsze obroni przed wszelakimi niegodziwościami!
Przy niej nie ma czegoś niemożliwego!
Ukryta pozostaje, lecz czuć ją…
Ona nie boi się niczego…
Niektórzy wątpią w nią.
Ona uciszy smutek i gniew jednym gestem!
Mówią, że ktoś najprawdziwszej miłości pragnie.
Najpierw osądźmy…
Pragniesz chwilowej rozkoszy?
Czy tej najprawdziwszej,
która nie boi się ciszy, biedy, choroby oraz trujących słów?
W naturze pociąga nas otoczenie i mowa ciała…
Lecz akceptacja skaz to najczystsza miłość.
Trawa
Nie ma końca…
Jest nowy początek i odrodzenie.
Nigdy energia nie ginie…
Ukrywa się w każdym stworzeniu
po te małe, jak i po te duże.
Biega po kartach historii.
Jest świadkiem chaosu i
destrukcyjnej pychy.
Nigdy zielone dywany nie oddadzą
pokłonu złu.
Nigdy nie zapomną gdzie zostały zasiane!
Utulą płaczące dzieci,
ukołyszą je do snu.
Jak matka i ojciec ochronią…
Kotary tajemnicy zostaną odkryte…
Nikt na ziemi
nie wie kiedy nadejdzie na to czas.
Los
Nie zbadane są nici
od początku do samego końca.
Ślepo szukamy jej…
Ona tylko w odpowiednim
miejscu i czasie ukaże swe oblicze
na rozkaz Pana Boga.
Do tego czasu i miejsca pozostanie
ukryta tam… tam gdzie wszystko jest ukryte.
Odrzućmy wszystkie zmartwienia!
Nie dajmy pochwycić się zbyt
wcześnie korzeniom…
Zburzmy gmachy wymyślonym problemów!
Bądźmy uczciwi oraz odważni
w wodach uczuć…
Gorycz
Patrz po dziesięć razy
zanim podasz swą rękę!
Tak brak mi szczerości…
Chciałbym nareszcie pożegnać się z moim kompanem!
Pragnę odciąć pępowinę złych myśli!
Zawsze byłem otoczony
Ścianami, które widziały w mej
osobie jedynie same zyski…
Dusza zatraciła się w błocie…
Potwory pragną zguby
wszystkiego, co stoi im na drodze.
Miłości nie znajduje się tylko raz
w życiu…
To jedynie zależy od naszej motywacji i drogi…
Pożegnanie
Jak ja tego nienawidzę.
Chodząc codziennie po górach.
Czuję pustkę.
Chcę znów usłyszeć Twoje uwagi i nauki.
Chcę poczuć Twą obecność.
Czuję, że nic nie ma sensu i rezygnuję.
Marzenia znikają.
Mimo moich błędów,
które Ciebie skrzywdziły…
A ty w dostojeństwie gwiazd przychodzisz
do mnie z nadzieją.
Mówisz, że mam spełnić swe marzenie.
Pokazać na co mnie stać.
Moje serce pragnie krzyczeć.
Kocham Cię Babciu!
Pustynia
Jak ciężko żyć na wygnaniu!
Ciężko odnaleźć, co utracone
w gruzach terroru…
Przemierzając pustynie tajemnicy…
Ci co cuchną śmiercią w historii unikają
zapłaty za swe czyny!
Tuszują swój odór…
Ile jeszcze musi rozlać się krwi?
Ile jeszcze braków w swoich duszach
i umysłach mają niektórzy ludzie?
Proszę…
Niech będzie więcej dobrych ludzi…
Ile masz w swym bukiecie Forsycji,
Astrów i białych Lilii?
Pamiętaj na co nas wszystkich stać!
Pokonamy wszelakie meandry myśli,
życia i dróg…
Głos
Uważaj, zawsze kiedy chcesz nurkować
głęboko w wodę ognia!
Czy wykrzyczeć słowa całą siłą?
Czy nadwyrężać struny głosowe?
Czy dzielić się czymkolwiek z łakomą pustką?
W jej towarzystwie jest nienawiść…
Oszalałe zielone litery biegają
po moim umyśle.
Wygadanie się innym niszczy łańcuchy
przeszłości i daje ukojenie…
To nie jest zwracanie na siebie uwagi!
Nie, nie, nie…
To daje nieskazitelną biel płynącą od Najwyższego!
Uczucia
Zagubiony jestem w tańcu,
popełniam w nim wiele błędów,
aż ręce i nogi mi drżą…
Czy kiedykolwiek zatańczę poprawnie?
Czy odnajdzie się to co utracone?
Blask oddala się ode mnie…
Tak mi źle…
Tak mi źle…
Motyl usiadł na mej prawej dłoni!
Nie pozwoli mi nosić bólu na barkach,
przywrócił dawne światło.
Wiatr już się nie buntuje do samego białego rana.
Kwitną kwiaty w alei radości.
Żółty żonkil obraca się wokół swojej osi na mej lewej dłoni…
Ruiny
Szeptał wiatr mi do ucha
o tajemniczych drogach cienia
i zdradliwych wodach…
Jeden gniew, a dwa ciała szukają
sposobu na odrodzenie się…
Jak odbudować dom, który dał
fundamenty naszemu życiu?
Kamienie z ruin tego domu
tworzą wiele ran!
A to wszystko przez zachłanne hieny
z naszego otoczenia…
Wylewają na nas swoje żale,
a nasi najbliżsi płaczą razem z milionem
wrażliwych serc…
Z upływem czasu pojmiemy,
że nie odbudujemy tego…
To nie znaczy, że nie wzniesiemy czegoś,
co będzie lepsze, lub gorsze.
W górach
Pewnego razu w wiosce,
nieopodal najwyższych gór czarnych jak noc,
żył sobie młodzieniec.
Szukał on szczęścia w pracy
oraz w najstarszych pergaminach,
które uchowały się.
Posiada on wiedzę pradawnych, najważniejszych,
najświętszych prawd!
Nie położył się przed postacią stworzonej z
cienia i odzianej w szaty splamione krwią i łzami.
Nawet gdy zmora rzucała
mu najniebezpieczniejsze wyzwania to i tak dawał sobie radę.
Licho podrzucało pod nos ciągle jakiś
łgarzy, złodziei, wszelakie szkaradności.
Zawsze młody mężczyzna opierał się
złym urokom, może czasem były chwile słabości.
W takim razie jak to robił?
Jak złamał moc mocną jak stal!?
Miłość, szacunek, odwaga w mówieniu
Swoich opinii, znają doskonale
odpowiedź na te dwa pytania.
Człowieczeństwo
Czasem dumam nad kartkami
wyrwanymi z zeszytu.
Przypominam sobie o nieudanych wierszach
i innych tekstach, pozostają
one w mym umyśle jak
stary znajomy z dzieciństwa.
Łatwo jest powiedzieć,
żeby odrzucić trudną przeszłość.
Próbuje ona za wszelką cenę wniknąć
tam gdzie muzyka gubi się.
Nieraz myślałem, że
rzucę swoją rolę w wielkim akcie w teatrze.
W swoim ekwipunku mamy tak wielką wiedzę,
niezwykły iloraz inteligencji!
Czemu nie oddajemy się w opiekę najpotężniejszej mocy?
Czemu wolimy być niepełnoletni?
Czemu dajemy się więzić społeczeństwu
pod szklanym kloszem?
Przez co hańbimy ród krwi!
Najlepiej nie jest dać zagoić się ranom,
jest to niedorzeczne!
Wiem, że nasze wnętrza łkają i pragną,
aby trwała zemsta po sam kres…
Dajemy się zwieść…
Tak wiele razy powołuję się na miłość.
Ona zna drogę!
Rozświetli wszystkie ciemności,
przemieni ból w siódme niebo!
Musiało minąć kupę czasu za nim pojąłem to.
Musimy wejść na ten sam most!
Należy pozytywnie myśleć!
Niestety często uciska nas mgła.
Zawiść siada na tronie serca…
Wszelaki ból oraz kłopoty
są pod jej władzą!
Zagubiony
W zakamarkach puszcz,
w ziewnięciu szafy…
Wszędzie ukrywam potwora,
łaknie on serc i mięsa ludzkiego!
Nie starcza mu mego bólu i zakąski
w postaci łez!
W szkole gdzie spędziłem osiem lat,
dzięki czemu
zrozumiałem gdzie leży piekło.
Nie ze względu na naukę!
Lecz na lisy jakie tam się panoszyły!
Zamiatały swoimi rudymi kitami
wszystko pod dywan!
Chichotały niczym hieny,
rozgrabiły ze mnie całą padlinę!
Pluły ile mogły w mą twarz,
a w tym czasie
moja babcia poszła wiecznie spać,
mama chorowała…
Sępy odrzucały mnie
i skazały na prawie dekadę samotności…
Wypróżniały się na mych ruinach domostwa!
Dalej chytre lisy zamiatały to wszystko
pod dywan!
Była tylko jedna iskierka w tym budynku!
Dzięki niej i mojej rodzinie
odbudowałem swój dom!
Zamknąłem bestię w metalowej klatce
Głęboko, głęboko
i jeszcze raz głęboko pod ziemią!
Nad którym wyrósł przepiękny ogród!
To co wiem
Moja wiara, ziemia,