Rozdział 1 — „94, 88, 81…”
Telefon Mai zawibrował o 7:13 rano.
— Co jest… — mruknęła, nawet nie otwierając oczu.
Powiadomienie świeciło się na czerwono.
„Twój Wskaźnik został zaktualizowany.”
Serce jej przyspieszyło, chociaż jeszcze nie wiedziała czemu.
Kliknęła.
—
Uśmiechnęła się.
— No i pięknie.
W tym samym czasie w bloku dwa przystanki dalej Alan siedział już przy biurku.
On nie sprawdzał wyniku nerwowo.
On analizował.
—
— Stabilnie — powiedział do siebie, jakby to była prognoza pogody.
Wysłał screena na grupę.
Alan: 88. Kto wyżej?
Tymek: 90 😎
Maja: 94.
Nina: 81… to chyba okej?
Sara: 76.
Karol: 83.
…
cisza.
Po chwili pojawiło się kolejne powiadomienie.
Igor dołączył do rozmowy.
Igor: 58.
Igor: XDDDD chyba mnie nie lubią.
Chwila ciszy.
Tymek odpisał pierwszy.
Tymek: To przez twoje odpały, stary 😂
Igor: Jakie odpały?
Alan: System liczy stabilność relacyjną.
Igor: Czyli co, że za dużo mówię?
Maja: Spokojnie, to dopiero początek.
Ale ona już wiedziała.
58 to przepaść.
W szkole wszyscy gadali tylko o jednym.
— Ile masz?
— Serio 97?!
— Ty kłamiesz.
Na korytarzach było jak w kasynie.
Jedni śmiali się głośno.
Inni udawali, że ich to nie obchodzi.
Na ekranie przy wejściu pojawił się ranking klasy 2C.
— Maja — 94
— Tymek — 90
— Alan — 88
— Karol — 83
— Nina — 81
— Sara — 76
— …
— Igor — 58
— Ej, patrz — szepnęła Nina. — To chyba nic nie znaczy, co nie?
Alan zmarszczył brwi.
— Znaczy wszystko.
— Przesadzasz.
— To algorytm państwowy. On nie powstał, żeby nic nie znaczyć.
Igor stał kawałek dalej.
Patrzył na ekran.
Nie żartował.
Nie uśmiechał się.
—
Obok jego nazwiska pojawił się mały szary symbol.
„Niska przewidywalność społeczna”.
— Co to w ogóle znaczy? — zapytał cicho.
Maja podeszła.
— Nic. To tylko etykieta.
— Etykiety są najgorsze — odpowiedział.
Na pierwszej lekcji wychowawczyni próbowała brzmieć spokojnie.
— Wskaźnik nie definiuje was jako ludzi.
Klasa wybuchnęła śmiechem.
— Ale wpływa na wasze możliwości — dodała po chwili.
I wtedy zrobiło się cicho.
— Najwyższe wyniki będą miały pierwszeństwo w programach zagranicznych, stypendiach, projektach.
Tymek spojrzał na Maję.
— Czyli gramy.
Maja odwzajemniła spojrzenie.
— Gramy.
Na przerwie Igor próbował żartować.
— Dobra, czyli oficjalnie jestem klasowym zagrożeniem.
— Przestań — Nina szturchnęła go lekko. — To się zmieni.
Alan wzruszył ramionami.
— To zależy od zachowań.
— Od jakich zachowań? — warknął Igor.
— Stabilnych.
— Czyli mam być nudny?
— Masz być przewidywalny.
Igor prychnął.
— Brzmi jak więzienie.
Maja wtrąciła się szybko:
— Ej, spokojnie. To tylko liczby.
Ale kiedy spojrzała na swój telefon, zobaczyła nowe powiadomienie.
„Twoje relacje wpływają na trajektorię wyniku.”
Kliknęła.
Lista kontaktów.
Przy niektórych nazwiskach zielona strzałka.
Przy jednym — pomarańczowa.
Igor.
+/- 4%.
Serce zabiło jej mocniej.
Zamknęła ekran.
— Co? — zapytał Karol.
— Nic.
Ale to nie było nic.
Wieczorem grupa spotkała się w skateparku.
— To co, robimy imprezę z okazji wysokich wyników? — zaproponował Tymek.
— Ja nie mam czego świętować — mruknął Igor.
— Stary, to się poprawi.
— A jak nie?
Cisza.
Nina spojrzała na Maję.
— Przecież nie będziemy patrzeć na to przez pryzmat aplikacji, co nie?
Maja odpowiedziała za szybko:
— Oczywiście, że nie.
Ale Alan już pisał coś na telefonie.
Symulacja.
„Wpływ relacji na wynik w perspektywie 6 miesięcy.”
Nie mówił tego na głos.
Ale widział wykres.
Spadek.
Mały, ale stały.
Tydzień później przyszła pierwsza aktualizacja.
Maja: 92.
Alan: 89.
Tymek: 91.
Nina: 79.
Sara: 75.
Karol: 82.
Igor: 52.
— Jak to 52?! — krzyknął Igor.
— Może coś napisałeś? — zapytał Alan.
— Napisałem, że system to żart.
— No to masz odpowiedź.
— Czyli nie mogę mieć zdania?
Nikt nie odpowiedział.
Bo wszyscy patrzyli na swoje wyniki.
I na to, że przy ich nazwiskach pojawiła się mała notka:
„Relacja z jednostką o obniżonym wskaźniku: wpływ -3%.”
To był moment.
Nie dramatyczny.
Nie filmowy.
Cichy.
Ale coś pękło.
— To głupie — powiedziała Nina wieczorem na czacie.
— To matematyka — odpisał Alan.
— To przyjaźń — napisał Igor.
Długa cisza.
A potem Maja wysłała tylko jedno zdanie:
„Musimy być mądrzy.”
Igor przeczytał to kilka razy.
„Mądrzy.”
Nie „razem”.
Nie „lojalni”.
Mądrzy.
Telefon zawibrował.
Nowe powiadomienie systemowe:
„Aby utrzymać wskaźnik powyżej 85, zalecana optymalizacja relacji.”
Igor odłożył telefon.
I pierwszy raz od dawna poczuł, że nie chodzi o grę.
Chodzi o wybór.
Rozdział 2 — „To tylko 3%”
Grupa siedziała na schodach za szkołą.
Tymek kopał kamień.
Alan scrollował coś nerwowo.
Nina milczała.
Maja patrzyła w telefon.
Igor patrzył na nich.
— Dobra, powiedzmy to wprost — powiedział nagle Igor. — Ile wam zabieram?
Cisza.
— O czym ty mówisz? — Nina.
— No ile procent przez mnie tracicie?
Alan westchnął.
— To nie działa tak prosto.
— Czyli działa.
— To tylko trzy procent — rzucił Tymek.
Igor spojrzał na niego.
— „Tylko”.
— No trzy to nie jest tragedia.
— Dla ciebie może nie.
Maja w końcu podniosła wzrok.
— Ej, przestańcie. To nie jest tak, że ktoś przez kogoś coś traci. To się wszystko jeszcze zmienia.
Igor parsknął.
— No właśnie się zmienia. W dół.
Telefon Mai zawibrował.
Aktualizacja tygodniowa.
94 → 91.
Na dole mały komunikat:
„Utrzymanie relacji wysokiego ryzyka może wpłynąć na twoją trajektorię edukacyjną.”
Serce jej przyspieszyło.
Szybko zablokowała ekran.
— Co? — zapytał Karol.
— Nic.
Igor zaśmiał się krótko.
— Przy mnie już nic nie jest „nic”.
Tydzień później było jeszcze gorzej.
W szkole wszyscy zaczęli kombinować.
Usuwanie ludzi z obserwowanych.
Odcinanie się od dram.
Ciche unfollowy.
— Ty usunąłeś Martę? — zapytała Sara Tymka.
— Miała 49.
— I?
— No i co, mam sobie psuć przyszłość?
To zdanie zawisło w powietrzu.
Mam sobie psuć przyszłość.
Wieczorem Igor napisał na grupie:
Igor: To może ja się po prostu wypiszę z waszej elity 😂
Tymek: Stary, nie dramatyzuj.
Alan: Nikt cię nie wyrzuca.
Igor: Jeszcze.
Maja długo patrzyła na klawiaturę.
Chciała napisać coś mądrego.
Coś liderkowego.
Ale w głowie miała tylko liczby.
—
Granica do programu zagranicznego: 90.
Jeszcze jeden spadek i wypada.
W końcu napisała:
Maja: Po prostu musimy uważać.
Igor przeczytał to trzy razy.
„Uważać”.
Czyli co?
Nie mówić za głośno.
Nie mieć zdania.
Nie być sobą.
Na następnej lekcji WF-u Tymek dostał propozycję.
— Słuchaj — powiedział do niego chłopak z równoległej klasy. — Robimy skład do projektu. Same wyniki 85+. Wchodzisz?
— A reszta?
— No wiesz… selekcja.
Tymek spojrzał w stronę Igora, który siedział na ławce i wiązał buty.
— Daj mi chwilę.
Wieczorem Tymek napisał do Mai prywatnie.
Tymek: Jak myślisz… to ma sens trzymać się razem na siłę?
Maja: Co masz na myśli?
Tymek: No… jak ktoś ciągnie w dół.
Maja długo nie odpisywała.
Bo wiedziała, że to pytanie nie jest już żartem.
Kolejna aktualizacja.
Maja — 89.
Alan — 90.
Tymek — 92.
Nina — 77.
Sara — 74.
Karol — 80.
Igor — 47.
—
Pod jego nazwiskiem pojawił się czerwony trójkąt.
„Jednostka niestabilna. Wysokie ryzyko wpływu.”
— No to pięknie — powiedział Igor, kiedy zobaczył ranking.
— To tylko aplikacja — szepnęła Nina.
— To tylko aplikacja, która decyduje, kto wyjedzie do Londynu, a kto zostanie tu na zawsze.
Nikt nie zaprzeczył.
Bo miał rację.
Najgorsze nie było to, że ktoś powiedział wprost „odcinamy się”.
Najgorsze było to, że zaczęli się rozchodzić naturalnie.
Mniej wspólnych zdjęć.
Mniej oznaczeń.
Mniej wspólnych wyjść.
— Idziemy dziś do galerii? — zapytała Nina.
— Ja nie mogę — Alan.
— Mam trening — Tymek.
— Też zajęta — Maja.
Igor spojrzał na ekran.
Widział, że Maja jest online.
Tego wieczoru system wysłał nowe powiadomienie.
Do wszystkich oprócz Igora.
„Aby utrzymać wskaźnik powyżej 85, zalecane jest ograniczenie relacji o najwyższym poziomie ryzyka.”
Nie kazał.
Nie zmuszał.
Tylko zalecał.
Alan zrobił symulację.
Jeśli ograniczą kontakt z Igorem:
+5 w trzy miesiące.
Jeśli nie:
— 8.
To był moment.
Pierwszy prawdziwy moment wyboru.
Nazajutrz Igor podszedł do nich na przerwie.
— Dobra, powiedzcie mi coś szczerze.
Nikt nie spojrzał mu w oczy.
— Czy wy już podjęliście decyzję, tylko ja o niej nie wiem?
Cisza.
Najdłuższa cisza w ich życiu.
W końcu Maja powiedziała cicho:
— To nie jest przeciwko tobie.
Igor uśmiechnął się krzywo.
— Właśnie o to chodzi.
To w ogóle nie jest o mnie.
I odszedł.
A ich telefony zawibrowały niemal jednocześnie.
„Zmiana dynamiki relacyjnej wykryta.
Prognoza wzrostu: +2%.”
I wtedy po raz pierwszy poczuli coś gorszego niż strach.
Ulga.
Rozdział 3 — „Usuń”
Wszystko zaczęło się od jednego kliknięcia.
Nie wielkiej kłótni.
Nie dramy na środku korytarza.
Nie krzyków.
Kliknięcia.
Była sobota wieczór.
Tymek siedział na łóżku, słuchawki w uszach, telefon w dłoni.
Otworzył aplikację Wskaźnik.
Nowa funkcja.
„Optymalizacja relacji — tryb szybki.”
Pod spodem lista osób.
Przy każdym nazwisku pasek wpływu.
Zielony.
Żółty.
Pomarańczowy.
Czerwony.
Przy Igorze — czerwony.
— 4% długoterminowo
— 2% krótkoterminowo
„Wysokie ryzyko emocjonalne”
Tymek westchnął.
— To tylko aplikacja — mruknął do siebie.
Kliknął w profil Igora.
Na dole mały przycisk.
„Ogranicz relację”
Nie „usuń znajomego”.
Nie „zerwij kontakt”.
Ogranicz.
Brzmiało neutralnie.
Prawie odpowiedzialnie.
Telefon zawibrował.
Powiadomienie:
„Symulacja: Po ograniczeniu tej relacji twój wskaźnik wzrośnie do 94 w ciągu 14 dni.”
—
To był top 5 w całym roczniku.
Tymek zawahał się sekundę.
Dosłownie sekundę.
Klik.
Ekran zamigotał.
„Relacja została ograniczona.”
Nic dramatycznego się nie stało.
Świat się nie zawalił.
Ale coś się zmieniło.
W tym samym momencie Igor siedział przy biurku.
Przeglądał TikToka.
Telefon zawibrował.
„Zmiana w sieci relacyjnej wykryta.”
Zamarł.
Otworzył aplikację.
Profil Tymka był teraz wyszarzony.
Status: „Relacja pasywna”.
— Serio? — wyszeptał.
Serce zaczęło mu walić szybciej.
Odświeżył listę.
Maja — aktywna.
Alan — aktywna.
Nina — aktywna.
Sara — aktywna.
Karol — aktywna.
Tylko Tymek.
Pasywna.
Igor napisał do niego od razu.
Igor: Co jest?
…
Brak odpowiedzi.
Następnego dnia w szkole wszystko było niby normalne.
Tymek śmiał się jak zawsze.
Maja opowiadała o konkursie.
Alan coś analizował.
Igor podszedł do Tymka przy szafkach.
— Ograniczyłeś mnie?
Tymek spojrzał na niego jak na kosmitę.
— Co?
— W aplikacji.
— Aaa… to.
To.
Jakby chodziło o zmianę tapety.
— To nic osobistego.
Igor poczuł, jak coś w nim pęka.
— Jak to nie osobiste?
— No po prostu… optymalizacja. Wiesz, jak jest.
— Nie, nie wiem.
— Stary, to tylko procenty.
— Ja jestem tymi procentami.
Cisza.
Tymek spuścił wzrok.
— Chcę wyjechać do Londynu.
Muszę mieć 95.
Rozumiesz?
Igor zaśmiał się krótko.
— A ja muszę być kim? Balastem?
Grupa dowiedziała się godzinę później.
Nina była pierwsza, która się wkurzyła.
— Serio to zrobiłeś?!
— Przestań — burknął Tymek. — Każdy to zrobi.
— Nie każdy.
Alan milczał.
Bo wiedział, że też o tym myślał.
Maja patrzyła na telefon.
Jej wskaźnik właśnie wzrósł o 1%.
„Zmniejszenie ekspozycji na jednostki ryzyka w twojej sieci.”
Nie zrobiła nic.
A i tak zyskała.
To było najgorsze.
Wieczorem Igor nie napisał na grupie.
Nie wrzucił żadnego mema.
Nie zrobił żadnego żartu.
Był offline.
Pierwszy raz od miesięcy.
Tydzień później przyszła aktualizacja.
Tymek — 95.
Maja — 90.
Alan — 92.
Nina — 75.
Sara — 72.
Karol — 79.
Igor — 39.
—
Przy jego nazwisku pojawił się czerwony komunikat:
„Jednostka wysokiego ryzyka społecznego.”
Niektórzy z klasy zaczęli go unikać.
Nie dlatego, że go nie lubili.
Po prostu nie chcieli spadać.
Najgorsze było to, że Igor przestał się bronić.
Nie kłócił się.
Nie ironizował.
Stał się cichy.
A cisza była bardziej niewygodna niż jego żarty.
Pewnego dnia Sara dostała powiadomienie:
„Utrzymanie relacji z jednostką 39 obniża twój wskaźnik o 3%.”
Sara miała 72.
Granica do programu: 75.
Brakowały jej trzy punkty.
Dokładnie tyle, ile traciła przez Igora.
Patrzyła na przycisk.
„Ogranicz relację.”
Palec jej drżał.
— To nie fair — wyszeptała.
Telefon zawibrował ponownie.
„Szacowana poprawa po ograniczeniu: +4%.”
Wystarczyłoby.
Jedno kliknięcie.
Jedno.
Nazajutrz Igor zobaczył drugie wyszarzone nazwisko.
Sara.
Nie napisał.
Już wiedział.
Grupa przestała być grupą.
Teraz to były trzy osoby z wysokim wskaźnikiem.
Dwie wahające się.
I jeden problem.
Na przerwie Alan powiedział cicho:
— Musimy to ustalić.
— Co ustalić? — Nina.
— Czy gramy razem, czy każdy osobno.
Igor siedział dwa metry dalej.
Słyszał wszystko.
Maja zacisnęła szczękę.
— To nie jest gra.
Alan spojrzał jej w oczy.
— Właśnie że jest.
Tego dnia Igor zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał.
Wszedł w aplikację.
Otworzył profil każdego z nich.
I sam kliknął:
„Ogranicz relację.”
Przy wszystkich.
Telefon zawibrował:
„Sieć relacyjna została zminimalizowana.
Wpływ zewnętrzny: 0%.”
Jego wskaźnik spadł do 31.
Ale po raz pierwszy od tygodni poczuł spokój.