drukowana A5
29.59
Akropolis

Bezpłatny fragment - Akropolis

Objętość:
174 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-288-1028-0

Rzecz dzieje się na Wawelu w Noc Wielką Zmartwychwstania

AKT I

Poszli i na kościele ostawili dymupowłoczną chmurę; — oplotła kolumny.Pieśniarze, co śpiewali pieśni Rzymu,pokłony bijąc u ołtarza-trumny.Wonne obłoki rozpletły się w mroku,pajęczą chustą wiążąc w sieć filary.Przychodzą tutaj na ten dzień Ofiaryraz tylko jeden do roku.Przychodzą jeden raz tylko do roku,Ofiarę pełniąc świętą, tajemnicę,i płoną wszystkie na menzach gromnice.Czytane są Słowa wyroku.Jako rzeczono przed tysiącem laty,tej nocy ma się duch przetworzyć;przybyć ma Ten, co zbawiać wyrzekł światyi powstać z martwych i ożyć.Poszli, — i dymu snują się obręczei mrok coraz gęsty padai ciemność padła na głazów przełęcze,aż pełna noc już włada.Cichość się stała i weszło milczeniei objęło owe mroki i cienie.I stał się moment wielki czaru,gdy zadrgały młoty zegarui północ ozwała się z wieży.Wtedy ci, co w srebrnej odzieży,na rąk wzniesionych podporze,dźwigali straszydło-boże,trumnę, — jarzmo z bark zdjęlii unieśli nieco i dźwignęlii umocnili samą na ołtarzu.Słychać było: — opadł ciężar święty,umocnion menzą kamiennąa oni się chwycili rączęty,by odgonić precz larwę trumienną.Ocknęli się ze snu i patrzą:ciemno. —Wtedy jeden młody śrebrzystyucałował stułę, którą związan,podjął ręką strój szerokofałdzistyi zestąpił.

SCENA 1

ANIOŁ 1

Czyli sam jestem? O gdzież to bracia moi?

Ugięły się i drgają kamienie u mych stóp.

Cyt. Czyjeś łzy? Ktoś płacze. — Tam ktoś stoi?

O ręce! — Kędy stąpię grób.

Cyt! — Bracie, czy to ty? — To ty!

ANIOŁ 2

wszedł

O! Jakże ręce, ręce bolą,

dźwigać we wiecznej męce

trumnisko straszne. Dolo!!

ANIOŁ 1

O ręce, ach, jak bolą.

Ach, a, swobodo!

Siłę poznaję młodą.

Siła we mnie wstępuje.

Ach, a, ramiona! — —

Trumna?

ANIOŁ 2

      Tam porzucona,

na ołtarzu ostała cicha.

ANIOŁ 1

Cyt! — Słyszysz? — Szemrze....

ANIOŁ 2

      Wzdycha.

ANIOŁ 1

To tam wiatr biegł u wrót

i zaświsnął u progów bramy.

ANIOŁ 2

O bracie, jako my się kochamy.

Wiesz luby bracie? Myśl mą znasz.

Jak męka twoją zżarła twarz.

Wielki ten ciężar, wielki głaz.

ANIOŁ 1

Ramiona rozprzeć! — Jeszcze raz!

Ach, a, swobodo! — Idzie. Cyt.

To on?

ANIOŁ 2

      Nasz brat.

ANIOŁ 3

wszedł

      Pójdziem na spyt?

ANIOŁ 1

Pójdziemy.

ANIOŁ 2

      Czy przyjdzie jeszcze

nasz inny brat?

ANIOŁ 3

Dążcie słuchem ot tam, za szelestem...

Pod kolumną przyklęknął. — Stąpił.

ANIOŁ 2

O! Jak strudzony!

ANIOŁ 4

wszedł

      Jestem.

ANIOŁ 1

Oto my czterej wieszcze.

Ach, a, swobodo!

Postać my mamy młodą!

Ręce rozprzężcie się!

Rozpostrzeć skrzydła!!

— O! Jakże mi ta trumna obrzydła.

CHÓR

Ach! A! Swobodo!

ANIOŁ 4

Trudu nam nie poskąpił

nasz PAN.

ANIOŁ 3

      Stwórca i kat.

ANIOŁ 2

Ach ileż bo to lat!

Dźwigamy całe dnie,

wstrzymując dech,

by nie poznał kto z ludzi

i tylko ledwo nocą,

co możem spocząć chwilę.

ANIOŁ 1

Lat tych ile?

ANIOŁ 4

      Nie pomnę.

Przeznaczenie to nasze

i wyroki te nasze niezłomne.

ANIOŁ 3

O bracie! Ty, jak ptaszę

znękane, bólem drgasz.

ANIOŁ 4

O bracie! Męką zżarta twarz.

ANIOŁ 1

— Pójdziemy je budzić śpiące?

ANIOŁ 2

Pójdziemy.

ANIOŁ 1

      Podajcie dłonie!

powiódł ich ku kropielnicy

Wodą zmyjemy świętą skronie.

ANIOŁ 2

W Imię Ojca i Syna i Ducha.

Godzina nasza. Świat słucha!

ANIOŁ 3

Wodą zmyjemy świętą skronie.

ANIOŁ 1

Podawajcie wzajemnie dłonie.

ANIOŁ 4

W Imię Ojca i Syna i Ducha.

przystanęli

przeżegnali się

milczą

ANIOŁ 1

Widziałeś Go w ciernistej koronie,

jak głowę pochylił,

głowę w lokach czarnych, gdzie zasłona.

ANIOŁ 2

Nie śmiem tam pójść, — On kona.

Straszliwe Jego westchnienia

i krew ciecze z rąk i stóp i twarzy

na ołtarz, — gdzie zwisło strzemię.

ANIOŁ 3

Kiedyż się Jego męka skończy?

Jak piersią smutnie dyszy...

Czy On słyszy, — jak my mówimy,

czy On swoje tylko jęki słyszy?

ANIOŁ 4

Czujesz? — — jeszcze kadzideł dymy

ostały woniącą mgłą,

i snują się, jak pajęcza sieć — ?

Ach, świece! Sądziłem, że zaduszą.

Płonąłem w tym ogniu łuny,

słabnący pod ciężarem truny;

w twarz mi świecono.

ANIOŁ 2

Oczy ich twoje nie zmuszą

drgnąć?

ANIOŁ 4

      Ha! Gdyby byli z duszą! — —

O słysz, — znów Ten z koroną

jęczy. — — Te mgły ku Niemu

idą...

ANIOŁ 2

      Nie chodźmy.

ANIOŁ 4

      Czemu?

ANIOŁ 3

Nie, nie, nie mogę.

Pierś Jego czarna, sina,

twarz czarna, posiniała

i krew!, o we krwi cała.

Za czarną tą zasłoną

okrutnie dyszący, — — Nie!

Na śmierć Jego patrzeć co dnia.

O ta nad zbrodnie zbrodnia,

co dnia tu męką święcona!

Nie pójdę!! — On tam kona,

z koroną, mrze z koroną! ---

ANIOŁ 4

Trwożysz się?

ANIOŁ 3

      Wstręt mnie zrywa.

ANIOŁ 4

Drżysz. — — Zapomnij!!!

ANIOŁ 3

      Ha.

ANIOŁ 4

To nasza jedyna żywa

godzina!!

ANIOŁ 2

Godzina nasza żywa!!!!

przystanęli

milczą

ANIOŁ 3

Cóż myśli nasze struło?

ANIOŁ 1

Żegnaliśmy się wodą święconą. — —

Znaczmy się raz drugi i trzeci

a złe i trwoga odleci.

stąpił ku kropielnicy

Jedna nasza żywa godzina.

W Imię Ojca i Syna...

ANIOŁ 2

      Noc głucha.

ANIOŁ 3

W Imię Ojca i Syna i Ducha.

przeżegnali się

przystanęli

milczą

ANIOŁ 1

Czujesz już w rękach moc — — ?

Że w srebro ciała płynie krew — ?

ANIOŁ 2

Czuję, jak płynie — —

ANIOŁ 1

Mam wolę; — rosnę jako lew.

ANIOŁ 3

Wskrzeszę ducha w godzinie.

Krew płynie. — Siła, — siła!

ANIOŁ 4

Noc przyszła, — wyzwoliła.

Jestem jako spiż i żywy;

na lot, przez jednę noc

szczęśliwy.

ANIOŁ 1

Zbyliśmy jarzma, bracie,

ach, o swobodo, — — —

Wiecie, co czynić macie!?

Wyciągają wedłuż ramion skrzydła,których pióra dźwięczą i szeleszczą;w ruchach rosną brzęczące straszydłaa pióra głaszczą i pieszczą.Co ku sobie oczy jasne zwrócą,jako gwiazdy mają te oczy,to ku dawnym ruchom zwolna wrócą,w skrzydeł kryjąc się dźwięcznej otoczy.I znów naraz ku sobie stąpili,strzęśli włosów uloczone grzywy,znów się jeden przed drugim pochyli.Złomy pomruk wydały straszliwy.Przystanęli. — Słuchają. — Już idą,kędy, skryty za złomów filarem,grób przygasłej Ankwicza pamięci:Amor ze zgaszonym ogaremu stóp stupa, — w sen głazu ujęci. —Przystanęli. — I rąk wzniesień czaremnapierśnic zatrzęśli egidą.Kamień naraz oto stał się żywy.

SCENA 2

NIEWIASTA Z POMNIKA ANKWICZA

O strato!

O strzaskana kolumno!

O trumno,

czyliżeś wszystko szczęście skryła?

O lato!

O skoszone zboże;

któż to cię wiąże w snopy

i rzuca snopy na wicher?

Skąd ten wicher dmie — co porywa?

O burzo — zawiejo straszliwa,

zabijasz; Na śmiertelne łoże

rzuciłaś pełń młodzieńczych lat!

O śmierci, — gdzieżeśkolwiek przeszła,

pustość ostawiasz chat

O łzy wy moje — ukropy.

O żalu, żalu,...

ANIOŁ 1

      Cicho — — ...

Czego ty płaczesz?

do Aniołów

      Cyt.

ku niewieście

Zbudź się, — ty śnisz —

NIEWIASTA

Kto wy?

ANIOŁ 1

      Idziem na spyt. —

Czego ty płaczesz? — Kogo?

NIEWIASTA

Płacz ten we mnie zaklęto

i uznano mnie świętą

w płaczu i moim żalu.

ANIOŁ 1

Rozdziej się z tego szalu.

Odchyl włosów, rozpogódź lico.

NIEWIASTA

Oczy twoje się świecą.

ANIOŁ 1

Oczy me błyskawicą.

Poznaj we mnie zwiastuna:

Wstań!

NIEWIASTA

      Tu pode mną truna.

ANIOŁ 1

Zejdź, zestąp, — zapominaj.

NIEWIASTA

Co? — Skąd ten głos? — Ta mowa?

ANIOŁ 1

Nie płacz i nie przeklinaj.

NIEWIASTA

O słyszę, sierpy dźwięczą.

To koszą pszeniczny łan?

ANIOŁ 1

Nie, to włosy me brzęczą

srebrzystych splotów zwojem,

z moim się plącząc strojem,

co naszyty srebrną liliją,

mieniącą połysku tęczą.

NIEWIASTA

Ja mam zapomnieć trun?

ANIOŁ 1

Zapomnieć. —

NIEWIASTA

      Zapominać?! — —

ANIOŁ 1

Nie łkać i nie przeklinać.

NIEWIASTA

Nie płakać? Nie narzekać?

ANIOŁ 1

Nie wyrzekać, — nie szlochać.

NIEWIASTA

Nie wspominać nic — ?

ANIOŁ 1

      Kochać!

NIEWIASTA

Kochać? — Kochać —

ANIOŁ 1

      Miłować.

NIEWIASTA

Miłować —

ANIOŁ 1

      Sercem rość.

Na przyjęcie się Jego gotować.

NIEWIASTA

On przyjdzie?

ANIOŁ 1

      Świątyni gość.

NIEWIASTA

Przyjdzie?! On miły, luby!!

ANIOŁ 1

Przybędzie oblubieniec.

NIEWIASTA

Dla Niego miłość serca,

dla Niego młodość, wieniec.

ANIOŁ 1

Młoda, w krasie rumieńca,

ty Jemu podasz wieniec.

NIEWIASTA

Przybędzie Oblubieniec!!!

ANIOŁ 1

O jak ty piękna, zrumieniona,

ty się uśmiechasz, czulisz.

NIEWIASTA

Raduję się. —

ANIOŁ 1

      Stęskniona

ty za wesołością.

NIEWIASTA

Miłością, będę żyć miłością.

ANIOŁ 1

Kochaj, — daj ust.

NIEWIASTA

      Bierz usta.

Przytul, — osłoni nas chusta,

całun osłoni biały;

Ty mój, ty mój, mój cały.

Daj ust.

ANIOŁ 1

      Kochanko, dziewo.

NIEWIASTA

Promienny!

ANIOŁ 1

      Białobrewo!

Czujesz ty płynącą krew?

NIEWIASTA

Czy to noc — ?

ANIOŁ 1

      Noc!

NIEWIASTA

Noc. — — Mój oddechu śpiew —

oddecham — żyję, żyję.

Kocham — ..... niech całun skryje.

ANIOŁ 1

Pójdź — za mną, ze mną, w blask.

NIEWIASTA

To światło — —

ANIOŁ 1

      Gwiazdy świecą!

NIEWIASTA

Upadają i lecą,

ANIOŁ 1

      Potok łask.

NIEWIASTA

Strumienie na mnie biją?

Czyją żem to jest? — Czyją?!

Kto ty — ?

ANIOŁ 1

      Nie pytaj nic.

NIEWIASTA

Nie — ?

ANIOŁ 1

      Żyję jednę noc

i ty na jedną chwilę

ockniona, — masz tej chwili moc.

NIEWIASTA

Ja żyję!!

ANIOŁ 1

      Pójdź w ramiona!

NIEWIASTA

Ktoś szepce — — ?

ANIOŁ 1

      Inne duchy.

NIEWIASTA

Duchy? —

ANIOŁ 1

      To inni żywi.

NIEWIASTA

Szczęśliwi. — Czy szczęśliwi?

Cóżem to przepomniała?

Ktoś był ze mną.

ANIOŁ 1

      Ja z tobą.

NIEWIASTA

Był ktoś, co przed moją żałobą,

gdym jeszcze była smutna,

pochylił pochodnię gasnącą

i dłoń podnosił z pociechą.

Ktoś mówi — ? Kto to mówi — ?

ANIOŁ 1

      Echo.

NIEWIASTA

Zapomnieć? — Zapomniałam. —

A przecie byłam z kimś, gdy stałam

na onym piedestale

i teraz nie pomnę wcale.

Drasnąłeś mnie miłości grotem.

ANIOŁ 1

przesuwa jej rękę po czole

Nie myśl o tem.

przechodzą po za kolumny

SCENA 3

ANIOŁ 2

do Amora na pomniku Ankwicza

Rzuć ten gasnący żar.

Wstań — powstań.

AMOR Z POMNIKA ANKWICZA

      Czar?

ANIOŁ 2

      Wstaj. Czar!

Pochodnię rzuć — młodzieńcze.

Chłopcze! Zeskocz, a żywo.

AMOR

Ktoś ty? — Kim jesteś ty?

ANIOŁ 2

Jestem duszą szczęśliwą!

Szczęśliwą jestem duszą,

duszą szczęśliwą, wolną.

AMOR

Wolną?

ANIOŁ 2

      I ty stań się wyzwolon!

AMOR

Wolny! — Zaklął mnie tu Apollon.

Czyli Apollon każe?

ANIOŁ 2

Powstań, chwila szczęśliwa.

AMOR

Czyjże rozkaz mnie wzywa?

ANIOŁ 2

To nie rozkaz.

AMOR

      Wołanie!

Słyszę.

ANIOŁ 2

      Kto słyszy, wstanie.

AMOR

wstaje

ANIOŁ 2

Zestąp.

AMOR

zstępuje

      Dotknąłem ziemi.

Ach. — Co to jest?

ANIOŁ 2

      Ocknienie.

AMOR

Chcę lotami orlemi

latać, biedz — polatywać.

Czem ten dreszcz?

ANIOŁ 2

      To jest życie.

AMOR

Czy to noc — ?

ANIOŁ 2

      Noc. — O świcie

swobodzie naszej koniec.

AMOR

Żyję!!

ANIOŁ 2

      Teraz ty goniec!

AMOR

Żyję!!! — Czuję, napływa siła!

ogląda się na pomnik

Gdzie ta, co ze mną była?

ANIOŁ 2

Zapomnij, — pięknolicy.

Mnie się przypatrz, orlicy.

Widzisz, widzisz mnie żywą?

Serce bije, — a twoje?

AMOR

Larwę miałem straszliwą.

Tak, — tak, — serce mi bije;

bije serce, pierś dycha,

o żyję!! — Tyżeś piękną!

ANIOŁ 2

Zbliż się, przytul —

AMOR

      Zadźwiękną...

Zabrząkłeś twoją szatą.

ANIOŁ 2

Strojną jestem, bogatą!

Obejmij ty mnie w pół.

Chcę, bym twe ręce czuł

około mojej piersi

i lice przy mej twarzy.

AMOR

Ogień w oczach się twoich pali.

Żar w oczach twych się żarzy.

ANIOŁ 2

Kocham. —

AMOR

      Piękna, lilijo!

Cóż te szaty cię kryją?

Szaty srebrne te płachty brzęczące.

ANIOŁ 2

Pierś twoja obnażona;

przytulasz mnie do łona;

o radości, w oczach twoich słońce.

AMOR

Promień, dar Apollina.

Łaską uznał mnie syna

i udzielił mi dam promienia.

Ty mię budzisz z kamienia.

ANIOŁ 2

Ty uczynisz, że rajem godzina.

AMOR

Kto są tamci — ?

ANIOŁ 2

      Za tamtą kolumną?

AMOR

Ci, co idą, — kto ona?

ANIOŁ 2

Kochanka wywiedziona.

AMOR

Znałem.

ANIOŁ 2

      Znałeś? Zapomnij!

AMOR

Idą, jak nieprzytomni.

ANIOŁ 2

Kochanka, oblubieniec;

jako my zakochani.

AMOR

Jako my?! — Jego pani?!

ANIOŁ 2

Jako ty mój młodzieniec.

O pójdź, — nie patrz, — pójdź ze mną.

AMOR

Kochasz. —

ANIOŁ 2

      Kocham, w noc ciemną

dam ci miłość tajemną.

Ty mój.

AMOR

      Ja twój, ty moja.

Odchyl tych szat.

ANIOŁ 2

      To zbroja.

Luby, jestem dziewicą.

AMOR

Zapłoniło się lico.

ANIOŁ 2

Kochaj.

AMOR

      Kocham.

ANIOŁ 2

      Ja twoja.

przechodzą za kolumnami

SCENA 4

PANI Z POMNIKA SKOTNICKIEGO

do aniołów, którzy ją wiodą

Gdzie mnie wiedziesz?

ANIOŁ 3

      W blask.

PANI

Gdzie mnie wiedziecie?

ANIOŁ 3

      W świt.

PANI

Kto wy?

ANIOŁ 4

      Idziem na spyt.

ANIOŁ 3

Idziem budzić.

PANI

      Nie warto.

Grób przede mną zawarto

i kamieniem ten grób przyłożono.

ANIOŁ 3

Byłaś mu żoną?

PANI

Nie pomnę. Nie, nie byłam.

ANIOŁ 4

Czy znałaś?

PANI

Nie wiem. — Ja się modliłam

i lutnię ze sobą wzięłam

i lutnią się bawiłam

i miałam ręce załamane,

jak teraz.

ANIOŁ 3

      Rozplącz ręce.

PANI

Rozplątać....

ANIOŁ 4

      Rozpleć dłonie.

PANI

A ból, który mam w łonie — ?

ANIOŁ 3

Zapomnij, — potrzej czoło.

Czy jeszcze co pamiętasz?

ANIOŁ 4

Byłaś kiedy wesołą?

PANI

Czy ja byłam kiedy wesołą?

Nie wiem. — Ja się smuciłam.

ANIOŁ 3

Czego?

PANI

      Stałam na grobie.

ANIOŁ 4

Zeszłaś z grobu.

PANI

      Na chwilę?

Czyli tylko na chwilę jedyną?

ANIOŁ 3

Tak, tą jedną godziną

budzisz się, —

PANI

      Czuję, płyną

strumienie krwi do rąk.

Byłam w męce, — ty budzisz — ?

ANIOŁ 4

Budzę, zapomnij mąk.

PANI

Czyli ty mnie nie łudzisz?

ANIOŁ 3

Nie łudzę, — żyjesz.

PANI

      Żyję!!

ANIOŁ 4

Zasłonę odrzuć z głowy

a ujrzysz w koło siebie

nas żywych i świątynię, —

bo dotąd ją dla ciebie

zasłony rąbek kryje.

Podnieś rękę do czoła.

PANI

Ty masz postać Anioła.

ANIOŁ 3

Mocen jestem, młodzieniec.

Pójdziesz ze mną!

PANI

      Pójść z tobą!

ANIOŁ 3

Rozbrat weźmiesz z żałobą.

PANI

Gdzie wiedziesz?

ANIOŁ 3

      Na wesele!

PANI

Ty gwiazdy masz na czele.

ANIOŁ 3

Gwiazdy. — Mam światło ducha!

PANI

Słyszę. —

ANIOŁ 3

      Pójdzie, kto słucha!

Kto słucha, pójdzie za mną!

We świt, w blaski, het w łuny.

My jesteśmy zwiastuny.

PANI

Czyli słowa twe nie złudą kłamną?

Czyli słowa twe prawdą?

ANIOŁ 3

      Są siłą!

Słowa moje niezłomne.

Spiż i krew moje ciało;

na tę noc żywe wstało,

jako ty wstałaś żywa.

Zapomnij, — bądź szczęśliwa.

Zapomnij!!

PANI

      Ja szczęśliwa?!! —

Gdzie lutnia moja, co śpiewa?

ANIOŁ 3

Nie trzeba lutni już.

Gdy chcesz, — echo wyśpiewa,

co chcesz. Tylko się wsłuchaj.

Słyszysz, tam, ptak trzepoce.

Słyszysz, — łopocą drzewa

we wichrze tam od pola — ?

PANI

Ach ten blask, — tam migoce....

Kto są tamci? —

ANIOŁ 3

      Są żywi...

PANI

Kochankowie? —

ANIOŁ 3

      Szczęśliwi.

PANI

wskazuje sarkofag króla Władysława Jagiełły

A kto jest ten?

ANIOŁ 3

      Monarcha.

Głazem legł, mnie nie znany.

PANI

Jakiś legł patryarcha,

tu ze czcią pochowany.

Znałam.

ANIOŁ 3

      Znałaś?

PANI

Nimeś ty, pięknolicy,

serce me przeszył grotem

miłości, pożądania.

Znałam jego, — z podania.....

ANIOŁ 3

Znałaś go? — Nie myśl o tem.

przechodzą za kolumnami

SCENA 5

ANIOŁ 1

Idź pobudź te, co w tamtej są kaplicy,

zadumane.

ANIOŁ 4

      Ty sam?

ANIOŁ 1

Ja sam. —

ANIOŁ 4

      Czyli twe ciało czyste?

ANIOŁ 1

Czyste. — Spojrzyj mi w oczy.

Patrzaj po moim stroju,

poznaj, lilje przejrzyste.

ANIOŁ 4

Daj rękę.

ANIOŁ 1

      Idź w pokoju!

SCENA 6

ANIOŁ 1

Jakoż się wyrzec tej miłości?

Uciekłem z objęć krasnolicy.

Przysiągłem. — Jak dochować śluby,

gdy żądza ciągnie do zguby — ?

Kocham, — uciekłem, — kocham, żądam,

daremno ogień w piersi tłumię;

żądam a żądzy nie rozumiem

i ze wstydem po niej poglądam.

Idzie. —

SCENA 7

AMOR i NIEWIASTA

wchodzą

NIEWIASTA

      Gdzie mój kochanek?

AMOR

Odbiegł od cię kochanek?

Cóż szukasz za nim smętna?

Czemuż jesteś na niego

i na miłość jego pamiętna?

Czy pamiętasz jego całunek?

NIEWIASTA

Całunku nie pamiętam.

Całował.

AMOR

      Jak całował?

Czy tak? —

całuje

      Ot pochyl usta.

NIEWIASTA

Tak całował.

AMOR

      Pocałuj.

NIEWIASTA

O tak, o tak, — o dłużej,

ty ze mną, — pójdź ty ze mną.

Miłość zakryje chusta.

W ustroń pójdziemy ciemną.

Kochaj.

AMOR

      Kocham.

ANIOŁ 1

patrzy z poza kolumny

      Zwodnica!

AMOR

Czy pamiętasz?

NIEWIASTA

      Nie pomnę.

AMOR

Gdzie spoczniem ulubiona?

NIEWIASTA

Jesteśmy, jako te bezdomne

istoty. —

AMOR

      Weź w ramiona.

O przytul, przytul, pieść.

NIEWIASTA

Daj ust. —

AMOR

      Nad nami dom.

NIEWIASTA

Pamiętaj na mój srom.

AMOR

Ty moja.

NIEWIASTA

      Ty mój luby

Chłopczyku, — ulubieńcze.

AMOR

Kochaj, — ja cię w róże uwieńczę;

oderwę róże z trumny

zdejmę róże z ołtarza

i tobie dam uplot różany.

Pani moja.

NIEWIASTA

Mój chłopcze ukochany.

przechodzą

SCENA 8

ANIOŁ 4

z kaplicy Jagiellonów wiedzie Czas

Cóż stary? Oddaj kosę.

ANIOŁ 1

który wystąpił

      Niech trzyma.

TEMPUS

Jest kto?

ANIOŁ 4

      Nikogo nie ma.

Przeszli podal w świątynię.

TEMPUS

Cóż mam czynić?

ANIOŁ 4

      Rzuć kosę!

TEMPUS

Jakoż ja to uczynię?

Dzierżyć mi ją kazano.

Dzierżyć muszę.

ANIOŁ 4

      Złóż chwilę.

TEMPUS

Bieg się rzeczy zatrzyma.

ANIOŁ 4

Zatrzyma się.

TEMPUS

      Co słyszę?

ANIOŁ 4

Zatrzyma się bieg rzeczy.

TEMPUS

Będzie chwila spokoju.

ANIOŁ 4

Chwila wiele uleczy.

Noc jedna, — noc jedyna.

Pierwsza płynie godzina.

Wstań i żyj. — Kosę złóż.

Zatrzymaj rzeczy bieg.

Spokojność — lek.

TEMPUS

kładzie kosę

Upływa wiek, przelata wiek,

tysiące lat, tysiące lat

Patrz, zatrzymałem świat.

ANIOŁ 4

Żyj. —

TEMPUS

      Zbyłem trwogi, trudu.

Och, zbyłem z głowy lęku;

tak nuży, kosę dzierżyć w ręku,

wieczyście, wiecznie w dłoni, —

a krew bije do skroni.

Ach, — spokój w myśl wstępuje.

Ach lubość, lubość czuję.

Jeszczem rzeźki, — pogonię!

Pogonię, jeszczem jary;

zmogę starość, — żem stary.

Krew do ciała napływa,

żyw jestem, — krew porywa!

Słysz! — siądziemy na konie

i pogonim lotami na błonie

ku górom, — ponad rzeki.

ANIOŁ 4

Przed świtem trza tu być.

TEMPUS

Czas jest i świt daleki.

Noc jasna, jasna noc.

Polecim het, — het — w lot.

ANIOŁ 4

Jak wyjdziesz stąd?

TEMPUS

Jak? — Kto ma klucze wrot?

ANIOŁ 4

Żaden z nas.

TEMPUS

      Więc gdzie są!?

ANIOŁ 4

Zewnątrz zamknięte bramy

a my kluczów nie mamy.

Pozostaniesz tu —

TEMPUS

      Nie chcę!

Przełamię wrót tych siłę.

ANIOŁ 4

      Czemże?

TEMPUS

      Kosą.

ANIOŁ 4

      Nie ruszaj!

TEMPUS

Ostać mnie nie przymuszaj.

ANIOŁ 1

Idę.

TEMPUS

      Na świat.

ANIOŁ 1

      Na koń.

Ja z tobą.

TEMPUS

      Pierwszy goń!

Noc jasna, jasna noc

O patrz, rozwieram wrota.

rozciął wrota kosą

wpływa światło księżyca

Na świat! w mem ręku moc.

Teraz tę kosę rzucę. —

Żegnajcie mury! Wrócę!!!

rzuca kosę

wybiega z Aniołem 1.

ANIOŁ 4

ustępuje za kolumny

SCENA 9

KLIO Z MONUMENTU SOŁTYKA

Nad księgą czuwam lat dziesiątki.

PANNA Z MONUMENTU SOŁTYKA

I cóż ci księga daje?

Czy daje księga wiarę?

KLIO

Wspomina biegi dziejów stare,

pamiątki

i coraz starsze, dalsze dzieje.

PANNA

A wiara?

KLIO

      Ta się raczej chwieje.

PANNA

Rzuć księgę.

KLIO

      Księgę rzucić?

PANNA

To się przestaniesz smucić!

Rzuć księgę, ujmij mnie w pół,

uściskiem weź siostrzanym.

Bądź ty duchem kochanym,

z którym ja noc tę żyję!

Cóż tobie trudy cudze?

I cóż tobie łzy czyje?

Cóż tobie, ta co była, męka?

Próżno się dusza nęka.

Nie siostro, nie myśl o tem.

Ja sama, zadumana

byłam nade mną i nad tobą;

i myślę: po cóż my żałobą

kajamy się, zadumą — ?

Pójdź siostro, kumo,

rzuć księgę, księgę rzuć;

zobaczysz, — co będziem same czuć

za siebie, przez się, — żywe,

nie pamiętne, szczęśliwe! —

KLIO

Mogęż ja być szczęśliwą?

PANNA

Będziesz, tę jedną noc

Rzuć księgę, zyskasz moc,

moc świętą zapomnienia.

KLIO

Siostro, jesteś z kamienia.

PANNA

Krew płynie, będę żywa!!

Ty ze mną chodź — w świątynię;

jako druchny, boginie

oddychać, chwilę żyć,

Nie smucić się! — być!!! być!!!!

KLIO

Precz księgo, — myśli katownio,

zabijałaś moje porywy,

trułaś serca —

PANNA

      Zapomnij!

KLIO

Obłok się nad widownią

unosi, — oczy mgleją,

znikają myśli z oczu

Światło w źrenic przeźroczu!

Oczy mam nieprzytomne.

Zapominam —

PANNA

      Nie pomnę.

chwilę milczą

patrzące ku kaplicy na grobowiec Sołtyka

KLIO

A ona?

PANNA

      Ani drgnęła.

Wieko oburącz dzierży, skrzydlata,

odwrócona od nas i od świata;

w świat inny patrzy: w oczy orła,

z tych oczu orlich oczyma

czyta i orła duchem trzyma

w zaklętym ruchu.

Dłoń ptaka z mieczem wzniesiona. —

Trzeba ją zbudzić. —

KLIO

      Nie trzeba.

Wieko by nad ptakiem zapadło.

PANNA

Cóż ty smutna! Do lic znów się zakradło

coś jakby cień dawnej tęsknoty.

Ty znów dumasz?

KLIO

      Dumać będę poty,

dopóki mojego życia.

PANNA

Zgoń myśli.

KLIO

      Ty sama w zadumie.

Jeno przede mną się pogodzisz.

Ty mnie zwodzisz.

PANNA

      Nie zwodzę.

Smutkom, żalom przeszkodzę.

Śmiej się, uśmiechnij ino.

Słuchaj, jestem dziewczyną!

Chcę się kochać.

KLIO

      Pustoto!

PANNA

Miłość jest szczerozłotą.

Czy to prawda?

KLIO

      Jak dusza,

prawda inna każdemu.

Są, co kłamią.

PANNA

      Są? — Czemu?

KLIO

Opętani przez żądze.

PANNA

pochyla głowę w zadumie

KLIO

Patrz, rozwarli wrzeciądze.

PANNA

Powietrza świeży wiew,

gdy wionie na grobowce,

na trupy, czyli wstaną?

KLIO

Nie powstają umarli.

Gdy ginie jedno życie,

już drugie nowe zakwita;

upada, ziarna sieje;

tak z życiem ich się dzieje.

Umarli, — nie powstaną.

Ciała się skruszą w prochy.

Pełne tych ciał te lochy.

Dziś z ciał tych mnogich pył,

żadnych już nie ma sił,

by wstał i znowu był.

My jedno nieśmiertelne

duchem. —

PANNA

      Ich dusze żyją?

KLIO

Żyją.

PANNA

      Gdzież są?

KLIO

      Te z win się myją,

zanim wstąpią do Raju,

PANNA

Cóż dla nich Rajem jest?

KLIO

Rajem powrót do kraju,

gdy na wyższe się duchy przetworzą.

Inne wśród żywych idą

odrodzone, ród mnożą,

skazane w powrót służby

i te są, jako drużby,

które naród prowadzą człowieczy.

Dusza taka się leczy.

PANNA

A te które zwolone?

KLIO

Te świecą wywyższone

tam, hen na innych światach.

PANNA

Wrócą kiedy?

KLIO

      Po latach.

Po mnogich, mnogich latach.

Gdy się wszystko odmieni

i z tych silnych kamieni

będą gruzy.

PANNA

      My w gruzach!

KLIO

Wtedy, siostro, nad gruzy

straszne przyjdą Meduzy.

PANNA

Drżę. Nie mów o Meduzach.

KLIO

Upłyną jeszcze wieki,

jeszcze czas ten daleki,

wrócą duchy z powrotem.

PANNA

Wiem. — Nie mów więcej o tem.

KLIO

Wiesz?! — Złączmy dłoń w uścisku

i idźmy w blasku

przypatrzyć się zjawisku.

PANNA

Jakiemuż to zjawieniu?

KLIO

Gdy Bóg przyjdzie w odzieniu

króla.

Złota Jego koszula,

chorągiew w Jego dłoni

Ten dusze w odkupieniu

przez swą koronę u skroni

sprowadzi wybawione

w tę świątynię!

PANNA

      Wskrzeszone!?!

KLIO

Duchy wskrzeszone!

PANNA

Wiem. — Duchy pośle żywe!

Między żywe; —

KLIO

      Wskrzeszenie!

On pośle je na walkę!

Podejmie złotą szalkę

i każdemu odważy

osobne przeznaczenie.

U tych stanie ołtarzy.

PANNA

Cyt, siostro, — kto to?

KLIO

      Cienie!

To wiatr pędzi obłoki,

poza któremi gwiazda.

Wstąp ze mną na promienie

ukąpiemy się w blasku.

PANNA

Któż to ten piękny w kasku?

KLIO

Rycerz —

PANNA

      Zbudź mi rycerza!

Pokocham — zakochana.

KLIO

Zastukaj do pancerza.Żegnaj, siostro, — odchodzę.

PANNA

Ja ostanę z rycerzem.

Tak tem powietrzem świeżem

jestem oprzytomniona,

że czuję, jak mi bije

krew i serce u łona

i kocham, — kocham jego.

Któż oni?

KLIO

      Oni strzegą

skarbów wielkiego ducha.

PANNA

Siostro, widzisz, — on słucha!

KLIO

Zastukaj do pancerza,

aż się ocknie, — poruszy.

PANNA

Kocham, o kocham z duszy.

KLIO

odchodzi poza wrota

SCENA 10

PANNA

puka w pancerz, złożony u stóp posągu

Kochanku.

POSĄG WŁODZIMIERZA POTOCKIEGO

      Sławo!

PANNA

      Ja nie sława.

Ja rozkosz, lubość, ja zabawa.

Ku tobiem przyszła rycerzu,

jak dziewka, — i staję przy żołnierzu

krewka. — Kochanku chodź.

puka

WŁODZIMIERZ

      Na bój!?!

PANNA

Miecz ten odpaszesz twój

ciężki i złóż przy zbroi.

Zestąp.

WŁODZIMIERZ

      Gdzie moi? Gdzie są moi!!?

PANNA

Jacy twoi? — Ja k'tobie

zeszłam, bom zakochana.

A ty? —

WŁODZIMIERZ

      Mam odeprzeć tyrana!!

PANNA

Jakiego? Kogo? — Nie ma.

Nikogo nie ma. — Ty się mylisz.

Pochyl się, — gdy się pochylisz,

ujrzysz, żem jest tu sama

przy tobie, w ciebie patrząca.

Zestąp.

WŁODZIMIERZ

      Ty miłująca?

PANNA

Zestąp.

WŁODZIMIERZ

zeskakuje

      Otom przy tobie.

PANNA

Co, — Widzisz to, żem ładna?

WŁODZIMIERZ

Tulisz się, — w pochyleniu

słaniasz się lubo-składna.

PANNA

Bo cię kocham, — rycerzu.

WŁODZIMIERZ

Przypomniałaś — !

PANNA

      Miecz odejm.

WŁODZIMIERZ

Bitwa tutaj być miała?!

PANNA

z uśmiechem

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.