drukowana A5
29.16
Stracone zachody miłości

Bezpłatny fragment - Stracone zachody miłości


Objętość:
170 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-288-0987-1

OSOBY

Ferdynand — król Nawarry

Biron, Longaville, Dumain — panowie z dworu Ferdynanda

Boyet, Mercade — dworzanie Księżniczki francuskiej

Don Adriano de Armado — Hiszpan fantasta

Nataniel — pleban

Holofernes — bakałarz

Tępak — policjant

Łepak — pajac

Ćma — paź Armada

Gajowy

Księżniczka francuska

Rozalina, Maria, Katarzyna — damy dworskie Księżniczki

Żakinetta — wieśniaczka

Oficerowie, służba Króla i Księżniczki.

Scena w Nawarze.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

Nawarra. Przed pałacem w parku.Wchodzą Król, Biron, Longaville, Dumain.

KRÓL

Sława, za którą, żyjąc, wszyscy gonią,

Na grobach naszych niech żyje wyryta

I mówi o nas wśród milczenia śmierci.

Chociaż kormoran-czas wszystko pożera,

Pracą krótkiego żywota kupimy

Honor od jego potężniejszy kosy

I wieczność całą weźmiemy w dziedzictwo.

A więc wytrwałość, waleczni zdobywcy!

Bo śmiało zwać was mogę zdobywcami,

Gdy z wielką armią własnych namiętności

I pokus chcecie toczyć świętą wojnę.

Prawem jest dla nas edykt mój ostatni:

Nawarra świata zostanie podziwem,

Dwór nasz ogrodem będzie Akadema,

Cichym siedliskiem rozmyślań i sztuki.

Wy trzej, Bironie, Dumain, Longaville'u,

Daliście słowo trzy lat żyć tu ze mną,

Ćwiczyć się ze mną i wiernie zachować

Wszystkie przepisy w akcie tym spisane.

Daliście słowo, podpiszcie je teraz;

Kto choć literę ustawy pogwałci,

Własną prawicą honor swój zabije.

Kto, przysięgając, powiedział już: zgoda!

Niech do przysięgi podpis teraz doda.

LONGAVILLE

Jestem gotowy: będzie post trzyletni,

Niech duch ucztuje, gdy się martwi ciało;

Gdzie brzuch nadziany, pusta zwykle głowa;

Kwitnie tam ciało, gdzie kuchnia jest suta,

Ale wychodzi dowcip na bankruta.

DUMAIN

Dumain, mój królu, już jest umartwiony.

Wszystkie rozkosze niskie tego świata

Zostawia niskim świata niewolnikom,

Dla pychy, bogactw, miłości umiera,

Bo w filozofii wszystko to odszpera.

BIRON

Nie mogę tylko słowa ich powtórzyć:Na co przysiągłem, to wiernie dotrzymam,

Całe trzy lata poświęcę nauce.

Są jednak inne surowe przykazy,

Jak — czas ten cały nie widzieć kobiety;

Sądzę, że tego w akta nie wciągniono,

Że mamy suszyć dzień jeden na tydzień,

Na jednym daniu w inne dnie poprzestać.

Sądzę, że tego w akta nie wciągniono,

Że w noc spać będziem tylko trzy godziny,

A we dnie nigdy oka nie zmrużymy,

Gdym ja miał zwyczaj spać w nocy jak dziecko,

A dnia połowę na noc zmieniać ciemną.

Sądzę, że tego w akta nie wciągniono,

Bo żadna księga śmiertelnym nie stanie

Za dobrą ucztę, kobietę i spanie.

KRÓL

Przysięga jednak wszystkiego ci wzbrania.

BIRON

Nie, królu, tego nie podzielam zdania.

Jam tylko przysiągł trzy lat tu przesiedzieć

I w starych księgach starą mądrość śledzić.

LONGAVILLE

Przysiągłeś, nie bądź daremnie upartym.

BIRON

Jeżelim przysiągł, to przysiągłem żartem,

Powiedz mi, proszę, co nauka znaczy?

KRÓL

Poznać to, czego nie znałbyś inaczej.

BIRON

Rzeczy zwyczajnym zmysłem niepojęte?

KRÓL

Tak, to nauki owoce są święte.

BIRON

Zgoda, przysięgam, że uczyć się będę,

Jak zakazaną naukę posiędę:

Gdzie szukać dobrej uczty i szklenicy,

Których mi prawo najwyraźniej broni;

Gdzie odkryć dziewkę o jasnej źrenicy,

Za którą próżno zwyczajny zmysł goni;

Jak, gdy przysięga, nad siły surowa,

Złamać przysięgę, a dotrzymać słowa.

Jeśli nauka naukę tę daje,

Nieznane rzeczy w ten sposób poznaje,

To zgoda, chętnie w kole waszym staję.

KRÓL

Takie nauki to nieprzyjaciele,

To puste pustych dowcipów wesele.

BIRON

Z wszystkich rozkoszy najniższą jest w cenie

Ta, co cierpieniem kupuje cierpienie;

Jak szukać światła w starych ksiąg ciemności,

Kiedy zdradliwie prawda łudzi oczy;

Albowiem oko zbyt chciwe światłości

Samo się tylko zbytnim blaskiem mroczy,

I zanim mędrek, gdzie światło jest, zbada,

Na zgasłych oczach noc ciemna osiada.

Naucz mnie raczej, jak w jaśniejszym oku

Utopić oko, cieszyć się z promieni;

Jeśli w tych ogni oślepnę potoku,

Noc ta ich światło na wieczny dzień zmieni.

Nauka, niby drugie słońce jasne,

Z wzgardą odpycha oko zbyt ciekawe,

Bo prócz cytaty na myśli niewłasne

Jaką z ksiąg starych mól wydobył strawę?

Chrzestny gwiazd ojciec na niebios sklepieniu,

Z których ci każdą nazwie po imieniu,

Czy lepiej widzi w bladym nocy brzasku

Niż prostak, który wędruje w ich blasku?

Na zbytku wiedzy czcza sława osiada,

A lada chrzestny ojciec imię nada.

KRÓL

Co za nauka, by zbijać naukę!

DUMAIN

I ile sztuki, by zniesławić sztukę!

LONGAVILLE

Złe chwasty sieje, dobre zboże piele.

BIRON

Bliska tam wiosna, gdzie gęś gniazdo ściele.

DUMAIN

Jak to stosujesz?

BIRON

      Wszystko w swoim czasie.

DUMAIN

Mało w tym sensu.

BIRON

      Lecz do rymu zda się.

KRÓL

Biron, jak w kwietniu przymrozek, ze złością

Morduje wiosny pierworodne dzieci.

BIRON

Czemuż ma lato swą dąć się pięknością,

Nim słowik z pieśnią do gaju przyleci?

Z poronionego kto cieszy się płodu?

Na Narodzenie Boże nie chcę róży,

Jak nie chcę w maju ni śniegu, ni lodu:

Lubię to tylko, co w czasie swym płuży.

Wy też na starość, chcąc do ksiąg się włożyć,

Przez dach skaczecie, by furtkę otworzyć.

KRÓL

Wracaj do świata, co cię jeszcze mami.

BIRON

Raz słowo dałem, zostanę więc z wami,

Choć głupstwa ze mnie gorętszy obrońca

Niż z was czciciele anielskiej mądrości.

Wierny przysiędze, przecierpię do końca

Trzy lata postu i wstrzemięźliwości.

Pozwól mi prawo odczytać raz jeszcze,

Nim własnoręczny podpis mój umieszczę.

KRÓL

Twoja uległość od hańby cię zbawia.

BIRON

czyta

„Żadna kobieta nie zbliży się o milę od mego dworu”. Czy artykuł ten był już ogłoszony?

LONGAVILLE

Cztery dni temu.

BIRON

Obaczmy karę.

czyta

„pod karą utraty języka”. — Kto tę karę wymyślił?

LONGAVILLE

Kto wymyślił? Ja wymyśliłem.

BIRON

W jakim celu, słodki mój paniczu?

LONGAVILLE

By je surową odstraszyć ustawą.

BIRON

Dla modnych panien niebezpieczne prawo.

czyta

Sam musisz złamać artykuł ten, panie;

Córka Francuzów króla tu przybywa,

Ambasadorka mądra a cnotliwa,

I o niezwłoczne prosi posłuchanie.

Ojciec chorobą o łoże rzucony

O Akwitanii zwrot się dopomina.

Marne więc prawo lub marnie w te strony

śpieszy cudowna, królewska dziewczyna.

KRÓL

Jak nam to z myśli wyszło, przyjaciele?

BIRON

Mało tam rady, gdzie mądrości wiele;

Bo kto zbyt szuka nadziemskiej mądrości,

Zabywa zwykle ziemskich powinności;

Gdy celu dojdzie przez tysiączne trudy,

Zdobywa miasto, które spalił wprzódy.

KRÓL

Dziś ten artykuł ostać się nie może:

Konieczność zmusza przyjąć ją na dworze.

BIRON

Konieczność z naszą zwadzi się przysięgą

W tych trzech lat ciągu trzy tysiące razy,

Bo człek zwycięża przyrodzone skazy

Nie siłą woli, lecz łaski potęgą.

Ja zawsze powiem, gdy przełamię prawo:

To konieczności, nie moją jest sprawą.

Podpiszę. Prawa, niech tak jak są, będą;

Kto je przekroczy na jedną choć jotę,

Będzie za karę wieczną miał sromotę:

Nie mnie jednego pokusy osiędą.

Słowo, co jeden wyrzec się wahałem.

Złamię ostatni, jak ostatni dałem.

Aleć rozrywkę znajdziem jakąś przecie?

KRÓL

A któż by wątpił. Na dworze, jak wiecie,

Mamy z Hiszpanii dziwnego szlachcica;

Darmo równego szukać mu na świecie,

Bo w głowie jego konceptów mennica;

Dla niego dźwięki własnego języka

Mają harmonię jak rajska muzyka;

Mądry kawaler bez apelu sądzi,

Kto w ceremoniach biegły, kto w nich błądzi.

On to, Armado, w wytchnienia godzinach

Będzie nam prawił o rycerskich czynach

Mężów swej ziemi, które czas w swym pędzie

Przyprószył trochę zapomnienia pyłem,

Nie wiem, czy wam się podobać to będzie,

Co do mnie, zawsze brednie te lubiłem;

Ja go nadwornym gęślarzem mianuję.

BIRON

Zgoda, Armado kawaler to znany;

On nowe słowa na urząd wciąż kuje,

Ostatniej mody rycerz pasowany.

LONGAVILLE

On więc i Łepak wszystkiemu poradzą,

A trzy nam lata godziną się zdadzą.

Wchodzą Tępak z listem i Łepak.

TĘPAK

Który z was jest księciem we własnej osobie?

BIRON

To ten; przyjacielu, czego potrzebujesz?

TĘPAK

Ja sam reprehenduję jego osobę, bo jestem jego dostojności konwisarzem, lecz chciałbym widzieć własną jego osobę we krwi i ciele.

BIRON

To on jest.

TĘPAK

Sinior Arme — Arme — poleca się waszej dostojności. Brzydkie dzieją się rzeczy na świecie. List ten opowie wam resztę.

ŁEPAK

Co się tam miele, na mnie się skrupi.

KRÓL

List od wspaniałomyślnego Armado.

BIRON

Jakkolwiek niska treść być może, mam w Bogu nadzieję, że na szczytnych słowach nie braknie.

LONGAVILLE

Szczytne nadzieje, a niska rzeczywistość. Daj nam Boże cierpliwość!

BIRON

Czy żeby słuchać, czy żeby nie słuchać?

LONGAVILLE

Żeby słuchać spokojnie, śmiać się umiarkowanie albo od jednego i drugiego się wstrzymać.

BIRON

To będzie zależeć od tego, jak nas wysoko do wesołości nastroi.

ŁEPAK

Wszystko, co tam stoi, mnie się tyczy i mojego uczynku z Żakinettą. A uczynek ten jest, panie, że mnie schwytano z nią na uczynku.

BIRON

W jaki sposób?

ŁEPAK

Sposób i formę w trzech punktach wyłożę, jak następuje: widziano mnie z nią w folwarku, jak przy niej na ławie siedziałem; widziano mnie potem, jak poszedłem z nią do ogrodu, co razem wzięte stanowi sposób i formę, jak następuje. Co do sposobu jest to sposób, w jaki zwykle mężczyzna z kobietą rozmawia; co do formy, była to forma...

BIRON

A co do: jak następuje?

ŁEPAK

Co do: jak następuje, to zależy od nastąpić mającej kary; a niech Bóg dobrej sprawie dopomoże!

KRÓL

Czy chcecie słuchać listu z uwagą?

BIRON

Jakbyśmy słuchali wyroczni.

ŁEPAK

Tak to bywa, kiedy człowiek słucha podszeptów swojego cielska.

KRÓL

czyta

„Wielki deputowany, niebios namiestniku, jedyny wszechrządco Nawarry, ziemski Boże mojej duszy, a opiekunie i karmicielu mojego ciała...”

ŁEPAK

Jeszcze ani słowa o Łepaku.

KRÓL

czyta

„tak więc się to stało”.

ŁEPAK

Może się i tak stało, ale jeśli utrzymuje, że się to tak stało, to tylko tak, tak prawdę mówi.

KRÓL

Pokój!

ŁEPAK

Mnie i ludziom dobrej woli, którym jak mnie bić się nie chce.

KRÓL

Ani słowa więcej.

ŁEPAK

O cudzych sekretach, jeśli łaska, dobrotliwy panie.

KRÓL

czyta

„Tak więc się to stało: Oblężony przez żałobnofarbną melancholię zamierzyłem dać czarno-dręczącym humorom zbawienne lekarstwo zdrowiodającego powietrza, i jak jestem szlachcic, wyszedłem na przechadzkę. O której godzinie? O szóstej godzinie, gdy bydlęta najlepiej szczypią trawę, ptactwo najlepiej dziobie ziarno, a lud zasiada do uczty, która pospolicie nazywa się wieczerzą. Tyle co do czasu: kiedy? Teraz co do gruntu: gdzie? — Gdzie, chcę powiedzieć, przechadzać się zamierzyłem: grunt ten nosi nazwisko twojego parku. Teraz co do miejsca: gdzie? — Gdzie, chcę powiedzieć, byłem świadkiem tego bezwstydnego, najniewłaściwszego wypadku, który wyciska z mego śnieżnobiałego pióra hebanowofarbny atrament, na który w tej chwili patrzysz, poglądasz lub wzrok rzucasz. Więc co do miejsca: gdzie? Miejsce to leży między północą a wschodem, między wschodnim a zachodnim kątem twojego dziwnie powikłanego ogrodu. Tam to ujrzałem tego niskodusznego pachołka, tego nikczemnego kiełbika twojej zabawy...”

ŁEPAK

Mnie?

KRÓL

czyta

„tę ciemną, małoumną duszę...”

ŁEPAK

Mnie?

KRÓL

czyta

„tego płytkiego wasala...”

ŁEPAK

Zawsze mnie?

KRÓL

czyta

„który, ile sobie przypominam, odpowiada na imię Łepak...”

ŁEPAK

O, to ja!

KRÓL

czyta

„złączonego i sparzonego, wbrew twoim postanowionym i publikowanym edyktom, twoim najwyraźniejszym statutom, z-z-o! z-o! co za męka dla mej duszy, powiedzieć z kim...”

ŁEPAK

Z dziewczyną.

KRÓL

czyta

„z córką naszej prababki Ewy, z białogłową lub żeby łagodniejszego użyć wyrażenia, z niewiastą. Jego to, kłuty mojej wiernej powinności uczuciem, posyłam ci, by należną otrzymał karę, pod strażą komisarza waszej słodkiej dostojności, Antoniego Tępaka, męża dobrej sławy, prowadzenia się, obyczajów i kredytu”.

TĘPAK

To jest mnie, z przeproszeniem waszej wielmożności: nazywam się Antoni Tępak.

KRÓL

czyta

„Co do Żakinetty (tak się nazywa słabe naczynie, które schwytałem z wyżej wyrażonym pachołkiem), zatrzymałem ją jako naczynie twoich praw surowości, a na najmniejszy znak twojej słodkiej woli, stawię ją do sądu. Twój, w całym poświęceniu i serce-palącym ogniu powinności,

Don Adriano de Armado”

BIRON

Nie tak dobrze, jak się spodziewałem; najlepsza to jednak kompozycja, jaką kiedykolwiek słyszeć mi się zdarzyło.

KRÓL

Bez zwątpienia, z najgorszych najlepsza. Ale ty, mopanku, co ty na to?

ŁEPAK

Zeznaję dziewczynę.

KRÓL

Czy słyszałeś o statucie?

ŁEPAK

Zeznaję, że słyszałem o nim wiele, ale baczyłem nań mało.

KRÓL

Statut skazuje na roczne więzienie każdego schwytanego z dziewczyną.

ŁEPAK

Ale ja nie byłem schwytany z dziewczyną, lecz z panienką.

KRÓL

Statut mówi także i o panienkach.

ŁEPAK

Ale to nie była panienka, to była dziewica.

KRÓL

I to statut powiedział; statut mówi wyraźnie: lub dziewicą.

ŁEPAK

Jeśli tak mówi statut, to ja przeczę jej dziewictwu: schwytano mnie z niezamężną niewiastą.

KRÓL

Ta niezamężna niewiasta na nic ci się nie przyda.

ŁEPAK

Jako żywo, niezamężna niewiasta bardzo mi się przyda.

KRÓL

Słuchaj teraz wyroku: skazany jesteś na tygodniowy post o wodzie i otrębach.

ŁEPAK

Wolałbym modlić się przez miesiąc o rosole i baraninie.

KRÓL

A Don Armado będzie twoim stróżem.

Bironie, oddaj więźnia w jego ręce.

A teraz idźmy, związani ustawą,

Prowadzić życie święte i surowe.

Wychodzą Król, Longaville, Dumain.

BIRON

Idę o zakład, kapelusz za głowę,

Że z dymem wkrótce całe pójdzie prawo.

Mopanku, w drogę!

ŁEPAK

Cierpię za prawdę, panie, bo prawda, że mnie schwytano z Żakinettą i że Żakinetta prawdziwą jest dziewicą. Witaj więc, gorzki kielichu pomyślności! Prędzej lub później uśmiechnie się smutek, a tymczasem ukój się, boleści!

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Inna część parku, przed domem Armada.Wchodzą Armado i Ćma.

ARMADO

Paziu, co się to znaczy, gdy melancholia ogarnia wielką duszę?

ĆMA

To znaczy niewątpliwie, że wielka dusza będzie smutna.

ARMADO

Smutek i melancholia to jedno i to samo, drogi wyrostku.

ĆMA

Bynajmniej, bynajmniej, mój panie, bynajmniej.

ARMADO

Jak rozróżniasz smutek od melancholii, kruchy młodzieniaszku?

ĆMA

Przez potoczny wykład ich skutków, mój twardy staruszku.

ARMADO

Dlaczego: twardy staruszku? Dlaczego: twardy staruszku?

ĆMA

Dlaczego: kruchy młodzieniaszku? Dlaczego: kruchy młodzieniaszku?

ARMADO

Powiedziałem „kruchy młodzieniaszku” jako stosowny epitet, właściwy twoim młodym latom, które słusznie możemy nazywać kruchymi.

ĆMA

A ja powiedziałem „twardy staruszku” jako tytuł właściwy twoim podeszłym latom, które słusznie możemy nazwać twardymi.

ARMADO

Pięknie i stosownie.

ĆMA

Jak to rozumiesz, panie? Czy ja piękny, a moja odpowiedź stosowna, czy ja stosowny, a moja odpowiedź piękna?

ARMADO

Ty jesteś piękny, bo mały.

ĆMA

Mało piękny, gdy mały, a dlaczego stosowny?

ARMADO

Dlatego stosowny, że żywy.

ĆMA

Czy to mówisz, panie, na moją pochwałę?

ARMADO

Na twoją zasłużoną pochwałę.

ĆMA

Mógłbym to samo powiedzieć na pochwałę węgorza.

ARMADO

Jak to, że węgorz dowcipny?

ĆMA

Że węgorz jest żywy.

ARMADO

Chciałem powiedzieć, że jesteś żywy w odpowiedziach. Krew mi psujesz.

ĆMA

Przestaję na tej odpowiedzi.

ARMADO

Sprzeciwianie się nie popłaca u mnie.

ĆMA

na stronie

Wierzę bardzo, bo nie masz szeląga.

ARMADO

Przyrzekłem trzy lata razem z księciem nauce poświęcić.

ĆMA

Godzina wystarczy.

ARMADO

Być nie może.

ĆMA

Ile czyni trzy razy jeden?

ARMADO

Nie jestem mocny w rachunkach; to dobre dla szynkarczyka.

ĆMA

Wszak jesteś szlachcicem i szulerem, mój panie?

ARMADO

Nie przeczę; jedno i drugie jest pokostem doskonałego kawalera.

ĆMA

Więc wiesz niewątpliwie, ile czyni as do dwójki przyrzucony.

ARMADO

Czyni dwa więcej jeden.

ĆMA

A co nikczemne pospólstwo nazywa trzy.

ARMADO

Prawda.

ĆMA

Jeżeli tak jest, mój panie, gdzież są trudności nauki? Już się nauczyłeś, co jest trzy w mgnieniu oka, a jak łatwo do wyrazu trzy dodać lata i uczyć się trzy lata w dwóch wyrazach: to by ci i tańczący koń powiedział.

ARMADO

Cudowny rachunek!

ĆMA

na stronie

Który sprowadza cię do zera.

ARMADO

Teraz wyznam ci, że się zakochałem; a że miłość poniża żołnierza, zakochałem się w niskiego rodu dziewce. Gdyby dobyta szabla przeciw miłosnym honorom mogła mnie uwolnić od grzesznych o niej myśli, zabrałbym żądze do niewoli i przedał je jakiemu francuskiemu dworakowi za ukłon ostatniej mody. Gardzę westchnieniami i sądzę, że należałoby mi wykląć się Kupidyna. Pociesz mnie, mój paziu, powiedz, jacy sławni ludzie byli zakochani?

ĆMA

Herkules, mój panie.

ARMADO

O słodki Herkulesie! Więcej powagi, mój paziu, przytocz mi więcej, o słodki mój paziu, a niech to będą ludzie dobrej sławy i nieugiętego charakteru.

ĆMA

Samson, mój panie. To mi dopiero był człowiek nieugięty; toć on nosił na barkach bramy miasta jak tragarz, a był zakochany.

ARMADO

O krzepki Samsonie! O barczysty Samsonie! O tyle jestem lepszy od ciebie na szable, o ile ty lepszy ode mnie na noszenie bram miejskich. I ja też jestem zakochany. Kto była kochanka Samsona, droga Ćmo moja?

ĆMA

Kobieta, panie.

ARMADO

Jakiej cery?

ĆMA

Wszystkich czterech albo trzech, albo dwóch, albo żadnej ze czterech.

ARMADO

Ale powiedz mi dokładnie jakiej cery?

ĆMA

Zielonej jak morska woda.

ARMADO

Czy to ze czterech cer jedna?

ĆMA

Jak nauczają książki, panie, a do tego najlepsza ze wszystkich.

ARMADO

Prawda, że kolor zielony jest kolorem kochanków, ale żeby wziąć kochankę zielonego koloru, nie sądzę, żeby Samson wiele miał do tego powodów. Kochał ją zapewne dla jej rozumu?

ĆMA

Zgadłeś, panie, bo miała rozum zielony.

ARMADO

Cera mojej kochanki to niepokalana białość i czerwoność.

ĆMA

Bardzo pokalane myśli kryją się zwykle pod tak niepokalanymi kolorami.

ARMADO

Wytłumacz się jaśniej, paziu mój, głęboko ćwiczony.

ĆMA

Dowcipie mojego ojca, a matki mojej języku, przybądźcie mi na pomoc!

ARMADO

Słodka inwokacja dla dziecięcia, prześliczna i patetyczna!

ĆMA

  Gdy róża z lilią lica jej kryje,

  Kto poznać błędy jej zdoła,

  Kiedy błąd każdy róże wywoła,

  A każda trwoga lilije?

  Ni kiedy grzeszy, ni gdy się boi,

  Żaden nie zgadnie młodzieniec:

  Bo zawsze bladość, zawsze rumieniec

  Jasne oblicze jej stroi.

Niebezpieczne to, panie, wiersze dla białego i czerwonego koloru.

ARMADO

Czy nie przypominasz sobie, mój paziu, ballady O królu i żebraczce?

ĆMA

Świat dopuścił się podobnej ballady już temu lat trzysta, ale nie sądzę, żeby ją teraz znaleźć gdzie można było; zresztą gdyby się nawet i znalazła, na nic by się nie przydała ani treścią, ani nutą.

ARMADO

Dołożę starania, żeby ten przedmiot traktowany był na nowo; będzie to dla mnie potężny przykład na obronę mojego błędu. Kocham wieśniaczkę, paziu, którą schwytałem w parku z tym rozumnym bydlęciem Łepakiem. Zasłużyła...

ĆMA

na stronie

Na chłostę i na lepszego niż mój pan kochanka.

ARMADO

Śpiewaj mi, paziu. Duch mój omdlewa z miłości.

ĆMA

Dziwi mnie to niepomału, gdy w sercu nosisz tak lekką dziewkę.

ARMADO

Śpiewaj, powtarzam.

ĆMA

Poczekaj, panie, aż ludzie ci przejdą.

Wchodzą Tępak, Łepak i Żakinetta.

TĘPAK

Książę poleca ci, panie, abyś trzymał Łepaka pod dobrą strażą, nie dozwalał mu ani uciechy, ani pokuty, a trzy razy na tydzień pościć kazał. Co do tej panienki, polecono mi w parku ją trzymać jako mleczarkę. Żegnam cię, panie.

ARMADO

Zdradzam się rumieńcem. Dziewczyno!

ŻAKINETTA

Kawalerze!

ARMADO

Odwiedzę cię w altanie.

ŻAKINETTA

Jak się zdarzy.

ARMADO

Znam miejsce.

ŻAKINETTA

Chryste, jaki z was mędrek!

ARMADO

Opowiem ci cuda.

ŻAKINETTA

Z taką facjatą?

ARMADO

Kocham cię.

ŻAKINETTA

Nie pierwszyzna mi to słyszeć.

ARMADO

Bywaj mi więc zdrowa!

ŻAKINETTA

Niech wam towarzyszy pogoda!

TĘPAK

Dalej, Żakinetto, nie traćmy czasu!

Wychodzą Tępak i Żakinetta.

ARMADO

Będziesz pościł za twoje grzechy, nicponiu, póki nie otrzymasz przebaczenia.

ŁEPAK

Spodziewam się, panie, że jeśli muszę pościć, to z pełnym żołądkiem.

ARMADO

Czeka cię ciężka pokuta.

ŁEPAK

To lepsza moja dola niż waszych ludzi, których lekka jest płaca.

ARMADO

Poprowadź tego hajdamaka, a zamknij go dobrze.

ĆMA

Marsz więc, grzeszny niewolniku, w drogę!

ŁEPAK

Nie zamykaj mnie, łaskawy panie, dozwól mi pościć na wolnym powietrzu.

ĆMA

Nie, nie, mopanku, będziesz żył powietrzem, ale pod kluczem.

ŁEPAK

Dobrze, dobrze, jeśli obaczę kiedy wesołe dni utrapienia, które widziałem, obaczycie...

ĆMA

Co obaczymy?

ŁEPAK

Nic, panie Ćmo, nic, chyba co się pokaże. Nie rzecz to więźniów zbyt milczeć w gadaniu, nic więc nie powiem. Dzięki Bogu, mam tak mało jak i drudzy cierpliwości, mogę siedzieć spokojnie.

Wychodzą Ćma i Łepak.

ARMADO

Kocham nawet ziemię, która jest niska, po której stąpa jej trzewik, który jest niższy, który nosi jej noga, która jest najniższa. Jeśli kocham, krzywoprzysięgnę (co jest wielkim dowodem wiarołomstwa), a jak może być wierną miłość, która rodzi się z niewiary? Miłość to mara; miłość to diabeł; nie ma złego anioła prócz miłości. A przecie pokusom jej uległ Samson, choć wielką miał siłę; a przecie Salomon dał się jej uwieść, choć wielki miał rozum. Strzały Kupidyna były za twarde dla Herkulesowej maczugi, trudno, żeby im sprostała hiszpańska szabla. Pierwsza i druga reguła mojej sztuki na nic się tu nie przyda, on szydzi z passado, śmieje się z pojedynku. To jego hańbą, że go nazywają chłopięciem, ale to jego chwałą, że mężów podbija. Żegnaj więc, odwago, rdzewiej, moja szablo, umilknij, bębnie, bo Wasz rycerz zakochany, tak jest, kocha. Bądź mi pomocą, boże rymów, bo niewątpliwie powiję sonet. Koncypuj więc, mój dowcipie, a pisz, moje pióro, bo mam w myśli całe foliały poezji.

Wychodzi.

AKT DRUGI

SCENA PIERWSZA

Inna część parku. Pawilon i namioty w odległości.Wchodzą Księżniczka francuska, Rozalina, Maria, Katarzyna, Boyet, panowie, służba.

BOYET

Zbudź teraz, pani, twe najlepsze myśli,

Zważ, kto cię wysłał — ojciec, król potężny —

Do kogo wysłał, jaki cel poselstwa.

Sama, wysoko przez świat poważana,

Idziesz traktować z jedynym dziedzicem

Doskonałości, jakie kiedykolwiek

Męża zdobiły — z monarchą Nawarry.

Celem układów akwitańska ziemia

Godna za posag dla królowej służyć.

Bądź teraz szczodra w użyciu tych wdzięków,

Które natura dała ci z szczodrotą.

Całą z nich bowiem okradła przód ziemię,

Ażeby wszystkie zlać na ciebie jedną.

KSIĘŻNICZKA

Wierzaj, ma piękność, jakkolwiek uboga,

Nie potrzebuje wymowy twej kwiatów;

Cenę piękności sąd oka stanowi,

A nie lichego język tandetnika.

Mniej czuję dumy, pochwał twych słuchając,

Niż ty radości, że z takim dowcipem

Rozgłaszasz mojej piękności pochwały —

A teraz rada za radę; mój panie,

Wiesz, bo się wszędzie wieść o tym rozbiegła,

Że król Nawarry związał się przysięgą

Na dwór milczący kobiet nie przypuszczać,

Aż trzy lat spędzi na ciężkiej nauce.

Nim więc przestąpim bramy zakazane,

Sądzę, że naszą pierwszą powinnością

Wybadać dobrze, jaka jego wola.

Pełna ufności w twej pięknej wymowie,

Ciebie za mego biorę pośrednika;

Idź, mów, że córka francuskiego króla

O osobiste prosi posłuchanie

W sprawach najmniejszej zwłoki nie cierpiących.

Spiesz się, my będziem na odpowiedź czekać,

Jak czeka na nią suplikant pokorny.

BOYET

Dumny z poselstwa, wykonać je śpieszę.

Wychodzi.

KSIĘŻNICZKA

Zawsze się duma z dobrą śpieszy wolą.

Kto mi z was powie panów tych nazwiska,

Co razem z księciem mądrość ślubowali?

PIERWSZY PAN

Pierwszy Longaville.

KSIĘŻNICZKA

      Kto zna tego męża?

MARIA

Ja go znam, pani, widziałam go bowiem

W Normandii, kiedy dziedzic Perigordu

Jana Falconbridge córkę brał za żonę.

Wszyscy mu wielkie przyznają zdolności:

Ćwiczony w sztukach, orężem wsławiony;

Czego zapragnie, wszystko mu do twarzy.

Jedyną plamą cnót jego piękności

(Jeśli co może plamić cnoty piękność)

Dowcip za ostry, za uparta wola;

Bo kiedy dowcip wszystko może kąsać,

Wola upornie radzi nie oszczędzać,

Ktokolwiek mu się dostanie na język.

KSIĘŻNICZKA

Więc, jak się zdaje, wesoły szyderca?

MARIA

To sąd przynajmniej wszystkich, co go znają.

KSIĘŻNICZKA

Dowcipy takie zwykle więdną z wiekiem.

Kto z nim jest więcej?

KATARZYNA

      Dumain, szlachcic młody,

Wszystkim cnotliwym dla cnót swoich drogi;

Choć silny, nie wie, co jest siłą krzywdzić;

Dość ma dowcipu, by upiększyć brzydkość,

A dość piękności, by dowcip zastąpić.

Raz go widziałam u księcia Alençon,

A wszystko dobre, co tu o nim mówię,

Mniej niż nic waży przy jego wartości.

ROZALINA

Był tam z nim razem trzeci z mędrców koła,

Nazwiskiem Biron, jeśli się nie mylę.

Nigdy godziny spędzić mi nie przyszło

Z weselszym mężem, choć nigdy wesołość

Z przyzwoitości fug nie wystąpiła.

Oczy u niego służą dowcipowi,

Albowiem wszystko, co mu w oko wpadnie,

Dowcip przerabia na wesołe żarty,

A język, tłumacz dowcipu wymowny,

W tak piękne słowa te żarty ubiera,

Że starzec słucha powieści jak dziecko,

A młodzież stoi jakby w zachwyceniu,

Taka jest słodycz we wszystkim, co mówi.

KSIĘŻNICZKA

Bóg z wami, panie! Czyście zakochane,

Że każda swego tak szczodrze ubiera

We wszystkie skarby pochwały bez granic?

Wchodzi Boyet.

MARIA

Otóż i Boyet.

KSIĘŻNICZKA

      I cóż nam przynosisz?

BOYET

O twym przybyciu król był uprzedzony

I nim mnie ujrzał, na twoje przyjęcie

Z towarzyszami śpieszyć się gotował.

Ale zarazem doszła mnie wiadomość,

Że chce na polu, w namiotach was trzymać

(Jak oblężnicze dworu swego wojsko),

Aby nie złamać raz danej przysięgi,

Bram nie otworzyć pustego pałacu.

Ale się zbliża i sam król Nawarry.

Damy biorą maski.Wchodzą Król, Longaville, Dumain, Biron i orszak.

KRÓL

Piękna księżniczko, witaj na mym dworze!

KSIĘŻNICZKA

Piękność oddaję ci, królu, wzajemnie; ale powitanie trochę za wczesne, bo dach tego pałacu za wysoki na dach twojego zamku, a puste pola za niską podłogą, abym na niej przyjęła gościnne powitanie.

KRÓL

W pałacu godne powitanie znajdziesz.

KSIĘŻNICZKA

Wiedź mnie tam wprzódy, powitasz mnie potem.

KRÓL

Słuchaj mnie, pani; złożyłem przysięgę...

KSIĘŻNICZKA

Bóg z tobą, panie, bo krzywoprzysięgniesz.

KRÓL

Nie, za świat cały, przynajmniej z niej woli.

KSIĘŻNICZKA

Przysięgę jednak z własnej woli złamiesz.

KRÓL

Na co przysiągłem, nie wiesz jeszcze, pani.

KSIĘŻNICZKA

Gdyby ode mnie nie więcej król wiedział,

Ta nieświadomość byłaby rozumem,

Gdy teraz wiedza jest nieświadomością.

Słyszałam, królu, żeś się zobowiązał

Twojego domu progu nie przekroczyć;Strzec tej przysięgi grzechem jest śmiertelnym,

Śmiertelnym grzechem przysięgę tę złamać.

Lecz daruj, panie, zbytek mej śmiałości,

Nie mnie przystoi uczyć uczyciela. —

Racz teraz przejrzeć pismo to, a potem

Poselstwu memu śpieszną dać odprawę.

Wręcza mu papier.

KRÓL

Odpowiem śpiesznie, jeśli będzie można.

KSIĘŻNICZKA

Śpieszny mój odjazd na dobre posłuży:

Krzywoprzysięgniesz, gdy zostanę dłużej.

BIRON

do Rozaliny

Czy raz w Brabancie nie tańczyłem z tobą?

ROZALINA

Czy raz w Brabancie nie tańczyłam z tobą?

BIRON

O, niewątpliwie.

ROZALINA

      Na co więc daremne

Robić pytania?

BIRON

      Nie bądź tak porywcza.

ROZALINA

Twoje niewczesne drażnią mnie pytania.

BIRON

Za żartki dowcip twój prędko się znuży.

ROZALINA

Wprzód jednak jeźdźca zostawi w kałuży.

BIRON

Powiedz mi, proszę, która jest godzina?

ROZALINA

O którą zwykli pytać się szaleńcy.

BIRON

Niech na twą maskę boża spadnie łaska.

ROZALINA

I na oblicze, które kryje maska.

BIRON

I niech jej ześle stado wielbicieli.

ROZALINA

Byleśmy w stadzie ciebie nie widzieli.

BIRON

Nie bój się tego — wolę się usunąć.

KRÓL

Ojciec twój, księżno, w tym mi pisze liście,

Że sto tysięcy talarów wypłacił,

Co jest połową sum przez mego ojca

Śród długich wojen za niego wydanych.

Lecz choćby nawet — co nie jest — ta suma

Doszła rąk moich lub mojego ojca,

To pozostaje zawsze do spłacenia

Talarów bitych drugie sto tysięcy,

W zastaw za które trzymam Akwitanię,

Chociaż zastawu cenę dług przechodzi.

Jeśli więc ojciec twój, a król francuski

Chce się z należnej uiścić połowy,

Chętnie się zrzeknę praw do Akwitanii

I dobrą przyjaźń na później zachowam.

Ale jak widzę, król inaczej myśli,

Bo zamiast spłacić owe sto tysięcy,

By zastawione odebrać dzielnice,

On się domaga, ażebym mu zwrócił

Bitych talarów pierwsze sto tysięcy,

Gdybym ja wolał Akwitanię zwrócić

(Ziemie przez długą wojnę spustoszone),

A dług ojcowski w gotowiźnie dostać.

Piękna księżniczko, gdyby te żądania

Wszystkich rozsądnych nie przeszły ustąpień,

Dla twej miłości chętnie byłbym gotów

Więcej ustąpić, niż rozsądek radzi,

Byleś z radością kraj mój opuściła.

KSIĘŻNICZKA

Mojego ojca, króla, krzywdzisz, panie,

I równie krzywdzisz czystą swoją sławę,

Gdy wbrew zaprzeczasz odebraniu sumy,

Która wam wiernie była wypłacona.

KRÓL

Przysięgam, nigdy o niej nie słyszałem.

Dowiedź mi tego, zwrócę ją natychmiast

Lub bez oporu oddam Akwitanię.

KSIĘŻNICZKA

Niech więc tak będzie; trzymam cię za słowo.

Boyecie, pokaż kwity podpisane

Przez ojca jego, króla, komisarzy

Na odebraną całą sumę.

KRÓL

      Pokaż.

BOYET

W tej chwili jeszcze nie przyszły papiery,

W których są kwity i inne dowody,

Lecz jutro wszystkie przedstawię ci, królu.

KRÓL

To mi wystarczy; zawsze jestem gotów

Wszystkie rozsądne podpisać warunki.

Tymczasem, pani, racz przyjąć gościnność,

Którą mój honor, bez krzywdy honoru,

Twojej godności może ofiarować.

Bram moich, księżno, nie możesz przestąpić,

Ale tu znajdziesz tak szczere przyjęcie,

Iż powiesz, że w mym sercu masz przytułek,

Którego pałac mój dać nie był w stanie.

Na dniu jutrzejszym odwiedzim cię znowu.

KSIĘŻNICZKA

Niech towarzyszem twoim pokój będzie!

KRÓL

A twe życzenia niech się spełnią wszędzie!

Wychodzi Król z orszakiem.

BIRON

do Rozaliny

Mojemu sercu polecę cię, pani.

ROZALINA

O, pokaż, proszę, chciałabym je widzieć.

BIRON

Ach, gdybyś mogła jęki jego słyszeć!

ROZALINA

Szaleniec chory?

BIRON

      Tak, chory na serce.

ROZALINA

Na serce doktor krwi puszczenie radzi.

BIRON

Czy mu to ulży?

ROZALINA

      Próba nie zawadzi.

BIRON

Niech więc twe oczy będą mi lancetem.

ROZALINA

Zrób lepiej, moim posłuż się sztyletem.

BIRON

Żyj długo, pani!

ROZALINA

      Ty żyj krótko, panie!

BIRON

Na dzięki czasu dzisiaj mi nie stanie.

Oddala się.

DUMAIN

do Boyeta

Przebacz mi, proszę, co to jest za dama?

BOYET

To Rozalina, dziedziczka Alençon.

DUMAIN

Piękne stworzenie. Dziękuję i żegnam.

Wychodzi.

LONGAVILLE

do Boyeta

Co to za dama w tej białej spódnicy?

BOYET

Wziąć za kobietę mógłbyś ją przy świecy.

LONGAVILLE

Ja się o imię jej pytałem ciebie.

BOYET

To jest jej własność, chowa ją dla siebie.

LONGAVILLE

Powiedz przynajmniej, czyją ona córką?

BOYET

Córką swej matki, jak mówią, jak wierzę.

LONGAVILLE

Niechże twej mądrej brody Pan Bóg strzeże!

BOYET

Tylko, mój panie, nie gniewaj się, proszę:

To jest dziedziczka domu Falconbridge'ów.

LONGAVILLE

Gniew mój już ostygł. Dziewka urodziwa.

BOYET

I ja tak myślę, jeśli wieść prawdziwa.

Wychodzi Longaville.

BIRON

do Boyeta

Kto jest ta w toku wysmukła dziewczyna?

BOYET

Jak powiadają, zwie się Katarzyna.

BIRON

Zamężna?

BOYET

      Tylko z swymi kaprysami.

BIRON

Żegnam na teraz; na teraz Bóg z wami.

Wychodzi. Damy zdejmują maski.

MARIA

Ten to jest Biron, szlachcic złotousty,

Każde u niego słowo koncept pusty.

BOYET

A każdy koncept puste tylko słowo.

KSIĘŻNICZKA

Słusznie odbiłeś słowem każde słowo.

BOYET

Dwa równie twarde starły się tarany.

MARIA

Może barany zarówno gorące.

BOYET

O, prawda, ja bym, baranku kochany,

Chciał być baranem i na ust twych łące

Trawkę mą szczypać.

MARIA

      Chcesz siebie żarcikiem

Zrobić baranem, a mnie pastewnikiem?

BOYET

I paść się na nim.

Chce ją pocałować.

MARIA

      Nie, nie, głowo pusta,

Jeszcze gromadzkie nie są moje usta,

Chociaż w dwóch panów posiadaniu stoją.

BOYET

Kto ci panowie?

MARIA

      Ja z fortuną moją.

KSIĘŻNICZKA

Dowcip z dowcipem ciężko jest pogodzić;

Lecz miast niewczesne pojedynki zwodzić

Zrobicie lepiej, gdy skończycie swary,

By spólnie napaść na króla Nawarry

I na pedantów jego klikę całą.

BOYET

Jeśli mnie zdanie me nie oszukało

(A rzadko zwodzi, w oczach bowiem czyta,

Co w głębiach serca rośnie i zakwita),

Król jest dotknięty.

KSIĘŻNICZKA

      Czym takim, prosimy?

BOYET

My, kochankowie, afektem to zwiemy.

KSIĘŻNICZKA

A skąd to wnosisz?

BOYET

      Istność jego cała

Ciekawą żądzą z ócz mu wyglądała.

Przez oczy jego serce się pyszniło,

Że twarz twą, rytą jak agat nosiło.

Język, co widzieć nie mógł jej, gdy mówił,

Zamilkł i w oczach mu się usadowił.

I wszystkie zmysły w zmysł jeden się zlały,

I na cud cudów razem poglądały;

Tak wszystkie były w źrenicach ujęte

Jak diamenty w krysztale zamknięte,

Które wzrok ślepią ogni swoich falą

I przechodzących żądzą kupna palą.

Na twarzy zachwyt tak wrył się głęboko,

Że miłość z ócz mu każde czyta oko.

Jutro ci oddam wszystkie jego włości,

Ty mu daj tylko całunek miłości.

KSIĘŻNICZKA

Spieszmy się, idźmy, bo Boyet gotowy...

BOYET

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.