drukowana A5
26.94
Fantazy

Bezpłatny fragment - Fantazy


Objętość:
150 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-288-0931-4

OSOBY:

HRABIA RESPEKT, były marszałek powiatowy,

HRABINA RESPEKTOWA, jego żona,

DIANA, STELLA, ich córki

HRABIA FANTAZY DAFNICKI,

RZECZNICKI, marszałek powiatowy, jego przyjaciel,

HRABINA IDALIA, rozwódka, sąsiadka Respektów,

KSIĄDZ LOGA, kapelan,

WOŁDEMAR HAWRYŁOWICZ, rodem Czerkies, stary major rosyjski,

JAN, zesłany na Sybir w sołdaty,

KAJETAN, kamerdyner hr. Respektów,

HELENKA, pokojowa Idalii,

KAŁMUK, sługa majora.

Rzecz dzieje się na Podolu, około r. 1841 — w trzech pierwszych aktach w domu hr. Respektów, w obu ostatnich — w majętności hr. Idalii.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

W domu hr. Respektów.

FANTAZY i RZECZNICKI. Później HR. RESPEKT.

FANTAZY

Widziałeś Wasan, jakie w przedpokoju

Hamadryjady, Laokonty, Psylle

W ojca Adama przenajświętszym stroju

Stoją, z lokajstwem w zgodzie? — A nie tyle

Lokajów, ile posągów! — a wszyscy

Postaci większej, niźli chce natura:

Bo ci lokaje są sufitów bliscy

Głowami, a ich olbrzymia struktura

Herkulesowe przypomina członki.

Sądzę więc, że i panny tu znajdziemy

Jako Dryjady albo Amazonki,

Nadludzkie. — Ślepy więc będę lub niemy,

A ty, rozsądny, patrz za mnie i gadaj;

Co człowieczego znajdziesz pod boskością

Kształtu, wydobądź, ojca wyspowiadaj

Z politycznego sumienia, z Jejmością

Wejdź w jak najbliższe stosunki, aż ci się

Przyzna, pod jakie jarzmo zegnie zięcia; —

Słowem: jak gdybyś zjechał na komisją.

Gadaj, rób i patrz; a ja się w dziecięcia

Roli dam wszystkim, gdzie chcą, za nos wodzić.

RZECZNICKI

Lecz ciebie znają.

FANTAZY

      Cóż? Że kilka listów,

Które w gorączce można było spłodzić,

Przepisać nawet przez płatnych kopistów,

Samemu nawet pisać nie umiejąc —

Że kilka listów, które na Podolu

Panny czytały wyuczone, mdlejąc

I krzycząc: — ach! ten list na Kapitolu

Był napisany! a ten z Wezuwiusza

Leciał jak gołąb aż na Ukrainę!

Że wykrzykniki te; ach co za dusza!

Ach! co za ogień!..........................Brzmiały tu stokroć razy: — to ja, hrabia

Fantazjusz, głupim być już nie mam prawa?

A cóż to, powiedz, jest opinia babia?

Czy to szacunku godna rzecz? czy strawa,

Na której serce tyje? czy poduszka,

Na której głowa leży? — Mój Rzecznicki,

Ty mój swat, ty mój — raczej moja drużka.

Bo się jak panna spłonię, w jezuicki

Talerz wlepiwszy me panieńskie wzroki...

Ty mnie zachwalaj, wynoś pod lazury,

Ponad Wezuwiusz, nad Alby, obłoki!

Mów, żem napisał poemat ponury

O czterech wiatrach; złoć mnie jak barana!

A mnie pozwól się troszeczkę zagapić

I z siebie lakier byroński szatana

Zrzucić...

RZECZNICKI

      Fantazy, możesz się poszkapić

I źle wyjść —

FANTAZY

      Jak to?

RZECZNICKI

      Pierwsze złe wrażenie

Trudno się ściera...

FANTAZY

przerywając niecierpliwie.

      Nie dbaj, nie dbaj o to!

Jeśli zakocham się, to się odmienię;

Jeśli nie...

Widząc wchodzącego HR. RESPEKTA.

      Hrabia Respekt.

HR. RESPEKT

      Jak to? co to?

Sami? nikogo na wasze przyjęcie?

Sami?... Przepraszam was za moje baby.

Przynajmniej tu was...

RZECZNICKI

na stronie do Fantazego.

      Nie chodź mi po pięcie!

HR. RESPEKT

Przynajmniej tu was moje główne sztaby

Przedpokojowe...

FANTAZY

do Rzecznickiego.

      Rekomendujże mnie!

RZECZNICKI

Hrabia Fantazy, mój przyjaciel.

HR. RESPEKT

      Miły

Będzie mi w domu gość: ziemia o ziemię

Nasze dwa dwory, a bogdajby były

Serce o serce nasze dwa stosunki!

Lecz gdzież to moja żona i figlarne

Córki? gdzież moje kobiety? Korónki

Mówią, czy jakie gdzie romanse czarne

Gryzą po kątach i żółć w sobie płodzą?Do lokaja.Kajetan! gości zaanonsuj paniom!

Ha! otóż przecie i są — otóż wchodzą.

SCENA DRUGA

Wchodzą HRABINA RESPEKTOWA, DIANA i STELLA.

HR. RESPEKT

Hrabia Dafnicki —

HRABINA

      Pana opisaniom

Rzymu winniśmy bardzo miłe chwile!

Znamy go dobrze: taki ogień w piórze

I tyle serca, entuzjazmu tyle!

Ach! listy Pana... to są na marmurze

Pisane lawą! czy prawda Dianno?

Te dwie fontanny, co przed Watykanem

Jak duchy, tęczą opasane ranną —

Ten krzyż drewniany w Cyrku — ach! my z Panem

Dawno się znamy, dawno!

FANTAZY

      To być może,

Żeśmy się znali przed śmiercią...

HRABINA

      Słyszałam,

Że Pan jest mistyk — teraz się założę,

Że Pan jest mistyk. — Ach, jak ja się bałam,

Że Pana znajdę mistycznym.

HR. RESPEKT

      Marianno,

Nie zaczynajże zaraz z gościem kłótni!

Proszę was za mną, proszę. Ty Dianno

Zagrasz nam; a was ostrzegam, że smutni

Ludzie są w mojem sercu podejrzani

O brak szczerości!

Wychodzą wszyscy oprócz Hrabiny.

SCENA TRZECIA

HRABINA

      Kajetanie!

Lokaj wchodzi.

LOKAJ

      Pani,

Co Pani każe?

HRABINA

      Każ zapędzić trzody

Na małą łąkę w ogrodzie! Niech stary

Anton zapuści swoję sieć do wody

I sam pod wierzbą siądzie obok pary

Chłopiąt plotących koszyki — jak w Tassie.

Opodal żeńców postawić gromadę

I niech śpiewają! Anna niechaj pasie

Kozy na skałach... Ach! puścić kaskadę!

Pamiętaj, puścić kaskadę wieczorem,

Wprzód nim wstaniemy od stołu... Ach, jeszcze

Powiedz Dubynie, niech stanie za dworem

I pieśń Padury śpiewa!

LOKAJ

      Ale deszcze

Popsuły rurę w kaskadzie — —

HRABINA

      Nowina!

No, to nie puszczać wody...

LOKAJ

      Ale, Pani...

HRABINA

Ale! co ale?!

LOKAJ

      Ale dziś Dubyna

Pojechał kupić cukru i araku

Do Berdyczowa —

HRABINA

      No, to się bez dumy

Obejdzie; ale pomnij o rybaku —

Pomnij o trzodach i...

LOKAJ

      Summa do summy:

Rybak i trzody.

HRABINA

      I małe chłopięta,

Które koszyki plotą.

LOKAJ

      I koszyki.

HRABINA

I żeńce!

LOKAJ

      Ale pszenica pożęta!

HRABINA

Mój Kajetanie, rób, co chcesz. Ten dziki

Ogród angielski, to kłopot prawdziwy!

LOKAJ

Zawsze w nim czegoś brak: to się altana

Załamie, burza krzyż umyślnie krzywy

Zwali — o mało co nie zabił Pana.

Odchodzi.

HRABINA

Ach, jaka, jaka z tym ogrodem biada!

Stelko!

SCENA CZWARTA

STELLA

za sceną.

Co?

HRABINA

      Stelko, chodź tutaj!

STELLA

wchodzi

      Co mamo?

HRABINA

Czy pan Fantazy już z Dianką gada?

STELLA

Nie.

HRABINA

      Zostaw, Stelko, ją w salonie samą,

A ty idź dziadka odwiedź, potem biało

Ubierz się cała, i wiesz — tam nad stawem,

Pod brzozą naszą płaczką — stań pod skałą

I wab łabędzie; bo my niezabawem

Wyjdziemy z gośćmi pod dąb Wernyhory

Pić kawę...

STELLA

      Dobrze, mamo; ale potem

Pozwolisz mi pójść z Hanką na nieszpory?

HRABINA

Dobrze... Lecz cóż to widzę? Ach, pod płotem

Kibitka jakaś i konne Baszkiry! —

Do wchodzącego LOKAJA.Co to?

LOKAJ

      Oficer moskiewski, gwardzista.

HRABINA

Proś! — ach! drżę cała... Nie wiesz, czy kwatery

Żąda?

LOKAJ

      Nic nie wiem.

HRABINA

      Proś!... Matko przeczysta!

Jeśli to jaki feldjegier... drżę cała...

Idź, ostrzeż ojca, Stelko!

Stella wybiega.

SCENA PIĄTA

Wchodzi MAJOR.

HRABINA

      Witam Pana...

Kogoż mam honor?...

MAJOR

      Pani nie poznała?

HRABINA

Ach! Pan Woldemar! Ach! cóż za kochana

Siurpryza! — Mężu! Steluniu! Dyjanko!

Wbiegają WOŁANI, a z nimi FANTAZY i RZECZNICKI.

HR. RESPEKT

Co to jest?

HRABINA

      Patrzcie! nasz dawny znajomy!

HR. RESPEKT

Ach Major! przyjąć-że go pełną szklanką!

Iluminować-że mój dach poziomy!

Cukrem wysypać srebrnym mój dziedziniec

I zamienić mu w Sybir! — Mój ty drogi!Ściska go.Teraz-że widzisz: ot ja, Ukrainiec,

Już nie twój więzień! już tobie bez trwogi

Patrzę za mundur, czy zeń nie wyziera

Jaki róg biały carskiego ukazu...

Panowie! w rękach tego oficera

Był mój los; a on — mówię, ani razu

Nie dał mi uczuć niewoli! i owszem —

Gdym z żoną, z dziećmi, w pobliżu Tobolska

Siedział, zasłany tam jakoby w zdrowszem

Dla mnie powietrzu, aby dżuma polska

Nie zaraziła mej skóry (bo wiecie,

Żem takiej rządu pieczołowitości

O moje zdrowie, jako tu w powiecie

Pierwszy urzędnik, doznał): — on, litości

Pełny, widząc mnie z córkami i z żoną

W małej wioszczynie, w dziurawej stodole,

Był nam pomocą wtenczas i obroną,

Tak, że nas wściekłe sybirskie Eole

Nie rozdmuchały.

MAJOR

      Szczęsny, żeście w zdrowiu.

HRABINA

A jak się ma pop Osip?

MAJOR

      Pijany z duszą!

STELLA

A moje gile czerwone?

MAJOR

      W pustkowiu

Świszczą po drzewach i w róże się puszą,

Smutne, że nie ma Panny na Sybirze!

STELLA

A oswojone szczygiełki?

MAJOR

      Jak w raju

U kaznaczeja...

DIANA

      A trzy polskie krzyże?

MAJOR

Stoją.

HRABINA

      A Pani Potopof.

MAJOR

      Przy czaju —

W zielonej sukni.

HRABINA

      I zawsze w zielonej?

MAJOR

I w kokoszniku —

STELLA

      Z którego ja chciałam

Zrobić gniazdeczko suczce oszczenionej!

Ach, jak tam zimno być musi! zadrżałam

Myśląc, jak zimno tam Pani Potopof!

Dianko, a nasz?...

DIANA

      Kto nasz?

STELLA

      Kto? — nasz drogi,

Nasz biedny Pan Jan, co na czele chłopów

Z kosą wzięty był. On taki ubogi,

A taki dobry! aresztant — i taki

Piękny, jak Michał Anioł na obrazie.

MAJOR

Ten wasz przyjaciel dał nam się we znaki:

Buntował nam lud — a dziś na Kaukazie

Bije się, w proste posłany sołdaty.

STELLA

Patrzaj Dianko!

HRABINA

      Dość, Steluniu! prowadź

Pana Majora do polskiej herbaty,

Którą przyrzekłaś jego uczęstować

Za kwas sybirski.

Wychodzą wszyscy oprócz Fantazego i Rzecznickiego.

SCENA SZÓSTA

FANTAZY i RZECZNICKI, przy końcu STELLA.

FANTAZY

      O nas zapomnieli!

RZECZNICKI

Gniewasz się?

FANTAZY

      O! nie.

RZECZNICKI

      Lecz trochę zazdrościsz.

FANTAZY

Czego?

RZECZNICKI

      Diany spojrzeń i łez Sttelli.

FANTAZY

Jeszcze nie kocham.

RZECZNICKI

      Ale już się złościsz.

FANTAZY

Wcale nie! — Ale powiedz mi, Rzecznicki,

Kto to jest ów to pan Jan, wzięty z kosą?

RZECZNICKI

Jakiś kosynier...

FANTAZY

      Jesteś jak delficki

Posąg: — wyrocznie twoje prosto niosą

W sam cel i w samo serce prawdy; ale

Rad bym dowiedzieć się, jaki to smutny

Upiór nad srebrne gdzieś sybirskie fale

Pierś pokazuje i łańcuch okrutny

Wstrząsa, i w panien tych ładnej pamięci

Staje z ranioną piersią i z brylantem

Tej łzy, co mu się w oczach mglistych kręci,

Próżno roniona. Z takim aresztantem

Adonis nie mógłby walczyć o miłość

Szlachetnej Polki!...

RZECZNICKI

      Przecudna tyrada:

Periody długie...

FANTAZY

      Ta dawna zażyłość

Sybirska — chmura ta błękitno-blada

Szronu złotego, która go obwiewa —

Te pod nim jary, pełne wilczych kości —

Te nad nim czarne sosny, straszne drzewa,

I to nieszczęście czarne...

RZECZNICKI

      I w czarności

Kominie białą napisane kredą

Imię Diany...

FANTAZY

      Przeklęty człowieku,

Któremu jeszcze dziś świątynie w Knido

Dostarczą wody kastalskiej! O! ćwieku

Z byronowego krzyża! O! baranie,

O którym niegdyś w mistycznem widzeniu

Śnił Sanczo Pansa, w niebie niespodzianie

Ujrzawszy bydło! O! ty, co w płomieniu

Wiekowym głupstwa jesteś Salamandrą

I w ogniu będąc, tyjesz, o Rzecznicki!

RZECZNICKI

O nieszczęśliwy wieszczu!

FANTAZY

      O Kasandro

Przedkontraktowa!

RZECZNICKI

      O ty, potrzebnicki

Zdrowego sensu!

FANTAZY

      O ty, sekaturo!

Patrz — poszli wszyscy na ogród, a o nas

Ani kto wspomniał!

RZECZNICKI

      Bo ty jesteś pióro,

Które sonety pisze... et andronasScribit — i bawisz ludzi, gdy się nudzą,

A nudzisz, gdy się bawią.

FANTAZY

      To być może...

RZECZNICKI

Abyś się widział sam, weź głowę cudzą

I włóż na swój kark.

FANTAZY

      A moją położę

Na twoim?

RZECZNICKI

      W karty przegraj twoją głowę.

Jeśli na stawkę szulery pozwolą

Stawić wiatr, a nie pieniądze gotowe.

Lecz pierwej złap ją tak, jak wróbla — solą

Na ogon, bo ci z rąk samych wyleci!

FANTAZY

Prawdę ty mówisz: same jakieś światła

Chodzą po mojej głowie — jak u dzieci —

Zielone, jasne, czerwone — jak na tła

Złote rzucone przez Wenecjanina

Świętych postaci; różne jakieś tony,

Z których ton każdy mi coś przypomina

Smutnego, a ma niewytłómaczony

Urok dla ducha. W powietrzu mi dzwonią

Różne pamiątki miejsc; koło mnie chodzą,

Każda ze swoją twarzą, swoją wonią,

Zmieniona w Nimfę, w postać... Ach! jak szkodzą

Uczuciom myśli nadto rozwinięte!

Zda się, upiory piękniejsze, że smętne —

Zdaje się, kwiaty smętniejsze, że ścięte —

Zda się, że bóstwa — tak, krwią nie namiętne,

Ale grzejące słonecznością lica —

W wieńcach, w kameliach z gwiazd, których kolory

Niepewne jako półtęcze księżyca

Srebrzeją... Myśli me — już pół-upiory,

A jeszcze myśli...

RZECZNICKI

      Bądź zdrów, bałaguło,

Który handlujesz końmi Apolina!

FANTAZY

Stój!

RZECZNICKI

      A co?

FANTAZY

      Serce moje coś uczuło.

RZECZNICKI

Fenomen!

FANTAZY

      Słuchaj: — ta w czerni dziewczyna,

Ta wybielona wiatrem na Sybirze

Diana, która czarnemi oczyma

Widzi tam jakieś mogiły i krzyże,

Słyszy tam jakieś łańcuchy, i trzyma

Ręce na piersiach, jak posąg słuchania

I bolu — słuchaj! — ta Diana dumna,

Co pod piorunem tu zatradowania,

Pod ruinami gmachu, jak kolumna

Ostatnia trzyma wysoko swe czoło —

Ta, która patrząc na matki aktorstwo

I na twarz ojca — zbladłą, a wesołą

Dla ludzi... czuje całe gladiatorstwo

Nędzy domowej, ze światem walczącej —

Ona, co na mnie jako narzeczona

Patrzeć tu musi, a w duszy gorącej

Czuje, że będzie majątkiem kupiona,

A cierpliwością wypłacić się musi —

Ta panna — czuję, że to podłość we mnie!

Ale mnie jakiś szatan wnętrzny kusi

Popełnić taką podłość i nikczemnie

Kupić ją złotych polskich pół-milionem!

RZECZNICKI

Rzecz ułożona.

FANTAZY

      Tak — lecz jakim tonem

Mówić z nią?

RZECZNICKI

      Tonem kupca trzeciej gildy.

Przychodzi STELLA

STELLA

Mama przysyła mi zaprosić Panów

Pod dąb, na małą wysepkę Matyldy.

FANTAZY

Z romansu Cottin...

STELLA

      Bo do trzech kurhanów

Pójdziemy potem na spacer.

FANTAZY

      Cudownie!

Fantazy i Rzecznicki wychodzą.

SCENA SIÓDMA

STELLA

sama.

Smutni dziś wszyscy! Dianka — tak blada,

Jakby opłatek, wzdryga się gwałtownie

I drży jak w febrze i z nóg, zda się, pada;

Papa nie mówi anegdot, a mama —

Kiedy spojrzałam na nią: tom się zlękła!

Taka przy oczach szafirowa plama

I taka wielka łza w jej oczach pękła

I taka twarz się wydaje stroskana!...Wbiega do pokoju JAN.Ach! jakiś Baszkir! Baszkir! ach! w drzwi wpada!

Baszkir!... Czego Pan chce! Ach! proszę Pana,

Ja jestem sama...

JAN

      Stelka mi nie rada?

STELLA

Ach! Pan Jan?!

JAN

      Cyt! cyt!

STELLA

      Ach! Pan Jan przebrany?

JAN

Moja Steluniu, cicho!... Jak urosła!

Jaki z niej kwiatek biały i różany!

STELLA

Puść mnie, ażebym Diance doniosła,

Że tutaj jesteś...

JAN

      Moja dobrodziejko,

Mój aniołeczku, o tem ani słowa!

Pamiętaj, że mnie prosiłaś na mleko

I miód z pasieki twojej, jak królowa

Rusałek, kwiatów podolskich caryna.

Bądźże mi teraz wierną i zaklętą,

Jak czar — bo dla mnie ta cała kraina

Musi być tylko snem i wizją świętą,

Na którą muszę patrzeć tak jak we śnie —

Z uśmiechem, ale w milczeniu... O! biada

Tym, co stracili Ojczyznę!...

STELLA

      Boleśnie

Gadasz — i słyszę, jak za ciebie gada

Głuchy sybirski wiatr, co tak okropnie

Wył, w szyby bijąc brzęczące...

JAN

      Milutka!

Proszę cię — teraz postępuj roztropnie,

Widząc mnie tutaj: jedna bowiem krótka

Radość mogłaby mnie i dom wasz cały

Strącić w nieszczęście...

STELLA

      Pan zawsze w niewoli?

JAN

Zawsze —

STELLA

      I wraca znów na Sybir biały?

JAN

Wracam.

STELLA

      I Pan mi mówić nie pozwoli,

Że Pan przyjechał?

JAN

      Zgubiłabyś obu

Mnie i Majora!

STELLA

Cóż mam robić?

JAM

      Oto

Ja, Stello, szukam jakiego sposobu,

Abym Dianie tę obrączkę złotą,

Zgubioną... dawno w śniegu, dziś wieczorem

Oddał. — O wschodzie słońca wyjeżdżamy!

STELLA

Jakże to zrobić? — Ach! oto za dworem

Jest staw i łódka, którą my pływamy —

Niekiedy same nawet tylko panny —

Na drugą stronę do ładnej pasieki.

Lasek należy cały do Dianny;

Lecz teraz, jak nam tutaj mnichy Greki

Wzięli kościółek i parafią, w dworku

Pasiecznym mieszka nasz ksiądz, ojciec Loga. —

Otóż w tym — jak dziś zwiemy go — klasztorku

Często z Dianką prosiłyśmy Boga

Za ciebie, biedny Panie Janie; często

Wieczorem, kiedy w łąkach derkacz krzyczy,

A staw nakryty mgłą srebrną i gęstą,

Pełny różowych smug, a głos słowiczy

Po czarnym lasku girlandami spada

Z dębów aż na staw, i za stawem jęczy:

Często Dianka księdzu Lodze gada

O tobie, o tej śnieżno złotej tęczy,

Która świeciła, gdyście wy cyganki

Na Sybirze się o wasz los pytali. —

Nie wiem, czy równie ty nas, dwie wygnanki,

Pamiętał? — Jak ty westchnąłeś! — Cóż dalej?...

Cóż ja mówiłam? Ha!... więc do tej chaty,

Jeśli chcesz, siostrę moją zaprowadzę.

JAN

Ale nic nie mów!

STELLA

      Nic...

JAN

      Ptaszku skrzydlaty!

Zawsze jak widzę, masz rusałki władzę

Nad twoją siostrą.

STELLA

      O! zawsze mnie słucha!

JAN

Więc dobrze: będę wieczorem w pasiece.

Wychodzi.

STELLA

Powiem Diance, że zobaczy ducha.Żywo.Ducha zobaczy! ach! zaraz polecę

I powiem Diani, że ducha zobaczy.

Chce wychodzić — wchodzi hrabina Idalia.

SCENA ÓSMA

STELLA i HRABINA IDALIA.

IDALIA

Stelko!

STELLA

      Ach! Pani hrabina —

IDALIA

      Gdzie mama?

STELLA

Niech Pani chwilę tu zaczekać raczy!

Pobiegnę, powiem...

IDALIA

      Stój! — ja pójdę sama?

Powiedz mi...

STELLA

      Pani jesteś cała drżąca.

IDALIA

To nic... serce mi bije... jestem chora:

Z podróży jestem... z wielkiego gorąca.

Prędko jechałam pomimo doktora

Rad... mimo własne stokrotne zakazy.Na stronie.O nieszczęśliwa ja!... ach, i szalona! —Głośno.Czy są tu goście?

STELLA

      Jest hrabia Fantazy

Z panem Rzecznickim.

IDALIA

      Czy niepostrzeżona

Mogłabym, powiedz, podejść tam, gdzie oni

Są teraz wszyscy?

STELLA

      Wszyscy są nad wodą...

IDALIA

Czy mnie tam jakie ukrycie zasłoni?

Powiedz — czy jakie drzewa tam dowiodą

Aż do nich — blisko — abym niewidziana

Mogła dać jaki znak twej mamie? Stello!

Patrzaj ty, jak drżą pode mną kolana,

Jak moje oczy...

Na stronie.

      Ach! piorunem strzelą

Na czoło tego zmiennika! sztyletem

Przebiją serce jego!

STELLA

      Chodźmy, Pani!

Staniemy za drzew tych oto bukietem

W kłąbach georgiń —

Wychodzą.

SCENA DZIEWIĄTA

Pod dębem w ogrodzie.

HRABIA i HRABINA RESPEKTOWIE, DIANA, MAJOR, FANTAZYi RZECZNICKI.

DIANA

nalewając w filiżanki.

      Pan Major herbaty?

MAJOR

Dawno ja takie widział jasne kwiaty

I takie drzewa!

HRABINA

      Bez kultury rosną.

MAJOR

Wasz kraj ogrodem zdaje się i wiosną

Temu, kto stoi w śniegach garnizonem.

Nie dziw, że tęskno wam do waszej ziemi,

Że wy wzdychali do niej pełnem łonem.

Ja to czuł dobrze!

HRABINA

do Fantazego będącego w zamyśleniu.

      Z uszkami złotemi

Ta filiżanka grotesque się należy

Panu Hrabiemu. Panie Hrabio, proszę

RZECZNICKI

Fantazy!

FANTAZY

      Niechaj piorun mię uderzy!

Chociaż amulet koralowy noszę

Od złego oka, słyszałem za sobą

Szelest... i znany krok... czyśćcowej duszy!

HRABINA

Ta dusza miłą być musi osobą,

Że tak w Hrabiego sercu wszystko głuszy

I tak daleko od nas odprowadza

Myśli... i w taką nieprzytomność wtrąca!

FANTAZY

Przepraszam Panią — to mi nie przeszkadza

Być tu — jak światło bladego miesiąca

Nie szkodzi lampom.

HRABINA

      Więc Pan Hrabia z nami?

FANTAZY

Duszą i ciałem, sercem i oczyma!

HRABINA

I nie zostało nic teraz z duchami?

FANTAZY

Ani włos jeden!

DIANA

podając filiżankę nieprzytomnemu Fantazemu.

      Ale czy Pan trzyma?

Niechże Pan trzyma! Ach! Pan puszcza z ręki!

Filiżanka pada i tłucze się.

HRABINA

To nic! Dyjanko, nalej Panu drugą!

FANTAZY

Na Chrystusowe zaklinam się męki,

Że nie umyślnie! — Jestem Pani sługą

Najpokorniejszym — przepraszam Ją za to;

Ale w tej chwili... gdybyś była Pani

W oczy mi lała gorącą herbatą:

Byłbym nie poczuł.Na stronie.

      Sami tu szatani

Grają komedię ze mną najsmutniejszą.

HRABINA

Dianko, nalejże Panu Hrabiemu,

Ale herbatę daj mu jak najlżejszą.

Daj cień herbaty.

FANTAZY

      Cień jej? a to czemu?

HRABINA

Szanuję nerwy Pana...Widać za plecami Fantazego stojącą śród zarośli Idalię.

      Co ja widzę?

FANTAZY

Co to jest? komuż ukłon ten, Hrabino?

Kłania głową.

HRABINA

Nic... Stelka widząc na jednej łodydze

Kwiat rzadki — za tą w gwiazdach georginią —

Gestem pytała, czy zerwać pozwolę,

A jam jej na to odkłoniła głową...

Dawno Pan z Rzymu przybył na Podole?

FANTAZY

Pół roku —

HRABINA

      Któż tam z naszych?

FANTAZY

      Daję słowo,

Że oprócz kilku wielkich dziwolągów

Suchych, co jeden za drugim się wleką,

Powysychani na kształt wodociągów

I wydają się ruinom opieką,

Jak mech i chwasty: nie ma w całym Rzymie,

Kogo bym wspomniał.

HRABINA

      Przecież dla nas sielan

Wszystko ciekawe.

FANTAZY

      Przy ruinach drzemie

Jeden katolik Polak — i szambelan

Cesarskiej Mości, wielki filharmonik:

Rogaty złotą lirą Apolina,

Śpiewa, ale tak, jak Egerii ponik

Mrucząc: niteczka głosu tylko sina

Z ust mu wypływa, młynów nie obróci,

A jednak ciurka wciąż włoską ruladą;

Milczenia anioł w nim siedzi i nuci;

Pitagor z całą swych uczni gromadą

Milczącą siedzi w nim; a rzec by można,

Że swojej szkolnej zasady nie łamie. —

HRABINA

Któż więcej?

FANTAZY

      Jedna hrabina pobożna,

Której spadają loki aż na ramię,

A w każdym włosa pierścieniu ukryty

Albo kanonik, albo Monsignore.

HRABINA

Dewotka. — Jakież są więcej kobiety?

FANTAZY

Najwięcej blade są i bardzo chore,

Ruiny kobiet, resztki Karlisbadu,

Wód stalaktyty, zgasłe Wezuwiusze.

HRABINA

Zacytuj mi Pan jedną dla przykładu!

FANTAZY

Ach! jest tam, chora do głębi na duszę,

Znajoma Pani — Hrabina Idalia,

Rodzaj Pani Staël — machina parowa

pisząca listy...

HRABINA

      Czy ładna?

FANTAZY

      Jej talia

Jest do połowy z mgły, druga połowa

Bez kości, sprężyn, samą siłą skrętu

Idąca naprzód — zresztą w oczach cała...

HRABINA

Piękne?

FANTAZY

      Dwie czarne plamy atramentu

Na prześcieradle białem...

HRABINA

      Taka biała?!

FANTAZY

Jak prześcieradło.

HRABINA

      I takie ma oczy?

FANTAZY

Jakby atrament.

HRABINA

      Widzę ją przed sobą!

FANTAZY

Kto prześcieradło to sztyletem zbroczy:

Popełni — wielką poezję... z osobą,

Która by dała dziś dziesięć lat życia

Za jaką scenę głodną i tragiczną. —

Jej trzeba rany, usta ma do picia

Trucizny; — byłaby osobą śliczną,

Mając rozdarte serce lub sumienie,

Do miesięcznego modląca się blasku.

Nieszczęściem — takie biednej przeznaczenie —

Że jako okręt rozbity na piasku

Siedzi i czeka; lecz żądane burze

Nigdy ją z ziemi zabrać nie przychodzą.

Gdym przybył, chciała mnie poznać: ja służę

Chętnie kobietom, ale się nie godzę

Być Danaidy beczką, w którą leją

Wszystkie serc swoich rdzawych niedokwasy. —

Przychodzę: — była zajęta ideą,

Że miłość wszędy i po wszystkie czasy

Była święconą, bo w treści jest wiarą

I jedynie się zasadza na wierze. —

Na to krzyknąłem bardzo wielkie „haro!”

I powiedziałem mojej Pani szczerze,

Że miłość nie jest taką narkotyczną,

Niedowiedzioną istotą; — że trzeba,

Aby tę gwiazdę zobaczyła śliczną

Przez alabastry płci jakiego Feba

Świecącą, w oczu sterze i na koralu

Ust gorączkowych... Gdym to rzekł, westchnienie

Z burnusowego wyrwało się szalu,

A ten szal — amiant — owinął płomienie

I przepalony, srebrniał w moich oczach,

Amiant prawdziwy! — Tu rzekłem, że widzę

Na jej błękitno kruczanych warkoczach

Gwiazdę nieszczęścia. — Myślała, że szydzę,

Z początku; ale widząc, że ja na tem

Stanąłem, jako okręt na kotwicy,

Rzekła: — Ach! Pan mi będziesz duszą bratem!

Pan jeden — w jednej czucia błyskawicy

Pojąłeś, co ja cierpię, co ja czuję,

Na jaką jestem samotność wskazana...

Rzekłem, że sercem się nad nią lituję,

Że mi potrzebna jest dusza siostrzana,

Jak rękawiczce nieparzystej druga

Z tej samej pary i z tego numeru.

HRABINA

Przepraszam Pana — Stelka na mnie mruga.

Wychodzi ku Idalii i odchodzi z nią razem.Respekt bierze Majora pod ramię i odchodzą w inną stronę ogrodu.

RZECZNICKI

na stronie do Fantazego.

Teraz, Fantazy, z drugiego krateru

Sypnij Dianie w oczy!

FANTAZY

      Idź do diabła!...

RZECZNICKI

do Diany.

Zapewne Mamie Pani co się stało —

Może tam w domu Stelunia zasłabła:

Pójdę zobaczę.Do Fantazego.

      Przypuść szturm, a śmiało!

Odchodzi.

SCENA DZIESIĄTA

FANTAZY i DIANA sami.

DIANA

Chce Pan herbaty?

FANTAZY

      Nie.

DIANA

      Chce Pan odwiedzić

Moją ptaszkarnię?

FANTAZY

      Nie — pozwól mi Pani

Przy samowarze tym, co zaczął cedzić

Ukrop — pozwól mi z Plutona otchłani

Wydobyć słowo, które na cmentarzu

Żywych jest, jako trupia głowa w kwiatach.

DIANA

Pan mówi?

FANTAZY

      Prosto mówię — o mariażu.

DIANA

Ha!

FANTAZY

      Czy mam klęknąć?

DIANA

      W tych namiętnych światach,

W których Pan żyjesz, klękanie nie w modzie.

FANTAZY

Zaprawdę — trochę już się zestarzało.

DIANA

Więc...

FANTAZY

      Więc, hrabianko?...

DIANA

      W słowach tych na spodzie

Jest oświadczenie...

FANTAZY

      Cukier...

DIANA

      To za śmiało,

Mój Panie Hrabio! Wcale po kupiecku

Zbliżyłeś się Pan po towar. Gdzież łokieć?

I gdzie są szalki? — Szlacheckiemu dziecku

Bóg dał — patrz, hrabio — nawet ten paznokieć

U palca, jako rubin gdzieś obmyty

Krwią przodków, a gdzieś wzięty na Wezyrze!

Me łzy — patrz, są jak perły Amfitryty,

Bom obrażona we łzach. — W tym szafirze

Oka mojego znajdziesz niby mętne

Łzami rodowych myśli zdrojowisko.

Wszystko, co mogło w spadku dziecko smętne

Wziąć po umarłych: całe serc ognisko,

Z szlachetnościami wszystkimi — i całą

Myśli ich piękność — ja mam po nich w spadku;

A ten mój posag ich — to moje ciało!

Gdybym więc nawet kładła na ostatku

Duszę, i o niej nie mówiła wcale,

Traktując z tobą o siebie na funty: —

To jeszcze by mi ust jasne korale,

To jeszcze oczy te, co straszne bunty

Podnoszą, ogniem i łzami ciskając,

Kazały dumną być w targu i trudną. —

Jak to? — więc chciałeś, hrabio, nie klękając

Jak przed Madonną na stepie odludną

Rafaelową, zrumienić jej lice

I grubijaństwem cud otrzymać święty,

Że się łzami jej napełnią źrenice

Lub z płótna tryśnie krew? — Więc żeś ty wzięty,

Żeś w okolicy sławny, że się ludzka

Miłość za tobą goni, żeś pomięty

Jak dziwna jaka perła kałakucka,

Tem droższa, że ma kształt nieodgadnięty

I do perły jest niepodobna wcale,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.