drukowana A5
11.83
Do emigracji o potrzebie idei

Bezpłatny fragment - Do emigracji o potrzebie idei


Objętość:
13 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0930-7

Dwa są dzisiaj narody, które stoją nie pod człowiekiem, ale pod ideą narodową,nad każdym człowiekiem, choćby najwyżej stojącym, ulatującą. Idee obu tychnarodów są materialne i grube, wszakże silne są, bo niby chęć jedną i żądaniecałego narodu wyobrażają.

Anglia wyraża się trzema słowy: chcę panować na morzu.

Rosja zaś tymi trzema: chcę panować na ziemi.

W tych narodach każdy człowiek, nie wychodząc z szranków, które mu natura jegoducha zakreśliła, może być patriotą.

Anglik, dobry zegarmistrz, czuje, iż zegarmistrzem będąc lepszym nad innych,dopomaga krajowi swemu w celach jego ostatecznych. Majtek, lepiej nad innewiosłem robiący, (choćby w obcym się znajdował porcie samotny) wie dobrze, żejego sztuka i sprawność we władaniu łodzią, wyobrażenie rodząc wysokie omarynarce angielskiej, świadczą o jej wyższości, a stąd wojnę może od ojczyznyjego oddalają. — Podobnie kobieta patriotką być może, gdy wyroby angielskie wużywanie wprowadza; pisarz, gdy gust do literatury rozszerza, a tym samym językczyni powszechnym i morza nim obejmuje.

Podobnież w Rosji, każdy Rosjanin, czy to w kraju, czy za granicą będący, choćbynajpłochszy, w osobie swojej świadectwo dać może o sile podbijającej moskiewskiej, a to nie tylko wważnych pracach, ale nawet w śmiałym rzuceniu pieniędzy na kartę. W zakupieniumiłości pierwszej najsławniejszej tancerki pokazuje młodzik, iż na wszystkiehazardowne przedsięwzięcia niesie go ducha natura i zdaje się mówić: „Otopatrzcie na mnie! Ja młokos i szaleniec, ale podobni mojemu duchowi a wyżsiludzie milionami gotowi tak się rzucić, aby zajęli najwyższe stanowiska wEuropie!”

To o dwóch narodach, mających ideę.

Są w Europie ludy, które niższe koniecznie być muszą z postępem czasu, albowiemchęć swoją objawiają tylko w ideale: ideał zaś ten musi koniecznie uosobić się wczłowieku.

Ideałem np. Francji był Napoleon.

Teraz ideału nie ma, nawet przeczucie o nim urodzić się nie może. A kto bychciał francuskim być patriotą, nie wie z pewnością, do której się partii marzucić. Jeżeli pracować chce, nie wie, którą z prac patriotyzm mu każeprzedsiębrać: czy drogi żelazne prowadzić, czy Algier kolonizować, czy cukier zburaków wyciskać, czy lnianymi fabrykami Anglię gubić? Jeżeli poetą jest, niewie, ku czemu lud powołać. Wolność bowiem stała się synonimem konstytucyjnejformy, a forma nie wystarcza natchnąć poetę.

Kraj więc taki musi oczekiwać na ideał, tj. na człowieka; a tymczasem przezczas duchowego interregnum upada.

W niektórych narodach duchowe i fałszywe są ideały, najczęściej przez poetówstworzone.

Niemieckim ideałem jest zawsze Markiz de Poza, który z najwyższym zapałemkrólewskich kolan dopada, prosi o wolność druku, o zaprowadzenie wieku złotegona ziemi. Studenci wszyscy ku niemu się podnoszą, rzemieślniczki nawetniemieckie przenikają się duchem jego; ale już minister stanu, co mówię, nawet hofrat i urzędnik niższy, obeznany ztrudnością machiny rządu, kiwa głową z politowaniem, gdy mu ten ideał przed oczysyn zapaleniec postawi. I ma słuszność.

Peel i Wellington pod ideą panowania na morzu rosną z dniem każdym, do ideiswojej modlić się mogą, myśląc o niej, bezsenne noce przepędzać; a gdy to czyniąrosną, a ministrami być nie przestają.

I przeciwnie, pruski który minister, za ideałem Szyllera poszedłszy, musiałbyśmiać się przed zwierciadłem z egzaltowanej swojej postawy i gestów.

Hiszpania ani idei nie ma, ani ideału.

Polska najnieszczęśliwsza!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.