drukowana A5
16.03
Anhelli

Bezpłatny fragment - Anhelli


Objętość:
51 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-288-0927-7

Stefanowi H.

na pamiątkę spotkania się w Ziemi Świętej i pod górami

Libanu

Rozdział I

Przyszli wygnańcy na Ziemię Sybirską, i obrawszy miejsce szerokie, zbudowali domdrewniany, aby zamieszkać razem w zgodzie i w miłości braterskiéj; było zaś ichokoło tysiąca ludzi z różnego stanu.

A rząd dostarczył im niewiast, aby się żenili, albowiem dekret mówił, że posłanisą na zaludnienie.

Przez jakiś czas był pomiędzy nimi wielki porządek i wielki smutek, albowiem niemogli zapomnieć, że są wygnańcami i że już nie zobaczą ojczyzny; chyba Bógzechce...

A gdy już zbudowali dom i każdy się zajął swoją pracą, oprócz ludzi, którzychcieli, aby je nazywano mądrymi i zostawali w bezczynności, mówiąc: oto myślimyo zbawieniu ojczyzny, ujrzeli raz wielką gromadę ptaków czarnych, lecącą zpółnocy.

Za ptakami zaś ukazał się obóz, jakoby i tabor, i sanie zaprzężone psami, i trzodarenów z gałęzistymi rogami, i ludzie na łyżwach niosący oszczepy; był to cały LudSybirski.

Na czele zaś szedł król ludu, a zarazem ksiądz, ubrany podług zwyczaju w futrachi w koralach, na głowie zaś miał wieniec z wężów nieżywych zamiast korony.

Więc mocarz ów, przybliżywszy się do gromady wygnańców, przemówił językiem ichziemi: Witajcie!

Oto ja znałem ojców waszych także nieszczęśliwych i widziałem, jak żylibogobojnie i umierali, mówiąc: Ojczyzno! Ojczyzno!

Więc chcę być przyjacielem waszym i zrobić przymierze między wami a moim ludem,abyście byli w ziemi gościnnej i w kraju dobrze życzących.

A z ojców waszych już nie żyje żaden, oprócz jednego, który jest już stary imnie sprzyja; a mieszka stąd daleko w samotnéj chacie.

Jeżeli chcecie, aby przyjaciel ojców waszych był przewodnikiem waszym, zostanę z wami i lud mój opuszczę; albowiem wy jesteście nieszczęśliwsi.

Mówił jeszcze dłużéj starzec ów, i uszanowali go, i zaprosili do swojéj szopy.

I zrobiono przymierze z Ludem Sybirskim, który się rozszedł i zamieszkał wswoich śnieżnych siołach; a król jego został z wygnańcami, aby je pocieszał.

I dziwiono się mądrości jego, mówiąc: oto jéj zapewne od ojców naszych nabył, asłowa jego są od przodków naszych.

Nazywano go zaś Szamanem, tak albowiem nazywa Lud Sybirski królów i księżyswoich, którzy są czarownikami.

Rozdział II

Rozpatrzywszy się Szaman w sercach owéj zgrai wygnańców, rzekł sam w sobie:zaprawdę, nie znalazłem tu, czegom szukał, oto serca ich słabe są i dadzą siępodbić smutkowi.

Dobrzy byliby z nich ludzie w szczęściu, ale je nędza przemieni w ludzi złych iszkodliwych. Co uczyniłeś, Boże!

Azaż każdemu kwiatowi nie dajesz dokwitać tam, gdzie mu jest ziemia i życiewłaściwe? Dlaczegóż ci ludzie mają ginąć?

Wybiorę więc jednego z nich i ukocham go jak syna, a umierając oddam mu ciężarmój, i większy ciężar niż mogą unieść inni, aby w nim było odkupienie.

I pokażę mu wszystkie nieszczęścia téj ziemi, a potem zostawię samego wciemności wielkiéj z brzemieniem myśli i tęsknot na sercu.

To powiedziawszy, przywołał do siebie młodzieńca imieniem Anhelli i, położywszyna nim ręce, wlał w niego miłość serdeczną dla ludzi i litość.

A obróciwszy się do gromady, rzekł: odejdę z tym młodzieńcem, abym mu pokazałwiele rzeczy bolesnych, a wy zostaniecie sami uczyć się, jak znosić głód, nędzęi smutek.

Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przyjdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywije; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych.

A to, o czém pomyślicie, wypełni się i wielka radość będzie na ziemi w on dzieńzmartwychwstania.

Lecz wy będziecie w grobach, i całuny będą na was spróchniałe; wszakże waszegroby będą święte, a nawet Bóg od ciał waszych odwróci robaki, i ubierze was wumarłych dumną powagę... Będziecie piękni,

Tak jak ojcowie wasi, którzy są w grobach; bo spojrzyjcie na każdą czaszkę ich;nie zgrzyta ani cierpi, lecz spokojną jest i zdaje się mówić: dobrzem uczyniła.

Czuwajcie nad sobą, bo jesteście jak ludzie stojący na podniesieniu; a ci, coprzyjdą, widzieć was będą.

Oto powiedziałbym wam tajemnicę, że jednych dusze idą w słońce, a drugich duszeoddalają się od słońca na ciemne gwiazdy, lecz nie zrozumiecie mnie!

Powiedziałbym wam, dlaczego żyjecie i dlaczego się rodzą miliony dusz nowych,i na jaki cel dane jest ciało; lecz nie pojmiecie mnie!

Lecz mówię wam, bądźcie spokojni nie o jutro, lecz o dzień, który będzie jutremśmierci waszéj.

A gorsze jest jutro życia, niż jutro śmierci. Choć nie tak myślą ludzie podli iludzie małego serca.

Rzekły więc do Szamana zgraje: któż ci dał władzę nauczać o życiu i o śmierci?Oto mamy między sobą księży, do nich należy słowo boskie.

Na to im odpowiedział Szaman: słyszeliście o Mojżeszu i o cudach, które czynił?Jam jest Mojżesz między Sybirskim Ludem, a cudy czyniłem straszniejsze, niżtamten, co przed wiekami.

A nie wyszedłże z zorzy północnéj Anioł, kiedym go wywołał z płomieni? Spytajcieludu mojego.

Na moje słowo ten śnieg stał się krwią, a to słońce sczerniało jak węgiel; wielebowiem we mnie jest Boga.

Lecz nie kuście mnie o cudy; albowiem jesteście ludem starym, a wskrzesić wascudem jest. Oto proście Boga,

Aby was wskrzesił, mówię, i dobył z mogiły, i uczynił was narodem, który drugiraz kładziony jest w kołysce i spowity, by wyrósł prosty i nie skrzywiony naciele.

Tak mówił Szaman i nie śmieli mu odpowiedzieć wygnańce; lecz przyrzekli z LudemSybirskim chować przymierze.

Rozdział III

A oto raz nocą obudził Szaman Anhellego, mówiąc mu: nie śpij, ale chodź ze mną,albowiem są rzeczy ważne na pustyni.

Wdziawszy więc białą szatę, Anhelli udał się za starcem, i szli przy blaskugwiazd.

Niedaleko więc zaszedłszy, ujrzeli obóz cały małych dzieciątek i pacholąt gnanych na Sybir, które odpoczywały przy ogniu.

A we środku gromadki siedział pop na tatarskim koniu, mający u siodła dwa koszez chlebem.

I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług nowegokatechizmu.

I pytał dzieci o rzeczy niegodne, a pacholęta odpowiadały mu, przymilając się,albowiem miał u siodła kosze z chlebem i mógł je nakarmić; a były głodne.

Więc obróciwszy się ku Anhellemu, Szaman rzekł: powiedz! nie przebrałże miaryten ksiądz, zasiewając złe ziarno i każąc czystość dusz tych maleńkich?

Oto zapomniały już płakać po matkach swoich i tu się wdzięczą do chleba jak małeszczeniątka; szczekając rzeczy złe i które są przeciwko wierze.

Powiadając, że Car jest głową wiary i że w nim jest Bóg, i że nic nie możerozkazać przeciwko Duchowi Świętemu, nakazując nawet rzeczy podobne zbrodniom,albowiem w nim jest Duch Święty.

Użyję więc przeciwko temu księdzu ognia niebieskiego, aby go spalić, i stracę gow oczach dzieciątek.

A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa, zapalił się ów pop na koniu i wyszłymu z piersi płomienie, które się złączyły w powietrzu nad głową.

I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potem wzdrygnąwszy się, zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do ostatka.

A oto na owém próchnie człowieka chodziły skry... jak owe iskierki, które są naspalonym papierze błędne i snujące się w różne strony.

Przybliżywszy się więc Szaman ku dzieciątkom, rzekł: nie lękajcie się; Bóg zwami.

Ogień przestraszył was jak gołąbki śpiące, aleście zasypiały w domie pożaru iciałka wasze już więdły.

I wyciągały do starca rączki owe dzieciny, krzycząc: staruszku, weź nas z sobą!

I rzekł Szaman: gdzież was zaprowadzę? Oto ja idę w drogę śmierci, chcecież, abymwas wziął i ukrył pod płaszczem, i wysypał was z poły mojéj przed Panem Bogiem.

Odpowiedziały mu dzieciątka: weź nas i zaprowadź nas szerokimi gościńcami aż domatek naszych.

I wszystkie krzyczeć zaczęły z wielką dumą: my Polaki, odprowadź nas do ojczyznyi do matek naszych, aż Szaman począł płakać, uśmiechając się...

I nie mógł odejść, bo mu jedna dziecina usnęła na płaszczu, i na pole płaszczajego, wtenczas gdy rozmawiał.

A przybywszy, kozacy patrzali w zadumieniu na owe dzieło; i zaczęli odganiaćdzieciątka od ludzi obcych, nie śmiejąc jednak bić żadne, pamiętni na ów ogień.

Rozdział IV

I przechodził Szaman z Anhellim pustymi drogami Syberyi, gdzie stały turmy.

I widzieli twarze niektórych więźni przez kraty patrzących się na niebo smutne iblade.

A przy jednéj z onych turm spotkali ludzi niosących trumny, i zatrzymał jeSzaman, każąc otworzyć.

Więc gdy zdjęto trumien wieka, wzdrygnął się Anhelli, widząc, że umarli bylijeszcze w łańcuchach, i rzekł: Szamanie, oto się boję, żeby nie zmartwychwstalici umęczeni.

Obudź którego z nich, albowiem masz siłę cudów; obudź tego starca z siwą brodą iz białymi włosami, bo mi się zdaje, żem go znał żywym.

A Szaman, spojrzawszy surowo, rzekł: cóż więc? Oto go wskrzeszę, a ty go znówzabijesz. Zaprawdę, i dwa razy go wskrzeszę i dwa razy od ciebie śmierć weźmie.

Lecz niech będzie, jak żądasz, abyś wiedział, że śmierć nas ochrania od smutków,które już się były w drogę ku nam wybrały, a znalazły nas martwymi.

Tak mówiąc, spojrzał Szaman na starca w trumnie i rzekł: wstań! A ciało włańcuchach podniosło się i usiadło, patrząc się na ludzi jak człowiek śpiący.

A poznawszy go wtenczas, Anhelli rzekł: witaj, człowieku możny niegdyś w radzie ijeden z najmędrszych.

Cóż więc przywiodło ciebie w więzieniu, abyś się spłaszczył przed władzą iczynił owe wyznanie winy, o którym słyszeliśmy?

Dlaczego zaparłeś się serca twojego i przeszłości twojéj? Czy ci mękamiodebrano rozum i pamięć? Cóżeś uczynił!

Zaszkodziłeś nam; albowiem dziś mówią do nas ludzie obcy: oto przewodnicy wasizapierają się i zmieniają serca dla narodu, a tylko ludzie mali trwają wstałości.

Ta więc stałość małych uporem jest, gdy ludzie pierwsi w narodzie uznają błądswój, nie spodziewając się nawet przebaczenia.

A gdy to mówił Anhelli, stało się podług słów Szamana, że wskrzeszony ów,jęknąwszy, umarł na nowo.

Rzekł więc Szaman: zabiłeś go, Anhelli, powtarzając ludzkie obmowy ioszczerstwo, o którym nie wiedział przed śmiercią.

Lecz ja go wskrzeszę raz drugi, a ty się strzeż, abyś go powtórnie o śmierć nieprzyprawił.

To powiedziawszy, zbudził umarłego, i podniósł się ów człowiek w trumnie, łzywylewając z otwartych powiek.

I rzekł doń Anhelli: przebacz, bom nie wiedział, że mówię obmowę i oszczerstwo.

Oto widziałem cię w radzie narodu z bratem twoim i widziałem wasze dwie głowyzawsze razem, a białością podobne dwom gołębiom, które razem zlatują na proso.

Bo zaprawdę, że jak dwaj gołębiowie zlatywaliście na urnę projektów iwyłuszczaliście ziarno praw; a na plewy wasze zlatywali się maleńcy wróblowie,świergocąc o rzeczach mniejszéj wagi.

Przebacz mi, że was równam ptakom bożym i rzeczom błahym; ale białość wasza iprostota tak każe.

O nieszczęśliwi! Oto jeden na cmentarzu Sybirskim szuka spocznienia, a drugileży pod różami i cyprysami Sekwany. Biedni gołębiowie i rozłączeni, i umarli!

Usłyszawszy owe słowa, wskrzeszony krzyknął: mój brat! i powalił się w trumnie, iumarł.

A Szaman rzekł do Anhellego: na cóżeś mu powiedział o śmierci brata? Oto chwila,a dowiedziałby się od Boga i spotkałby się z bratem miłym w krainieniebieskiéj.

Stało się! Niech zakryją te trumny i zaniosą je na cmentarz. A ty nie proś mnie więcéj, abym wskrzeszał tych, którzy śpią i odpoczywają.

Rozdział V

I tak odbywali Szaman z Anhellim wędrówkę po ziemi smutnéj i po gościńcachpustych, i pod szumiącymi lasami Syberyi, spotykając ludzi cierpiących ipocieszając ich.

A oto jednego wieczora przechodzili około cichéj i stojącéj wody, nad którąrosło kilka wierzb lamentujących i mało sosen.

A Szaman, ujrzawszy wyskakujące rybki ku zorzy wieczornéj, rzekł: oto widzisz tępłotkę, co przeleciała przez powietrze i znów utonęła.

A teraz opowiada siostrom swoim na dnie, że zobaczyła niebo, i opowiada o niebieróżne rzeczy, i z tego ma sławę między inszymi rybkami.

Słuchając więc powieści o niebiosach, zapłyną do sieci i jutro będą sprzedawanena rynku.

Nie jestże to nauka dla ludzi i dla tych, którzy za ludźmi rozpowiadającymi oBogu i o niebiosach wędrują girlandami, a tak dają się ułowić sieciom ludzkim isprzedawani są.

A chorobą zgubną, mówię, jest melancholia i zamyślenie się zbytnie o rzeczachduszy.

Dwie są bowiem melancholie: jedna jest z mocy, druga ze słabości; pierwsza jestskrzydłami ludzi wysokich, druga kamieniem ludzi topiących się.

Mówię ci o tém, albowiem poddajesz się smutkowi i tracisz nadzieję.

Tak mówiąc, nadeszli na gromadę Sybirców, którzy łowili ryby w jeziorze. A rybacyowi, spostrzegłszy Szamana, przybiegli ku niemu, mówiąc: Królu nasz! Opuściłeśnas dla ludzi obcych i smutni jesteśmy, nie widząc ciebie między nami.

Zostań przez tę noc, a zastawimy wieczerzę i pościelemy ci łoże w łodzi.

Usiadł więc Szaman na ziemi, a kobiety i dzieci rybaków otoczyły go i zadawałymu różne pytania, na które Szaman odpowiadał z uśmiechem, bo były błahe.

Lecz po wieczerzy, gdy wstał księżyc i rozciągnął swoje światło po gładkiéjwodzie, jakoby gościniec złoty ku południowi,

Kobiety i dzieci zaczęły gadać smutniéj, mówiąc: oto opuściłeś nas i nie robiszwięcéj cudów między nami.

Więc zaczęliśmy wątpić o rzeczach wiary, i wątpimy nawet, czy jest w nas jakadusza.

Na to Szaman, uśmiechnąwszy się, rzekł: chcecież, abym duszę pokazał oczom waszym?

A wszystkie dzieci i kobiety zawołały zgodnie: chcemy! Uczyń to!

Obróciwszy się więc Szaman do Anhellego, rzekł: cóż uczynię z tą zgrają kawek?Chceszli, abym ciebie uśpił i, duszę twoją wywoławszy z ciała, pokazał ją tymludziom?

Anhelli odpowiedział mu: czyń jak ci się podoba, jestem w twojéj mocy.

Przywoławszy więc Szaman jedno dzieciątko z gromady, posadził je na piersiachAnhellemu, który się był położył jak do snu, i rzekł do owego dzieciątka:

Oto połóż twe rączki na czole tego młodzieńca i zawołaj go trzy razy imieniemAnhelli!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.