drukowana A5
13.27
Psychologia miłości

Bezpłatny fragment - Psychologia miłości


Objętość:
26 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0866-9

Wiadomo wszystkim, że poeci przeważnie opiewają miłość. Istotnie, miłość jest głównym przedmiotem utworów dramatycznych, zarówno tragedii jak komedii, romantycznych i klasycznych, europejskich i indyjskich; nie mniej od dramatu kwitnie miłość w liryce i eposie, a zwłaszcza w tej strasznej gromadzie romansów, które od kilku stuleci płodzą się corocznie jak grzyby we wszystkich cywilizowanych krajach Europy.

Wszystkie te dzieła, ściśle biorąc, zapełnia opis miłości; niektóre z nich, bardzo nieliczne, jak np. Romeo i Julia, Nowa Heloiza, Werter, pozyskały sławę nieśmiertelną. Jeżeli Rochefoucauld zapewnia, że miłość namiętna jest to widziadło, o którym wszyscy mówią, lecz którego nikt nie widział; jeżeli Lichtenberg w rzeczy swej O potędze miłości również kwestionuje prawdziwość jej i naturalność, jest to oczywiście pomyłka. Niepodobna bowiem, aby coś urojonego mogło być źródłem twórczości poetyckiej i taki oddźwięk znajdowało w sercach ludzkich. Bez prawdy niemożliwym jest piękno. Rien n'est beau que le vrai, le vrai seul est aimable (Boileau).

W każdym razie codzienne niemal doświadczenie uczy nas, że gorąca skłonność może w pewnych warunkach stać się namiętnością, której żaden rozsądek nie opanuje i która umie z potęgą niesłychaną zwalczać wszystkie przeszkody. Kiedy namiętność doszła do tego stopnia, to opętany nie ulęknie się największego niebezpieczeństwa i w razie, gdy nie osiągnie zamierzonego celu, zdecyduje się nawet na samobójstwo.

Wertery i Ortisy istnieją nie tylko w romansach, ale i w rzeczywistości.

Corocznie w samej tylko Europie można naliczyć co najmniej dziesięć takich nieszczęśliwych wypadków. Cała różnica między Werterem rzeczywistym a urojonym na tym polega, że cierpienie pierwszego zapisuje sędzia śledczy i reporter z gazety, i dlatego szybko o nim zapomina; cierpienie zaś Wertera powieściowego wymalował wielki poeta, który zdołał wszystkich zainteresować losem swego bohatera.

Jeszcze większa jest liczba tych nieszczęśliwych, których miłość doprowadza do szału. Na koniec corocznie bywa jeden lub dwa wypadki wspólnego samobójstwa pary zakochanych, którym ludzie i okoliczności przeszkodziły połączyć się węzłami małżeńskimi. Niepojętym jest atoli w tym wypadku, jakim sposobem ludzie, pewni miłości wzajemnej i szczęścia, jakie znajdą w jej urzeczywistnieniu, mimo to nie decydują się na krok ostateczny, ale raczej odbierają sobie życie i tym sposobem tracą szczęście. Co się tyczy niższych stopni lub po prostu porywów miłosnych, to każdy ma codziennie liczne przykłady przed oczami, a nawet i w sercu własnym, jeżeli jest jeszcze młody.

Potem cośmy powiedzieli, nie można wątpić ani o rzeczywistości, ani o ważnym znaczeniu miłości i nie należy się dziwić, że filozof do swoich badań wybiera przedmiot ukochany od poetów; raczej dziwić by się należało, że sprawa, tak ważną rolę w życiu ludzkim grająca, dotychczas nie była rozważaną filozoficznie i pozostała materiałem nieopracowanym. W istocie ze wszystkich filozofów jeden tylko Platon szczegółowo dotknął tego tematu, zwłaszcza w Uczcie i Fedrze; ale to, co on o miłości powiedział, należy tylko do krainy mitów, baśni i żartów, a także greckiej sodomii. Niewielka treść, jaką w tym przedmiocie dał Rousseau w Discours sur l'inégalité — jest błędna i niedostateczna. Rozprawa Kanta o miłości w 3-ej części dzieła: Über das Gefühl des Schönen und Erhabenen jest powierzchowna i wykazuje niedostateczną znajomość przedmiotu, przeto nie ma znaczenia. Na koniec pogląd na miłość, wypowiedziany przez Platneraw Antropologii zaledwie godzien jestprzypomnienia. Tylko jedna uwaga Spinozy w Etyce (Eth. IV prop. 44) tak jest prosta i naiwna, że warto ją zaznaczyć: Amor, mówi, est titillatio concomitante idea causae externae.

Tak więc nie mam poprzedników, ani których bym zwalczał, ani też z których bym pracy korzystał. Przedmiot następującego niżej badania wynika wprost z moich poglądów zasadniczych i będę rozważał go zupełnie obiektywnie. Oczywistym jest, że najmniej na powodzenie liczyć mogę ze strony tych, których opanowało uczucie miłości. Ludzie ci tak nawykli przystrajać swoje namiętności w wymowne słówka i migotliwe obrazy, że uznawać będą moje poglądy za zbyt materialistyczne, choć jak się przekonamy, są one nawet transcedentalne.

Zresztą nie wadzi zauważyć pod adresem wszystkich zakochanych, że gdyby przedmiot ich miłości, do którego piszą sonety i madrygały, urodził się o lat 18 wcześniej, to niewątpliwie straciłby całą ponętę.

Miłość, jakkolwiek wzniosłą wydawać się może, spoczywa cała w instynkcie płciowym. Jest ona tylko bardziej określonym, specjalnym i ściśle osobniczym dążeniem płciowym.

Stale pamiętając o tym twierdzeniu, zwrócimy teraz uwagę na tę ważną rolę, jaką odgrywa miłość nie tylko w sztukach, ale też i w życiu rzeczywistym. Tu, wraz z pragnieniem życia, miłość jest najpotężniejszym motorem życia; opanowuje ona swoimi sieciami całą młodszą część rodu ludzkiego, stanowi często ostateczny cel dążeń ludzkich, burząco wpływa na najważniejsze sprawy, przerywa najpoważniejsze zajęcia, wprowadza w błąd największe umysły, śmiało i bez ceremonii wdziera się ze swymi drobiazgami w rady mężów stanu i gabinety uczonych, w postaci loków i listów miłosnych wdziera się do portfeli ministrów i ksiąg filozofów, bywa codziennie przyczyną ohydnych i zawikłanych procesów, burzy najdroższe związki, zrywa najtrwalsze stosunki, nieraz gubi całe majątki i kariery, zacnych i dobrych ludzi czyni okrutnymi i niesumiennymi: słowem, występuje wszędzie jako demon zniszczenia i zagłady.

Zapytujemy, skąd cała ta wrzawa, ten strach, ta trwoga i niepokój? Wszakże idzie tylko oczywiście o to, że jakiś Piotr czy Paweł zobaczył jakąś Kasię lub Marysię? Jakże więctaka drobnostka może grać tak ważną rolę i wprowadzać taki bezład do prawidłowego biegu życia ludzkiego? Nie, rzecz ta wcale nie jest drobnostką, ale, przeciwnie, ma wielką wagę i dlatego w zupełności odpowiada tej wrzawie, jaka się toczy z jej powodu. Cel ostateczny wszystkich historii miłosnych, odgrywających się w życiu i w teatrze, jest to rzeczywiście cel najważniejszy ze wszystkich i dlatego godzien jest on tej gorliwości, z jaką bywa traktowany. Cel ten jest to ni mniej ni więcej, jak narodzenie przyszłego człowieka. Od tych pozornie błahych historii zależy oczywiście byt i charakter pokolenia przyszłego, tych personae dramatis, które na scenę wystąpią z czasem, kiedy my z niej zejdziemy. Zarówno istnienie (existentia), jak i istota (essentia) tych osób działających warunkuje dobór osobniczy, który się zowie miłością. Wielkie znaczenie tego celu, mającego na oku nie dobroosobiste, jak to widzimy w innych celach ludzkich, polega na tym, że podnosi on wolę jednostki do wysokości woli całego gatunku: oto na czym właściwie polega patetyczny i wzniosły charakter miłości, oto czym się objaśniają zachwyty i cierpienia, które poeci od czterdziestu wieków nieustannie opisują.

Jest to zupełnie naturalne, gdyż żaden temat nie dotyka tak drogich dla całej ludzkości interesów, jak miłość. Dlatego też tak trudno uczynić dramat interesującym bez intrygi miłosnej, dlatego temat miłości nie będzie nigdy wyczerpany, choć go wciąż wyzyskują.

To, co w świadomości osobniczej występuje jako pociąg płciowy, nieskierowany do żadnej określonej osoby odmiennej płci, jest to sama w sobie wola do życia w ogóle, a to co się zdaje dążeniem płciowym, skierowanym do danej osoby, jest to sama w sobie wola do życia w charakterze osobnika określonego. W ostatnim wypadku instynkt płciowy, sam przez się będąc potrzebą przedmiotową, zręcznie przybiera maskę przedmiotowego podziwu i w ten sposób oszukuje świadomość. Natura używa tego fortelu dla swoich celów; przy jego pomocy liczy ona na urodzenie określonej jednostki. Słowa nasze potwierdza ten fakt, że w każdej miłości ostatecznym celem nie jest wzajemność, lecz posiadanie, to jest zadowolenie fizyczne.

Wzajemność w miłości bynajmniej nie jest uszczęśliwieniem wobec niemożliwości posiadania; ludzie w takim stanie nieraz już pozbawili się życia. Z drugiej strony bywa i tak, że namiętnie zakochany, nie znajdując wzajemności, zadowala się posiadaniem. Za dowód tego służyć mogą przykłady małżeństw wymuszonych; wypadki zgody okupionej ceną wielkich ofiar; wreszcie liczne przykłady gwałtu.

Tak więc istotnym, choć nieświadomym celem każdego romansu życiowego jest narodzenie nowego człowieka; sposób zaś i droga, za pomocą których cel ten osiągnięty zostaje, są rzeczy drugorzędne. Wiem, że dusze sentymentalne, podniosłe i ogniste głośno się oburzą na szorstki realizm moich poglądów, lecz jestem przekonany, że bardzo się mylą. I ściśle biorąc, czyż byt najbliższego pokolenia nie jest ważniejszą rzeczą od marzeń zakochanych? Tylko ten cel rzeczywiście odpowiada sile rozpoczynającej się namiętności, tylko on całkowicie usprawiedliwia powagę, z jaką zakochani traktują nawet drobnostki wchodzące do sfery ich miłości; tylko mając ten cel na względzie, zrozumiałe i rozumne są wszystkie ceremonie, wysiłki i cierpienia, poprzedzające posiadanie ukochanej osoby.

Wszystkie te męki znoszą zakochani dla istoty przyszłej; indywidualnie jej cechy znajdują się w ścisłym związku z tym ostrożnym specyficznym doborem, który przyjęto nazywać miłością. Rosnąca sympatia dwojga zakochanych to nic innego jak wola do życia tego osobnika, którego oni wydać mają. W ich namiętnych spojrzeniach już się zapala życie nowe, które pragnie uosobić się w postaci określonej, harmonijnej jednostki. Zakochani namiętnie pragną się połączyć w jednej istocie, w której oboje żyć będą później; to namiętne pragnienie urzeczywistnia się w nowo narodzonym dziecku, w którym się połączyły cechy obojga rodziców.

Przeciwnie, stanowcza antypatia między kobietą a mężczyzną — dowodzi, że w razie małżeństwa urodziłoby się z nich dziecko chore i nieszczęśliwe. Dlatego widzę głęboki sens w tym, że chociaż Calderon zowie Semiramidę córką powietrza, mimo to jednak łączy jej pochodzenie nieprawe z popełnionym później mężobójstwem.

Powtarzam więc, że niezwalczona siła ciągnąca ku sobie dwoje ludzi płci różnej, jest to wola do życia całego gatunku, wola przewidująca swe wcielenie w osobniku, który ma i powinien się narodzić. Za początek życia nowej istoty, za prawdziwe punctum saliens jego istnienia, należy uważać chwilę, w której przyszli rodzice zaczęli się kochać (Anglicy nazywają zręcznie tę chwilę to fancy eachother), kiedy po raz pierwszy namiętnie spojrzeli na siebie. Od tej chwili zaczyna się zarodek przyszłej istoty. Istota owa jest to nowa idea (w Platońskim znaczeniu tego słowa), która z najwyższym natężeniem dąży ku urzeczywistnieniu. Ta żądza życia jest też przyczyną namiętnej miłości. Chociaż miłość w swej istocie bywa zawsze ta sama, to jednak ma ona liczne stopnie, z których krańcowym nadać można imiona: miłość cielesna i idealna. Co do siły zaś, miłość bywa o tyle namiętną, o ile bardziej indywidualną jest osoba ukochana; innymi słowy: im bardziej osoba ukochana pod względem cech zaspakaja wymaganie kochanka.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.