drukowana A5
13.93
Szopka. Wiersze Or-Ota

Bezpłatny fragment - Szopka. Wiersze Or-Ota


Objętość:
32 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0598-9

Szopka

Chodźcieno bliżej, kochane dzieci!

Patrzcie! tu gwiazda nad szopką świeci,

Ona to, złocąc niebieskie stropy,

Wiodła trzech królów do biednej szopy;

Śpiących pasterzy blaskiem zbudziła,

Do stóp Jezuska zaprowadziła,

A teraz stoi i jasno świeci,

Więc pójdźcie tutaj, kochane dzieci!

W szopce, we żłobku, na miękkiem sianie

Leży Jezusek, świata kochanie;

On, co ma zbawić narody ziemi,

Leży, spowity szaty biednemi;

Nie ma sukienki, kolebki nie ma,

Lecz wesołemi patrzy oczyma,

Bo się raduje Święte biedactwo,

Że się do Niego zbiegło prostactwo.

Możni królowie składają dary:

Mirrę, kadzidło, złota bez miary;

Lecz Jezus, wdzięczny za ich ofiarę,

Woli poglądać na świtki szare,

Na tych pastuszków, których gromada

Przyszła do Niego od owiec stada

I w zachwyceniu patrzy na Dziecię,

Na swoje skarby największe w świecie.

Ten Mu dwa białe daje baranki,

Ów śliczną piosnkę ciągnie z multanki,

Trzeci zerwane w polu kwiatuszki

Kładzie z pokłonem pod drobne nóżki,

A jeszcze inny sukmankę zdziewa,

Pana Jezusa ciepło okrywa.

Dziecię z uśmiechem patrzy na niego

I łezki szczęścia z oczu mu biegą.

Najświętsza Matka i Józef święty

Nabrali trawy świeżutko zżętej,

Karmią osiołka, co razem z wołem

Przy żłobku Bożym stoją pospołem:

Ciepłym oddechem dobre zwierzęta

Ogrzały Dziecku nóżki, rączęta,

I one wiedzą, że owo Dziecię

Przyszło, by cnotę czynić na świecie.

Czekajcie, dzieci! zaraz w stajence

Zaczną pastuszki grać na lirence,

Będą śpiewali śliczne kolędy,

By się nowina rozeszła wszędy,

By ziemia cała o tem wiedziała,

Że wielka radość światu się stała.

A wy też Bogu pokłon oddajcie

I z pastuszkami pieśń zaśpiewajcie.

Piaskarz

Ej, ta szara Wisełka

I odziewa i żywi,

Jakby matka serdeczna,

Jakby ludzie poczciwi.

Ona daje zarobek

Dla sieroty biednego,

Kupcie, panie, panowie,

Kupcie piasku białego.

Hej! hej! piasku białego!

Od poranka do zmroku

Po podwórkach wciąż chodzę,

Boć trza przynieść kęs chleba

Starej babce niebodze;

Lat już setka jej prawie

Zaciężyła na głowie.

Kupcie piasku białego,

Kupcie, panie, panowie.

Piasku wiślanego!

Oj, szczęśliwe te dzieci,

Co to uczą się w szkole;

Kiedy o tem pomyślę,

Żalę się na swą dolę:

Jabym czytał i nocą,

Aż do świtu jasnego;

Kupcie, panie, panowie,

Kupcie piasku białego!

Hej! piasku białego!

Gdy do snu się już kładę,

Nieraz sobie zamarzę,

Może da mi kto książkę

I litery pokaże.

Boć to z książek człek przecie

Pozna tyle dobrego.

Kupcie, panie, panowie,

Kupcie piasku białego!

Piasku wiślanego!

Przewoźnik

Hej! poczciwe moje wiosło,

Ho! ho!

Już do ręki mi przyrosło!

Ho! ho!

Już bez niego żyć nie mogę,

Bo z niem codzień ruszam w drogę

Ho! ho!

   Ho! ho!

Fale Wisły ono pruje,

A łódź chyża w dal szybuje,

Na błękitnej, na głębinie,

Jak jaskółka lotna, płynie.

Stara Wisła, dobra macierz,

Szepce z cicha ranny pacierz,

Po kościołach dzwony dzwonią —

Głos ich leci ponad tonią.

Stare Miasto w słonku świeci,

A po falach łódka leci,

I omija wiry, piaski,

Mknąc do brzegów Kępy Saskiej.

Hej, ty Wisło! ty kochana!

Od małego tyś mi znana!

Kocham ciebie duszą całą

Taką wielką i wspaniałą.

Ty mnie żywisz i odziewasz,

Ty mi pieśni do snu śpiewasz,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.