drukowana A5
26.83
Poezje dla dzieci do lat 7, część I

Bezpłatny fragment - Poezje dla dzieci do lat 7, część I


Objętość:
149 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-288-5263-1

Książeczka

To książeczka osobliwa.

Jak kwiat pachnie, jak ptak śpiewa,

Przysiągłbyś, że sama gada,

I coś dzieciom opowiada.

W polu (Pójdziemy w pole, w ranny czas...)

Pójdziemy w pole, w ranny czas;

Młode traweczki, witam was!

Młode traweczki zielone,

Poranną rosą zroszone.

Długoście spały twardym snem,

Pod białym śnieżkiem, w polu tem;

Teraz główeczki wznosicie,

Bo przyszło słońce i życie.

Jak się zowie

Patataj! Patataj!

Pojedziemy w cudny kraj!

Tam, gdzie Wisła modra płynie,

Zboża szumią na równinie,

Pojedziemy, patataj!

A jak zowie się ten kraj?

Na łące

Mówi niania, że w dąbrowie

Chodzą dodnia aniołowie,

A gdzie stąpną nóżką bosą,

Tam zakwita kwiat pod rosą.

Gdybym kiedy rano wstała,

Tobym wszystko to widziała,

Bo gdy się tak w łące bawię,

Ślad anielski drży na trawie.

W polu (I czego im braknie?)

I czego im braknie? I czego im trzeba?

Słoneczko przyświeca z wysokiego nieba.

Słoneczko przyświeca, ptaszę przyśpiewuje,

Kruczek w trawie siedzi, Zosieńki pilnuje.

Powitanie wiosenki

Leci pliszka

Z pod kamyszka:

— Jak się macie dzieci!

Już przybyła

Wiosna miła,

Już słoneczko świeci!

Poszły rzeki

W kraj daleki,

Płyną het do morza;

A ja śpiewam,

A ja lecę,

Gdzie ta ranna zorza!

Nasza czarna jaskółeczka

Nasza czarna jaskółeczka

Przyleciała do gniazdeczka

Przez daleki kraj,

Bo w tem gniazdku się rodziła,

Bo tu jest jej strzecha miła,

Bo tu jest jej raj!

A ty, czarna jaskółeczko,

Nosisz piórka na gniazdeczko,

Ścielesz dziatkom je!

Ścielże sobie, ściel, niebogo,

Chłopcy pójdą swoją drogą,

Nie ruszą go, nie!

Bocian

Bociek, bociek leci!

Dalej, żywo dzieci!

Kto bociana w lot wyścignie,

Temu kasza nie ostygnie.

 Kle, kle, kle, kle, kle.

Bociek dziobem klaska:

— Wyjdźcież, jeśli łaska!

Niech zobaczę, niech powitam,

Niech o zdrowie się zapytam.

 Kle, kle, kle, kle, kle.

— A ty, boćku stary,

Piórek masz do pary;

Żaby je liczyły w błocie,

Naliczyły cztery krocie.

 Kle, kle, kle, kle, kle!

Nim skończyły liczyć,

Już je zaczął ćwiczyć.

— Oj bocianie, miły panie,

Miejże dla nas zmiłowanie!

 Kle, kle, kle, kle, kle!

Jabłonka

Jabłoneczka biała

Kwieciem się odziała;

Obiecuje nam jabłuszka,

Jak je będzie miała.

Mój wietrzyku miły,

Nie wiej z całej siły,

Nie otrącaj tego kwiecia,

Żeby jabłka były.

Poranek

Minęła nocka, minął cień,

Słoneczko moje, dobry dzień!

Słoneczko moje kochane,

W porannych zorzach rumiane!

Minęła nocka, minął cień,

Niech się wylega w łóżku leń,

A ja raniuchno dziś wstanę,

Zobacz słonko rumiane.

Ogródek

W naszym ogródeczku

Są tam śliczne kwiaty:

Czerwone różyczki

I modre bławaty.

Po sto listków w róży,

A po pięć w bławacie;

Ułożę wiązankę

I zaniosę tacie.

A tata się spyta:

— Gdzie te kwiaty rosną?

— W naszym ogródeczku,

Gdziem je siała wiosną.

Pszczółki

Brzęczą pszczółki nad lipiną

Pod błękitnem niebem;

Znoszą w ule miodek złoty,

Będziem go jeść z chlebem.

 A wy, pszczółki pracowite,

Robotniczki boże!

Zbieracie wy miody z kwiatów,

Ledwo błysną zorze.

A wy pszczółki, robotniczki,

Chciałbym ja wam sprostać,

Rano wstawać i pracować,

Byle miodu dostać!

Na pastwisku

Siny dym się wije

Pod lasem, daleko;

Tam pastuszki ognie palą

I kartofle pieką.

A Żuczek waruje,

Łapki sobie grzeje;

Krówki ryczą, porykują,

Dobrze im się dzieje.

— A, mój Żuczku miły,

Obszczekuj od szkody,

Bo jak wyjdzie pan ekonom,

Będąż tobie gody!

Gąski

Młode gąseczki, młode,

Zbrodziły modrą wodę,

Zbrodziły modre stawy,

Chcą teraz świeżej trawy.

A te gąski siodłate

Wyszczypały sałatę,

Wyszczypały lebiodę,

Poszły z krzykiem na wodę.

A tu Kasia, nieboże,

Ustrzec gąsek nie może,

Jak się za nią puściły,

Tak umyka co siły.

Jaskółeczka (Jaskółeczko. Jaskółeczko...)

Jaskółeczko. Jaskółeczko.

Weź mnie na swe siodełeczko,

Nieś mnie swemi pióry

Za morza, za góry,

Na sam koniec świata,

Gdzie babulki chata.

Muszę przynieść duchem

Złotą igłę z uchem

I jasne jedwabie,

Żeby pomóc żabie.

Młocka

Łupu, cupu! łupu, cupu!

Cepami w stodole;

Poczerniało, posmutniało

Nasze czyste pole.

Łupu, cupu! łupu, cupu!

Tęgo bijmy w snopy!

Będziem mieli tej pszeniczki

Po dwa korce z kopy.

Łupu, cupu! łupu, cupu!

Aż ręce ustały;

Ta pszeniczka, sandomierka,

Słynie na świat cały!

Choinka w lesie

A kto tę choinkę

Zasiał w ciemnym lesie?

— Zasiał ci ją ten wiaterek,

Co nasionka niesie.

— A kto tę choinkę

Ogrzał w ciemnym boru?

— Ogrzało ją to słoneczko

Z niebieskiego dworu.

— A kto tę choinkę

Poił w ciemnym gaju?

— Jasne ją poiły rosy

I woda z ruczaju.

— A kto tę choinkę

Wyhodował z ziarna?

— Wychowała ją mateńka,

— Ziemia nasza czarna!

Sanna

Jasne słonko, mroźny dzień,

A saneczki deń, deń, deń,

Aż koniki po śniegu

Zagrzały się od biegu.

Jasne słonko, mroźny dzień,

A saneczki deń, deń, deń,

A nasz Janek w złym sosie,

Bo gila ma na nosie.

Zła zima

Hu! hu! ha!

Nasza zima zła!

Szczypie w nosy, szczypie w uszy,

Mroźnym śniegiem w oczy prószy,

Wichrem w polu gna!

Nasza zima zła!

Hu! hu! ha!

Nasza zima zła!

Płachta na niej długa, biała,

W ręku gałąź oszroniała,

A na plecach drwa...

Nasza zima zła!

Hu! hu! ha!

Nasza zima zła!

A my jej się nie boimy,

Dalej śnieżkiem w plecy zimy,

Niech pamiątkę ma.

Nasza zima zła!

Zmarźlak

A widzicie wy zmarźlaka,

Jak się to on gniewa;

W ręce chucha, pod nos dmucha,

Piosenek nie śpiewa.

— A czy nie wiesz, miły bracie,

Jaka na to rada,

Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie,

Śnieg na ziemię pada?

Oj, nie w ręce wtedy dmuchaj,

Lecz serce zagrzewaj,

Stań do pracy, jak junacy,

I piosenkę śpiewaj!

Ślizgawka

Równo, równo, jak po stole,

Na łyżewkach wdal...

Choć wyskoczy guz na czole,

Nie będzie mi żal!

Guza nabić — strach nie duży,

Nie stanie się nic;

A gdy chłopiec zawsze tchórzy,

Powiedzą, że fryc!

Jak powiedzą, tak powiedzą,

Pójdzie nazwa w świat;

Niech za piecem tchórze siedzą,

A ja jestem chwat!

Gra w lisa

DZIECI

— Lisku! lisku! gdzieś to hasał?

LIS

Gąskim, panie, w polu pasał.

Pasałem je w polu,

Pasałem w boru,

Oddałem je wszystkie

Pani do dworu.

DZIECI

Lisku! lisku! kłamiesz, wasze!

Zjadłeś wszystkie gąski nasze.

A teraz uciekaj,

   Dalej do jamy!

Bo jak cię złapiemy,

   To pieprzu damy!

Lis ucieka do mety, dzieci gonią.

Jak się dzieci chwalą

TADZIO: A ja jestem ogrodniczek,

Niosę wodę do doniczek...

HAŃDZIA: A ja jestem gospodyni,

Niosę koszyk pełen dyni...

TADZIO: A ja jestem król, i niosę

Wszystkim kwiatom świeżą rosę...

HANDZIA: A ja jestem anioł z nieba,

Wszystkim biednym niosę chleba!

Sierotki (Mamo droga! Mamo miła!)

Mamo droga! Mamo miła!

Nie zapomnim nigdy Ciebie...

W sercach naszych będziesz żyła

Tak, jak żyjesz teraz w niebie.

Żuczek

Wyszedł żuczek na słoneczko

W zielonym płaszczyku.

— Nie bierz-że mnie za skrzydełka,

Miły mój chłopczyku.

Nie bierz-że mnie za skrzydełka,

Bo mam płaszczyk nowy;

Szyły mi go dwa chrabąszcze,

A krajały sowy.

Za to im musiałem płacić

Po dwanaście groszy,

I jeszczem się zapożyczył

U tej pstrej kokoszy.

Jak uszyły, wykroiły,

Tak płaszczyk za krótki;

Jeszcze im musiałem dodać

Po kieliszku wódki.

Zajączek

Nasz zajączek w boru spał,

Aż tu z hukiem wypadł strzał!

Pif paf! Pif paf!

Aż tu z hukiem wypadł strzał!

Nasz zajączek na bok szust!

Skręcił młynka, zapadł w chróst!

Hej! ha! Hej! ha!

Skręcił młynka, zapadł w chróst!

Nasz zajączek cały drży,

A tu w boru gonią psy,

Ham! ham! Ham! ham!

A tu w boru gonią psy.

— Źle, zajączku, z tobą źle,

Do pogrzebu szykuj się.

Bim! bam! Bim! bam!

Do pogrzebu szykuj się!

— Jeszcze mi ten miły świat,

Jeszczem sobie pożyć rad...

Myk! smyk! Myk! smyk!

I zgubiły pieski ślad!

Maciuś

A po łące, po zielonej,

Maciuś owce gna;

Na wierzbowej fujareczce

Żałośliwie gra.

Dla Boga!

Żałośliwie gra.

— A i skądże ty, Maciusiu,

Tę fujarkę masz,

Że tak na niej, za owcami,

Żałośliwie grasz?

Dla Boga!

Żałośliwie grasz?

— Oj wyciąłem ją, paniczu,

Z krzywej wierzby tej,

Co wyrosła na mogile

Matuleńki mej.

Dla Boga!

Matuleńki mej.

Marzenie chłopca

A jak ja urosnę,

Sprzęgnę wołki siwe,

Będę orał, zaorywał

Tę pszeniczną niwę.

A jak ja urosnę,

Wezmę złote ziarno,

Będę siewał wczesną wiosną

Ziemię naszą czarną.

A jak ja urosnę.

Nie poskąpię ręki,

Będę kosił bujną niwę

I śpiewał piosenki.

Oj ty bujna niwo,

Ty pszeniczne pole,

Nie żal tobie pracy naszej,

Ni potu na czole!

Gwiazdka

O gwiazdeczko złota,

Gwiazdko ukochana!

Wyglądaliśmy cię

Od samego rana.

Wyglądaliśmy cię

Drobnemi szybkami,

Rychło się ukażesz

Wysoko nad nami.

Świeci się choinka,

Mateczka nas ściska:

— Ot tobie koniczek,

Ot tobie kołyska.

A ty, sieroteńko,

Co stoisz za drzwiami,

Otrzyj łezki z oczu,

Pójdź i ciesz się z nami.

Jest tu i dla ciebie

Miejsce wśród gromadki;

Wszyscyśmy dziś bracia,

Dzieci jednej matki.

Jaskółeczka (Wstańcie dzieci, wstańcie dzieci...)

Wstańcie dzieci, wstańcie dzieci,

Bo już słonko złote świeci.

Kto nie widzi rankiem słońca,

Temu smutny dzień do końca.

A kto ładnie wstaje rano,

Ten je piwo ze śmietaną.

Śpiesz się, chłopcze, śpiesz, mój mały,

Bo już wróble dawno wstały,

Wody z rzeki nanosiły,

Beczkę piwa nawarzyły.

A ty Janku, mały panku,

Stało mleczko w białym dzbanku,

Jak się muszki dowiedziały,

Wszystko mleczko wylizały.

A ty, Janku, mały śpiochu,

Wysiał czyżyk garniec grochu,

Garniec grochu, garniec maku,

A z śniadania ani znaku.

A mój Janek dudki stroi,

Kto usłyszy, to się boi.

A mój Janek śpiewa pięknie,

Kto usłyszy, to się zlęknie.

Zielona wiosna, śliczny maj,

Uczcie się dzieci, pójdziem w gaj,

Pójdziemy w gaj i na łany,

Jest tam koniczek bułany.

Jechał czyżyk od Krakowa,

Zakręciła mu się głowa.

A ten nie wart torby sieczki,

Kto w porządku nic nie chowa.

Derkacz w polu proso młóci,

Ten jest kozioł, kto się kłóci.

Derkaczowa je pierogi,

Kto się kłóci, ten ma rogi.

Chodzili tu goście

Po lipowym moście;

Kiedy sami jecie,

To mnie z sobą proście.

A ty, Janku, mały panku,

Będziesz jadał obiad w ganku,

Będziesz jadał obiad w sieni,

Nie dostaniesz nic pieczeni.

Będziesz jadał same kości,

U Filusia jegomości.

Siwe gołębie leciały,

O mego Janka pytały:

A gdzie ten Janek nieboże,

Co zajść do domu nie może?

Zaszło słoneczko w morze już,

O mój Janeczku, oczki zmruż.

Zaszło słoneczko, przyszła noc,

O mój Janeczku, dobranoc.

Wierzba

Kocanki kocanki,

Gałązka wierzbowa!

Rozwinęła nam się

Ta palma kwietniowa.

Rozwinęła nam się

Nad tą bystrą wodą,

Zapachniała wiosna

Kwietniową pogodą.

Wielkanoc

Święcone jajeczko,

Śliczna malowanka!

Śpiewam sobie, skaczę sobie

Od samego ranka.

Wesoły dzień nastał,

Zadźwięczały dzwony!

Kołem, kołem boróweczki,

Jak wianek zielony.

Ścielże się, obrusie,

Jako śnieżek biały;

Mojej mamy rączki drogie

Ciebie rozkładały.

Rozkładały ciebie

Na tym długim stole,

Żeby było dla sierotki

Miejsce w naszem kole.

Śmigus

Panieneczka mała

Rano dzisiaj wstała:

Śmigus! śmigus!

Dyngus! dyngus!

Bo się wody bała.

Panieneczka mała

W kątek się schowała:

Śmigus! śmigus!

Dyngus! dyngus!

Bo się wody bała.

Panieneczka mała

Sukienkę zmaczała:

Śmigus! śmigus!

Dyngus! dyngus!

Choć się wody bała.

Zielone Świątki

Nasza izba umajona,

Tatarakiem obstawiona,

Tatarakiem, wodną trzciną

I czeremchą i kaliną,

Zielone Święta

La, la, la, la!

Zielone Święta

La, la, la, la!

Maju, maju, świeży gaju,

Pachniesz ty dziś w całym kraju,

Niosą chłopcy gałązeczki,

Wiją wianki panieneczki,

Zielone Święta

La, la, la, la!

Zielone Święta

La, la, la, la!

Sobótka

Świętojański wieczór

Uciecha dla dziatwy;

Zapaliły już ogniska

Te flisacze tratwy.

 Idzie płomień w górę,

Sobótka się pali,

Sypie iskry szczerozłote

Po tej modrej fali.

A ten stary flisak

Poprawia ognisko;

Pal się, pal się, ty sobótko,

Bo Warszawa blisko.

Sobótko, sobótko,

Nocy świętojańska,

Widać ciebie od Warszawy

Do samego Gdańska.

Kosiarze

Brzęczą kosy w łące,

Brzęczą, pobrzękują,

Kosiarze się śpieszą,

Bo południe czują.

Uwijaj się raźno,

Ostra moja koso:

Nim wysieczem po las,

Obiad nam przyniosą.

Pot otrzemy z czoła,

A zaś z kosy trawę,

Zasiądziem pod gruszą

Cienistą murawę.

A tu słonko patrzy

Na naszą robotę

I otwiera z dziwu

Swoje oczy złote.

Tęcza

— A kto ciebie, śliczna tęczo,

Siedmiobarwny pasie,

Wymalował na tej chmurce,

Jakby na atłasie?

— Słoneczko mnie malowało

Po deszczu, po burzy;

Pożyczyło sobie farby

Od tej pełnej róży.

Pożyczyło sobie farby

Od kwiatków z ogroda;

Malowało tęczę na znak,

Że będzie pogoda!

Jaskółka (Czarna jaskółeczka...)

Czarna jaskółeczka

Do gniazdeczka leci.

— Pi! pi! pi! pi!

Krzyczą głodne dzieci.

Czarna jaskółeczka

Robaczki przynosi.

— Pi! pi! pi! pi!

Każde o nie prosi.

Czarna jaskółeczka

Karmi dziatki swoje.

— Pi! pi! pi! pi!

Krzyczą wszystko troje!

Czarna jaskółeczka

Po muszki znów leci.

— Pi! pi! pi! pi!

Krzyczą głodne dzieci.

W lesie

Zawitał nam dzionek

I pogodny czas.

Pójdziemy, pójdziemy

Na jagody w las.

Na jagody,

Na maliny,

Na czarniawe

Te jeżyny

Pójdziem, pójdziem w las!

A ty ciemny lesie,

A ty lesie nasz!

A skądże ty tyle

Tych jagódek masz?

I poziomki,

I maliny,

I czernice,

I jeżyny.

A skądże je masz?

Uderzyły deszcze,

Przyszło słonko wraz:

Zarodziła ziemia

W dobry, błogi czas.

Te jagody,

Te maliny,

Te czernice,

Te jeżyny,

W dobry, błogi czas.

Żniwa

Przepióreczka się odzywa,

Idą, idą polem żniwa,

Brzeczą sierpy, brzęczą kosy,

Ciężkie ziarnem lecą kłosy.

Dana! Da-dana!

A ode wsi słychać śpiewki,

Śpieszą chłopcy, śpieszą dziewki,

Niosą grabie, w pole dążą,

Za żeńcami snopy wiążą.

Dana! Da-dana!

Co powiążą ciężkie snopy,

To składają je na kopy;

Dobra ziemia, łaska boża,

Będzie chlebek z tego zboża.

Dana! Da-dana!

Śpiew skowronka

  ...Dajże Bóg. Dajże Bóg.

Z tego pólka pełen stóg.

Z tego stoga setny kłos,

Z tego kłosa złota trzos.

Dajże Bóg. Dajże Bóg.

Z tego pólka pełen stóg...

Deszczyk

Mój deszczyku, mój kochany,

Nie padajże na te łany,

Nie padajże na te kopy,

Bo my dzisiaj zwozim snopy.

Wio, koniki, wio!

Bokiem, bokiem, za obłokiem

Idzie chmurka raźnym krokiem;

A my chmurkę wyprzedzimy,

Wszystkie snopy pozwozimy.

Wio, koniki, wio!

Spojrzę w górę, klasnę z bata,

Już i chmurka się rozlata,

Jasne niebo nad głowami,

Białe pyły za wozami.

Wio, koniki, wio!

Grzyby

Pogodna zorza z wieczoru,

Pójdziem na grzyby do boru,

Pójdziem do boru na rydze,

Ale nie damy Jadwidze.

Nasza Jadwiga leniwa,

Tylko jej głowa się kiwa;

Nie chce do boru kosza nieść,

Nie będzie z nami grzybów jeść.

Orzeszki

Dalej, śmieszki, na orzeszki,

Dalej razem w las!

Już leszczyna się ugina,

Woła, woła nas.

My, leszczyno, ci ulżymy,

W to nam, w to nam graj!

Wnet orzeszkom poradzimy,

Tylko nam je daj!

A kto trafi na świstaka,

Tego smutny los!

Tylko próchno i tabaka,

Co nie idzie w nos!

A kto trafi na dwojaczki,

Ten powiedzie nas.

Dalej, śmieszki, na orzeszki,

Dalej, dalej w las!

Jesienią

Jesienią, jesienią

Sady się rumienią:

Czerwone jabłuszka

Pomiędzy zielenią.

Czerwone jabłuszka,

Złociste gruszeczki

Świecą się, jak gwiazdy,

Pomiędzy listeczki.

— Pójdę ja się, pójdę

Pokłonić jabłoni,

Może mi jabłuszko

W czapeczkę uroni!

— Pójdę ja do gruszy,

Nastawię fartuszka,

Może w niego spadnie

Jaka śliczna gruszka!

Jesienią, jesienią

Sady się rumienią;

Czerwone jabłuszka

Pomiędzy zielenią.

Odlot

A te dzikie gąski

Na zachód leciały,

W zimnej rosie nocą

Pióreczka maczały.

A te dzikie gąski

Pióreczka zgubiły,

Z onej to żałości,

Że nas porzuciły!

Prośba Filusia

Puść mnie, puść mnie, panno miła!

Jeszcze we mnie słaba siła,

Jeszcze w nóżkach czuję drżenie,

Jeszcze jestem małe szczenię!

Tu śniadanie czeka zdala,

Tu jeść panna nie pozwala...

Od tej całej edukacji

Już mi blisko do warjacji!

Na tom psiakiem jest na świecie,

Żebym chodził na czworaka...

Moja panno! Puść mnie przecie!

Nie robże ze mnie cudaka!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.