drukowana A5
13.27
Druga ojczyzna (tomik)

Bezpłatny fragment - Druga ojczyzna (tomik)


Objętość:
26 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0507-1

Druga ojczyzna - Dedykacja

Mojej Siostrze Annie

Druga Ojczyzna

Nocą, kiedy różowy świt po gwiazdach schodzi,

Chłód, jak ćma senna, wpada, gdy okno otworzę,

Myślę, że mnie jak rosę wypije przestworze,

Że nie ziemia mnie wchłonie i nie ziemia rodzi.

Że tam, ponad światami, ponad drogą mleczną,

Nad błękitem, co rankiem w bladą dmucha tarczę —

Jest ojczyzna, za którą tęsknię tu i walczę

Z smutkiem, co w duszy rośnie i z miłością wieczną.

Bo wierzę, że Bóg wszystko wyrówna i zgodzi.

Niepokój serca mego z pogodą obszaru,

Jak obłok, od gwiazd ciężkich i srebra nadmiaru,

Od ziemi mnie, od ciała i dnia oswobodzi.

Słowo

Jeśli nieba przejrzystość albo wód głębina

Jest zwierciadłem pogodnym lub sinym odmętem,

A wonny słup powietrza, który się ugina,

Jak kolumna od srebra, zwiemy firmamentem,

Jeżeli wszystkie kwiaty znamy po imieniu

I śmierć z miłością wiążemy niby narcyz z różą,

A śledząc serc i planet obroty w skupieniu,

Znużenie ciszą zwiemy, a niepokój burzą,

O, jeśli wszystko ma swój dźwięk, barwę lub imię

Na tej ziemi, co czarna błękitem oddycha,

Jak nazwać falę wrzącą, co przez piersi płynie

A na usta jak gołąb wylatuje cicha?

Do Anny

Z okna Twego, jak z szklanki wąskiej, piję wino

Błękitne i różowe z gwiazdami, co płyną

Na dnie przejrzystem.

A Ty z serca mojego, co wrzące i gwarne,

Słodką, serdeczną dłonią zbierasz krople czarne

Jak łzy perliste.

I tak w nieba i piersi wsłuchani oddechy,

Z winem różowym nasze łączymy uśmiechy

W przyjaźni zgodnej.

Aż serca niespokojne i dręczone burzą,

Jak żagle się w przestworzach skąpią i zanurzą

W mowie pogodnej.

I gdy małą uliczkę dzień słońcem wybiela

I jak pszczelny ul dzwoni kościół Zbawiciela

Na pacierz ranny,

Usta, od słów błękitne, są jak obłok chłodne

I światło przez nie płynie czyste i łagodne —

Mój wiersz do Anny.

Morze i wino

Kiedy ustami mymi Twe oczy otworzę!

Po cóż podróż daleka i głębokie morze?

Rzęsy jak ptaki lecą, aż wieczór je znuży,

W powiekach nieba toną niby w płatkach róży.

Wtedy morze fal piersią wznosi się zmęczone,

Całuje gwiazdy lekko i bierze w ramiona

A ziemia, jak twe usta, brzoskwinią i winem

Napełnia welon nocy, co z księżycem płynie.

Wiem, droga, że nas miłość łączy i rozwodzi,

Jak wino nas upaja i jak morze chłodzi.

Z naszych oczu, z ust biorąc odwieczną przyczynę —

Oczy tęsknią za morzem, a usta za winem.

Gołębie w kościele Św. Aleksandra

Gdy słońce w górę biegnie jak złota wiewiórka,

Potrząsając ogonem puszystym w przestrachu,

Dwa gołębie, w dzień letni na kościelnym dachu

Przed upałem i kurzem kryją białe piórka.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.