drukowana A5
27.94
Kiejstut

Bezpłatny fragment - Kiejstut


Objętość:
159 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-288-0045-8

Qui per virtutem peritat non interit.

Plautus

Osoby

Kiejstut

Biruta, jego żona

Witold, syn

Jagiełło

Maria, jego siostra

Wojdyłło, mąż Marii, zausznik Jagiełły

Prora Bilgen, dowódca straży zamkowej Jagiełły.

Butrym, przyjaciel Kiejstuta

Aldona

Kuno, Krzyżak

Konrad, Krzyżak

Halban, Krzyżak

Wajdelota

Giermek

Rycerze, Wajdeloci, Zbrojni dworzanie, Najemnicy

AKT PIERWSZY

Teatr przedstawia salę w zamku wileńskim. Główne drzwi wchodowe w głębi, z prawej i lewej strony drzwi wiodące do dalszych sal zamkowych.Za podniesieniem zasłony po lewej stronie sceny ku przodowi siedzi Jagiełło na podwyższonym krześle tronowym. Obok niego z jednej strony stoi Maria, z drugiej Wojdyłło.

SCENA I

Jagiełło, Wojdyłło, Maria.

WOJDYŁŁO

Kres, wielki kniaziu, położyć należy

Tej bezczynności, co nie daje sławy!

Gdyś do krzyżowych wysłał mnie rycerzy,

Miałeś niechybnie Kiejstuta dzierżawy

Napaść i związek kazałeś mi ścisły

Zawrzeć z Zakonem, Zakon już gotowy;

Ale Jagiełło zmienia swe zamysły

I nie dopełnia zawartej umowy.

JAGIEŁŁO

podnosząc się z tronu

Ostro się stawiasz!

WOJDYŁŁO

      Bom ci wiernym sługą.

I twoją wielkość stawiam nad swe życie.

JAGIEŁŁO

zstępując z tronu i podchodząc na środek sceny

Jeślim się ważył w moich myślach długo,

To w moim sercu tkwi przyczyna skrycie;

Bo gdy do czynu chcę wyciągnąć ręce,

Jakieś wspomnienia łamią mnie dziecięce

I twarz szlachetna książęcego stryja

Wzrokiem mnie mierzy i wzgardą zabija.zamyśla sięMamże na niego iść, z Niemcami w zmowie,

Na niego, co mi ojcowską koronę

Z błogosławieństwem osadził na głowie?po małej pauzieA jednak ze snu budzą mnie natchnione

Głosy, co czynów żądają ode mnie...

WOJDYŁŁO

Nie czas rozważać: pośpiech dziś niezbędny!

Krzyżacy zbrojno czekają przy Niemnie.

JAGIEŁŁO

Co Witold powie?

MARIA

      Jesteś zbyt oględny.

Straszą cię, bracie, Witolda pazury?

JAGIEŁŁO

On był mi bratem.

MARIA

      Ale wrogiem będzie,

A wrogów zamiar trza uprzedzać z góry.

JAGIEŁŁO

Wojować zdradą?

MARIA

      Więc, jako narzędzie

Kiejstuta woli, siedź tutaj z pokorą.

Póki ci tronu twego nie odbiorą.

WOJDYŁŁO

Nie jesteś, panie, bezpiecznym. Zamiary

Wydać się mogą, gdy się sprawa zwlecze;

A nie przebaczy wówczas Kiejstut stary,

Nawet i Zakon gotów swoje miecze

Na ciebie zwrócić, gdy nie wyjdziesz z siłą

Poprzeć go wedle umowy...

JAGIEŁŁO

      Wojdyłło!

Wiesz, żeś przekroczył moich zleceń miarę

W układach z mistrzem.

WOJDYŁŁO

      Zatem wymierz karę,

Gdym źle zrozumiał myśl spowitą w słowa;

Sam Kiejstutowi wyznaj wszystko szczerze

Wydaj winnego: niechaj moja głowa

Okupi łaskę stryja i przymierze!

Ten jeden środek został ci — o, panie —

Gdy zmieniasz zamysł...

JAGIEŁŁO

      Chęć, co wzrosła we mnie,

Jak przeznaczenie, nie ulega zmianie.

Zawsze na przekór memu sercu idę...

Bo mną kieruje jakaś tajna władza,

W przyszłości świetną wskazując koronę,

I Litwę — jak się z wrogów wyswobadza,

I losy ludów w ręku mym złożone.

MARIA

Więc cóż się wahasz?

JAGIEŁŁO

      Dziwna pragnień sprzeczność

Chciałbym, by jaka żelazna konieczność

Tchnęła mnie naprzód...

MARIA

z ironią

      Byś mógł sam bez winy

Omijać ciernie, a zbierać wawrzyny.zapalając sięGdybym nie była niewiastą lecz mężem,

Każdy mój zamiar, choćby najczarniejszy,

W czyn bym natychmiast zmieniła orężem.

Ja bym nie dbała, czy się wina zmniejszy

Przez pozór zręcznie rzucon w oczy świadkom

Ale bym czoło stawiła wypadkom:

A ty, mój bracie...

wchodzi Prora Bilgen przez drzwi w głębi.

PRORA BILGEN

      Krzyżaccy posłowie,

Kuno i Konrad, przybywają tutaj,

Chcąc posłuchania.

WOJDYŁŁO

po cichu do Marii

      Stawili się w słowie.

JAGIEŁŁO

do Bilgena

Wprowadź ich zaraz.

Bilgen odchodzi. Jagiełło siada na tronie.

MARIA

po cichu do Wojdyłły

Radość swoją utaj.

Bo ci zanadto przez oczy wygląda.

Kuno i Konrad wchodzą przez drzwi w głębi.

SCENA II

Jagiełło, Wojdyłło, Maria, Kuno, Konrad.

KUNO

do Jagiełły się zwracając

Mistrz nasz potężny śle wam pozdrowienia.

JAGIEŁŁO

Wdzięcznym mu za nie.

KUNO

      Mistrz nasz wiedzieć żąda,

Gdzie się podziały wasze przyrzeczenia,

Któreś mu składał przez Wojdyłły usta,

Sam z własnej woli prosząc o przymierze.

JAGIEŁŁO

Mistrz zbyt ciekawy.

KUNO

      Nie ciekawość pusta,

Ale zwątpienie o twej dobrej wierze,

Skłania go wysłać nas, książę, na zwiady:

Czy się spodziewać pomocy i zdrady?

JAGIEŁŁO

z uniesieniem powstając

Wamże to mówić o zdradzie przystaje?

Wam, co się chlebem tuczycie obłudy,

Co, w sieć podstępów obce garnąc kraje,

Fałszem i zdradą ujarzmiacie ludy?

Coście na ziemi naszych ojców wzrośli

Jako na dębie pasożyt sromotny

I odbieracie soki latorośli,

I jadem rdzeń mu niszczycie żywotny!

KONRAD

Książę, rzecz próżna wojować językiem

I wszystkie winy zwalać na karb wrogów!

Nikt jeszcze szkody nie naprawił krzykiem,

Jeśli zaniedbał bronić swoich progów.

Szaleństwo tylko bezsilnie się miota:

Zwycięża rozum, wytrwałość i cnota.

JAGIEŁŁO

do Marii

Drwi z nas ten Krzyżak!

MARIA

uspokajająco

      Bracie!

JAGIEŁŁO

      Bądź spokojna:

Ulżyłem sercu, teraz słuchać mogę.

KUNO

Więc, mości książę, między nami wojna!

Zrzuciłeś maskę; my ruszamy w drogę.

Ale ci Zakon sowicie odpłaci.

Za przeniewierstwo i zniewagę braci.

WOJDYŁŁO

błagalnie do Jagiełły

Panie!

MARIA

tak samo

      Co robisz?

JAGIEŁŁO

      Niechaj się wygada

Nasz sprzymierzeniec.

KUNO

uroczyście

      W imieniu Zakonu,

Co nad pogaństwem znakiem krzyża włada,

Tę rękawicę rzucam ci do tronuzdejmuje rycerską rękawicę i rzucaJako zapowiedź, że jesteś wyjęty

Spod praw pokoju wraz z dzierżawy swemi,

Że ci przyniesiem w zamian bój zacięty

A spustoszenie i pożogę ziemi.

JAGIEŁŁO

Grozisz napaścią?

KUNO

      Ty ją sam na siebie

Ściągnąłeś, łamiąc układy wzajemne.

JAGIEŁŁO

A więc ja teraz wszystkie bóstwa w niebie

I wszystkie piekieł potęgi podziemne

Wzywam na świadki: jako mnie zmuszacie

Do rzeczy strasznej. Ulegam przemocy,

By ujść zniszczenia.

MARIA

      Słusznie czynisz, bracie.

JAGIEŁŁO

do stojącego we drzwiach Prory Bilgena

Wyprawę zaraz otrąbić tej nocy!

Niechaj we Wilnie zbiorą się rycerze,

Bo na Kiejstuta bezzwłocznie uderzę.Bilgen odchodzizwracając się do KrzyżakówCzy zgoda teraz? Jestem wam uległy.

KUNO

Jeżeli mamy ufać twej szczerości,

To zgoda, książę. cicho do Konrada A, to lis przebiegły!

KONRAD

tak samo do Kunona

Pragnął przymusu.

JAGIEŁŁO

      Teraz jako gości

Chcę was na moim podejmować dworze;

Cofnijmy wzajem słowa nazbyt żwawe,

A ja wam zamek i serce otworzę.zwracając się do WojdyłłyChodźmy, Wojdyłło, gotować wyprawę.

Wychodzi przez drzwi w głębi, za nim Wojdyłłoi Maria.

SCENA III

Kuno i Konrad.

KUNO

patrząc za odchodzącymi

Chytry to Litwin, chętkę ma zdradziecką,

Ale nie dorósł głową Zakonowi;

Zastawia sieci, bawi się jak dziecko,

Aż w własne sidła sam się w końcu złowi,

Rad by zagarnąć stryjowskie dziedziny

Z naszą pomocą, a potem u ludzi

Na nasze barki zwalić ciężar winy,

Mały okrawek oddając nam Żmudzi;

Lecz Zakon lepiej cele swe rozumie,

Niżby miał służyć młodzieniaszka dumie.

KONRAD

O, Zakon mądry! Skoro na łup czyha,

Umie napędzić w matnię dzikie zwierzę:

Gdy jedną ręką Jagiełłę popycha

Przeciw stryjowi, to drugą ostrzeże

Zaraz Kiejstuta, chcąc ich tak na zawsze

Zwaśnić i w walki wprowadzić najkrwawsze,

By potem z gruzów bratobójczej bitwy

Bez trudu zgarnąć wszystkie ziemie Litwy.

KUNO

Jasno pojmujesz, chociaż jesteś młody,

Jakimi drogi łatwiej biec do celu;

Wiesz, jako zwalczać pogańskie narody

Bez jawnych gwałtów i bez ofiar wielu;

Dlatego właśnie ciebie tu wysłali,

Byś Litwą zręcznie pokierował dalej.

KONRAD

Gra dosyć łatwa — chodzi tylko o to,

By żadnej stronie nie dać wziąć przewagi,

I gdy jednego złe losy przygniotą,

W jego obronie miecz wydobyć nagi,

I kłuć wciąż pychę Jagiełły młodzieńczą;

I jątrzyć tajne Kiejstuta boleści,

I czekać — póki sił swych nie wycieńczą.

Wchodzą Wojdyłło i Maria.

SCENA IV

Kuno, Konrad, Wojdyłło, Maria.

WOJDYŁŁO

Rycerze! dobre przynoszę wam wieści:

Jagiełło teraz jako lew się ciska

I z rozkazami śle po kraju gońce;

Więc rozpalimy wojenne ogniska,

Zanim trzy razy obróci się słońce.

KUNO

Pośpiech konieczny.

MARIA

      Choć raz ujrzeć muszę

Tę butę, starca, co pomiata nami,

Pod naszą nogą.

KUNO

      Książęcą ma duszę

Książęca siostra.

MARIA

      Wstyd mi czoło plami,

Żeśmy znosili wzgardę przez czas długi.

KUNO

Najsłodszy tryumf — ten który się wiąże

Z długim pragnieniem...

Wchodzi przez drzwi w głębi Prora Bilgen.

PRORA BILGEN

      Na wasze usługi,

Szlachetni goście, śle mnie wielki książę,

Aby wam wskazać gościnne komnaty:

Raczcie pójść za mną.

Kuno i Konrad wychodzą za Bilgenetn przez drzwi ta prawo.

SCENA V

Wojdyłło i Maria.

MARIA

rzucając się na szyję Wojdylle, z radością

      Wojdyłło! nareszcie

Poślemy krwawe Kiejstutowi swaty

I wyprawimy gody w jego mieście!

Nie chciał on do nas przybyć na wesele,

Mówiąc, że nasze małżeństwo bezcześci

Ich ród książęcy — i przed światem śmiele

Znieważał ciebie i mój wstyd niewieści:

Niechże więc teraz z własną szkodą zazna,

Żem poślubiła rycerza — nie błazna.

WOJDYŁŁO

Gdybym sam tylko zniewag był przedmiotem,

Ja, prosty człowiek, zapomniałbym o tem;

Lecz tyś mnie swoją miłością podniosła:

Więc gdy na dwoje spada cios potwarczy,

Za ciebie w piersiach duma mi urosła —

I mścić się będę, póki sił mi starczy,

Bo jestem twoim.

MARIA

      Wojdyłło! ja nie wiem,

Ja sama nie wiem, czyś ty rzucił czary

Na moje serce? że pali zarzewiem

Takiej szalonej miłości bez miary...

Bo mówią wszyscy, żeś ty niski rodem. —

A ty mi świecisz jako gwiazda przodem

Nad ziemią jaśniej od wszystkich mocarzy;

Mówią, żeś brzydki — a tyś mi piękniejszy

Od jutrzni, która na niebie się żarzy;

Mówią, że jesteś z ludzi najchytrzejszy

I jadowity złością jakby żmija —

A moje serce chętniej z ust twych spija

Ten jad palący niż słodycze wszelkie.

WOJDYŁŁO

Kochasz mnie, Mario?

MARIA

      Kocham wszystko w tobie

Czy złe, czy dobre, czy niskie, czy wielkie!

I to, co szpetne, jeszcze pięknym robię,

I Kocham wszystko co ci tylko drogiem,

A nienawidzę to, co ty jedynie.

Kto cię obraża, ten jest moim wrogiem,

A kto się targnie na ciebie — ten zginie!

Ja bym ci wszystko poświęciła inne:

Ludzkie uczucia i związki rodzinne,

I kraj, i prawo, i wolność, i brata,

I całą jasność słonecznego świata!

WOJDYŁŁO

Nie mów tak głośno, mój ty skarbie drogi:

Zgubić nas możesz...

MARIA

      Nie znam wcale trwogi

I jedną tylko wielką żądzą płonę:

Żeby ci zwalić cały świat pod nogi

I z gruzów jego zdobyć ci koronę,

Pod znakiem bogów, czy pod znakiem krzyża —

Wszystko mi jedno! Chwila już się zbliża.

WOJDYŁŁO

Stój! stój porywcza! Niechaj nie wie ucho

O myśli, która w sercu się ukaże...

Niech usta milczą...

We drzwiach z lewej strony ukazuje się Jagiełło.

SCENA VI

Wojdyłło, Maria, Jagiełło.

JAGIEŁŁO

      Teraz w zamku głucho...

Po ziemiach moich rozesłałem straże.

Potrzeba czekać jakiś czas cierpliwie...

Oczekiwanie męczy zaś i nuży;

Bo gdy się myślą stanowczą ożywię,

To chciałbym z całą gwałtownością burzy

Spełnić mój zamiar.

WOJDYŁŁO

      Często pomysł dzieli

Od wykonania cała przepaść zwłoki:

A trzeba tłumić pragnienia, jeżeli

Chcemy dojść wreszcie. — Każdy cel wysoki

Z trudem przychodzi osiągnąć.

Przez drzwi w głębi wpada z pośpiechem Prora Bilgen.

SCENA VII

Prora Bilgen, Maria, Jagiełło, Wojdyłło.

PRORA BILGEN

do Jagiełły

      O, panie!

Obmyśl ratunek, bo sprawa jest pilną.

MARIA

Co mówisz, Prora?

PRORA BILGEN

      Jak grom niespodzianie

Kiejstut z zbrojnymi zajął całe Wilno.

MARIA

Ty kłamiesz chyba?

PRORA BILGEN

      Na bogi! nie kłamię.

Nie miał oporu kto mu stawić w mieście;

Więc zdąża prosto ku zamkowej bramie.

JAGIEŁŁO

Co począć teraz?

MARIA

do Jagiełły i Wojdyłły

      Czymże wy jesteście?

Szkolnymi żaki? bezrozumną dziatwą?

Żeście mu dali tak się podejść łatwo.

Gdzie wasza czujność? gdzie wasza rozwaga?

Tak długo działać wzdragałeś się, bracie,

I pora przeszła! Kiejstut się nie wzdraga;

Zwietrzył coś pewnie, więc uderza na cię:

Broń mu się teraz!

JAGIEŁŁO

      Bronić się — daremnie;

Zbrojnych wysłałem z rozkazami w pole

I zamek pusty...

MARIA

      Zatem tak nikczemnie

Mamy się zdawać na Kiejstuta wolę

I żebrać łaski od niego...

WOJDYŁŁO

      Ja sądzę,

Żeby gwałt przyjąć uśmiechem przyjaźni,

Na oścież zamku otworzyć wrzeciądze,

A zaniechawszy oporu, co drażni,

Powitać stryja i jego drużynę,

Jakby tu do nas przybyli w gościnę.

JAGIEŁŁO

do Prory Bilgena

Spełń, co powiedział: każ odemknąć bramy,

Ze czcią powitaj i w zamek ich wprowadź.Prora odchodzi przez drzwi w głębi.do MariiTy zaś się rozchmurz: wszakże gości mamy!

MARIA

Jeżeli umiesz, możesz się radować,

Ale mnie hańba dolega zbyt silnie,

Bym mogła z wami płaszczyć się przed stryjem,

Pod jego stopy gnąc się tutaj, w Wilnie.

JAGIEŁŁO

Hamuj się, siostro!

MARIA

      Wstydem się okryjem,

A on nas zdepcze jak robactwo w gniewie,

Każe mi męża uwięzić...

WOJTYŁŁO

do Marii

      On nie wie

Pewnie o wszystkim. Książę mnie nie zdradzi:

Bądź więc spokojną...

Słychać głos rogu za sceną.

JAGIEŁŁO

      Bądźmy gościom radzi.

Słychać już brzmiący głos Kiejstuta rogu:

Trzeba z uśmiechem witać go na progu.

Podchodzi ku drzwiom w głębi, a przez nie wchodzi na scenę Kiejstut, za nim Butrym, Wajdelota i część zbrojnego orszaku.

SCENA VIII

Wojdyłło, Maria, Jagiełło, Kiejstut, Butrym,Wajdelota, Rycerze.

Cóż, mój synowcze? Spadłem niespodzianie

Jakoby piorun przy pogodnym niebie,

Chciałeś mi złożyć w Trokach powitanie

Z Niemcami społem — jam uprzedził ciebie;

Bo jako ojciec tej ziemi, dłoń czujną

Podnieść musiałem na zdradę podwójną:

Rodu i kraju.

JAGIEŁŁO

      Stryju!...

KIEJSTUT

      Ust daremnie

Kłamliwym słowem nie plam... Wiem zbyt wiele

I serce stare zatrzęsło się we mnie

Z bólu i zgrozy. Ty na wrogów czele!

Ty, co mi byłeś jako własne dziecko,

Ty z Krzyżakami chciałeś mnie zdradziecko

Podejść i smutnym podzielić się łupem

Na zgliszczach Żmudzi, nad stryjowskim trupem

Gdybyś sam godził na moje dzierżawy

I chciał mnie wyzuć i z tronu, i z sławy,

Gdybyś był nasłał najemne siepacze

Splamić krwią starca wiekowe siwizny —

Byłbym przebaczył, ale nie przebaczę

Zmowy z wrogami, a zdrady ojczyzny!

WOJDYŁŁO

Książę, zbyt często mylą nas pozory,

Gdy namiętności prawdę nam zakryją:

Niech więc wasz umysł, do posądzeń skory,

Zechce rozważyć...

KIEJSTUT

porywczo

      Milcz, ty zdradna żmijo,

Przez którą został dom książęcy splamion,

I tron, i łoże, i cześć rodu święta!

Tyż to śmiesz jeszcze skakać mi do ramion?

Kryj się z podłością, którą pierś twą wzdęta,

I pchaj Jagiełłę, aż do zbrodni ciemnej,

Ale się nie waż szczekać, psie nikczemny!

MARIA

przystępując do Kiejstuta

Stryju, ty męża nie hańb mi przed światem,

Bo jak drapieżny ptak do oczu stanę!

Masz nas w swym ręku: możesz być nam katem,

Lecz nie znieważaj!

KIEJSTUT

      Twe serce pijane

Szaleństwem zmysłów, żądzą szpetną, niską.

Wstyd swój zawlekło na brudne śmiecisko

I czystą miłość stargało rodzinną,

Aby pragnienia ugasić nieskromne:

Znoś więc dziś hańbę, której jesteś winną.

MARIA

z pogróżką

Stryju, te słowa kiedyś ci przypomnę.

KIEJSTUT

Dość próżnych sporów, zwracając się do Butryma

      Butrymie, weź straże!

wskazując na Wojdyłłę, Jagiełłę i Marię,Odprowadź więźniów: niech ich strzegą pilnie.

Pewnie niedługo Witold się ukaże

I wszyscy moi zbiorą się we Wilnie:

Więc gdy książęca przybędzie rodzina,

Będziem cię sądzić, Jagiełło... ciszej jak syna.

Butrym wychodzi ze zbrojnym orszakiem, zabierają Wojdyłłę, Jagiełłę i Marię, oddalając się przez drzwi w głębi.

SCENA IX

Kiejstut i Wajdelota.

KIEJSTUT

Smutny los starca, co już czas swój przeżył

I pokolenia, które go wydały,

Gdy, tracąc z oczu to, co czcił, w co wierzył,

Wśród nowych ludzi stoi skamieniały

I nie poznaje, jaka myśl im świeci,

I nie rozumie nawet własnych dzieci!

Mój Wajdeloto, mnie się ściska serce

Patrzeć, jak dawny obyczaj i wiara,

Prawość i cnota dziś są w poniewierce;

Jak się rozpada nasza Litwa stara

I jak się nowe pokolenia kształcą.

Co wszystkie prawa bóstw i ludzi gwałcą.

Lepiej mi było pójść w nadziemskie bory,

Z duchami przodków na rycerskie łowy,

A pozostawić świat ten, sercem chory,

Nowym przywódcom i nauce nowej;

Lecz, z wolą bogów, muszę trwać do końca

Jako ostatni przeszłości obrońca.

WAJDELOTA

Za to cię oni nagrodzą tą chwałą,

Która udziałem ludzi rzadko bywa:

Imię twe w Litwie będzie wiecznie brzmiało,

Wplecione w czynów szlachetnych ogniwa —

Bo ty nie zginiesz tak jak zwykły człowiek,

Choćbyś ofiarą padł smutnego losu,

Ale otrząśniesz sen śmiertelny z powiek

I w niebo wzlecisz z żałobnego stosu;

Na rączym koniu, w złocistej odzieży,

Z bawolim rogiem będziesz mknął przez knieje

I nawoływał do boju rycerzy.

Budząc w zwątpionych męstwo i nadzieję...

I tak przez wieki — aż pod twoją wodzą

W krwi i cierpieniu duchy się odrodzą.

Przez wejście z prawej strony wchodzi Butrym z kilku zbrojnymi, prowadząc za sobą Kunona i Konrada.

SCENA X

Kiejstut, Wajdelota, Butrym, Kuno, Konradi Zbrojni.

BUTRYM

wchodząc

Panie, w zamkowych zastałem komnatach

Tych oto Niemców, dwa krzyżackie gady.

Pewnie tu w Wilnie zostali na czatach,

Prowadząc tajne z Jagiełłą układy:

Więc gdy ich teraz dostałeś do ręki,

Możesz z nich prawdę wydobyć przez męki.

KIEJSTUT

Stój! stój Butrymie! Kiejstut się nie splami

Podobnym czynem niegodnym rycerza;

W otwartym polu ściera się z wrogami,

Lecz na bezbronnych nigdy nie uderza.

Nic chcę nic wiedzieć, co tutaj robili:

Dość mi, że zaszli pod litewską strzechę...zwracając się do Kunona i KonradaRycerze! wolni jesteście tej chwili;

Gdy jednak chcecie zrobić mi uciechę,

To u mnie teraz zostańcie w gościnie.

KUNO

Książę, szlachetność twoja w świecie słynie,

I jesteś kwiatem rycerskiego koła,

Choć chrzest pogaństwa nie obmył ci z czoła.

Więc, by dać dowód, jak cię Zakon ceni,

Chętnie gościnność przyjmą zaproszeni

Kuno i Konrad.

KIEJSTUT

do Butryma

      Chodźmy, druhu stary,

Zarządzić ucztę dla dostojnych mężów;

Możemy jeszcze potrącić w puchary,

Zanim w żelazo potrącim orężów.

Wychodzi przez główne wejście w głębi, za nim wychodzą Butrym, Wajdelota i zbrojni, na ichmiejsce po małej chwili wsuwa się Halban i stoiprzy drzwiach niewidziany.

SCENA XI

Kuno, Konrad i Halban.

KUNO

Za wcześnie Kiejstut otrzymał przestrogę;

Nam nie na rękę jest Wilna zajęcie,

Halban pobłądził.

HALBAN

występując na środek

Zgodzić się nie mogę

Na wyrok...

KUNO

Halban!

HALBAN

      Wypełniłem święcie,

Co mi kazano; a że Kiejstut prędki,

Nie moja wina. Zdam z wszystkiego sprawę...

Lecz poszukajmy miejsca do gawędki,

Bo mury czasem bywają ciekawe.

KUNO

Masz słuszność, chodźmy.

Kuno, Konrad i Halban wychodzą przez drzwi na prawo, na ich miejsce powraca przez drzwi w głębi Kiejstut, prowadząc Birutę, za nim wchodzą Aldona i Witold.

SCENA XII

Kiejstut, Biruta, Aldona, Witold, przy końcu Butrym.

KIEJSTUT

we drzwiach

      W sam czas przybywacie

Po ukończonym turnieju na gody.

Chcę się rozchmurzyć w wileńskiej komnacie,

Przypomnieć czasy, kiedym to był młody

I do Biruty, wówczas pełnej krasy,

Wdzięczył się, świeżą zabrawszy znajomość.

Siwa gołąbko, pamiętasz te czasy

Zaprawne miodem?...

BIRUTA

      E, wstydź się jegomość

Wspominać o tym przy dzieciach.

KIEJSTUT

      Cóż szkodzi?

Wszakże to prawdą, że byliśmy młodzi

I że ta młodość swój odblask różowy

Na pochylone rzucała nam głowy!

Wszak żeśmy byli miłością słoneczni,

Pełni tej barwy, co jest w świeżych kwiatach...

I dziś się jeszcze człowiek rozserdeczni,

Gdy wspomni sobie o minionych latach.zwracając się do BirutyWszak dobrze z sobą było nam, pieszczotko?

BIRUTA

Trzpiotasz się, stary!

KIEJSTUT

      Dobrze gdy my, starzy,

Możem odgrzebać jaką chwilę słodką:

Taki dzień drugi nieprędko się zdarzy,zwraca się do WitoldaLecz ty, Witoldzie, masz coś chmurną postać.

WITOLD

Ojcze... Jagiełło...

KIEJSTUT

      Nie ma nic strasznego,

Że musi chwilę pod kluczem pozostać,

Ale ty więcej troszczysz się o niego,

Niżeli o mnie...

WITOLD

      On dziś pokrzywdzony.

KIEJSTUT

Skrzywdzony? proszę!... Więc, gdy on zdradziecko

Gotów nas nawet Niemcom wydać w szpony,

To nie ma krzywdy; lecz gdy krnąbrne dziecko

Ja z obowiązku po ojcowsku skarcę —

Własny syn na mnie... — O, biedni my starce!

WITOLD

Ojcze, jam nie chciał dotknąć cię; lecz uważ:

Czy za daleko gniewu nie posuwasz,

Jeśli na własnym chcesz go więzić dworze?

Jagiełło dużo zawinił — rzecz pewna;

Lecz upokorzeń nikt znosić nie może

Z pogodnym sercem, jakby kawał drewna,

Obraza więcej niż skrzywdzenie działa

I budzi mściwość — czuję to po sobie:

Gdyby mnie taka przygoda spotkała,

To bym sam potem nie wiedział, co robię.

KIEJSTUT

W was młodych dziwną teraz butę widno:

Nadzory starych kłują was i ranią,

I z rąk ojcowskich karę przyjąć wstydno;

Ale wam nie wstyd zasługiwać na nią.

łagodniejZresztą, Witoldzie, chociaż jestem krewki,

Nie jestem przecie ni zły, ni uparty.

Chciałem, by poznał, że to nie przelewki

Ze mną, lecz całe więzienie — to żarty!...

Chcesz, bym go puścił zaraz?

WITOLD

      Jak za bratem

Wstawiam się za nim.

KIEJSTUT

zwracając się do Biruty

      Cóż ty stara matko?

Pewno z Witoldem trzymasz?

BIRUTA

      Jestem za tem,

By go uwolnić.

KIEJSTUT

      Tak wam idzie gładko!

zwracając się do Aldony — żartobliwieChyba Aldona poprze to, co robię,

I dalszą nawet surowość zaleci...

ALDONA

W tym razie, ojcze, i ja przeciw tobie.

KIEJSTUT

z żartobliwym oburzeniem

Więc wszyscy na mnie — i żona, i dzieci!

Może i Marię puścić mam z uwięzi?

Nawet Wojdyłłę?

ALDONA

składając ręce

Zrób to, ojcze złoty.

KIEJSTUT

poważnie

Wojdyłło winien wisieć na gałęzi;

Lecz co mam robić z wami? Mnie kłopoty,

A wam szafunek łask przypada w dziale.

Wchodzi Butrym przez drzwi w głębi.

ALDONA

do Kiejstuta

Tyś najłaskawszy, choć nie przyznasz wcale.

KIEJSTUT

spostrzegając Butryma

Jesteś, Butrymie? — a więc więźniów sprowadź

I zaproś także tu krzyżackich gości:

Będziemy wszyscy wesoło ucztować

W imię braterskiej zgody i miłości.Butrym odchodzi na prawo. — Kiejstut, zwracając się do Witolda, poważnie.Witoldzie! jednak muszę mieć rękojmię:

Jagiełło teraz wszedł na drogę mylną;

Sądzę, że każdy łatwo krok mój pojmie,

Jeśli zatrzymam dla pewności Wilno.

Z prawej strony wchodzą Kuno, Konrad, Halban.

SCENA XIII

Kiejstut, Biruta, Witold, Aldona, Kuno, Konrad, Halban.

ALDONA

spostrzegając Konrada

To on!

KIEJSTUT

      Co mówisz?

ALDONA

      Nic.

KIEJSTUT

      Takeś pobladła.

HALBAN

cicho do Konrada

Pilnuj się teraz!

KIEJSTUT

ukazując Krzyżakom na swoich

      To moja rodzina,

Zacni rycerze.

Krzyżacy oddają pozdrowienie.

ALDONA

na stronie

      Ach, na kształt widziadła!

Taki zmieniony.

KIEJSTUT

wskazując na Witolda

      Jednego mam syna,

Co mi pozostał, a litośne bogi

W mojego domu wprowadziły progiwskazując na AldonęCórkę, co lepsza dla mnie niż rodzona,

Lecz nieszczęśliwa.

WITOLD

      Bo to zdrajcy żona!

ALDONA

Ojcze!

KIEJSTUT

surowo

      Witoldzie, twój język ostry!

Nie powinieneś ranić swojej siostry.zwraca się do AldonyTy się zaś, dziecko, uspokój.

Przez drzwi w głębi wchodzą Butrym, Jagiełło, Maria, Wojdyłło i kilku rycerzy.

SCENA XIV

Ci sami. Butrym, Jagiełło, Maria, Wojdyłło, rycerze.

W ciągu całej tej sceny Aldona ściga oczami Konrada.

KIEJSTUT

do Jagiełły z powagą.

      Jagiełło!

Postępki twoje dotknęły mnie żywo

I gniew mnie uniósł... to już przeminęło.

Mam dłoń porywczą, jednakże nie mściwą;

Dużoś zawinił, lecz błądzisz jak młody.

Więc pierwszy rękę podaję do zgody.

Wyciąga rękę do Jagiełły, którą tenże bierze i całujeKiejstuta w ramię.

JAGIEŁŁO

Stryju....

KIEJSTUT

do Jagiełły

      Uściskaj Witolda; ten chłopiec

Za ciebie umiał nawet ojcu dopiec.

JAGIEŁŁO

ściskając się z Witoldem

Drogi mój bracie!

KIEJSTUT

      O całej tej sprawie

Zapomnę, wszystkim przebaczając winy,

Lecz jeden tylko warunek postawię...

JAGIEŁŁO

Zgoda na wszystko.

KIEJSTUT

      Tej całej krainy

Ja jestem stróżem i na mnie spoczywa

Obrona granic: więc, gdy dziś ogniwa

Dawniejszej spójni obce wpływy kruszą,

To moje ręce więcej skupić muszą

Sił do obrony. W zakład zgody wiecznej

Zostaw mi Wilno.

JAGIEŁŁO

z niezadowoleniem

      Wilno?

KIEJSTUT

      Tę ofiarę

Ponieś dla starca, by się czuł bezpieczny.Jagiełło szepcze z Wojdyłłą.Cóż, czy się zgadzasz?

JAGIEŁŁO

po chwili wahania

      Wymierzyłeś karę:

ponieść ją muszę.

KIEJSTUT

      A więc do świątyni

Chodźmy! tam niechaj Jagiełło ludowi

— Wiadomym swoje zrzeczenie uczyni;

Cóż, dobrze?

JAGIEŁŁO

      Spełnię, co stryj postanowi.

KIEJSTUT

Proszę was z sobą.

Kiejstut idzie ku drzwiom w głębi; za nim powoli wychodzą inni. Konrad chce wyjść za innymi, lecz Aldona zbliża się do niego i zatrzymuje go.Tymczasem wszyscy wychodzą prócz Konrada iAldony.

SCENA XV

Aldona i Konrad.

ALDONA

      Rycerzu! stój chwilę.

KONRAD

Co chcesz ode mnie?

ALDONA

      Nie patrz tak surowo,

Bo pod tym wzrokiem ja się próżno silę

Wydobyć z ust mych zalęknione słowo.

KONRAD

Więc puść mnie!

ALDONA

      Puścić! nie, na wszystkie bogi,

Raczej ci padnę kamieniem pod nogi

I piersią własną postawię zaporę,

Byś zdeptał, idąc, serce moje chore.

Puścić cię teraz! gdy po ciemnej nocy,

Po tylu latach spędzonych w żałobie,

Po wszystkich bólach mej doli sierocej,

Znowu jak niegdyś widzę cię przy sobie...

KONRAD

Ciemne to słowa. Twój umysł, jak mniemam,

Dotknięty jakąś boleścią tajemną:

Biedna! Dla ciebie ja pociechy nie mam.

ALDONA

O! nie mów tego!... nie kryj się przede mną!

Jam cię poznała, choć tak jesteś innym,

Że nikt cię w kraju nie pozna rodzinnym,

Że nawet, patrząc się, ojcowie starzy

Niczego w twojej nie dopatrzą twarzy.

Lecz choć tak jesteś dla wszystkich zmieniony

Przeczuło ciebie serce twojej żony.

KONRAD

Jaki szał dziwny? Senne przywidzenia

Za rzeczywistość bierzesz.

ALDONA

      Czyś z kamienia?

Że nie chcesz serca pokazać na chwilę,

Dla mnie, com męczarń przecierpiała tyle!

Ja ci nie wyjdę z najmniejszym wyrzutem,

Ja cię nie wydam nawet przed Kiejstutem

I na wieczysty ja się zgodzę przedział,

Byleś mi słowem miłości powiedział,

Że jesteś moim...

KONRAD

      Mylisz się niebogo:

Ja tu na Litwie nie znałem nikogo,

Pierwszy raz jestem...

ALDONA

      Ach, nie bądź tak twardy,

Gdy się zraniona do twych piersi tulę!

Czyliż ty dla mnie nie masz nic... prócz wzgardy?

Wszak żeś mnie kochał dawniej... kochał czule...

A ja cię dotąd wielbię jakby bożka,

Choć moja dola tak smutna i gorzka.po chwiliMożeś zapomniał ty o życiu swojem?

Może ci jakim zadanym napojem

Zatruli pamięć przeszłości?... To pewnie!

Lecz pozwól!... ja ci to wszystko przypomnę

A wspomnieniami zmiękczę i rozrzewnię,po małej pauzie z rozmarzeniemCzy przypominasz jezioro ogromne?

Nad nim sterczący stromej skały odłam,

Gdzie cię w noc cichą, miesięczną zawiodłam?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.