E-book
13.65
drukowana A5
41.88
drukowana A5
Kolorowa
61.16
Wiosna i inne cuda

Bezpłatny fragment - Wiosna i inne cuda

tomik poezji


Objętość:
95 str.
ISBN:
978-83-8221-607-3
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 41.88
drukowana A5
Kolorowa
za 61.16

Dedykacja

Dla Mamy w podziękowaniu za trud włożony w moje wychowanie. Dla dwóch cudów, które zostawiły w moich wspomnieniach najpiękniejsze chwile — dziadkowi i Pawłowi. Za każdym razem kiedy o Was pomyślę w moim sercu rozkwitać będą najpiękniejsze kwiaty tego Świata…

Słowa dedykuję wszystkim tym, którzy chcą, a nie potrafią odkryć w sobie najlepszego Przyjaciela… Pamiętaj, na Tobie wszystko się zaczyna i kończy. Jesteś nieskończonością. Pokochaj siebie — bo jesteś wiosną i cudem.

„Jeżeli chcesz, by cię objęto, otwórz ramiona”.

Recenzja

Łukasz Sitko to młody, dobrze zapowiadający się poeta, który nie spoczął na laurach po publikacji pierwszego tomiku. Przeciwnie, zrobił krok naprzód, „idzie jak burza” dostarczając czytelnikowi nowych wrażeń, przeżyć i emocji w postaci niniejszego zbioru wierszy. Może już niebawem zapisze się w kanonie klasyki polskiej poezji, czego życzę mu z całego serca.

W twórczości Autora dominuje zauważalna dojrzałość, autentyzm, prostota słowa, cała gama uczuć, krótko mówiąc na kartach „Wiosna i inne cudadzieją się prawdziwe cuda. A to wszystko za sprawą chłopaka, którego serce zawładnęła poezja. Jak sam o sobie pisze w wierszu „Jestem wiosną, jestem cudem” :

Jestem wiosną, jestem cudem,

przebudziłem się

w swym cieniu,

ubrany we wczorajszy szept

i zapomniałem spojrzeć na życie.

Nie wiedziałem, że deszcz

rozmywa na twarzy emocje

i poszukiwałem słońca

nie widząc go w sobie.

Uciekałem swoimi ścieżkami,

gubiłem czas zaplątany w krwiobiegu,

zapominałem pielęgnować

swój ogród w duszy.

I gdy spoglądam na zegary,

wiem, że zmieniają się pory roku,

dostrzegam kolory na mych tęczówkach

i wiem, że jestem wiosną, jestem cudem.

Te kilka słów wystarczy, aby czytelnik zrozumiał, że każdy człowiek, bez wyjątku jest cudem.

Podobnie Autor pisze o rzeczach codziennych, wydawałoby się mało znaczących, którym nadaje pietyzmu, sensu. Ubiera w słowa to, czego rozum nie jest w stanie tak do końca racjonalnie pojąć, albowiem jak źrenice mogą dryfować po oceanie niewypartych emocji?! Otóż mogą, a Łukasz Sitko doskonale ten niecodzienny obraz maluje wersami: „(…) szum morza / kołysze okruchy nieba / pozostałości po przeszłości / opadają na dno (…)”. Kilka prostych słów, a jakże wymownych.

Jest jeszcze „coś” w poezji Łukasza, co nie pozwala przejść obojętnie obok jego tomiku. To „coś” to nic innego jak wrażliwość na innych, na rzeczy, przyrodę — na świat jaki nas otacza. To cenna zaleta, jakże pomijana w szarej, zabieganej rzeczywistości. Poeta umie zatrzymać się, zastanowić, przeanalizować, zadawać pytania „dlaczego”, a tym samym wskazywać kierunek, w którym czytelnik winien szukać odpowiedzi. Niemniej nie narzuca niczego, daje wolność i swobodę wyboru… jak w wierszu Echo: „(…) epidemia pragnień / chwile między ustami / w wolności / czuję się szczęśliwy (…)”.

Nie pozostaje mi nic innego, jak ponownie zatopić się w poezji Autora niniejszego tomiku, albowiem „Wiosna i inne cuda” to strawa dla duszy i otwartego umysłu. To proste słowa, bez ubarwień, górnolotnych stwierdzeń, to po prostu wiosenny cud istnienia, narodzin poety na miarę XXI wieku.

Kasia Dominik

Recenzja

Nie znam człowieka, który nie cieszyłby się z nadejścia wiosny. Czym ona zasłużyła sobie na taką popularność? Nadzieją, którą daje, kolorami i zapachami, odnową, światłem…? Przede wszystkim wiosna pozwala zapomnieć o tym, co smutne, co bolało, co było ponure. Jeszcze na moment zmusza do retrospekcji, żeby w końcu wybuchnąć kafeterią szczęścia i nowego życia.

Taką wiosnę zwiastuje tom poetyckich miniatur Łukasza Sitko — Wiosna i inne cuda. Autor snuje refleksje nad tym, co minęło, co przeżył, co doświadczył i z tej poezji wypływa jedno — jego bohater liryczny to człowiek doświadczony przez los. Z bagażem przeżyć, którymi mógłby obdzielić wielu ludzi i jeszcze by zostało. Na szczęście bohater ten przeszłość zamyka na kłódkę [Origami].

Autor o blaskach i cieniach życia pisze bez zadęcia, wyszukanych metafor, bez przepychu środków językowych. To dlatego każda użyta przenośnia ma tak wielką moc i oddaje bogactwo treści: czas swoje piętno / zaznacza / w uśmierconych / szansach [Origami] i znów / chowam serce w kieszeń / przyklejone do landrynek / tak pachnie absurd [Playlista].

Autor rezygnuje z pustosłowia, obszernych opisów lirycznych, rozbudowanych strof. Bodaj tylko jeden wiersz w całym tomie — Origami — wyróżnia się od pozostałych budową, wszystkie mają cztery strofy. Ale dla Origami ta budowa nie jest przypadkowa, nadaje mu niepowtarzalny charakter i podkreśla to, co w wierszu jest najważniejsze — podkreśla deklarację podmiotu lirycznego.

Wiele można wyczytać z wierszy i między wierszami Łukasza, ale godne podkreślenia jest to, że Autor próbuje odpowiedzieć na ważne pytania i z mniejszym bądź większym skutkiem udaje mu się to, a przede wszystkim uświadamia, że człowiek jest cudem, tak jak cudem jest wiosna…: i gdy spoglądam na zegary / wiem że zmieniają się pory roku / dostrzegam kolory na mych tęczówkach / i wiem że jestem wiosną, jestem cudem [Jestem wiosną, jestem cudem].

A wiersz Będę to swoista obietnica Autora, obietnica, którą każdy Czytelnik powinien złożyć przed samym sobą…: i czasem między zdarzeniami / ułamkiem kosmosu / piękną chwilą w innych / będę… [Będę].

Dziękuję za możliwość przeczytania Twojej poezji i życzę wiosny przez całe życie

— Robert Chamczyk —

Warszawa, 7 lipca 2019 r.

Jesteś…

jesteś w każdej końcówce oddechu

jesteś we wschodzie i zachodzie słońca

jesteś w gwieździe co spaść nie chce

jesteś światłem mimo, że w mroku

szeptem między palcami

dotykiem w zastygłych sercach

płomieniem świecy na wietrze

pąkiem róży kwitnącym zimą

kawałkiem nieba w naszych źrenicach

Aniołem podnoszącym skrzydła

podmuchem wiatru na policzkach

i tęczą za naszym domem

zatrzymanym czasem na fotografii

najpiękniejszą podróżą w naszych wspomnieniach

miłością wyższą od Mount Everest

jak miód łatającą szwy duszy

***

Ku Pamięci mojemu kuzynowi — Pawłowi

Puzzle

wspomnienia

ocierają o pękające szwy

niebo

potrafi upaść każdego dnia

załamują się

wskazówki odmierzające chwile

Ty i ja

gubimy się szukając siebie

słowa

kaleczą nawet pustkę

echo wypełnia

to co niewypowiedziane

jutro

nie dba o nikogo

i wciąż za mało wszystkiego

by układać puzzle z traum

***

fotografia: Natalia Kupferschmidt

Przystanki

nie dostrzegasz cudów

przed nosem i za uszami

w nocy i o poranku

jest tętno

uśpione niebo

bezsenność kołysze myśli

odrywają się soplami lodu

rysując po duszy

haftuje na bliznach

znamionach i ranach

na dłoniach i stopach

wzór na szczęście

upajam się amnezją

ból zawieszam za mgłą

zostało mi kilka przystanków

dlatego nie żyję na próbę

***

fotografia: Weronika Kowalczyk

Słoneczniki

zostawiam połowę uśmiechu

niczym pocałunek tęczy

bez smutku

i skazy

to co było

zostawiam za sobą

smutek

w deszczu się rozpływa

bezsenne niebo

budzi się do życia

w słońcu

rodzę się na nowo

zachwycam się

tym co poza zasięgiem

motylem przelatującym

obok słonecznika

***

fotografia: Natalia Kupferschmidt

Niewzruszenia

nie rozpadam się

nie jestem krą lodową

nie łamię się

na ułamki i liczby dziesiętne

jestem energią

między impulsami serca

budzącym się dniem

na końcu drogi mlecznej

jestem kumulacją

upadków codzienności

spowiedzią

sam na sam z niebem

za mną

zostawione trzęsienia

w kurzu zostawione

niewzruszenia

***

fotografia: Diana Puchalska

Origami

przez smutne palce

spoglądam do wewnątrz

tworzę origami

czas swoje piętno

zaznacza

w uśmierconych

szansach

kolejna wiosna

między minutami

chwila ulotności

tęsknota za niemożliwym

nie płynę pod prąd

odsiewam niepotrzebność

przeszłość zamykam na kłódkę

***

fotografia: Natalia Kupferschmidt

Wszystko

płatki róży

na alabastrowych policzkach

otulają skazy duszy

zatapiają się we mgle

w oceanie tego co za nami

gdy mówię wczoraj

zabijam przeszłość

i znikają gwiazdy te kłamiące

niewidzialne stają się miejsca

komórki szare

pory roku

strzępki zaufania

byłaś mym wszystkim

każdym jutrem

dla którego budziłem się

teraz patrzę w niebo

***

fotografia: Natalia Kupferschmidt

Od nowa

czekam

na wzruszenie ramionami

bawełniane słowa

są katalizatorem na ból

obudzone nadzieje o poranku

na zapukanie do serca

w pominięciu koszmarów

przywołując spokój

rozświetlenie oczu

znalezienie drogi

co będzie przebudzeniem ze światłem

uwikłaną moimi zaprzeczeniami

twój cień

uwięziony między akapitami

między tęsknotami

zaczynam wszystko od nowa

***

fotografia: Diana Puchalska

Noc

noc zapukała do serca

rozsypały się okruchy snu

niespokojne myśli zerwane z łańcuchów

tańczą tango między neuronami

ból szepcze do ucha

w zagraconej głowie życie waży tonę

połowa jest do remontu

id, ego, superego

koszmary rysują po duszy

omamy haftują blizny

biała podłoga i sufit

łzy, poty, trzęsienia wewnętrzne

rozmyła się podłoga

świt otwiera powieki

wszystko nadal białe

z wielkiej chmury uciekają motyle

***

fotografia: Diana Puchalska

Krzyżówka

bywam śladem

małym punktem w galaktyce

hasłem w krzyżówce

do rozwiązania

bywam płomieniem

połowy oddechem

i połowy wdechem

kompilacją wspomnień

bywam wiosną

w której nawlekam kwiaty

pachnące niebem

na wargach z wczoraj

bywam zmysłami

nasycającymi twardówki

zaklinają nawet szepty

w dotykach nieprzypadkowych

***

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 41.88
drukowana A5
Kolorowa
za 61.16