E-book
20.48
Wiktor K. i jego twórczość

Bezpłatny fragment - Wiktor K. i jego twórczość


Objętość:
115 str.
ISBN:
978-83-8104-062-4

Fotografia
94.12.06

— Jako psychologia, wydobywania autentycznej osobowości (najbardziej efektywnego i przyjemnego stanu twórczego bez zawirowań estetyczno-relatywistycznych, fałszywych deklaracji w udziale w świecie).

Ma tu znaczenie „umiejętność” fotografa i zrazem „ukazywanie się” osoby w ugruntowanej tożsamości w udziale autonomicznym — autokreacyjnym. To „pretekst” osobowy w relacji, wymuszenie indywidualności w poczuciu absolutnym (kompleks boga). Czyli terapeutyczna właściwość bo poczucie tożsamości — jedności organicznej własnego ciała z rzeczywistością, pozostaje metafizyczną koniecznością bytu na zawsze, co nie ma konkluzji z nie wiem jak odległą tradycją. Spotkanie geniusza z wariatem, przy czym ta przemienność przebiega zgodnie między jednostkami.

Fotografia jest za razem dziedziną zupełną i tu powyższe literaturownie owego przypadku jest wolną, nieskrępowaną dywagacją w odniesieniu do obrazu fotograficznego i wcześniejszego procesu. Literatura jednak pozostaje koniecznym uzupełnieniem — fotografia reklamowa obraz i tekst pisany grafika, w końcu technika komputerowa udziwniająca obraz, aż do surrealistycznego absurdu, gdzie funkcjonuje autonomicznie bez „słów”, a kusi jedynie estetycznym pięknem wolnym od koniunkcji i odniesień, jednak tylko dzięki technice!? i ściśle w dziedzinie!

Fotografia, to na tyle absolutna forma przekazu, co niegdyś prymitywnie fizyczne Orawa rządzące umysłem człowieka — bardziej jednak zaskakująca, ponieważ oderwana od tradycyjnego modelu wszechświata materii mechanicznego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni „namacalnie” czyli najbardziej bezpieczny to grunt.

Lecz zawsze było tak, że ludzie wierzyli w obrazki, czy to urojone w mózgu, psyche i tam zatrzymane, stwarzające niepokoje chorobowych dewiacji — sen: czy to przedstawione, uwidocznione, wykreowane dla wspólnoty gatunku — jaźń. Zmianie ulega jedynie forma i bez względu na ewolucyjny pułap istnieją archetypiczne wartości, dziś jednak wysmakowane wysoce technicznie i symbolicznie czyste.

Wystawa 2001

Michał Wojtalik

„2001” — 01.01.2001

Od narodzin spośród wielu tzw. Laboratoriów, w których przy pomocy rozmaitych technik wykorzystywałem Formę ostały się dziedziny dwie: pisarstwo i fotografia. Jawnie dochodowa, poprzez portretowanie ludzi — publiczna, dająca prócz wizerunku samego w sobie, jak się okazało przeżycia niemal psychoterapeutyczne osobom znajdującym swe miejsce przed okiem obrazu. W tych okolicznościach powstało wiele prac. W konsekwencji doprowadzona do perfekcji technika zeszła na plan dalszy. Fotografia stała się generalissimą działań. Magicznym współistnieniem poza okolicznościami wielogrupowych spędów i ceremonii oraz z drugiej strony wpędzającej w szaleństwo samotności. Portretowanie jest ową wyjątkową sytuacją bez kielicha- czary świata i szpitala wariatów z izolatką. To cudowne opętanie w poszukiwaniu, tymczasem mentalnie innych nowych form wyrazu. No bo i cóż mamy do dodania obecnymi czasy. Marazm i nieustające, aż po znudzenie żonglowanie wartościami z nikłym prawdopodobieństwem prawdziwego odkrycia. Podczas obrządku portretowania wobec tak narzuconego Wszechświata skłaniam się choćby do wykrzesania wewnętrznego poczucia niepokoju, co daje osobie obrazu wejście na próg refleksji i myśli, zatrzymania. Model jedynie jest rozświetlony jak wybuch supernowej, a reszta studio tonie w nieprzeniknionej czerni. Co do form zaś innych happeningowych stworzyłem empiryczny projekt Skarbonki w triadycznym zlepku klasycznej świnki, biedronki i słonia. Być może okaże się pomysłem nie bez dna.

Poniekąd już zaowocowało to możliwością fotografowania ludzi mniej lub bardziej elitarnych grup kulturowych polskiej rzeczywistości.

Odwiedzali mnie wspaniali goście jak: Duczmal, Stuligrosz, Eichelberger bardzo ciekawa dusza, Hanuszkiewicz, Beksiński będący później zamordowany we własnym mieszkaniu, Pągowski, Zanussi, skrzypaczki- siostry Sokołowskie i wiele innych znakomitości.

Poczynając od października 1999, przy współpracy niezbędnych fachowców, w narastającym napięciu i wymuszanym przez organizatora terminem otwarcia wystawy styczeń 2000 doszło do wernisażu i prezentacji.

Był dzień 10 marca B.U.W Warszawa ul. Dobra, godzina dwudziesta. Nowoczesna industrialna przestrzeń znakomicie harmonizowała z monochromami prac w dużych formatach, wraz z wyświetlanymi na betonowych filarach negatywami i dokumentalnym filmem z sesji zdjęciowej.

Znalazły się tu portrety wcześniejsze, które uznałem za dobre dokomponowanie do twarzy znanych osób. Urozmaiciło to ekspozycje i zarazem dobitniej podkreśliło ukryty kontekst mej ontologii. Zamierzenia tego chyba jednak nikt nie odczytał, może kilku bliskich znających mnie ludzi.

Uważając, że byłoby to łatwiejsze w interpretacji kolorystycznej zredagowano później bodaj w „Życiu Kultury”: …Prace technicznie świetne… ręka zawodowca… ale nie ma w nich zaskakujących środków ekspresji. Naturalnie, że nie ma. Jest gęba, a nie sztuka w zamierzeniu ujęta klasycznie bez ceregieli i efektów specjalnych, właśnie urobiona w czarno-białej fotografii.

Na przekór tak fascynującą młodą demokrację jarmarczności, billbordowej tandety papugi polskiej.(Papuga polska-felieton.) Osoby tak popularne, rzucone na rzeź ogłupiałej od zmysłowych wrażeń społeczności, tymczasem w instynkcie samozachowawczym walczącej o przetrwanie. Tutaj znajdują się w otoczeniu neutralnym, nieco samotni, gębą vis a vis.

Od tamtych wydarzeń upłynęło trochę czasu i coraz mniejszym zaskoczeniem jest, że tak skrzętnie przemyślany projekt skarbonki okazał się bezdenny i śmieszny.Dla dobrej sprawy i pokrzepieniu serc pozostała magia współistnień i nasze portrety, oraz otwierający nowe milenium dokument "2001".



Wielkie podziękowania dla osób będących w mych obrazach, a szczególnie dla znakomitego fachowca Doktora Michała Wojtalika z kardiochirurgii dziecięcej Poznań.


Ekipa współpracująca: Tomasz Koczorowski — asystent niezastąpiony, profesjonalista

Aga Kurkowska — fryzury, fryzjerstwo „KURKA MODNA”

Aga Mia Szymczak — make up

Paweł Deska — wizażysta, stylista

Maja Anyszkiewicz — obróbka zdjęć
Eryk Zieliński — główny koordynator działań
Bogdan Furmann
Dorota Śmiechowska, Anka Oponczewska

Wszystkim Wam wielkie dzięki

Wojciech Eichelberger
Zbigniew Hołdys
Ilona Felicjańska
Agnieszka Duczmal
Jan Jakub Kolski
Konrad Drzewiecki
Maja Komorowska
Maja Ostaszewska
Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.