E-book
6.83
drukowana A5
37.32
drukowana A5
Kolorowa
66.14
Wierszykowe Pomagajki

Bezpłatny fragment - Wierszykowe Pomagajki

Wierszykowa Mama


5
Objętość:
259 str.
ISBN:
978-83-8104-656-5
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 37.32
drukowana A5
Kolorowa
za 66.14

Ta książanka należy do:

Poznajmy się lepiej. Pokoloruj mnie :)

Od czego zacząć?

Od czego zacząć… czyli instrukcje od autora, jak wykorzystać tę książkę w pełni:


1. Książkę powinno się czytać z dzieckiem w spokojnym, cichym miejscu. Można ją czytać również rodzicom i opiekunom. Dla nich też znajdzie się coś ciekawego.


2. Książki pod żadnym pozorem nie wolno czytać w stanie zestresowanym, gniewie, smutku czy pośpiechu.


3. Książka, choć oferuje mądre rady, to nie jest magiczną różdżką — i sama z siebie, bez odpowiedniej pracy nad problemem, nie wywoła żadnej zmiany w zachowaniu.


4. Książkę można czytać na różne sposoby:

· od deski do deski;

· od wierszyka do wierszyka;

· od kolorowanki do kolorowanki;

· od Stron Złości do Balonów Spokoju;

· do góry nogami — opcja polecana jedynie jeśli jesteś nietoperzem albo masz jego zdolności.


5. Książkę należy czytać powoli, a także zatrzymywać się zawsze, gdy dziecko będzie miało jakieś pytanie.


6. Żeby w pełni wykorzystać możliwości tej książki, potrzebne Ci będą:

· kredki (najlepiej świecowe, odradzam pisaki),

· nożyczki,

· balon do dmuchania,

· długopis lub ołówek.


Do pracy z książką przygotuj też torbę cierpliwości, garnek dobrego humoru i butelkę empatii.

Mam dla Ciebie prezent

Dziękuję Ci!

Dziękuję Ci, że mi zaufałeś, drogi czytelniku.

Dziękuję Ci, że z tysięcy książek dla dzieci to właśnie Ta, którą teraz trzymasz w ręku, znalazła się w Twoim koszyku.


Za powierzone mi zaufanie mam dla Ciebie prezent.


Gdy wyślesz do mnie na adres info@bajkowytata.com zdjęcie lub skan dowodu zakupu tej książki (rachunek, faktura, potwierdzenie, które sklep wysyła na email), dodatkowo otrzymasz za darmo:


· E-book tej książki w formacie epub lub pdf;

· Audiobook;

oraz

· 5 złotych zniżki na zakup kolejnej pozycji literackiej, którą właśnie przygotowuję.


Jeśli w Twoim koszyku znalazł się e-book, a nie książka drukowana, otrzymasz wszystkie pozostałe dodatki, czyli audiobook i zniżkę.


Po lekturze zapraszam na mojego bloga:


www.bajkowytata.com


Pozdrawiam bajkowo

Bajkowy Tata

Początek

Cześć,


Na imię mi Antoś. Antoś Wyjątkowski. Miło mi Cię poznać. Opowiem dziś Tobie o mojej mamie. Jest ona bardzo mądra. Dla mnie to najmądrzejsza osoba na całym świecie. Zawsze, gdy mam z czymś problem, wymyśla dla mnie wierszyk i rozwiązanie pojawia się, jak przez machnięcie magiczną różdżką.


Z tej historii i mądrych wierszyków dowiesz się:

— Jak bez nerwów zrezygnowałem z pieluch i nocnika;

— Dlaczego owoce i warzywa stały się dla mnie ważne;

— Co zrobiłem, gdy miałem zatwardziały problem w brzuszku;

— Po co nauczyłem się dbać o czystość i higienę;

— Dlaczego lenistwo jest przereklamowane;

— W jaki sposób poradziłem sobie, gdy koledzy się ze mnie śmiali;

— Jak bez krzyków i wrzasków chodzić z rodzicami na zakupy;

— Że pewne słowa i zachowania mają iście magiczną moc;

oraz

— Czemu polubiłem się uczyć i chodzić do szkoły.


Wierszyki zaczęły się od dnia moich drugich urodzin. Pamiętam ten dzień dokładnie. Mama postanowiła, że zacznie mnie przekonywać do porzucenia pieluch i nocnika. W zamian proponowała duży, zimny i wysoki tron — jak mówił na niego tata, — w łazience. Sam jego widok, z wielką dziurą w środku, do której można z łatwością wpaść, wzbudził we mnie przerażenie. Pomijam fakt, że nawet nie mogłem się na niego wspiąć, a co dopiero usiąść wygodnie. Strasznie się wtedy denerwowałem. Łzy płynęły mi nieprzerwanie jak wodospad. Usłyszałem wtedy ten wierszyk i wszystko się zmieniło. Czytaliśmy go z mamą codziennie, próbując jednocześnie zaprzyjaźnić się z białym, dziurawym siedziskiem w łazience. Zdarzyło się nieraz zasikać dywan, ale kto nie próbuje — ten nie zyskuje. Teraz nie wyobrażam już sobie noszenia wszędzie ze sobą pieluchy między nogami czy nocnika pod pachą. Zamiast tego mogę do plecaka zabrać więcej zabawek.

Nocniku, nocniku

W jakim kolorze był Twój nocnik? A może jeszcze jest w użyciu? Pokoloruj.

Nocniku, nocniku, mój Ty pomocniku,

Gdy się poznaliśmy, nie było mi do śmiechu,

Mamusia sadzała mnie na Ciebie, pełna ciepłego uśmiechu,

Ja jednak płakałem, wyrywałem się i kopałem,

Z wygodnych, jednorazowych pieluszek zrezygnować nie chciałem.

Nocniku, nocniku, mój Ty pomocniku,

Całe życie robiłem pisiu i kupkę w pieluszki,

Nagle rodzice zmuszają mnie, żebym przed tym ściągnął ciuszki,

Nie wiedziałem najpierw, co w tym jest fajnego,

Przecież robiąc w pieluchę, mogę równocześnie bawić się z kolegą.

Nocniku, nocniku, mój Ty pomocniku,

Mamusia raz, dla odmiany, założyła mi majciochy,

Od razu zauważyłem, ile dzięki temu mam radochy,

Nic mnie między nogami nie uwierało,

Wygodniej i szybciej też mi się biegało.

Nocniku, nocniku, mój Ty pomocniku,

Gdyby nie Ty, bawiłbym się z kupką w gatkach,

Gdyby nie Ty, roznosiłbym smrodek po wszystkich sąsiadkach,

Dzięki Tobie umiem już siusiać na dworze,

Czasem jedynie jeszcze Tata mi trochę pomoże.

Nocniku, nocniku, mój Ty pomocniku,

Przeżyliśmy wspólnie wspaniałe chwile,

Na pewno będę Cię wspominał długo i mile,

Przyszedł jednak czas naszego rozstania,

Bo umiem już siusiać bez z Ciebie korzystania.

Nocniku, nocniku, mój Ty pomocniku,

Toalety są dla mnie o wiele wygodniejsze,

Nocniki są odpowiednie dla dzieci mniejszych,

Żegnaj więc, mój drogi przyjacielu,

Na pewno pomożesz jeszcze dzieciom wielu.

Poniższe miejsce wykorzystaj na notatki, wyklejanki i rysowanki. To jest Twoja książka. Po niej TRZEBA rysować, szkicować i ją kolorować.

A tak wygląda szczęśliwe dziecko bez pieluszki. Pokoloruj jego spodenki na jakiś ładny kolor.

Pytania do nocnika

Pytania i zadania do wykonania wspólnie:


1. Pamiętasz, kiedy nocnik przestał Ci być potrzebny? Wpisz chociaż rok poniżej:


»


2. Co przekonało Cię do zaprzyjaźnienia się z toaletą?


»


3. Jeśli jeszcze nocnik jest Twoim najlepszym kompanem, kiedy zaczniesz korzystać z toalety? Wpisz chociaż miesiąc i zaznacz go na swoim kalendarzu.


»


4. Co pomoże/pomogłoby Ci zacząć korzystać z toalety?


»


5. Narysuj poniżej lub na kolejnej pustej stronie siebie (najlepiej jak umiesz), jak korzystasz z toalety:

Puf i Pufinka

To jest Pan Zdrowoząb — pokoloruj go na jakiś zdrowy kolor

Przygoda z ceramicznym łazienkowym tronem to jeszcze nic.


Kiedy pierwszy raz w życiu, w wieku czterech lat, babcia poczęstowała mnie domowej roboty pachnącym cynamonem i rozpływającym się po wszystkich zębach czekoladowym batonikiem, nie chciałem już jeść nic innego.


„Żegnajcie, warzywa, do widzenia, owoce!” — mówiłem.


Dobrze pamiętam, że mogłem wtedy obejrzeć aż trzy długie bajki w telewizji. Tak długo mamcia dyskutowała z babcią na ten temat. Mama była wtedy bardzo niezadowolona i niezwykle zmartwiona. Denerwowała się, kiedy przez długie tygodnie nie chciałem jeść nic poza słodyczami.


Na szczęście, relacje z babcią, moje zdrowie i myślenie o słodyczach, uratowała taka opowieść:

Cukierkowa kraina, mlekiem i miodem płynąca,

A w niej para włochatych kuleczek mieszkająca,

Mają na imię Puf i Pufinka,

I bardzo wesoła jest z nich rodzinka.

Mieszkają w miejscu, którego każde dziecko im zazdrości,

Gdzie na śniadanie, obiad i kolacje je się tylko słodkości,

Mama zębów później myć nie każe,

A czasu na kąpiel i spanie nie ma na ich zegarze.

Wszystkie drzewa i rośliny zrobione są z cukrowej masy,

Jeziora i rzeki to mleko miodowe, w której pływają ananasy,

Nikt nie zmusza tu dzieci do jedzenia tłustej kiełbasy,

Bo co dzień można wybierać zupełnie inne, pyszne, słodkie frykasy.

Puf i Pufinka to małe niebieskie kuleczki,

Na co dzień wymyślają ciągle to nowe po słodycze wycieczki

Znaleźli ostatnio, na polu Ptasiego Mleczki,

Puchate, sztuczne, z waty cukrowej owieczki.

Jedzą cukierki bez pamiętania,

Aż brzuchy ich bolą od tego objadania,

Niedługo będą potrzebować pomocy do wstawania,

Bo brzuchy staną się za ciężkie od tego niezdrowego cukru zajadania.

Puf ma już tylko dwa zęby zdrowe,

Pufinka ma ich więcej, za to są połamane i dziwnie brązowe,

Do dentysty nie pójdą nawet za dwa czekoladowe dęby,

Wolą, aby wyrwał im pozostałe, Świstak Krzywozęby.

Jak się wprowadzili do tej krainy cukierkowości,

Myśleli, że nie ma na świecie większej przyjemności,

Jedzenie słodyczy sprawiało im przecież tyle radości,

Nikt nie powiedział im jednak o cukru szkodliwości.

Warzyw też nikt tu nigdy nie widział,

Gdyż regulamin krainy tego nie przewidział,

Plotkę jednak biała mewa roznosi,

Że w puszystych chmurach, mieszka para, co cukru nie znosi.

Krainę zbudowali tylko ze zdrowej żywności,

Bo warzywa i owoce służą naszej zdrowotności,

Poprawiają humor i wzmacniają nasze kości,

Dbają o wzrok, słuch i tworzenie w mózgu mądrości,

Witamin i Minerał, tak się nazywają,

Przepisów na pyszne warzywa bez liku posiadają,

Cukierków i batonów w swoje kuchni nie mają,

Pomimo tego, jeść bez przerwy uwielbiają.

Puf i Pufinka zmęczeni już byli smakiem cukierków,

Brzuchy ich bardzo bolały na samą myśl o zjedzeniu kolejnych żelków,

Postanowili poznać nowych z chmur kolegów,

I nie być już częścią mieszkańców cukierkowej krainy szeregów.

Po miesiącu przebywania w Minerała i Witamina krainie,

Odzyskali energię i radość jaka z jedzenia płynie,

Puf z odporności i zdrowia teraz słynie,

A brzydki zapach z ust Pufinki od słodyczy już na zawsze zginie.

Zrzucają teraz co dzień na cukierkową krainę,

Do gotowania zdrowych posiłków maszynę,

Aby każdy mógł skorzystać i o zdrowotności warzyw się dowiedzieć,

Następnie, polecić przyjaciołom i tę historię im opowiedzieć.

Bo gdy pysznej, pomarańczowej marchewki dostawę do brzucha się zrobi,

Wzrok nam się poprawi, a skóra ładnie odnowi,

Bo gdy smacznemu Panu Brokułowi otworzy się ust naszych bramy,

Każdemu wysiłkowi fizycznemu z łatwością radę damy,

Jeśli zamiast batonów, winogron słodkich i soczystych się najesz,

Zobaczysz z jaką energią, zamiast bólu brzucha, z kanapy wstajesz,

Jeśli w gorący dzień, zamiast szkodliwych napojów kolorowych, zjesz arbuza zdrowego,

Stwierdzisz, że na pragnienie nie ma już, poza czystą wodą, nic bardziej ożywczego.

Nie znaczy to jednak, że całkowicie z ciastek trzeba zrezygnować,

Należy jedynie nauczyć się nad cukrowym głodem panować,

Raz dziennie, mały batonik to jeszcze nie tragedia,

Byle ilość zjedzony w ciągu dnia warzyw była odpowiednia.


Przesadziłem z cukrem — w jakim kolorze pomalujesz teraz moje zębiska?

Pytania od Pufa i Pufinki

1. Policz, ile masz już zębów. Zapytaj też kogoś dorosłego, ile jeszcze w ciągu całego życia Ci wyrośnie. Wpisz odpowiedzi poniżej:


»


»


2. Wymień lub narysuj 5 zdrowych rzeczy, które lubisz jeść:


»


»


»


»


»


3. Jak często i jak długo trzeba myć zęby, aby były zdrowe? Wpisz poniżej:


»


4. Ile razy dziennie powinniśmy jeść warzywa i owoce, żeby mieć zdrowy organizm?


5. Kiedy ostatnio Twoje zęby rozdrabniały jakiś owoc? Narysuj, co to było:

Król Leon

Król Leon — uwielbiam purpurę i złoto, ale to Ty decydujesz, jak mnie pokolorujesz.

Całkowicie ze słodyczy nie zrezygnowałem. Zrozumiałem jednak, że nie są one dla mnie dobre, zwłaszcza niektóre. Podjąłem z mamą decyzję, że jak bez marudzenia zjem warzywa z obiadu, do tego trzy razy dziennie przekąszę jakiś owoc, to jeden przygotowany przez mamę batonik czy cukierek dostąpi zaszczytu rozpuszczenia się w moich ustach.


Wiecie, że dużo zdrowsze i bardziej pożywne od sklepowych słodyczy są domowe wypieki?! Dlatego teraz, z mamą, raz w tygodniu przygotowujemy nasze własne słodkie, zdrowe przekąski. Napisz do mnie, to prześlę Ci przepis na super-czekoladowo-orzechowe Kulki Mocy.


Zła dieta, w tym jedzenie słodyczy w nadmiarze, wywołuje nie tylko brzydki zapach z buzi czy oponkę na brzuchu. Wiesz, czym skończy się nadmierne jedzenie słodkości i unikanie owoców oraz warzyw? Zaraz zrozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi! Dbaj o to, co jesz. Później mi podziękujesz. Sposób, który chłopiec o niebieskich oczach przekazał Królowi, sprawdziłem już na sobie. Czyni cuda. Słuchaj teraz uważnie:

Król Leon mieszkał w ogromnym królestwie,

Tron objął, gdy miał 5 lat, czyli jeszcze w dzieciństwie,

Poprzednio rządziły tu same mądre głowy:

Król Stefan Wielki, Król Wodzisław Wspaniały

oraz Król Leon Senior — ale tylko do swego życia połowy.

Królestwo Owocówko, tak zostało przez pierwszego władcę nazwane,

Skąd na całą rozległą krainę różne owoce były co dzień zrywane,

Przy zamku rosły najlepsze owocowe drzewa,

Oferowały soczystość, miękkość i co tylko do zdrowia potrzeba.

Wszyscy mieszkańcy korzystali z dobrodziejstw urodzaju,

Pracując ciężko i jedząc do woli, jak to było w zwyczaju,

Tylko Król Zatwardziały nie korzystał ze skarbów natury,

Nie był jednak z tego powodu zły czy ponury.

Bardzo lubił przechadzać się po okolicznych sadach,

Uwielbiał tam raczyć swych gości na wystawnych obiadach,

Nie oszczędzał wtedy na tłustych mięs wyborze,

Gdyby polować nie umiał, to byłaby dopiero plama na honorze.

Król natomiast nie widział sensu w owoców jedzeniu,

Lubił tylko po sutym obiedzie odpoczywać w drzewach cieniu,

Tak też robili jego przodkowie, wielcy przecież Królowie,

Nie mógł przecież zmienić tradycji jedzenia, bo jeszcze ktoś się dowie?!

Leon miał jednak małą tajemnicę, o której nie mówił nikomu,

Trzymał ją w sobie i strasznie się męczył w swoim własnym domu,

Wszędzie, gdzie się udał, był albo noszony, albo na koniu wieziony,

Tylko w jedno miejsce Król chodził piechotą i nie zabierał korony.

Męczył się tam przeogromnie, cierpiąc straszne katusze,

— Chyba w końcu komuś o tym problemie powiedzieć muszę,

Brzuch mi rozpiera strasznie od środka,

Mam tę przypadłość od najstarszego przodka.

Kiedy coś zjem i próbuję kupkę później z siebie wyrzucić,

Zaczynam płakać i się ogromnie smucić,

Wyginam się, pierdzę, pcham z sił całych,

A nawet nie mogę wydusić bobeczków małych.

Postanowione, ogłoszę dziś w Królestwie, co następuje:

„Kto swego Króla kocha i szanuje,

Problemu wagę poważa i pojmuje,

Tego na rycerza ostatecznie pasuję,

Jeśli lekarstwo skuteczne dla Króla przygotuje!”

Zjawił się pierwszy, skośnooki śmiałek z Przedmorza,

Zarzekał się, że na każdą przypadłość jest jego proszek z węgorza,

Król wypróbował lekarstwo nowe,

I tak się zaczął krztusić, dławić, że aż upadł na swe schody diamentowe.

Drugim śmiałkiem był wysoki, dobrze zbudowany blondyn z Portu,

Obiecywał, że na pewno Królowi pomoże talerz jego z wodorostów tortu,

Leon niechętnie zjadł cały cuchnący kawałek

I widzieliśmy już tylko lecący za uciekającym blondynem wałek.

Ostatnim chętnym, który odważył się u Króla zjawić,

Był mały chłopiec o niebieskich oczach, co lubił w sadzie przypałacowym się bawić,

Przyniósł on Królowi koszyk jabłek z drzew po wschodniej zamku stronie

Oraz koszyk śliwek z jaskini, gdzie ogromny smok wielkim ogniem zionie.

Król tylko spojrzał zmęczonym okiem, grymas zrobił na twarzy,

— Jak to mi pomoże, — powiedział, zanosząc się śmiechem, — możesz żądać co tylko Ci się wymarzy,

— Jedz, mój Królu kochany, śliwki trzy razy dziennie i jedno jabłko po każdym posiłku,

A zarzekam się na zdrowie swoje, że pozbawi Cię to długiego i męczącego wysiłku.

Król Leon, już po dwóch dniach stosowania kuracji,

Nie mógł zaprzeczyć chłopca o niebieskich oczach racji,

Posłał więc szybko po niego

Swojego jedynego, najwierniejszego giermka zaufanego.

— Czego zatem — mówi Leon, jak się już spotkali, — pragniesz, chłopcze drogi?

Może Ci pomóc, jak ktoś jest Ci wrogi?

Może rycerzem chcesz stać się i wstąpić w Armii Królewskiej progi?

Może wystarczą Ci najlepsze w tej krainie ruskie pierogi?

— Mam już kota, — mówi chłopiec, — z którym bawić się mogę,

Mam rodziców, co wspierają mnie, gdy zaniemogę,

Mam też zdrowie, więc i w polu rodzicom pomogę,

Może tylko kucyka, abym mógł szybciej pokonywać do domu drogę?

Król tylko szeroko się uśmiechnął,

Ręką znacząco na giermka machnął

I w kilka minut przed chłopcem kucyk stanął,

Wywołując w niebieskich oczkach szczęścia łezkę małą.

Od tego pamiętnego dnia, tam gdzie Król chodzi piechotą,

Kto miał rozpierający w brzuszku problem, chodzi już z ochotą,

Bo kuracja małego chłopca była robotą wspaniałą,

Która uratowała krainę Zatwardziałego Króla całą.


Połącz kreski w jeden zamek i pokoloruj zamek dla Króla

Pytania od Króla

1. Czy Ty też kiedyś czułeś się jak ja? Co Ci pomogło? Napisz poniżej:


»


2. Jak jeszcze można było mi pomóc? Napisz chociaż dwa pomysły:


»


»


3. Jak nazywa się moja magiczna królewska kraina? Napisz i narysuj poniżej, jak ją widzisz oczami wyobraźni:

Tadeuszek

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 37.32
drukowana A5
Kolorowa
za 66.14