E-book
6.83
drukowana A5
18.3
drukowana A5
Kolorowa
38.64
Wiersze zebrane cz. III Zwątpienie

Bezpłatny fragment - Wiersze zebrane cz. III Zwątpienie

I Człowiek/ II Miłość/ III Zwątpienie

Objętość:
58 str.
ISBN:
978-83-8221-579-3
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.3
drukowana A5
Kolorowa
za 38.64

***

Czuję twą zimność, nie dotykając ciała

Jesteś tak cicha i ogromnie mała,

Przestań, nie, nie zabijaj się,

Przestań nie… e!

styczeń 1984

***

Gdy spłoną już do reszty

Setki ludzkich ciał

Będę wtedy ochotę miał

By powiedzieć ci

To, co prawdą było

A ty nie chciałaś w to uwierzyć

maj 1984

***

Pytam cię, czemu się buntujesz

Czy chcesz by na świecie była radość?

O nie, nigdy, przecież oni prędzej zniszczą cię,

zanim to wszystko osiągniesz.

Daj sobie spokój

Przecież to widać że walczysz o pokój.

maj 1984

***

Jest takie uczucie

Co nie zna litości

Katorżniczą siłą zabija

I męczy do szpiku kości

maj 1984

***

Gdy wieko twej trumny przymkną

Wstań i krzycz

Chcę żyć!

Więc wstałeś i cóż ujrzałeś?

Kompletnie nic.

maj 1984

***

Zapomnieć o sobie

Zapomnieć o świecie

Wejść w błogą próżnię

i dać się rozlecieć

sierpień 1985

Zniszcz rzeczywistość

Zniszcz rzeczywistość jak zniszczyłeś siebie

A jednak myślisz za trudne to dla ciebie

Ale nie, jest zupełnie inaczej

I co by nie było ja ci wybaczę


Użyłeś już sporo środków

A ten pozostał ci na ostatku

Choć siła kwiatów zniszczyła mnie

Ja tobie mówię tak nie jest źle


Wiele już się wycierpiałeś dotąd

A ty mnie pytasz, dokąd, dokąd?

Idziesz tak jak ja szedłem

Aż w końcu się rozszedłem


Rozszedłem się z życia sensem

Jak gdyby był moim transem

Wśród tylu rzeczy

Nie ma tej jednej by się wyleczyć


Choć patrzysz na to z góry

Boże nie, nie ma tu w całym dziury

Jest to realizm i rzeczywistość

Która się zmieni w sensu pustość


Gdy wśród zieleni i czerni

Nie wszyscy są wierni

A my to widzimy inaczej

Więc nie płacz a ja wybaczę


Surrealizm ogarnia nas

Jest tak ciemny jak las

A jednak w ciemnościach

Mgliste światło się tli


To światło to nadzieja

Która wraz z czasem się przedziera

Ty mi mówisz, że widzisz ich

A tam nie ma już nic


Przed tysiącem lat…

Jakbym widział tam nas

Siedzieliśmy w kołysce ludzkości

W bezsensownym akcie namiętności


Gdy zniszczę rzeczywistość

I nienawiść zamienię w miłość

To będziemy mogli wrócić tam

Gdzie pierwsi ludzie mieli swój dom

październik 1983

Hair — Włosy

Hair to ludzkie włosy

Jak śpiew niosący smutku głosy

Przechlapałeś swój czas

Nie dla siebie dla mas


Nierealny świat

Tak mówił mi brat

Teraz, gdy nie ma go

Kto mi obetrze łzę, kto?


On nie chciał umierać tak

Zwykle i normalnie

A ten świat pełen obłudy

Działał na niego fatalnie

I te piekielne nudy, — które dręczą nas

Znikną, — gdy przyjdzie czas


I tylko włosy nam zostały

Zabrano nam pacyfę i korale

Zieleni mniej nadzieja odchodzi

Czy jest prawdą, że śmierć cicho przychodzi


Pamiętajcie, że jeśli ktoś przetrwa

I mimo walki wytrwa

A gdy wszyscy nie zginiecie

Ja proszę o to czy wiecie


Ginęli ludzie pięknie i dumnie

Mnie nie przybijajcie kwiatów na trumnie

Bo zginę tak zwyczajnie jak brat

W tym świecie, który dla niego był jak kat


„Dotykam słońca i serce bije

Wiem że było i jest czyjeś

Kroczę po księżycu jak po torcie

Przy fanfarach i aorcie”


Ktoś z naprzeciw schylony podąża

— dokąd to człeku zdążasz

— idę przed siebie w gąszcz wszechświata,

— Wzywa mnie tam głos po latach.


Ktoś krzyknął — błysnął nóż

Trudno stało się już

Z sercem na ręku idę przed siebie

Już nie potrafię żyć bez ciebie

Dlatego ten nieprzewidziany krok

Odsunął me ciało w bok


I tak dużo już zrobiłeś

I cisza ogarnia nas i w uszach dzwoni

Myśli mam szybsze niż potok mowy

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.3
drukowana A5
Kolorowa
za 38.64