E-book
9.56
drukowana A5
24.7
Wiersze

Bezpłatny fragment - Wiersze

2018


5
Objętość:
116 str.
ISBN:
978-83-8126-870-7
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 24.7

Wiersze

Miłość

Miłość kwiatem najpiękniejszym w ogrodzie zakwita

Gdy się serce z drugim sercem w alejce spotyka

Gdy wraz wezmą się za ręce i poczują drżenie

Zrozumieją wnet oboje, że to przeznaczenie


Że to miłość najwspanialsza jest przez los wskazana

Wraz ze szczęściem i wiernością na zawsze im dana

A gdy wiara i nadzieja  kiedyś ich opuszczą

Miłość zawsze  pozostanie nieprzebytą puszczą.

Szczęśliwy ogród

Piękny ten ogród, gdzie kwiaty szczęśliwe

Do słońca wdzięcznie wyciągają ręce

Gdzie drzewa wysmukłe, krzaki rozłożyste

A trawy tak bujne, jak łany złociste.


Szczęśliwy ten ogród co radością woła

I ludzie szczęśliwi, widząc dookoła

Tyle życia i nadziei jasnych

Na dni spełnień radosnych i smutków zagasłych.


Piękny i szczęśliwy jest ogród twych marzeń

Uczyń go wspanialszym, siłą serca zdarzeń

Bo czar jego i urok w twojej leżą mocy,

Dbaj więc i pielęgnuj go za dnia i w nocy.

***

Z pragnienia stworzone

Z ciała zrodzone

Rozkoszą malowane

— szczęście

Dar od niebiosa

Bogini bosa

Ludziom rzucona prosto w ramiona

— miłość

Wiara

Szczęściarz, który ją posiada

Wierzyć umie szczerze

W Boga, w miłość i braterstwo

Ja czasem nie wierzę.

Czuję jednak brak tej wiary

W trudnych chwilach życia

Brak mi siły i odwagi

Do dalszego bycia

Ale miłość i nadzieja

Blisko wiary stają

I gdy tej już w życiu nie ma

One szczęście dają.

Nadzieja

Nadzieja to krucha iskierka przymierza

Kiedy jej zabraknie — czas donikąd zmierza

Ona rozjaśni najciemniejsze strony,

kto ja posiąść zdoła, będzie ocalony.


Lecz gdy wiara od nadziei zbyt daleko stoi

Nikt już czasu minionego, do nas nie dostroi

Pustka, niemoc wezmą górę nad życiem człowieka

Jakże ciężko przyjdzie żyć, gdy już nic nie czeka.

***

Kwiat ścięty przed mrozem

Pięknem nie zadziwi

Miłość zabłąkana

Owocu nie wyda

Ziarno w złą glebę posiane

Plonem nie ucieszy

Człowiek, choć zda się szczęśliwym

Choćby w myślach zgrzeszy.

Myśli moje

Myśli, myśli — ptaki czarne

Krążą ponad głową moją

Chciałyby założyć gniazdo

Lecz spłoszone siąść się boją.


Myśli, myśli — orły białe

Was wyglądam z utęsknieniem

Niechaj powiew waszych skrzydeł

Da mym zmysłom ukojenie


Białe, czarne — myśli lotne

Życie moje w was złączone

Bądźcie świata mego cieniem

Szczęścia chwile nieskończone.

Mały chaber

Ziarno życia kłosem szczęścia obrodziło

Łany bujne zachwycają blaskiem swym

Wiatrem gnane przechylają się na boki

Siejąc szczęścia słodkie chwile tu i tam.


Wśród tych łanów mały chaber się wyłania

Zagubiony w złotych barwach kłosów tych

Krzykiem głośnym chce obwieścić swe istnienie

Lecz wołania nie usłyszy wielki świat


Więc udaje, że jest jednym z kłosów wielu

I kołysze się na wietrze w górę, w dół

Lecz nie widać w jego ziarnach drobin szczęścia

Zawsze będzie małym chabrem pośród zbóż


I choć dobre kłosy wzięły go w objęcia

Kołysankę, niczym matka szepczą mu

Jest wciąż smutny i samotny w tej gęstwinie

Zagubione i płaczące serce ma.

***

Rodzisz się iskierką

Żyjesz ptakiem wolnym

Nie pozwól by cię starość uczyniła

Człowiekiem … bezwolnym.

***

Stoisz zatopiona w ciszy

Serca bicia nikt nie słyszy

Choć miłością świat rozbrzmiewa

Ludzie są jak w lesie drzewa


Są samotne, choć w gromadce

I wesołe w smutku masce

Wiatr kołysze je na boki

Świat ich mały choć  wysoki


Lecz gdy w górę, wyżej spojrzysz

Życia w nich iskierkę dojrzysz

Tyle ciepła w sobie mają

I miłości nie doznanej

I pieśni duszą śpiewanej


Rosną w lesie jak w rodzinie

Ale później, gdy czas minie

Stoją smutne i samotne

Taki od nich chłód powiewa.

Myślisz sobie, stare drzewa.


Może w drzewach jak wśród ludzi

Miłość z czasem się rozbudzi?

Przecież drzewa te stojące

To samotnych serc tysiące.

W ogrodzie miłości

W ogrodzie miłości zakwitają róże

Żółte, pąsowe, maleńkie i duże

Miłością nazwane, bo uczuciem płoną

Do życia się garną, słońca ciepło chłoną.


Być jedną z wielu róż w tym ogrodzie ślicznym

Nasycić swe zmysły pięknem romantycznym

To marzenie nawiedza co dzień myśli moje

Budzi wyobraźnię, wznieca niepokoje.

Lustereczko

Lustereczko, powiedz mi

Czy to wszystko mi się śni

Czy prawdą jest, że swe serce

Złożę w darze w jego ręce?


Tak, to prawda- lustro rzekło

Twoje piękno go urzekło

Ciepło ciała zniewoliło

Strzałą amora ugodziło.


On ci będzie przyjacielem

I kochankiem i partnerem

Uwierz w czystość jego duszy

Nikt wam szczęścia nie zagłuszy


Och, lusterko małe, śliczne

Ty znasz myśli moje czyste

Wiesz jak wielką jest radością

Ze obdarzył mnie miłością


Kocham go swym sercem całym

Świat mi dotąd był zbyt małym

Dziś jest wielki, rozjaśniony

Bo miłością przepełniony.

On i Ona

On i ona, piękna para

Dziś szczęśliwa, roześmiana

Ona śliczna, w bieli cała

Taka przy nim księżna mała


On wytworny, w gali całej

Podał rękę swojej małej

W niej obrączka złota lśni

Szczęście swe na jawie śni


Dziś dwa serca połączyli

W podróż życia wyruszyli

Bagaż ich to miłość wielka

Dziś skończona ich rozterka


Dalej razem będą zdążać

Razem marzyć i pożądać

Niech ich droga w szczęście wiedzie

W świat miłości niech powiedzie.

Jak kwiat

Jak kwiat, który opadł w zimny dzień

Jak łzy, które trawią oczy smutne

Tak ty dziś samotny, stary bard

Śpiewasz pieśń, która w duszy twojej łka.


Jak wiatr, który zrywa liście z drzew

Jak dzwon, który budzi martwą ciszę

Tak ja dziś swobodna niczym ptak

Który skrzydłami marzenia swoje pisze.


Czy będzie jeszcze w życiu naszym dzień

Gdy w dalszą drogę wybrać nam się uda

Jak para dzikich koni, wolnych gwiazd

Ruszymy tak na przekór siłom złym


I jak kwiat co rozkwita w blasku dnia

Jak wiatr, który echem w polu goni

Tak nas, wędrujących pośród dróg

Już samotność i tęsknota nie dogoni.

Droga do szczęścia

Wyczaruj mi proszę, świat pełen szczęścia

Świat ludzi radosnych, wolnych od nieszczęścia

Gdzie jeden, drugiemu swobody nie gasi

Gdzie nie ma podziału na wasi i nasi


Podaruj mi życie, o jakim marzyłam

Niechaj ideały, w które tak wierzyłam

Będą wyznaczały granice ludzkości

I by nikt nikomu nie zabrał bliskości

Do drugiego człowieka, do kraju, do Boga

Bo ta bliskość, to do szczęścia

Najwłaściwsza droga.

Graj Cyganie

Graj Cyganie, graj nam rzewnie

Niech muzyka się rozlegnie

Niech zadźwięczy echem w lesie

Niech ją wiatr, hen w dal poniesie.

Dawniej, gdy w taborze żyłeś

Pieśni piękne sam tworzyłeś

Dziś, gdy miasto cię wchłonęło

Twoją pieśnią zawładnęło.

Nie zatracaj jej uroku

Graj jak dawniej, aż do zmroku

Choć na świecie pieśni  raj

Ty Cyganie, graj nam graj.

Wyliczanka

Raz, dwa, trzy, liczę ja, liczysz ty

Liczysz chmury na koronie

Liczysz gwiazdy w nieboskłonie

Liczysz mgiełkę  z rannej rosy.

Liczysz, liczysz i nie widzisz,

Ze liczeniem wszystkich  dziwisz.


Po co liczyć gwiazdy w niebie

Inni zrobią to za ciebie

Cóż ci z mgiełki, tak ulotnej

Z rosy srebrnej i wilgotnej?


Zamiast liczyć te ułudy

Popatrz w koło, same cudy

Ptaszek śpiewa, kwitną kwiaty

Świat jest piękny i bogaty

Nie licz mu bogactwa tego

Bo przeliczysz się …kolego!

***

byłam — tchnieniem

                marzeniem

                westchnieniem

jestem — rosą

                półnagą,

                pół bosą

                taką wierną,

                brzemienną

                promienną

będę — cieniem,

              nocy mgnieniem

              wspomnieniem.

Marzenie

Gdybym mogła być motylem

Tęczą lata ubarwionym

Chciałabym ulecieć w dal

Gdzie świat zda się nieznajomym.


Tam, wśród kwiatów rajskich, ślicznych

Pośród źródeł wód przejrzystych

Wolność się z rozkoszą miesza

A swoboda dech zapiera

Jednak martwi mnie niepewność

Czy znajdę tam przyjaciela?


Bez przyjaźni trudne życie

Choć uroki rajskie kuszą

Kto mi poda dłoń w potrzebie

Kogo moje łzy poruszą?


Gdy zadaję to pytanie

Nie pragnę już być motylem

W barwach pięknych, w rajskim gaju

Pragnę zostać tu gdzie jestem

Wśród przyjaciół, w moim kraju.

Koncert

Palce po klawiszach biegną

Wnet się dźwięki z nich rozlegną

Muzyka, jak woda głębi

Przestrzeń całą wnet wypełni.

Dźwięki chłonę i pojmuję

Że muzykę w sobie czuję

Że jej czaru lotna fala

Błogim ciepłem mnie zniewala.

Jakim trzeba być artystą

By dać dźwiękom barwę czystą

By muzyką móc poruszyć

By nas oczarować, wzruszyć?

Perła

Malutka kropelka, perełka

Zrodzona na morza dnie

Choć drogę długą przebyła

Pragnieniem życia wciąż tchnie.

Czystą toń głębi w sobie ukryła

Siły magiczne moc wielką dały

A słońca złotego promienie gorące

Prawdziwe piękno perle nadały.

Blask

W perle iskra drży zamknięta

W bezkresnej otchłani

Dążyć będzie do jasności

Do cichej przystani.

Serce w matni uwięzione

Bólem swym przeszywa

Perło, daj mu iskrę złotą

Niech radość przeżywa.

Diament, płomyk wśród kamieni

Niczym w perle iskra

Brylantową tęczę szczeliną przeciska.

Iskra z czerni uwolniona

Błyszczy jakby gwiazda

Odnalazłszy cichą przystań

Na zawsze zagasła.

Kropla wody

Tyle blasku w sobie miała

Mała kropla wody czystej

Zatopiona niczym ognik

W niezmąconej toni mglistej.


Choć maleńka, taka była

Siłę w sobie wielką miała

Ona jedna na pustyni

Ciału, życie swe oddała.


Chrońmy więc tę perłę życia

Wszak od niej się rozpoczęło

Tu początek świata drzemie

W niej też życie się zaczęło.

Muzyka

Słyszę muzykę lekką, przyjemną

Dźwięki jak myśli do mnie przybiegną

Wstaję i tańczę wkoło i wkoło

Och, jak cudownie, och, jak wesoło.

Pytanie

Czym jest miłość, tęczą barwną

A nienawiść, chmurą gradną

Dobro, czym jest, życia tchnieniem

A zło, jego mrocznym cieniem.

Prawda, to perła na ziemi

Kłamstwo zaś garścią kamieni.

Czym odwaga, w boju chwałą

A tchórzostwo wadą małą

Czym jest radość, dzieckiem hożym

A cierpienie, darem bożym

Co to pycha, tej nie znamy

No, a wolność? Ją kochamy!

***

Chciałabym być ptakiem i polecieć, hen

Aż po horyzontu znikający cień

Lecieć swobodnie, wysoko nad chmury

I życie postrzegać beztroskie, tam z góry.


Płynąć w powietrzu jak łódka na fali

A złe sercu chwile, pozostawić w dali.

Losie daj skrzydła, wolności przesłanie

I pozwól mi poznać tej swobody smak.

Zagubione uczucie

Dałeś mi przyjaźń, ale to za mało

Żeby moje serce ciebie pokochało

Dałeś mi słońca promyki na dłoni

Lecz nawet ich ciepło, szczęścia nie dogoni


  Otworzyłeś przede mną do rozkoszy wrota

  Na wspomnienie których, budzi się tęsknota

  Wchodziliśmy odważnie po szczęścia drabinie

  Wierząc, że uczucie nigdy nie przeminie


Przeminęło, odeszło jakby sen niechciany

Wybraliśmy różne drogi, a ląd był nieznany

Choć tęsknota i wspomnienia były drogowskazem

Drogi nie odnaleźliśmy, by znowu być razem.

Cień

W mrocznej poświacie zagubiony cień

Odchodzi dostojnie jak po nocy, dzień.

W dali słychać jeszcze szelest suchych liści

Odszedł i zabrał wszystkie moje myśli

Wiatr mroczny porwał też wspomnienia

Biegnę więc, wołam, lecz nie ma już cienia.

***

Moja mała Ojczyzna

To ten skrawek Ziemi

W którym szczęście swe znalazłam

I źródło nadziei.


To ten ogród w barwach tęczy

Dęby rozłożyste

Krzewy, kwiatem obsypane

I trawy soczyste.


Świat dźwięczący ptaków śpiewem

Blaskiem słońca rozjaśniony

Choć dawniej był snem zaledwie

Dziś wiem, że to sen spełniony.

Bursztyn

Jantar, bursztyn piękny, miodny

W nim drobinka wody czystej

Niczym życie w żyle złota

Zagubione w toni czystej.

Fale go unoszą czule

Jakby łajbę bez żeglarza

I kropelkę wody złotej

Pozostawi w hojnym darze.

***

Jak kwiat przywiędły, od zapachu wolny

Jak zwierz zraniony, niezdolny do skoku

Tak człowiek z miłości piękna obnażony

Podąża jak ślepiec, zagubiony w mroku.


I choć światła nie widzi, drogi się nie lęka

W sercu jeszcze rany nie zagasłe krwawią

Bez miłości, bez przyjaźni — życie to udręka,

Ale ciągle jest nadzieja, że jeszcze się zjawią.

Pożegnanie z morzem

Toczy się kula czerwona po krawędzi nieba

Fala, falę goni, piętrzy się, przelewa

Wiatr niesie od morza powiew woni czystej

Tchnie z głębiny czarem poezji lirycznej.


Morza szum, bryza fal

Mew spłoszonych gwar o brzasku

Wszystko to odległe dziś,

Choć ślad jeszcze stóp na piasku.


Do wspomnień już czas zapisać

To nasze spotkanie

I gorących uciech chwile, ciała dotykanie

Jeszcze czuję twoje dłonie, jak ogień palące

I drży mocno ciało moje, miłości pragnące.


Ale wiatr już smutek niesie, mówi o rozstaniu

Mewy taniec układają w hołdzie pożegnaniu

Lecz muszelka znaleziona echo zatrzymała

Gdy już lata czas się skończy

Będzie nam morzem szumiała.

Wspomnienie

Było cicho, było ciepło, było miło

Moje serce jak dzwoneczek zadzwoniło

Byłeś przy mnie, drzewa z lekka zaszumiały

Wstyd pomyśleć, cóż one widziały?


Byłam z tobą, serce biło ci jak dzwon

Liście dębu nad głowami nam fruwały

Dziś wzruszona wracam myślą do tych chwil

i do szczęścia ulotnego jak ten wiatr.

Cisza

Wsłuchaj się w ciszę mroku

A będziesz jak dziecko małe

Zagubione w ciemnym lesie

Któremu strach wyjść nie daje.


Zatańcz wraz ze światłem jasnym

Weź promyki w ręce swoje

A słoneczne też się staną

Wszelkie twoje niepokoje


I co smutny zmrok zagasi

Ranny brzask światłem obudzi

I wnet pojmiesz, żeś szczęśliwy

I nie w borze, lecz wśród ludzi.

Natchnienie

Powiedz mi co czujesz

Gdy sięgasz po farby i obraz malujesz?

Czy twoje natchnienie

To dar, czy spojrzenie?

Gdy malujesz kwiatów toń

Czy czujesz upojną woń?

A kiedy obraz twój rozpromienia

                            uśmiech dziewczęcy

Czy przepełnia cię światło kolorami tęczy

Kiedy zaś czerpiesz z nieba

Sztuki swej natchnienie

Czy odczuwasz w swej duszy błogosławienie?

Opowiedz mi proszę, jak się wtedy czujesz

Gdy na płótnie białym swe dzieło malujesz?

***

Płaszczem wiatru otulona

Kroplą deszczu namaszczona

                   idę w mrok

Widzę postać oddaloną

Twarz ku niebu ma zwróconą

                   smutny wzrok.

Płaszczem swoim ją otulę

Twarz do twarzy jej przytulę

Sercem swym rozjaśnię mrok

Szczęście blisko jest

                        — o krok.

Jestem

Myśli biegną, głosy słyszę, piszę.

Nutką rzewną dziś rozbrzmiewam, śpiewam

Lekkość chmury w sobie czuję, miłuję

Żal, że już cie nie zobaczę, płaczę

Ogarniam świat czułym gestem — jestem.

Powrócisz Aniołem

Będziesz zawsze blisko mnie

Nawet wtedy, gdy wzrok cię nie spotka

Gdy ręce wyciągnięte za wzrokiem podążą

Lecz ciepłem swoim nie ogrzeją ciała.

W myślach i w sercu aniołem powrócisz

Duszę ukoisz łzą wspomnień radosnych

I już na zawsze pozostaniesz ze mną.

Gdy chór aniołów zaśpiewa swą pieśń

I światła strumień podąży ku ziemi

Powróci spokój, wiara w lepsze dni

I odnajdę radość i szczęście … w nadziei.

Żal

Żal tych uczuć pięknych, nie doznanych

Tych dni gorących, nocy nieprzespanych

Żal lat straconych na czekaniu tego

Co w zasięgu było  dotyku naszego.

Nie umiałeś dostrzec oczu mego blasku

A ja nie wierzyłam słowom twym o brzasku

Szukaliśmy wymówki, żeby nie pozwolić

Uczuciem gorącym serc swych zadowolić.

Straciliśmy tak wiele, dzisiaj to rozumiem

Znaleźć wytłumaczenia doprawdy nie umiem

Tak bardzo szkoda, że czas szybko mija

Że to co najpiękniejsze, często nas omija

Wołam więc głośno, ludziom ku przestrodze

Nie rzucajcie przed miłością kamieni na drodze

Otwórzcie swe serca dla uczuć gorących

Tych jedynych w życiu ważnych, nieprzemijających.

Niby

Niby było — choć nie było

Niby chciało — lecz nie chciało

Niby miało — a nie miało

Niby dało — choć nie dało

Niby razem — lecz osobno

Niby zgoda — a niezgoda

Niby miłość i uroda

Niby, niby … jaka szkoda!

Milczenie

Naucz się kochać milczenie

I smutek oczu, powiek lekkie drżenie

Wniknij światłem jasnym w mrocznej duszy cienie

Dodaj jej otuchy, przynieś ukojenie


Czasem milczenie więcej powie niż słowa

Bądź na taką rozmowę gotowa

Bo cisza często tłumi krzyk rozpaczy

I chociaż jest niema, jednak wiele znaczy.


Jeśli własne milczenie złożysz w hojnym darze

Szczęściem największym może się okaże

W cichej podzięce głos wdzięczny usłyszysz

I samotność wielką w swym sercu uciszysz?

***

Masz w sobie miłości tyle

Że mógłbyś obdzielić świat

Lecz przywiędło serce twoje

Jak bez wody więdnie kwiat.

Czemu nie chcesz poczuć żaru

Moich dłoni, serca mego

Które bije tak radośnie

I chce tulić się do twego?

Rozchyl usta namiętności

Wypij nektar z rajskich ziół

Może szczęście, które czuję

I ty także będziesz czuł?

Prośba

Wyrzuć z serca wszelkie żale

Zobacz jaki świat radosny

Kochaj szczerze i zuchwale

Wtedy świat twój, teraz mroczny

Będzie blaskiem swym owocny.

Staraj się rozumieć ludzi

W każdym drzemie moc geniusza

A świat, który cię otacza

Niczym jama Wezuwiusza

Buchnie ogniem namiętności

I żar w tobie świeży wzbudzi.

Nie bój się powiedzieć  kocham

Bo jest w słowie tym zaklęcie

Które ruszy bryłę uczuć

I poniesie ją w zamęcie

Tam, gdzie teraz chłód i trwoga

Poprzez serce me … do Boga.

Pokaż innym czym jest miłość

Czym szacunek, wiara, zgoda

W każdym drzemie to uczucie

Zagubione niczym woda

Która źródło opuściła

I w przepastnej jamie skalnej

Dążyć będzie do jasności

Do tej wiecznej szczęśliwości

Która dana jest nielicznym

Do ujrzenia w świetle czystym.

Nie tłum w sobie serca mocy

Zobacz ile jest pragnienia

W ludziach, którzy cię kochają

I choć w duszy swej ponurej

Przeklinają czarcią żądzę

Nie chcą cienia namiętności

Chcą miłości, pożądania

Tego, czego dać nie może

Chłód twej duszy, twoja duma

Ale serce twe gorące

W kleszczach złości i pogardy

Jęczy niczym gaz bojowy

Porzucony w nocnej akcji.

Daj uwolnić zmysłom ciało

Żyj, jak chciałbyś przeżyć życie

A zobaczysz serca innych

Które tobie są oddane

I choć w wielkiej są rozterce

Wciąż czekają na tę chwilę

Kiedy zerwiesz się do lotu

I poderwiesz je z równiny

Do radosnej życia strony

Gdzie szacunek i kochanie

Są tak lekkie jak amory

Które tobie strzałą służą.

Weź ją w ręce i wyceluj

W serce bliskie twemu sercu

I tak trwaj do końca życia

W prawdzie, zgodzie, jak w zaklęciu.

Życie i ból

W bólu się człowiek rodzi i z bólem umiera

Lecz jakże inaczej się ten ból odbiera

Pierwszy, choć silny, radość wielką niesie

Czekasz niecierpliwie, on szczęście przyniesie.


Ten ból, który radość życia daje, jest tak piękny

Jak wśród piasków najzieleńsze gaje.

Drugi zaś, bolesne chwile sobą niesie

Człowiek jest jak dziecko zabłąkane w lesie

Które zbierało jagody, a tyle ich było

Że w końcu, do domu drogę  zagubiło.


Zły ten ból, który radość życia gasi

Przychodzi nagle, wypada z ukrycia

Ścina kosą jak zboże, choć w nas tyle życia

I jest nieczuły na nasze wołanie. Powiedz proszę

Dlaczego zsyłasz na nas ten ból, Panie?

Pustka

Pustka — serca oddalone

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 24.7