Przedmowa Janusza Bieszk
Wielka Księga Wed Sławiańsko-Aryjskich nareszcie w Polsce i w języku polskim. Reprezentuje Wiedzę Prasławian-Praariów zebraną na przestrzeni tysięcy lat, a więc z okresów; prehistorii, starożytności i średniowiecza.
Ta wiedza została zawarta w 26 obszernych i mniejszych, dotychczas odnalezionych tekstach, napisanych sławiańskim językiem runicznym i obrazowym na tablicach ze szlachetnego metalu oraz kamiennych i także na drewnianych deszczułkach oraz pergaminie, jak również językiem awestyjskim na skórach bawolich i następnie przetłumaczonych. Teksty te zostały odkryte, zbadane i ujawnione na obszarach Rosji na Syberii, Iranu, Bułgarii, Rumunii i Skandynawii. Niestety nie odnaleziono dotychczas tekstów wedyjskich na sławiańskim obszarze Lehii od Renu po Wisłę, z powodu zbrodniczego podboju i niszczenia tych zagospodarowanych przez Ariów-Sławian ziem przez setki lat, najpierw przez Franków, a później przez Niemców wraz z zaciekłym oraz bezwzględnym wprowadzaniem religii chrześcijańskiej mieczem i karami przez kościół rzymski. Wszystko co sławiańskie było niszczone, palone i topione, w tym świątynie, wszelkie artefakty, posągi bogów, stare lehickie teksty runiczne i kroniki historyczne, które wiemy, że istniały i znamy nawet tytuły niektórych z nich, ale dzisiaj są niedostępne. Pisali o tym kronikarze, na przykład Kagnimir w XI wieku i Długosz w XV wieku w swoich kronikach.
Generalnie Wedy Sławiańsko-Aryjskie składają się z następujących prastarych i starych tekstów:
1. Santi Wedy Peruna (Santia 1—9)
2. Santi Daków
3. Saga o Inglingach
4. Księga Harati Światła (Haratia 1—4)
5. Słowo Mądrości Wołhwa Wielimudra
6. Księga Źródło Życia (Wieści 1—3)
7. Księga Biała Droga
8. Kręgi Czasu (Kręgi 1—2)
9. Opowieść o Jasnym Sokole
10. Opowieść o Ratiborze
11. Słowo Mądrości Wieszczego Olega
12. Zbiór 69 Bogów wymienionych i opisanych (22 Najwyższych Bogów, 38 Bogów-Opiekunów, 5 Bogów-Władców, 5 Bogów-Stróżów, Cisłobog — wymieniony 2 razy, 7 Trzygłowów-Trójc, 1 Dziewięciogłów — 9 Bogów w jednym). Niektórzy Bogowie powtarzają się w poszczególnych grupach.
13. Zbiory przykazań 9 Bogów (Ramhata, Swaroga, Peruna, Łady, Striboga, Odyna, Ładaada, Cisłoboga, Tarcha)
14. Zbiory Hymnów i Hymnów-Wezwań przy opisach niektórych Bogów
15. O mitologii ludów świata
16. O postach
17. O medium i jasnowidzach
18. O Wszechświecie
19. Etapy narodzin Galaktyk
20. O Galaktyce „Droga Mleczna” i słonecznym systemie „Jaryły-Słońca”
21. O powstaniu i rozwoju rozumnego życia w naszej Galaktyce „Droga Mleczna”
22. O niektórych ważniejszych wydarzeniach przedpotopowego okresu
23. O nieznanej archeologii
24. Światopogląd (Judżizm) Sławian
25. „Księga Światła” — Dodatki
26. Kalendarz sławiański
Ponadto w skład Wed wchodzą już przetłumaczone i wydane w Polsce:
27. Księga Awesta
28. Księga Welesa
Należy podkreślić, że Ariowie-Sławianie również dotarli do Indii Północnych i przekazali Wedy Sławiańsko-Aryjskie Hindusom, którzy na ich podstawie opracowali własne Wedy w sanskrycie.
Tak więc i My Ludy Sławiańskie Białej Rasy, możemy być dumni, że posiadamy tak wspaniałe pierwotne źródło o własnej prehistorii naszych praprzodków aryjsko-sławiańskich oraz własnej mitologii naszych Bogów Sławiańskich.
Jednocześnie Wedy Sławiańsko-Aryjskie są tekstem bardzo rzeczowym wręcz precyzyjnym czyli wiarygodnym, który nie mówi o cudach tylko także o konkretnych wydarzeniach kosmicznych czy ludzkich oraz między innymi o używanej w Prehistorii wysokiej technologii i techniki przez wyżej od nas rozwinięte cywilizacje, tak pozytywne jak i negatywne, walczące ze sobą.
Bardzo się cieszę, że Wedy jako bezcenne źródło naszej historii i kultury sławiańsko-lehickiej, dotrze wreszcie pod sławiańskie strzechy Polahów i do naszej młodzieży.
Dotarł do źródeł i dokonał wiernego przekładu z języka rosyjskiego ponad 1000 stron tekstu — pan Waldemar Wróżek, znany badacz Lehii i Sławii, za co mu Sława!
Janusz Bieszk
Wstęp tłumacza
Z wielką radością oddaję w ręce polskiego Czytelnika przekład Sławiańsko-Aryjskich Wed. Wedy to starożytne religijno-mądrościowo-historyczne teksty skrzętnie przechowywane przez sławiańskie rody. W niniejszej publikacji prezentuję Wedy zachowane we wspólnotach inglistycznych. Istnieją także Wedy Rusi („Przedwelesowa Księga”, „Księga Welesa”, „Księga Jarilina”, „Biała Krynica”), Wedy Bułgarskie („Latopis Wołżańskiej Bułgarii”, „Złota Księga Koljady”, „Księga Rodowiczów”), Pra-Weda („Gwiezdna Księga Koljady”, „Siedem Wcieleń Busa Biełojara”), Weda Slovena, Wedy Daków (Santi Daków), Sagi Skandynawskie.
Niektóre Wedy Sławiańskie zostały zniszczone przez władze sowieckie w 1929 roku i przetopione na sztabki złota. Pozostały tylko odręczne kopie tych Santi na papierze i są one przechowywane we wspólnotach Inglistów. Są to: „Santi Ogniemara”, „Agni-Wiedanda”, „Miecz Striboga”, „Kołochort”, „Omnaswa”, 4. i 8. „Santi Tarcha Dażdboga”, „Księga Mądrości Boga Kryszenia”, które jak na razie nie zostały opublikowane.
Część Santi Daków (133 płyty) została opublikowana w publikacji „Cronica getã apocrifã pe plãci plumb?”. Obecnie są one tłumaczone przez badaczy rosyjskich.
Innymi pismami wedyjskimi są Wedy Indyjskie i irańska Awesta. Prawdopodobnie istniały także Wedy Sławiańsko-Lehickie, ale niestety nie zachowały się do naszych czasów. Wiele wskazuje, że zostały zniszczone podczas chrystianizacji Lehii za panowania Bolesława I Wielkiego.
Należy pamiętać, że od chwili zasiedlenia Ziemi, ludy Ariów-Sławian zapisywały, przechowywały i przekazywały z pokolenia na pokolenie Przykazania Bogów, Mądrość Praprzodków i Wedyjską Wiedzę. Do tego celu Ariowie-Sławianie używali 4 główne i 2 pomocnicze typy pisma:
1) da’Aryjskie Tragi. To Obrazowe Symbole, które łączą w sobie złożone objętościowe znaki, przekazujące wielowymiarowe wielkości i wieloobrazowe Runy. Część tych krypto-hieroglificznych symboli legła u podstaw kryptogramów kreteńsko-mykeńskiej kultury, hieroglificznego pisma Starożytnego Egiptu i Mezopotamii, chińskiego, koreańskiego, japońskiego i innych rodzajów hieroglificznego pisma.
2) h’Aryjska Karuna (256 Runy). W języku potocznym nazywa się kapłańskim pismem. Karuna legła u podstaw starożytnego sanskrytu, dewanagari i była używana przez kapłanów Indii oraz Tybetu. W uproszczonej formie z mniejszą liczbą Run, Karuna była używana przez zachodnich Sławian i Ariów, zamieszkujących w starożytności Skandynawię, Islandię (48 Run), terytorium dzisiejszych Niemiec (19 Run), Francję, Szkocję ( 33 Runy), Danię, Irlandię (38 Run), Polskę (16 Run) i innych Sławiano-Aryjskich krajów.
3) Rasienskie Mołwice (Obrazowo-lustrzane pismo). To pismo nazwano pismem Etruskim, ponieważ używali go Rasieni lub Etruskowie — Sławianie i Ariowie, zamieszkujący w starożytnych czasach Italię. To pismo legło u podstaw starożytnego alfabetu fenickiego. Następnie, starożytni Grecy wzięli pismo fenickie za podstawę, uprościli je i ogłosili za swoje, na podstawie którego później powstała „łacina”.
4) Swiatoruskie Obrazy (Bukwica). To pismo było najbardziej rozpowszechnione w starożytności wśród wszystkich Sławiano-Aryjskich Rodów. Pismo to wykorzystywano w międzyrodowych i międzypaństwowych kontaktach. Znane są różne wersje skróconej Bukwicy: bizantyjska unicjała, alfabet cerkiewno-sławiański, staro-sławeńska (staroruska) azbuka. Obejmuje to także Welesowicę, czyli czcionkę Księgi Welesa, i czcionkę Swiatoruskich Wołchwarii — tekstów spisanych na deszczułkach ze świętych drzew: dębu, brzozy, cedru i jesionu.
Język staro-sławeński lub staroruski legł u podstaw wielu europejskich języków, w tym angielskiego, którego słowa pisane były literami „łacińskimi”, a w brzmieniu i znaczeniu słów były Sławiano-Aryjskie.
5) Głagolica lub pismo Handlowe, służyło do prowadzenia rejestrów, obliczeń, zawierania transakcji i umów handlowych. Następnie Głagolicę zaczęto używać na równi z innymi pismami do zapisywania eposów, baśni, wydarzeń historycznych i pisania Świętych Ksiąg.
6) Sławeńskie ludowe pismo było najprostsze. Służyło ono do przesyłania krótkich wiadomości. Później zaczęto je nazywać „pismem z kory brzozy” lub „Czerty i Riezy”. To pismo stałego użytku. Każdy Rusicz nim władał i na kawałku kory brzozy mógł napisać wiadomość na temat życia codziennego do swojego krewnego.
Najtrudniejsze do studiowania i pisania są da’Aryjskie Tragi, których używają Kapłani-Strażnicy Starożytnej Mądrości do pisania Haratii. Haratii — to zwoje pergaminu z tekstami zapisanymi Tragami.
Rusicze zapisywali Starożytną Mądrość też na trwalszych materiałach, na przykład na kamieniach lub na płytach z różnych metali (srebro, złoto, platyna). Najwygodniejsze były Santi — płyty z platyny, złota i srebra, na których ryto Runy, wypełniane potem nieusuwalną farbą (podobną do cynobru). Płyty łączono pierścieniami z wymienionych metali w dębową ramę, która była obramowana czerwonym suknem.
Pragnę przeprosić szanownych Czytelników za używanie wielu starosławiańskich nazw, ale zdecydowałem się na nie, gdyż przekład nie oddaje w pełni ich sensu. Wyjaśnienie najczęściej używanych słów umieszczono w Słowniczku.
Teksty uporządkowałem tematycznie w czterech częściach: Teksty, Wiara, Światopogląd Sławiańsko-Aryjski i Kalendarz. Niektóre materiały były opublikowane w dwóch wersjach: krótszej i dłuższej. W takim przypadku przedstawiam wersję dłuższą, w kilku tekstach uzupełnioną o słowa, czasem zdania lub akapit obecny tylko w wersji krótszej.
Część Pierwsza — Teksty zawiera następujące oryginalne teksty:
Santi Wedy Peruna.
Zawierają słowa Boga Peruna, wygłoszone podczas pierwszego dnia w Asgardzie Irijskim w 38 005 roku p.n.e. Ogólnie jest Dziewięć Kręgów Santi Wed Peruna, z których każdy opisuje inny dzień rozmów Peruna z przedstawicielami Wielkiej Rasy. Niestety Osiem Kręgów nie zostało jeszcze ujawnionych ludziom przez Żerców. W Pierwszym Kręgu Perun przekazuje ludowi pouczenia, przykazania, mówi o przyszłych dziejach Sławian i Ariów.
Zostały one spisane w starożytnej h’Aryjskiej Karunie (pismo runiczne) na złotych płytach (santi). Pierwszy przekład na język rosyjski został dokonany przez Sławiańskich Żerców w roku 1944. Kolejne sześć wydań opublikowano w latach: 1950, 1956, 1963, 1968, 1973 i 1980. Ósme wydanie ujrzało światło dzienne w 1992 roku. W 1999 roku ukazało się dziewiąte wydanie pod redakcją Pater Dija ojca Aleksandra z jego komentarzami i przypisami w Księdze Pierwszej „Sławiańsko-Aryjskich Wed”. Było to jednocześnie pierwsze wydanie do powszechnego użytku. Natomiast w 2001 w wersji poprawionej i uzupełnionej wydano je w drugim wydaniu „Sławiańsko-Aryjskich Wed”.
Saga o Inglingach.
Saga spisana przez Snorri Sturlusona skandynawskimi runami na podstawie starożytnych opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez skandynawskich Żerców. Zawiera opis przybycia Odyna z Asgardu do Skandynawii i historię jego następców do roku 1177.
Została opublikowana w 1999 roku w Księdze Pierwszej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w przekładzie i pod redakcją Pater Dija ojca Aleksandra z jego komentarzami i przypisami. Ponownie ukazała się po korekcie w drugim wydaniu „Sławiańsko-Aryjskich Wed”.
Harati Światła.
Zawiera pieśni wołchwa Sładagora opowiadające o powstaniu światów, zasiedleniu Ziem, walkach Światła i Ciemności, oraz budowie Wszechświata, spisane przez kronikarza Wirrita w 26 731 roku p.n.e.
Zostały spisane pierwotnie da’Aryjskimi Tragami (obrazowe symbole), ale już w starożytności zapisano je też h’Aryjską Karuną (pismo runiczne) na pergaminowych kartkach ze skóry zwierzęcej (harati). W 1749 roku dokonano przekładu na język rosyjski. Współczesny przekład opublikowany w Księdze Drugiej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 1999 roku powstał na podstawie wspomnianego XVIII-wiecznego przekładu i wersji zapisanej h’Aryjskimi runami. Ponadto sprawdzono go z wersją zapisaną da’Aryjskimi tragami. Ponownie wydano go w Księdze Piątej „Sławiańsko-Aryjskich Wed”.
Słowa Mądrości Wołchwa Wielimudra.
Księga mądrościowa zawierająca krótkie pouczenia, będąca jednym z najstarszych źródeł Wedyjskiej Wiedzy.
Spisana w starożytności, istniejąca w różnych wersjach: pergaminy zapisane głagolicą (głagoliczne harati), pergaminy zapisane półrunicznym sławieńskim pismem (sławieńskie harati), teksty na deseczkach zapisane swiatoruskim pismem runicznym (swiatoruskie wołchwarii, zwane welesowicą).
Część pierwsza została opublikowana w Księdze Drugiej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 1999 roku, a część druga w Księdze Trzeciej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 2000 roku.
Źródło Życia.
Zawiera trzy opowieści Ratibora związane ze Źródłem Życia, rozgrywające się w różnych starożytnych czasach.
Została spisana w starosławieńskim języku i przetłumaczona na rosyjski w 1829 roku. Wydana w Księdze Czwartej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 2001 roku.
Biała Droga.
Krótka księga mądrościowa.
Została spisana w starosławieńskim języku i przetłumaczona na rosyjski w 1836 roku. Wydana w Księdze Czwartej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 2001 roku.
Kręgi Czasów. Latopis Staroruskiej Cerkwi.
Zawiera dwa fragmenty starożytnych kronik: Krąg 39 i Krąg 41, opisujące kolejno czasy dwóch Zwierzchnich Żerców: Trisława i Rusłana.
Opublikowane w Księdze Czwartej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 2001 roku.
Opowieści.
Zawierają dwa teksty: Opowieść o Jasnym Sokole i Opowieść o Ratiborze. Pierwszy opisuje podróż Nastieńki przez różne światy w poszukiwaniu ukochanego, a drugi przygody księcia Ratibora.
Wydane w języku rosyjskim w 1836. Zostały opublikowane w Księdze Czwartej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 2001 roku.
Na końcu tej części znajduje się krótki opis Santi Daków, opublikowany w Księdze Piątej „Sławiańsko-Aryjskich Wed”.
Słowo Mądrości Wieszczącego Olega.
27 Mądrości Olega Wieszczącego (ok. 845—912), księcia nowogrodzkiego (879—912) i kijowskiego (882—912).
Tekst wydany przez Krasnodarską Sławiańską Prawosławną wspólnotę <<Wiek Ra>>.
Część Druga — Wiara zawiera następujące teksty:
Inglizm. Starożytna Wiara Sławiańskich i Aryjskich Ludów. Część Pierwsza. Ogólne informacje. Tekst opracowany przez Inglistów na podstawie pracy Starszego Dolinowej Rodowej Wspólnoty ojca Władimira z 1949 roku z dodatkiem niektórych tematów z prac duchownych Staroruskiej Inglistycznej cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów: Kapena Wiedamira, wołchwa Wsiesława, ojca Dobrosława, Kapena Jaromira, weduna Stanisława, Kapena Oleksandra, ojca Lubomira Pater Dija Mirosława, Pater Dija Swiatosława, Kapen-Inglinga Aleksandra.
Tekst ojca Władimira Inglizm Starożytna Wiara Sławiańskich i Aryjskich Ludów. Krótkie informacje został opublikowany w Księdze Pierwszej „Sławiańsko-Aryjskich Wed”, a w formie poszerzonej w Księdze Trzeciej „Sławiańsko-Aryjskich Wed” w 2000 roku, z której dokonano niniejszego tłumaczenia.
Najpierw omawia krótko pochodzenie i nazwę Inglizmu.
O zewnętrznych znakach Wiary zawiera opisy znaku Peruna i znaku Sławy, oraz Amulety. Ten tekst został opublikowany w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w poszerzonej w Księdze Trzeciej.
Symbole Starej Wiary opisują odmiany Gwiazdy Inglii i Artakony, a w Brzegina opaskę podtrzymującą włosy. Obydwa teksty opublikowano w Księdze Trzeciej.
O zwracaniu się do Bogów i Przodków i Wezwania i hymny podają informacje kiedy i gdzie należy zwracać się do Bogów i Przodków, oraz jakich Bogów należy wysławiać hymnami.
Obydwa teksty zostały opublikowane w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w poszerzonej w Księdze Trzeciej.
Podstawowe hymny i wezwania.
Wezwania i hymny odmawiane podczas różnych sytuacji życiowych: przy składaniu ofiar i darów, podczas nabożeństw, przed kummirami, w świątyniach, przed nauką i studiowaniem Wed, wstając i kładąc się spać, w dniu Pamięci Przodków i w Rodzicielskie dni, dziękując Stwórcy za stworzenie, wysławiając Peruna, dziękując za pomoc Bogom i Legom, przed i po posiłku, przed bitwą, przyzywając swój Ród, wysławiając Przodków, prosząc o obronę Roda, Peruna, Dażdboga, Swiatowita, Siemargła i Trzygłowa, oraz wzywając pomocy Lega-Stróża.
Te hymny i wezwania zostały opublikowane w krótszej wersji w Księdze Pierwszej, a w dłuższej w Księdze Trzeciej.
Podstawowe Hymny-Wezwania do Niebiańskich Bogorodzic.
Hymny do Łady, Dżiwy i Makoszy, opublikowane w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w poszerzonej w Księdze Trzeciej.
Hymny.
Zawierają Hymn Boga Kupały, Hymn Świętej Ziemi (Białowodzia) i Hymn do Ognia. Zostały opublikowane w Księdze Pierwszej.
Nasi Bogowie.
Zawiera opis 69 Bogów Sławian-Ariów: 22 Bogów Najwyższych, 38 Bogów-Opiekunów, 5 Bogów-Władców, 5 Bogów-Stróżów; 7 Trzygłowów (Trójc) i Dziewięciogłów (9 Bogów). Przy opisie każdego Boga Najwyższego jest podany Hymn-Wysławienie.
Tekst został opublikowany w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w poszerzonej w Księdze Trzeciej.
O Postach.
Zawiera wyjaśnienie słowa POST i opis sześciu postów.
Tekst został opublikowany w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w poszerzonej w Księdze Trzeciej.
Przykazania Bogów.
Dziewięć zbiorów, zawierający 183 przykazania Bogów: 33 przykazania Ramhata, 33 — Swaroga, 33 — Peruna, 16 — Łady, 16 — Striboga, 16 — Odyna, 11 — Ładaada, 10 — Cisłoboga i 15 — Tarcha.
Zostały zamieszczone w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w pełnej w Księdze Trzeciej.
Niebiańskie siedziby Bogów.
Zawiera spis wszystkich sławiańskich nazw Ziem i niektórych Księżyców Układu Jaryły (Słonecznego).
Opublikowany w Księdze Trzeciej.
Organizacja świątyń.
Podaje w jakich świątyniach i miejscach odprawia się nabożeństwa, oraz jacy kapłani im przewodniczą. Następnie jest krótko opisanych 11 rodzajów świątyń: Kapiszcze Światła, Kapiszcze Ducha, Najwyższe Kapiszcze, Pięciobramowe Kapiszcze, Kapiszcze Peruna, Kapiszcze Inglii, Wielkie Kapiszcze Inglii, Didowo Kapiszcze, Kapiszcze Wedy, Skitualne Kapiszcze i Welesowe Kapiszcze. Potem opisuje budowę Kapiszcza i ogólne informacje o świętych miejscach.
Tekst został opublikowany w krótszej wersji w Księdze Pierwszej, a w pełnej w Księdze Trzeciej.
Duchowa hierarchia.
Przedstawia struktury Inglistycznej hierarchii: Zewnętrzny i Wewnętrzny Żercki Krąg, Duchowa Misjonaria, Zgromadzenie, Krąg Duchowej Misjonarii i Dijowie. Dokładniej opisano Władze Duchowej Misjonarii i Pater Dija.
Tekst został opublikowany w skróconej wersji w Księdze Pierwszej, a w pełnej w Księdze Trzeciej.
System funkcjonowania życia w Inglizmie.
Ogólny opis Inglizmu, wytłumaczenie niektórych słów i opis symboliki swastycznej używanej w życiu codziennym.
Opublikowany w Księdze Pierwszej w wersji skróconej, a w poszerzonej w Księdze Trzeciej.
Swastyka. Historyczne korzenie.
Opisuje używanie symbolu swastyki od czasów starożytnych do XX wieku. Zawiera przedstawienia i opisy różnych symboli oraz run swastycznych.
Tekst opublikowany w Księdze Pierwszej, w Księdze Drugiej zamieszczono większą liczbę symboli swastycznych.
Dziewięć podstaw Inglizmu.
Podstawy wiary zapisane w Księdze Pierwszej, a wytłumaczone w Księdze Trzeciej.
Inglizm. Starożytna Wiara Sławiańskich i Aryjskich Ludów. Część Druga.
Opublikowana w Księdze Trzeciej, zawiera poniższe teksty:
Narodziny i wychowanie dzieci Wielkiej Rasy.
Opisuje troskę o kobietę w czasie ciąży, przebieg porodu, wychowywanie dzieci, obrzędy Pełnoletności i Nadania Imienia.
Rodzinny Związek.
Opisuje 6 historycznych rodzajów Związków Rodzinnych (Małżeństw) i przebieg 2 współczesnych.
Lubomir-Wesele.
Opisuje przebieg uroczystości Weselnych i sposób nadawania imion kolejnym dzieciom.
Służba i Stara Wiara. i Żercy.
Opisuje kto pełnił funkcje kapłana w Rodach, a potem obowiązki Żerców.
Święte liczby Inglizmu.
Opis znaczenia 10 świętych liczb.
Tekst opublikowany w wersji skróconej w Księdze Pierwszej i rozszerzonej (bez liczby 9) w Księdze Trzeciej.
Stopnie Wiary.
Opis Trzech Stopni Wiary, na które składa się 9 Lekcji.
Symbole i sztandary Rodów.
Opisuje rodzaje sztandarów.
Symbolika życia codziennego.
Przedstawia rodzaje ubrań kobiecych, męskich i dziecięcych, oraz lalkę-motankę. Zwraca uwagę na to, że symbole lekko się różniące miały różne znaczenia.
Naturalne Amulety.
Opis różnych rodzajów Amuletów, oraz szacunku dla włosów i brody.
Opublikowany w Księdze Trzeciej.
Dodatek 1. Prawsławienie.
Tekst porannego i wieczornego nabożeństwa, oraz obrzęd zawierania małżeństwa.
Opublikowany w Księdze Trzeciej.
Dodatek 2.
Plany Kapiszcze Welesa i Kapiszcze Inglii.
Opublikowane w Księdze Trzeciej.
Dodatek 3. Wspólnoty i organizacje Staroruskiej Inglistycznej cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów.
Krótki opis wspólnot cerkwi Inglistów i ich szkół.
Opublikowany w Księdze Pierwszej.
Dodatek 4. Letnie Sławiańskie święta Staroruskiej Inglistycznej cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów.
Zdjęcia ze świąt.
Prawa RITA.
Opis Praw RITA, czyli Praw Krwi.
Opublikowany w Księdze Czwartej.
Część Trzecia — Światopogląd Sławiańsko-Aryjski zawiera tekst Księgi Piątej:
O Wszechświecie.
Opis wieczności Wszechświata i powstawania Światów i Galaktyk.
O galaktyce Droga Mleczna i słonecznym systemie Jaryły-Słońca.
Wyjaśnienie sławiańskich nazw ciał niebieskich, spis wszystkich 27 Ziem (planet) systemu Jaryły-Słońca (Układu Słonecznego), sławiańskich jednostek czasu, Gwiazdozbiorów (Czertogów) i jednostek długości.
Ilustracje z kolekcji akademika W. W. Susłowa „Perły rosyjskiej architektury według podań starożytności”. , Etapy narodzin Galaktyk. i Ruś Wedyjska na obrazach współczesnych artystów.
Same ilustracje.
O powstaniu i rozwoju rozumnego życia w naszej galaktyce Drodze Mlecznej.
Opis powstania życia w naszej galaktyce i Wielkiej Assy, będący komentarzem do „Księgi Światła”.
O nieznanej archeologii, potwierdzającej „Księgę Światła”.
Opis niektórych starożytnych zabytków przeczących oficjalnej historii świata.
O medium i jasnowidzach, potwierdzających „Księgą Światła”.
Informacje o wizjach medium i jasnowidzów, które potwierdzają informacje zawarte w „Księdze Światła”, oraz omówienie objawień w Fatimie.
O mitologii ludów świata, potwierdzających „Księgę Światła”.
Starożytne podania chińskie, sumeryjskie, babilońskie, egipskie, indyjskie, dagońskie i tybetańskie.
O niektórych ważniejszych wydarzeniach przedpotopowego okresu.
Krótki opis dziejów od zasiedlenia Ziemi do Wielkiego Ochłodzenie, oraz przedstawienia chronologii używanych przez Ariów-Sławian.
Białowodzie. Starożytna praojczyzna Ariów i Sławian.
Krótki opis Białowodzia i Inglizmu.
Opublikowany w Księdze Drugiej.
Światopogląd (Judżizm) Sławian
Opis światopoglądu sławiańskiego.
Opublikowany w broszurze „Światopogląd (Judżizm) Sławian”.
„Księga Światła” — Dodatki
Artykuł uzupełniający informacje zawarte w Księdze Światła.
Część Czwarta — Kalendarz, zawiera następujące teksty:
Daaryjski Kręgolet Cisłoboga.
Krótka informacja o sławiańskim kalendarzu i narzuceniu kalendarza juliańskiego.
Daaryjski Kręgolet Cisłoboga. Starożytny Sławiańsko-Aryjski Kalendarz.
Różnice między Daaryjskim Kręgoletem Cisłoboga a kalendarzem gregoriańskim. Tabele pozwalające określić początek sławiańskich miesięcy, ich nazwy i znaczenie, miesiące parzyste i nieparzyste, od jakiego dnia zaczyna się konkretne lato (rok), w jaki dzień zaczynają się kolejne miesiące lata, oraz sposób przeliczania dat z kalendarza gregoriańskiego na sławiański.
Tekst opublikowany w Księdze Drugiej.
Swaroży Krąg.
Tabelka pokazująca jakimi gwiazdozbiorami (Czertogami) opiekują się poszczególni Bogowie i jaki odpowiada im okres lata (roku).
Opublikowana w Księdze Trzeciej.
„KRĘGOLET” „Starożytny Sławiańsko-Aryjski Kalendarz”. „Swaroży Krąg”.
Tarcza Cisłoboga, Święte Rośliny w Kręgolecie. Opis istoty i cech charakteru ludzi urodzonych w konkretnych Czertogach, ćwierciach (dekadach) poszczególnych miesięcy.
Tekst opublikowany w Księdze Czwartej.
Koljady Dar (Kalendarz). Staroruskiej Inglistycznej cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów, opracowany na podstawie dwóch kalendarzy z Księgi Drugiej.
Oprócz Wed Sławiańsko-Aryjskich opublikowanych w niniejszej publikacji, dotychczas nie zostały opublikowane następujące teksty:
— Przedwelesowa Księga,
— Wedy (Santi) Daków,
— Księga Jarilina,
— Biała Krynica,
— Latopis Wołżańskiej Bułgarii,
— Złota Księga Koljady,
— Księga Rodowiczów,
— Gwiezdna Księga Koljady,
— Siedem Wcieleń Busa Biełojara,
— Weda Slovena.
Obecnie trwają prace nad ich przetłumaczeniem, gdy zostaną ukończone, to opublikuję je w ramach Drugiego Tomu Wielkiej Księgi Wed Sławiańsko-Aryjskich. Mam nadzieję, że do tego czasu będą również dostępne Santi Daków.
Na koniec pragnę podziękować najbardziej zasłużonemu badaczowi Sławii i Lehii panu Januszowi Bieszk za napisanie Przedmowy do niniejszego przekładu.
Przetłumaczone teksty
Niżej wyszczególniam wszystkie tłumaczone teksty w takim układzie, jak są opublikowane w niniejszym wydaniu. W nawiasach podaję informacje, z której księgi pochodzą, oraz przypadki, kiedy dany tekst był opublikowany w dwóch wersjach.
Część 1. Teksty:
Wprowadzenie [do Księgi Pierwszej] (K. 1, str. 3—4).
Przedmowa (K. 1, str. 5—8).
O księdze (K. 1, str. 9—11).
Santi Wedy Peruna (K. 1, str. 13—73, komentarze str. 121—134).
„Heimskringla” Snorri Sturluson Krąg Ziemi (K. 1, str. 75—77).
Saga o Inglingach (K. 1, str. 78—120, komentarze str. 134—142).
Wprowadzenie [do Księgi Drugiej] (K. 2, str. 3—4).
Harati Światła (K. 2, str. 5—103, komentarze str. 104, ten sam tekst w K. 5, str. 195—252).
Słowa Mądrości Wołchwa Wielimudra. Przedmowa (K. 2, str. 107, ten sam tekst w K. 3, str. 202), Część Pierwsza (K. 2, str. 108—124), Część Druga (K. 3, str. 202—226).
Wprowadzenie [do Księgi Czwartej] (K. 4, str. 3—4).
Źródło Życia (K. 4, str. 7—35, komentarze str. 37—46).
Biała Droga (K. 4, str. 49—56).
Kręgi Czasów. Latopis Staroruskiej Cerkwi (K. 4, str. 175—196).
Opowieść o Jasnym Sokole (K. 4, str. 59—100, komentarze str. 101—102).
Opowieść o Ratiborze (K. 4, str. 103—130, komentarze 130).
Santi Daków (K. 5, str. 253—255).
Słowo Mądrości Wieszczącego Olega. (Wydanie Krasnodarskiej Sławiańskiej Prawosławnej wspólnoty <<Wiek Ra>>, Kradnodar, Lato 7510 (2002).)
Część 2. Wiara:
Wprowadzenie [do Księgi Trzeciej] (K. 3, str. 3—10).
O książce (K. 3, str. 11—12).
Inglizm. Starożytna Wiara Sławiańskich i Aryjskich Ludów. Część Pierwsza. Ogólne informacje. (K. 3, str. 15—17, w skróconej formie w K. 1, str. 144—145).
O zewnętrznych znakach Wiary (K. 3 str. 18—20, w skróconej formie w K. 1, str. 145—146).
Symbol Starej Wiary (K. 3, str. 20—22).
Brzeginia (K. 3, str. 22)
O zwracaniu się do Bogów i Przodków (K. 3 str. 23, w skróconej formie w K. 1, str. 14).
Wezwania i hymny (K. 3, str. 24, w skróconej formie w K. 1, str. 145)
Podstawowe hymny i wezwania (K. 3, str. 124—128, w krótszej wersji w K. 1, str. 157—159), z Księgi Pierwszej dodano jedną uwagę, którą pominięto w Księdze Trzeciej.
Podstawowe hymny-wezwania do Niebiańskich Bogorodzic (K.3, str. 29, w skróconej formie w K.1, str.159—160), z Księgi Pierwszej dodano jedną uwagę, którą pominięto w Księdze Trzeciej.
Hymny, Hymn Boga Kupały, Hymn Świętej Ziemi (Białowodzia) i Hymn do Ognia (K. 1, str. 168—173).
Nasi Bogowie, Najwyżsi Bogowie, Bogowie-Opiekunowie, Bogowie-Władcy, Bogowie-Stróże i Wielkie Trzygłowy Światów (K. 3, str. 30—83, w skróconej formie w K.1, 147—153).
O Postach (K. 3, str. 84—86, w skróconej wersji w K. 1, str. 156—157).
Przykazania Bogów (K. 3, str. 87—103, w skróconej wersji w K. 1, str. 160—167).
Niebiańskie siedziby Bogów (K. 3, str. 104—106).
Organizacja świątyń (K. 3, str. 107—117, w skróconej wersji w K. 1, str. 175—181), z Księgi Pierwszej dodano uwagę w nawiasie przy opisie Asgardu.
Duchowa hierarchia (K. 3, str. 118—123, w skróconej wersji w K. 1, str. 181—182), z Księgi Pierwszej dodano ostatni wyraz w pierwszym akapicie, oraz czwarty i trzeci akapit od końca.
System funkcjonowania życia w Inglizmie (K. 3, str. 124—144, w wersji skróconej w K. 1, str. 185—189), z Księgi Pierwszej dodano jedenasty akapit, wytłumaczenie słowa Wiara w 23 akapicie i ostatnie zdanie w tym akapicie.
Swastyka. Historyczne korzenie (K. 2, str. 155—184, tabelki przedstawiające Swastyczne symbole uzupełniono i przyjęto ich kolejność wg K. 3, str. 129—141).
Dziewięć podstaw Inglizmu (K. 3, str. 145—146, w wersji skróconej w K. 1, str. 167—168).
Inglizm. Starożytna Wiara Sławiańskich i Aryjskich Ludów. Część Druga.
Narodziny i wychowanie dzieci Wielkiej Rasy (K. 3, str. 147—154).
Rodzinny Związek (K. 3, str. 155—156).
Wspólnotowy Rodzinny Związek (K. 3, str. 157—158).
Osadowy Rodzinny Związek (K. 3, str. 159—161).
Lubomir-Wesele (K. 3, str. 162—167).
Służba i Stara Wiara (K. 3, str. 168).
Żercy (K. 3, str. 169—170).
Święte liczby Inglizmu (K.3, str. 171—174, w wersji skróconej w K. 1, str. 182—185), z Księgi Pierwszej dodano przedostatni przykład liczby 9.
Stopnie Wiary (K. 3, str. 175—178).
Symbole i sztandary Rodów (K. 3, str. 179—182).
Symbolika życia codziennego (K. 3, str. 183—192).
Naturalne Amulety (K. 3, str. 192—197).
Zakończenie (K. 3, str. 198).
Dodatek 1 (K. 3, str. 239—246)
Dodatek 2 (K. 3, str. 246—248).
Dodatek 3 (K. 1, str. 232—234).
Dodatek 4 (K. 2, str. 216).
Prawa RITA (K. 4, str. 165—174).
Część 3. Światopogląd Sławiańsko-Aryjski:
Wprowadzenie [do Księgi Piątej] (K. 5, str. 3—5).
O Wszechświecie (K. 5, str. 6—19).
O galaktyce Droga Mleczna i słonecznym systemie Jaryły-Słońca (K. 5, str. 20—32).
Ilustracje z kolekcji akademika W. W. Susłowa „Perły rosyjskiej architektury według podań starożytności” (Kolorowa wkładka do K. 5).
Etapy narodzin Galaktyk (Kolorowa wkładka do K. 5).
Ruś Wedyjska na obrazach współczesnych artystów (Kolorowa wkładka do K. 5).
O powstaniu i rozwoju rozumnego życia w naszej galaktyce Drodze Mlecznej (K. 5, str. 33—50).
O nieznanej archeologii, potwierdzającej „Księgę Światła” (K. 5, str. 51—70).
O medium i jasnowidzach, potwierdzających „Księgą Światła” (K. 5, str. 71—109).
O mitologii ludów świata, potwierdzających „Księgę Światła” (K. 5, str. 110—156).
O niektórych ważniejszych wydarzeniach przedpotopowego okresu (K. 5, str. 157—187).
Zakończenie (K. 5, str. 188—194).
Białowodzie. Starożytna praojczyzna Ariów i Sławian (K. 2, str. 127—152).
Światopogląd (Judżizm) Sławian (Broszura o tym samym tytule).
„Księga Światła” — Dodatki (Artykuł Wielimudra, zwany Szóstą Księgą Sławiańsko-Aryjskich Wed).
Część 4. Kalendarz:
Daaryjski Kręgolet Cisłoboga (K. 1, str. 191—230).
Daaryjski Kręgolet Cisłoboga. Starożytny Sławiańsko-Aryjski Kalendarz (K. 2, str. 186—194).
Swaroży Krąg (K. 3, str. 106).
„KRĘGOLET” „Starożytny Sławiańsko-Aryjski Kalendarz”. „Swaroży Krąg” (K. 4, str. 137—163).
Koljady Dar (Kalendarz). Staroruskiej Inglistycznej cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów, opracowany na podstawie dwóch kalendarzy z Księgi Drugiej (K. 2, str. 195—214).
Waldemar Wróżek
Bartne, marzec 2025
Część 1 Teksty
Wprowadzenie [do Księgi Pierwszej]
Zrozumienie wielkiej istoty Starożytnej Mądrości, ukrytej w „Santi Wedy Peruna” i „Sadze o Inglingach” dane jest tylko temu, kto swoje serce otwiera na poznanie tekstów zapisanych Starożytnymi Runami, kto nie mędrkuje podstępnie i nie stara się pysznić swoją wiedzą w zrozumieniu najgłębszego starożytnego znaczenia, a tym bardziej nie myśli o wywyższaniu się nad innymi, kto jest pociągany przez swoją Duszę i swojego Ducha ku Starożytnej Wierze Praprzodków — Inglizmowi; kto próbuje znaleźć swoje korzenie. Dobrzy ludzie, czyści Duchem, przez poznanie Santi i Sag, otrzymują Dobro dla siebie, a ludzie źli, bezduszni i nieświadomi — Zło dla siebie.
Dlatego, jeżeli zło przebywa w sercu waszym, nie otwierajcie nigdy „Santi Wedy Peruna” lub starożytnych „Sag”, a wtedy zło w sercu waszym nie powiększy się i nie zniszczy was.
Forma pisania tekstu w Santiach, różni się od obecnie przyjętej, można przekonać się o tym po zamieszczonych szlokach tekstu Runicznego z Drugiego Kręgu Santi Wedy Peruna.
Oprócz tego, Runiczny tekst „Sagi o Inglingach” różni się od starszej Runiki, którą zostały spisane „Santi Wedy Peruna” i nie jest to dziwne, gdyż między nimi leży ogromny czasowy okres przekraczający dziesiątki tysięcy lat. I oczywiście od pierwotnego Runicznego tekstu różni się tekst współczesny, napisany cyrylicą lub łacińskim pismem, gdyż współczesne litery nie tylko zmieniły swój pierwotny kształt, ale i straciły swoje pierwotne, Obrazowe znaczenie.
W starożytnych czasach, Runami nie tylko przekazywano tajny Obraz i Istotę, ale także oznaczano liczby. Dlatego, nad Runą umieszczano linię, wskazującą, że dana Runa ma wartość liczbową.
Ktokolwiek uważa Santi i Sagi za autentyczne historycznie, ktokolwiek za interesujące mityczne podania, potrzebujące wszechstronnych badań; ktokolwiek nazywając je wczesnośredniowieczną fałszywką, próbuje ukazać siebie, jako „wszechwiedzącą i kompetentną” osobę, i stara się pokazać swoją „ważność” i „uczoność” w naszym niełatwym świecie. Ale wszystko to nie ma żadnego znaczenia. Sagi i Santi — były, są i będą najstarszymi Świętymi Tekstami, dla wszystkich wierzących ludzi wyznających Starożytną Wiarę Praprzodków — Inglizm.
ojciec Aleksander.
Przedmowa
To, drugie wydanie, które Ty, uważny Czytelniku, trzymasz w rękach, zainteresuje jeśli nie wszystkich, to bardzo wielu, niezależnie od wyznania, politycznej orientacji, pracy zawodowej, poziomu wykształcenia i tak dalej.
Ktokolwiek próbuje zrozumieć otaczającą rzeczywistość i oglądając się wstecz, spogląda w teraźniejszość i próbuje zaglądnąć w przyszłość; ktokolwiek intuicyjnie lub świadomie poszukuje drogi do prawdziwej i wieloaspektowej wiedzy i duchowej doskonałości; ktokolwiek już wszedł na tę drogę i znajduje się na jej początku; a dla kogoś zapoznanie się z tym wydaniem będzie oznaczało nie tylko ilościowe, ale i jakościowe wypełnienie już zdobytej wcześniej wiedzy.
Wrażenia z przeczytanego, co całkowicie jasne i zrozumiałe, będą bardzo różne — od ostrego gorzkiego oburzenia i chęci odrzucenia „nowej herezji”, do radosnego podniecenia lub pełnej bezsilności, od nowości i szerokości otrzymanych informacji.
Bądź ostrożny, drogi Czytelniku, nie opuszczaj rąk! To zwodnicze odczucie. Bezsilność, w tym przypadku, przemienia się w swoje przeciwieństwo — moc, która jest potężną pobudzającą motywacją, dla pragnących poznać głęboką, pełną wydarzeń, porażającą „współczesnego” człowieka doskonałością wiedzy, Mądrości sławiańskiej i prasławiańskiej, Wielkiego Dziedzictwa naszych Praprzodków. Przez tysiąclecia to Wielkie Dziedzictwo było niszczone i wypaczane, przemilczane i wykorzeniane z nas — potomków Wielkiej Rasy, potomków Wielkich Świętych Rodów, a w miejsce Wielkiego Dziedzictwa, narzucano nam tę historię, którą wzięto z-TORY. Ale Tora (Pięcioksiąg Mojżesza), to pismo obcego ludu, biblijnego, ze Sławianami i Ariami niemające niczego wspólnego. Sławianie i Ariowie zawsze mieli swoje święte pismo — Wedy.
Nadchodzi Nowy Czas — jasna epoka Wilka (Wodnika), zastępująca okrutną i surową epokę Lisa (Ryb). Nadszedł czas aby przywrócić potomkom Wielkich Praprzodków pierwotną Wiedzę, o ich bardzo starożytnej i bardzo bogatej starożytnej Kulturze i o Wielkim Dziedzictwie Przodków. Zadanie proste i złożone: Przypomnieć Zapomniane.
Zapamiętawszy, to jest poznawszy, przyjąć nowe podejście i postrzeganie świata, przyswoić inny światopogląd, zrozumieć że rzeczywisty rozwój ludzkości jest możliwy tylko i wyłącznie na drodze Duchowej Doskonałości i w harmonii z Naturą, a równolegle z nią, i przede wszystkim, na jej podstawie jest możliwe osiągnięcie rozsądnego materialnego dobrobytu. Ten sam dobrobyt, za którym tysiącleciami goni ludzkość, wierząc, że osiągnięcie tego celu, oznacza rozwiązanie problemu Przetrwania. I w imię tego wszystkiego, w różnych formach i różnymi sposobami niszczy się otaczający Świat, włączając sobie podobnych, ilościowo i jakościowo powiększają się przedmioty zaspokojenia zmysłowych potrzeb. A granicy nigdy nie ma, bo zaspokojenie nie następuje i ideał Złotego Cielca nie zbawia.
Kiedy nieograniczone pragnienia Duchowej Doskonałości nie są sformułowane — powstaje pustka. Natura nie cierpi pustki. Proponowana technokratyczna droga rozwoju cywilizacji zachodniego stylu — to ślepy zaułek dla ludzkości. Nieodzowna jest Duchowa Droga. Główne zadanie — to pomóc człowiekowi powrócić do swoich Rodowych Korzeni i osiągnąć Wiarę w Prawię, Jasny Świat Bogów, i stać się prawdziwym Prawosławnym. Świat Prawi jest tak samo realny, jak nasz Świat Jawi. On istnieje w sferze najwyższych subtelnych energii i poza granicami naszej świadomości. Można to porównać z człowiekiem w sąsiednim mieszkaniu. Nie widać go i nie słychać, ale on istnieje niezależnie od naszej opinii lub pragnienia, czy uznajemy, czy nie uznajemy faktu jego istnienia; on po prostu jest. Co należy zrobić, aby go zobaczyć? Odpowiedź jest jasna — zapukać do niego w drzwi, bo powiedziano: „kołaczcie a otworzą wam”. Otworzenie drzwi do nieznanego, to zdobycie jakościowo nowej dla nas Wiedzy, ale jak wiadomo: „Nowe, to całkiem zapomniane stare”. Informacje zachowane w Starożytnych Runicznych tekstach, niosą w sobie ogromną wiedzę Starożytnej Mądrości Praprzodków.
Tę Wiedzę setki tysięcy lat temu, posiadało potężne państwo Starożytnych Ariów — naszych dalekich Przodków. Były im znane inne Światy i istnienie życia w innych Galaktykach, a my dzisiaj próbujemy znaleźć ślady rozumnego życia we Wszechświecie; oni wiedzieli o istnieniu Duszy i energetycznego pola człowieka — uczeni dopiero dzisiaj odkryli ten fakt, sfotografowali pole emitowane przez człowieka, przy pomocy fotografii Kiriliana, zważyli substancję (Duszę) i sfilmowali srebrną nić, łączącą człowieka z Duszą w tym momencie, kiedy opuszcza ona ciało. Starożytni Ariowie wiedzieli o tym, co uznawały wszystkie późniejsze światowe religie, istnienie i rywalizacja dwóch Światów: Prawi — Jasnego Świata Miłości i Dobra, Świata Jasnych Bogów, i Piekła — ciemnego Świata Zła. Dzisiaj uczeni poznali i potwierdzili fakt istnienia ciemnego Świata, nazwawszy go — Antymaterią. Ale nadal nie chcą uznać Jasnego Świata.
Przykłady można by mnożyć, ale chcę podkreślić jeszcze raz: Starożytni Sławianie i Ariowie posiadali fundamentalną Tajemną Wiedzę o materialnych i niematerialnych Światach. Czcili oni swoich Jasnych Bogów, którzy dali im Życie i tę Wiedzę — Sławiańsko-Aryjskie Wedy.
O tym opowiada to wydanie, które do niedawna było dostępne tylko dla Wspólnoty Starowierców, i które Ty, drogi Czytelniku, teraz trzymasz w rękach. Ono jest tylko cząsteczką ogromnego i mądrego Dziedzictwa. Nie śpiesz się, wczytuj się i rozmyślaj o każdym wersie, korzystaj z komentarzy, w które księga jest bogato wyposażona. Komentarze zostały napisane przez erudytę, Kapłana-Żercę, jednego z trzech Kapen-Inglingów, którzy przechowują Starożytne Sławiańsko-Aryjskie Wedy, i dzisiaj Wołchwowie i Żercy Starożytnej Wiary Praprzodków — Inglizmu odkrywają i przywracają nam, utraconą dla nas i zapomnianą przez nas Wiedzę.
Zbawienie świata i jego Duchowe odrodzenie jest możliwe, i zacznie się od naszej Rosji, bo nasze Państwo — to ziemia rodząca świętych ascetów, napełnionych Majestatem i Mocą Ducha, niespotykanym nigdzie indziej. Zbawczy ruch Odrodzenia Rosji powinien zacząć się od Świętej ziemi — Białowodzia, od samego jej centrum — Asgardu, — współczesnego Omska.
Tak o tym przepowiedziano w „Santi Wedy Peruna”. I ruch Duchowego Odrodzenia rozprzestrzeni się po całym świecie, tak jak „Saga o Inglingach” świadczy o przesiedleniu ze Świętego Białowodzia na Zachód naszych starożytnych Rodów.
Czy jest nad czym myśleć, drogi Czytelniku? Czy jest cel, któremu możesz i powinieneś poświęcić swoje fizyczne i Duchowe Siły? Czy jest Droga do świetlanej przyszłości naszych dzieci, wnuków i dalszych potomków?
Jeśli przeczytawszy Sławiańsko-Aryjskie Wedy, znalazłeś odpowiedź, i jeśli jest ona twierdząca — zacznij podążanie po drodze zdobywania Starożytnej Wiary Praprzodków — Inglizmu, Wiedzy, Miłości, Dobra, Radości i Wielkiej Mądrości.
PRZYPOMNIJ ZAPOMNIANE!!!
Surikow Oleg Juriewicz
Kandydat nauk historycznych.
O księdze.
Santi Wedy Peruna (Księga Mądrości Peruna) to jedno z najstarszych Sławiańsko-Aryjskich Świętych Podań, zachowane przez Żerców-Stróżów Staroruskiej Inglistycznej Cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów.
Santi w oryginale, tylko wizualnie można nazwać Księgą, gdyż Santi — to płyty ze szlachetnego metalu, nie ulegającego korozji, na których wyryte są Starożytne h’Aryjskie Runy.
Starożytne Runy to nie litery i nie hieroglify w naszym współczesnym rozumieniu, Runy — to tajemne Obrazy, przekazujące ogromną ilość Starożytnej Wiedzy. Ta starożytna forma pisma nie zniknęła, jak inne starożytne alfabety, bukwicy i azbuki w głębinach wieków i tysiącleci, ale nadal pozostaje główną formą pisma wśród Żerców Staroruskiej Inglistycznej Cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów.
W starożytnych czasach h’Aryjska Runika posłużyła jako główna baza do tworzenia uproszczonych form pisma: starożytnego Sanskrytu, Czert i Rezów, Dewanagari, anglo-saskiej i germańsko-skandynawskiej Runiki i wielu innych.
Aby h’Aryjska Runiczna forma pisma zachowała się dalej, dla naszych potomków, naucza się jej w Duchownych Seminariach Staroruskiej Inglistycznej Cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów, aby Starożytna Mądrość nie zaginęła w Bezczasowości, a była przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Aby wyobrazić sobie jak wyglądają Santi, należy zapamiętać, że każda Santia składa się z 16 szlok, każda szloka zawiera 9 linii, w każdej linii pod jedną linią, zwaną podniebną jest 16 Run, na każdej płycie są 4 szloki, po dwie z każdej strony. Dziewięć Santi na 36 płytach — tworzy Jeden Krąg i te płyty, zawierające 144 szloki, są spięte 3 pierścieniami, które symbolizują trzy Światy: Jawi (Świat ludzi), Nawi (Świat Duchów i Dusz Przodków), Prawi (Jasny Świat Sławiańsko-Aryjskich Bogów). Dziewięć Kręgów Santi, zawierających 1 296 szlok, lub 11 664 linii, lub 186 624 równoprawnych h’Aryjskich Run, tworzy semantyczny Obrazowy zbiór, który nazywa się od starożytnych czasów — WEDA, lub według łacińskiej formy — EDDA.
Santi mają zazwyczaj formę dialogu i zostały zapisane około 40 000 lat temu. W Pierwszym Kręgu mówi się o tym, jakie Przykazania dał ludom Wielkiej Rasy i potomkom Rodu Niebiańskiego Bóg Perun; o nadchodzących w przyszłości wydarzeniach w całym Swarożym Kręgu i Dziewięćdziesięciu Dziewięciu Kręgach Życia, to jest w 40 176 latach, i wiele innych rzeczy.
Pierwszy przekład na współczesny język rosyjski, z h’Aryjskiej Karuny (starożytnego h’Aryjskiego języka), został dokonany przez Sławiańskich Żerców w Lecie 7 452 od Ustanowienia Pokoju [Stworzenia Świata] w Gwiezdnej Świątyni, odpowiadającym Lecie 106 722 od Założenia Asgardu Irijskiego (1944 roku po Narodzeniu Chrystusa), dla nowo odrodzonych Sławiańsko-Aryjskich i Rodowych Wspólnot na terytorium Białowodzia lub jak mówi się w Santiach — Świętej ziemi Rasy (terytorium od Uralu do Bajkału, i od Północnego Oceanu do Mongolskiego Ałtaju). To było także związane z tym, że w pierwszych dziesięcioleciach sowieckiej władzy podczas niszczenia Sławiańskich wspólnot, bez śladu zaginęły liczne starosławiańskie księgi, Harati i Santi Starożytnych Bogów, które zachowały Sławiańskie i Rodowe Wspólnoty Białowodzia.
Nazwa Białowodzie pochodzi od starożytnej nazwy rzeki Irij (współczesny Irtysz — Irij najcichszy, Ir — tisz), w starożytnym h’Aryjskim języku jest Runa Irij, której symboliczne znaczenie — biała, czysta woda.
Przy przekładzie zastosowano rosyjską formę pisma i ortografii, a nie sowiecką, zniekształcającą, w 20—30 latach XX wieku po narodzeniu Chrystusa, nasz rodowy symboliczny język. Liczne słowa podaje się w oryginalnej formie, gdyż ani w rosyjskim, a tym bardziej w sowieckim języku nie ma odpowiedników tych słów i symboli.
Pierwszych siedem wydań (1944, 1950, 1956, 1963, 1968, 1973, 1980 roku) zawierało w sobie tylko Krąg Pierwszy „Santi Wedy Peruna”, zostało wydane niewielkim nakładem i rozeszło się głównie po Wspólnotach Staroruskiej Cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów. Część nakładu, w 1968 roku, przy przewozie, została zajęta przez kompetentne organy, i „dzięki temu”, znalazła się w licznych Państwowych i regionalnych archiwach.
Ósme wydanie pojawiło się w Lecie 7 500 (1992), po rejestracji najwyższego organu kierowniczego Straroruskiej Cerkwi — Zakon Misji „ДЖИВА — Świątynia Inglii” w organach sprawiedliwości. To wydanie pojawiło się w bibliotekach miasta Omsk, a także w bibliotekach niektórych wyższych uczelni. Na jego podstawie studenci piszą referaty i prace dyplomowe o starożytnej Wierze Sławian i Ariów.
Dziewiąte wydanie pojawiło w Lecie 7 507 (1999), stanowiło ono początek serii „Sławiańsko-Aryjskie Wedy”, które zawierają w sobie pogłębioną wersję pierwszego przekładu Kręgu Pierwszego „Santi Wedy Peruna” i przekład „Sagi o Inglingach”, w redakcji Pater Dija ojca Aleksandra (Chiniewicz Aleksander Juriewicz), z jego komentarzami do obydwu tekstów, a także z przypisami.
Nowe, dziesiąte wydanie „Sławiańsko-Aryjskich Wed” (Drugie do powszechnego użytku), także zawiera w sobie pogłębioną wersję pierwszego przekładu Kręgu Pierwszego „Santi Wedy Peruna” i „Sagi o Inglingach”, z komentarzami do obydwu tekstów, i korektą literówek, które pojawiły się w wyniku niezgodności komputerowych czcionek. Oprócz tego, w tej Księdze wstawiono kilka uzupełnień i zmian.
Przypisy zawierają w sobie różne krótkie informacje o Starożytnej Wierze Praprzodków — Inglizmie. To wydanie też, jak i poprzednie, przeznaczono dla nowo odrodzonych Sławiańsko-Aryjskich Wspólnot, a także dla tych którzy postanowili zbliżyć się do głębokości Starożytnej Mądrości.
W przekładzie Kręgu Pierwszego „Santi Wedy Peruna” brało udział kilku Żerców, dlatego brzmienie Santi może wydawać się zróżnicowane, ale ich sens pozostaje niezmienny. W tym wydaniu nie ma pełnego komentarza po każdej Runie, linii lub szloce, gdyż wszystkich wyjaśnień mogą udzielić tylko Żercy lub Żercy-Inglingowie, czyli Strażnicy Starożytnej Mądrości w Sławiańsko-Aryjskich Kapiszczach i Swiatiliszczach, a cały przekład z pełnym komentarzem może stanowić wielotomowe wydanie, a oprócz tego, wiele ze Starożytnej Mądrości nie można odkrywać przed sługami świata Mroku…
Komentarze do najbardziej niezrozumiałych miejsc w „Santi Wedy Peruna” i „Sadze o Inglingach” zostały przygotowane przez Pater Dija Aleksandra, Głowę Staroruskiej Inglistycznej Cerkwi Prawosławnych Starowierców-Inglingów.
Wielokropki i linie z kropek oznaczają, że w tych miejscach znajduje się taka informacja, którą jeszcze za wcześnie jest podawać w odkrytej formie, gdyż Wiedza, przeznaczona do służenia Dobru i Prawdzie, nie może być użyta do Zła…
W późniejszym czasie Żercy Staroruskiej Cerkwi przełożą Krąg Drugi. Mamy nadzieję, że w Dziewiątej Księdze serii „Sławiańsko-Aryjskie Wedy”, zapoznacie się z kontynuacją „Santi Wedy Peruna”.
Cerkiewne wydawnictwo
„Asgard” 7510 (2001 r.).
Santi Wedy Peruna. Księga Mądrości Peruna
Krąg Pierwszy
Santia 1
1 (1) Gdy w grodzie Bogów, w Asgardzie Irijskim,
u zbiegu świętych rzek Irij i Om,
koło Wielkiego Kapiszcza Inglii,
u Świętego kamienia Alatyr,
zstąpiła z niebios Wajtmana, boski rydwan…
Wielki blask i płomień okrążały ją,
kiedy opuszczała się na Ziemię…
………………………………………………
2 (2) Zbierały się — zjeżdżały się do tej Wajtmany Niebiańskiej,
Rody h’Aryjskie i Da’Aryjskie,
Rody Rassenów i Swiatorusów,
wodzowie i wojownicy wszystkich Rodów Rasy Wielkiej,
zebrali się Weduni srebrnowłosi
i Wołchwowie Wielcemądrzy,
i słudzy Boga Jedynego…
………………………………………………
3 (3) Zbierali się — zjeżdżalni się,
wokół Wajtmany rzędami rozsiadali się,
wiele dni Bogów wysławiali…
I otworzyła się Wajtmana, wyszedł z niej w ciele
Jasny Bóg Niebiański…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
4 (4) Rzekł Bóg Wiecznieprzepiękny:
Ja zjawiłem się z Uraj-Ziemi,
ze Swargi Niebiańskiej, gdzie płynie Irij jasny,
w ogrodach Wyraju, niedaleko Asgardu Niebiańskiego,
ja Perun Gromowładny, Swaroga syn.
Słuchajcie ludzie i wojownicy Rodów Ludzkich słów moich,
pouczenia słów moich słuchajcie…
Mówił Perunowi, Ratibor, wojownik z Rodu Swiatorusów:
Odpowiedz-powiedz Jasny Wodzu,
czy jest śmierć dla wojowników Rodów naszych?
5 (5) Odpowiedział Perun wojownikowi: Nie ma śmierci
dla wojowników Rodu Niebiańskiego…
Wszelkie jawne lub tajne wątpliwości serca,
Bóg Wyszeń, Strażnik Światów,
Ojciec Swaroga i Dziad mój,
najlepszy ze wszystkich Mądrych, rozwiąże…
Wiem, wieczna jest Przemądrość Bogów.
Kto zostawszy nauczycielem, nawet jeśli Wielką Tajemnicę wyjawił,
nie jest potępiony przez Bogów, bo nie ma śmierci dla nich…
………………………………………………
6 (6) I zapytali ludzie Gromowładcę Wielcemądrego:
Powiedz nam, Swarożycu, odpowiedz,
dlaczego Słudzy Boga Jedynego i Wędrowcy Boży,
drogą poznania Wed chcą osiągnąć Nieśmiertelność?
Powiedz nam, odpowiedz,
czy jest śmierć w Świecie Jawi czy Bezśmiertne wszystko?
Co zaś z dwóch — prawdą?
7 (7) Odpowiedział im Swarożyc: Prawdziwe jest jedno i drugie,
ale tylko błędnie
śpiewacy uczą o śmierci, ludzi.
Ja zaś nazywam omamem — śmierć,
a nie omamem, Nieśmiertelność nazywam…
W samoomamie Legowie zginęli,
Nie omamem dostępuje się przebywania w Prawi.
I śmierć nie jak ryś pożera urodzonych,
dostrzeganej nie ma u niej formy…
Śmierć obserwujecie w otoczeniu,
ale dla siebie jej nie znajdziecie…
8 (8) Inni ludzie uważają, że Udrzec — Bóg martwych,
odmienny od śmierci, a wchodzenie wasze
w Świat Prawi Nieśmiertelne,
ono w Duszach i Duchu u was przebywa;
Ten zaś Bóg króluje w Świecie Przodków,
dobry On dla dobrych, dla niedobrych zaś niedobry On…
Decyzją Udrzeca, w Dzieciach Ludzkich
przejawia się gniew, zabłądzenie i śmierć,
przyjmująca obraz chciwości…
9 (9) Pychą zwiedziony z drogi,
jedności z Duszą człowiek nie dostępuje…
We władzy śmierci zagubieni ludzie
przesuwają się tę drogą i, umierając,
znów i znów w Nawi Świat popadają…
Za nimi z drogi giną uczucia,
dlatego śmierć, nazywają Marioną…
10 (10) Zainteresowani swoimi czynami,
w pogoni za ich owocami,
oni kontynuują drogę w takim kierunku
i nie pokonują śmierci…
Zamiast dążyć ku prawym celom,
jak Sumienie ludzi przyzywa,
Dziecię Ludzkie, na Midgardzie urodzone,
zacznie obracać się w Kręgu przyjemności i
na tej drodze czeka go śmierć…
11 (11) To — wielkie złudzenie zmysłów,
z próżnymi celami łączące się,
przybliża się do Piekła po próżnej drodze…
Porażone związkami z próżnymi celami,
i myślące o nich dniem i nocą,
wasze najgłębsze Ja
zacznie kłaniać się zewnętrznemu Światu Jawi…
………………………………………………
12 (12) W Świecie Jawi, objawionym przez Roda,
pierwsze, co ludzi poraża,
to pragnienie cudzego,
wkrótce ono za sobą pociąga gniew i pożądanie.
Te trzy wytwory ciemnych,
ludzi nierozumnych ku śmierci przywodzą,
a w Świecie Jawi, tylko wytrwali ludzie,
w których rządzi Sumienie,
wytrwałością śmierć zwyciężają zawsze…
………………………………………………
13 (13) Wstrzemięźliwą myślą gotujące uczucia uspokoiwszy,
lekceważeniem z nimi trzeba walczyć…
Dla takich nie ma śmierci,
bo oni Wiedzą
przezwyciężyli namiętności i przekroczyli śmierć…
A człowiek, podążający za pożądaniem,
idąc za namiętnościami, ginie…
Ale pokonawszy pragnienia poronione,
z siebie wszelki pył namiętności człowiek zdmuchuje…
………………………………………………
14 (14) Dla wszystkich istot i ludzi
Piekło wydaje się ciemnością nieprzeniknioną;
jak bezrozumni dążą oni pewnie do porażki…
Ale człowiekowi, który odrzucił szaleństwo,
co śmierć może zrobić?
Kto zaś wymówi się od posiadania Mądrości Starożytnej,
ten niech o niczym innym nie myśli,
jak by wygnać z siebie Siłę Życia!
………………………………………………
15 (15) Gniew, chciwość i zabłądzenie wewnętrznego Ja,
oto śmierć; i one — w tym ciele ziemskim…
Człowiek poznawszy Mądrość
Bogów i Przodków swoich
wie, że tak rodzi się śmierć,
i śmierć go tu nie przeraża…
W jego okolicy śmierć znika,
podobnie do tego, jak znika śmiertelnik,
popadłszy w obszar śmierci…
………………………………………………
16 (16) I zapytał Peruna, Odyn,
wojownik z Rodu h’Aryjskiego:
powiedz nam, dlaczego Wołchwowie mówią,
że składając ofiary bezkrwawe,
ludzie mogą dostąpić błogosławionych Światów Prawi,
najczystszych nieprzemijających…
Wedy nazywają je najwyższym celem;
kto to wie, jak może zająć się czynami?
………………………………………………
………………………………………………
Santia 2
1 (17) Odpowiedział Odynowi, Perun Wszeprzepiękny:
tylko ci, którzy nie poznali Wielkiej Starożytnej Mądrości,
tam dążą i dla nich zachowuje znaczenie to,
o czym mówi się w Tajemnych Wedach…
Wolny od pragnień niegodziwych dąży wyżej,
drogą najwyższego Duchownego rozwoju,
odrzucając błędne drogi rozwoju…
2 (18) Wy żyjecie według praw RITA i
według praw Boga Roda — Stwórcy Jedynego,
bo według tych praw żyją wszystkie Światy
i Ziemie, we wszystkich Wszechświatach…
które stworzył Wielki Ra-M-Ha…
I nie znają oni śmierci,
bo opuściła śmierć i ciemność te Światy,
a Światło i Nieśmiertelność napełniły pięknem ich Życie…
………………………………………………
3 (19) I powiedział Harij, Wołchw Wielcemądry:
Jasny nasz Opiekunie,
daj Mądre Przykazania Twoje Rodom ludzkim,
potomkom Rodu Niebiańskiego i Rasy Wielkiej,
aby Prawda zatriumfowała na Midgard-Ziemi,
a Fałsz zniknął na wieczność ze Świata naszego,
i nie zostało po nim nawet wspomnienia…
………………………………………………
4 (20) Odpowiedział Perun Gromowładca Wołchwowi Wielcemądremu,
i wszystkim którzy zebrali się aby go słuchać:
poznajcie ludzie Przykazania moje,
pouczeń słów moich słuchajcie:
Szanujcie Rodziców swoich,
i utrzymujcie ich w starości,
bo jak wy okażecie troskę o nich,
tak też i o was okażą troskę dzieci wasze…
5 (21) Zachowajcie pamięć o wszystkich Przodkach Rodów waszych
i wasi potomkowie będą pamiętać o was…
Chrońcie starych i młodych,
ojców i matki, synów i córki,
bo to Krewni wasi,
mądrość i piękno ludów waszych…
Rozbudzajcie w dzieciach swoich
miłość do Świętej ziemi Rasy,
aby nie zapragnęli cudów zamorskich,
i mogli sami tworzyć cuda
wspanialsze i piękniejsze,
na sławę Świętej ziemi waszej…
6 (22) Nie twórzcie cudów dla dobra swojego,
a twórzcie cuda dla dobra
Rodu swojego i Rodu Niebiańskiego…
Pomóżcie bliźniemu w biedzie jego,
gdy przyjdzie na was bieda,
pomogą i wam bliźni wasi…
Czyńcie uczynki dobre,
na sławę Rodu waszego i Przodków waszych,
tak otrzymacie opiekę
od Bogów Jasnych waszych…
7 (23) Pomagajcie wszystkimi siłami
budować Kapiszcza i Swiatiliszcza,
zachowujcie Mądrość Bożą,
Mądrość Starożytną…
Obmywajcie po wykonaniu prac waszych ręce wasze,
bo kto rąk swoich nie obmywa,
ten Moc Bożą traci…
Oczyszczajcie się w wodach Iriju,
która to rzeka płynie w Świętej ziemi,
aby obmyć swoje białe ciało,
uświęcić je Bożą mocą…
8 (24) Utwierdzajcie na Ziemi waszej Prawo Niebiańskie,
które dali wam Jaśni Bogowie wasi…
Czcijcie ludzie, dni rusalskie,
zachowujcie Boże święta…
Nie zapominajcie Bogów waszych,
palcie na sławę Bogów kadzidła i wonności
i znajdziecie łaskę i miłosierdzie Bogów waszych…
9 (25) Nie czyńcie krzywdy sąsiadom waszym,
żyjcie z nimi w pokoju i harmonii…
Nie poniżajcie godności innych ludzi,
a nie będzie poniżona godność wasza…
Nie czyńcie krzywd ludziom innych Wiar,
bo Bóg-Stwórca jest Jeden nad wszystkimi Ziemiami…
i nad wszystkimi Światami…
10 (26) Nie sprzedawajcie ziemi swojej za złoto i srebro,
gdyż przekleństwo na siebie ściągniecie
i nie będzie wam wybaczone przez wszystkie dni bez końca…
Brońcie ziemię swoją i
pokonajcie orężem prawym wszystkich wrogów Rasy…
11 (27) Brońcie Rody Rassenów i Swiatorusów
przed Cudzoziemskimi wrogami, którzy idą do ziem waszych
ze złym zamiarem i orężem.
Nie chwalcie się swoją siłą, idąc na Bitwę,
a chwalcie się wracając z Pola Bitwy…
Zachowujcie w tajemnicy Mądrość Bożą,
nie dawajcie Mądrości Tajemnej poganom…
12 (28) Nie przekonujcie tych ludzi,
którzy nie chcą was słuchać
i zważać na wasze słowa…
Chrońcie wasze Kapiszcza i Swiatiliszcza
przed zbezczeszczeniem przez pogan,
jeśli nie ochronicie Świątyń Świętej Rasy…
i Wiary Przodków waszych,
nawiedzą was lata goryczy,
i zniewagi z cierpieniami…
13 (29) Kto ucieknie z ziemi swojej na obczyznę,
w poszukiwaniu łatwego życia,
ten jest odstępcą Rodu swojego,
niech nie będzie przebaczenia od Rodu jego,
bo odwrócą się Bogowie od niego…
Nie radujcie się ze smutku cudzego,
bo kto cudzym smutkiem raduje się,
ten do siebie smutek przywołuje…
Nie złorzeczcie i nie śmiejcie się,
z tych, którzy kochają was,
ale odpowiadajcie na miłość miłością
a znajdziecie ochronę Bogów waszych…
Kochajcie bliźniego waszego,
jeśli jest on tego godny…
14 (30)Nie bierzcie za żonę, brat — siostry swojej,
a syn — Matki swojej,
gdyż Bogów rozgniewacie
i krew Rodu zniszczycie…
Nie bierzcie żon z czarną skórą,
bo zbezcześcicie dom i swój Ród zniszczycie,
a bierzcie żony z białą skórą,
swój dom wysławicie…
i swój Ród przedłużycie…
Nie noście kobiety ubrań męskich,
bo kobiecość stracicie,
ale noście kobiety to, co wam należne…
15 (31) Nie zrywajcie więzów Związku Rodzinnego,
przez Bogów uświęconego,
bo przeciw prawu Boga-Stwórcy Jedynego pójdziecie
i Szczęście swoje stracicie…
Nie zostanie zabite dziecko w łonie matki,
bo kto zabije dziecko w łonie,
zaciągnie na siebie gniew Boga-Stwórcy Jedynego…
16 (32) Kochajcie żony mężów swoich,
bo oni są ochroną i wsparciem waszym,
i całego Rodu waszego…
Nie pijcie dużo napoju chmielnego,
znajcie miarę w piciu,
bo kto dużo napoju chmielnego pije,
traci wygląd ludzki…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 3
1 (33) I powiedział Wołchw Swiatozar Perunowi Wiecznieprzepięknemu:
co oznacza ostatnie Twoje Przykazanie?
Powiedz — odpowiedz nam.
Mówił Perun do wszystkich zebranych ludzi:
pamiętacie, ludzie Rasy Wielkiej,
podanie o synach Tora Wielcemądrego,
którzy ochronili Święte Wedy,
dane wam, synom moim, przez Tarcha Dażdboga…
2 (34) Zestarzał się Tor Wielcemądry i przywołał do siebie
synów swoich Stara, Winga i Odyna…
I mówił do nich te słowa:
synowie moi ukochani,
minęły już trzy Kręgi Lat Życia mojego,
starość i niemoc napełniły moje ciało…
Siły moje już opuszczają mnie.
Wiem, że jest daleko na południu…
u podnóża Himawat-góry,
Skuf Legów Niebiańskich…
3 (35) W Skufie tym podgórskim,
przygotowują Mądre Legi…
wszystkim Bogom Niebiańskim Suricę,
lśniący, boski napój,
dający wiele witalnych sił…
i wieczną młodość…
Jeśli człowiek wypije Suricę Legów,
na nowo odzyska siły Życia,
i ponownie w ciało powróci zdrowie…
i wieczna młodość w nim zajaśnieje.
4 (36) I Star powiedział Torowi: Ojcze mój kochany,
ja przyniosę tobie napój Bogów…
I poszedł Star na południe, do Himawat-góry…
Długo czekał na najstarszego syna Tor Wielcemądry…
i wysłał średniego syna
na poszukiwanie Stara, mówiąc mu:
widocznie kłopoty spotkały twojego starszego brata,
idź Wingu na pomoc swemu bratu…
I poszedł Wing na poszukiwanie swego brata Stara…
5 (37) Wiele wody przepłynęło od tego czasu w Iriju Świętym…
Mały Księżyc dziewięć razy
przebył swoją drogę wokół Ziemi,
a Wielki Księżyc — cztery razy,
i powiedział Odyn Torowi Wielcemądremu:
miły mój Ojcze, puść,
mnie na Himawat-górę…
na poszukiwanie moich braci rodzonych,
na poszukiwanie Skufa podgórskiego… Legów Niebiańskich,
i Suricy boskiej…
6 (38) Błogosławił Tor Wielcemądry
syna swego ukochanego,
i wyruszył Odyn na południe, do Himawat-góry…
na poszukiwanie swoich braci
i Skufa Legów Niebiańskich.
Gdy przybył do Himawat-góry,
…ujrzał Skuf Legów Niebiańskich.
Pośrodku Skufa podgórnego,
gotowała Legina srebrnowłosa,
Suricę lśniącą w złotym kotle
…dla Bogów Jasnych…
7 (39) Mówił Odyn takie słowa:
witaj, Legino-Matko,
niech nie będzie chmury ciemnej nad Skufem Twoim,
niech wszystkie czyny Twoje będą,
na sławę Bogów Jasnych…
Odpowiedziała Odynowi Legina srebrnowłosa:
bądź zdrów i ty, czysty dobry młodzieńcze,
powiedz-odpowiedz, co przywiodło ciebie
do Skufa naszego podgórskiego, u Himawat-góry…
8 (40) Przywiódł mnie ból nieprzenikniony,
mojego rodzonego Ojca,
już trzy Kręgi Lat Życia jego upłynęły,
starość i niemoc owładnęły ciałem jego.
Tylko Surica twoja życiodajna, Legino-Matko,
wygoni starość i niemoc,
oraz męki z cierpieniami,
i uświęci ciało Ojca Bożą Mocą…
9 (41) Mówiła Odynowi Legina srebrnowłosa:
w złotym kotle Surica gotuje się,
weź wypij-spróbuj Suricy, ale pamiętaj!
Pierwsza czara, daje siły,
usuwa ból, zmęczenie i niemoc…
Druga czara, daje radość i wieczną młodość,
usuwa przygnębiającą starość…
Trzecia czara dla ludzi zbędna,
ona przemienia człowieka w zwierzę…
10 (42) Przyszło przed tobą dwóch młodzieńców,
ale nie posłuchali oni słów moich,
i wypili po trzy czary,
a teraz oni, jak zwierzęta pasą się na łące
za Skufem podgórskim naszym…
I pokazała ich Odynowi…
i rozpoznał on braci swoich rodzonych,
i paśli się oni jako owce na łące zielonej…
11 (43) I napełniło się serce Odyna
żalem wielkim z powodu rodzonych braci swoich.
I wziął czarę z Suricą
i wypił ją jednym tchem..
Minął jego żal,
siły wielkie napełniły jego ciało
i pojawiło się pragnienie wypicia jeszcze jednej czary,
aby znaleźć młodość wieczną,
jaką mają Bogowie Jaśni…
12 (44) Wypił drugą czarę,
radość i wieczna młodość
napełniły jego ciało,
i zapłonęło wielkie pragnienie
wypicia trzeciej czary,
ale wspomniał wtedy Odyn
słowa Leginy srebrnowłosej… i już nie pił więcej,
ale napełnił swój dzban podróżny,
dwoma czarami Suricy,
dla Ojca swego rodzonego…
13 (45) I ułożył Odyn… hymny-modlitwy do Bogów Jasnych,
i wezwał ich pomocy dla braci swoich rodzonych.
Zjawili się Jaśni Bogowie na wezwanie Odyna…
i zwrócili rozum braciom jego, Starowi i Wingowi,
i pobłogosławili ich Bogowie na drogę-podróż…
Powrócili bracia do ojcowskiego domu…
i oddał Odyn Suricę Ojcu swemu rodzonemu.
14 (46) Wypił Tor Wielcemądry pierwszą czarę,
choroba i niemoc opuściły jego ciało,
a wielkie siły życia napełniły jego umysł i ciało.
Drugiej czary nie wypił Tor Wielcemądry,
ale wylał Suricę pod korzenie starych,
wyschniętych drzew Dębu, Brzozy i Jesionu…
I zyskały one siły wielkie…
i wypuściły zielone liście na koronach…
15 (47) Mówił synom Tor takie słowa:
Nie potrzeba mi wiecznej młodości,
przeżyłem długie życie
dane przez Stworzyciela Ramhę,
niech te Drzewa dają wiele sił,
wam synowie moi ukochani,
i wszystkim potomkom Rodów waszych…
we wszystkie czasy od Kręgu do Kręgu.
Posadzicie nasiona z tych drzew,
blisko posiadłości Rodów waszych…
i troszczcie się o nie, jak o dzieci swoje…
16 (48) Od tej pory pielęgnują Rody Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego,
trzy Drzewa Życia i Mocy Wielkiej.
W trudnym czasie lub w święta przychodzą
ku Drzewom dającym Moce Życia,
i otrzymują moce mnogie…
i wysławiają Bogów Jasnych
i Przodków Wielcemądrych, za czyny dobre,
na sławę wszystkich Rodów Rasy Wielkiej…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 4
1 (49) I zapytał Peruna Rodan Da’Aryjski, Kodarad:
Ty, powiedz-odpowiedz nam,
Boże Wiecznieprzepiękny,
czemu liczni Wołchwowie
składają śluby milczenia…
i mówią, że dążą oni do poznania Wed.
Czy jest Prawda w ślubie milczenia?
Czy dochodzi w milczeniu mądry Wołchw…
do Niemego poznania Prawdy czy nie?
2 (50) Odpowiedział Kodaradowi Perun Wielcemądry:
Nie ma sensu w ślubach milczenia,
gdyż Starożytne Wedy sercem,
milczący pojąć nie może…
i w serce jego Starożytne Wedy nie przenikają…
Starożytne Wedy tylko żywym Słowem poznaje się,
i gdzie głosi się słowo Wed,
tam serca zaczynają poznawać
ich Wielką istotę…
3 (51) Myśli wielu ludzi,
że ci którzy poznają wszystkie Wedy — bezgrzeszni,
nawet gdy czynią zło…
Ale ani hymny z Mądrości Poznania Światów,
ani wypowiedzi z Mądrości Świata Błysków,
ani zaklęcia z Mądrości Życia…
nie zbawi popełniających złe uczynki…
i każdy odpowie za swoje bezprawie…
4 (52) Święte hymny i pieśni,
nie zbawią od Fałszu tego,
kto bezwolnie poddaje się omamom,
kto przebywa w Świecie czarów i własnych iluzji.
Jak ptaki opuszczają gniazdo,
kiedy wyrastają im skrzydła,
tak i święte pieśni opuszczają człowieka,
kiedy nadejdzie czas…
5 (53) Wedy nie zbawią tych, którzy nie spełniają
swojego Obowiązku wobec Życia,
one ukazują wam dwie drogi:
ascezę i składanie bezkrwawych ofiar,
przez nie poznający dostępuje czystości…
i tą czystością odgania grzech…
samooświecony poznaniem Wed…
6 (54) Mocą znajomości Starożytnych Wed,
przybliża się Dusza znającego do Świata Prawi,
ale jeśli pragnie on zwykłych płodów Świata Jawi,
zbiera ze sobą
wszystko tutaj dokonane,
i w Świecie Nawi skosztowawszy płodów czynów swoich,
ponosi odpowiedzialność za każdy swój czyn
i znów idzie po drodze,
wyznaczonej przez Ramhę Wielkiego…
7 (55) Ascezę Dzieci Ludzkich
poznaje się w Świecie Jawi,
a płody wszystkich czynów są spożywane w Świecie Nawi,
dla Wołchwów, Żerców i Kapenów-Kapłanów,
oddających się ascezie,
przeznaczone są te wielkie Światy…
Bezgrzeszną ascezę postrzega się,
jak wyrzeczenie się zła;
taka oderwana asceza
bywa udana i nieudana.
Przez ascezą znawcy Starożytnych Wed
w następstwie dostąpili Nieśmiertelności…
8 (56) Ale jest i grzeszna asceza…
Kto z ludzi opętany gniewem nieprawym,
i innych szesnastoma występkami,
a także kto narusza
Przykazania Bogów i Przodków,
zwłaszcza Przykazania Krwi,
w kim zamieszkuje trzynaście wredności — ten grzeszny.
A kto posiada czystą Duszę i Ducha jasnego,
i żyje według przykazań Praojców swoich,
ten bezgrzeszny…
9 (57) Gniew niesprawiedliwy, żądza, chciwość,
złudzenie, pożądanie, okrucieństwo,
obmowy, próżność, przygnębienie, zboczenie, zawiść,
wstręt, rozpusta, pragnienie cudzego,
ucisk, złość — oto wady Dzieci Ludzkich,
ludzie powinni unikać tych szesnastu …
10 (58) Każda z nich czai się na ludzi,
pragnąc zawładnąć ich wnętrzem,
jak łowca czai się na zwierzynę…
Chełpliwemu, lubieżnemu, wyniosłemu,
mściwemu, niestabilnemu,
odmawiającemu obrony nieodłącznych jest tych sześć grzechów,
popełnianych przez nieprawych ludzi,
niepatrzących na większe niebezpieczeństwo…
11 (59) Pogoń za przyjemnościami, wrogość,
chwalenie swojej szczodrości, skąpstwo,
uciskanie innych ludzi, kłamstwo, słaba wola,
wysławianie swoich doznań,
nienawiść do Łady-małżonki,
to dziewięć najgorszych wrogów człowieka…
12 (60) Przestrzeganie Przykazań,
Praw Boga-Stwórcy Jedynego,
Praw Rodu waszego, uczciwość,
powściągliwość, bezinteresowność,
samoopanowanie, wstydliwość,
cierpliwość, wytrwałość, brak zawiści,
składanie bezkrwawych ofiar,
przedłużanie Rodu, miłosierdzie, uważność,
studiowanie Świętej Ra-M-Ha INTY i Starożytnych Wed
to szesnaście ślubów sług Wiary…
13 (61) Kto umocni tych szesnaście ślubów,
ten wyróżni się na całej Ziemi;
kto zachowuje trzy, dwa lub nawet jeden z nich,
tego uważa się za samoutwierdzonego;
w wyrzeczeniu się wad Świata Jawi
i nie zabłądzeniu zamyka się Nieśmiertelność.
Mądrzy słudzy Wiary
nazywają je wrotami Prawdy…
14 (62) W samorozwoju jest osiemnaście cech:
powściągliwość w czynach,
bezczynności i dążeniu do celu,
poskromienie niesprawiedliwości, osądzania, egoizmu,
podłych pragnień, niesprawiedliwego gniewu,
przygnębienia, chciwości, plotkowania, zawiści,
złośliwości, rozdrażnienia, niepokoju,
zapomnienia, gadatliwości, buty.
15 (63) Tak człowiek osiągnąwszy samorozwój…
staje się trzeźwym,
osiąga osiem cech: prawość,
zdolność poznania,
zdolność samopoznania,
zdolność odkrywania, beznamiętność,
uczciwość, czystość, opanowanie…
16 (64) Bądźcie prawi w Duszy i Duchu,
Światy utrzymują się Prawdą. Ich wrota — Prawda;
bo powiedziano, że na Prawdzie opiera się Nieśmiertelność.
Odwracając się od grzechów,
należy wypełniać śluby i przykazania.
Takie postępowanie, stworzone przez Jedynego Boga,
przez Prawdę prowadzi do Nieśmiertelności…
Chrońcie ludzie niezmiennymi Święte Pisma:
Ra-M-Ha INTU i Starożytne Wedy.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 5
1 (65) I zapytał Peruna Gromowładnego, Ogniesław,
Żerca Wielkiego Kapiszcza Inglii, z Rodu Swiatorusów:
Ty, powiedz-odpowiedz, Perunie-Ojcze,
co czeka w przyszłości potomków
wszystkich Rodów Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego?
Jaki los czeka ich, po odejściu naszym,
do Prawi Niebiańskiej, do Świętomądrych Przodków naszych…
2 (66) Odpowiedział Ogniesławowi, Bóg Wielcemądry:
Posłuchaj mnie, Wielki Strażniku Pierwotnego Ognia…
i wy słudzy Bogów Świętej Rasy i Rodu Niebiańskiego…
Podobny Niebiańskiemu Irijowi,
co rozdziela pół-Swargi Niebiańskiej,
Wielkie Przemiany przyniesie
upływ Rzeki Czasu w biegu swoim…
3 (67) Zmieni oblicze swoje
Święta ziemia Rasy Wielkiej.
Wielkie Ochłodzenie przyniesie wiatr da’Aryjski
na tę ziemię i Mariona przez trzecią cześć Lata
okrywać ją będzie swoim Białym Płaszczem.
Nie będzie pokarmu dla ludzi i zwierząt w tym czasie
i zacznie się Wielkie Przesiedlenie
potomków Rodu Niebiańskiego za góry Ripejskie,
które chronią na zachodnich granicach Świętą Rassenię…
4 (68) I dojdą oni do Wielkich Wód,
Oceanu-morza Zachodniego,
i przeniesie ich Moc Niebiańska,
na ziemie ludzi bez Brody,
o skórze koloru płomieni Świętego Ognia.
Wielki Wódz zbuduje w tej ziemi,
Kapiszcze Trójzębu Boga Mórz.
I będzie Nij — Bóg Mórz
posyłał im niezliczone swoje dary,
i będzie bronił ich ziemi przed Siłami Zła…
5 (69) Ale wielki dostatek
otumani głowy wodzów i żerców.
Wielkie Lenistwo i pragnienie cudzego zawładnie ich umysłem.
I zaczną łgać Bogom i ludziom,
i zaczną żyć według swoich praw,
naruszając Przykazania Mądrych Praprzodków
i Prawa Boga-Stwórcy Jedynego.
I będą używać
Siły Żywiołów Midgard-Ziemi
do osiągnięcia swoich celów…
I rozgniewają oni czynami swoimi
Nija — Wielkiego Boga Morza…
6 (70) I zniszczą Nij i Żywioły tę ziemię,
i ukryje się ona w głębinach Wielkich Wód,
tak samo jak ukryła się w Starożytnych czasach
w głębinach północnych wód — Święta Daarija…
Bogowie Rasy zbawią ludzi sprawiedliwych
i Moc Niebiańska przeniesie ich na wschód,
do ziemi ludzi o skórze koloru Mroku…
a ludzie bez brody,
o skórze koloru płomieni Świętego Ognia,
przeniesie Moc Wielka na bezkresne ziemie
na zachodzie Jaryły-Słońca leżące…
7 (71) Ludzie o skórze koloru Mroku będą uznawać
potomków Rodu Niebiańskiego za Bogów…
i będą uczyć się u nich licznych nauk.
Ludzie z Wielkiej Rasy
zbudują nowe Grody i Kapiszcza,
i nauczą ludzi o skórze koloru Mroku
uprawiać zboża i warzywa…
Cztery Rody Rasy Wielkiej
zmieniające jeden drugiego,
będą nauczać Starożytnej Mądrości nowych Żerców…
i budować Trirany-Grobowce,
w kształcie rękami uczynionych Gór, czterograniastych…
8 (72) Inne zaś Rody Rasy Wielkiej
osiedlą się po całej powierzchni Midgard-Ziemi…
i przejdą za Himawat-góry…
i nauczą ludzi o skórze koloru Mroku,
Mądrości Świata Świateł…
Aby zaprzestali składania
ofiar strasznych, krwawych,
swej bogini — Czarnej Matce
i Wężom-Smokom ze Świata Nawi,
a przyjęli nową Boską Mądrość i Wiarę…
9 (73) Wielu z Rodów Rasy Wielkiej
rozejdzie się po wszystkich krajach Midgard-Ziemi,
za Ripejskimi górami,
i postawią nowe Grody i Kapiszcza
i zachowają Wiarę Praprzodków,
i tajemne Wedy dane przez Tarcha Dażdboga…
i innych Jasnych Bogów…
Liczne Rody z Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego
będą paść niezliczone stada zwierząt,
i przechodząc z kraju do kraju,
spowinowacą się z innymi Rodami z Rodu Niebiańskiego…
10 (74) Ale przyjdą ze Świata Mroku cudzoziemscy wrogowie,
i zaczną mówić Dzieciom Ludzkim
słowa pochlebne, pokryte kłamstwami,
I zdołają uwieść starych i młodych,
i córki Ludzkie będą brać sobie za żony…
Irinirować będą między sobą…
i między ludźmi… i między zwierzętami…
I przyuczać do tego zaczną
Wszystkie ludy Midgard-Ziemi,
a tych, którzy nie zachcą przyjąć ich słów,
i naśladować czynów nikczemnych Cudzoziemców,
poddadzą męczarniom z cierpieniami…
11 (75) Niektórzy z nich i w tym czasie
próbują przeniknąć na Midgard-Ziemię,
aby wykonywać swoje ciemne czyny,
zwieść z drogi Sił Światła
synów i córki Rasy Wielkiej.
Ich celem, zguba Dusz Dzieci Ludzkich,
aby nie osiągnęli oni nigdy
Jasnego Świata Prawi i Asgardu Niebiańskiego,
siedziby Bogów-Opiekunów
Rodu Niebiańskiego i Rasy Wielkiej.
A także Niebiańskich Ziem i Osad,
gdzie znajdują spokój Świętomądrzy Przodkowie wasi…
12 (76) Po ich szarej skórze,
rozpoznacie Cudzoziemskich wrogów…
Mają oczy koloru Mroku, i są dwupłciowi,
i mogą być kobietą, jak i mężczyzną.
Każdy z nich może być ojcem, lub matką…
Upiększają oni farbami lica swoje,
aby upodobnić się do Dzieci Ludzkich…
i nigdy nie zdejmują swojej odzieży,
aby nie obnażono ich zwierzęcej nagości…
13 (77) Kłamstwem i pochlebstwem niesprawiedliwych
zdobędą oni wiele krajów Midgard-Ziemi,
tak oni już postępowali na innych Ziemiach,
w wielu Światach w Czasach
minionej Wielkiej Assy,
ale zostaną pokonani,
i zesłani do krainy Gór stworzonych rękami,
gdzie będą mieszkać ludzie o skórze koloru Mroku
i potomkowie Rodu Niebiańskiego
przybyli z ziemi Boga Nija.
I dzieci Ludzkie zaczną uczyć ich pracy,
aby mogli sami uprawiać zboża
i warzywa dla karmienia swoich dzieci…
14 (78) Ale brak chęci do pracy,
zjednoczy Cudzoziemców,
i opuszczą ziemię Gór stworzonych rękami,
i osiedlą się po wszystkich krajach Midgard-Ziemi.
I stworzą oni wiarę swoją,
i ogłoszą się synami Boga Jedynego,
i zaczną krew swoją i dzieci swoich
przynosić w ofierze bogu swojemu,
aby istniał krwawy związek
między nimi i ich bogiem…
15 (79) I zaczną Jaśni Bogowie posyłać do nich
Wędrowców Wielcemądrych,
bo nie mają oni ani Ducha, ani Sumienia.
I Cudzoziemcy zaczną słuchać ich Mądrego Słowa,
a wysłuchawszy, będą przynosić życie Wędrowców,
w ofierze bogu swojemu…
I stworzą Złotego Tura,
jako symbol swej potęgi,
i będą kłaniać się mu,
tak jak i bogu swemu…
16 (80) I wyślą do nich Bogowie… Wielkiego Wędrowca,
niosącego miłość, ale żercy Złotego Tura
zadadzą mu śmierć męczeńską.
I po jego śmierci, ogłoszą go Bogiem…
i stworzą Wiarę nową, zbudowaną
na kłamstwach, krwi i ucisku…
I ogłoszą wszystkie ludy gorszymi i grzesznymi,
i wezwą przed obliczem stworzonego przez nich Boga
do pokuty, i proszenia o przebaczenie za czyny
popełnione i niepopełnione…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 6
1 (81) I powiedział Wołchw Swiatozor,
ze sławnego Rodu Swiatorusów,
Perunowi Wiecznieprzepięknemu:
Ty, powiedz-odpowiedz, Perunie-Ojcze,
co zaś będzie ze Świętą ziemią Rasy Wielkiej
i Wiarą Przodków naszych?
Powiedz-odpowiedz Jasny Boże,
jeśli przyjdą ciężkie czasy
dla Synów Rasy Wielkiej, to,
kto może zbawić Świętą ziemię Rasy…
i potomków Rodu Niebiańskiego?
2 (82) Mówił Bóg Wielcemądry, takie słowa:
Wiedzcie ludzie, że ciężkie czasy…
przyniesie upływ Rzeki Czasu
na Świętą ziemię Rasy Wielkiej…
I ostoją się na tej ziemi,
tylko Żercy-Strażnicy Starożytnej Wiedzy
i Mądrości Tajemnej…
…Bo ludzie wykorzystają
Moce żywiołów Midgard-Ziemi
i zniszczą Mały Księżyc
i Świat swój przepiękny…
I wtedy odwróci się Swaroży Krąg
i przerażą się ludzkie Dusze…
3 (83) Wielka Noc ogarnie Midgard-Ziemię…
i Ogień Niebiański
unicestwi liczne kraje Ziemi…
Tam gdzie kwitły przepiękne ogrody,
będą rozciągać się Wielkie Pustynie…
W miejsce żyznej ziemi
będą szumieć morza,
a tam gdzie pluskały fale mórz,
pojawią się wysokie góry
pokryte wiecznymi śniegami…
4 (84) Ludzie będą ukrywać się przed zatrutymi deszczami,
niosącymi śmierć, w jaskiniach,
i zaczną żywić się mięsem zwierząt,
bo owoce drzew napełnią się truciznami
i wielu ludzi umrze,
spróbowawszy je jeść…
Zatrute strumienie wody
przyniosą wiele śmierci
Dzieciom Rasy Wielkiej
i potomkom Rodu Niebiańskiego,
i pragnienie przyniesie ludziom cierpienie…
5 (85) I za radą Cudzoziemców,
potajemnie przybyłych na Midgard-Ziemię,
ludzie zaczną pozbawiać się nawzajem Życia…
pragnąc łyku świeżej wody,
pragnąc kęsa czystego pokarmu…
I zaczną zapominać Starożytną Mądrość
I Prawa Boga-Stwórcy Jedynego…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Wielki Rozłam przyjdzie na Świat Midgardu
i tylko Żercy-Opiekunowie
Świętej ziemi Rasy Wielkiej
będą chronić czystość Starożytnej Wiedzy,
nie patrząc na trudności i śmierć…
6 (86) Ale Rzeka Czasu znów przyniesie
przemiany w swoim upływie…
I znów zacznie się jednoczenie
Rodów Rasy Wielkiej…
Złączy ich Starożytna Mądrość,
zachowana w pieśniach
i podaniach ludowych,
przekazywanych z ust do ust,
i zapisana na kamieniach w Kapiszczach i Swiatiliszczach,
i wyryta w Santiach Wielkich…
Wiele Mądrej Wiedzy
zostanie stracona dla licznych Rodów,
ale będą oni pamiętać,
że są Potomkami Rodu Niebiańskiego…
i nikt nie może zwyciężyć
i pozbawić ich wolności…
7 (87) Mnóstwo Kręgów Życia przejdzie
Midgard-Ziemia po Drodze Swaroga…
Dzieci Ludzkie znów zbudują Grody i Świątynie
tym Bogom, których będą pamiętać…
Życie prawe i szczęśliwe
powróci na ziemię Wielkiej Rassenii…
Ale żercy Cudzoziemscy…
ze świątyń Złotego Tura
…i żercy zabitego Wędrowca,
zechcą zniszczyć ich świat i spokój,
bo ci żercy, żyją z płodów cudzego trudu…
8 (88) I przyjdą żercy Cudzoziemscy
na ziemię Rasy Wielkiej
pod przebraniem kupców i gawędziarzy,
i przyniosą fałszywe legendy,
i zaczną uczyć nieprawego życia
ludzi Rasy Wielkiej,
nie znających Zła i Oszustwa…
I wielu ludzi zbłądzi
popadłszy w sieć Pochlebstw i Oszustwa,
i przemienią Świat Prawi
na dziewięć wad:
rozpusta, kłamstwo, egoizm, bezduchowość,
niezwracanie długu, ignorancja,
nierzetelność, lenistwo i obżarstwo …
9 (89) I odstąpi wielu ludzi
od Świętej Wiary Przodków swoich
i zaczną słuchać słów
Cudzoziemskich żerców,
które są kłamstwem nieprawdziwym,
zwodzącym Dzieci Ludzkie
z drogi Sił Światła…
Czasy krwi i bratobójstwa
przyniosą Cudzoziemscy żercy
na rozległą ziemię Rodów Rasy Wielkiej,
i zaczną nawracać ludzi na swoją wiarę…
10 (90) Ludzie Rasy będą prosić
o pomoc Cudzoziemskich żerców,
służących Obcym bogom
i bogu Świata Mroku…
I żercy Zabitego Wędrowca
z fałszywą gorliwością zaczną pocieszać ich,
i zawładną ich Duszami,
i bogactwem Dzieci Ludzkich…
I ogłoszą ludzi Rasy Wielkiej niewolnikami boga,
którego sami zresztą zabili…
I mówić im zaczną,
że cierpienie jest błogosławieństwem,
bo cierpiący boga zobaczą…
11 (91) Na siedem Kręgów Życia okryje Ciemność
ziemie Rodów Rasy Wielkiej…
Wielu ludzi zginie od metalu i ognia…
Nadejdą ciężkie czasy
dla ludów Midgard-Ziemi,
brat powstanie przeciw bratu, syn przeciw ojcu,
krew będzie płynąć jak rzeki…
Matki będą zabijać
swoje nienarodzone dzieci…
Głód i Duchowa pustka
otumani głowy wielu ludzi z Rasy Wielkiej
i stracą oni Wiarę w sprawiedliwość…
12 (92) Ale nie dopuści Bóg-Stwórca Jedyny
i Rod Niebiański do wyginięcia Rasy…
Odrodzenie Rasy Wielkiej
i przebudzenie Ducha-opiekuna
synów Rodu Niebiańskiego
przyniesie Biały Pies,
Posłany przez Bogów
na Świętą ziemię Rasy Wielkiej…
Oczyści się Święta ziemia
od tysiącletniego niewolniczego jarzma Cudzoziemskich wrogów,
którzy przynoszą w ofierze
krew i ciało dzieci swoich,
a kłamstwem i pochlebstwami nieprawymi
zatruwają Dusze dzieci Rodu Niebiańskiego…
13 (93) Feniks Niebiański wskaże
Zwierzchniemu Żercy Pierwotnego Ognia,
na syna Żercy Lasu i Rodu Trzechksiężycowych,
i Zwierzchni Żerca wyniesie go
na Mądrego Wielkiego Żercę,
któremu pomagać będą Jaśni Bogowie…
I odrodzi Wielki Żerca
Starożytną Wiarę Praprzodków
na Świętej ziemi Rasy Wielkiej…
i zbuduje Kapiszcza Wed,
Kummiry i Swiatiliszcza,
aby poznawały wszystkie Rody Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego
Starożytną Mądrość i życie prawe…
14 (94) I poznają słudzy Ciemności, że przyszła ich zagłada…
i będą łgać na Wielkiego Żercę…
i zwodzić uczniów i bliskich jego,
niezliczonym bogactwem i błędną błogością…
Aby nie osiągnęli oni
Duchowych wyżyn Świata Prawi,
a byli wiecznymi niewolnikami Świata Ciemnego…
I będą robić wszystko,
aby zniszczyć Wielkiego Żercę,
aby nie odrodziła się Starożytna Mądrość
i Wiara Praprzodków na Świętej Ziemi Rasy…
15 (95) Moce Ciemności wykorzystają wszystkie siły,
aby nigdy nie zapłonął Święty Ogień
przed Obrazami i Kummirami Bogów
i Świętomądrych Przodków waszych…
Cudzoziemcy zaczną podżegać
jeden lud przeciw drugiemu, wzywając ich na wojny,
aby zabijały się wzajemnie
za zawładniecie Ziemskimi bogactwami…
Ale bogactwa te, po zakończeniu wojen,
zawsze dostaną się Cudzoziemcom…
16 (96) Miliony istnień pochłoną bezmyślne Wojny
zgodnie z życzeniem Cudzoziemców,
że czym więcej będzie wojen…
i śmierci między Dziećmi Ludzkimi,
tym więcej bogactw
odbiorą posłańcy Świata Ciemności
i zdobędą wpływ nad umysłami
wielu z Rasy Wielkiej…
Ciemne Moce dla osiągnięcia swoich celów
użyją nawet Fasz-Niszczyciela
i Ogniste Grzyby niosące śmierć
unoszące się nad Midgard-Ziemią…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 7
1 (97) Mówił Perunowi, Wedamir, wojownik z Rodu h’Aryjskiego,
takie słowa: Ty powiedz-odpowiedz
Jasny Wodzu nasz, czy ocali Wielki Żerca
Świętą Wiarę Praprzodków…
na Świętej ziemi Rasy Wielkiej od Cudzoziemskich wrogów?
Dlatego ja Ciebie zapytuję,
bo z Rodem Trzechksiężycowych jesteśmy Spokrewnieni…
2 (98) Odpowiedział Jasny Bóg wojownikowi:
Ty, posłuchaj Mnie, Dobry Młodzieńcze.
Ciężki los dla Wielkiego Żercy jest przeznaczony…
Niezrozumienie ludzi będzie go otaczać,
bo Starożytna Mądrość stanie się niepojętą,
dla wielu Dzieci Ludzkich
z Rodów Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego…
I jego zadaniem, wyjaśnić ludziom
podstawy Starożytnej Wiedzy i znaczenia Obrazów Run
zachowanych w Prawach Boga-Stwórcy Jedynego…
3 (99) Wielka Żerczyni przyniesie Nowe Życie
na przestrzenie Świętej ziemi Rasy,
i poznają wszystkie Rody Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego
Życionośne Światło Starożytnej Mądrości,
które chronią Żercy Wielkiego Kapiszcza Inglii…
Szczęście i Życie Prawe
utwierdzi Ona w całej ziemi Rasy,
aby Światowa Jasna Dusza DŻIWY
znalazła sobie schronienie
w sercach każdego człowieka,
z Rodu Niebiańskiego i Rasy Wielkiej, zaczynając
od odrodzonego Asgardu Irijskiego…
4 (100) Znów zapytał Peruna,
Wedamir — Wojownik z Rodu h’Aryjskiego:
powiedz-odpowiedz Jasny Wodzu,
jak urodzi się Wielka Żerczyni?
Z jakich Rodów będą jej rodzice?
I jak Światło Mądrości Starożytnej
oświetli cały Świat Midgard-Ziemi?
Odpowiedział Perun wojownikowi Rodu h’Aryjskiego:
posłuchaj, wojowniku, słów Moich,
jak zakończy Zwierzchni Żerca Pierwotnego Ognia
czternastoletnie nauczanie…
syna Żercy Lasu, z Rodu Trzechksiężycowych,
to ogłosi go swoim następcą,
i przeprowadzi go przez Trzy Poświęcenia…
5 (101) W dzień Wielkiego Święta,
wezwą do siebie Jaśni Bogowie
i Wielcemadrzy Przodkowie
Zwierzchniego Żercę Pierwotnego Ognia,
bo wypełni on całkowicie
swoją misję na Midgard-Ziemi…
Nowy Zwierzchni Żerca, z Rodu Trzechksiężycowych,
zacznie swoje dzieło wędrując od Grodu do Grodu,
głosząc Starożytną Mądrość Wiary Praprzodków,
i uzdrawiając chorych Duszą i ciałem…
………………………………………………
6 (102) Wracając do Asgardu Irijskiego,
przywoła on do siebie uczniów,
i będzie nauczał ich Podstaw Starożytnej Mądrości,
i zacznie budować Kapiszcza
Starożytnej Wiary Praprzodków
Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego…
I kiedy nastanie czas,
przyprowadzą do Zwierzchniego Żercy
czternastoletnią córkę Wielkiej Weduny,
z Rodu Nowo przybyłych,
aby uczyła się ona Mądrości Starożytnej, tajemnej…
I zacznie nauczać Wielki Żerca
córkę Wielkiej Weduny Tajemnej Wiedzy,
i będzie ją wychowywał na Żerczynię Białej Świątyni…
7 (103) I matka jej, Wielka Weduna,
będzie uleczać Dusze i wychowywać dzieci
Rodów Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego…
I otoczy Zwierzchni Żerca
córkę Wielkiej Weduny troską i miłością,
i będzie ją chronił przed sługami Świata Ciemności,
aby nie zawładnęli jej Duszą,
i nie skierowali córki Wielkiej Weduny
na drogę ciemną, bezduchową,
prowadzącą Dusze ludzi w przepaść Piekła,
w ciemnych głębinach Świata Nawi leżącego…
8 (104) Bo wiedzą słudzy Świata Ciemności,
że córka Wielkiej Weduny,
otoczona troską i miłością Wielkiego Żercy,
urodzi przepiękne Dziecko,
które zostanie Wielką Żerczynią,
Zbawicielką Świętej ziemi…
i wszystkich Rodów Rasy Wielkiej,
i potomków Rodu Niebiańskiego…
W Świętym Lecie
powinno urodzić się to Dziecko,
bo od tego czasu przyszłej Wielkiej Żerczyni
będą pomagać i służyć
wszyscy Bogowie Rodu Niebiańskiego…
9 (105) Sama Matka Wilgotna Ziemia…
będzie dawać jej pokarm,
a Niebiańska Krowa Zimun
będzie poić ją swoim mlekiem…
Gamajun — Ptak Wieszczący,
zaśpiewa Wielkiej Żerczyni o Zachowanej,
Starożytnej Wielkiej Mądrości…
Sam Bóg Wyszeń ochraniał będzie jej sny,
a Łada-Matka będzie ochraniać ją od Zła w dzień…
Makosz-Matka niańczyć ją będzie,
a Bóg Kryszeń zagra jej na flecie…
10 (106) Ale zbiorą się Moce Ciemności razem
i zechcą zniszczyć to Dziecię,
aby zginęła Starożytna Wiedza, Runy
i Mądrość ukryta w Bezczasie…
Bo ich cel wielki,
nie dopuścić do narodzin Wielkiej Żerczyni,
i przyłożą wszystkie swoje siły,
aby nie było jej narodzenia na wieki wieków…
I zaczną otaczać słudzy Świata Ciemności,
matkę przyszłej Wielkiej Żerczyni,
kłamstwami i wielkimi pochlebstwami…
11 (107) I będą zapraszać matkę,
przyszłej Wielkiej Żerczyni,
na Święta Wielkie,
gdzie i kłamstwo i bezduchowość są cenione,
gdzie próżność i egoizm stają się normą,
gdzie niskość i zepsucie są ubóstwiane…
Ciemne Moce będą prowadzić
do córki Wielkiej Weduny,
uwodzicieli i zwodzicieli,
aby oczerniali Wielkiego Żercę
i Starożytną Wiarę Praprzodków…
12 (108) Wszystkie Ciemne Moce będą nakierowane na to,
aby rozłączyć Wielkiego Żercę
z córką Wielkiej Weduny,
bo wiedzą Moce Ciemności,
że jeśli rozdzielą ich,
wielka strata i nie narodzenie Wielkiej Żerczyni,
przywiedzie do śmierci Wielkiego Żercę…
ponieważ jego misją jest wychowanie Wielkiej Żerczyni…
Ale on znów odrodzi się w ciągu jednego Kręgu Lat,
i to będzie ostatni czas panowania Mocy Ciemności,
we wszystkich krajach Midgard-Ziemi…
13 (109) Wszystkoniszczący Ogień Zemsty Mocy Światła,
spali sługi Świata Ciemności
i wszystkich potomków Cudzoziemskich wrogów,
którzy pustką bezduszną napełniali
cały Świat Ludzki…
niosący na swoich sztandarach:
kłamstwo i występki, lenistwo i okrucieństwo,
pragnienie cudzego i pożądanie,
strach i niewiarę w swoje siły…
i to będzie Wielki Koniec Świata,
dla Cudzoziemskich wrogów,
przybyłych ze Świata Ciemnego…
I nastąpi Koniec Czasów Ciemności,
dla wszystkich Rodów Rasy Wielkiej,
i potomków Rodu Niebiańskiego…
14 (110) Pamiętajcie dostojni Żercy Bogów
Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego,
i Wy, Weduny srebrnowłosi,
i Wy, Wołchwowie Wielcemądrzy, słowa moje…
Wyryjcie Runy ich na Santiach
i na kamieniach w Kapiszczach i Swiatiliszczach waszych,
aby pamiętali Potomkowie wasi o czasach ciężkich,
jakie przyniesie Rzeka Czasu,
na falach swoich ulotnych…
i byli gotowi na ciężkie próby…
15 (111) Jeśli Potomkowie Rodów waszych zachowają w pamięci te słowa,
i zbiorą mnogie Siły do obrony
Wiary Mądrych Praprzodków,
nic nie zbawi wrogów Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego,
od uderzającego Ognia Zemsty Mocy Światła…
Bo kto z Dzieci Ludzkich
Idzie po Drodze Mocy Światła, ten będzie zbawiony, a ten,
kto pójdzie po drodze Mocy Ciemności — zgubę wybiera…
16 (112) Z woli Boga Swaroga, Ojca Mojego,
ogłosiłem wam: o Wiecznych Prawach Wszechświata,
i o Wielkich Próbach na całej przestrzeni Swarożego Kręgu,
i Dziewięćdziesięciu Dziewięciu Kręgach Życia,
które nadejdą w przyszłości na Midgard-Ziemi…
To Wielkie Przeznaczenie należy wypełnić,
Wam i potomkom waszym, aby dokładnie spełniło się wszystko,
przewidziane przez Wielkiego Ramhę,
na powierzchni jaśniejących fal Rzeki Czasu,
i za spełnienie którego czuwa Cisłobog…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 8
1 (113) Mówił Perunowi Wielcemądremu, Skifandi,
Żerca Świątyni Kwiatu Paproci, z Rodu Rassenów:
Powiedz-odpowiedz, Mądry nauczycielu,
czemu siły wiodą Cudzoziemców
do porzucenia swoich włości w Świecie Ciemności,
i przywodzą ich do nas na Midgard-Ziemię?
Odpowiedział Żercy Bóg Wielcemądry:
Cudzoziemcy łakomią się na wszystko cudze,
im nie przynależne…
Wszystkie ich myśli są tylko o władzy,
nad wszystkimi Światami, o zajęciu bogactw,
i stworzeń Jasnych Światów…
2 (114) Celem Cudzoziemców naruszenie harmonii,
królującej w Świecie Światła…
i unicestwienie Potomków Rodu Niebiańskiego
i Rasy Wielkiej, bo tylko oni mogą dać
godny odpór Mocom Mroku…
Słudzy Świata Ciemności wierzą,
że tylko do nich powinny należeć wszystkie Światy,
które stworzył Wielki Ra-M-Ha…
I przybywając na Ziemie kwitnące,
starają się przyzwyczaić Dzieci Ludzkie do Chciwości,
bo Chciwość niszczy Wiedzę,
kiedy zaś Wiedzę zabito — Wstyd ginie…
3 (115) Kiedy ginie Wstyd, gnębiona jest Prawda,
ze śmiercią Prawdy i Szczęście zginie…
Kiedy Szczęście zabito, Człowiek zginie,
a jeśli zginie Człowiek, to wszystkim jego bogactwem,
swobodnie zawładną Cudzoziemcy…
Oni uważają bogactwo, za swoje najpewniejsze wsparcie,
i budują swój Świat na bogactwie…
W Świecie Ciemności życie jest dostępne tylko dla tego
kto ma bogactwo, a człowiek ubogi,
jak martwy na pustyni…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
4 (116) Oni zabierają bogactwa ludziom,
w Mocy Oszustwa swojego mają nadzieję…
Wiedzą, że jeśli zabiorą ludziom wsparcie i Wiarę,
cel w Życiu i Wolność Ducha,
to samych ludzi zniszczą…
Dzieci Ludzkie w takim położeniu w Świecie Jawi,
wybierają drogę śmierci swobodnie,
i swoją broń kierują
przeciw Cudzoziemcom-złodziejom,
bo lepiej przyjąć chwalebną śmierć,
w walce sprawiedliwych z Cudzoziemskimi wrogami,
niż poddać się wrogom…
………………………………………………
5 (117) Ludzie słabi Duchem tracą rozsądek,
albo wpadają pod panowanie Cudzoziemców-wrogów,
inni zaś w żądze posiadania,
idą do Cudzoziemców na służbę…
Nieszczęścia takich zagubionych ludzi są gorsze od śmierci,
bo Śmierć, według Prawa,
jest Wieczną drogą Świata,
i nie ma nikogo, w Świecie Jawi żyjącego,
kto przezwyciężyłby Śmierć…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
6 (118) Cudzoziemcy wrogowie, Dzieci Ludzkie
przywodzą do szaleństwa, i ludzie
coraz bardziej tracą zmysły,
czynią postępki okrutne…
...Do naruszenia Przykazań Krwi,
ludzie dochodzą w swoich złych czynach,
a dla winnych pomieszania Krwi,
Piekło otworzy swoje szerokie drzwi…
…I jeśli, człowiek nie odrzuci tego wszystkiego,
i jeśli się nie przebudzi,
to idzie prosto do Piekła…
i Bogowie mu nie pomogą,
bo sam wybiera swoją Drogę…
7 (119) Przebudzenie człowieka jest tylko w Wiedzy,
i oko Wiedzy zbawia go…
Dostąpiwszy Wiedzy,
Dziecię Ludzkie znów ogląda Wedy,
i znów powinnością staje się
dążenie do Życia Duchowego,
a głową wszystkich czynów staje się Sumienie…
Słuchający Sumienia, nienawidzi wszelkiego zła,
od tego Sumienie staje się mocne,
i człowiek tworzy swoje Szczęście,
w Szczęściu sam człowiek tworzy się…
8 (120) Spokojni ludzie, zawsze wytrwali w swoich dziełach
i wytrwali w powinności względem Rodu…
Bezprawnie nie myślą i nie postępują grzesznie.
Bezwstydni lub nierozumni ludzie,
bądź to mężczyźni lub kobiety,
nie są w stanie wypełnić zobowiązań wobec Bogów i Rodu,
i upodobniają się do Cudzoziemców…
...Ci, którzy mają Sumienie,
czczą Bogów i Przodków swoich,
i zmierzają ku Nieśmiertelności,
a nie do Świata Piekielnego…
9 (121) Kto z Dzieci Ludzkich,
przejdzie od szaleństwa do wściekłości,
będzie zagrożeniem, kto dobrego znienawidzi,
tego jak Cudzoziemca — SZARYM
i nikczemnym nazwą ludzie…
Kto za namową Cudzoziemców,
w złudzeniu i chciwości,
stara się odebrać dobrym ludziom ich Szczęście,
ten, nie panując nad sobą, nie opanuje gniewu
i sam niedługo utrzyma Szczęście,
bo całe bogactwo zbaczających z Drogi Światła,
dostanie się Cudzoziemcom…
10 (122) I radością napełnią się serca u wszystkich Mocy Ciemnych,
kiedy Dzieci Ludzkie,
słuchając kłamliwych słów Cudzoziemców,
zbaczają z Drogi Światłości…
I idą drogą upadku,
gromadząc dobra materialne, a nie Duchowne,
według woli Cudzoziemskich wrogów,
tym samym wiodą swoje Rody ku zagładzie…
I wiedzą Cudzoziemcy wrogowie,
że wszystkie dobra są nieprawe
i bogactwo odebrane dobrym ludziom,
otumanią Rozum ludzki,
i Dusze ludzi staną się zatwardziałe…
11 (123) Dzieci Rodów Ludzkich,
nie słuchajcie słów Cudzoziemców,
bo są kłamliwi i chcą zgubić Dusze wasze,
aby nie weszły one do Asgardu Niebiańskiego,
a były wiecznymi wędrowcami w Ciemności bezmiernej…
...Nie dopuszczajcie Cudzoziemców do córek waszych,
bo uwiodą oni córki wasze,
i zepsują ich czyste Dusze,
i Krew Rasy Wielkiej zniszczą,
bo pierwszy mężczyzna córki,
pozostawia Obrazy Ducha i Krwi…
12 (124) Cudzoziemskie obrazy Krwi
z Dzieci Ludzkich Jasnego Ducha wypędzają,
a zmieszanie Krwi prowadzi do zniszczenia…
i ten Ród wyradzając się zginie
nie mając potomstwa zdrowego,
bo nie będzie tej wewnętrznej Mocy,
która zabija wszelkie dolegliwości-choroby,
jakie przyniosą na Midgard-Ziemię…
Cudzoziemscy wrogowie pochodzący ze Świata Mroku…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
13 (125) Nie słuchajcie napomnień wrogów-zwodzicieli
i nie ulegajcie ich kłamliwym obietnicom…
Nie ma u Cudzoziemskich wrogów litości,
ani dla Dzieci Ludzkich z Rodu Niebiańskiego,
ani dla stworzeń podobnych sobie,
bo każdy przybywający ze Świata Ciemności
lub potomek jego urodzony
na Midgardzie lub innej Ziemi,
myśli tylko o życiu bezczynnym,
wykorzystując cudzy trud,
i ufność Dzieci Ludzkich…
14 (126) Podstępem i chytrością, i kłamstwem nieprawości,
Cudzoziemcy przenikają przez zaufanie do ludzi.
Chwaląc się swoją przyjaźnią, ze starszymi Rodu,
kłamstwem oplątują Dzieci Ludzkie…
I zwodzą ich Dusze czyste,
i przyuczają do czynów podłych…
Cudzoziemscy wrogowie swoje zwierzęce pożądanie,
nazywają — Rozkoszą, a rodzenie dzieci — głupotą okrutną,
i wzywają Dzieci Ludzkie,
do nieszanowania Tradycji Ojcowskich…
15 (127) Dzieci Ludzkie z Rodów Rasy Wielkiej
i Wy, potomkowie Rodu Niebiańskiego,
bądźcie czyści Duszą i Duchem,
i niech Czyste Sumienie,
będzie miarą waszych czynów…
Wygońcie ze wszystkich krajów waszych
Cudzoziemskich wrogów i wszystkich ich potomków,
albo zniszczą oni swoją Bezduchowością
wasze Jasne Dusze,
i złymi uczynkami zniszczą wasze ciała,
i będą wykorzystywać was i potomków waszych,
w swoich ciemnych czynach,
a z synami i córkami waszymi
pocieszać będą ciało swoje…
………………………………………………
………………………………………………
16 (128) Kto z Was i potomków Waszych,
będzie pamiętał to wszystko,
i wypędzi ze Świętej ziemi Rasy Wielkiej
Cudzoziemskich wrogów i potomków ich,
ten prawdziwy Zbawiciel i Obrońca Rodu swojego
i wszystkich Rodów Rasy Wielkiej i Rodu Niebiańskiego…
A ten, kto będzie ufać
kłamliwym słowom Cudzoziemców…
i oddawać będzie im córki swoje
albo będzie brać córkę Cudzoziemską dla syna swego,
ten odstępcą Rodu Ludzkiego,
i nie będzie dla niego przebaczenia od Bogów Jasnych
i Rodu Niebiańskiego, we wszystkie dni bez końca…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Santia 9
1 (129) I zapytali Peruna Gromowładcę,
Żercy-Stróże Dróg,
wiodących przez Wrota Gwiezdne:
Ty, powiedz nam, nasz Mądry Nauczycielu,
co dzieje się w Swardze Wielkiej,
i dlaczego w Makoszy i w Radzie wiele Wrót zamknięto?
I nie jaśnieją Kryształy Ruchu,
a Krąg z zarbina ściemniał w półćwierci…
Igły Niebiańskie straciły kolor,
i teraz od wielu Wajtmarów
nie słyszymy odpowiedzi na zew wielodolny…
2 (130) Odpowiedział im Perun Wielcemądry:
Wiedzcie, Strażnicy Wrót Międzyświecia,
w Swardze Wielka Assa kończy się…
W Makoszy, w Radzie, w Swati i w Rasie
teraz Wielka Brań się rozgrywa,
w niej z Cudzoziemskimi wojownikami Piekła,
Jaśni Bogowie z Prawi
wstąpili w okrutne Starcie…
Swargę Wielką oni chronią…
i Świat oczyszczają Czertog za Czertogiem,
od wojowników Mroku, z Ciemnego Świata…
3 (131) Od tych niegodziwych wrogów,
którzy Ziemie kwitnące w proch obrócili,
którzy przelewali krew niewinnych stworzeń,
nigdzie nie oszczędzili ani młodych, ani starych…
Dlatego wiele Wrót zamknięto,
aby nie dostali się wrogowie Cudzoziemscy
do Jasnych Ziem Swargi Wielkiej…
i nie dosięgnął ich los Troary,
która w Radzie Najjaśniejszej,
Mądrą Miłością Światy oświetlała…
………………………………………………
4 (132) Teraz Troara opuszczona, bez Życia…
Krąg Wielokierunkowy rozerwany na części,
na liczne Igły runęły góry…
i popiół pożarowy leży na siedem sążni…
Taki sam obraz, rozpaczliwy, smutny
widziałem w Arkolnie, na Rutta-Ziemi,
która dawniej świeciła w Makoszy Jasnej…
………………………………………………
Wrota Międzyświecia — upłynniony kamień…
Igły Niebiańskie — proch przydrożny…
5 (133) Wszędzie ruiny Wielkich Swiatiliszcz,
i Grody niszczone silnym płomieniem,
który wznosił się z Rutty ku niebu…
Nie będzie więcej Życia, na Ziemi tej bez Słońca,
nie ma ani roślinności, ani ptaków, ani zwierząt…
………………………………………………
………………………………………………
Wiatr tylko popiół niesie po dolinach,
i zasypuje wąwozy międzygórskie…
Smutno i cicho w tym Świecie ruin,
gdzie niegdyś Życie było wszędzie…
6 (134) Fasz-niszczyciel odparował rzeki, morze,
i niebo zapełniły czarne chmury,
przez smród nieprzenikniony, promień światła nie przechodzi,
…i Życie nie wróci na ten Świat nigdy…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
To stało się z wieloma Ziemiami,
gdzie przebywali wrogowie ze Świata Ciemnego…
Przyciągały ich bogactwa i minerały,
jakie miały, te Ziemie przepiękne…
Pochlebstwami zdobywszy zaufanie mieszkańców,
zwrócili oni ludzi nawzajem przeciw sobie…
Tak w tych Światach narodziły się wojny…
7 (135) Po tym, jak zakończyły się wojny,
ostatki żywych napromieniowali cyranem…
I ludzie stracili Świadomość i Wolę,
i na rozkaz wrogów Cudzoziemskich,
bogactwa i minerały oni wydobywali…
Kiedy już na tych Ziemiach bogactw nie pozostało,
i minerały wyczerpali wszystkie do końca,
wtedy wrogowie zniszczyli wszystkich ludzi
i wywieźli wszystko, co na Ziemiach wydobywali…
A z których Ziem wygnano Cudzoziemców,
tam oni wysłali Fasz-niszczyciel…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
8 (136) Aby został przywrócony Krąg z zarbinu,
znów zaświeciła Spirala Międzyświecia,
Wy, odzyskajcie Kryształy Ruchu,
w części, która mknie promieniem w półćwierć…
Zamiast Kryształów Ruchu Swargi,
które są na krawędziach, do Czertogów Swarożych,
użyjecie Kryształów Inglii…
Światło Innoświecia, objawione w Nawi,
będzie świecić w Kryształach Inglii,
i płynąć potężnym potokiem,
ono przywróci zarbinie blask…
9 (137) Tylko na Kręgu z zarbiny przed wami,
równym blaskiem pojawi się Spirala,
znów zmieńcie Kryształy jak było,
bo objawi się wam — Innoświecie…
Wiedzcie, że niszczycielskie jest Światło Innoświecia,
ono pochłania promieniowanie Dusz…
i Rozum zaciemni się w Promieniach Innoświecia,
nie można pojąć, co z Duszą się dzieje…
A życie nierozumnych, bezdusznych stworzeń,
nie przeniesie się do Swargi, ale do Piekła idzie…
i tam marnieją w Ciemności nieprzebytej,
nie znając siebie, ani tego, co się wydarzyło…
………………………………………………
………………………………………………
10 (138) Tak więc bądźcie uważni w waszych czynach
i nie bądźcie ciekawi Losu na próżno…
Wielu ludzi ciekawość zgubiła,
tych, którzy próbowali poznać Innoświecie…
Promienie Innoświecia są szkodliwe dla zdrowia,
i ludzie nie są w stanie poznać ich Natury…
Tam życie, toczy się według obcych Praw…
nad Ziemiami wschodzi krwawy poranek.
I dziwne stwory podobne do polkanów,
próbowały zniszczyć Wajtmary na wieki…
………………………………………………
11 (139) Wy, na Midgardzie żyjecie spokojnie,
od dawnych czasów, gdy powstał świat..
Pamiętając z Wed, o czynach Dażdboga,
jak zniszczył twierdze Kościejów,
które na najbliższym Księżycu się znajdowały…
Tarch nie pozwolił podstępnym Kościejom
zniszczyć Midgardu, jak zniszczyli Deię…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Ci Kościeje, władcy Szarych,
zginęli razem z Księżycem w półczęści…
Ale Midgard zapłacił za wolność,
Daarię zakrył Wielki Potop…
12 (140) Wody Księżyca, ten Potop stworzyły,
na Ziemię z Niebios spadły one jak tęcza,
bo Księżyc rozpadł się na części,
i armia Swarożyców
zstąpiła na Midgard…
………………………………………………
Zostały zniszczone Starożytne Nici,
które rozciągały się do dalekich Czertogów…
i w Miedzyświeciu cześć więzów przerwała się…
Nie było słychać odzewu wielostronnego,
wiele Wajtmarów zaginęło we Swardze…
zanim nowe Nici się narodziły,
i został usłyszany ich odzew z Czertogów.
13 (141) Wielu zginęło w tym czasie ludów,
które nie zdążyły odlecieć na Wajtmarach,
lub przejść przez Wrota Międzyświecia,
i schronić się w Czertogu Niedźwiedzia…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Nici Czertogów znów zostały zerwane,
dlatego Igły Niebiańskie straciły kolor.
Aby znów zajaśniały Igły kolorami,
Wy, wymienicie Kryształy Irkamy.
Wymienicie je na Kryształy Tary…
i przez Zimun przywrócicie Nici…
14 (142) Znów zaświecą Niebiańskie Igły
i odpowiedzą Wajtmary na wasz zew…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Wiara w sukces waszych sławnych czynów,
oto co jest najważniejsze w tej chwili…
Jeśli czyny są wzmocnione Wiarą,
cóż przeszkadza spełnić się czynom…
Tylko w pracy stworzonej przez Wspólnotę,
wy swój Ród okryjecie Sławą…
Tylko zebrawszy Starożytną Wiarę wszystkich Rati,
obronicie Midgrad wasz przepiękny…
15 (143) Znów zostaną przywrócone Starożytne Więzy,
i na wezwania potomków — odpowiedzą Przodkowie.
Nie dadzą rady przeszkodzić temu Cudzoziemcy,
bo wypędzą ich do Piekła ze Swargi…
Ale pamiętajcie, ludzie, że mściwy jest wróg,
i będzie udawał, że do Swargi nie wróci.
A sam, kryjąc się daleko od spojrzeń,
będzie nosił oręż zemsty…
Nie znając Honoru i Prawdy Niebiańskiej,
bo w sercach ich brakuje Sumienia…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
16 (144) Wiele Ziem Cudzoziemcy zniszczyli,
w różnych Czertogach Swarożego Kręgu…
Czarna Zawiść ich wzrok zaciemnia,
kiedy oni widzą dostatek jeden drugiego…
Zawiść, oszustwo i pragnienie cudzego,
oto w czym ich cel, nawet w Piekielnym Świecie…
I dlatego Cudzoziemcy próbują…
wszystko zagarnąć w Swardze i Międzyświeciu…
Pamiętajcie ludzie Rasy Wielkiej,
wszystko co powiedziałem, w ten wieczór przepiękny…
Najważniejsze, aby dla waszych potomków,
Wiedza ta, nie została zmarnowana…
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Na tym kończy się
Krąg Pierwszy Santi Wedy Peruna
i Pierwszy Dzień zjednoczenia Rasy Wielkiej
i potomków Rodu Niebiańskiego
ze Świętomądrym i Wielceprzepięknym Perunem.
Saga o Inglingach
„Heimskringla” Snorri Sturluson Krąg Ziemi
W 1999 roku minęło 820 lat od dnia urodzin Snorriego Sturlusona, najsłynniejszego z Islandczyków, i od czasu, gdy napisał „Krąg Ziemi”, podyktowany przez starożytnych Żerców, minęło prawie osiem stuleci. Jednak można śmiało powiedzieć, że ten, kto przeczyta to słynne starożytne Święte podanie, nie pożałuje poświęconego czasu. „Krąg Ziemi” — to jasna i dramatyczna, ale jednocześnie niezwykle prawdziwa opowieść o losach setek ludzi, naprawdę istniejących w starożytnych czasach, ale martwych już długie wieki, bogata galeria ludzkich obrazów, nakreślonych z genialną prostotą. Bohaterowie i bohaterki dzieła mówią i zachowują się jakby żyli. Snorri Sturluson niczego nie mówi o tym, co oni myślą lub czują. Ale tym bardziej ukazany jest ich piękny obrazowy wewnętrzny świat, tak niepodobny do tego, który jest charakterystyczny dla współczesnego człowieka, i który uwidacznia się z ich słów i czynów.
„Krąg Ziemi” — to jednocześnie jedyny w swoim rodzaju skarbiec, z nielicznych zachowanych do naszych dni świadectw o dalekiej przeszłości Północnych Krajów. O ich legendarnych, historycznych i mitycznych czasach, o burzliwej epoce Wikingów i innych ludów. O bogatych w wydarzenia pierwszych wiekach istnienia skandynawskich państw. Przy tym, chociaż w przeważająco większej części książki w centrum pola widzenia Snorri Sturlusona — są Skandynawskie kraje, zawiera ona także masę cennych informacji o pozostałej Europie — o Irlandii, Szkocji i Anglii na zachodzie, Białym Morzu na północy, Bizancjum i Scytii na południu, do Gardariki (Sławenii — Nowogrodzkiej Rusi) i Rosi (Kijowskiej Rusi) na wschodzie Europy, i Wielkiego Kraju Asów za Uralskimi górami (Switod, Święta Rasa, Białowodzie, Wielka Tartaria) na terytorium dzisiejszej Zachodniej i Wschodniej Syberii. Ale uderzające jest to, że nie patrząc na obfitość podanych informacji i w przeciwieństwie do tego, co zazwyczaj ma miejsce w przypadku wszelkich „historiograficznych” działach, w nieśmiertelnym dziele wielkiego Islandczyka głównym przedmiotem przekazu pozostaje człowiek.
„Krąg Ziemi” został dawno przetłumaczony na większość europejskich języków. Przed wydaniem naszej Księgi istniał tylko jeden przekład na język rosyjski O. A. Smirnickiej, i kilka małych fragmentów, przetłumaczonych przez różnych ludzi, którym nie była obojętna prawdziwa Prawda, zachowana w Runicznych tekstach.
W tym wydaniu nie mamy na celu odrzucenia wersji przekładu „Sagi o Inglingach” Olgi Aleksandrowny Smirnickiej i innych tłumaczy. Sądzimy, że Tekst opowieści „Sagi o Inglingach” w redakcji Kapen-Inglinga ojca Aleksandra (Chiniewicz Aleksander Juriewicz), jest bliższy Runicznego oryginału, który lepiej zgadza się z innymi Runicznymi tekstami, niż anglojęzyczny przekład lub latynizowana wersja. Z tekstu wyłączono w miarę możliwości wszystkie późniejsze dodatki i tytuły, a komentarze możecie przeczytać na końcu tekstu.
ojciec Władimir (Iwanow Nikolaj Iwanowicz)
Starszy Doliny Rodowej Wspólnoty
Starorosyjskiej Inglistycznej cerkwi
Prawosławnych Starowierców-Inglingów.
Asgardska Osada, Białowodzie.
Lato 106 777 od Założenia Asgardu
(1999 r.)
Saga o Inglingach
I (1)
Krąg ziemny, gdzie mieszkają ludzie, jest bardzo pocięty zatokami. Z oceanu, otaczającego ziemię, wcinają się w nią wielkie morza. Wiadomo, że to morze ciągnie się od Nerwasunda do samego Jorsalalandu. Od tego morza ciągnie się na północ zatoka, którą nazywa się Morzem Czarnym. Ona rozdziela trzy części świata. Ta, która jest na wschodzie, nazywa się Asią, a tę, która jest na zachodzie, niektórzy nazywają Weneją, a inni Eneją. Na północ od Morza Czarnego rozciąga się Wielka, lub Zimna Scytia. Niektórzy uważają, że Wielka Scytia jest nie mniejsza od Wielkiego Kraju Saracenów, a niektórzy utożsamiają ją z Wielkim Krajem Czarnych Ludzi. Północna część Scytii jest opustoszała z powodu mrozu i zimna, tak jak południowa część Kraju Czarnych Ludzi jest opustoszała z powodu upału słonecznego. W Scytii jest wiele dużych regionów. Jest tam także dużo różnych ludów i języków. Są tam ludzie wysokiego wzrostu i karły, i śniadzi ludzie, i wiele różnych dziwnych ludów. Tam są również olbrzymie bestie i smoki. Od północy z gór, które są poza zamieszkałymi obszarami, płynie w Scytii rzeka, której prawdziwa nazwa to Narodzona w lodowcach. Wcześniej nazywała się Tanakwisl, lub Wanakwisl. Wpada ona do Morza Czarnego. Obszar u jej ujścia nazywał się wtedy Krajem Wanów, lub Wanaheim. Ta rzeka rozdziela trzy części świata. Ta, która jest na wschodzie, nazywa się teraz Azją, a ta, która na zachodzie — Europą.
II (2)
Kraj w Azji na wschód od Tanakwisla nazywa się Krajem Asów, lub Siedzibą Asów, a stolica kraju nazywała się Asgard. Władcą był tam ten, którego zwali Odynem. Tam było Wielkie Kapiszcze. Zgodnie ze starożytnym zwyczajem było w nim dwunastu Zwierzchnich Żerców. Byli oni zobowiązani składać ofiary i sądzić lud. Nazywali się Dijami, lub Władykami. Wszyscy ludzie musieli ich słuchać i szanować. Odyn był wielkim wojownikiem i Wielkim Żercą, dużo podróżował, i zawładnął wieloma ziemiami. Miał tyle szczęścia w bitwach, że odnosił zwycięstwo w każdej bitwie, i dlatego jego ludzie wierzyli, że zwycięstwo zawsze powinno być z nim. Posyłając swoich ludzi na bitwę lub z innymi poleceniami, według starożytnego zwyczaju najpierw kładł im ręce na głowy i udzielał błogosławieństwa. Ludzie wierzyli, że wtedy odniosą sukces. Gdy jego ludzie znajdowali się w kłopotach na morzu lub na lądzie, wzywali go, i to im pomagało. Odyn był uważany za niezawodne wsparcie. Często wyprawiał się tak daleko, że bardzo długo był nieobecny.
III (3)
Odyn miał dwóch braci. Jednego z nich zwali We [Star] a drugiego Wili [Wing]. Rządzili oni Krajem Asów, gdy Odyn był nieobecny. Pewnego razu, kiedy Odyn wyprawił się daleko i długo nie wracał, Asowie stracili nadzieję na jego powrót. Wtedy bracia podzielili jego dziedzictwo i chronili je, i obydwaj zamieszkali z jego żoną, Frigg. Ale wkrótce po tym Odyn powrócił do domu, i wtedy odebrał swoją żonę i dziedzictwo.
IV (4)
Odyn poszedł na wojnę przeciw Wanom, ale oni nie zostali zaskoczeni i bronili swojego kraju, a przewaga była to po stronie Asów, to po stronie Wanów. Niszczyli i pustoszyli wzajemnie swoje kraje. I kiedy jednym i drugim to się znudziło, wyznaczyli spotkanie dla pojednania, zawarli pokój i wymienili się Wielkimi Darami. Wanowie dali swoich najlepszych ludzi, Niorda Bogatego i jego syna Frejra, Asowie zaś dali w zamian tego, którego zwano Hionirem, i powiedzieli, że będzie z niego dobry wódz. Był on wysokiego wzrostu i bardzo piękny. Razem z nim Asowie wysłali tego, którego zwano Mimirem, bardzo mądrego człowieka, a Wanowie dali w zamian najmądrzejszego spośród nich. Zwano go Kwasir. Kiedy Hionir przyszedł do Krainy Wanów, od razu uczyniono go wodzem. Mimir uczył go wszystkiego. Ale kiedy Hionir był na naradzie lub na Zebraniu Wodzów, a Mimira nie było obok, a trzeba było podjąć decyzję, to zawsze mówił tak: „niech inni decydują”. Wtedy Wanowie zrozumieli, że Asowie ich oszukali. Pojmali Mimira, odcięli mu głowę, i posłali ją Asom. Odyn wziął głowę Mimira i natarł ją ziołami, zapobiegającymi gniciu, rzucił nad nią zaklęcie, i dał jej taką moc, że rozmawiała z nim i wyjawiała mu wiele tajemnic.
Odyn uczynił Niorda i Frejra Żercami, i byli oni Dijami u Asów. Frejia była córką Niorda. Była ona Żerczynią. Jako pierwsza nauczyła Asów używać magii, aby wróżyć, jak było przyjęte u Wanów. Kiedy Niord przebywał u Wanów, był żonaty ze swoją siostrą, bo taki był tam zwyczaj. Ich dziećmi byli Frejr i Freja. A u Asów było zabronione małżeństwo z tak bliskimi krewnymi.
V (5)
Duże górskie pasmo ciągnie się od północnego wschodu do południowego zachodu. Oddziela ono Wielką Scytię od innych krain. Niedaleko na południe od niego rozciąga się Kraj Turków. Tam Odyn miał duże majętności. W tych czasach władcy Romajów prowadzili kampanie po całym świecie, podbijali wszystkie ludy, a liczni władcy uciekali wtedy ze swoich posiadłości. Jako że Odyn był jasnowidzem i wedunem, to wiedział, że jego potomstwo będzie zasiedlać północne krańce ziemi. Osadził swoich braci We [Stara] i Wili [Winga] jako władców w Asgardzie, a sam wyruszył w drogę, a razem z nim wszyscy Dijowie i wielu innych ludzi. Najpierw wyprawił się na zachód do Gardariki, a następnie na południe do Kraju Sasów. Miał on wielu synów. Zawładnął ziemiami w całym Kraju Sasów i ustanowił tam swoich synów władcami. Następnie wyprawił się na północ, ku morzu, i osiedlił się na jednej wyspie. To ta, która teraz nazywa się Wyspą Odyna na Fionie. Następnie wysłał Gewiunę na północ przez cieśninę na poszukiwanie ziem. Ona przybyła do Giulwiego, a on nadał jej ziemię uprawną. Stąd udała się do Kraju Jotunów i poczęła tam z jednym Jotunem czterech synów. Następnie przemieniła ich w byki, zaprzęgła je do pługa i wyorała ziemię w morze naprzeciw Wyspy Odyna. Teraz jest tam wyspa Selund. Od tego czasu mieszkała tam. Z nią ożenił się Skjold, syn Odyna. Mieszkali oni w Hlejdre. A tam, gdzie wcześniej była ziemia, powstało jezioro. Nazywa się ono Leg. Zatoki tego jeziora przypominają przylądki Selunda. Bragi Starszy powiedział tak:
Powiększyła, Giulwiego
Oszukawszy — bycze
Nadęły się żyły — Giewon
Kraj szlachetny duński.
W osiem gwiazd wołowe
Łby świeciły, szybko
Szły ze zdobyczą przez
Pastwisko zwierzęta wściekłe.
A Odyn, dowiedziawszy się, że na wschodzie u Giulwiego są dobre ziemie, wyprawił się tam, i z Giulwim zakończyli sprawę pokojem, gdyż zrozumiał, że nie poradzi sobie z Asami. Odyn i Asowie wiele razy rywalizowali z Giulwim w różnych podstępach i sztuczkach, i Asowie zawsze brali górę. Odyn osiadł nad jeziorem Leg, które teraz nazywa się Stare Sigtuny, zbudował tam Wielkie Kapiszcze i składał w nim ofiary według obyczaju Asów. Wszystkie ziemie, nad którymi tam panował, nazwał Sigtunami. Osiedlił tam także Żerców. Nijord mieszkał w Noatunie, Friejr — w Uppsali, Heimdall — w Himinbijorgu, Tor — w Trudwang, a Baldr w Brijdabliku. Wszystkim im Odyn dał dobre mieszkania.
VI (6)
Mówią jako prawdę, że kiedy Odyn a z nim Dijowie przybyli w Północne Kraje, to zaczęli nauczać lud tych sztuk, którymi ludzie do jej pory władają. Odyn był najsławniejszym ze wszystkich, i od niego ludzie nauczyli się wszystkich sztuk, bo władał wszystkimi, chociaż nie uczył wszystkiego. Teraz trzeba powiedzieć, dlaczego był tak wysławiany. Kiedy siedział ze swymi przyjaciółmi, był tak piękny i wspaniały z wyglądu, że duch wszystkich radował się. Ale w boju wydawał się swoim wrogom okropnym. A to dlatego, że władał sztuką zmieniania swojego wyglądu tak, jak chciał. Opanował także sztukę mówienia tak pięknie i łagodnie, że wszystkim, którzy go słuchali, jego słowa wydawały się prawdą. W jego wypowiedziach wszystko było tak składne, jak w tym, co teraz nazywa się poezją. On i jego Żercy zwą się mistrzami śpiewu, dlatego że z nimi przyszła ta sztuka do Północnych Krain. Odyn mógł sprawić, że w boju jego nieprzyjaciele stawali się ślepymi lub głuchymi lub napełnieni przerażeniem, a ich broń raniła nie bardziej, niż witki, i jego wojownicy rzucali się w bój bez kolczug, wściekli, jak złe psy lub wilki, kąsali swoje tarcze, i byli silni jak niedźwiedzie lub byki. Zabijali wrogów, i ani ogień, ani żelazo nie wyrządzały im krzywdy. Takich wojowników nazywano berserkami.
VII (7)
Odyn mógł zmieniać swój wygląd. Wtedy jego ciało leżało, jak gdyby spał lub umarł, a w tym czasie on był ptakiem lub zwierzęciem, rybą lub wężem i w jednej chwili przenosił się w dalekie krainy we własnych sprawach lub sprawach innych ludzi. Mógł także słowem zagasić ogień lub uciszyć morze, albo zawrócić wiatr w dowolną stronę, jeśli chciał, i miał statek — nazywał się on Skidbladnir, na którym pływał po wielkich morzach i który można było złożyć jak chustę. Odyn brał ze sobą głowę Mimira, i ona przekazywała mu wiele informacji z innych światów, a niekiedy przyzywał zmarłych z ziemi lub siadał pod powieszonymi. Dlatego nazywano go władyką martwych, lub władyką powieszonych. Miał dwa kruki, które nauczył mówić. Latały one nad wszystkimi krainami i o wszystkim mu opowiadały. Dlatego był bardzo mądry. Wszystkich tych sztuk uczył Runami i pieśniami, które nazywają się zaklęciami. Dlatego Asów nazywają mistrzami zaklęć.
Odyn władał i tą sztuką, która jest ze wszystkich najpotężniejsza. Nazywa się ona magią. Z jej pomocą mógł on poznać losy ludzi i jeszcze to, co się nie wydarzyło, oraz zsyłać na ludzi choroby, nieszczęście lub śmierć, a także odbierać ludziom rozum lub siły i dawać je innym. Uważano, że hańbą dla mężczyzn jest zajmowanie się tą magią, tak więc nauczył tego Żerczynie. Odyn wiedział o wszystkich skarbach, ukrytych w ziemi, i znał zaklęcia, od których otwierała się ziemia, skały, kamienie i kurhany, i słowem odbierał siły tym, którzy w nich mieszkali, wchodził i brał to, co chciał.
Te jego sztuki bardzo go wysławiły. Nieprzyjaciele Odyna bali się go, a jego przyjaciele polegali na nim i wierzyli w jego siłę i w niego samego. Uczył Żerców większości swoich sztuk. Oni ustępowali w mądrości i magii tylko jemu. Także i inni wiele uczyli się od niego, i tak magia bardzo rozprzestrzeniła się i długo trwała. Ludzie czcili Odyna i dziewięciu Dijów, Zwierzchnich Żerców, nazywali ich swoimi Bogami i długo wierzyli w nich.
Od imienia Odyn pochodzi imię Audun, i ludzie tak nazywali swoich synów, a od imienia Tora pochodzi imię Torir lub Torarin, a w połączeniu z innymi słowami — Stejntor lub Hawtor i wiele podobnych.
VIII (8)
Odyn wprowadził w swojej Krainie te prawa, które były wcześniej u Asów. Postanowił, że wszystkich zmarłych należy spalać na stosie razem z ich majątkiem. Powiedział, że każdy powinien przyjść do Wołchałłu z tymi dobrami, które były z nim na stosie, i używać tego, co on sam zakopał w ziemi. A popiół należy wrzucić do morza lub zakopać w ziemi, a ku pamięci zacnych ludzi należy usypać kurhan, a po wszystkich szlachetnych ludziach należy postawić nagrobny kamień. Ten zwyczaj utrzymywał się długo potem. Na początku zimy należało składać ofiary Bogom za urodzajny rok, w środku zimy — za wiosenny wzrost, a latem — za zwycięstwo. W całym Kraju Sweiów ludzie płacili Odynowi daninę, po pieniądzu za człowieka, a on był zobowiązany bronić Kraju i składać ofiary za urodzajny rok.
Niord poślubił kobietę o imieniu Skadi. Ale ona nie chciała mieszkać z nim i wyszła potem za mąż za Odyna. Mieli wielu synów. Jednego z nich zwali Seming. O nim Ejwind Niszczyciel Skaldów ułożył takie stychy:
Urodził się
Siewca złota
Wszechojcu
Z olbrzymki.
Kiedy byli
Disa-narciarka
I krewny Asów
Żoną i mężem.
Tam w dwójkę spłodzili
Wielu synów
Odyn i Skadi.
Od Seminga wywodził swój ród Jarl Hakon Potężny. Ten Kraj Sweiów nazywał się Mieszkaniem Ludzi, a Wielka Scytia nazywała się Mieszkaniem Bogów. O Asgardzie jest wiele opowieści.
IX (9)
Odyn zmarł z powodu choroby w Krainie Sweiów. Kiedy umierał, rozkazał oznaczyć się ostrzem włóczni i przyłączył się do wszystkich zmarłych od broni. Powiedział, że wybiera się do Asgardu i będzie tam przyjmował swoich przyjaciół. Sweiowie uznali, że powrócił do starożytnego Asgardu i będzie tam żył wiecznie. Znów zaczęli wierzyć w Odyna i zwracać się do niego. Często ukazywał się Sweiom przed większymi bitwami. Niektórym dawał wtedy zwycięstwo, a innych wzywał do siebie. I jedno i drugie uznawano za dobre.
Odyn po śmierci został spalony, a jego kremacja była wspaniała. Ludzie wierzyli wtedy, że im wyżej dym z pogrzebowego stosu wznosił się w powietrze, tym wyżej w niebie będzie ten, kogo się spala, i będzie tam tym bogatszy, im więcej dóbr z nim spłonie.
Niord z Noatun został wtedy władcą Sweiów i złożył ofiary. Sweiowie nazywali go swoim Władyką. Brał od nich daninę. Za jego dni panował pokój, i był urodzaj we wszystkim, a Sweiowie zaczęli wierzyć, że Niord daruje ludziom urodzajne lata i bogactwo. Za jego dni zmarła większość Dijów. Wszyscy oni zostali spaleni, a potem składano im ofiary. Niord zmarł z powodu choroby. Gdy umierał, nakazał poświęcić się Odynowi. Sweiowie spalili go i bardzo płakali na jego mogile.
X (10)
Frejr został władcą po Niordzie. Nazywano go władyką Sweiów, i brał od nich daninę. Za niego były same urodzajne lata, jak i za jego ojca, i tak samo był kochany. Frejr wzniósł w Uppsali Wielkie Kapiszcze, i tam była jego stolica. Tutaj przysyłano daninę ze wszystkich jego ziem, i tam było całe jego bogactwo. Stąd pochodzi Uppsalskie bogactwo i ciągle istnieje od tej pory. Za Frejra rozpoczął się pokój Frodiego. Wtedy były urodzajne lata we wszystkich krajach. Sweiowie przypisywali je Frejrowi. Czczono go bardziej, niż innych Bogów, dlatego że za jego panowania, dzięki pokojowi i urodzajnym latom, lud stał się jeszcze bogatszy, niż był wcześniej. Jego żoną była Gerda córka Giumira. Ich syna zwano Fiolnir. Frejra nazywali także Ingwi. Imię Ingwi, długo było używane w jego Rodzie jako tytuł honorowy, a jego Krewni pochodzący od starożytnych Rodów nazywali się Inglingami.
Frejr zachorował, a kiedy było z nim źle, ludzie zaczęli naradzać się i nikogo do niego nie dopuszczali. Usypali wielki kurhan, zrobili w nim drzwi i trzy okna. A kiedy Frejr umarł, potajemnie przenieśli go do kurhanu i powiedzieli Sweiom, że on żyje, i trzymali go tam trzy lata. Wszystkie podatki wsypywali do kurhanu: w jedno okno — złoto, w drugie — srebro, a w trzecie — miedziane pieniądze. I zachowali dobrobyt i pokój.
Freja zaczęła wtedy składać ofiary, ponieważ z Bogów ona jedna pozostała przy życiu, i była wtedy bardzo sławna, tak że jej imieniem zaczęto nazywać wszystkie szlachetne kobiety, a także każdą właścicielkę swego majątku i każdą gospodynię, która ma własne dobra. Freja była bardzo kapryśna. Jej męża zwano Od. Jej córki zwano Hnoss i Gersimi. One były bardzo piękne. Od ich imion nazywają się drogocenne skarby.
Kiedy wszyscy Sweiowie dowiedzieli się, że Frejr zmarł, a dobrobyt i pokój zostały zachowane, zdecydowali, że tak będzie przez cały czas, dopóki Frejr będzie w Kraju Sweiów, nie chcieli go spalić, nazwali go Bogiem dobrobytu, i zawsze od tej pory składali mu ofiary za urodzajny rok i pokój.
XI (11)
Fiolnir, syn Ingwi-Frejra, rządził wtedy Sweiami i bogactwem Uppsali. Był on potężny, i za niego panował dobrobyt i pokój. W Hlejdre panował wtedy Frodi Pokojotwórca. Fiolnir i Frodi odwiedzali się wzajemnie i przyjaźnili się. Raz, kiedy Fiolnir wyprawił się do Frodiego na Selund, robiono tam przygotowania do wielkiej uczty i zwołano gości ze wszystkich krajów. Frodi miał przestrzenne komnaty. W nich znajdowała się ogromna kadź, wysoka na wiele łokci i wzmocniona wieloma kłodami. Stała ona w spiżarni, a nad nią był strych, a na strychu nie było podłogi, tak że lano prosto z góry do kadzi, i była ona pełna miodu. To był bardzo mocny napój. Wieczorem Fiolnira i jego ludzi zaprowadzono na nocleg na sąsiedni strych. Nocą Fiolnir wyszedł do galerii za potrzebą. A był senny i śmiertelnie pijany. Wracając tam, gdzie spał, poszedł dalej galerią i wszedł w drugie drzwi, potknął się, wpadł do kotła z miodem i tam utonął. Tiodolw z Hwinira mówi tak:
Los dogonił.
Straceńca śmierci
Fiolnira
W domu Frodiego.
Czekał koniec
Wodza armii
W zatoce bezburznej
Byczych włóczni.
XII (12)
Swejgdir zaczął panować po swym ojcu. Złożył on obietnicę znalezienia starożytnego Asgardu i starego Odyna. On sam jeździł po całym świecie. Przebywał w Kraju Turków i w Wielkiej Scytii i spotkał tam wielu Krewnych, i ta jego wędrówka trwała pięć lat. Potem powrócił do Kraju Sweiów i mieszkał przez jakiś czas w domu. Ożenił się z kobietą o imieniu Wana. Ona pochodziła z Wanahejmu, Kraju Wanów. Ich synem był Wanlandi.
Swejrdir ponownie wyprawił się na poszukiwanie starożytnego Asgardu, Siedziby Bogów. Na wschodzie Kraju Sweiów jest duża posiadłość, która nazywa się Przy Kamieniu. Jest tam kamień większy niż dom. Pewnego wieczoru po zachodzie słońca, kiedy Swejgdir szedł z uczty do sypialnego pokoju, spojrzał na kamień i ujrzał, że przy kamieniu stoi karzeł. Swejgdir i jego ludzie byli bardzo pijani. Podbiegli do kamienia. Karzeł stał w drzwiach i zawołał Swejgdira, zapraszając go do wejścia, jeśli chce spotkać się z Odynem. Swejgdir wszedł do kamienia, a ten od razu zamknął się, i Swejgdir już nigdy z niego nie wyszedł. Tiodolf z Hwinira mówi tak:
Swejgdira raz
Zawołał podstępem,
Zaczarował
Mieszkaniec skały,
Kiedy przed nim,
Następcą Dusliego,
Kamień otworzywszy
Nienawidzący Światła.
I sławny wódz
Zniknął pod łukami
Wspaniałych komnat
Plemienia Mimir.
XIII (13)
Wanlandi, syn Swejgdira, panował po nim i władał Bogactwem Uppsali. Był on bardzo wojowniczy i wiele podróżował. Raz przebywał w zimie w Kraju Finów u Sniara Starego i ożenił się z jego córką Driwą. Wiosną odjechał, zostawiwszy Driwę i obiecawszy powrócić w trzecią zimę, ale nie wrócił i w dziesiątą. Wtedy Driwa posłała po wiedźmę Huld, a Wisbura, syna jej i Wanlandiego, wysłała do Kraju Sweiów. Driwa przekupiła wiedźmę Huld, aby ta zwabiła Wanladiego do Kraju Finów lub go uśmierciła. Kiedy trwała wróżba, Wanlandi był w Uppsali. Nagle zapragnął udać się do Kraju Finów, ale jego przyjaciele i doradcy zabronili mu poddawać się temu pragnieniu, mówiąc, że na pewno zaczarowali go Finowie. Wtedy zaczął nachodzić go sen, i zasnął. Ale natychmiast się obudził i zawołał ich do siebie i powiedział, że depcze go mara. Jego ludzie rzucili się ku niemu i chcieli mu pomóc. Ale kiedy złapali go za głowę, mara zaczęła deptać jego nogi, tak że prawie je połamała. Wtedy wzięli go za nogi, ale wtedy ona ścisnęła mu głowę, tak że od razu umarł. Sweiowie wzięli jego zwłoki, i został spalony na rzece, która zwie się Skuta. Tiodold mówi tak:
Wiedźma czarami
Zgubiła Wanlandiego,
Do brata Wiliego
Go wysłała,
Kiedy w ciemności
Pomiot trolli
Zadeptał
Dawcę złota.
Popiołem się stał
Na zboczu Skutii
Mądry książę
Zamęczony przez marę.
XIV (14)
Wisbur nastąpił po swoim ojcu Wanlandim. On ożenił się z córką Audiego Bogatego i dał jej wiano — trzy duże dwory i złotą grzywnę. Mieli oni dwóch synów — Gisla i Endura. Ale Wisbur opuścił ją i ożenił się z inną, a ona powróciła do ojca ze swymi synami. Wisbur miał też syna o imieniu Domaldi. Macocha Domaldiego kazała wyczarować mu nieszczęście. Kiedy synowie Wisbura osiągnęli dwanaście i trzynaście lat, przybyli do niego i zażądali wiana swojej matki. Ale on odmówił zapłaty. Wtedy powiedzieli, że złotą grzywną ich matki będzie śmierć najlepszego człowieka w jego Rodzie, i odjechali do domu. Ponownie zwrócili się do wiedźmy i prosili ją aby zrobiła tak, żeby mogli zabić swego ojca. A wiedźma Huld powiedziała, że zrobi nie tylko to, ale także i to, że od tej pory zabójstwo Krewnego będzie ciągle dokonywać się w Rodzie Inglingów. Oni zgodzili się. Potem zebrali ludzi, okrążyli dom Wisbura nocą i spalili go w jego domu. Tiodolw mówi tak:
I w żarze
Zgorzał Wisbur,
Pożarty został
Przez Krewnego burzy.
Kiedy pod dach
Do niego dzieci
Puścili w gości
Tatia lasu,
I w zadymionym domu
Gryzł władykę
Garm węglowy,
Głośno wyjąc.
XV (15)
Domaldi nastąpił po swoim ojcu Wisburze i rządził krajem. Za jego dni w Kraju Sweiów były nieurodzaj i głód. Sweiowie składali wielkie ofiary w Uppsali. W pierwszą jesień składali w ofierze byki. Ale głód nie zmniejszał się. W drugą jesień zaczęli składać ludzkie ofiary. Ale głód był taki sam, jeśli nie gorszy. W trzecią jesień bardzo wielu Sweiów zebrało się w Uppsali, gdzie miało się odbyć składanie ofiar. Ich wodzowie zaczęli naradzać się i postanowili, że nieurodzajom winien jest Domaldi, i że należy złożyć go w ofierze — napaść na niego, zabić i pokropić ołtarz jego krwią. I tak uczyniono. Tiodolw mówi tak:
W dawne dni
Książęcą krwią
Wojownicy pole
Skropili,
Czerwoną stal
Od ostygłego ciała
Wroga Jutów
Niosło wojsko,
Kiedy przez zabójstwo
Domaldiego zdradził
Sweiski Ród
Urodzaju rady.
XVI (16)
Domar, syn Domaldiego, panował po nim. Rządził krajem długo, a za niego były dobre urodzaje i pokój. O nim nic nie mówią, oprócz tego, że zmarł śmiercią naturalną w Uppsali i został przeniesiony na Pola Fiuri, gdzie spalono go na brzegu rzeki. Tam stoją jego kamienie nagrobne. Tiodolw mówi tak:
Wiele razy
Mężów przemądrych
Pytałem
O śmierci Ingwiego,
Aby poznać
Gdzie Domar
Został przeniesiony
Do zabójcy Halwa.
I wiadomo mi:
Rażony chorobą
We Fiuri spłonął
Fiolnira Krewny.
XVII (17)
Diuggwi, syn Domara, rządził krajem po nim, i o Diuggwim nic się nie mówi oprócz tego, że zmarł śmiercią naturalną. Tiodolw mówi tak:
Nie zataję:
Sobie na uciechę
Panuje Hel
Diuggwi konungiem.
Wybór na nim
Zatrzymała córka Lokiego,
Siostra Wilka.
I przywódczyni Ludu Ingwi
Narwi siostra
Mocno trzyma się.
Matką Diuggwiego była Drott, córka księcia Danpa, syna Riga, który jako pierwszy był nazwany księciem, „konungiem” w duńskim języku. Jego krewni od tej pory zawsze uważali tytuł konunga za najwyższy. Diuggwi był pierwszym ze swoich krewnych nazwany konungiem. Dotąd byli oni nazywani „drottini”, a ich żony — „drottingi”. Każdy z nich nazywał się także Ingwi lub Inguni, a wszyscy oni razem — Inglingami. Drott była siostrą księcia Dana Dumnego, od imienia którego został nazwany Kraj Dania.
XVIII (18)
Dag, syn księcia Diuggwiego, był księciem po nim. On był tak mądry, że rozumiał ptasi język. Miał wróbla, który mu wiele opowiadał. Ten wróbel latał do różnych krajów. Pewnego razu poleciał do Rejdgotaland w regionie, który nazywa się Werwi. Tam usiadł na polu i zaczął coś dziobać. A gospodarz podszedł, wziął kamień i zabił wróbla. Książę Dag był bardzo nieszczęśliwy z tego, że wróbel nie powrócił. Złożył w ofierze dzika, aby poznać, gdzie podział się wróbel, i otrzymał odpowiedź, że wróbel został zabity w Werwi. Wtedy zebrał dużą armię i wyprawił się do Kraju Gotów. Przybliżywszy się ku Werwi, zatrzymał się i zaczął pustoszyć kraj. Lud uciekał przed nim. Pod wieczór Dag zawrócił z armią ku statkom, zabiwszy mnóstwo ludzi i wziąwszy wielu w niewolę. Ale kiedy przeprawiali się przez jakaś rzekę — ten bród nazywa się Skiotanswad, lub Wapnawad — jakiś jeniec wybiegł z lasu na brzeg rzeki i rzucił w nich widłami, a widły uderzyły króla w głowę. A on od razu spadł z konia i zmarł. W tych czasach władca, który dokonywał najazdu, zwał się zaciekłym, a jego wojownicy — zaciekłymi. Tiodolw mówi tak:
Wiem, jaki
Wyrok Dagowi
Złym losem
Został przygotowany,
Kiedy popłynął
Poszukiwacz sławy
Za wróbla
Mścić się w Werwi.
I przynieśli
Księciu ludzie
Taką wieść
Na drogę wschodnią:
Mól, nie ostrze
Dosięgło księcia,
A kołek krzywy
Końskiej karmy.
XIX (19)
Agni, syn Daga, był księciem po nim. Był potężny i sławny, bardzo wojowniczy i we wszystkim zręczny. Pewnego lata książę Agni wyprawił się ze swoim wojskiem do Kraju Finów, wysiadł tam i zaczął pustoszyć kraj. Finowie zebrali dużą armię i przystąpili do boju. Ich wodza zwano Frosti. Bitwa była zacięta, i książę Agni odniósł zwycięstwo. Frosti zginął, i wielu z nim. Książę Agni spustoszył Kraj Finów, podporządkował go sobie, i wziął wielki łup. Pojmał także Skjalw, córkę Frostiego, i Logiego, jej brata. Kiedy powracał ze wschodu, zatrzymał się w zatoce Stokksund. Rozbił swoje namioty na południu, na nadbrzeżnej równinie. Tam był wtedy las. Książę Agni nosił wtedy złotą grzywnę, która kiedyś należała do Wisbura. Książę Agni zamierzał ożenić się ze Skjalw. Ona poprosiła o zrobienie Trizny dla swego ojca. Wezwał on wielu szlachetnych ludzi i wyprawił wielką ucztę. On bardzo się wsławił swoją kampanią. Uczta wzięła górę. Kiedy książę Agni upił się, Skjalw powiedziała mu, aby przywiązał grzywnę, która była u niego na szyi. Wtedy mocno przywiązał grzywnę do szyi i położył się spać. A namiot stał na skraju lasu, i nad namiotem było wysokie drzewo, które chroniło namiot przed słonecznym żarem. Kiedy książę Agni zasnął, Skjalw wzięła gruby sznur i przywiązała go do grzywny. Jej ludzie opuścili słupy namiotu, przerzucili sznur przez gałąź drzewa i pociągnęli tak, że książę zawisł pod samymi gałęziami. Wtedy spotkała go śmierć. Skjalw i jej ludzie wskoczyli na statek i odpłynęli. Książę Agni został tam spalony, a to miejsce do tej pory nazywa się Agnafit. Jest ono na wschodzie Taury i na zachód od Stokksunda. Tiodolw mówi tak:
Wątpliwe czy gospodarz
Był rad
Z tego, co Skjalw
Uczyniła z księciem,
Kiedy zawisł
Agni na grzywnie,
Zatrzymany w Taurze
Przez siostrę Logiego.
Ciężki los
Wodzowi przypadł —
Upokorzyć konia
Męża Signii.
XX (20)
Alrek i Ejrik, synowie Agniego, byli książętami po nim. Byli potężni i bardzo wojowniczy, władali rożnymi sztukami. Mieli w zwyczaju jeździć wierzchem, uczyć konia chodzić stępem lub kłusować. Jeździli wierzchem pierwszorzędnie i bardzo rywalizowali w tym, kto z nich jest lepszym jeźdźcem i kto ma lepsze konie. Pewnego razu bracia pojechali na swoich koniach, odbili od innych ludzi, wjechali na jakieś pola i z powrotem nie wrócili. Pojechano ich szukać i znaleziono obydwu martwych z roztrzaskanymi czaszkami. Nie mieli przy sobie żadnej broni, tylko wędzidła, i ludzie myślą, że pozabijali się wzajemnie wędzidłami. Tiodowl mówi tak:
Alrek, podniósłszy
Rękę na Ejrika,
Sam od ręki
Braterskiej zginął.
Tak, nie miecz,
A zwykłą uzdę
Książęta w boju podnieśli.
Przedtem wodzom
Nie przystało
Brać za broń
Końskiej uprzęży.
XXI (21)
Ingwi i Alw, synowie Alreka, zostali zatem książętami w Kraju Sweiów. Ingwi był bardzo wojowniczy i zawsze odnosił zwycięstwo. Był piękny z wyglądu, dobrze władał różnymi sztukami, silny, odważny w boju, szczodry i lubił się bawić. Dzięki temu wszystkiemu był wysławiany i kochany. Książę Alw, jego brat, siedział w domu i nie chodził na wyprawy. Przezwano go Elwsi. Był małomówny, arogancki i surowy. Jego matką była Dareid, córka księcia Daga Potężnego, od którego wywodzi się Ród Dioglingów. Żonę Alwa zwano Wera. Ona była bardzo piękną i dostojną kobietą, i lubiła się bawić. Jednej jesieni Ingwi syn Alreka powrócił z wyprawy Wikingów do Uppsali. Bardzo się wtedy wsławił. Często wieczorami długo siedział i ucztował. A książę Alw jak zwykle wcześnie położył się spać. Wera, jego żona, często prowadziła wieczorem rozmowy z Ingwim. Alw nie raz mówił jej, aby nie kładła się tak późno spać i że nie chce czekać na nią w łóżku. A ona odpowiada, że szczęśliwa byłaby kobieta, której mężem byłby Alw. Ten bardzo zezłościł się, gdy mu tak mówiła.
Pewnego wieczoru Alw wszedł do komnaty w tym czasie, kiedy Wera i Ingwi siedzieli na honorowej ławie i rozmawiali ze sobą. Na kolanach Ingwiego leżał miecz. Ludzie byli bardzo pijani i nie zauważyli, jak wszedł Alw. Podszedł do honorowej ławy, wyciągnął spod płaszcza miecz i przebił nim Ingwiego, swego brata. Ten podskoczył, zamachnął się swoim mieczem i zabił Alwa. Obaj upadli martwi na podłogę. Alw i Ingwi zostali pochowani w kurhanie na Polach Fiuri. Tiodolw mówi tak:
I stało się tak,
Że w komnatach
Ingwi Żerca
Pozostawał leżący,
Kiedy Alw,
Zazdrosny o żonę,
Okrasił stal
Krwią brata.
Czy to nie zło,
Że gaj złota
Sławnych władyków
Przywiódł do śmierci,
I na próżno
Bratobójstwa
Z powodu Wery
Oni dokonali.
XXII (22)
Huglejk, syn Alwa, został księciem Sweiów po śmierci braci, bo synowie Ingwiego byli wtedy jeszcze dziećmi. Książę Huglejk nie był wojowniczy. Lubił spokojnie siedzieć w domu. Był bardzo bogaty, ale skąpy. Na jego dworze było wielu różnych grających na rogach, harfiarzy i skrzypków. Byli przy nim także weduni i różni czarodzieje. Dwóch braci zwano Haki i Hagbard. Byli bardzo znani. Oni byli morskimi książętami, i mieli wielkie wojsko. Czasami chodzili na wyprawy razem, czasem osobno. Każdy z nich miał wielu odważnych wojowników. Książę Haki wyruszył ze swoim wojskiem do Kraju Sweiów na wyprawę przeciw księciu Huglejkowi, a ten zebrał wojsko, aby się bronić. W tej armii było dwóch braci, Swipdag i Gejgad, obaj znamienici rycerze. U księcia Hakiego było dwunastu rycerzy. Wśród nich był Starkad Stary. Sam książę Haki także był wielkim rycerzem. Zeszli się oni na Polach Fiuri. Bitwa była zacięta. Wojsko Huglejka poniosło wielkie straty. Wtedy Swipdag i Gejgad rzucili się do przodu, ale przeciw każdemu z nich wystąpiło po sześciu rycerzy Hakiego, i zostali wzięci do niewoli. Książę Haki przebił się przez ścianę z tarcz do księcia Huglejka, poraził go i jego dwóch synów. Potem Sweiowie rzucili się do ucieczki, a książę Haki podbił kraj i został księciem Sweiów. Rządził krajem trzy lata, i dopóki siedział spokojnie w domu, jego rycerze zostawili go. Chodzili na wyprawy Wikingów i brali zdobycz.
XXIII (23)
Jerund i Ejrik byli synami Ingwiego, syna Alreka. Cały ten czas pływali na swoich wojennych statkach i wojowali. Pewnego lata udali się na wyprawę do Danii i spotkali tam Gudlauga księcia Halejgów, i starli się z nim. Bitwa zakończyła się tym, że wszyscy wojownicy na statku Gudlauga zginęli, a on sam został wzięty do niewoli. Zabrali go na brzeg przylądka Straumejrarnes i tam powiesili. Jego ludzie usypali tam kurhan. Ejwind Niszczyciel Skaldów mówi tak:
A Gudlaug
Skończył marnie,
Powieszony na sęku
Z woli Sweiów.
Wiadomo, silni
Synowie Ingwiego,
Że on osiodłał
Konia Sigara;
I na przylądku
Falującymi gałęziami,
Ugina się pod trupem
Drzewo śmierci.
Został słynnym
Straumejrarnes,
Oznaczony kamieniem.
Braci Ejrika i Jerunda to bardzo rozsławiło. Stali się znani. Oto usłyszeli, że Haki, książę w Kraju Sweiów, odesłał od siebie swoich rycerzy. Oni wyprawiają do Kraju Sweiów i zbierają wokół siebie wojsko. A kiedy Sweiowie dowiadują się, że to przybyli Inglingowie, ciemność ludu przylega ku nim. Następnie wchodzą do Legu i udają się do Uppsali na spotkanie z księciem Hakim. On schodzi się z nimi na Polach Fiuri, a jego wojsko jest mniejsze. Zaczęła się zacięta bitwa. Książę Haki natarł tak żarliwie, że poraził wszystkich, którzy znaleźli się koło niego, a na koniec końców poraził księcia Ejrika i ściął sztandar braci. Wtedy książę Jerund uciekł na statki, a z nim całe jego wojsko. Ale książę Haki był tak ciężko ranny, iż zrozumiał, że pozostało mu niewiele życia. Nakazał załadować swoją wojenną łódź trupami i bronią i wypuścić ją na morze. Kazał także zablokować ster, podnieść żagiel i ułożyć na łodzi stos z żywicznego drewna. Wiatr dął od brzegu. Haki był umierający lub już martwy, kiedy go położono na stos. Płonąca łódź popłynęła w morze, i długo żyła sława o śmierci Hakiego.
XXIV (24)
Jerund, syn księcia Ingwiego, został księciem w Uppssli. Rządził krajem, a latem często brał udział w wyprawach. Pewnego lata wyprawił się ze swoim wojskiem do Danii. Walczył w Jotlandii, a jesienią wkroczył do Limafjord i tam walczył. Stał ze swymi wojskami w cieśninie Oddasund. Tu przybył z wielkim wojskiem Giulaug, książę Halejgów, syn Gudlauga, o którym powiedziano wcześniej. Wstępuje do boju z Jerundem, a kiedy widzą to miejscowi, zbliżają się na większych i mniejszych statkach ze wszystkich stron. Jerund został pobity na głowę, i wszyscy wojownicy zostali zabici na jego statku. On ratował się ucieczką wpław, ale został schwytany i wyciągnięty na brzeg. Wtedy książę Giulaut, kazał wznieść szubienicę. Przyprowadził Jerunda ku niej i kazał go powiesić. Tak zakończyło się jego życie. Tiodolw mówi tak:
Zgładzony został
Zabójca Gudlauga
W dawne dni
Na Limafiordzie,
Kiedy rumak
Z wysoką piersią
Uniósł na uździe
Lnianej Jerunda.
I Hagbardowa
Obręcz bycza
Gardło ścisnęła
Wodza drużyny.
XXV (25)
Aun, lub Ani, syn Jerunda, był księciem Sweiów po swoim ojcu. Pilnie składał ofiary i był mądrym człowiekiem. Wojować nie lubił, zawsze siedział w domu.
Kiedy ci książęta panowali w Uppsali, jak o tym tyle co opowiedziano, w Danii panował najpierw Dan Dumny — dożył on do późnej starości — potem syn jego Frodi Dumny lub Pokójmiłujący, następnie jego synowie Halwdan i Fridlejw. Byli oni bardzo wojowniczy. Halwdan był najstarszym i pierwszym z nich wszystkich. Wyprawił się ze swoim wojskiem do Kraju Sweiów, na wyprawę przeciw księciu Aunowi. Między nimi rozegrało się kilka bitew, i Halwdan zawsze odnosił zwycięstwo. Na koniec końców książę Aun uciekł do Zachodniej Gautlandii. W tym czasie był on już dwadzieścia lat księciem w Uppsali. W Zachodniej Gautlandii także panował dwadzieścia lat, póki książę Halwdan był w Uppsali. Książę Halwdan umarł z powodu choroby, i tam usypano mu kurhan. Po tym książę Aun powrócił do Uppsali. Miał wtedy sześćdziesiąt lat. Składał on wielkie ofiary, prosząc o długowieczność, i złożył w ofierze Odynowi swego syna. Odyn obiecał księciu Aunowi, że ten przeżyje jeszcze sześćdziesiąt lat. Aun był księciem w Uppsali jeszcze dwadzieścia lat. Wtedy przybył do Kraju Sweiów Ali Śmiały, syn Fridlejwa, stoczył tam z Aunem kilka bitew, i Ali zawsze odnosił zwycięstwo. Wtedy książę Aun drugi raz uciekł do Zachodniej Gautlandii, zostawiając swój dobytek. Ali był księciem w Uppsali dwadzieścia lat, dopóki Starkad Stary go nie zabił. Po śmierci Aliego, książę Aun wrócił do Uppsali i panował tam jeszcze dwadzieścia lat. Ponownie złożył wielkie ofiary i złożył w ofierze swego drugiego syna. Wtedy Odyn powiedział Aunowi, że dając mu raz na dziesięć lat syna, będzie żył wiecznie, i kazał mu nazwać jakiś region w swoim kraju według liczby swoich synów, których składał w ofierze Odynowi. Po tym jak złożył w ofierze siódmego syna, przeżył jeszcze dziesięć lat, ale już nie mógł chodzić. Noszono go na tronie. Złożył w ofierze ósmego syna i przeżył jeszcze dziesięć lat, leżąc w łóżku. Złożył w ofierze dziewiątego syna, przeżył jeszcze dziesięć lat, i ssał rożek jak niemowlę. Aunowi pozostał wtedy jeszcze jeden syn, chciał złożyć go w ofierze i poświęcić Odynowi Uppsalę z przylegającymi do niej ziemiami, nazywając cały ten obszar Tiundaland. Ale Sweiowie nie pozwolili mu złożyć ofiary. Wtedy książę Aun zmarł i w Uppsali usypano mu kurhan. Od tej pory, kiedy ktokolwiek umiera bezboleśnie ze starości, to nazywa się to chorobą Auna. Tiodolw mówi tak:
Wiem, że Aun
W dawnych latach
W Uppsali
Wpadł w dzieciństwo.
I, ratując swój żywot,
Starzec zaczął
Ssać papkę.
I był w rękach
Jego zgrzybiałych
Turzy róg,
Zamiast smoczka.
Z dnia na dzień,
Jak chłopczyk,
Książę pił
Z włóczni tura,
I nie w siłach
Synobójcy
Było podnieść
Ostrze bycze.
XXVI (26)
Egil, syn Auna Starego, był księciem w Kraju Sweiów po swoim ojcu. On nie lubił wojować i siedział spokojnie w domu. Miał niewolnika o imieniu Tunni, który był wcześniej strażnikiem skarbów Auna Starego. Kiedy Aun zmarł, Tunni zakopał w ziemi wiele skarbów. A kiedy Egil został księciem, zmusił Tunniego do pracy z innymi niewolnikami. Temu to się bardzo nie spodobało, i uciekł, a z nim wielu niewolników. Odkopali oni skarby, które Tunni zakopał w ziemi i rozdał je swoim ludziom, a oni wybrali go swoim wodzem. Przyłączył się do niego wielki motłoch. Ukrywali się w lasach, niekiedy organizowali napady, okradali ludzi i ich zabijali. Książę Egil dowiedział się o tym i wyprawił się ze swoim wojskiem aby ich szukać. Pewnego razu, kiedy rozłożył się gdzieś na nocleg, nadszedł Tunni ze swoimi ludźmi i zabił wielu książęcych ludzi. Kiedy książę Egil ujrzał, co się dzieje, zaczął bronić się, podniósłszy sztandar, ale wielu z jego ludzi uciekło. Tunni i jego ludzie atakowali dzielnie. Wtedy Egil pojął, że nie zostaje mu nic innego, jak tylko uciekać. Tunni i jego ludzie ścigali uciekających do najbliższego lasu. Następnie wrócili, pustoszyli, grabili i nie spotkali żadnego sprzeciwu. Wszystkie zagarnięte dobra Tunni rozdawał swoim ludziom. Dlatego kochali go i garnęli do niego. Książę Egil zebrał wojsko i ruszył przeciw Tunniemu. Starli się, Tunni odniósł zwycięstwo, a Egil uciekł i stracił wielu ludzi. Książę Egil i Tunni walczyli osiem razy, i we wszystkich tych bitwach Tunni odnosił zwycięstwo. Po tym książę Egil uciekł ze swego kraju. Udał się do Danii, na wyspę Selund, do Frodiego Śmiałego. Obiecał księciu Frodiemu daninę ze Sweiów za pomoc. Frodi dał mu wojsko i swoich rycerzy. Książę Egil wyprawił się do Kraju Sweiów, a kiedy Tunni o tym się dowiedział, wyruszył ze swoim wojskiem mu na spotkanie. Bitwa była zacięta. Tunni padł, a książę Egil znów zaczął rządzić krajem. Duńczycy wrócili do siebie. Książę Egil posyłał księciu Frodiemu bogate i wielkie dary każdego półrocza, ale nie płacił Duńczykom daniny. Jednak Egil i Frodi pozostawali przyjaciółmi.
Po śmierci Tunniego Egil rządził krajem trzy lata. Zdarzyło się wtedy w Kraju Sweiów, że byk, przeznaczony na ofiarę, stał się stary i niebezpieczny dla ludzi — tak go pilnie karmiono — i kiedy chcieli go pochwycić, uciekł do lasu, zdziczał, długo przebywał w lesie, i był prawdziwym zagrożeniem dla ludzi. Książę Egil był dobrym myśliwym. Często chodził do lasu na polowanie. Pewnego razu wyszedł na łowy ze swymi ludźmi. Długo tropił jednego zwierza i goniąc za nim po lesie, odłączył się od innych ludzi. Nagle ujrzał on tego samego byka i podjechał ku niemu, aby go zabić. Byk odwrócił się do niego. Książę rzucił w niego włócznią, a byk rozsierdził się. Ubódł konia w bok, i on upadł, a z nim książę. Książę zerwał się na nogi i zamachnął mieczem. Ale byk tak ubódł go w pierś, że rogi głęboko wbiły się w ciało. Wtedy przybyli ludzie księcia i zabili byka. Książę wkrótce zmarł, i w Uppsali usypano mu kurhan. Tiodolw mówi tak:
Władca
Od ucisku Tunniego,
Sławny, uciekł
W obce ziemie.
Ale wbił
Zwierz zaciekły
Łba ząb
W wieżę Ducha.
Wcześniej on
Twierdzę brwi
Długo nosił
W lasach wschodnich.
A teraz wszedł
W serce Egila
Nóż tura
Nagi.
XXVII (27)
Ottar, syn Egila, rządził krajem i był księciem po nim. On i Frodi nie byli przyjaciółmi, Frodi wysłał ludzi do księcia Ottara po daninę, którą obiecał mu Egil. Ottar odpowiedział, ze Sweiowie nigdy nie dawali daniny Duńczykom i że on też nie będzie. Posłańcy wrócili z powrotem. Frodi był bardzo wojowniczy. Pewnego lata Frodi wyprawił się ze swoim wojskiem do Kraju Sweiów, dotarłszy tam, spustoszył kraj, zabił wielu ludzi, a innych wziął w niewolę. Zdobył tam wielkie łupy, spalił wiele osad i dokonał wielu zniszczeń. Na drugie lato Frodi wyprawił się na kampanię do Wschodnich Krajów. Książę Ottar dowiedział się, że Frodi odjechał. Wsiada on na wojenny statek, wyprawia się do Danii, pustoszy kraj i nie spotyka żadnego oporu. Dowiaduje się, że na Selundzie zebrało się wielkie wojsko. Wtedy kieruje się na zachód, potem na południe, do Jotlandii, wkracza do Limafiord, niszczy Wendil, pali tam osady i pustoszy ziemie.
Frodi miał jarlów, których zwano Wiott i Fasti. Pozostawił ich aby bronili Danii podczas jego nieobecności. Kiedy jarlowie dowiedzieli się, że książę Sweiów jest w Danii, zbierają oni wojsko, wsiadają na statki i wyprawiają się na południe, do Limafiordu, zaskakują księcia Ottara i natychmiast wstępują w bój. Sweiowie stawiają opór. Obie strony ponoszą straty, ale do Duńczyków ze wszystkich stron dochodzą posiłki z sąsiednich regionów i dołączają do nich wszystkie statki znajdujące się w pobliżu. Bitwa zakończyła się tym, że książę Ottar zginął, a także większa część jego wojsk. Duńczycy przenieśli jego ciało na brzeg i położyli na jakiś kurhan na rozszarpanie przez zwierzęta i ptaki. Zrobili kruka z drewna i posłali go do Kraju Sweiów, mówiąc, że książę Ottar nie więcej od niego warta. Potem nazwali Ottara wendilskim krukiem. Tiodolw mówi tak:
Duńczyków stal
Dopadła Ottara,
Rzucony trup
Pierzastemu stworzeniu.
Kruk leciał
Do martwego ciała,
Straszną łapą
Drapał księcia.
I o czynach
Jarlów w Wendilu,
Wiem, żywa jest
Wieść u Sweiów,
Jak pokonali
W boju konunga
Fasti i Wiott
Z wysp Frodi.
XXVIII (28)
Adils, syn księcia Ottara, był księciem po nim. Długo rządził krajem i był bardzo bogaty. Latem nie raz chodził na wyprawy Wikingów. Pewnego razu poszedł ze swoim wojskiem do Kraju Sasów. Tam panował wtedy książę o imieniu Gejrtiow, a jego żona nazywała się Alow Potężna. Nie mówi się o tym, czy mieli oni dzieci. Księcia wtedy nie było w kraju. Książę Adils i jego ludzie zorganizowali najazd na majątek księcia i rozgrabili go. Niektórzy z nich pognali zabrane im bydło na brzeg. Bydło paśli niewolnicy i niewolnice. Ich wszystkich także pojmali. Między niewolnicami była dziewczyna niezwykłej urody. Zwano ją Irsa. Książę Adils wrócił do domu z łupami. Irsa nie była razem z innymi niewolnicami. Szybko okazało się, że jest mądra, elokwentna i we wszystkim zorientowana. Wszystkim bardzo się podobała, a najbardziej — księciu. Skończyło się tym, że wziął z nią ślub. Irsa została żoną księcia Kraju Sweiów, i rozeszła się o niej dobra sława.
XXIX (29)
W Hlejdre panował wtedy książę Helgi, syn Halwdana. Przypłynął on do Kraju Sweiów z tak ogromną armią, że księciu Adilsowi nie pozostało nic innego, jak tylko uciekać. Książę Helgi przybywszy ze swoim wojskiem, spustoszył kraj i wziął wielki łup. Wziął do niewoli Irsę, żonę księcia, zabrał ją ze sobą do Hlejdr i ożenił się z nią. Ich synem był Hrolw Żerdinka. Kiedy Hrolw miał trzy lata, do Danii przyjechała Alow. Wyjawiła ona Irsie, że książę Helgi, jej obecny mąż, był jej ojcem, a ona, Alow, jej matką. Wtedy Irsa wróciła do Kraju Sweiów do Adilsa i była tam do końca swego życia. Książę Helgi zginął na wyprawie. Hrolw Żerdinka miał wtedy osiem lat i został ogłoszony księciem w Hlejdre.
Książę Adils był wrogo nastawiony do księcia o imieniu Ali Upplandski. Był on z Norwegii. Między nimi rozegrała się bitwa na lodzie jeziora Wenir. Książę Ali zginął w tej bitwie, a Adils odniósł zwycięstwo. W sadze o Skjoldungach szczegółowo opowiada się o tej bitwie, a także o wyprawie Hrolwa Żerdinki do Uppsali do Adilsa. To wtedy Hrolw Żerdinka posiał złoto na Polach Fiuri.
Książę Adils bardzo lubił dobre konie. Miał najlepsze w tym czasie konie. Jednego z jego koni zwano Prytkij, a drugiego — Woron. Adil otrzymał go po śmierci Aliego, a od tego konia narodził się drugi koń, którego także zwali — Woron. Adils wysłał go do Halogalandu księciu Godgestowi. Książę Godgest galopował na nim a nie mogąc go zatrzymać, spadł z niego i potłukł się na śmierć. To było w Emde w Halogalandzie. Pewnego razu w czasie składania ofiar Disom książę Adils jechał na koniu przez Kapiszcze Disy. Nagle koń potknął się pod nim i upadł, a książę — z niego i tak uderzył głową o kamień, że czaszka pękła i mózg rozpryskał się na kamieniu. Tak on zginął. Zmarł w Uppsali i został tam pochowany w kurhanie. Sweiowie nazywali go potężnym księciem. Tiodolw mówi tak:
Znany mi
I los Adilsa,
Wiem, wróżba
Zgubiła bohatera.
Zwalił się książę
Z konia na ziemię,
Wielcesławny
Następca Frejra.
Z głowy Wysokourodzonego
Wytrysnął mózg,
Mieszając się z brudem.
Tak i zmarł
On w Uppsali,
Nieprzyjaciel Ali
Zwycięski.
XXX (30)
Ejstejn, syn Adilsa, rządził Krajem Sweiów po nim. Za jego czasów poległ w Hlejdre Hrolw Żerdinka. W tym czasie duńscy i norwescy książęta chodzili na wyprawy do Kraju Sweiów. Wielu z nich było morskimi książętami — mieli duże drużyny, ale nie mieli posiadłości. Tylko ten miał pełne prawo nazywać się morskim księciem, kto nigdy nie spał pod okopconym dachem i nigdy nie ucztował przy kominku.
XXXI (31)
Solwi, syn Hiogniego z wyspy Njardej, był morskim księciem, który chodził wtedy na wyprawy Wikingów do Wschodnich Krajów. Miał majątek na Jotlandii. Wyprawił się ze swoją drużyną do Kraju Sweiów. Książę Ejstejn ucztował wtedy gdzieś w Lowund. Solwi przybył tam nocą, okrążył dom, w którym był książę i jego drużyna, i spalił dom razem ze wszystkimi ludźmi. Następnie Solwi wyprawia się do Sigtuny i żąda, aby ogłoszono go księciem. Ale Sweiowie zbierają wojsko i chcą bronić swojego kraju. Rozegrała się tak wielka bitwa, że, jak mówią, nie zakończyła się na jedenasty dzień. Książę Solwi odniósł zwycięstwo i długo był księciem Kraju Sweiów — do tej pory, aż Sweiowie nie zbuntowali się przeciw niemu i nie zabili go. Tiodlow mówi:
W Lowundzie,
Wiem, Nornowie
Ukryli nić
Życia księcia,
I padł Ejstein
Tam w komnatach,
Przez Jutski lud
Spalony.
I mór trawy
Morskich zboczy
W rozpalonej łodzi
Wodza męczył,
Kiedy podpalony
Z całą drużyną
Porąbany pług
Płonął jasno.
XXXII (32)
Ingwar, syn księcia Ejstejna, został wtedy księciem Kraju Sweiów. Był bardzo wojowniczy i często chodził na morskie wyprawy, gdyż na Kraj Sweiów wtedy cały czas organizowali najazdy zarówno Duńczycy, jak i ludzie ze Wschodnich Krajów. Książę Ingwar zawarł pokój z Duńczykami i zaczął chodzić na kampanie do Wschodnich Krajów. Pewnego lata zebrał wojsko, wyprawił się do Kraju Estów i spustoszył go w tym miejscu, które nazywa się Przy Kamieniu. Tu nadciągnęli Estowie z wielkim wojskiem i rozegrała się bitwa. Armia Estów była tak wielka, że Sweiowie nie mogli się jej oprzeć. Książę Ingwar padł, a jego drużyna uciekła. Został tam pochowany, w kurhanie nad samym morzem. To jest w Adalsusle. Sweiowie odpłynęli do domu po tej porażce. Tiodolw mówi tak:
I, mówią,
Ingwar konung
Stał się ofiarą
Mężów Susli,
Armia Estów
W pobliżu kamienia
Pobiła w boju
Jasnolicego.
I ocean
Martwego księcia
Pieśnią Giumira
Wysławia.
XXXIII (33)
Enund, syn Ingwara, panował po nim w Kraju Sweiów. Za jego dni w Kraju Sweiów królował pokój i miał bardzo dużo wszelkich dóbr. Książę Enund wyprawił się ze swoim wojskiem do Kraju Estów, aby zemścić się za swego ojca. Przybywszy tam, spustoszył cały kraj i zdobył wiele łupów. Jesienią powrócił do Kraju Sweiów. Za jego dni w Kraju Sweiów były dobre urodzaje. Ze wszystkich książąt, najbardziej kochano Enunda.
Kraj Sweiów — lesisty kraj, a leśne debrze są w nim tak rozlegle, że nie można ich przebyć przez wiele dni. Książę Enund poświęcił wiele trudów i środków, aby wykarczować lasy i zasiedlić polany. Nakazał on także pobudować drogi przez leśne debrze i wtedy między lasami powstało wiele bezleśnych ziem, a na nich zaczęto się osiedlać. Tak kraj został zasiedlony, bo ludu, który mógłby się osiedlić, było wystarczająco dużo. Książę Enund nakazał wybudować drogi w całym Kraju Sweiów przez lasy, bagna i góry. Dlatego przezwano go Enund Droga. Książę Enund zbudował sobie siedziby we wszystkich częściach Kraju Sweiów, jeździł po całym kraju i we wszystkich miejscach urządzał uczty.
XXXIV (34)
Enund Droga miał syna, którego zwano Ingjald. W tym czasie w Fjadriundalandzie panował książę Ingwar. Z żoną miał dwóch synów. Jednego zwali Alw, drugiego Agnar. Byli oni rówieśnikami Ingialda. W tym czasie w całym Kraju Sweiów w każdym regionie panował osobny książę. Enund Droga panował w Tiundalandzie. To tam, gdzie Uppsala. Tam był ting wszystkich Sweiów. I tam Sweiowie składali zawsze wielkie ofiary. Wielu książąt zjeżdżało się tam. To działo się w środku zimy. Pewnego razu w zimie, kiedy dużo ludu zjechało się do Uppsali, był tam też książę Ingwar z synami. Mieli po sześć lat. Alw, syn księcia Ingwara, i Ingjald, syn księcia Enunda, zaczęli jakąś dziecięcą zabawę, i każdy z nich musiał być przywódcą swojej bandy. W czasie zabawy Ingjald okazał się słabszy od Alwa i tak zezłościł się, że głośno zapłakał. Wtedy podszedł Gautwid, syn jego nauczyciela i zabrał go do Swipdaga Ślepego, jego nauczyciela, opowiedział mu, co się stało i że Ingjald okazał się słabszy w zabawie, niż Alw, syn księcia Ingwara. Swipdag odpowiedział, że to wielki wstyd. Na drugi dzień Swipdag nakazał wyciąć serce wilka, upiec go na rożnie i dał je zjeść Ingjaldowi. Od tej pory ten stał się bardzo złośliwym i podstępnym. Kiedy Ingjald dorósł, Enund dał mu za żonę Gauthildę, córkę księcia Algauta. Był on synem księcia Gautreka Szczodrego, syna Gauta, od którego nazwano Gautland. Książę Algaut był pewien, że dobrze wydaje swoją córkę za mąż, wydając ją za syna księcia Enunda, jeśli syn wrodził się w ojca. Dziewczynę wysłano do Kraju Sweiów, i Ingjald wziął z nią ślub.
XXXV (35)
Pewnej jesieni książę Enund jeździł po swoich posiadłościach z drużyną i przyjechał do miejsca, które nazywa się Himinhejd. Tam jest kilka wąskich górskich dolin i wysokie góry z obu stron. Padały mocne deszcze, a w górach sypał śnieg. Ogromna lawina kamieni i błota zsunęła się na księcia Enunda i jego drużynę. Książę zginął i wielu razem z nim. Tiodolw mówi tak:
Wiem, stanął
Przegrodą Enundowi
Grad kamieni
Przy Himinfjoll,
I został w górach
W proch zamieniony
Estów wróg
Żalem Sorliego.
I ziemskich
Kości stosem
Książęcy trup
Ciężko duszony.
XXXVI (36)
Ingjald, syn księcia Enunda, został księciem w Uppsali. W tym czasie, kiedy w Kraju Sweiów było wielu miejscowych książąt, książęta w Uppsali byli zwierzchnimi książętami. Władcy, zasiadający w Uppsali byli jedynowładcami w całym Kraju Sweiów od tego czasu, jak Odyn panował w Kraju Sweiów i aż do śmierci Agniego. Dopiero wtedy kraj został pierwszy raz podzielony między braci, jak o tym było napisane wcześniej. Potem panowanie i władza książęca zaczęła zanikać w Rodzie w miarę tego, jak on się rozgałęział. Ale niektórzy książęta oczyszczali leśne debrze, osiedlali się tam i tak powiększali swoje władanie. Kiedy Ingjald doszedł do władzy i został księciem, było wielu miejscowych książąt, jak już napisano. Książę Ingjald kazał przygotować wielką ucztę w Uppsali, aby urządzić Triznę po księciu Enundzie, swym ojcu. Rozkazał budować pałac nie mniej obszerny i luksusowy, niż pałace księcia w Uppsali, i nazwał go pałacem siedmiu książąt. W nim przygotowano siedem tronów.
Książę Ingjald wysłał gońców na wszystkie końce Kraju Sweiów i przywołał do siebie książąt, jarlów i innych szlachetnych ludzi. Na tę Triznę przyjechali książę Algaut, teść Ingjalda; Ingwar książę Fjadriundalandu i jego dwaj synowie, Agnar i Alw; Sporsnjall książę Neriki, Sigwerk książę Attundalandu. Granmar, książę Sudrmannalandu, nie przyjechał. Sześciu książąt zostało posadzonych na tronach w nowym pałacu. Jeden z tronów, przygotowany na polecenie księcia Ingjalda, był pusty. Wszyscy, którzy przyjechali, zostali rozmieszczeni w nowym pałacu. Ingjald rozmieścił swoja drużynę i wszystkich swoich ludzi w swoich pałacach.
W tym czasie był zwyczaj, że kiedy urządzano Triznę po jakimkolwiek księciu lub jarlu, to ten, kto ją urządzał i był następcą, musiał siedzieć na ławie przed tronem, do tej chwili, póki nie podnoszono kielicha, który nazywał się Kielichem Bragi. Potem musiał wstać, wziąć kielich, złożyć przysięgę że coś zrobi i opróżnić kielich. Następnie prowadzono go na tron, który wcześniej zajmował jego ojciec. Tym samym wstępował on w następstwo po ojcu.
Tak zrobiono i tym razem. Kiedy przyniesiono Kielich Bragi, książę Ingjald wstał, wziął do ręku duży róg tura i złożył przysięgę, że powiększy swój kraj o połowę we wszystkie cztery strony lub umrze. Potem opróżnił róg. Kiedy wieczorem ludzie upili się, książę Ingjald powiedział Folkwidowi i Hulwidowi, synom Swipdaga, aby oni i ich ludzie uzbroili się, jak było umówione wieczorem. Oni wyszli, udali się do nowego pałacu i podpalili go. Pałac natychmiast zapłonął. Spłonęło w nim sześciu książąt i wszyscy ich ludzie. Tych, którzy próbowali się ratować, natychmiast zabijano. Po tym książę Ingjald podporządkował sobie wszystkie te posiadłości, które podlegały książętom, i zebrał z tych włości daninę.
XXXVII (37)
Książę Granmar usłyszał o tych wydarzeniach i zrozumiał, że jego czeka ten sam los, jeśli temu nie zapobiegnie. W to samo lato do Kraju Sweiów przypłynął ze swoją drużyną książę Hjorward, którego zwano Ilwingiem i zatrzymał się na fiordzie, który nazywa się Mirkwafiord. Kiedy książę Granmar dowiaduje się o tym, posyła do niego ludzi i zaprasza go z całą jego drużyną do siebie na ucztę. Ten przyjął zaproszenie, bo nigdy nie grabił we włościach księcia Granmara. Kiedy zjawił się na uczcie, bardzo miło go przyjęto. U książąt, którzy mieszkali w swoich włościach i urządzali uczty, był taki zwyczaj, że wieczorem, kiedy kielichy szły wkoło, pito parami z jednego kielicha, mężczyzna i kobieta, ile wychodziło par, a pozostali pili z jednego kielicha. A u Wikingów było prawo picia na ucztach przez wszystkich razem z jednego kielicha. Księciu Hjorwardowi przygotowano tron naprzeciw tronu księcia Granmara, a wszyscy jego ludzie siedzieli rzędem na ławie. Książę Granmar powiedział Hildigunnie, swojej córce, aby przygotowała się do podawania Wikingom piwa. Była ona bardzo piękną dziewczyną. Wzięła srebrny kielich, napełniła go, podeszła do księcia Hjorwarda i powiedziała:
— Za zdrowie wszystkich Ilwingów i ku pamięci Hrolwa Żerdinki!
Wypiła kielich do połowy i podała go księciu Hjorwardowi. Ten wziął kielich z jej ręki i powiedział, że powinna usiąść obok niego. Ona sprzeciwiła się, bo nie ma w zwyczaju Wikingów pić z kobietami sam na sam. Hjorward odpowiedział, że chętnie złamie prawo Wikingów i będzie pił z nią w dwójkę. Wtedy Hildigunn usiadła obok niego, pili z jednego kielicha i dużo rozmawiali w ten wieczór. Na następny dzień, kiedy książęta spotkali się, Hjorward zabiegał i prosił o rękę Hildigunny.
Książę Granair opowiedział o tym swojej żonie, Hild, innym szlachetnym ludziom i powiedział, że książę Hjorward byłby dla nich pewnym wsparciem. Jego słowa spotkały się ze zgodą i wszyscy uznali je za rozsądne. Sprawa zakończyła się tym, że Hildigunn została zaręczona z księciem Hjorwardem, a on wziął z nią ślub. Książę Hjorward musiał pozostać u księcia Granmara, dlatego że ten nie miał syna, który mógłby pomóc mu w rządzeniu.
XXXVIII (38)
Tej samej jesieni książę Ingjald zebrał wojsko, aby napaść na teścia z zięciem. To wojsko było ze wszystkich tych jego włości, które sobie podporządkował. Kiedy teść z zięciem słyszą o tym, zbierają wojsko w swoich włościach, a na pomoc przychodzi im książę Hiogni i jego syn Hildir, którzy panowali we Wschodnim Gautlandzie. Hiogni był ojcem Hild, żony księcia Granmara. Książę Ingjald wyszedł na brzeg z całym swoim wojskiem, i miał dużo więcej ludzi, niż jego przeciwnicy. Oto wojska schodzą się, i zaczyna się zacięta bitwa. Wkrótce, jednak, wodzowie, rządzący Fjadriundalandem, Zachodnimi Gautaiu, Neriką i Attundalandem, zwrócili się do ucieczki, i całe wojsko, zebrane w tych ziemiach, uciekło na swoje statki. Po tym zło przyszło na księcia Ingjalda, otrzymał wiele ran i uciekł na swoje statki, a Swipdag Ślepy, jego nauczyciel, i obaj jego synowie, Gautwid i Hulwid, zginęli w tej bitwie. Książę Ingjald wrócił do Uppsali bardzo niezadowolony ze swej kampanii. Dowiedział się, że wojsko zebrane przez niego z ziem, które podbił siłą, nigdy nie będzie mu wierne. Potem między księciem Ingjaldem i księciem Granmarem była wielka wrogość. Tak minęło wiele czasu, ale na koniec przyjaciołom jednego i drugiego udało się ich pogodzić. Książęta zgodzili się spotkać, spotkali się i zawarli pokój, książę Ingjald, książę Gramar i książę Hjorward, jego zięć. Pokój miał być przestrzegany do tej pory, dopóki oni będą żyć. Został on umocniony przysięgami wierności. Następnej wiosny książę Ganmar wyprawił się do Uppsali, aby złożyć ofiarę, tak jak było przyjęte wiosną składać ofiary za pokój. Wtedy otrzymał przepowiednię, że nie zostało mu dużo życia, i wrócił do swoich włości.
XXXIX (39)
Na następną jesień książę Granmar i książę Hjorward, jego zięć, wyprawili się ucztować w swoich posiadłościach na wyspie, która nazywa się Sili. W tym czasie gdy ucztowali, zjawił się tam pewnej nocy książę Ingjald ze swoim wojskiem, okrążył dom i spalił ich w domu ze wszystkimi ich ludźmi. Potem podporządkował sobie włości książąt Granmara i Hjorwarda, i ustanowił tam władców. Książę Hjogni i jego syn Hildir, często organizowali najazdy na Kraj Sweiów i zabijali ludzi księcia Ingjalda, których on ustanowił aby panowali we włościach podlegających wcześniej księciu Granmarowi, ich krewnemu. Długi czas książę Ingjald i książę Hjogni byli do siebie wrogo nastawieni. Ale księciu Hjogniemu udało się do samej śmierci utrzymać się we swych włościach i opierać się księciu Ingjaldowi.
Książę Ingjald miał dwoje dzieci ze swoją żoną, córkę i syna. Jego córkę zwano Asa, była ona starsza, a jego synem był Olaw Drwal. Gauthild, żona księcia Ingjalda, wysłała chłopca do swego nauczyciela Bowiego, do Zachodniego Gautlandu. Dorastał tam razem z synem Bowiego, Saksim, którego przezwano Złodziejem.
Mówią, że książę Ingjald zabił dwunastu książąt i ich wszystkich omamił obietnicą pokoju. Dlatego przezwali go Ingjaldem Podstępnym. Był on księciem większej części Kraju Sweiów. Asę, swą córkę, wydał za Gudrioda, księcia w Skanii. Ona charakterem podała się na ojca. Była winna tego, że Gudriod zabił Halwdana, swego brata. Halwdan był ojcem Iwara Szerokie Ramiona. Asa była winna także śmierci Gudrioda, swego męża.
XL (40)
Iwar Szerokie Ramiona wyprawił się do Skanii po śmierci Gudrioda, swego wuja. Od razu zebrał wielkie wojsko i wkroczył do Kraju Sweiów. Asa Podstępna jeszcze przedtem pojechała do swego ojca. Książę Ingjald ucztował w Rening, kiedy usłyszał, że wojsko księcia Iwara jest blisko. Widział, że ma niedostatek wojska, aby walczyć z Iwarem. I zrozumiał, że, jeśli zacznie uciekać, wrogowie napadną na niego ze wszystkich stron. Oni z Asą postąpili wtedy tak i rozeszła się o tym sława: upili wszystkich swoich ludzi do nieprzytomności, a potem podpalili komnaty. Spłonęły komnaty, i wszystek lud, który był w nich, razem z księciem Ingjaldem. Tjodolw mówi tak:
W Reningu
Palacz
Ingjalda
Zabił węglami,
I wodza
Wróg domu
Zadeptał martwe ciało.
Książęcemu losowi
Niezrównanie
Wielu Sweiów
Dziwiło się,
Gdyż właściciel
Dostojny
Godzinę śmierci
Sam wybrał.
XLI (41)
Iwar Szerokie Ramiona podporządkował sobie cały Kraj Sweiów. Zawładnął także całym Duńskim Krajem i większą częścią Kraju Sasów, całym Wschodnim Krajem i piątą częścią Kraju Inglów. Z jego rodu pochodzili książęta Duńczyków i Sweiów, którzy byli jedynowładcami w swoich krajach. Po śmierci Ingjalda Podstępnego Uppsalskie Państwo wyszło z rąk Inglingów, na ile można prześledzić ich pochodzenie.
XLII (42)
Kiedy Olaw, syn księcia Ingjalda, dowiedział się o śmierci swojego ojca, wyruszył na kampanię z tymi ludźmi, którzy zapragnęli iść z nim, gdyż większa część Sweiów zawsze chciała wypędzić Ród Ingjalda i wszystkich jego przyjaciół. Olaw wyprawił się najpierw do Neriki, ale kiedy Sweiowie się o tym dowiedzieli, nie mógł dłużej tam pozostać. Wtedy skierował się na zachód przez lasy ku tej rzece, która wpada od północy w Wenir i nazywa się Elw. Tam zatrzymali się, zaczęli karczować i wypalać lasy, a potem osiedlać się. Wkrótce region został zasiedlony. Nazwali go Wermaland. Były tam dobre ziemie. Kiedy w Kraju Sweiów usłyszano, że Olaw karczuje lasy, przezwano go Drwalem, i było to kpiną z niego. Olaw ożenił się z dziewczyną, którą zwano Solwejg lub Solwa. Była ona córką Halwdana Złoty Ząb z zachodu z Solejiar. Halwdan był synem Solwiego, syna Solwejga, syna Solwiego Starego, który pierwszy wykarczował las w Solejiar. Matkę Olawa Drwala zwano Gauthild, a jej matką była Alow, córka Olawa Jasnowidzącego, księcia Neriki. Olaw i Solwi mieli dwóch synów Intjalda i Halwdana. Halwdan dorastał w Solejiar u Solwiego, swego wuja ze strony matki. Przezwano go Halwdan Biała Kość.
XLIII (43)
Bardzo wielu uciekło z Kraju Sweiów, będąc wyjętymi przez Iwara spod prawa. Słyszeli, że Olaw Drwal w Wermalandzie ma dobre ziemie, i napłynęło do niego takie mnóstwo ludu, że ziemia nie mogła ich wszystkich wyżywić. Przyszedł nieurodzaj i zaczął się głód. Ludzie uznali, że winnym temu jest książę, gdyż Sweiowie zwykle uważają, że książę — jest przyczyną tak urodzaju, jak i nieurodzaju. Książę Olaw zaniedbywał składania ofiar. To nie podobało się Sweiom, i uważali, że dlatego był nieurodzaj. Zebrali wojsko, wyruszyli na kampanię przeciwko księciu Olawowi, okrążyli jego dom i spalili go w domu, oddając go Odynowi i składając w ofierze za urodzaj. To było nad jeziorem Wenira. Tjodolw mówi tak:
I na fali jakby na Krodzie…
Olawa spalał płomień,
I wilk z pni
Spalony
Zerwał płaszcz
Z wodza Sweiów.
Syn władyka wysokourodzony,
Uppsalę dawno opuścił.
Ci ze Sweiów, którzy byli mądrzejsi, jednak wiedzieli, że głód wynikał z tego, że ludu było więcej, niż ziemia może wykarmić, i książę nie miał z tym nic wspólnego. Postanowiono wyruszyć z całym wojskiem na zachód przez las Ejdaskog i niespodziewanie zjawić się w Solejiar. Tam zabili księcia Solwiego i pojmali Halwdana Biała Kość. Uczynili go swoim wodzem i dali mu tytuł księcia. Wtedy podporządkował on sobie Solejiar. Następnie ruszył z wojskiem do Raumariki, walczył tam i podbił ten region siłą oręża.
XLIV (44)
Halwdan Biała Kość był potężnym księciem. Był żonaty z Asą, córką Ejstejna Surowego, księcia mieszkańców Uppliond. Rządził Hiojdmiorkiem. Asa z Halwdanem mieli dwóch synów: Ejstejna i Gudrioda. Halwdan zdobył większą część Hejdmiorka, Totn, Hadalandu i większą część Westfoldu. Dożył on do starości, zmarł z powodu choroby w Totn, jego ciało zostało przywiezione do Westfold, gdzie został pochowany w kurhanie w Skiringssale, w miejscu, które nazywa się Skerejd. Tjodolw mówi tak:
Halwdan książę,
Każdy wie,
Już dawno jak synów
Ziemskich opuścił,
I do swego pałacu
Jego z Totn
Wziąć zechciała
Pani poległych
I Skerejd
W Skiringssale
Płacze teraz
Po władcy.
XLV (45)
Ingjald, brat Halwdana, był księciem w Wermalandzie, ale po jego śmierci książę Halwdan podporządkował sobie Wermaland i aż do samej swej śmierci brał z niego daninę i mianował tam jarlów.
XLVI (46)
Ejstejn, syn Halwdana Biała Kość, był księciem po nim w Raumariki i Westfold. Był żonaty z Hila, córką Ejrika, Agnarowego syna, który był księciem w Westfold. Agnar, ojciec Ejrika, był synem Sigtriugga księcia z Wendilja. Ejrik nie miał ani jednego syna. Zmarł on, kiedy książę Halwdan Biała Kość jeszcze żył. Wtedy Halwdan ze swoim synem Ejstejnem zawładnęli całym Westfoldem. Ejstejn rządził Westfoldem aż do swojej śmierci. Wtedy w Warne był książę, którego zwano Skjold. Był on bardzo biegły w czarodziejstwie. Książę Ejstejn przypłynął z kilkoma wojennymi statkami do Warny i zaczął tam grabić. Brał wszystko, na co się natknął: odzież, wszelkie dobra i narzędzia bondów. Bydło zabijano na brzegu. Potem odpłynęli. Kiedy książę Skjold wyszedł na brzeg ze swoim wojskiem, książę Ejstejn już przepłynął przez fiord. Skjold widział jeszcze ich żagle. Wziął swój płaszcz, rozwinął go i dmuchał w niego. Kiedy przepływali obok wyspy Jarlsej, książę Ejstejn siedział przy sterze, a drugi statek płynął obok. Były fale i reja drugiego statku wyrzuciła króla za burtę. Tak on zginął. Jego ludzie wyłowili jego trupa. Odwieźli go do Borro i tam pochowali go w kurhanie na skalistym grzbiecie przy rzece Wadly. Tjodolw mówi tak:
I nieumyślnie Reja Ejstejna
Prosto do siostry Nawri wysłała.
Śpi dawno On pod kurhanem,
Dumny książę, na grani granitowej.
A naprzeciw wodza lodowate wody
Wadla rzeki w dal unosi.
XLVII (47)
Halwdan, syn księcia Ejstejna, został po nim księciem. Przezwano go Halwdanem Hojnym w Złocie i Skąpym w Jadle. Mówią, że jego ludzie otrzymali tyle złotych monet, ile u innych książąt ludzie otrzymywali srebrnych, ale żyli w głodzie. Był on bardzo wojowniczy, często chodził na wyprawy Wikingów i zdobywał bogactwo. Był on żonaty z Hliw, córką Daga księcia Westmar. Jego główną siedzibą był Holtar w Westfoldzie. Tam zmarł od choroby i został pochowany w kurhanie w Borre. Tjodolw mówi tak:
I po raz trzeci siostra Wilka
Do siebie na ting przywołała księcia.
Ten, który siedział na tronie w Holte,
Nie uciekł Norn przed sądem.
I nad nim, nad Halwdanem,
W Borre mężowie kurhan złożyli.
XLVIII (48)
Gudriod, syn Halwdana, był księciem po nim. Przezwano go Gudriodem Wspaniałym, ale niektórzy zwali go Księciem Łowcą. Był żonaty z Alwhild, córką Alwarika, księcia z Alwhejmu, i wziął z nią połowę Wingulmiorka. Ich synem był Olaw, nazwany potem Alwem Gejrstadirem. Alwhejmarem nazywał się wtedy obszar między Raum-Elwem i Gaut-Elwem.
Kiedy Alwhild zmarła, książę Gudriod wysłał swoich ludzi na zachód do Agdir do księcia, który tam panował, zwano go Harald Rudobrody, aby zeswatać się z Asą, jego córką, ale Harald odmówił mu. Posłowie wrócili i opowiedzieli księciu o tym. Po pewnym czasie książę Gudrior spuścił swoje statki na wody i popłynął z wielkim wojskiem do Agdir. Pojawił się tam całkowicie niespodziewanie, dotarł do brzegu i nocą podszedł do siedziby księcia Haralda. Kiedy ten ujrzał, że zbliżyło się wojsko, wyszedł ze swymi ludźmi, którzy byli przy nim. Doszło do bitwy. Gudriod miał większą przewagę sił. Harald i Giurd, jego syn, padli. Książę Gudriod wziął duże łupy. Zabrał ze sobą Asę, córkę Haralda księcia, i wziął z nią ślub. Mieli syna, którego zwano Halwdan.
W tę jesień, kiedy Halwdan ukończył rok, książę Gudriod pojechał na uczty. Stał ze swoim statkiem w Stiwlusud. Uczta wzięła górę i książę bardzo się upił. Wieczorem, kiedy się ściemniło, książę chciał zejść ze statku, ale kiedy doszedł do końca schodów, rzucił się na niego jakiś człowiek i przebił go włócznią. Tak zginął. Tego zaś człowieka od razu zabito. A rankiem, kiedy się rozjaśniło, rozpoznano go. To był sługa Asy, żony księcia. Ona nie ukrywała, że to ona go posłała. Tjodolw mówi tak:
I Gudriod Szlachetny
Zdradzony został w dni minione.
Podstępna myśl o krwawej zemście
Śmierć niosła Władcy,
Kiedy w mroku Wodza podchmielonego
Znalazła włócznia sługi Asy.
Stal na brzegu Stiwlusunda
Niewolnik wbił w pierś bohatera.
XLIX (49)
Olaw został księciem po śmierci swego ojca. Był potężny i wojowniczy, bardzo piękny z wyglądu i wysoki wzrostem. Do niego należał tylko Westfold, bo Alwgejr książę podporządkował sobie wtedy cały Wingulmiork i ustanowił tam księciem Gandalwa, swego syna. Ojciec i syn bardzo spustoszyli wtedy Raumariki i podporządkowali sobie większą część tego kraju. Syna Ejstejna Potężnego, księcia mieszkańców Upplionda, zwano Hiogni. Ejstejn podporządkował sobie wtedy Hejdmiork, Totn i Hadaland. W tym czasie i Wermaland odpadł z rąk synów Gudrioda i zaczął płacić daninie księciu Sweiów. Olaw miał dwadzieścia lat, kiedy zmarł książę Gudriod. Kiedy książę Halwdan, jego brat, zaczął panować razem z nim, podzielili Westfold między siebie. Olawowi dostała się zachodnia część, a Halwdanowi — wewnętrzna. Książę Olaw mieszkał w Gejrstadir. Zabolała go noga i od tego on zmarł. Został pochowany w kurhanie w Gejrstadir. Tjodolw mówi:
Trora gałąź
Rozrastała się
Całą mocą
W kraju norweskim
W Westmare
W minione lata
Olaw ziemią
Wielką władał,
Póki wodza
W kraju Folda
Chora noga
Nie zaprowadziła do mogiły.
Teraz leży
On pod kurhanem,
Sławny bohater
W Gejrstadire.
Riognwald, syn Olawa był księciem w Westfold po swym ojcu. Przezwano go Chwalebnym. Na jego część Tjodolw z Hwinir ułożył Zwój Inglingów. On mówi o nim tak:
Ale, według mnie,
Pod błękitnym niebem
Lepszego nie ma
Przydomku książęcego,
Niźli ten,
Którym Riognwalda
Chwalebnego
Mianują.
Wprowadzenie [do Księgi Drugiej]
Od dawna nasi Przodkowie z wielką uwagą odnosili się do zachowania Starożytnej Mądrości, skrytej w różnych Świętych źródłach, jak „Santi”, „Harati”, „Sagi” lub „Słowa”. Zachowywali starożytne Święte Mądrości dla swoich potomków, aby ci, w chwili gdy pojawi się pragnienie poznania ukrytego, mogli ugasić to pragnienie w czystej krynicy, źródle pierwotnej Mądrości.
Otwierając swoje serce na poznanie zachowanych od starożytności Runicznych tekstów, ludzie, gasząc swoje pragnienie poznania, nie mędrkują chytrze i starają się iść po predestynującej Złotej Drodze, czyli po drodze Duchowego Rozwoju. Nie chwalą się swoją wiedzą przed innymi ludźmi, bo znajdują Najwyższy cel w swoim życiu, opartej na zrozumieniu ukrytego starożytnego sensu. Starożytna Mądrość prowadzi ich Duszę i Ducha ku czystemu źródłu Pierwotnego Światła, ku Starożytnej Wierze Praprzodków naszych — Inglizmowi. Dobrzy ludzie, wybierają czyste Pierwotne Światło w swoich Duszach, niosą je innym ludziom, przebywającym w ciemności niewiary i niewiedzy.
Poznając pierwotną, zapomnianą przez wielu, zagubioną w wiekach Starożytną Mądrość, ludzie zaczynają na nowo pojmować otaczający Świat Natury w całym jego nieopisanym pięknie i w całej jego wielkiej różnorodności. U oświeconych, uduchowionych ludzi inaczej toczy się życie, zmienia się wewnętrzny świat, w którym harmonijnie rozwijają się Dusza, Duch i Sumienie, pozwalając rozkwitnąć w sercu każdego Kwiatowi Paproci.
Druga Księga z serii „Sławiańsko-Aryjskie Wedy” zawiera w sobie „Księgę Światła” lub „Harati Światła”, a także „Słowo Mądrości Wołchwa Wielimudra”. Daje to możliwość współczesnemu człowiekowi z Sławiańsko-Aryjskich Rodów zbliżyć się ku niewyczerpanemu źródłu Starożytnej Mądrości i napić się z tego źródła żywej mocy Starożytnej Mądrości. Gasząc swoje pragnienie w poznaniu, człowiek zaczyna na nowo czuć się synem lub wnukiem Starożytnych Bogów, a nie bezrozumnym, niemym niewolnikiem.
Forma przedstawienia tekstów w „Księdze Światła” jest obrazowa i różni się od obecnie przyjętej w życiu codziennym i różnych naukowo-religijnych kręgach. Pierwotnie „Harati Światła” były zapisane Tragami, czyli da’Aryjskimi Obrazowymi Symbolami, które łączyły w sobie hieroglificzne znaki, przekazujące wielowymiarowe wielkości i wieloznaczne Runy. W starożytnych czasach „Harati Światła” zostały zapisane także h’Aryjską Karuną (Runicznym pismem), dla ułatwienia przy czytaniu i przepisywaniu, dlatego Harati — to pergaminowe kartki ze zwierzęcej skóry, na których zapisano Starożytne Runy. Dlatego, aby wydać teksty we współczesnym rosyjskim języku, za podstawę zostały wzięte h’Aryjski Runiczny wariant „Haratii Światła” i przekład na rosyjski język, dokonany około 250 lat temu, ale przy tym dokładność sensu przekładu została sprawdzona według da’Aryjskich Tragów.
Oprócz tego, linie Runicznego tekstu w „Haratiach Światła” różnią się od linii Runiki, którą były zapisane „Santi Wedy Peruna”, bo według zasad Karuny przy zapisie tekstu, tłumaczonego z innego języka następowało podwojenie linii, czyli linia tekstu zawierała teraz nie 16, a trzydzieści dwie Runy.
W starożytnych, niepamiętnych czasach h’Aryjskie Runy były używane wszędzie, między ludami Wielkiej Rasy, z powodu łatwości ich zapisu, a da’Aryjskie Tragi były bardzo trudne do zapisania i dlatego mogli ich używać tylko da’Aryjscy Żercy-Stróże.
Ponieważ ta Księga zostaje wydana nie tylko do cerkiewnego, ale i dla powszechnego użytku, to „Harati Światła” publikuje się w dwóch wariantach: najpierw w h’Aryjskiej Runice, a potem w języku rosyjskim.
ojciec Aleksander.
Księga Światła. Harati Światła. Harati 1—4
Haratia Pierwsza. Początek
W Lato Żerczyni Ognia, na Pięćset
Siedemdziesiątym Szóstym Kręgu Życia
od Wielkiego Przesiedlenia z Daarii,
według Kręgoletu Cisłoboga naszego,
w Dzień Trzech Księżyców,
czczonym w Asgardzie Irijskim,
dowiedźcie się, dzieci Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego,
o czasach starodawnych,
o Mądrości Starożytnej zachowanej przez Żerców,
o Początku wszystkiego ludziom wiadomego
i dla nadchodzących czasów w Harati Światła
napisanych przez Darrunga Wirrita.
Na Sławę Bogów, na Wielkości Rodu,
pojmijcie sercem waszym
wielkość Świata, przez to,
co powiada pieśń wołchwa Sładagora,
w da’Aryjskim Rodzie Parda zachowana.
………………………………………………
………………………………………………
Niegdyś, jeszcze wtedy,
kiedy jeszcze nie było czasu,
nie było Światów i Rzeczywistości,
przez nas, ludzi, postrzeganych,
był, niewcielony,
jeden tylko Wielki Ra-M-Ha.
On objawił się w Nowej Rzeczywistości
i od postrzegania Nowej
Nieskończonej Nieskończoności
zajaśniał Wielkim Światłem Radości.
I wtedy pojawiła się
Nieskończona Nowa Wieczność
w Nowej Rzeczywistości rodząca się, i
nieskończona liczba jej przejawów pojawiła się.
Tak pojawiło się to, co my, ludzie,
jako przestrzenie Światów
Jawi, Nawi i Prawi postrzegamy.
………………………………………………
………………………………………………
Jak tylko Wielki Ra-M-Ha
objawił się w Nowej Rzeczywistości,
w Nieskończonej Nowej Wieczności pojawiło się
ponadwielkie absolutne Coś,
a ponieważ było ono nie tym,
czym objawia się Wielki Ra-M-Ha,
to ponadwielkie absolutne Coś
kryło w sobie zalążek zła, bo wszystko,
co z wyższego punktu patrzy
na Wszechdoskonałego niedoskonale,
okazuje się bezwzględnym złem.
I kiedy Wielki Ra-M-Ha zajaśniał
Wielkim Światłem Radości,
z Niego wytrysnął Wielki potok Inglii,
Pierwotnego Żywego Światła,
to jest oddech Jego niewypowiedziany,
wylał Światło niewypowiedziane
i zabrzmiał w Czymś Wielkim.
………………………………………………
………………………………………………
W tym samym momencie,
kiedy Pierwotne Żywe Światło
odeszło nie mniej niż
na jedną światową część linii
od Wielkiego Źródła Inglii,
to Pierwotny Żywy Świat
przestał być częścią Tego,
kogo my, ludzie, nazywamy Wielkim Ra-M-Hą,
jak światło od Jaryły-Słońca
lub płonącej pochodni
nie są Jaryłą-Słońcem ani pochodnią.
Pierwotne Życie Światła
gnało przed sobą mgłę
ponadwielkiego absolutnego Czegoś,
pozbawionego Boskiego Światła,
a w niektórych miejscach
ono przenikało je, nie pozostawiając śladu;
w innych miejscach świeciło jasnym Światłem,
Wielkie Przestrzenie zalewało,
i coraz dalej i dalej
rozlewał się potok Światła oślepiającego.
………………………………………………
………………………………………………
Ale czym dalej odchodziło
Pierwotne Żywe Światło od Tego,
kogo my, ludzie, nazywamy Wielkim Ra-M-Hą,
tym mniej jasne było Światło Inglii,
wszystko częściej i częściej rozszerzając
i oddalając mgłę niebytu,
mgłę pustki.
W każdym Skupieniu
Pierwotnego Żywego Światła
mnóstwo Światów i Rzeczywistości pojawiło się.
I oto daleko-daleko od Tego,
kogo my, ludzie, nazywamy Wielkim Ra-M-Hą,
po raz ostatni rozlało się
Pierwotne Żywe Jego Światło,
jak Skupisko Wielkie.
W tym Pierwotnym Żywym Świetle
pojawiły się żywe istoty,
bo Życiorodną była Inglia.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Część Przedwiecznego Żywego Światła
rozlała się w otchłanie głębokie
i tam z ciemnością i mgłą zmieszała się.
Pojawiły się Pierwotne Błyski,
z których nasz Wszechświat i Wszechświaty,
znajdujące się wyżej, zrodziły się.
Ale wszędzie, i na górach, i na nizinach,
jak rzeka błękitna, szło pasmo
Przedwiecznego Żywego Światła,
z mgłą nie mieszające się,
zwane Złotą Drogą,
lub Niebiańskim Irijem.
Z góry w dół w Nowej Rzeczywistości
od powierzchni Niebiańskiego Irija
odbijały się liczne Światy,
a w nich rozwijały się osobliwe Rzeczywistości,
zamieszkałe przez osobliwe istoty.
………………………………………………
………………………………………………
Czym wyżej położone Rzeczywistości,
tym większą liczbą zmysłów
były obdarzone istoty, je zamieszkujące;
i w każdym miejscu Złotej Drogi
daleko nie jedna Rzeczywistość
była położona,
a mnóstwo różnorodnych Rzeczywistości,
przy czym istoty, je zamieszkujące,
miały jednakową liczbę zmysłów,
ale różne były zmysły istot
w tych Rzeczywistościach,
leżących jedna koło drugiej.
Taka jest nasza Nieskończona Nowa Wieczność
w Nowej Rzeczywistości,
i w niej płoną jeszcze Wielkie Skupiska
Pierwotnego Żywego Światła,
słabym odbiciem którego
nasze Słońca się jawią.
………………………………………………
………………………………………………
Pierwotne Życiotwórcze Światło
złączyło mnóstwo Rzeczywistości,
rodząc Wielkie Drzewa Światów.
Jak gałęzie drzewa złączyły
Pierwotne Żywe Światło
Liści-Rzeczywistości
z potężnymi lśniącymi pniami,
a pnie Światowych Drzew
wchodziły korzeniami swymi
w Nieskończoną Nową Wieczność,
narodzoną w Nowej Rzeczywistości,
i Jasną Moc Drzew Światów otrzymują
z Jasnych Wód Niebiańskiego Irija.
Tak powstał Wyraj Ogród,
który zajmuje pół-Swargi Niebiańskiej.
………………………………………………
………………………………………………
Inaczej rozwinęły się inne Nieskończoności
w naszej Nieskończonej Inglii
istniejące.
I tam, wysoko w górach, ale daleko od Tego,
kogo my, ludzie, nazywamy Wielkim Ra-M-Hą,
tam, gdzie rozlało się Wielkie Skupienie
Pierwotnego Żywego Światła,
tam znajdują się nasi Najwyżsi Bogowie,
jednego z których
Swarogiem nazywamy,
i który Bogiem Światów i Rzeczywistości
naszej Nieskończonej jawi się.
………………………………………………
………………………………………………
Swarożyców więcej, niż Nieskończoności
w naszej Nieskończonej Inglii
istnieje.
Ci z Jasnych Bogów,
którzy nie są
Najwyższymi Bogami Nieskończoności,
w lśniącym Świecie
Duchowej Mocy przebywają.
Nieskończenie Wielkimi i Nieskończenie Potężnymi
w porównaniu z nami są Swarożyce:
my możemy mówić o Nich,
jak o Wszechdoskonałych,
Wszechpotężnych, Wszechdobrych i Wszechwiedzących.
………………………………………………
………………………………………………
My mamy rację, stawiając Najwyższych Bogów
przed wszystkim nam dostępnym,
przez nas pojętym.
Ale każda z żyjących w każdej z nas
istot na najmniejszej cząstce,
wokół pierwotnej osnowy obracającej się,
tak że odnosi się w potędze
swojej do Swaroga,
jak Swarog odnosi się do Tego,
kogo my nazywamy Wielkim Ra-M-Hą.
Każda najmniejsza cząstka
naszego ciała, kamienia, drzewa
jest wyjątkowym Słonecznym systemem,
Jaryłą-Słońcem, otoczonym Ziemiami,
na których żyją i rozwijają się
miliardy myślących istnień,
niekiedy w swoim rozumie
i moralnym rozwoju
nas, ludzi, przewyższających.
………………………………………………
………………………………………………
Ważniejsze od tego co powiedziano może być to,
że w Nieskończonej Nowej Wieczności,
w Nowej Rzeczywistości rodzącej się,
niżej taka sama bezgraniczna
niepoznawalna otchłań,
jak w górze, i to, co w dole,
staje się podobne temu,
co w górze, a to, co w górze,
staje się Podstawą
dla podobieństwa tego, co w dole,
według pierwotnej woli Tego,
Pierwotnego, kogo my, ludzie,
nazywamy Wielkim Ra-M-Hą.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Haratia Druga. Narodziny
Na początku Lata Żerczyni Ognia,
na Pięćset Siedemdziesiątym Szóstym
Kręgu Życia
od Wielkiego Przesiedlenia z Daarii,
według Kręgoletu Cisłoboga naszego,
w Dzień Lubomira, kiedy
Wielcemądrzy Żercy błogosławią
Święte Rodzinne Związki
między Wielkimi Rodami,
we wszystkich Światach Świętej Rasy
i w Asgardzie Irijskim.
I w ten przepiękny wieczór
usłyszcie, dzieci Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego,
o czasach starodawnych i przepięknych,
o Mądrości Starożytnej, zachowanej przez Żerców.
O Narodzeniu Światów Jawi, Nawi i Prawi,
i dla nadchodzących czasów w Harati Światła
zapisanych przez Darrunga Wirrita.
Oddając Sławę wszystkim Najwyższym Bogom,
i Wielkości Rodu Niebiańskiego,
niech pojmie całym swoim sercem
wielkość Światów, przez to,
co mówi pieśń wołchwa Sładagora,
w da’Aryjskim Rodzie Parda zachowana.
………………………………………………
W prawdziwym Początku, a raczej, wtedy,
kiedy w Nieskończonej Nowej Wieczności
rozlała się Wielkim potężnym potokiem
Życionośna jaśniejąca Inglia,
Pierwotne Życiorodzące Światło,
w Nowej Rzeczywistości zrodzone zostały
różnorodne Przestrzenie i Rzeczywistości
Światów Jawi, Nawi i Prawi.
………………………………………………
I czym bliżej ku
Pierwotnemu Źródłu Światła
znajdowały się te Przestrzenie
i Rzeczywistości w różnych jaśniejących Światach,
tym większymi wymiarami
te Wspaniałe Przestrzenie
i Rzeczywistości były napełnione.
A w nich narodzili się Życionośni
Starożytni Bogowie-Opiekunowie Światów
i Wspaniałych Przestrzeni i Rzeczywistości,
którzy, rozwijając się
w Boskim Świetle
Pierwotnej najczystszej Inglii,
poznawali i wyposażali swoje bezgraniczne
Przestrzenie i Rzeczywistości,
i czym szersze były Siedziby Życia,
tym większą liczbą zmysłów
byli obdarzeni Starożytni Bogowie,
Siedziby Życia zamieszkujący.
Tak został zrodzony Najwyższy
i bezgranicznie rozpostarty
Jasny Świat Prawi.
………………………………………………
………………………………………………
Niżej Najwyższego Świata Prawi,
w każdej jaśniejącej Siedzibie Życia
na Przestrzeniach Złotej Drogi,
daleko nie jedna
Rzeczywistość była rozpostarta,
a mnóstwo Rzeczywistości,
przy czym istoty,
zamieszkujące Siedziby Życia,
miały jednakową liczbę zmysłów,
ale różne były zmysły
istot w tych Rzeczywistościach,
obok siebie leżących.
I dla różnych istot myślących
liczne Słońca i Gwiazdy świeciły.
Pierwotne Żywotwórcze Światło Inglii
łączyło blask różnych Słońc i Gwiazd
z mnóstwa różnorodnych Rzeczywistości,
rodząc Wielkie Drzewa Światów.
………………………………………………
………………………………………………
Jak gałęzie Drzewa zjednoczyło
Pierwotne Żywotwórcze Światło
Liście-Rzeczywistości
naszego Światowego Drzewa
z potężnym jaśniejącym pniem.
I każdy Liść-Rzeczywistość
jaśniał niezmiernie,
mieniąc się jasnym Światłem
licznych Słońc,
a pień Światowego Drzewa zapuszczał się
licznymi korzeniami swymi
w Nieskończoną Nową Wieczność,
zrodzoną w Nowej Rzeczywistości.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
I oto wysoko w szczytach
na Liściach-Rzeczywistościach,
pod tęczowymi oślepiającymi blaskami
Wielkich Słońc i Gwiazd,
zrodzone zostały Nowe Siedziby Życia,
w których Starożytni Bogowie-Obrońcy
naszych Wielkich Rodów pojawili się.
Oni zasiedlali Nowe Siedziby Życia,
niosąc istotom,
narodzonym i żyjącym tam,
Piękno, Tworzenie z Harmonią.
Przeobrażając Ziemie
w Nowych Siedzibach Życia
w kwitnące pachnące Ogrody
pod jasnymi różnobarwnymi
Słońcami i Gwiazdami.
………………………………………………
………………………………………………
Napełniwszy wszelakimi dobrami
jaśniejące Nowe Siedziby Życia,
udali się oni w inne Rzeczywistości
i tam także znów tworzenie przedłużali,
pomagając mieszkańcom tych Rzeczywistości.
Natura w tych Jasnych Ziemiach
pozostała nietkniętą,
ale życie w tych Ziemiach
Pięknem napełniło się.
Tam Mądrość odwieczna w Świat wlała się
i napełniła Życie niezmierzoną miarą.
Tak rozkwitały Siedziby Życia,
które zrodzone zostały
w Nowej Rzeczywistości.
………………………………………………
………………………………………………
Siedziby Życia w jaśniejącym Świecie,
rozwijały się w Harmonii i Doskonałości.
We wszystkich odniesieniach,
w czynach i w życiu tylko Sumienie
i Mądrość miarą były,
dopełnione Miłością i Wiarą,
które ku doskonałości Świadomość prowadzą.
Mądrość i Trud inspirują Świadomość
i umacniają czyny sławne.
Przeobraziły się te Ziemie kwitnące,
i wzrok ku Niebiosom zwróciły istoty.
………………………………………………
………………………………………………
Kierując swój czysty wzrok ku Niebiosom,
istnienia całą Duszą kierują się
w te dalsze dale,
skąd przybywali na ich Ziemie,
w różnych Rzeczywistościach położone,
Wielcemądrzy Starożytni Bogowie-Opiekunowie.
Pierwotne Światło Inglii
rozwijało lot myśli,
rodząc Wielkie Stworzenie
we wszystkich Harmonicznych Jasnych Światach.
I różnorodne formy Życia,
dzięki Czystej i Jasnej Myśli,
a także Wielkiemu Stworzeniu,
opuściły Kwitnące Ziemie
i udali się do Niebios,
napełniając nowe Przestrzenie i Rzeczywistości
w różnych wielowymiernościach.
Tak zrodzone zostały Największe
i wielowymiarowe Przestrzenie i Rzeczywistości
Jasnego Świata Nawi.
………………………………………………
………………………………………………
Rozprzestrzeniając się po rożnoplanowych
Przestrzeniach i Rzeczywistościach,
Mądre myślące istoty,
wiedzione przez Starożytnych Bogów-Opiekunów,
ożywiały najpiękniejsze niezamieszkałe
Nowe Ziemie Jasnego Świata Nawi,
a potem znów wyprawiali się do Niebios.
Tak zostały zasiedlane harmonijne Światy Jawi i
Nawi,
zrodzone w Pierwotnym
Żywym Świetle Radości,
którym jaśnieje Pierwotny
Wielki Ra-M-Ha.
………………………………………………
………………………………………………
Haratia Trzecia. Wielka Assa
Na początku Lata Żerczyni Ognia,
na Pięćset Siedemdziesiątym Szóstym
Kręgu Życia
od Wielkiego Przesiedlenia z Daarii,
według Kręgoletu Cisłoboga naszego,
w Dzień Wielkiej Inglii,
kiedy Wielcemądrzy Żercy
zapalają Święty Żywy Ogień,
we wszystkich Światach Świętej Rasy
i w Asgardzie Irijskim.
………………………………………………
Powiedziane zostanie wam,
dzieci Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego,
o czasach starodawnych i przepięknych,
o Mądrości Starożytnej zachowanej przez Żerców.
O Wielkiej Assie między Światłem i Ciemnością,
która objęła Światy Jawi,
Nawi i Prawi,
i dla nadchodzących czasów
w tych Harati Światła
zapisanych przez Darrunga Wirrita.
Oddając Sławę wszystkim
Jasnym Najwyższym Bogom,
i Wielkości Rodu Niebiańskiego,
zobaczcie sercem swoim,
wielkość Światów Światła, przez to,
co mówi pieśń wołchwa Sładagora,
w da’Aryjskim Rodzie Parda zachowana.
………………………………………………
Miriady lat temu wstecz,
a być może, i wczoraj,
bo Wieczność nie zna
ograniczeń w czasie,
w Jasnym Świecie Arlegów,
który obejmuje
dwieście pięćdziesiąt sześć wymiarów,
rozegrała się Wielka Assa,
Wielka bitwa Sił Światła i Ciemności.
………………………………………………
………………………………………………
Jeden z Szlachetnych Arlegów — Czarnobog,
postanowił, przy pomocy podstępu,
obejść ustanowione przez Boga Swaroga
Uniwersalne Prawa wznoszenia się
po Złotej Drodze Duchowego Rozwoju.
I powiedział on swoim współbraciom:
Jeśli, my, Szlachetni Arlegowie,
zdejmiemy Ochronne Pieczęcie
z Tajemnych Starożytnych Mądrości
swojego Świata dla Światów niższych.
Wtedy usuną się według Prawa
Boskiej Zgodności
i dla nas Ochronne Pieczęcie
z Tajemnej Starożytnej Mądrości
wszystkich Światów Najwyższych.
I otworzy się swobodne przejście do góry
po Złotej Drodze Duchowego Rozwoju
dla nas, Szlachetnych Arlegów,
a także pomoże ta Wiedza
wszystkim Duchom i Duszom
z różnych Światów,
znajdującym się niżej Świata Arlegów,
poznać Tajemną Starożytną Mądrość
wszystkich Światów, a poznawszy,
stanąć obok Boga Swaroga
i innych Swarożyców…
………………………………………………
………………………………………………
Ale spotkał Arleg Czarnobog
godny odpór w osobie
Szlachetnego Arlega — Białoboga,
Zwierzchniego Obrońcy Tajemnej
Starożytnej Mądrości Świata Arlegów,
chroniącego Ochronne Pieczęcie
z Tajemną Starożytną Mądrością
tego Świata,
i nie udał się podstępny zamysł Czarnoboga.
Zabrzmiał wtedy we wszystkich Światach,
Przestrzeniach i Rzeczywistościach,
leżących na Złotej Drodze,
przeraźliwy krzyk Czarnoboga.
Wezwał on ku sobie na pomoc Legów.
………………………………………………
………………………………………………
I zjawił się na zew Czarnoboga
cały wielowymiarowy Świat Legów,
i niewezwani przylecieli ku niemu
Ciemni Legowie, Ciemni Arlegowie
i Kościejowie, władcy Piekła,
a z nimi wszystkie zastępy Piekła
przyleciały ku niemu.
Nie mógł Białobog sam sprzeciwić się
tak wielkim Ciemnym mocom.
I zerwał Czarnobog
pierwszą Ochronną Pieczęć,
Pieczęć z Starożytnej Wiedzy Świata Arlegów,
i Wiedza szeroko rozlała się po Światach,
leżących niżej Świata Arlegów,
aż do samych głębin Piekła.
………………………………………………
………………………………………………
W swojej kolejności, zabrzmiał wtedy
zew mądrego Białoboga, widzącego,
że on sam nie może ochronić
Ochronnych Pieczęci z Tajemną Starożytną
Mądrością Świata Arlegów.
Wezwał on na pomoc Wyższe Światy,
i ku Obrońcom Świata Poznania
On się zwrócił.
Ale obojętnymi pozostali Obrońcy
Tajemnej Starożytnej Mądrości
Świata Poznania,
gdyż nie chcieli oni
walczyć z Czarnobogiem,
uznając go za wolnego
w wyborze swych czynów.
………………………………………………
………………………………………………
Na wezwanie Szlachetnego Białoboga
odpowiedzieli tylko Obrońcy
Tajemnej Starożytnej Mądrości
Światów Wtajemniczenia,
a także Bogowie-Strażnicy
ze wszystkich Wyższych Światów i Rzeczywistości.
I otoczyli cały Świat Arlegów
gęstą energetyczną kopułą
Lodowej Ciszy,
i zaczęła się Wielka Assa
między Jasnymi i Ciemnymi mocami,
i w Światach zatrzymał się czas.
Wielka Bitwa objęła liczne Ziemie
Światów Jawi i Nawi,
od samego Piekła do Świata Nirwany.
………………………………………………
………………………………………………
Ale nie chcieli Szlachetni Arlegowie
Uczestniczyć ani w Wielkiej Assie,
ani walczyć przeciw Bogom-Obrońcom
ze wszystkich Wyższych Światów i Rzeczywistości,
ani wewnątrz gęstej energetycznej kopuły
Lodowej Ciszy,
stworzonej przez Strażników
Tajemnej Starożytnej Mądrości
Światów Początkowych zostawać.
Swoimi sztucznymi Słońcami
roztopili przylegającą cześć
kopuły Lodowatej Ciszy
i zastąpili w Świat Legów
i w Światy Pośrednie,
a Czarbobog, też nie chcąc wewnątrz
kopuły Lodowatej Ciszy pozostawać,
zstąpił i znalazł sobie schronienie
w Świecie Ciemnych Arlegów.
Od początku Wielkiej Assy
jakby nad Światem Arlegów
podniósł się Białobog,
bo zjednoczył on swym wezwaniem
Jasne Moce i wiódł je do walki
przeciw armiom Ciemnych Światów.
Pokonanych Ciemnych Legów
i Ciemnych Arlegów
odsyłali w te Światy,
z których przybyli,
odebrawszy od nich wielką przysięgę
nienaruszania Praw wchodzenia
po Złotej Drogę Duchowego Rozwoju,
ustanowionych przez Boga Swaroga.
Tylko Kościejowie, władcy Piekła,
z ostatkami swoich wojsk rzucili się
do przejścia w kopule Lodowej Ciszy,
które stworzyli Szlachetni Arlegowie.
I ukryli się w Piekle swoim, zrozumiawszy,
że Jasne Moce nie przenikają
do niższych Światów i Rzeczywistości,
niosąc na swoich sztandarach Tragi Wojny.
………………………………………………
………………………………………………
Z woli Swaroga Bogowie-Obrońcy
ze wszystkich najwyższych Światów i Rzeczywistości
stworzyli Granicę,
rozdzielającą Jasność i Ciemność,
aby nie mogły przenikać siły ciemne
w Jasne Ziemie Swargi Wielkiej.
Granicę położyli wzdłuż Ziem w Jawi,
aby oddzielić Jasność od Ciemności Świata Nawi.
Wyraźna Granica rozdzieliła
wszystkie Rzeczywistości Nawi,
i Ciemną Nawię zepchnęli niżej Jawi.
Jawia rozszerzała się, rosła i umacniała,
zakrywszy sobą wszystkie przejścia do Piekła.
A także dla Ciemnych Arlegów i Legów,
którzy sprzeciwiwszy się Białobogowi walczyli
i w Swardze Przeczystej zło popełniali.
………………………………………………
………………………………………………
Jawia bezgraniczna, jak miedza, oddzieliła
Świat Piekła i Ciemności,
gdzie panuje siła,
od Mądrości Starożytnej Poznania Świata,
gdzie Sumienie panuje,
Światło, a nie siła.
Ale Ciemne moce, skosztowawszy Wiedzy,
swój wzrok kierują ku Światom Stworzenia.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Haratia Czwarta. Układ Światów
Na samym początku Lata Żerczyni Ognia
na Pięćset Siedemdziesiątym Szóstym
Kręgu Życia
od Wielkiego Przesiedlenia z Daarii,
według Kręgoletu Cisłoboga naszego,
po Dniu Wielkiej Inglii,
kiedy Wielcemądrzy Żercy
rozpalili Święty Żywy Ogień
we wszystkich Obszarach Świata Rasy
i w Asgardzie Irijskim.
Zostanie wam powiedziane, dzieci Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego,
o czasach starodawnych i przepięknych,
o Mądrości Starożytnej zachowanej przez Żerców.
O Układzie różnych Światów
i nowej Wielkiej Assie
pomiędzy Światłem i Ciemnością,
która obejmowała Cztery Czertogi Swargi
i Midgard-Ziemię,
i o nadchodzących czasach
w tych Harati Światła zapisanych
przez Darrunga Wirrita.
Oddając Sławę wszystkim
Jasnym Najwyższym Bogom,
i Wielkości Rodu Niebiańskiego,
zobaczcie sercem swoim
Wielkość Życia w Światach, przez to,
co mówi pieśń wołchwa Sładagora,
w da’Aryjskim Rodzie Prada zachowana.
………………………………………………
W wielkiej kraju Ta-Kemi,
który znajdował się na wschód od Antlani
i na południe od Wielkiej Wenei,
zamieszkiwali liczne plemiona
ze skórą koloru Mroku i plemiona
ze skórą koloru Zachodzącego Słońca.
Między tymi plemionami istniały
dwie potężne kasty Żerców,
i mieli oni trzy Duchowe Nauki,
które dali im h’Ariowie,
przybyli z kraju Antów.
………………………………………………
Jedna Duchowa Nauka — zewnętrzna,
nie przedstawiająca tajemnic,
dana ludom Ta-Kemi
przez Żerców naczelnej kasty i
nie uznawana przez samych Żerców
za prawdziwą Wiarę, głosiła,
że Dusza każdego człowieka
po śmierci przenosi się w ciało
człowieka tej lub innej kasty,
niekiedy wspaniałego Wodza
lub nawet Zwierzchniego Żercy.
Kiedy wysokie i godne
było życie zmarłego człowieka.
A także w ciało zwierzęcia,
owada lub nawet rośliny,
kiedy niegodne było przeżyte
przez człowieka jego własne życie.
Ale sami Żercy tej kasty
wyznawali inne Duchowe Nauki.
………………………………………………
………………………………………………
Oni szczerze myśleli i wierzyli, że
wędrówka ludzkich Dusz odbywa się
nie tylko na naszej Midgard-Ziemi,
ale że Dusze zmarłych ludzi przechodzą
i na inne Ziemie naszego Wszechświata,
gdzie wcielają się w ciała ludzi
lub zwierząt innych Światów,
w zależności od ich uczynków
w Jawnym życiu na Midgard-Ziemi.
I to prawo nazywali oni Karmą,
na cześć Wielkiej Bogini Karny,
która obserwuje przestrzeganie
Prawa Duchowej Doskonałości.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Jednak wśród Żerców
drugiej kasty była grupa
jeszcze wiele bardziej wtajemniczonych,
mało komu z Żerców
niższych kast znana,
i miała ona inne Duchowe Nauki,
mocno odróżniające się od poprzednich.
Głosiła ta Duchowa Nauka,
że nasz otaczający Jawny Świat,
Świat żółtych Gwiazd i Słonecznych Systemów,
jest tylko ziarnkiem piasku w Nieskończonym Wszechświecie.
Że istnieją Gwiazdy i Słońca białe,
niebieskie, fioletowe, różowe, zielone,
Gwiazdy i Słońca kolorów,
nam nieznanych,
niedostępne dla naszych zmysłów.
I nieskończenie wielka jest ich liczba,
bezgraniczna ich różnorodność,
nieskończone Przestrzenie je rozdzielające.
I wszystkie te różnorodne Światy —
tylko Ogniste światełka,
stojące u wejścia w Czertog Stwórcy,
emanacją którego — Wielki Ra-M-Ha.
I wszystkie te różnorodne Światy —
niczym są w porównaniu z innymi Światami,
poza naszym Wszechświatem leżącymi,
i znów bezgranicznie wielka jest ich liczba
i niezmiernie wielka ich różnorodność.
Nieskończoność Nieskończoności rozdziela
wszystkie te różno- i wielorodne Światy.
………………………………………………
I nauczali ci Wielcemądry Żercy,
że w naszym Wszechświecie jest
Złota Droga Duchowego Wznoszenia,
wiodąca wzwyż i nazywająca się — Swaga,
na której znajdują się
Harmonijne Światy,
i podążają one jedne za drugimi:
Świat Ludzi, Świat Legów, Świat Arlegów,
Świat Aranów, Świat Świecący,
Świat Nirwany,
Światy Początków, Świat Duchowej Mocy,
Świat Wiedzy, Świat Harmonii,
Świat Duchowego Światła,
Światy Duchowego Bogactwa,
Świat Prawa, Światy Stworzenia,
Świat Prawdy, Światy Obrońców,
i mnóstwo innych
do samego Najwyższego Świata Prawi.
Niektórzy z Najwyższych Nosicieli
Duchowego Bogactwa w naszym Wszechświecie
w dobroci swojej zastąpili i
umieścili swoje Światy między
Światami Arlegów i Aranów,
aby bliżej potrzebujących w pomocy
rozłożyć swoje obozy.
………………………………………………
Światy, na Złotej Drodze położone,
to te, o których mówi się
w Starożytnych Wedach.
Jeśli Świat Ludzi jest czterowymiarowy, to Światy,
położone na Złotej Drodze,
mają następującą liczbę wymiarów:
Świat Legów — 16,
Świat Arlegów — 256,
Świat Aranów — 65.536,
Świat Świecący — 65.536²,
Świat Nirwany — 65.536⁴,
Światy Początków — 65.536⁸,
Świat Duchowej Mocy — 65.536¹⁶,
Świat Wiedzy — 65.536³²,
Świat Harmonii — 65.536⁶⁴,
Świat Duchowego Światła — 65.536¹²⁸,
Światy Duchowego Bogactwa — 65.536²⁵⁶,
Świat Prawa - 65.536⁵¹²,
Światy Stworzenia — 65.536¹⁰²⁴,
Świat Prawdy — 65.536²⁰⁴⁸,
Światy Obrońców — 65.536⁴⁰⁹⁶.
Istnieją także Światy pośrednie:
pięciu, siedmiu, dziewięciu, dwunastu i
o mniejszej liczbie wymiarów.
Na końcu Swagi przechodzi Granica,
za którą zaczyna się
Największy Świat Prawi.
Oprócz Harmonijnych
i pośrednich Światów,
położonych na Złotej Drodze,
istnieją Rzeczywistości przemijające:
czasu, przestrzeni, wędrujących Duchów,
zmieniających się obrazów, cieni,
dźwięków, cyfr, Świat Ciemności,
nazywany także Piekłem,
otchłań, gdzie weszły najcięższe
części pierwotnego mroku.
………………………………………………
………………………………………………
Światy, położone na Złotej Drodze,
są bardziej Zharmonizowane i bardziej
kompletne w swoich przejawach,
niż Rzeczywistości pośrednie:
tak, chociaż w Rzeczywistości pięciu wymiarów
istnieje więcej możliwości
dla rozwoju Duchów,
niż w naszym Świecie Jawi,
ale z powodu wiecznego nieporządku
w Rzeczywistości pięciu wymiarów często
wybuchają części pierwotnej ciemności.
………………………………………………
………………………………………………
Przykładem Przestrzeni i Rzeczywistości
o mniejszych w liczbie wymiarów
mogą służyć Światy dźwięków,
cieni, odbić lustrzanych,
ciągle zmieniających się obrazów,
gdzie zachodzą ciągłe zmiany.
Tam kwiat może stać się
w mgnieniu Zwojem Harati.
potem robakiem, rysiem itd.
I wszystkie te Światy i Rzeczywistości
wcale nie są położone oddzielnie,
a przenikają jeden drugiego.
Tak że tam, gdzie w jednej Rzeczywistości
szaleją wielkie fale morza,
w drugiej Rzeczywistości szumi las
lub znajdują się wysokie góry,
pokryte wiecznymi śniegami.
………………………………………………
………………………………………………
Przyczyną przejścia z jednej Rzeczywistości
w drugą, nową Rzeczywistość,
zmiana siłowych linii Duchów
i Prawo Bogini Karny.
A Nieskończone Przestrzenie,
Rzeczywistości te rozdzielające, jawią się,
jakby ulicami w dużym grodzie,
gdzie w swojej pierwotnej formie mogą
spotykać się Duchy różnych Światów.
Ale wtedy, kiedy Duchy wchodzą w obcy Świat
lub Rzeczywistość, muszą one poddawać się
istniejącym w danym Świecie Prawom.
………………………………………………
Osobliwością Światowej struktury
okazuje się to, że wszystkie Światy,
wszystkie Rzeczywistości, niezależnie
od określającej je liczby wymiarów,
znajdują się w jednym i tym samym miejscu,
w odniesieniu do ludzkiego zrozumienia
i do tej Nieskończonej zamkniętości,
przy tym zapełniając cały nasz Wszechświat.
Ale między Światami i Rzeczywistościami
różnych wymiarów istnieją przegrody,
pokonać które i dołączyć
do życia w innym Świecie
i Rzeczywistości można,
tylko otrzymawszy taką liczbę zmysłów
i tych cech, które takiemu Światu
lub Rzeczywistości są specyficzne.
………………………………………………
Niektóre Światy i Wszechświaty
z jednakową liczbą wymiarów
istnieją jedne obok drugich,
w tym czasie gdy Rzeczywistości
przenikają jedna w drugą.
Ale posiadający jakościowo
różne zmysły
lub różne formy i warunki życia,
mieszkańcy tych Rzeczywistości,
istniejących w jednej
wymiarowo-przestrzennej strukturze,
między sobą nie zderzają się
i czasem nawet nie podejrzewają
o istnieniu jeden drugiego.
………………………………………………
I w każdej takiej Rzeczywistości istnieje
własna Natura, płynie własny Czas,
istnieją własne posiadane Prawa,
Wiele z takich Praw
jest trudnych do przyjęcia przez człowieka,
żyjącego w naszym Jawnym Świecie,
bo one nie mieszczą się w ogólnie przyjętych
ramach ludzkiej percepcji,
w ramach danej formy istnienia,
a w następstwie tego człowiekowi
wydaje się niepojęty sens
Praw obcej Rzeczywistości.
………………………………………………
Poznanie otaczającego świata Natury
i swego wewnętrznego Świata
prowadzi człowieka do uznania siebie
jako integralnej części Wszechświata.
I jeśli poznanie dopełnia się
umiejętnością tworzenia, to to odkrywa
przed człowiekiem możliwość poznania
nie tylko swego Świata Jawi,
ale o innych Światów i Rzeczywistości,
leżące w tym czasie za progiem
ludzkiej percepcji i pojmowania.
………………………………………………
Przejście do innego Świata lub Rzeczywistości
jest możliwe, jednak do tego należy
przejść przez próg, który
wiąże się z utratą ciała danego wymiaru.
Takie przejście w Świecie Jawi
przez ludzi nazywa się śmiercią.
Jeśli Wyższe istoty innych Światów i
Rzeczywistości dostają się w dany Świat,
to one zaczynają postrzegać się tutaj
nie w swojej oryginalnej, prawdziwej istocie,
ale w formach postrzegania danego Świata,
które tylko są dostępne
jego mieszkańcom i bywalcom.
Czym bardziej złożona struktura Świata
lub Rzeczywistości na pewnym
obszarze Złotej Drogi,
tym większe szanse dla mieszkańców
tego obszaru odbijać się
w świadomości Światów
lub Rzeczywistości mniejszej złożoności.
………………………………………………
W podstawach Złotej Drogi
znajduje się Świat Ludzi, i
wzniesienie człowieka w Wyższy Świat
lub Wyższą Rzeczywistość jest możliwe
tylko w wyniku Duchowego Rozwoju.
Dla tego w Świat Ludzi przybywali Bogowie
i przybywają Nauczyciele ludzkości.
To istoty Wyższego
porządku złożoności, które
zstępują dla przewodnictwa
i przekazania Wyższej Wiedzy i Przykazań.
W sumie nad rozwojem Duchowym
i Duszewnym istoty człowieka
pracuje nie tylko on sam,
ale i Uniwersalne Moce, podnoszące
człowieka lub zatrzymujące
jego Duchowy i Duszewny rozwój.
………………………………………………
Wchodzenie mieszkańców
z jednej Rzeczywistości do Wyższej
niekoniecznie następuje stopniowo.
Jeśli w swoim rozwoju osoba
otrzymuje możliwość przybliżenia się
do zrozumienia złożoności
najbliższego zharmonizowanego Świata
na Złotej Drodze, to to
skokiem przenosi ją w Wyższy Świat,
pomijając różnorodne Światy i
Rzeczywistości pośrednich wymiarów.
Los każdej Duchowej istoty
w większości całkowicie zależy
od Bogini Karny, która umożliwia
lub utrudnia jej rozwój
i postrzeganie całkowicie nowych
struktur i form Wyższych Światów.
………………………………………………
Uwolniwszy się od fizycznego ciała,
osoba wybiera tę Rzeczywistość,
która najbardziej odpowiada jej
Duchowemu i Duszewnemu rozwojowi.
Te Rzeczywistości należą
do tej samej Nieskończoności,
co i odpowiadające im
obszary na Złotej Drodze,
ale strukturalne formy i treści
przedstawione są w nich w innych kombinacjach.
Nic we Wszechświecie nie przeszkadza
wznoszeniu Ducha, oprócz niego samego.
Dochodząc do określonego obszaru Swagi,
w zależności od osobistego poziomu
Duchowego rozwoju,
osoba zaczyna żyć
według Praw Świata danej Nieskończoności.
………………………………………………
………………………………………………
Wśród Nieskończoności istnieje
jedna, przedstawiająca sobą
coś więcej niż gigantyczną kulę,
powierzchnia, która jest
granicą danej Nieskończoności.
Gdzieniegdzie ta kula prawie styka się
z innymi Nieskończonościami,
także będącymi w kształcie kul,
a w miejscach, gdzie powstały
stożkowate Przestrzenie między
kulistymi Nieskończonościami,
znajdują się Światy, przedstawiające sobą
jakby piramidy lub stożki,
których trzy strony i podstawy
przedstawiają sobą wklęsłe powierzchnie.
………………………………………………
………………………………………………
Na jednej z takich megagigantycznych kul
żyją wysokoutalentowane istoty,
które według ziemskiej miary
można nazwać ludźmi, chociaż oni
tylko trochę przypominają ludzi.
Niektóre z ich mieszkań przypominają drzewa,
inne — gigantyczne grzyby
lub przepiękne olbrzymie kwiaty,
przy wejściu do których oni podnoszą się
na specjalnych latających maszynach,
podobnych do ziemskich Wajtmanów.
………………………………………………
Zdarzają się i bardzo dziwne siedziby:
jakby słup dymu unoszący się tam
szeroką i długą spiralą,
a w zagłębieniach tej spirali mieszkają ludzie.
Wszyscy oni jedzą różnorodne potrawy,
przygotowywane z wiązek energii
tego zamieszkałego Świata.
Ten pokarm łatwo uzyskuje się,
kiedy jest potrzeba, z gleby i powietrza,
i w bardzo małych ilościach
go spożywają.
Ludzie ubierają się we wspaniałe tkaniny,
stworzone z różnych strumieni energii.
Niczego podobnego do potrzeby oni nie znają.
Ci ludzie posługują się wszelkimi możliwymi
maszynami i mechanizmami,
należącymi wspólnie do wszystkich Rodów,
i młodzi ludzie chętnie dla nich pracują,
robiąc z wiązek energii
wszystko co jest im potrzebne i pożądane.
………………………………………………
Czasami osoba wchodzi w Światy,
które nie mają żadnego związku
ze Złotą Drogą,
to Rzeczywistości przychodzące:
czasu, przestrzeni, karmy, szaleństwa,
wędrujących Duchów i Świata Ciemności,
zwanego także Piekielnym Światem.
Oprócz tego, może ona dostać się
w pośrednie Rzeczywistości Swagi,
które odróżniają się niepewnością,
naruszeniem przyczyno-skutkowych związków.
W nich zachodzi to, co mieszkańcy
Harmonijnego Świata postrzegają jako cud.
Jednak dla mieszkańców pośrednich
Rzeczywistości to skrajnie niewygodne:
nigdy nie można wiarygodnie
przewidzieć rezultatu swoich czynów.
………………………………………………
Na obszarze całej Złotej Drogi
obowiązuje Jedyne Prawdziwe
i Bezwarunkowe Prawo Wszechświata:
Miłość do wszystkiego istniejącego
i Stworzenie, a Rodzenie Miłości
poprzedza Mądra Wiedza.
Drogą miłości i Wiedzy każda
Duchowa istota rozwija się,
wznosząc się ku Stwórcy
i stopniowo pojmując Jego stworzenie,
a poznawszy, zaczyna tworzyć
coś swojego, napełnionego Miłością.
Wyższym zaś przejawem Miłości staje się
samopoświęcenie w celu pomocy niższym.
Tak postępują Legowie, wiodący ludzi,
i Najwyżsi Nosiciele
Duchowego Bogactwa,
którzy przynoszą ludziom Wiedzę
o Najwyższej, doskonałej Miłości.
Miłość uczy pojmowania,
miłosierdzia i ofiarności.
Te cechy przygotowują człowieka
do służenia innym i do tworzenia,
które postrzega się
jako walkę ze złem,
jako współudział w czynach
przeobrażania Świata.
………………………………………………
Konieczne jest odpowiednie spojrzenie
na walkę ze złem. Zło nie jest absolutne.
Zło — zawsze jest tylko przejawem
niedorozwoju i niewiedzy.
Nawet Biesy,
niższe istoty ciemnego Świata,
nie są pozbawione nadziei na Duchowy wzrost
w odległej przyszłości,
na uwolnienie od brudu i złości
w wyniku długiej drogi
rozwoju pod przewodnictwem Najwyższych
Duchowych Przewodników Złotej Drogi.
………………………………………………
………………………………………………
Postępek każdej Duchowej istoty
w pierwszym rzędzie
wpływa na nią samą.
O ile każda indywidualność
włada absolutną wolnością wyboru,
jej decyzja wpływa na jej strukturę.
Od wyboru zależy jej dalszy los:
jednymi działaniami
rozwijająca się osoba
powoduje swoje wznoszenie się w górę
po różnych obszarach Złotej Drogi,
innymi odciąża siebie, umacnia więzi,
które hamują rozwój,
a nawet ściągają w dół, w Ciemne Światy.
To jest Prawo Bogini Karny,
w przypadku niemożności wznoszenia
nieodzownym staje się przejście
na nowo całego Kręgu Życia,
ale już w innych Rzeczywistościach,
dla wykonania niezbędnej pracy
nad swoją Duchową istotę.
………………………………………………
W prymitywnej ludzkiej percepcji
Prawo Bogini Karny odzwierciedla się jako idea
Trzech Wielkich Sądów po śmierci,
Nazywanych także Strasznym Sądem.
W samej rzeczy
żadnego Strasznego [Ostatecznego] Sadu nie ma,
jest tylko zatrzymanie wznoszenia,
ale i to tylko czasowe, dlatego że
wszystko podlega Jedynemu Prawu
Wznoszenia od niższego ku wyższemu.
Zło, nawet jeśli uczynione mimowolnie,
zawsze obciąża swego sprawcę.
Tylko tam, gdzie Duchowe istoty
są na tyle wysokie, że wzrost jest
naturalnym stanem ich życia,
który sam jest nastawiony na wspieranie
wznoszenia niższych istot,
tam Karma, jak nieunikniony wzorzec
wzrostu w Duchowym Świecie,
ustępuje innemu działającemu początkowi,
przychodzącemu w postaci Miłości.
………………………………………………
………………………………………………
Mieszkańcy różnych Światów i Rzeczywistości
szukają maksymalnie pełnego dopasowania
obrazu Życie i własnej istoty.
Tak, Duchy Żywiołowych Sił widzą szczęście
w zdobywaniu władzy i zwycięstwie nad żywiołami;
Duchy Gwiazd Wiedzy, pojmują szczęście
jako gromadzenie Mądrości,
jako zrozumienie Światów i samych siebie;
dla Duchów Śmierci szczęście przejawia się
w przejściu z Rzeczywistości w Rzeczywistość;
Duchy Przestrzeni są szczęśliwe,
przezwyciężając je.
………………………………………………
Pełnia szczęścia może być
tylko w nieustannej walce ze złem,
które przeszkadza mieszkańcom
ciemnych Ziem, jego mieszkańcom,
zacząć wchodzenie na różne
obszary Złotej Drogi.
To jest możliwe wyłącznie tylko jedną drogą:
w komunikacji z innymi mieszkańcami
swojej Rzeczywistości, w wychowaniu
Duchowej istoty człowieka
do przyjęcia uniwersalnej życiowej zasady,
która przejawia się we wszystkich
obszarach Złotej Drogi.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Instrukcje Najwyższych Nosicieli
Duchowego Bogactwa, niosących
Boskie Światło mieszkańcom
wszystkich Rzeczywistości, zjednoczone w swoich
podstawowych położeniach.
Dla wzrostu ważne jest
tylko realizowanie swojego zjednoczenia,
nierozerwalne Pokrewieństwo
z innymi istotami,
położywszy miedzy sobą i nimi
Miłość ku równym i współczucie
ku niższym formom Życia.
Miłosierdzie i Wiara we wszechogarniające
uczucie Miłości i Dobra
są w stanie w przyszłości przemienić
nawet Biesów — tych, zdawałoby się,
odwiecznych wrogów Boskiego Światła,
zwierząt Świata Ciemności, które
głoszą między ludźmi Jawnego Świata:
pobłażliwość, okrucieństwo, chciwość,
egoizm i skończoność istnienia.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Biesy, niższe istoty ciemnego Świata,
powstali przy Narodzinach Światów „w mgle”,
przy czym byli podobni do Legów, od których
odróżniają się tylko pierwotnym
brakiem Boskiego Światła.
Prawdziwymi władcami Ciemnych Światów
są: ciemni Legowie, ciemni Arlegowie
i Kościejowie — Książęta Ciemności.
Oni powstali w pierwotnej Ciemności,
kiedy wpadły w ich Światy
cząstki Wielkiej Inglii,
Pierwotnego Życiodajnego Światła.
Ale ich aktywny rozwój zaczął się
w czasie Wielkiej Assy,
w tych ciemnych Rzeczywistościach,
gdzie upadły nasiona Starożytnej Wiedzy,
kiedy naruszył Ochronne Pieczęcie
z Tajemnej Starożytnej Mądrości
Świata Arlegów Czarnobog.
Zdobywszy Starożytną Mądrość Świata Arlegów,
niektóre z Rzeczywistości Światów Ciemności
natychmiast zaczęły walkę z Mgłą i Ciemnością
i zaczęli wznosić się do góry
po Złotej Drodze.
………………………………………………
………………………………………………
Jednak posiadając moc
i Starożytną Wiedzę,
nie nauczyli się oni rozróżniać Dobra i Zła,
niosąc w sobie nieużyteczne cząstki
początkowej pierwotnej ciemności.
Początek władzy, przymusu
i podbijania przenika
wszystkie Ciemne Światy i Rzeczywistości.
I tę zasadniczą formę
próbowali wprowadzić w graniczących
ze Światem Ciemności obszarach,
w które wpadły Czertogi Makoszy,
Rady i Rasy,
a także Rękaw Czertoga Swati,
gdzie znajduje się Jaryło-Słońce
i nasza Midgard-Ziemia.
Wszystko to doprowadziło do początku
nowej Wielkiej Assy.
To stało się dlatego, że
Aranowie nie przepuścili Ciemnych
w górę po Złotej Drodze,
proponując im najpierw przekształcić się
w Jasnych, i dlatego przeprowadzili Granicę
przez Ziemie Jawnego Świata.
………………………………………………
………………………………………………
W czasach nowej Wielkiej Assy
ciemnych wygnano ze wszystkich Ziem,
które znajdowały się w Czertogach Makoszy,
Rady i Rasy, a zatem Droga
ciemnych Duchów i Dusz
zaczęła przechodzić tylko
przez Świat Ludzi,
żyjących na Ziemiach
w Rękawie Czertoga Swati,
i tylko przez Świat Ludzi
stało się możliwe wchodzenie
w górę po Złotej Drodze.
Szczególnie ważną rolę zaczęła
zajmować Midgard-Ziemia, znajdująca się
pośrodku między Światłem i Ciemnością.
Z tego powodu Ciemne Moce postanowiły
dać władzę nad ludźmi Biesom.
Oto dlaczego na Midgard-Ziemi
toczy się walka między Ciemnymi i
Jasnymi mocami,
w której uczestniczą ludzie
z różnych Rodów i Narodów.
………………………………………………
………………………………………………
………………………………………………
Przedmowa
„Słowo Mądrości Wołchwa Wielumudra” — jedno z najstarszych rękopiśmiennych źródeł tajemnej Sławiańsko-Aryjskiej Wedyjskiej Wiedzy, zachowanej do naszych dni, dzięki licznym Sławiańskim i Aryjskim Rodom wyznających Starą Wiarę Praprzodków — Inglizm.
Istnieje kilka wariantów zapisów „Słowa Mądrości”, są to: Głagoliczne Harati, czyli teksty na pergaminie zapisane głagolicą; Sławieńskie Harati, czyli teksty na pergaminie zapisane półrunicznym sławieńskim pismem; Swiatoruskie Wołchwari, czyli teksty na deseczkach z dębu, brzozy, cedru lub jesionu, zapisane swiatoruskim runicznym pismem, teraz z jakiegoś powodu nazywanym Welesowicą, najwidoczniej ze względu na to, że tym pismem napisano „Księgę Welesa”.
„Słowo Mądrości” przechowuje się i przekazuje z pokolenia na pokolenie wśród Starowierców-Inglingów, nie tylko dla zrozumienia bezcennego Starożytnego Życiowego Rodowego Doświadczenia i Prawa naszych Przodków, a dla tego, aby lepiej pojąć współczesną rzeczywistość, bo przeszłość miriadami nici jest powiązana z teraźniejszością, z której bierze początek przyszłość.
W obecnych czasach zauważalny jest wzrost zainteresowania mieszkańców byłego Związku Radzieckiego przeszłością i teraźniejszością Rodowego Kraju, Starożytną nieskażoną Historią, Ludową Tradycją, Kulturą i Literaturą, swymi Rodowymi Korzeniami, Starożytną przedchrześcijańską Wiarą. Lud zaczyna uświadamiać sobie i rozumieć, że bez przeszłości nie ma ani teraźniejszości, ani przyszłości, bo Drzewo, któremu odrąbano korzenie, wysycha i ginie.
Pomimo tego, że na przestrzeni stuleci rękopiśmienne źródła Starożytnej Sławiańsko-Aryjskiej Mądrości zostały zniszczone, najpierw przez nieświadomych, fanatycznych grecko-chrześcijańskich duchownych, a potem przez panującą dynastię Romanowów i komunistów w 20—40 latach XX wieku, Santi, Harati i Deseczki chociaż w niewielkiej liczbie, ale ocalały. Ale należy oddać hołd, że byli tacy Chrześcijanie, którzy na równi ze Starowiercami, zachowali Sławiańsko-Aryjską Starożytną Mądrość, zwłaszcza wśród Sprawiedliwych Staroobrzędowców-Raskolników.
Dalej, proponujemy Wam przyłączyć się do zachowanej Starożytnej Sławiańsko-Aryjskiej Mądrości.
ojciec Władimir (Iwanow Nikołaj Iwanowicz)
Starszy Dolinnej Rodowej Wspólnoty
Staroruskiej Inglistycznej cerkwi.
Słowo Mądrości Wołchwa Wielimudra
Część Pierwsza
I powiedziane wam, dzieci, będzie Słowo to,
Słowo bardzo Mądre, Słowo Starożytne.
To Słowo nie to, które we mgle spoczęło,
a to które sama Matka-Życie złożyła
i Wołchwa imieniem Wielimudr obdarowała.
Słowo Mądrości tej, znaczy Wieść,
jego dla dobrych ludzi całe życie nieść.
Słuchajcie wezwania, dzieci, Wieść poznawać,
nie to które przez bagna tworzy przejścia.
Tę Wieść należy i rozumem przyjąć
i sercem swoim przyjąć, a ponad wszystko
w każdy obraz Słowa Mądrego wnikną.
SŁOWO
„Tym dzieciom Bożym, które wybierają
Prawą Drogę wiodącą ku szczytowi Ducha,
z każdym krokiem staje się
trudniejszy chód, bo droga,
po której oni idą,
ciągle zwężając się zamienia się w ścieżkę,
która wciąż bardziej i bardziej
wznosi się w górę
i ginie w dali obłoków.
Ale ci, którzy pójdą do końca
po tej Drodze,
nie patrząc na trudy i znoje,
odnajdą takie Duchowe dobra,
Mądrość i Duchową Moc,
o jakich nawet nie pomyśleli.
Ci zaś, którzy zdecydują się pójść
po prowadzącej w dół drodze,
nigdy nie otrzymają wystarczających sił,
aby wróciwszy do początku,
wnieść się na sam szczyt,
bo idący w dół
tracą swój Rozum i Siły,
i Piekło przed nimi
otworzy swoje szerokie drzwi,
a dla wytrwale idących ku szczytowi Ducha,
Weles-Bóg Wrota od Niebios otwiera
i wszelką wielobarwność Swargi Przeczystej,
wytrwały Duchem sobie zyska”.
SŁOWO
„Jeżeli ktoś przytuli
i nakarmi dziecko-sierotę,
dawszy mu schronienie, ciepło i pocieszenie,
z Duszy, a nie dla korzyści,
to dokona on czynu dobrego
i korzyści z niego będą większe,
niż od setki przemawiających Mędrców”.
SŁOWO
„Nie popełniają błędów tylko ci,
którzy nie rozmyślają o wykonywaniu
jakichkolwiek dobrych czynów,
i nie przykładają ręki swojej
do pracy dla dobra Rodu swego”.
SŁOWO
„Ten kto rozumie mało,
ten i zyskuje mało,
a ten kto poznaje wiele
nie zyskuje niczego,
ale Duch jego staje się mocniejszy”.
SŁOWO
„Jeżeli u kogoś w Duszy jest ciężar,
lepiej od wszystkiego podzielić się nim
z bliźnim lub Krewnym swoim,
a kiedy bliźniemu Waszemu
potrzeba Waszej pomocy
pomóżcie i Wy jemu”
SŁOWO
„Jeżeli bliźniemu Waszemu grozi bieda,
nigdy nie odmawiajcie mu pomocy,
bo bieda nigdy nie chodzi sama,
i może zaglądnąć też do Was w gości”.
SŁOWO
„Kto Jodze-Matce wskaże miejsce,
gdzie biedują dzieci-sieroty,
ten małego czynu dokonał,
a kto weźmie dziecko-sierotę na kolana,
pod cień Wielkiego Rodu swojego,
ten większego czynu dokonał”.
SŁOWO
„Ktoś stara się poznać mało,
a ktoś wiele z Mądrości Starożytnej,
myśląc przy tym, aby zrobić to łatwo,
ale aby poznać mało lub wiele
z Mądrości Starożytnej może nie wystarczyć
i setek ludzkich żyć”.
SŁOWO
„Poznając otaczający nas Świat Jawi,
wcześniej lub później dochodzimy
do jasnego pojmowania tego,
że poznajemy samych siebie,
bo nasze istnienie
w Świecie Jawi jest
nieoddzielną częścią nas samych”.
SŁOWO
„Kto upodabnia się do człowieka,
który żyje tylko swoimi pragnieniami
i wszelkimi występnymi uczynkami,
ten niszczy swoją czystą Duszę
i nie wypełnia obowiązku wobec Rodu.
I po wszystkim nie jest dziwnym,
że schronieniem takich ludzi
na końcu Życiowej Drogi
staje się Piekło bezmierne”.
SŁOWO
„Wielkość każdego Rodu-Plemienia
Spowodowana jest jego twórczym trudem
dla dobra Rodu i przyjazną jednością
z innymi Rodami i Plemionami,
i jeżeli wszystkie Rody będą żyć w jedności,
dobroci i wzajemnym szacunku,
pracując dla dobra swoich potomków,
na sławę Bogów i Przodków swoich,
to żadna ciemna siła
lub wroga armia nie będzie mogła
pokonać tego Wielkiego ludu”.
SŁOWO
„Te z dzieci ludzkich,
które dążą do innego Świata,
nie poznawszy Radości tworzenia
w swoim Świecie Jawi,
nie rozwinąwszy Duszy i Ducha swego,
nie poznawszy Mądrości Bogów
i Przodków swoich — czeka
rozczarowanie i ciemność wielka,
bo oni nie są w stanie ujrzeć
piękna i wielkości nowego Świata,
ponieważ ich Dusza i Duch śpią”.
SŁOWO
„Czym dłuższe włosy człowieka,
tym więcej Boskiej Mocy on otrzymuje,
bo ta Moc ożywia ciało,
Ducha i Duszę człowieka,
i naprowadza go na tworzenie
i prawe uczynki,
w których miarą wszystkiego, jest Sumienie”.
SŁOWO
„Z ochotą spełniajcie
polecenia Rodziców swoich
i Starszych Rodu swego,
bo ani jeden Rodzic lub Starzec
nie życzy źle dziecku lub wnukowi swemu”.
SŁOWO
„Ochraniajcie i sprawujcie opiekę
nad Rodzicami i nad Starcami Rodów swoich,
we wszystkie dni i podeszłe ich lata,
bo dzieci Wasze patrząc na Was,
kiedy przyjdzie czas
także będę tak odnosić się do Was”.
SŁOWO
„Wzajemne relacje we Wspólnotach
powinny być oparte na Ciężkiej Pracy,
Dobru, Miłości i Wzajemnej pomocy,
a nie na przymusie i strachu.
Nie może przymusowa praca
przynosić dobrych owoców,
bo pracujący pod przymusem
lub pod strachem zamyka się w sobie
i nie może włożyć Duszy
w owoce swego trudu.
Twórczy trud dla dobra
Rodów waszych i Wspólnot waszych,
powinien być tylko dobrowolny
i na wezwanie waszych serc,
inaczej bezowocnymi i bezobrazowymi
będą owoce takiej pracy”.
SŁOWO
„Ochrona wszystkich Rodów swoich,
Świętej ziemi Ojców swoich,
Starożytnej Wiary Praprzodków swoich,
jest pierwszym obowiązkiem każdego
mężczyzny z Rasy Wielkiej
lub potomka Rodu Niebiańskiego,
po wszystkie czasy
póki świeci Jaryło-Słońce”.
SŁOWO
„To z dzieci ludzkich,
które jest w stanie usłyszeć
wszelką różnorodność dźwięków
otaczającego Świata Matki Natury,
będzie mogło usłyszeć, jak bije jego serce
w jednym rytmie ze Wszechświatem,
a kto wyłącznie słucha tylko siebie
i swego rozumowania,
nigdy nie usłyszy
wspaniałej Niebiańskiej muzyki”.
SŁOWO
„Z czystego serca
i z czystymi myślami
przynoście bezkrwawe ofiary i dary
Bogom i Przodkom swoim w Świecie Jawi,
bo to co ofiaruje się im,
to też pojawi się przed nimi
w Świecie Jasnej Nawi i w Świecie Prawi”.
SŁOWO
„We wszystkich swoich czynach,
wielkich i małych, i we wszystkich relacjach
między swoimi Krewnymi
lub Członkami innych Rodów —
Sumienie i Prawda nasza Wspólnotowa,
powinny być miarą wszystkiego.
W relacjach ze wszystkimi poganami
należy wypełniać Przykazanie Peruna:
‘Jakie uczynki czynią Wam ludzie,
takie też i Wy im czyńcie,
bo każdy uczynek swoją miarą mierzy się’.”
SŁOWO
„Cudzym rozumem życia nie poznasz
i mądrzejszym nie zostaniesz,
a nie poznawszy swoim rozumem
sensu swojego życia i Świata Jawi,
jak możesz godnie je przeżyć
i spełnić swój Obowiązek
wobec Rodów swoich i Rodów Niebiańskich”.
SŁOWO
„Wszelakie zjawiska różnych Naturalnych Sił,
występujące wokół nas,
nie istnieją same z siebie,
a dzieją się w ścisłej zgodzie
z Starożytnymi Prawami Wszechświata,
które są przestrzegane przez wszystkie żyjące,
w Naturze Midgradu, istoty,
a zatem muszą być
szanowane przez ludzi.”
SŁOWO
„Zasadniczo człowiek jest zdolny,
w odróżnieniu od innych żyjących
na Midgard-Ziemi istot,
Radować się z całej Duszy
z sukcesów swego bliźniego
i smucić się całym sercem,
kiedy bieda przychodzi na jego bliźniego”.
SŁOWO
„Nieoczekiwane w Życiu człowieka
zdarza się częściej, niż oczekiwane.
To jest związane z tym, że człowiekowi
naturalnym jest postrzeganie Jawnego Świata
w zgodzie ze swoimi rozumowymi wnioskami
na poziomie ograniczonego poznania.
W związku z tymi rozumowymi wnioskami
człowiek w Życiu bardzo często
ulega rzeczywistym pragnieniom
ignorując Prawa Istnienia Jawnego Świata”.
SŁOWO
„Największymi niewybaczalnymi występkami
dla człowieka — są zdrada,
zawiść, obmowy, obżarstwo,
pragnienie dobra cudzego Rodu i chciwość”.
SŁOWO
„Jeśli nikt nie przyłoży sił swoich
dla osiągnięcia czynów sprawiedliwych,
jak zobaczycie, że to co dobre złączy się
w przyszłości z Wami i Waszymi bliskimi.
Dlatego czyńcie to,
co jesteście w stanie uczynić, i wydarzy się to,
co musiało się wydarzyć,
bo nic nie przytrafia się tym,
którzy niczego nie robią,
a wydaje się, jakby ich nie było,
jakby oni nie urodzili się na białym świecie”.
SŁOWO
„Najważniejsze w życiu człowieka —
to samo Życie,
ponad Życiem ludzkim
może być tylko Obowiązek wobec Rodów”.
SŁOWO
„Nic nie dzieje się w naszym Świecie
bez jakiejkolwiek pierwotnej przyczyny.
Czego nie może być w Świecie w ogóle,
tego nigdy w danym Świecie i nie będzie.
Jeśli zaś coś w Świecie wydarza się,
znaczy, że w danym Świecie jest to możliwe.
Nic nie dzieje się przypadkowo,
bo każde wydarzenie,
na swój wzorzec,
przyczynę i początkowy punkt zdarzeń”.
SŁOWO
„Trzy Wielkie Tajemnice Istnienia
ukryte są przed pamięcią człowieka
i chronią się one za dziewięcioma pieczęciami:
Jak narodził się człowiek na tym świecie;
jak całe jego Życie niepostrzeżenie przeleciało;
i kiedy człowiek wyprawi się
na Szczerą Drogę Sławy,
przez Świat Jasnej Nawi,
do Niebiańskiej siedziby Swargi,
gdzie ujrzy znów Przodków swoich”.
SŁOWO
„Jeżeli jacyś młodzi Rodzice
zaczną odwodzić swoje dziecko
od twórczych czynów
dla dobra swego Rodu,
to zgubią jego Duszę i życie.
I będzie Dusza tego dziecka — czerstwa,
a życie bezradosne i nikczemne.
A jeżeli młodzi Rodzice
zaczną zawsze zaspokajać
różne kaprysy swego dziecka,
to zgubią jego jasnego Ducha,
a zguby dziecięcego Ducha
nie wybacza się nikomu z żyjących”.
SŁOWO
„Poznając całym sercem otaczający Świat,
człowiek zaczyna rozumieć,
że u wszystkiego żywego na białym świecie,
kamienia i drzewa — jest Dusza.
Poznając moce Duszy kamienia i drzewa,
człowiek znajduje Starożytne Źródło
uzdrawiających Mocy Natury-Matki,
przy pomocy której można wypędzić ból
i chorobę z ludzkiego ciała”.
SŁOWO
„Najlepsze i najskuteczniejsze,
przyjemne i orzeźwiające lekarstwa
na zmęczenia ciężkie, po trudach
i czynach sprawiedliwych — to sen spokojny”.
SŁOWO
„Nie profanujcie i nie zatruwajcie,
Wy, zgnilizną ludzką,
Świętej ziemi Przodków Waszych,
grzebiąc swoich bliskich zmarłych
w dołach ziemnych,
jak to czynią poganie.
A twórzcie dla zmarłych swoich bliskich,
Krody wielkie i Łodzie przestronne,
łącząc wszystkich swoich zmarłych
z Czystym Świętym Ogniem”.
SŁOWO
„W Starożytnych Runach ukryte znaczenie,
od starożytności wszystkim przypominane:
Los niewidomych tylko — mowa,
los wszystkowidzących — milczenie”.
SŁOWO
„Ten kto nie wierzy w przedłużenie
Ziemskiego życia po śmierci,
otrzymuje mrok i ciemność,
w zgodzie na swoją Wiarę.
Podczas gdy niewątpiący
w dalsze przedłużenie życia,
zobaczy cały urok i piękno
Jasnych Czertogów Świata Nawi”.
SŁOWO
„Kto nosi w swoim sercu wątpliwości
o przedłużeniu życia w Sławi i Prawi,
ten otrzymuje dla siebie ciemność,
bo majestatyczny blask tych Światów,
dla swego wzroku człowiek zamyka.
Daremne poszukiwania Drogi w ciemności
mogą przywieść tylko do Piekła.
A ten w kim jest Wiara Praprzodków
i nie ma żadnych wątpliwości o Życiu
następującym za Światem Jawi — odnajduje
cały urok i Światło wielobarwne
i Radość ze spotkania z Praprzodkami Rodu”.
SŁOWO
„Jeśli by w tej chwili otworzyły się
Wrota Prawdziwej Wiedzy,
człowiek ujrzałby wtedy
początkową istotę rzeczy,
jaka ona jest — nieskończona.
Ale człowiek tak długo zamyka się w sobie,
że teraz widzi Świat Jawi
tylko przez wąskie szczeliny
w pieczarze własnych doświadczeń”.
SŁOWO
„Kto z dzieci ludzkich rozmyślał
o Pierwotnej, Prawdziwej Esencji wszystkich rzeczy
i o Tym, Pierwotnym, Kto stworzył
tę Naturę i różnorodne Światy,
w tych starożytnych czasach,
kiedy nie było niczego co by to nie było,
ani niczego, a zwłaszcza niczego z tego,
co my, inspiracją nazywamy
Naturą, Czasem i Światami,
i kiedy ciemność była pokryta ciemnością”.
SŁOWO
„Pamiętajcie dzieci Rasy Wielkiej
że wasza moc jest zamknięta w jedności,
między wszystkimi Rodami i Plemionami,
na podstawie Starożytnej Wiary Praprzodków”.
SŁOWO
„Wiedzcie dzieci Rasy Wielkiej,
że tylko ten jest prawdziwym potomkiem Bogów,
kto jest w stanie tworzyć i pracować
dla dobra Starożytnego Rodu swojego,
na Sławę wielkości Ojczyzny swojej
i Starożytnej Pierwotnej Wiary swojej”.
SŁOWO
„Ciemne moce używają dwóch dróg,
na które ściągają ludzi i przeszkadzają im
rozwijać się w Jawnym Świecie Midgardu,
aby twórczo działać dla dobra Rodu,
Duchowo i Duszewnie ulepszać się:
pierwsza — niewiedza, a druga — nieuważność.
Na pierwszej drodze nie pozwalają ludziom poznawać,
a na drugiej — utwierdzają, że wiedza
jest niepotrzebna i szkodliwa dla ludzi”.
Część Druga
I powiedziane wam, dzieci, będzie Słowo to,
Słowo bardzo Mądre, Słowo Starożytne.
To Słowo nie to, które we mgle spoczęło,
a to które sama Matka-Życie złożyła
i Wołchwa imieniem Wielimudr obdarowała.
Słowo Mądrości tej, znaczy Wieść,
jego dla dobrych ludzi całe życie nieść.
Słuchajcie wezwania, dzieci, Wieść poznawać,
nie to które przez bagna tworzy przejścia.
Tę Wieść należy i rozumem przyjąć
i sercem swoim przyjąć, a ponad wszystko
w każdy obraz Słowa Mądrego wnikną.
SŁOWO
„W Starożytnych Runach ukryte znaczenie,
od starożytności wszystkim przypominane:
Udziałem niewidomych tylko — mowa,
udziałem wszystkowidzących — milczenie”.
SŁOWO
„Nigdy nie lamentujcie nad tym,
że w przeszłości czyniliście dobre uczynki
lub okazaliście pomoc waszym bliskim,
bo dobre uczynki powstają
tylko na wezwanie wielkiego serca waszego
i waszego Czystego Sumienia”.
SŁOWO
„Zachowujcie pamięć o wszystkich walecznych ludziach,
którzy oddali swe życia,
za przyjaciół swoich, za ziemię Ojców swoich,
za Świętą Wiarę Przodków swoich,
za rozkwit i przyszłość Rodów swoich”.
SŁOWO
„Święty obowiązek każdego męża
ze wszystkich Rodów Wielkiej Rasy —
bronić swe Rodzime Lenna,
starych i młodych ze swych Rodów,
Rody przyjaciół i swych bliskich”.
SŁOWO
„Nie wpuszczajcie gniewu niesprawiedliwego
do łagodnego serca waszego,
bo gniew zgubi wszelką dobroć
i zepsuje czyste serce wasze”.
SŁOWO
„Nikt i nigdy nie może odmówić
człowiekowi prawa poznawania Prawdy
i Wielkiej Starożytnej Mądrości,
którą pozostawili Bogowie i Przodkowie”.
SŁOWO
„Jeżeli mężowie Rodów Wielkiej Rasy
nie przejawią należnej troski
o obronę Granic ziemi Ojców swoich,
to kto będzie w stanie ocalić Starożytne Rody
od zguby i wszelkiego upokorzenia”.
SŁOWO
„Wszystko to, co zostało stworzone dla wielkości
i dla dobrego rozkwitu Rodów waszych
i wszystkich potomków Rasy Wielkiej,
nie może być potępione.
Bo Wielcy Przodkowie Rodów waszych
włożyli czyste swe Dusze
w owoce twórczego trudu swego”.
SŁOWO
„Wielki Obowiązek każdego Rodzica
i każdego Starca Starożytnego Rodu —
wychować całe potomstwo swoje
według Praw Rodu
do Dnia Pełnoletności potomków”.
SŁOWO
„Rodowa przyjaźń i wzajemna pomoc
powinna umocnić się we wszystkich krajach waszych.
Jeżeli odmówicie pomocy
wszystkim bliskim Rodom waszym,
to jaki Ród wam okaże pomoc”.
SŁOWO
„Sumienie — to najwyższy dar Boży,
przed nim nie uciekniesz, nie ukryjesz się,
jego nie oszukasz i nie przegadasz.
Za dobre czyny ono daje Radość,
za niegodne ono daje cierpienie”.
SŁOWO
„Kto żyje według Sumienia,
ten człowiek bezgrzeszny.
Dusza człowieka i Sumienie
od lat Praprzodków istnieje,
i według ich woli człowiek żyje”.
SŁOWO
„Dusza człowieka i Sumienie jego
tylko na swojej Rodnej ziemi
mogą rodzić się, i żyć
tylko na niej są zdolne.
Jeżeli jakikolwiek człowiek
ze swojej Rodnej ziemi odejdzie,
kurhany Przodków swoich pozostawi,
ten człowiek i Duszy swojej pozbędzie się”.
SŁOWO
„Dlaczego miałby człowiek iść
przeciw swojej Duszy i swemu Sumieniu,
przecież one są przed wszystkim na świecie,
i człowiek zawsze powinien o nie dbać.
Czy może ktokolwiek z zewnątrz,
napełnić Radością i Szczęściem
Duszę człowieka lub jego Sumienie”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, dzieci Rasy Wielkiej,
i wy, potomkowie Rodu Niebiańskiego,
że Życie należy przeżyć w Radości,
bo ono jest tylko jedną chwilą.
Jasne życie w Świecie Jawi człowiekowi
daje jego jasna Dusza i Sumienie.
Wszyscy ludzie Duszę i Sumienie czczą,
i jak może prawy człowiek
w imię czegokolwiek lub kogokolwiek
zatracić Czystą Duszę i Sumienie swoje”.
SŁOWO
„Kiedy bronicie swoje posiadłości
przed okrutnymi wrogami i nieprzyjaciółmi swymi,
którzy złodziejsko przychodzą w wasze ziemie,
to odrzućcie od siebie dumę i gniew
i nie wpuszczajcie mściwości do waszych serc,
bo wszelka mściwość, gniew i duma
zaciemniają oczy i zatwardzają serca”.
SŁOWO
„Każdy popełniony przez was czyn
pozostawia swój niezatarty ślad
na odwiecznej Drodze życia waszego,
a zatem czyńcie, ludzie,
tylko przepiękne i dobre czyny,
na Sławę Bogów i Przodków waszych,
na zbudowanie potomków waszych”.
SŁOWO
„Odpłacajcie wrogom i nieprzyjaciołom waszym
tylko za te czyny niesprawiedliwe,
które popełnili w waszej ziemi.
I niech Sumienie i czysta Dusza wasza
będzie miarą waszej zemsty
za wszystkie ich czyny niesprawiedliwe”.
SŁOWO
„Dzieci ze wszystkich Rodów Rasy Wielkiej
i mądrzy potomkowie Rodu Niebiańskiego,
wy zawsze jesteście wolni w Duszach swoich
i we wszystkich twórczych czynach,
i to ustanowili Jaśni Bogowie nasi.
Nikt przechodzący z zewnątrz
nie uczył Starożytnych Rodów naszych Sumienia
i dlatego nikt nie może być wolny od niego”.
SŁOWO
„Słuchajcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego, słów moich.
Jeżeli przeżyjecie swoje życie
z wielką czcią i według waszego Sumienia,
to czyste i jasne Dusze wasze
z dymem Świętego Stosu-Krody
wzniosą się do Swargi Przeczystej.
A jeżeli bez czci i wbrew Sumieniu
będzie przeżyte wasze życie,
to przed Rodem i Przodkami waszymi
sami odpowiedź trzymać będziecie”.
SŁOWO
„Wzmacniajcie, dzieci Rasy Wielkiej,
wszystkie Starożytne i Sławne Rody wasze,
i czcijcie, jak w Starym,
Jasnych Bogów i Przodków waszych.
Brońcie przed wrogami wasze ziemie,
które są skropione Potem i Krwią
mądrych Ojców i Dziadów waszych.
Pracujcie, dzieci Rasy Wielkiej,
dla sławnych potomków Rodów waszych”.
SŁOWO
„Żyjcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej,
w Wielkim Pokrewieństwa z Bogami waszymi,
w przyjaźni z Rodami i Klanami waszymi,
w Ładzie i Miłości z Krewnymi waszymi,
w Szacunku i Prawej Sprawiedliwości
ku wszystkim Pogranicznym Wrogom waszym”.
SŁOWO
„Kto Peruna Boga zawsze czci,
ten Starożytne Rody swoje
od kłopotów i trudów uwalnia.
A kto Roda i Ładę-Matkę czci,
ten Starożytne Rody swoje
potomstwem zdrowym pomnaża”.
SŁOWO
„Jeżeli wynikają u was nieporozumienia
z bliźnimi lub Krewnymi waszymi,
to przyczyny pojawiających się nieporozumień
musicie szukać tylko u siebie”.
SŁOWO
„Dobre Słowa o przyjaźni Rodów,
które idą z czystego serca waszego,
wzmacniają przyjaźń między Rodami waszymi,
lepsze od wszelkich przysiąg na Miecze
i imię Rodowego Boga waszego”.
SŁOWO
„Nie odwracajcie się, dzieci Rasy Wielkiej
od Bratnich i Bliźnich Rodów waszych,
bo kiedy przyjdą ciężkie czasy,
przyjdą na pomoc wszystkim Rodom waszym
wszystkie Bratnie i Bliźnie Rody wasze”.
SŁOWO
„Zapamiętajcie, dzieci Rasy Wielkiej,
nigdy nie napełniajcie się strachem.
Bo on podobny do żmijowego jadu:
w małych ilościach przynosi korzyść,
ale szybko nagromadza się w Duszy
i zatruwa dalsze życie”.
SŁOWO
„Nie zaśmiecajcie, dzieci mowy Rodzimej,
słowami i narzeczami cudzego języka.
W sercach żyją tylko słowa Rodzime,
a martwe są dla Duszy inne głosy”.
SŁOWO
„Dążenie do Czystego Światła
zawsze będzie żyć w sercu człowieka.
Ale znajdując się na Midgard-Ziemi,
człowiek nigdy nie osiągnie Słońca,
nawet jeśli przyszło by mu wspiąć się
na najwyższe Ziemskie góry,
bo Jaryło-Słońce zawsze będzie
na niedostępnej dla człowieka wysokości.
I dlatego szukający może znaleźć
i uzyskać Jaśniejące Czyste Światło
tylko w swoim Kochającym sercu,
w Czystym Rozumie i w Jasnym Duchu”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, dzieci Rasy Wielkiej,
nie oszczędzajcie życia swego
w obronie swego Rodu Starożytnego,
w obronie Starożytnej Wiary Przodków swoich,
w obronie Świętej ziemi Ojców swoich”.
SŁOWO
„Jak światła, pochodzącego od Jaryły-Słońca,
nie można ukryć w ciemnym naczyniu,
tak też nie można zabrać Rasie
Ziemi Przodków, Woli, Sumienia i Wiary”.
SŁOWO
„Zapamiętajcie, ludzie Rasy Wielkiej, słowa moje,
że każdemu człowiekowi ze starożytnych Rodów
Najwyżsi Bogowie przygotowali swoją Lekcję.
I to, co dla was przeznaczono z góry,
tego nie można w żaden sposób odroczyć
lub zmienić według swojego życzenia.
A zatem wypełniajcie swoją Ziemską Lekcję,
przygotowaną przez Niebiańskich Bogów,
i stanie się to, co musi się stać”.
SŁOWO
„Zamyślcie się, dzieci Rasy Wielkiej nad tym,
kim jesteście w prawdziwej istocie swojej
i dlaczego żyjecie na Midgard-Ziemi.
Skierujcie wzrok w zakątki Duszy swojej
i zaglądnijcie w głębiny swego serca.
I ujrzycie Starożytną Mądrość Rodu,
którą ofiarowali Jaśni Bogowie-Opiekunowie
przy ziemskich narodzinach w waszym Rodzie”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, dzieci Rasy Wielkiej,
że ile dobra byście nie namnożyli,
jak wielkiego majątku byście nie mieli,
to nie wywyższy on was nad innymi Rodami
i nie da potęgi waszemu Rodowi.
Bo nawet przez pomnożone dobra
i wielki majątek w swoim Rodzie,
nikt z was nie będzie w stanie
zatrzymać ruchu Jaryły-Słońca
lub spowodować aby Czas płynął wstecz”.
SŁOWO
„Dzieci starożytnych Rodów Rasy Wielkiej,
szanujcie Ojców i matki swoje,
bo oni darowali wam wszystkim życie.
I nie przestawajcie dbać o Rodziców
do samego końca ich ziemskiego życia”.
SŁOWO
„Poznając otaczający Jawny Świat,
wiedzcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej,
że nic nie może pojawić się z niczego,
i nic nie może zniknąć bez ślady,
co zaczęło istnieć, wszystko ma swoje źródło,
i dla wszystkiego jest w Świecie swoje miejsce”.
SŁOWO
„Światowe skarby i bogactwa,
pomnożone przez was na Ziemi,
nijak nie będą mogły przydać się wam
w następujących Światach Nawi i Sławi,
bo Prawdziwe Skarby i Bogactwa,
niezbędne w Światach Nawi i Sławi,
to Miłość, Pierwotna Wiara, Stworzenie
i Mądrość Bogów i Przodków waszych”.
SŁOWO
„Na starożytne święto Lubomir
przygotujcie wielką ucztę dla całego świata,
bo kto Weselnych uczt nie przygotowuje,
ten uczciwego dostatku i dobra
dzieci Rodów swoich pozbawia,
i tych nowych Związków Rodzinnych
Społeczności i Bogowie nie przyjmują”.
SŁOWO
„Niesprawiedliwe czyny lub wybory,
uczynione w tajemnicy przed Wspólnotą,
Bogowie mogą wybaczyć lub nie zauważyć.
Ale te same czyny lub wybory,
uczynione w tajemnicy przed Rodakami,
mogą ściągnąć biedę na cały lud”.
SŁOWO
„Starożytna Wiara Przodków i Sumienie
zawsze żyje tylko w otwartych sercach.
Tak więc otwórzcie, dzieci, spojrzeniu swemu
gorące i drżące serca swoje,
i usłyszcie głos czystych serc swoich,
i miejcie odwagę podążać za nimi”.
SŁOWO
„Zapamiętajcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej,
i wy, sławni potomkowie Rodu Niebiańskiego,
że jesteście wnukami i prawnukami Starożytnych Bogów,
i dlatego wy jesteście pierwotnie wolnymi ludźmi,
a dla człowieka Wielkiej Rasy,
Wolność — to stan pierwotny.
Jej nie można dać lub zabrać.
Bo Wolność — to stan Ducha waszego!”.
SŁOWO
„Wchodząc do Świętego lasu lub Dąbrowy,
przynoście dobre dary Właścicielowi Lasu,
Bo człowieka, nieprzynoszącego darów,
Właściciel Lasu zakręci, zamiesza,
wszystkie drogi-ścieżki mu pomiesza.
Zabierze od spojrzenia cały myśliwski zapał,
naśle na rozum płacz kikimory”.
SŁOWO
„Ludy starożytnych Rodów Rasy Wielkiej,
zawsze trudźcie się i pracujcie
dla dobrego rozkwitu Rodów waszych.
Zawsze wkładajcie czystą Duszę swoją
w owoce twórczego trudu swego.
I wtedy żadna potrzeba nie dotknie,
pomnażających się i rozkwitających
Starożytnych i Wielkich Rodów waszych”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, głowy Rodów Rasy Wielkiej,
że nigdy nie należy zaniedbywać
troski o wszystkich potomków Rodów swoich
do ich cielesnego i Duchowego dojrzenia.
Bo nie urósłszy w siłę i nie osiągnąwszy dojrzałości
dorastające potomstwo Rodów waszych
nie może być nadzieją opory
w późniejszym życiu Rodów waszych”.
SŁOWO
„Nie szukajcie na dnie głębokiego jeziora
jaśniejącego płaszcza Niebiańskich gwiazd,
bo one znajdują się wysoko nad wami.
I aby ujrzeć prawdziwy ich blask,
należy skierować swój wzrok na Niebiosa”.
SŁOWO
„Do budowy mieszkania Rodu waszego
nie rąbcie martwego i śpiącego Drzewa
i nie przeszkadzajcie Drzewu podczas pełni.
Bo nie zobaczą Bogowie nowego mieszkania waszego,
i domowy [duszek] nie zadba o wasze dobro.
Szukajcie tylko żyjących Drzew,
sok Wilgotnej Ziemi na wiosnę pijące.
Przynieście wybranemu Drzewu przebłaganie
i ofiarujcie mu dary i przysmaki.
W którym pomyślnym dniu Tygodnia
zaczniecie budować mieszkanie Rodu waszego,
ten Bóg-Opiekun pomoże wam”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej,
że człowiekowi na Midgard-Ziemi
nigdy nic nie zdarza się przypadkowo,
bo przypadek — to miara prawa,
określona Losem i Boskimi Prawami.
Wszystko, co dzieje się w życiu człowieka,
jest znakiem Bogów-Opiekunów Rodu,
wskazującym na czyny, uczynione przez was.
A dlatego z uwagą odnoście się
do wszystkiego, co dzieje się wokół was”.
SŁOWO
„Wypełniającemu Niebiańskie Prawa Bogów
Matka-Natura daruje życiodajne siły,
a Niebiańscy Bogowie darują jego Rodowi
szczęście w sercu i bogactwo w dzieciach.
Bogowie-Opiekunowie Rodu chronią
tego dobrego człowieka i jego bliskich
od wszelkiego zła, krzywdy, ciemności i fałszu,
i ta Dobroć jest prawdziwa i wierna,
jak światło Jaryły-Słońca na Niebiosach
i jak nieustanne płynięcie wody w rzece”.
SŁOWO
„Podobnie do tego, jak dzień zastępuje noc,
jak w Porannej Zorzy rodzi się Słońce,
tak też i każdy niestosowny czyn,
popełniony przez człowieka Wielkiej Rasy
przypadkowo lub w złym zamiarze,
staje się znanym Bogom i Społeczności”.
SŁOWO
„Kiedy Najwyżsi Bogowie przychodzą z pomocą,
nigdy nie rozmyślaj nad tym,
skąd przyszła do was Wielka Moc.
Po prostu przyjmijcie z wdzięcznością to,
co darowali wam Bogowie-Opiekunowie”.
SŁOWO
„Zapamiętajcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej,
i wy, sławni potomkowie Rodu Niebiańskiego,
że cała Niebiańska Mądrość Bogów,
którą chronią od starożytności wszystkie Rody wasze,
powinna należeć tylko do Rasy
i Rodów waszych, a więcej do nikogo.
I dlatego nigdy nie odkrywajcie
tajemnych Wed przed wrogami i obcokrajowcami.
Aby nie mogli używać
Niebiańskiej Mądrości Najwyższych Bogów
przeciwko starożytnym Rodom waszym”.
SŁOWO
„Nie idźcie na przekór swojemu Losowi,
który przygotowała dla was Bogorodzica Makosz,
i wbrew głosowi Serca swojego i Sumienia.
Bo wszystkie Drogi życia stracicie
i bezdrożnymi wyrzutkami zostaniecie nazwani”.
SŁOWO
„Jeżeli Żerca Bogów lub Starszy Rodu
polecił wam wykonać dobry uczynek,
to wykonajcie go bezzwłocznie,
jak gdyby ten dobry uczynek
polecił wam wasz Rodzony Ojciec”.
SŁOWO
„Strzeżcie jak źrenicy oka swego
Kummiry Niebiańskich Bogów-Opiekunów
i wszystkie Sztandary starożytnych Rodów swoich.
Bo jeżeli nie ocalicie Świętych Rodów,
to nie unikną starożytne Rody wasze
goryczy, ciemnych trudów i strat”.
SŁOWO
„Kto z ludzi w zbłądzeniu
dobre i mądre słowa odrzuca,
ten, tracąc czas, potem żałuje.
Kto zaś, usłyszawszy dobre i mądre słowa,
podąża natychmiast za nimi, wykonując czyny,
ten zawsze odniesie w życiu sukces,
i dobrobyt jego Rodu pomnoży się”.
SŁOWO
„Nigdy się nie spieszcie i nie trapcie, ludzie,
w dobrych swych czynach i rozmowach waszych,
i wtedy każdy wasz czyn i słowo
zawsze będzie płynne i spokojne,
jak płynięcie wody w porannej cichej rzece.
Przed dokonaniem jakiegokolwiek czynu,
lub przerwaniem tyle co rozpoczętej rozmowy,
wsłuchajcie się w głos swego serca”.
SŁOWO
„Nie myślcie, że wszystko dzieje się na Ziemi
tylko zgodnie z zamysłem Najwyższych Bogów
i nic nie zależy od potężnej Woli
i dobrych zamysłów waszych.
Tak mówią tylko nierozumni ludzie,
nieznający Prawdy Życia.
Niebiańscy Bogowie tylko obserwują
twórcze czyny wasze
i przychodzą na wezwanie ludzkie,
kiedy ludzie proszą ich o pomoc”.
SŁOWO
„Z woli Najwyższego Tarcha Dażdboga,
będą ukryte do Czasów Światła
Starożytne Wedy w Haratiach i Santiach,
które zawierają Tragi i Runy
przed ciekawskim wzrokiem ciemnych ludzi.
Bo niedobrze jest wiedzieć ciemnym istotom
o Sławnych czynach Starożytnych Bogów,
którzy pomnażają Światło w Swardze Przeczystej.
Wedy są zrozumiałe tylko oświeconym,
którzy osiągnęli Drogę w swoim życiu.
A ludzie, nieznający Mądrości Rodu
jak będą mogli poznać ukryte Wedy”.
SŁOWO
„Nigdy nie odmawiajcie przyjęcia
tym starożytnym Rodom Wielkiej Rasy,
które szukają schronienia dla swego potomstwa
przed zaciekłymi wrogami w waszych osadach,
polegając na mocy mieczy Rodów waszych.
Bo ochrona Rodów i Braci według Krwi
jest dobrym uczynkiem dla każdego Rodu”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, ludzie Rodów Rasy Wielkiej,
że Święte miejsca na Midgard-Ziemi
zawsze były, są i będą Źródłami
niewyczerpalnej Wielkiej Życiowej Mocy.
Niezależnie od tego, czy stoją Kapiszcze
na Świętych miejscach przy Źródłach Mocy,
i niezależnie od słów i mniemań ludzkich,
one zawsze dają Życiową Moc
wszystkim cierpiącym i potrzebującym”.
SŁOWO
„Każdy pojmany wrogi wojownik,
wyrządzający szkody Starożytnemu Rodowi,
musi naprawić szkody swoją pracą.
Po upływie trzech pełnych Lat będzie mógł
powrócić do rodzinnego kraju lub pozostać”.
SŁOWO
„Nigdy nie zaczynajcie sporu, o to,
u jakich Rodów i Ludów Midgard-Ziemi
Bogowie-Opiekunowie są lepsi i ważniejsi,
bo to nie należy do rozumu waszego.
Czcijcie Święcie w starożytnych Rodach swoich
najpierw Rodzimych Bogów-Opiekunów,
ale nie bluźnijcie i nie poniżajcie ludzi,
czczących nieznanych dla was Bogów”.
SŁOWO
„Pamiętajcie, ludzie Rodów Rasy Wielkiej,
że tylko Żercom-Stróżom,
sługom starożytnych Najwyższych Bogów,
odkryta jest ta tajemna Mądrość,
pozostawiona przez Bogów i Praprzodków
która jest zamknięta w Tragach i Runach”.
SŁOWO
„Wiedzcie, ludzie, że życie w Swardze
płynie zgodnie z Niebiańskimi Prawami
i nie zależy od myśli waszych.
Jak by nie odrzucali ciemni ludzie
porządku i ruchu Niebiańskich Świateł,
Jaryło-Słońce wzejdzie na wschodzie
i jasny dzień zastąpi ciemną noc”.
SŁOWO
„Poznajcie, ludzie Rasy, Mądrość tę:
Nikt nie może obronić Rodów waszych
przed cudzoziemskimi Rodami i okrutnymi wrogami,
jeżeli sami nie zechcecie obronić się.
Nikt nie stworzy dostatku w Rodach waszych,
jeśli sami nie zechcecie pracować dla Rodu.
Nikt nie wychowa godnie dzieci waszych,
póki sami nie wychowacie swego potomstwa”.
SŁOWO
„Trudźcie się i pracujcie, ludzie Rasy,
w imię Bogów i Przodków Rodów swoich,
bo jeżeli będzie dostatek w Rodach waszych,
będą żyć w dostatku Ludy wasze.
A jeżeli w dostatku rozkwitają Ludy,
to i Państwo wasze Wielkim będzie nazwane”.
SŁOWO
„Zrozumcie, ludzie Rasy Wielkiej, słowa moje:
Starożytną Mądrość poznaje się stopniowo,
przez wielką pracowitość, wytrwałość,
i żmudny twórczy trud,
bo nie można za jednym razem zrozumieć
całą wieloznaczeniowość, zawartą w Wedach,
i ogarnąć wzrokiem swoim cały Wszechświat.
Jeżeli ktoś dąży do opanowania Wiedzy,
aby dosięgnąć szczytów władzy i czci,
ten będzie z czasem gorszy od szaleńca,
i wszystkie jego starania będą daremne”.
SŁOWO
„Starożytną Mądrość, poznaje się nie dla tego,
ażeby władać i dowodzić kimkolwiek,
i nie dla tego, aby pysznić się
lub wywyższać się nad innymi Rodami,
Starożytną Mądrość zawsze poznawano,
aby realizować swoją Życiową Drogę,
i dla tego, aby przekazać ją potomkom”.
SŁOWO
„Zapamiętajcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej,
i wy, sławni potomkowie Rodu Niebiańskiego.
Nie ufajcie tym ciemnym ludziom,
którzy mówią, że wasi Starożytni Bogowie
i zmarli Przodkowie wielkich Rodów waszych
nigdy nie pomogą wam w trudnym czasie.
Bo nie mogą być znane ciemnym
Drogi i Zamysły Bogów i Przodków waszych,
i wszystko, co by wam nie mówili,
jest tylko kłamstwem i wielką ułudą,
które zwodzą z Prawych Dróg do ciemności”.
SŁOWO
„Dla każdego osiągnięcia lub dobrego uczynku
a także dla wydarzenia w życiu ludzkim
jest określony z góry czas i miejsce.
A zatem które czyny należy wypełniać,
wypełniajcie bez opóźnienia i bez pośpiechu.
Twórzcie, ludzie co jesteście w stanie stworzyć
a stanie się to, co zostało zamierzone przez Bogów”.
SŁOWO
„Słuchajcie, dzieci Rodów Rasy Wielkiej
i potomkowie Rodu Niebiańskiego, słów moich.
Zapamiętajcie i przekażcie potomkom waszym.
Przyszłość dla wszystkich Rodów waszych
wywodzi się z Przeszłości Rodów waszych,
bo wy sami tworzycie swoją Przyszłość,
prowadzeni Miłością, żyjącą w sercach.
Jeśli nigdy nie było w Przeszłości
Miłości w Sercach i Rodach waszych,
to nie ma Przyszłości dla Rodów waszych,
a to znaczy że bez znaczenia jest i Teraźniejszość.
Bo wszystko, co tworzycie dla Rodów waszych
i potomków waszych, obraca się w proch.
Zapamiętajcie, będzie Miłość w sercach —
znaczy będzie i Przyszłość dla Rodów waszych”.
Wprowadzenie [do Księgi Czwartej]
„Źródło Życia” — czwarta księga z serii „Sławiańsko-Aryjskie Wedy”, wydana dla ogólnego użytku. Ta księga przenosi współczesnego człowieka w Starożytny Świat Obrazów.
Dziedzictwo Przodków Sławiańskich i Aryjskich ludów Midgard-Ziemi w ciągu całego ich istnienia nieustannie było związane ze Starożytnym Światem Obrazów innych Jasnych Ziem znajdujących się w Swardze Przeczystej, z ich starożytną Tradycją i niepowtarzalną Kulturą.
To stwierdzenie oparto nie na wymysłach lub założeniach, ale na faktach, które zaginęły, zaciemnione przez pustosłowie niektórych historyków i filologów; opiera się ono na wnioskach z naturalnych praw bytu, i na ściśle krytycznej analizie Obrazów w podaniach starożytnych.
Od niepamiętnych wieków, starożytne podania i legendy były przekazywane z pokolenia na pokolenie, z Rodu do Rodu. W każdym Sławiańskim lub Aryjskim Rodzie zachowała się swoista część starożytnego Świata Obrazów.
Liczni czytelnicy mogą powiedzieć: „Po co wam potrzebne dawno zapomniane Stare Podania, w których zrozumiałych słów już nie pozostało. Są nowe, współczesne dzieła, które należy czytać, a nie zawracać sobie głowę jakimiś zapomnianymi, starożytnymi i nie wiadomo skąd wziętymi starociami”.
Ale przyszedł czas dla nas, potomków Wielkich Świętych Rodów, przybliżyć się ku pierwotnej Wiedzy, ku bardzo starożytnemu i bardzo bogatemu Dziedzictwu Przodków, ku naszym przepięknym Starożytnym Tradycjom i specyficznej, niepowtarzalnej Kulturze.
Nasze drukowane i rękopiśmienne wydania, opisujące ogólne, ale pełniejsze świadectwa o starożytnym Świecie Obrazów, wcześniej były niedostępne dla większości czytelników, bo wiele stulecia trwała Noc Swaroga.
W tym ciemnym czasie, ludziom były dostępne tylko drobinki starożytnego Świata Obrazów, przeważnie były to rzadkie prace Afanasiewa, Bażowa, Łomonosowa, Iwanowa, Aristowa i innych rosyjskich badaczy starożytnej literatury, które w pojedynczych egzemplarzach zachowały się w licznych archiwach lub są zakurzone na półkach prywatnych bibliotek.
„Źródło Życia” i „Biała Droga” to stosunkowo małe w objętości, ale wielkie w treści starożytnych Obrazów, pierwsze jaskółki, które powracają do swego ludu. Można długo spierać się o to, na ile starożytne są te podania, ale należy zagłębić się w swoje serce i zobaczycie, że liczne z tych podań jest już wam znanych. Jedne ze swego wczesnego dzieciństwa, kiedy dziadkowie i babcie opowiadali to lub coś podobnego przed snem, drugie ze starożytnych ksiąg, które zachowały się w starych babcinych kufrach.
Nie ważne z którego starożytnego źródła jest wzięta Rodowa i zapominana Mądrość, ważne jest to, że nasi Przodkowie zachowali ją do naszych czasów i stała się ona dostępną dla wielu ludzi, którzy zdecydowali się powrócić do swoich starożytnych korzeni, przybliżyć się do swojego, a nie cudzego Dziedzictwa Przodków.
W drugiej części księgi, w Dodatkach, na wasze prośby publikujemy nasze Rodowe „Opowieści”, dodatkowe informacje, a także wiersze, w których widzimy, że Ruski Duch jest żywy, i przedłuża życie.
Mamy nadzieję, drodzy Czytelnicy, że w Czwartej księdze z serii „Sławiańsko-Aryjskie Wedy”, znajdziecie odpowiedzi na te pytania, które interesują Was w życiu. Chcemy życzyć wszystkim Wiedzy, Miłości, Dobra, Radości i Mądrości Wielkiej.
Źródło życia
W starożytnych i sławnych czasach
na błogosławionej Midgard-Ziemi,
w żyznej starożytnej krainie,
w starożytnej i potężnej Asii.
Która leżała na wschodzie Ziemi
od Ripejskich Gór i rozciągała się
za granice Morza h’Aryjskiego,
i od Zimnego Morza Daaryjskiego
do najwyższych Himawat-Gór.
Żyły Cztery Wielkie Rody Asów,
potomkowie starożytnych Jasnych Bogów,
Cztery Wielkie Rody Rasiczów.
Wielcy i wielcemądrzy Asowie
zaczęli przesiedlać się do Asii
ze Świętego Kraju Daarii
w starożytnych i sławnych czasach.
I zaczęli Rodami żyć-zamieszkiwać
w tej żyznej starożytnej krainie
od początku czasów dobrobytu,
kiedy jeszcze nasi Wielcy Praprzodkowie
widzieli na nocnym niebie trzy księżyce.
Starożytni i mądrzy Wielcy Asowie
nazywali tę żyzną krainę
Świętym Krajem, Krajem Rodów Asów
lub Ziemią Świętej Rasy.
Wieloliczne Rody mądrych Asów
przybyli to tej żyznej Krainy Asii
ze Świętego Północnego Kraju.
Gdzie nasze Trójświetlne Jaryło-Słońce
nie chciało odchodzić na odpoczynek,
aby obserwować dobroczynne czyny
wszystkich Jasnych Niebiańskich Bogów
i dzieła ich przepięknych potomków
na żyznej Midgard-Ziemi.
Początkowo wieloliczne Rody
starożytnych i mądrych Asów osiedliły się
tylko wzdłuż Irija najcichszego,
niosącego swoje białe czyste wody
po błogosławionej Midgard-Ziemi
na Północ ku Wielkiemu Krajowi Daarii,
bo ziemski Irij był przedłużeniem
majestatycznego Niebiańskiego Irija,
którego nazywali także Drogą Peruna
lub Mleczną Rzeką z muślinowymi brzegami.
Majestatyczny i przepiękny Niebiański Irij
upiększający całą Swargę Przeczystą
spadał z bezkresnych niebios
na Irijskie Góry w Wielkiej Asii.
On niósł w sobie po Midgard-Ziemi
Życiodajną Moc Swargi Przeczystej,
napełniając łaską Świętą Ziemię
starożytnych i wielcemądrych Asów,
i ludy Rodów słusznie nazywali go
Czystym Źródłem Życia.
Ze względu na niebiańską czystość wód
dostojnego najcichszego Irija,
zamieszkany przez starożytnych i mądrych Asów
urodzajny kraj nazwano Białowodziem.
Stary Wsiesław takie nam słowo mówił:
Jak w Ojczystym Kraju w Białowodziu
W Świętej Ziemi i w Boskiej
Płynął szeroko Irij-Ojciec
Pełnowodny płynął ku Daarii.
Z Irijskich gór torował on swoją drogę,
Przez tysiące wiorst ku błękitnemu morzu,
Przez lasy on płynął i dąbrowy
Karmił źródła, małe rzeczki.
Wiele widział na swojej drodze
Oglądał piękno na Midgard-Ziemi
Zachowywał ciepło Jasnego Słońca
Darował go Sławnym Rasiczom.
Ale na wielkich i sławnych przestrzeniach
Świętego i żyznego Białowodzia,
oprócz czystego Źródła Życia,
znajdowały się jeszcze potężniejsze źródła
dające wielkie Życiowe Siły.
A wielcemądrzy Rasicze nazywali je:
Najwspanialszymi Źródłami Życia.
Tymi niewyczerpalnymi źródłami
Życiowej Siły były dla Rasiczów
Starożytna Wiara swoich Praprzodków
i cenne Źródło Życiowej Siły.
Ta Starożytna Wiara Praprzodków
podtrzymywała wieloliczne Rody
wszystkich potężnych i Sławnych Rasiczów,
w czasach ciężkich trudnych latach
i surowych życiowych doświadczeniach.
Ta Starożytna Wiara Praprzodków
obejmowała wszystkie dziedziny Życia
wszystkich starożytnych Rodów Wielkiej Rasy
i wszystkich potomków Rodu Niebiańskiego.
Z niej nieustannie czerpali
Starożytną Mądrość i Wielką Moc
dla swoich twórczych czynów.
W Starożytnej Wierze wieloliczne Rody
bardzo potężnych i Sławnych Rasiczów
znajdowały odpowiedzi na wszystkie pytania,
jakie pojawiły się w ich błogim życiu.
I opowiadany był ten przekaz-słowo
o wielkim Źródle Życiowej Mocy,
w dalekich i starodawnych czasach,
kiedy na bardzo wielkie targowiska
wielkiego Wiendogardu Irijskiego
zjeżdżali się synowie Rodów Rasy Wielkiej
i liczni potomkowie Rodu Niebiańskiego,
ze wszystkich krajów i skrajów ziemskich…
I przed początkiem wielkich targów,
wszyscy oni przychodzili w Kapiszcze Roda
i Swiatiliszcza wszystkich Jasnych Bogów.
I składali bezkrwawe ofiary,
Dobremu i Najświętszemu Bogu Rodowi
i swoim Jasnym Rodowym Bogom,
i wszystkim Niebiańskim Bogom-Obrońcom,
za jeszcze jedno dobre i urodzajne lato.
Potem były bardzo urodzajne czasy
we wszystkich obszarach Białowodzia i Rassenii,
gdzie sławnie żyli i trudzili się
mądrzy synowie Rodów Wielkiej Rasy.
Wszyscy niebiańscy Bogowie i Matka-Natura
szczodrze obdarowywali swoich potomków,
wielkich pracowników-twórców…
Wielka dobroć i opieka
ku wszystkim żyjącym ze swej pracy
pochodzi od Wielkodusznego Boga Roda,
szanowali mieszkańcy Wiendogardu Irijskiego
i czcili go ponad innych
Trójświetlnych Niebiańskich Bogów i Bogiń.
I organizowali na cześć Jasnego Boga Roda
wielkie targi i radosne uroczystości.
I przychodzili na te wielkie targi
ze wszystkich uroczysk i Skitów Urmanskich
mądrzy srebrnowłosi Starcy-gawędziarze.
Aby opowiadać ludziom Mądrość Starożytną,
którą zachowały ich Rody w przeciągu
wielu tysięcy pokoleń Rasiczów…
I zebrało się w tych radosnych i szczęśliwych,
urodzajnych i pamiętnych czasach,
przewielkie mnóstwo ludu
z dalekich i bliższych Rodów Rasiczów.
Aby posłuchać melodyjnych podań
sławnego i mądrego wołchwa Ratimira,
przezwanego Słowikiem z powodu melodyjnego głosu.
Powiadał Ratimir wszystkim zebranym ludziom,
Wieści Starożytne, Wieści Sławne,
Wieści Mądre i Przepiękne.
Wieść Pierwsza
To nie Czas Ptaka kolorowego przeleciał,
To nie Matka Swa nad Midgardem krążyła,
To samo Wielkie Życie tę pieśń ułożyło.
Nie Jaryło-Słońce oświecało rzeczywistość tej pieśni,
a Złoty i Jarowielki Dażbog-Słonce,
który zrodził Życie, na Ingard-Ziemi.
A ta Ingard-Ziemia, w Swardze Przeczystej
Cała rozkwitała cudownym kwiatem,
Pachnąca najczystszą Mądrością swoją,
Która licznymi strumieniami rozpływała się
Po pobliskich Ziemiach Jasnych Światów…
W tych dalekich i starodawnych czasach,
Kiedy liczni Przodkowie naszych Praprzodków
Ze wszystkimi Bogami niebiańskimi bratali się
I nowe ziemie w Swardze zasiedlali,
Narodził się na przepięknej Ingard-Ziemi,
Pod baldachimem łagodnego Dażdbog-Słońca,
Młodzieniec bardzo piękny i przystojny.
Otrzymał on Światło od Dażbog-Słońca,
znajdując się w rękach Ojca z Matką,
A od nich otrzymał Miłość czułą…
Obejrzał cały Świat, w którym był urodzony,
Podniósł on rączki ku Swardze Matce,
I nazwał Ojciec syna imieniem,
Ładaad chłopczyka narodzonego.
Obdarzony został on Cudowną Mocą,
Mocą Waleczną, Mocą Sławną,
To był Boży Dar, Dar od Swaroga…
Pod nadzorem ojcowskim Ładaad wzrastał,
poznawał Świat, Mądrość Starożytną.
Od Siwych Dziadków poznał Źródło,
w którym Świat był pierwotnie zrodzony…
I do kręgu lat Ładaad dowiedział się,
o innych Światach w Swardze Matce,
jak w tych Światach płynie Życie,
jak spełnia się tam Wola Boża…
W błękicie nocy, kiedy księżyce śpią,
spoglądał na gwiazdy, rozmyślając.
W inne Światy wbijał swój wzrok
i Dusza rwała się w ślad za myślami.
Ale przestrzegał Rodowej Zasady,
Aby dwa kręgi lat przebywać z Rodzicem.
Od Ojca powinien dowiedzieć się,
Jak postępować według Sumienia…
Gdy nadeszła pora, stać się dojrzałym,
Mocą napełniło się młodzieńcze ciało,
Ładaad poszedł, po Ingard-Ziemi,
szukać swego Przeznaczenia i Towarzyszy.
Z lekkim sercem wyprawił się w drogę,
Za Przeznaczeniem swoim z dążeniem,
I z Rodzicielskim Błogosławieństwem…
Początkowa droga, jak nakazuje Zasada,
Prowadziła Ładaada do Świętego Lasu,
Gdzie w ciszy lasów stał Skit-Swiatiliszcze.
W skicie leśnym mieszkał starożytny Starzec,
Znał on Bogów, wszystkie Światy z gwiazdami
Doświadczenie życia swego prowadziło go przez wiele lat.
Starzec mieszkał w lesie dziewięć Wiecznych Lat,
taka bowiem była Najwyższa Wola Swaroga.
W tym skicie leśnym, Ładaad przeżył
osiem długich lat i trzy miesiące
poznawał istotę mnóstwa rzeczy…
Odnosząc sukcesy w trudach tworzenia w słodyczy
i mądrość poznawana w medytacji,
był u starożytnego Starca na naukach.
Starzec odkrył przed nim Istotę Wszechświata,
jak urzeczywistniło się Prawo Bogów Światła, i
Życie rozkwitało na dalekich ziemiach…
I w czasie Nauk Ładaad dowiedział się
o Ośmiu Drogach, które leżą między gwiazdami,
jak biegnie na nich ulotny czas…
Miernicza droga połączyła Ingard i Midgard,
Światy Złotych Słońc w jednym rękawie.
Aby przebyć tę drogę należy odwiedzić
wiele ziem w pobliżu jasnych gwiazd
Midgard Duszę zwał korowodem snów,
bo zebrał Mądrość wielu gwiazd,
którą chronią zamieszkujący ten Świat.
W tym dalekim Świecie, bliskim Granicy
jest Źródło Życia na Świętej Ziemi
ono karmi Dusze żyjących na Midgardzie…
Ale wiele czasu w Swardze upłynęło
i zmieniło się Życie, na tej Midgard-Ziemi
gdzie niegdyś przywiodła, Rasy cudowna Droga.
Dla czterech Światów Rodzimym stał się Midgard
i podzielił się Świat na mnóstwo ludów,
gdzie każdy zachowywał tylko pamięć o Bogach.
Stopień ruchu naszego Świata
po Swardze Przeczystej był pierwotny,
ale jego droga często przekracza Granicę…
I Bogowie bez ustanku spoglądają na Midgard
Chronią Źródło Życia od tych którzy urodzili się
w Piekielnym Świecie, który jest w Głębokiej Otchłani.
Złote Wajtmary ten Midgard ochraniają
przed siłami nieznanymi z Mroku pochodzących,
Aby nie popełniali oni czynów nieprzyzwoitych.
Nieumarli i Nieludzie i wszelkie Biesy
Starają się napić ze Źródła Życia,
aby w mocy być równymi ze Swargą.
Sumienie, jako Najwyższe Prawo Wszechświata
Nakazuje ochraniać wszystkie Źródła Życia
Aby rozwój w Swardze wzrastał…
I Bogowie niosą na Midgard swą Mądrość
ku Światłu potomków swoich prowadząc, ku temu,
aby tylko Sumienie okazywało się miarą.
Z różnych Czertogów Swarożego Kręgu
Na Midgard zstąpili Jaśni Bogowie
I każdy ludom dawał pouczenia…
Dla prawego Życia w Ciemnych Czasach
Kiedy ten rękaw znów powróci do Światła
I Bogowie ze Swargi powrócą do Potomków…
Tak pouczał Ładaada ten Starzec, w skicie,
co stał wśród Świętych Drzew
dających Siły w długim poznaniu…
Minęło wiele lat od tej błogosławionej pory
dorósł-zmężniał Ładad na Ingardzie
i wypełnił wszystko, co nakazano Rodom…
Zabrał w jedno współbraci-towarzyszy
na niewielkim ognistym wajtmarze
Los wiódł ich, z Ingardu po Świecie…
Mierniczą drogą mknęli przez Swargę
poznawali wiele Światów i ich losy
i wkrótce przybyli na Midgard…
Ze czcią i honorami ich powitali
Głowy Rodów i słudzy Słońca,
Co zamieszkiwali Świętą Ziemię…
Zaprosili do zamieszkania w Asgardzie na Iriju,
oczami ujrzeli piękno Białowodzia,
ucieszyli rozmowami starszych Rodów.
Jednomyślnie ustalili zebrać się-Towarzyszom broni
To zaproszenie z czcią przyjęli,
Czym sprawili radość Rasie Wielkiej.
Podwójne dziewięć dni trwała wielka uczta
na sławę przybyłych z dawnej Praojczyzny
gdzie mieszkały Rody Starożytnej Rasy…
Ale czas minął i uczty ucichły
po różnych krajach całej Ziemi Świętej Rasy
zbierali się towarzysze broni w drogę.
Zobaczywszy na oczy cudowną ziemię
zdecydowali w Kręgu Równoprawnym,
aby potem wszystko opowiadać jeden-drugiemu.
Tylko Ładaad pozostał w Asgardzie
Na prośbę Obrońców Mądrości Starożytnej
Rozmawiając z nimi o wieczności Życia…
On poprosił ich aby opowiedzieli o miejscu
gdzie jest zachowane Źródło Życia
aby poznać prawdę o jego Mocy…
Na to pytanie nie odpowiedzieli Starcy
cień zamyślenia okrył ich twarze
i milcząc rozeszli się z dąbrowy…
Kilka dni Obrońcy Mądrości
Wiedli gorący spór na ten temat,
Czy można gościa dopuścić do Źródła…
Albo czy jego dobroć to tylko sztuczka,
aby dostać się do Źródła Życia,
aby popełniać tam niegodziwe uczynki…
Wciąż jeszcze w pamięci jest żywe zdarzenie,
jak przybysze z Piekła próbowali
napić się ze Świętego Źródła Życia.
Podszywali się oni pod Strażników
przybyłych na Midgard z Rady Trójświetlnej,
która Mądrością wiele Światów oświetlała…
Spór rozwiązał Darisław wielcemądry,
najstarszy z długowiecznych,
który przeżył już sześć Kręgów Życia.
Przed zaprowadzeniem gościa do Źródła
musiał on powiedzieć Słowo Przymierza,
które odkrywa sens wszechświata…
Ładaad i Darisław na długo skryli się
przez wzrokiem ludzkim w Świętym Gaju
gdzie wyjawił Starcowi Słowo Przymierza…
Ładaad oddał chwałę wszystkim Strażnikom
za to, że chronią Źródło Życia
przed wszystkimi nieumarłymi wychodzącymi z Piekła.
Wręczył on Strażnikom dary z Ingardu
z czystego serca, według jasnego Sumienia,
aby znikł niepokój z ich serc…
Wielcemądrzy Starcy przyjęli dary
umieścili je w Swiatiliszcza Kapiszcz,
aby oglądali je ludzie Rasy…
A za najpiękniejszy i najpotrzebniejszy dla Rasy
uznali Kodeks Jasnych Przykazań,
zapisali je runami w Santiach…
Wasz Rodzinny Związek, który jest pogłębiony
przez Starożytną Wiarę Praprzodków waszych,
niech będzie budowany na wielkiej regule,
niosącej Duchową Swastykę.
Wiedzcie, że Równowaga wlewa się
w przeciwległe Czertogi Kręgu Swa,
oprócz swastycznego i trójswastycznego,
bo te niebiańskie czertogi rodzą
nie Równowagę, a wzajemną miłość i płodność.
Chrońcie ludzie w wielkich
i małych Rodach waszych
Starożytną Mądrość Praprzodków waszych
i niebiańską Mądrość Jasnych Bogów waszych.
Najwyższa niebiańska Prawda Swargi
staje się dostępną i zrozumiałą
tylko dla tych z ludzi Rasy Wielkiej,
którzy dążą do szczytów stworzenia,
wznosząc się po Najwyższej Złotej Drodze
Duchowej i Duszewnej Doskonałości.
Chrońcie najwyższą niebiańską Prawdę
przed Ciemnymi Mocami i przed niewiadomymi ludźmi
ze śpiącymi Duszami
i z czerstwymi sercami.
Bo zawładnąwszy Mądrością o najwyższej Prawdzie,
wypaczą oni niebiańską Prawdę Swargi
i ukryją przed wzrokiem szukających Złotej Drogi
Duchowej i Duszewnej Doskonałości.
Przekazujcie Mądrość dobrego stworzenia,
którą chronią Rody wasze, dla potomków waszych.
I niech przechodzi ta Mądrość
od Ojców do synów i od Dziadków do wnuków.
Chrońcie piękno Rodzimej Ziemi waszej
dla potomków starożytnych Rodów waszych,
pomnażając piękno Rodnej Ziemi,
ku sławie Bogów i Przodków waszych.
Nie dopuszczajcie zła i gniewu niesprawiedliwego
do Dusz waszych, bo zaciemnią one Dusze wasze,
i serca wasze staną się czerstwymi.
Nie słuchajcie głosu tych ludzi, którzy mówią,
że została utracona Najwyższa Prawda Swargi
i Mądrość Jasnych Bogów waszych,
ponieważ oni sami nie wiedzą,
co głoszą, bo nie można
stracić tego, co jest związane
z Duszami i sercami waszymi.
Świętym obowiązkiem każdego mężczyzny
ze starożytnych Rodów Rasy Wielkiej
i wszystkich potomków Rodu Niebiańskiego
jest zrodzić synów, aby zostali oni
przedłużycielami starożytnych Wielkich Rodów.
Wielkim obowiązkiem każdego mężczyzny
z Rodów Rasy Wielkiej — zrodzić córki,
bo im przynależy rodzenie dzieci
dla przedłużenia starożytnych Wielkich Rodów.
Tak mówił Ładaad przed Starszymi
Co chronią całą Mądrość Midgardu
dla wszystkich pokoleń Rasy Wielkiej…
Gdy tylko zostało zapisane ostatnie słowo
do Starców przyszedł Darisław Wielcemądry
Przyprowadził on Ładaada do Źródła…
Szli oni Tajemną Ścieżką po spirali
Jednocześnie prowadzili między sobą rozmowy
i uważali, aby nie dostrzeżono ich śladu.
Jak tylko ścieżka przywiodła ich na miejsce
Zniknął Darisław wśród Świętych Drzew
Zostawiwszy gościa przy Krynicy Przymierza…
Napił się Ładaad ze Źródła Życia
I objawiły się w nim nieznane Moce,
Które były dane od Początku przez Jasnych Bogów…
Poznawszy wszystkie Moce, które się w nim obudziły
Natychmiast wysławił Roda Niebiańskiego
I z Darisławem wrócił do Asgardu…
Ładaad przebywał między wieloma ludami
W różnych krajach przepięknego Midgardu
Wszędzie poznawał stworzenie Boże…
Współbracia-towarzysze znów zebrali się wszyscy,
Opowiedzieli sobie nawzajem wszystko, co poznali,
A po pożegnaniu, odeszli do Swargi…
Na tym zakończył Ratimir swą pieśń,
Wieść błogosławiona pozostała w sercach,
na ustach, i w Rodach zachowana…
Na następny dzień na targach Wiendogardu,
przybyłym ludziom kontynuował opowieść
i nową wieść powiedział ludom…
Wieść Druga
W tych dalekich i starodawnych czasach,
Walczyło Czyste Światło z Mocą Piekielną.
Zrodziło ono Życie w Swardze Matce,
Piękno Światło niosło w Pierwotny Świat.
Ale Ciemne Moce nie chciały ustąpić
i powstało Piekło przeciw Światłu Boskiemu.
Zapragnęła Ciemność, Swargę opanować,
wszystkie Światy skierować na Ciemną Drogę.
I nie pozwolić aby Piękno ogarnęło cały Świat,
A zasiać w nim spory i waśnie.
Odgłosy bitew przeniknęły w Świat,
Który był zamieszkany na Midgard-Ziemi.
Na samym Pograniczu była ta ziemia
I na niej żyła Rasa Światła Czystego.
Pamięć zachowała wiele czasów,
W węzły związawszy drogę byłych bitew.
O Bogach i rycerzach wspominają ludzie,
Jak chronili na Midgardzie pokój.
Tysiące lat minęło, od zniszczenia Lelii,
Która świeciła na niebie nawet w boży dzień.
Lelia nad ziemią, Ciemność zebrała siły,
Aby zniszczyć Midgard, Wolność u Bogów.
Tarch dowiedział się o planie i zniszczył Lelię,
I wszystkie armie ciemne zmiażdżył Dażdbog.
Ale minęły wieki i znów Moce Piekła
Przenikały na ziemię, i czyniły zło.
Rycerze i Bogowie walczyli z Piekłem zaciekle
Nie oszczędzali życia, aby stłumić Ciemność.
Bitwy były długie, tylko Bogowie pamiętają
Ilu w tych rzeziach rycerzy poległo.
Wielu nie wiedziało, o co chodzi w tej rzezi
Ile krwi-rudej wylało się na ziemię.
Ale zachowali wierność, wobec Światła i Swaroga
Broniąc Źródło Życia przed najazdami zła.
Jedno podanie, zachowało się o bitwie
Jak Radmir-Wojownik ochronił Źródło.
To zdarzenie miało miejsce przy twierdzy Arkolny,
Która ochraniała osady, na południe od Ripejskich Gór.
Kiedy setki wojowników wyruszyły w Skitię,
Aby chronić granicę od ataków.
W Arkolnie pozostał tylko ranny wojownik,
Nad którym wołchwowie odprawiali rytuały.
Zamknęli mu wszystkie rany po cięciach,
Które Radmir otrzymał na pograniczu.
Nikt nie mógł wiedzieć na jak długo odeszli
Sławni rycerze w Jasną Skitię.
Droga do pogranicza jest długa, nie krótka,
Miesiąc dla jeźdźców, a dla piechurów dłuższa…
Życie płynęło spokojnie we włościach Arkolny,
Dawno nie było napadów na Źródło.
Wołchwowie uleczyli wszystkie rany Radmira,
Każdego dnia prowadzili go do Źródła.
Ale skoro kruk przyniósł mroczne wieści,
Że wróg skrada się do Źródła Życia.
Wołchwowie postanowili powiedzieć w Arkolnie
O mrocznych wieściach, które stały się dla nich wiadome.
Z Rodami postanowili, jak postawić przeszkody,
Aby zniszczyć ten mroczny zamysł.
Radmir pokłonił się mężom wielcemądrym,
Przedstawił im do przemyślenia swój plan.
Zasiać pola wokół Źródła Życia
Cudowną trawą, która nazywa się Swarożą.
Ona ukryje przed wrogami to Źródło,
I wrogowie zginą od Swarożego Gniewu.
Ta cudowna trawa, jak głosi podanie,
Rodzi widzenia z naszych myśli.
I każdy, wdychając aromat cudowny,
Według Woli Swarożej sam sobie czyni Sąd.
Dawno tej trawy nie widziano na świecie,
Tylko Żercy przechowują te nasiona…
Spierali się długo wołchwowie srebrnowłosi,
Siać trawę czy zebrać zastępy.
Dij Swiatogor rozwiał wszelkie wątpliwości
Nakazał wykonać obydwie decyzje.
Radmirowi wydać nasiona ze spichlerza,
Aby zasiać pola wokół Źródła.
A za dwa tygodnie zebrać zastępy,
Aby ochraniać Arkolnę przed wrogami..
Wszystko zostało wykonane według słów Dija
Wszystkie pola obsiane i armie zebrane.
Dij Swiatogor potajemnie powiedział Radmirowi
O cudownej trawie i cennym Źródle.
Jak Źródło Życia, wszystkim daje Siły
Ludziom, Bogom i różnym roślinom.
Co objawia ono w istocie każdego,
Jakimi darami ono Życie obdarza…
W Bogach objawia ono ukryte Moce,
Ludziom daje według ich myśli.
Tajemnice narodzin traw wokół Źródła
Dotąd nieznane były wszystkim ludziom…
Każda roślina będąca obok Źródła
Zmieniała właściwości i pierwotny wzrost.
Grzyby rosły do arszin nad ziemię,
Ale ich ciało stało się kamienne.
Ostnica-trawa rosła do piędzi,
A jagody śpiączki urosły jak drzewa.
Co stanie się ze Swarożą trawą,
Kiedy nadejdzie czas i pojawią się pędy?
Czym obdarzy trawę Źródło Życia
Na to pytanie Żercy nie znają odpowiedzi.
Pozostaje tylko powierzyć się w ręce Boże
I przygotować się na spotkanie z wrogami…
Dwa długie tygodnie minęły niezauważalnie,
Trawy Swaroże wyrosły na pół miary.
Nikt z Rodów nie chodził do Źródła,
Tylko Radmir widział cudowną trawę.
Ze wzgórza kierował on wzrok w doliny,
Mając nadzieję ujrzeć zbliżającego się wroga.
Na początku siódmego tygodnia od zasiewu,
W dali zakłębiły się tumany pyłu.
To wrogowie mknęli na koniach, jak cienie,
Mając nadzieję potajemnie dotrzeć do Źródła.
Pozostały tylko dwa wschody Jaryły
I wróg dotrze do Źródła Życia.
O tym powiedział Radmir Swiatogorowi
I Starcom-Żercom, którzy byli w Kapiszczu.
Żercy przyjęli w kręgu wojenne słowo
I prośby do Bogów kierowali na wszystkich miejscach.
Swiatogor przekazał Radmirowi swój pocałunek
I dobre słowo idącym na drogę walki.
I udał się Radmir do Źródła Życia
Swoje ciało ukrył pod kolczugą.
Zasadzkowy schron sprawił w dąbrowie
Nikt nie przemknie i nie ucieknie przed wzrokiem.
W pobliżu schronu, na polanie przy Kamieniu,
Cenne Źródło Życiowej Mocy.
Otworzyło w Radmirze istotę Życia,
Więź Rodową otworzyło z jego Przodkami.
Stanęli oni wokół niego gęstym obozem,
Każdy mówił rady wielcemądre.
Jak wytępić wszystkich wrogów Czystego Świata,
Jak chronić to cenne Źródło.
Zbliżała się północ w cennej dąbrowie
Ucichły ptaki, nie słyszano ich treli.
Księżyc niebiański migotał z gwiazdami,
Oświetlał księżycowym światłem lasy i polany.
Wiatry Striboże z lichem grały
Nocny szmer krążył wśród drzew.
O północy dąbrowa napełnia się szumem
Rżeniem koni i śmierdzącym oddechem.
Mowy gardłowe z obcym narzeczem,
Mieszały się ze skrzypieniem i brzękiem oręża.
Gdy tylko wrogowie weszli na polanę
Uwagę przyciągnął aromat cudowny.
On wywołał w ich sercach niepokój
Przed ich wzrokiem powstały wizje.
Wypływały one z głębin ich umysłów
I wcielały się w płochliwe koszmary.
Przed wrogami ze schronu pojawił się Radmir
Za nim wielorzędowe powstały oddziały.
Światło Rodu Radmira, wielcemądrzy Przodkowie,
Postanowili pomóc Potomkowi w walce.
Przepiękni rycerze w lśniących zbrojach
Obnażywszy miecze rzucili się na wrogów.
Dziwna rzeź zaczęła się w środku polany,
Zjawy walczyły na równi z żywymi.
Wszystkim wrogom wszędzie ukazywali się rycerze,
Błysk ich mieczy bezlitośnie oślepiał oczy.
Rzeź mieczami do świtu dzwoniła,
W niej padli wrogowie, walcząc między sobą.
Rankiem, w promieniach wschodzącego słońca,
Radmir chodził samotnie po polanach.
Dobre słowo darował swoim Przodkom,
Za pomoc okazaną w wielkiej rzezi.
Oni uśmiechnęli się radośnie do Radmira, i,
Pogrążyli się w wieczności odchodząc przez dąbrowę.
Tak zastało ochronione cenne Źródło
Od wszelkich nadużyć i zniszczenia przez wrogów …
Na tym zakończył Ratimir swą pieśń,
Wieść o Radmirze, zachowała się we wszystkich sercach.
Będzie ona żyć na ustach Jasnej Rasy,
w rodach jej będzie opowiadana potomkom…
Na następny dzień kontynuował on opowieść
i nową wieść opowiedział wszystkim ludziom…
Wieść Trzecia
To stało się, w tym dalekim czasie,
Kiedy powracała z Drawidii Rasa.
Ona powracała do swego Białowodzia,
Do rodnych domów i do Źródła Życia.
Długo szła Rasa, obok rzadkich osad,
Gdy spotkali się w tej starożytnej Arimii.
W końcu niegdyś Sława mieszkała wśród Arimów,
I Bogowie bywali w kraju Podniebiańskim.
Dopóki ich władca nie naruszył Prawa,
Postanowiwszy pożądać wytworów Rasy.
Dostatek i szczęście uniósł Wiatr Boży,
Tęsknota i przygnębienie ogarnęły wszystkich Arimów.
Wielki Smok został pokonany w rzezi,
Gdzie próbował walczyć z Wielką Rasą.
Kiedy Letni Krąg rodził się na nowo,
Ariman i Asur nowy świat stworzyli.
Aby ich ludy, żyły w pokoju i przyjaźni,
I żadnych nieszczęść innym nie czynili.
Nie można tworzyć nieprzyzwoitych czynów,
I niszczyć twórczości marzących o szczęściu.
Nikt nie może tworzyć swej doli,
Wznosząc ją kosztem szczęścia drugiego…
Bo tak obwieścili nam od starożytności Bogowie,
Tworzyć dobro i mocno go chronić…
Drawidowie i Nagowie tę Mądrość poznali,
Kiedy nasi Przodkowie darowali im Wedy.
Oni odwrócili się od nieprzyzwoitych czynów,
Dowiedziawszy się o odwiecznych Niebiańskich Prawach…
Dobre uczynki czynić na Midgardzie,
Całej Rasie Wielkiej przykazali Bogowie.
Na Niebiańskie Prawa i Sumienie zwracając uwagę
Powinni oni działać w Ciemne Czasy.
I nauczyć żyć według Bożych Praw,
Inne ludy w przepięknym Midgardzie…
Rodom pomagała tworzyć Boża Moc,
Na dobre uczynki ich Życie naprowadzając…
Napełniało Rasę cenne Źródło,
Które było chronione w starożytnych uroczyskach…
Przewidzieli Ciemność na Midgardzie Bogowie,
I Rasy postanowiły pomóc swoim potomkom…
Dokonało się to, w starodawnych czasach,
Kiedy trzy księżyce jaśniały nad Midgardem.
W trzewiach ziemi umieszczone zostało Źródło, ale
dostęp do niego jest ukryty w dawnych uroczyskach.
W ziemskich głębinach gromadziło ono siły,
Pojawiające się na powierzchni w różnych miejscach.
Ale wieczne Źródło Boskiej Mocy
Nie wybijało w każdym kraju Świętej Rasy.
A tylko w miejscach, gdzie według podania,
Bogowie na Midgardzie umieścili Moce Życia…
Oni obdarowali Świat Boskim Zmysłem
Prowadzącym ku wielkim dokonaniom Rodu…
I oto wracając do rodzinnych rezydencji,
Z Rodnej Strony nadeszły ciemne wieści.
Wrogowie tajemnie wtargnęli w granice
Niszcząc Świątynie przy Morzu h’Aryjskim.
Ich celem było znalezienie cennego Źródła,
Aby na wieki pozbawić Rasiczów Mocy…
Siedem kręgów śpiesznie wyruszyło w drogę
Bez wytchnienia jechali na koniach złotogrzywych.
Przez sześć dni, przy h’Aryjskim Morzu,
Widzieli pożar w starożytnym Swiatiliszczu.
Na Krody złożyli wszystkie ciała zabitych,
I Ogień Święty zapalili zgodzie z obrzędem.
Spożywszy triznę po Obrońcach Światła,
Na poszukiwanie wrogów pomknęły dwa oddziały.
Jednym dowodził Irisław wielcemądry,
I trzy dziewiątki rycerzy było razem z nim.
Ich oddział wyprawił się do wschodnich ziem,
Leżących za morzem, na wschodzie Jaryły.
Tam Rasicze natrafili na ślady wrogów,
Prowadzące do starożytnego Źródła Życia.
Ale wróg nie ujrzał, tych cennych śladów,
Po których wołchwowie chodzili do Źródła.
Chochlik wodził ich w kółko po lesie
Próbując wciągnąć do wody w bagno.
Drogami nieuczęszczanymi przy wzgórzu Białokamienia
Szedł Darisław na czele drugiego oddziału.
W celu, zablokowania wszystkich dróg ucieczki
Dla tych, którzy naruszyli pokój Świętej Rasy.
Trzeciej nocy, po pamiętnej triznie
Irisław odkrył obóz wroga.
Noc okryła rycerzy ciemnym płaszczem
Pomagając im podejść do obozu.
Jasne Sokoły wiedzione Bożym Duchem
Uderzyły razem na wszystkich obcych wrogów.
Wielu wrogów uciekło z pola bitwy,
Mając nadzieję ukryć się przed Prawem Zemsty.
Ale w ciemnych lasach przy wzgórzu Białokamienia
Na wrogów czekała drużyna Darisława.
Nikt z wrogów nie uszedł przed zapłatą,
Według Sumienia każdemu było oddane.
Gorzka lekcja niech da wrogom naukę,
Że Ziemia Święta Rasy zła nie wybacza.
Na tym zakończył Ratimir swoją pieśń,
Będzie ona żyła w sercach całej Rasy.
Będą ją opowiadać w Rodach potomkom,
a także na targach przy Białokamieniu…
Biała Droga
Idą ludzie po drodze swego życia
I nie wiedzą, po co oni urodzeni.
Dlaczego Bogowie posłali ich do Świata Jawi,
Jaki jest cel w życiu i co jest po nim.
Dokąd zaprowadzi ich ta życiowa droga,
Czy to do Białego Światła, czy to do Ciemności.
Takie myśli nie opuszczają człowieka,
Od narodzin w Świecie Jawi, i do śmierci.
I te rozmyślania wcale nie są dziwne,
Bo czasy teraźniejsze — Noc Swaroga.
Ta Noc Swaroga nie znajduje się na dworze,
Ona w sercach ludzkich leży.
I jeżeli ktoś zapomni swego starożytnego Rodu,
To i nocna mgła na jego serce spadnie.
I absolutnie nikt, oprócz samego człowieka,
Nie będzie w mocy rozegnać nocnej ciemności.
I dokąd człowiek nie pozna Światła, i
nie podąży za nim po Białej Drodze,
Do tej samej pory, ta nocna Ciemność
Będzie żyła w sercach ludzkich.
Bo najzacieklejsi wrogowie ludzi,
Gromadzą się w ich sercach, i w ich Duszach.
I tylko ludzie swoimi czynami,
Które są nakierowane na dobrobyt Rodów.
Będą mogli wyrzucić z Siebie, całe to Zło,
Które zasiedliło się w ich Duszach i Sercach.
Lenistwo i Obżarstwo i Pragnienie cudzego
Zamraczają cały Umysł ludzki.
I ludzie więcej nie widzą Białej Drogi,
A wędrują niespokojni po Świecie.
I wszystkie ich poszukiwania będę zmarnowane, bo oto,
Chłód Ciemności skuł ich Serca i Dusze.
Wielkie Odrzucenie i Tęsknota śmiertelna,
Zaczynają gryźć od środka ludzi.
Tylko powrót do swoich starożytnych korzeni,
Pomaga powrócić na Białą Drogę.
Tę drogę, ludzie zaczynają w Swardze,
I tylko wtedy trafiają do Jawnego Świata.
Bogorodzica Dżiwa rodzi ich Dusze,
Darując na życie największą Mądrość.
Szybko Dusze lecą ku Czertogom
I na Ziemie kwitnące potem trafiają.
Dusze do życia wybierają sobie Rody,
Aby narodzić się w tych Wielkich Rodach.
I być pod spojrzeniem Wielkich Bogów,
Których opieka Rody ochrania.
Wielka Makosz Losy ich połączy,
Ze Światami, Bogami i silnym Sumieniem.
Narodzenie w Jawi, wiedzie ich ku tworzeniu,
I daje pragnienie do życia Duchownego.
Poznanie całej Swargi i Świata Ziemskiego,
Dla człowieka zaczyna się z Mądrości Rodu.
Mądrość ta — nie stosowana, odwieczna,
Ona z pierwotnych korzeni Rodu pochodzi.
Ale wszystkich prowadzi do nadchodzących czasów
Po Białej Drodze, która przenika do Prawi.
Różne ludy mają Swoją Drogę-Przeznaczenie
I w różnych Światach czekają na ich powrót.
Dla Rasy Wielkiej przygotowana jest Biała Droga
I tylko ona ku niemu prowadzi.
Do sławnych Światów, które są napełnione Światłem
Do Światów gdzie potomkowie spotykają ich Bogów.
Związek nierozerwalny między Światami w Prawi,
I światło pierwotne dano im od początku.
Dusze dążą tam od narodzenia w Jawi,
Ale nie każda Dusza tych Światów dostępuje.
Bo Ciemne Moce, z Przedwiecznych Światów,
Starają się wszystkie Dusze zawlec do swego Piekła.
Krzywdą i pochlebstwem, obżarstwem i żądzą
Starają się codziennie napełniać Dusze.
Żeby błądzili, i pędzili w ciemności,
I nie doświadczyli swej cennej Białej Drogi.
A ta droga nie jest łatwa, ona jest sławnym zapałem,
Trudem Twórczym i Wiarą Starożytną.
Każdy narodzony zaczyna tworzyć
Istniejący Świat według Swarożych Praw.
W dzieciństwie szałasik z gałęzi drzew,
Lub Zamek piaskowy na brzegu rzeki.
A potem, zgodnie z wolą Rodziców,
Dla dobra Rodów zaczyna tworzyć.
Tylko w trudzie, tworząc tylko dobro,
W Jawi narodzony, osiąga Białą Drogę.
Idąc po Białej Drodze, słucha Sumienia,
I starożytni Bogowie pouczają go ze wszechmiar.
Od starców Rodów uczy się całej Mądrości,
Która jest zachowywana w tych Rodach starożytniejszych.
A także poznaje narodzony tę Mądrość,
Którą w Duszę włożyła Bogorodzica Dżiwa.
Tylko poznawszy Mądrość i wzmocniwszy ciało
Rodzinny Związek zaczyna on tworzyć.
Miłość, Radość, Szczęście i starożytna Wiara,
Obdarzają potomstwem w związku świętym.
Dzieci napełniając Światłem Mądrości Rodu
Uczą je najczystszego poglądu.
Którym ogarniają ten Świat przepiękny
I poznają tajny Sens Wszechświata.
To odkrywa w narodzonych Światło Mocy,
Które oświetla Białą Drogę Wznoszenia.
Z Jawi, narodzony, dostaje się w Świat Sławi,
Gdzie Przodkowie Rodów radośnie go spotkają.
I tam przedłuży tworzenie wytworów
Które zaczął robić w Świecie Jawnym…
Ale wszystkim Ciemnym Światom nie wygodny jest fundament,
Na którym żyją wszyscy narodzeni w Świetle.
Nie podoba się im Biała Droga Wznoszenia,
I czarna Zawiść całe ich spojrzenie zaciemnia.
Im ciężko i ciasno w tym Piekielnym Świecie,
Gdzie Chciwość i Gniew wszędzie są zalegalizowane.
Tam nie ma Miłości, Dobrobytu, Szczęścia,
Tylko chciwość, w dążeniu do zysku.
Pragnienie cudzego, Oszustwo i Rozpusta,
Są jedynym sensem Piekielnego życia.
Nie znają w tym Świecie, życia dobrodusznego,
Które ostatecznie daruje tylko jedno Stworzenie.
I opuszczają swoje Piekło, Moce Ciemne,
Wzrok swój kierując ku Światom Jasnym.
Gdzie trzewia Ziemskie napełniają się bogactwami,
A żyjący tam, Kłamstwa, Oszustwa nie poznali.
I mkną oni po bezkresnych przestrzeniach,
I na Ziemie kwitnące potajemnie przybywają.
Używając Kłamstwa i słów bardzo Pochlebnych,
Bardzo przenikają w Zaufanie ku mieszkańcom.
Jak tylko zdobędą Zaufanie mieszkańców,
Zaczynają rozumieć ich Dziedzictwo starożytne.
Poznawszy wszystko co można w Dziedzictwie starożytnym,
Zaczynają wykorzystywać je na swoją korzyść.
Ogłaszają się Posłańcami Bożymi,
Ale Światu przynoszą tylko Starcia i Wojny.
Wykorzystując przebiegłość i niegodne czyny,
Odwracają młodych od Mądrości.
W bezczynności próżniaczej przyuczają ich żyć,
W nieprzestrzeganiu Tradycji ojcowskich.
I ci którzy słuchają posłańców z Piekła,
Tracą Swoją Drogę i nieśmiertelną Duszę.
Bezdrożami wędrują oni w Swoim Świecie,
Ale potem Duszę zanurzają w Piekło…
Tylko ci którzy nie zwracali uwagi na obłudników z Piekła
Ujrzą Białą Drogę, która prowadzi do Swargi.
Idący w Ciemność, w Ciemności przebywają,
Dążący do Światła, Swargę poznają.
Każdy żyjący wybiera Swoją Drogę,
Swoimi czynami otwierają Wrota.
Jednym, wrota do Swargi otworzy Bóg Weles,
Drugim, Wij do Piekła drogę wskaże…
Wyłącznie tylko żyjącym Bożą wolą,
Pomagają jak to tylko możliwe wszyscy Jaśni Bogowie…
I ludzie bezmiernie wzniosą się do Swargi,
Białą Drogą, według Praw Swarożych.
Iść tą Drogą pomaga im Sumienie,
Ono naprowadza na spełnianie czynów.
Na Sławę Rodów, na Wielkość Ojczyzny, i
odwraca od wszystkich czynów niegodnych.
Wszyscy przodkowie Rodów pomagają idącym,
Aby nie przerwała się ich nić Rodowa…
Niechodzenie ścieżkami za śmiertelną linią,
Dla tych którzy urodzili się pod światłem Jaryły.
A dlatego Biała Droga wskazuje żyjącym,
Gdzie znajdą oni wszystkie starożytne Moce…
„Kręgi Czasów”
Latopis Staroruskiej Cerkwi. Krąg 39 od U.P.G.Ś. Pater Dij Trisław-Wojownik (5495—5537)
W Lecie 5528 w miesiącu Dajlet 26 dnia, Wieszczący Kapen Ingling Trisław, syn Wielimudra, wnuk Ortaja z da’Aryjskiego Rodu Niedźwiedzia, został wybrany przez Krąg Wediczów Białowodzia Pater Dijem, i przystąpił do służby najwyższej Świętej Rasie.
Od tego dnia jego Życie upływało na tworzeniu Kapiszcz i ochronie Swiatiliszcz Białowodzia, w trosce o rozkwit wielkości Mocy Ducha wszystkich Rodów ziemi Świętej Rasy i Wielkiej Rassenii.
Od dziecięcych lat, posiadając dar przewidywania, zapobiegł wielu pojawiającym się problemom. Najwyżsi Bogowie, darując mu Wieszczbiarski Dar, odkryli przed jego oczami, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość różnych Rodów i Plemion, ale zakryli przed wieszczbiarskim wzrokiem, Życie i Los samego Trisława. Nie wiedział on, jaką Nić Losu utkała dla niego Trójświetlna Makosz-Matka.
Bardzo wiele niesprawiedliwego zła uczyniły w tych czasach Rody Rybojadów i Plemiona Arimów.
W Lecie 5526 w miesiącu Wejlet 8-go dnia, przed Jasnym dniem na Sławę Boga Wyszenia, będący Kapen-Inglingiem Kapiszcza Swaroga, Trisław i jego Kapiszczna drużyna w 56 szturmwojów, wspierana zawsze przez Wszechmocnego Peruna, zainspirowana przez Indrę Promienistego, spokrewnionego z Mądrym Wołchwem — Obrońcą Wołchałły, odparli w rzezi zaciekłej najazd Rybojadów, przybyłych do Asgardskiej Osady tatiamów pod osłoną nocy aby czynić zło, w liczbie czterech setek. W tej wielkiej rzezi, którą obserwowali wszyscy Jaśni Bogowie ze Swargi Przeczystej, nie było wśród drużyny Rasiczów ani pozbawionego siły, ani upadłego na Duchu. Liczni wojownicy Świętej Rasy znaleźli Sławę i Cześć w tej rzezi. Dwa Kręgi Rasiczów przyjął do Niebiańskich Zastępów Bóg Perun, którzy nie zawstydzali swego oręża i Tradycji Ojcowskich. Nie oparł się przeciw zadziwiającej nieustraszoności wróg, i zobaczywszy przybliżającą się pomoc Rasiczom, uciekał za Graniczną Miedzę, zostawiwszy na polu walki dwie dziewiątki Kręgów zabitych i ciężko rannych swoich rodaków. W tej zaciekłej rzezi, Trisław-Wieszczący został ciężko ranny strzałą w głowę i stracił prawe oko. Jego przyrodniego brata, szturmwoja Jara Jednookiego, znaleziono na polu broni wśród ciał mnóstwa wrogów, posieczonego mieczami, i przeszytego siedmioma strzałami, leżącego nieprzytomnym. Ale, z woli Najwyższych Bogów, jeszcze żywego.
Wysiłkami Wielcemądrzych Wołchwów i Czarodziei-zielarzy, po upływie dwóch miesięcy, w Trójświetlne Święto Trzech Księżyców, Trisław i Jar, jego brat, i pozostali przy życiu szturmwojowie-drużynnicy zostali w pełni uzdrowieni. Trisław osobiście odprawił Świąteczne Prawosławienie na pamiątkę założenia Asgardu Irijskiego i złożył całopalenie bezkrwawych Nabożeństw i Darów na Sławę wszystkich Jasnych Niebiańskich Bogów i Przodków Wielcemądrych.
W skutek zranienia, Trisław stracił nie tylko prawe oko, ale i Wieszczy Dar Przewidywania, ale w Rodach Wielkiej Rasy, nazywano go za okazane męstwo, nie inaczej jak Trisław-Wojownik.
W Lecie 5529 w miesiącu Elet 33-go dnia, w Wiendagardzie Irijskim w czasie Wielkiego Święta ku Czci Darowania przez Tarcha-Dażdboga Santi Wed, za Dijowym dziedzińcem Trisław opuścił na Świętą ziemię Kulę Wszechświata, która stała się podstawą Wielkiego Kapiszcza Roda-Prarodzica, który wysyła Dusze na Midgard-Ziemię i przyjmuje Dusze z powrotem z Midgardu, w Świecie Sławi.
To Wielkie Kapiszcze następnie budowano w ciągu Kręgu Lat i miało wysokość dwie trzecie sterty sążni, a wokół jego ścian na południową i tyle samo na północną stronę, a Kapiszcze było ozdobione wszelakimi rzeźbionymi sztukateriami, które wykonało sześć setek i siedmiu artystów. W światowej osnowie Wielkiego Kapiszcza był ustawiony Kummir Roda-Prarodzica, wyrzeźbiony ze Świętego Cedru wysoki na siedem sążni.
W Lecie 5531 Pater Dij Trisław-Wojownik zawarł handlową umowę z Harimią. Harimia przywoziła na Asgardskie targowiska sól, przyprawy i inne towary, i wymieniała je na różnorakie futra i orzechy cedrowe. Przyjścia karawan kupieckich od granicy ziemi Świętej Rasy do targowiska Asgardskiego, ochraniali szturmwojowie Asgardu, Wiendagardu, Swentogradu i Ratui. Eskorta karawan była konieczna dla obrony ich przed Arimami.
W Lecie 5535 z rozkazu Trisława-Wojownika, na trzy wiorsty od Omskiego grodu został zbudowany Rasstowy Skit, w którym wychowywały się dzieci poległych szturmwojów Świętej Rasy i którym opiekowali się Perun Wielcemocny i Tor Wielcemądry. Po zakończeniu edukacji dzieci, do Rasstowego Skitu przybywali Kmiecie, który obserwując sprawność na szrankach, wybierali sobie młodych do drużyny szturmwojów.
W Lecie 5537 Trisław, razem z Rodami Poreczenskiej Słobody, obchodził Dzień Boga Kupały. Składając bezkrwawe Ofiary i Trzeby wszelkim Trójświetlnym Bogom Rasy Wielkiej, wyśpiewując liczne hymny na Jasną Ich Sławę, w Tarijskim Swiatiliszczu na szujim brzegu Tary-rzeki, na półwiorście od Kapiszcza Bogini Tary, którą stworzył, według podania, Mądry Chan Uman przed Drugim h’Aryjskim pochodem do Drawidiii.
W samym środku świętowania, kiedy Księżyc i Gwiazdy świeciły na Niebiańskim Błękicie, kiedy korowody krążyły wokół Kummirów i Ogniewiszcz i wokół Perunowego Lśniącego Miecza, i pobłogosławieni przez Siemargła-Ognioboga mieszkańcy Porzecza przystąpili do obrzędów obmyć i oczyszczeń, składając Bezkrwawe Ofiary Bogom i Przodkom swoim, z lasu, pod osłoną nadchodzącej nocy, na ludzi, znajdujących się na uroczystościach, napadł wrogi oddział, składający się z dwóch setek Rybojadów i czterech setek Arimów, przybyłych na strugach i łodziach z wyżyn Iriju, i nadciągających od ujścia Tary w górę jej biegu. W wynikłej nierównej poboiszczy Słobożanie bronili się kto czym mógł: sztyletami, nożami, rogacinami, wszystkim czym się dało, bo bitewne miecze były pozostawione w rodowych rezydencjach, i bronili Rasicze bez strachu Rody swoje przed supostatami. Wielu mężów poniosło Sławną śmierć pod strzałami Arimanskimi, bo bronili swoich Krewnych, starców, żony i dzieci.
W nierównej walce wrogowie zabili prawie wszystkich przybyłych na święto starców, dzieci i Żerców. Najmniejsze dzieci wzięli w połon, aby potem sprzedać je w jeństwo. Z dorosłych Rasiczów, przy życiu pozostała tylko następczyni Pater Dija, Żerczyni-Wedunka Olega z Kapiszczy Bogini Tary, bo w samym środku bitwy Pater Dij Trisław-Wojownik wysłał ją po pomoc do Tarijskiego obronnego miasta, stojącego u zbiegu rzek Tary i Iriju od Lata 3502. Żerczyni-Wedunka Olega, wiedziona przez Wielką Boginię Tarę Wielcemądrą i ochraniana przez Ród Niebiański, idąc przez wiele krzaków, wzdłuż brzegów Tary widziała obce strugi i łodzie na których siedziało po dwóch strażników Arimanskich, którzy pilnowali połonnych małych dzieci.
Opowiedziawszy o nieszczęściu, które spotkało wojewodów miasta Tarijskiego, opowiedziała także o łodziach Arimanskich, stojących w schronie na brzegu Tary, na które zabierali pojmane dzieci. W ciągu godziny wszyscy męscy mieszkańcy miasta Tarijskiego: od parubków do starców, chwycili za broń. Za radą Żerczyni Olegi, wszystkie dostępne niewody zostały związane w jeden wielki niewód, i tym niewodem przegrodzili Tarę niedaleko od ujścia. Trzy dziewiątki szturmwojów, uzbrojonych w miecze i związani w jedno niewodem, ukryli się w wodach rzeki. Pozostali szturmwojowie razem z wojewodami ukryli się w przybrzeżnych krzakach. Jak tylko pierwsze łodzie się zatrzymały, zatrzymane przez niewody, napadli na nich z rzeki szturmwojowie. Jednocześnie z dwóch brzegów na strugi wrogów rzucili się drużynnicy i szturmowojowie. W trakcie rzezi Arimowie i Rybojedzi, widząc, że nie unikną sprawiedliwej zemsty, zaczęli zabijać małe dzieci. Kiedy został pokonany ostatni wróg, ze stu siedemnastu pojmanych dzieci, z woli Swaroga, przy życiu pozostało tylko czterdzieścioro. To były małe dzieci, przeważnie mające od pięciu do dziewięciu Lat od Urodzenia.
Po zakończeniu rzezi, wszystkich zabitych: i swoich i obcych, wyniesiono na brzeg przy Tarijskim grodzie. Za Gorodiszczem, dla wrogów, została uczyniona wielka Kroda, na której spalono ciała wszystkich wrogów. Rannych i poległych w rzezi Rasiczów przeniesiono na Dijów dziedziniec: rannych do leczenia, a poległych z honorem, do przygotowania na Wielką Triznę.
Ze wschodem Trójświetlnego Jaryły-Słońca drużynnicy, kobiety i starcy, mieszkańcy Poreczenskiej Słobody, udali się do Tarijskiej Swiatiliszczy. Rozdzierający duszę widok pojawił się przed ich oczami: ogromna przestrzeń była zawalona stosami zakrwawionych ciał. Swiatiliszcze Tary, Kummiry Bogów i Przodków zostały spalone. Pater Dija Trisława-Wojownika znaleziono razem z szturmwojem Jarem, a wokół nich na siedem sążni, cztery dziesiątki ciał wrogów. W prawej ręce Pater Dija była laska, na której było mnóstwo nacięć od mieczy wrogów, a w lewej ręce był sztylet, pokryty krwią wrogów. Prawa ręka jego brata Jara, była odcięta od ciała, ale i tak nie wypuściła noża. W każdym z nich było nie mniej niż dziesięć strzał i różnych kłutych ran. Zabitych wrogów spalono na brzegu Tary, utworzywszy dla nich Krodę. Ciała wszystkich Tarigorodców i Słobożan Poriecza przewieziono do Tarijskiego grodu, gdzie urządzono Wielką Triznę.
Na Kręgu Wediczów Asgardskiej Wspólnoty Białowodzia wybrano Olegę, Dissą Świętej Rasy, a na Cześć Trisława-Wojownika i ku jego Jasnej pamięci, został wyznaczony dzień w Daaryjskim Kręgolecie Cisłoboga: 26 Dajlet, dzień jego wyboru Pater Dijem. Od tego dnia trzeci dzień Wielkiego POSTu obchodzi się ku pamięci Trisława-Wojownika, syna Wielimudra, wnuka Ortaja z Daaryjskiego Rodu Niedźwiedzia.
Latopis Staroruskiej Cerkwi. Krąg 41 od U.P.G.Ś. Pater Dij Rusłan-Wojownik (5840—5896)
Od początku swojej posługi Jasnym Bogom, Rusłan, wnuk Darina, syn Mstisława, dwa miesiące: Tajlet i Ramhat, znajdował się w Asgardzie Irijskim. Cały pozostały czas, odbywał wędrówkę po Kapiszczach i Swiatiliszczach Białowodzia, w których osobiście wręczał wszystkim Kapen-Inglingom Kapiszcz i Swiatiliszcz Santie-Instrukcje i Harati Pater Dija Harija Przedwiecznego, którego później zastąpił na funkcji Zwierzchniego Żercy.
W Santiach i Haratiach Harija, zawierały się pouczenia o czujności w odniesieniu do połunocnego sąsiada, Arimii; o niedopuszczalności prowadzenia targowisk obok Grodów, Skitów i Skufów na wszystkich pogranicznych Obszarach, a tym bardziej niedopuszczalności urządzania targowisk obok Kapiszczy, Swiatiliszczy, Grodzisk i Pogost.
Wszystkie targowiska nakazywano zakładać na przygranicznych miejscach, aby Arminowie pod przykrywką kupców nie mogli osiedlać się obok Sławian-Rasiczów i nie mogli budować intryg, i stwarzać wszelkich kłopotów, i mocy Świętej Rasy badać. A ponadto, wszystkim mieszkańcom przygranicznych Osad nakazywano układać bariery i zasieki, mieć konne i piesze patrole, ustawiać placówki wzdłuż granicy aż do Wielkiego Ogrodzenia, zwanego Kitajem.
W Lecie 5878, po śmierci Harija Przedwiecznego, Krąg Wediczów wybrał Rusłana Pater Dijem. Z jego rozkazu, na cześć Pater Dija Jarija Przedwiecznego postanowiono na brzegu h’Aryjskiego morza wybudować Swiatiliszcze. Swiatiliszcze zostało wyrąbane za trzy miesiące, ozdobione rzeźbionymi sztukateriami, i Wielką Mocą Ludu została stworzona wielka Kummira Kręgu Bogów z wielkim Ołtarzem pośrodku i małymi Ołtarzami przed każdym Kummirem. Rezydencje Swiatiliszcza znajdowały się na wysokości Kręgu arszyn do namiotu i półKręgu arszyn był kopułowy namiot. Długość boków Rezydencji wynosiła piętnaście sążni z połunocnej i połudziennej strony i po dziesięć sążni z ischodniej i zachodnej. Wewnątrz Rezydencji Swiatiliszcza było mnóstwo komnat, Swiatiliszcz, klatek i piwnic, a także centralne Swiatiliszcze z Kummirem Roda z Ołtarzowym kamieniem i mnóstwem Kummirów Bogów wysokości arszyn.
W Lecie 5890, w czasie swego pobytu w h’Aryjskim Swiatiliszczu, Rusłan, razem ze społecznymi drużynnikami i oddziałami szturmwojów odparł Arimanski najazd, który Arimowie zorganizowali dla kradzieży bydła i zniszczenia Świątyń. Sławiańska drużyna w liczbie dwóch setek ludzi w ciągu trzech dni i nocy odpierała czterokrotnie większe siły Arimów. Na trzeci dzień walki Zwierzchni Żerca został raniony nożem w plecy, ale nawet mając sztylet w plecach, przez pół godziny kontynuował walkę z przeciwnikiem. A kiedy Arimowie zobaczyli, że Zwierzchni Żerca walczy z nożem w plecach, ogarnął ich strach, a uciekając z pola bitwy, krzyczeli: „Nieśmiertelny śmierć niesie!”. Po zakończeniu rzezi, kiedy Arimowie, porzuciwszy zdobycze, uciekali na swoje terytorium, na polu walki zostało poległych dziesięciokrąg Sławiańskich wojowników i dwie trzydziewiątki dziesiątek Arimanskich wojowników. Ciężko rannego Pater Dija Rusłana odnaleziono pod stosem Arimanskich ciał. Cztery miesiące Weduni i Czarownicy leczyli jego rany, ale, nawet kiedy jego stan poprawił się, jego lewa ręka była nieruchoma i nie mogła podnieść nie tylko miecza — bo Rusłan był oburęcznym wojownikiem — ale i sztyletu.
W Lecie 5893 do h’Aryjskiego Swiatiliszcza, w którym znajdował się Rusłan-Wojownik, przybyli posłowie Radanów Ludu Smoka, aby ofiarować dary Zwierzchniemu Żercy i prosić go o pozwolenie na przejście karawan do odległych krajów, według zachodu Jaryły-Słońca leżących. Przy tym zaoferowali piętnaście części z karawany, ale pod warunkiem, że karawany będą ochraniać wojownicy Ludu Smoka, na co Pater Dij Rusłan-Wojownik odpowiedział: „Nam wystarczy i ósma dola od każdej karawany, ale żadnych wojowników, oprócz poganiaczy i karawaniarzy nie powinno być. Od Wielkiego Ogrodzenia do Ripejskich gór karawanom będą towarzyszyć i ochraniać wojownicy Białowodzia. Karawaniarze będą musieli zapłacić za ochronę każdemu wojownikowi.” Do obowiązków wojowników wchodziła ochrona karawan przed atakami ze strony Arimanskich Radanów. Za Ripejskimi górami karawaniarze mogą nająć sobie ochraniającą drużynę z wojowników innych Państw.
Płatność za karawany powinna być tylko w żelazie Chorsa. Zostały także ustalone terminy przechodzenia karawan. Począwszy od miesiąca Elet do miesiąca Ramhat będą trzy karawany na miesiąc: jak na zachód Słońca, tak i na jego wschód. Prowiant dla koni karawaniarze wiozą ze sobą. W razie konieczności, uzupełniający prowiant mogą wymieniać na przygranicznych targowiskach, dogadując się z głowami Rodów tych Osad. Oprócz tego, za każde dwie karawany chleba karawaniarze będą płacić albo jeden Car-korzeń, albo dwie miary białego ziarna; za wędzoną lub suszoną rybę po dwie dziesiątki, cztery Car-korzenie, albo dwie miary białego ziarna i opałkę czeremszy; za kunę lub sobola — jedna garść soli; za kunę, sobola i bobra — dwie garści soli; za kadź miodu o trzech pudach pięć Car-korzeni, albo siedem grzywien Chorsa. Pozostały pokarm, po uzgodnieniu ze starszyzną Rodów. Wymianę towarów karawaniarze powinni prowadzić tylko na targowiskach przygranicznych, a wieno powinni dostarczać do h’Aryjskich Swiatiliszczy. Jeżeli jakieś prośby karawaniarzy pojawią się w przyszłości, będą one rozpatrywane na miejscu przez starszyznę Rodów.
W h’Aryjskim Swiatiliszczu wszystkie wiena oddawano rzemieślnikom, aby wytwarzali wszelkie zabezpieczenia i przybory.
W Lecie 5894—5895, po decyzji Pater Dija Rusłana-Wojownika wzdłuż handlowego szlaku zostało postawionych 8 stanowiszcz kamiennych z Rezydencjami, Kummirniami i Ołtarzami, aby karawaniarze mogli składać Ofiary i Dary swoim Bogom, jakiej by Wiary oni nie byli.
W czasie Wielkiego POSTu, w Lecie 5896, Arimowie napadli na h’Aryjskie Swiatiliszcze, aby ukraść wszystkie skarby przechowywane tam i wieno. Arimskie wojsko prowadził Radan Un Liń, i z nim było półtmy wojowników, a w h’Aryjskim Swiatiliszczu na uroczystościach było tysiąc i cztery setki osób razem ze starcami, kobietami i dziećmi. Arimowie napadli wczesnym rankiem, w miesiącu Dajlet 32 dnia, kiedy jeszcze trwało nabożeństwo w Najwyższym Kapiszczu. Kobiety i dzieci ukryto w Kapiszczu, a mężowie stanęli w obronie, bo zawsze byli oni gotowi do odparcia najazdów, nauczeni ciągłymi najazdami Arimów. Mieszkańcy przygranicznych Osad i Skitów zawsze nosili ze sobą broń, i tylko wchodząc do Kapiszczy lub Swiatiliszczy wieszali na ścienny temblak. W półdzień, kiedy bitwa była najzacieklejsza, Arimowie podpalili stodołę ze spichlerzem, z których płomień przeniósł się na Kapiszcze. Z początkiem nowego dnia, kiedy Jaryło-Słońce odchodzi na odpoczynek, przybyły drużyny z dalekich placówek. Na ich oczach zostało całkowicie spalone Swiatiliszcze ze wszystkimi budynkami, i wewnątrz ogrodzenia wszystko było zawalone stosami ciał. Wśród zabitych mężczyzn były ciała kobiet z mieczami w rękach. Jeden z drużynnych patroli poinformował wojewodę Nieżdana, syna Lubomira, wnuka Izborowa, że w stronę od Arimii, ciągną się ślady wołokusz. Wojewoda wyruszył w pogoń, a trzy tuziny szturmwojów, na czele z Żercą-Wedunem Wienitarem, pozostało na pogorzelisku.
Wszystkich zabitych Arimów przeniesiono do dużego wąwozu, gdzie dla nich została przygotowana wielka Kroda, a wszystkich poległych Rasiczów ułożono rzędami, przy spalonym ogrodzeniu, gdzie zginęło dwie i pół setki osób.
Szturmwojowie, zgodnie z rozkazem Wienitara, zaczęli rozbierać spalone Swiatiliszcze, bo z pożogi w środku płonącego ognia, dochodziły dziecięce głosy i płacz.
Kiedy pogorzelisko rozebrano, został oczyszczony tajny właz, prowadzący do ostatniego dolnego Swiatiliszcza, gdzie mogli schronić się starcy, kobiety i dzieci. Wojewoda z drużyną dogonił niespodziewających się pogoni Arimów. Z rozkazu wojewody, drużyna rozdzieliła się na trzy części. Oddziały lewej i prawej ręki miały po półtora setki osób, dowodzący oddział sto osób. Decyzją wojewody, zostało postanowione zaatakować z trzech stron, kiedy Arimowie zarządzą postój. Jak tylko Arimowie zarządzili postój i zamierzali odpocząć, ze wszystkich stron rozległ się głośny krzyk: „War! War! War!”, i jak duchy, z lasu na koniach zaatakowały oddziały sławnych Rasiczów. Arimowie nie spodziewali się ataku, nieuzbrojeni biegali po obozie, nie rozumiejąc, co się dzieje, i padali martwi pod gradem strzał, które leciały z trzech stron: przedniej, prawej i lewej. Arimowie, widząc, że z tej strony skąd przyszli strzały nie lecą, rzucili się w tył, i tu spotkali ich szturmwojowie wojewody. Po trzech godzinach przy życiu pozostały trzy setki Arimów, którzy sami oddali się w niewolę. Wśród nich był, raniony w plecy, Radan Un Liń. Wszystkie wozy z dobytkiem odesłano z powrotem. Na wielu z nich położono rannych i zabitych rycerzy, także z obozem został odesłany Un Liń i czterej jego wojewodowie. Od pozostałych pojmanych Arimów wojewoda wziął słowo, że nigdy więcej nie postawią stopy na ziemi Świętej Rasy, i pieszo, bez broni, puszczono ich aby wrócili do siebie.
Pater Dij Rusłan-Wojownik poległ, broniąc kobiet, starców i dzieci, bo jego ciało z mieczem w ręku, obok dwóch poległych wojowników, leżało na pokrywie płytowego włazu, prowadzącego do dolnego Swiatiliszcza. Po tym, jak z podziemnego Swiatiliszcza zostali uwolnieni starcy i dzieci, wojewoda nakazał wszystkich nakarmić. Drużynnicy prowadzili uwolnionych ku rycerzom, leżącym obok i na wozach, aby każdy mógł zabrać swojego poległego wojownika i urządzić po nim Wielką Triznę.
Dwaj Weduni i Czarownicy, zostali posłani do Un Linia i jego wojewodów, aby mogli uleczyć ich rany. Po trzech dniach, po Wielkiej Triznie, ze wszystkich pobliskich Skitów, Skufów i osad, przyszli na miejsce h’Aryjskiego Swiatiliszcza ludzie, którzy stracili swoich bliskich, aby odprawić Wielcesławną Triznę, po wszystkich poległych Rasiczach. Dusze drużynników i wojowników h’Aryjskiego Swiatiliszcza, razem z ogniem i dymem Wielkiej Krody wzniosły się do Wyraju, gdzie u wejścia do Wołchałły czekali na nich Jaśni Bogowie. Wysłani do Arimii gońcy porozumieli się, z przywódcami Arimanskich Rodów, o okupie za jeńca Un Linia i jego wojewodów. Za każdego jeńca została wyznaczona następująca cena: wóz soli w trzcinowych koszach. Przy tym, każdy wóz mogą eskortować tylko dwaj wojownicy, którym pozwala się mieć przy sobie miecz i sztylet.
W tym czasie, kiedy gońcy wyjechali do Arimii, po Wielkiej Triznie odbył się sprawiedliwy sąd nad czterema Arimanskimi wrogami. Wiec postanowił, że zgodnie z Prawami Kopnymi, przynoszących śmierć i gorycz Arimów, należy poddać hańbie przez chłostę gałęziami iwy przy filarze Rodowych Próśb.
Każda z wdów, syn lub córka w wieku do osiemnastu lat, zadaje jedno uderzenie gałęzią każdemu osądzonemu i przekazuje gałąź następnemu. Po każdych dwóch setkach uderzeń, Znachorzy byli zobowiązani robić osadzonym balsamowe okłady na rany. Uderzenia dozwolone są tylko w plecy i siedzenie. Po wymierzeniu kary i poniesieniu hańby przez egzekucję, wszystkim czterem osądzonym dano do picia sen-zioła, aby na chwilę ulżyć ich mękom bo po każdych czterech setkach uderzeń, wychłostane miejsca smarowano białotrawną balsamową maścią.
Osądzeni spali długi czas po wypiciu sen-ziół, bo Znachorzy chcieli chociaż na chwilę ulżyć ich cierpieniom i mękom. Kiedy przybył tabor z solą, osadzonych uwolniono i zaczęto dokonywać wymiany. W tym czasie z Tajewskiego Skitu przyszły kobiety, które nie zdążyły na początek haniebnej kary. Kiedy zobaczyły, że pojmanych Arimów oddają przybyłym z taborem wojownikom, kobiety odepchnęły Arimanską straż, pojmały Un Linia i trzech jego wojewodów, rozerwały jeden kosz z solą, i zdjąwszy z pojmanych Arimów spodnie, posadziły ich na soli tyłkami, po czym zwróciły się do wojewody Nieżdana ze słowami: „Teraz możesz nas ukarać, jeśli pozwoli ci Sumienie”. Ale wojewoda odpowiedział im: „Zrobiłyście to, co nakazała wam wasza Dusza, a ja nad waszymi Duszami nie Władam, bo tylko Bogowie rozmawiają z Nimi. Idźcie kobiety w pokoju”.
Po tym zebrał się wielki Krąg Wediczów Białowodzia, na którym podjęto decyzję, że dzień sławnej śmierci, w nierównej rzezi z wrogiem, Pater Dija Rusłana-Wojownika, będzie obchodzić się w każde kolejne Lato, w dziewiąty dzień Wielkiego POSTu w miesiącu Dajlet 32-go dnia, dla zbudowania potomków Wielkiej Rasy.
Opowieści
Opowieść o Jasnym Sokole
Żyli w starodawnych czasach, w skufie leśnym, oracz-robotnik Lubomir Wiedasławicz z żoną-ładuszką Mładą Zariwsławną: Rod darował im dziewięciu synów i trzy córki. Lubomir Wiedasławicz podniósł synów na nogi, przyuczył ich do pracowitości i życia prawego, a obok niego zawsze była córka najmłodsza, Nastieńka, wszystko to obserwowała, wszystkie słowa i pouczenia ojca zapamiętywała. A starsze córki, Zabawę i Wiesnianę, wychowywała i czułością ogrzewała Młada Zariesławna. Dzieci dorosły, a rodzice zestarzeli się. Lubomir Wiedasławicz ożenił swoich synów, każdemu znalazł odpowiednią niewiastę z Rodu Sławnego, Rodu Starożytnego. Synowie z rodzinami osiedlili się po całym pobliskim regionie, i zaczęli pracować i tworzyć dla dobra swego Rodu.
Ale oto nadszedł czas, wyznaczony przez Roda i Makosz, nadeszła kolej — zmarła oraczowi-robotnikowi żona — ładuszka Młada Zariwsławna. Zrobił jej krodę z całym światem, urządził po niej sławną triznę i zaczął Lubomir Wiedasławicz sam wychowywać swoje córki. Wszystkie trzy jego córki były zdumiewająco piękne i równe urodą, a temperamentem — różne.
Stary oracz-robotnik żył w trudzie i dostatku i żałował swoich córek. Chciał wziąć do gospodarstwa, jakąkolwiek staruszkę-babulkę, aby zajęła się gospodarstwem. A najmłodsza córka, Nastieńka, mówi ojcu:
— Nie trzeba, miły tatusiu, brać babulki, ja sama będę w skufie sprzątać i zajmować się gospodarstwem Rodu naszego.
Nastieńka od wczesnego dzieciństwa była radosna. A starsze córki, Zabawa i Wiesniana, niczego nie powiedziały, tylko tęskniły za matczyną czułością.
Zaczęła Nastieńka zamiast swojej matki prowadzić gospodarstwo w skufie. I wszystko co umiała, dobrze jej wychodziło, a czego nie umiała, do tego przyzwyczajała się, a przyzwyczaiwszy się, także radziła sobie. Ojciec patrzy i cieszy się, że Nastieńka jest tak mądra, pracowita i łagodnie usposobiona. A Nastieńka sama z siebie była dobra — malowana piękność, a od dobra piękna jej przybywało. Jej starsze siostry także były piękne, tylko im zawsze wydawało się, że brakuje im urody i próbowały jej dodać rumieńcami, wybielaniem, a także ubierając się modnie, aby w sąsiedniej wiosce popisywać się na dziewczęcych spotkaniach. Czasem bywało, że Zabawa i Wiesniana cały dzień upiększały się, a wieczorem zawsze były takie same jak rankiem. Zauważyły, że dzień minął, zużyły wiele rumieńców i wybielaczy, a piękniejszymi się nie stały, siedzą wściekłe. A Nastieńka męczy się do wieczora, ale za to wie, że bydło jest nakarmione, w całym domostwie posprzątane, czysto, kolację przygotowała, chleb na jutro zamiesiła i ojciec będzie z niej zadowolony. Patrzy na siostry swoimi łagodnymi oczami i nic im nie mówi. A starsze siostry wtedy jeszcze bardziej się denerwują. Wydaje się im, że Nastieńka rano nie była taka, a wieczorem wypiękniała — tylko dlaczego, nie wiedzą.
Ojciec musiał jechać na targowisko. I pyta córek:
— A wam, córeczki, co przywieźć, czym was uradować?
Starsza córka Zabawa mówi ojcu:
— Przewieź mi, tatusiu, półchustę, na której będą duże kwiaty złotem wymalowane.
— A mi, tatusiu — mówi Wiesniana — też przywieź półchustę z kwiatami złotem wymalowanymi, a między kwiatami żeby była czerwona. A jeszcze przywieź mi buty z miękkimi cholewkami, na wysokich obcasach, aby stukały o ziemię.
Starsza córka obraziła się na średnią, bo ją matka bardziej rozpieszczała i powiedziała ojcu:
— I mi, tatusiu, i mi przywieź buty z miękkimi cholewkami na wysokich obcasach, aby stukały o ziemię! A jeszcze przywieź mi pierścionek z kamyczkiem na palec — przecież jestem twoją najstarszą córką!
Ojciec obiecał przywieźć prezenty, jakie wybrały dwie starsze córki i pyta najmłodszą:
— A ty czemu milczysz Nastieńko!
— A mi, tatusiu, niczego nie potrzeba. Ja z zagrody nigdzie nie wychodzę, strojów mi nie potrzeba.
— Nie masz racji Nastieńko! Jakże mogę zostawić Cię bez prezentu? Ja Ci podarek przywiozę.
— I podarku nie potrzebuję, tatusiu, — mówi najmłodsza córka. — A przywieź mi, tatusiu drogi, piórko Jasnego Sokoła z Czertoga Finista, jeśli będzie ono na targowisku.
Pojechał ojciec na targowisko, znalazł prezenty dla starszych córek, jakie mu kazały, ale pióra Jasnego Sokoła z Czertoga Finista nie znalazł. Pytał u wszystkich kupców na targowisku.
„Nie — mówili kupcy-targowcy — takiego towaru nie mamy; zamówień — mówią — na niego nie ma”.
Ojciec nie chciał urazić najmłodszej córki, swojej pracowitej i mądrej, jednak powrócił do gospodarstwa, a piórka Jasnego Sokoła z Czertoga Finista nie znalazł.
Ale Nastieńka nie obraziła się.
— To nic, tatusiu — powiedziała Nastieńka — innym razem pojedziesz, wtedy znajdzie się moje piórko.
Minął jakiś czas i znów ojciec musiał jechać na targowisko. I pyta córek co im przywieźć w prezencie: on był dobry.
Zabawa mówi:
— Przywiozłeś mi, tatusiu, poprzednim razem buty, więc niech kowale-rzemieślnicy podkują teraz obcasy na tych butach srebrnymi podkówkami.
A Wiesniana słyszy starszą siostrę i mówi:
— I mi, tatusiu, też, bo inaczej obcasy stukają, a nie dzwonią, niech one dzwonią, a żeby gwoździki z podkówek nie zgubiły się, przywieź mi jeszcze srebrny młoteczek: Sama będę nim wbijać gwoździki
— A tobie co przywieźć, Nastieńko!
— A zobacz, tatusiu, piórko z Jasnego Sokoła z Czertoga Finista: będzie, czy nie.
Pojechał Lubomir Wiedasławicz na targowisko. Swoje sprawy szybko załatwił i wybrał prezenty starszym córkom, a dla najmłodszej do samego wieczoru szukał piórka, ale nie było tego piórka, nikt go ani nie wymienia, ani nie sprzedaje.
Wrócił ojciec ponownie bez prezentu dla najmłodszej córki. Żal mu było Nastieńki, a Nastieńka uśmiechała się do ojca: ona cieszyła się z tego, że znów zobaczyła swego rodzica.
Nadszedł czas, ojciec znów pojechał na targowisko.
— Co wam, córki drogie, przywieźć w prezencie?
Najstarsza pomyślała i tym razem nie wymyśliła, czego jej trzeba.
— Przywieź mi, tatusiu, cokolwiek. A średnia mówi:
— I mi, tatusiu, przywieź cokolwiek, a do czegokolwiek dodaj jeszcze cośkolwiek.
— A tobie, Nastieńko?
— A mi przywieź, tatusiu, jedno piórko Jasnego Sokoła z Czertoga Finista.
Pojechał Lubomir Wiedasławicz na targowisko. Swoje sprawy załatwił, starszym córkom wybrał prezenty, a młodszej niczego nie znalazł: nie ma tego sokolego piórka na targowisku.
Ojciec idzie do leśnego skifu i widzi: idzie drogą podpierający się dębową laską stary wołchw, starszy od niego, całkiem zgrzybiały.
— Witaj, dziadku!
— Witaj, miły. Masz jakąś troskę!
— A jak mam jej nie mieć, dziadku! Moja córka kazała mi przywieźć jej jedno piórko Jasnego Sokoła z Czertoga Finista. Szukałem dla niej tego piórka, ale go nie ma. A to moja najmłodsza córka, najukochańsza, żal mi jej bardziej niż wszystkich.
Stary wołchw zamyślił się, a potem mówi:
— Niech tak będzie!
Rozwiązał naramienny worek i wyjął z niego pudełeczko.
— Ukryj — mówi — pudełeczko, jest w nim piórko Jasnego Sokoła z Czertoga Finista. Zapamiętaj moje słowa: mam jednego syna; tobie żal córki, a mnie syna. Ale mój syn nie chce się teraz żenić, a już nadszedł jego czas. Nie chce — zmusić nie można. I mówi do mnie: „Ktokolwiek poprosi Cię o to piórko, oddaj — mówi — To niewiasta moja przez Swaroga dana prosi”.
Powiedział swoje słowa stary wołchw — i wtem go nie ma, zniknął nie wiadomo gdzie: był czy go nie było!
Pozostał ojciec Nastieńki z piórkiem w rękach. Widzi to piórko, a ono jest szare, proste. A znaleźć go nigdzie nie było można. Wspomniał ojciec, co stary wołchw mu powiedział, i pomyślał: „Widocznie, Nastieńce mojej taki los Makosz utkała i przychodzi jej — nie znając, nie widząc, wyjść za mąż za nie wiadomo kogo”.
Przyjechał ojciec do domu, do skufu leśnego, podarował prezenty starszym córkom, a najmłodszej Nastieńce, dał pudełeczko z szarym piórkiem.
Przebrały się starsze siostry i śmiały się z najmłodszej.
— A ty, Nastieńko, wetknij swoje wróble piórko we włosy i paraduj przed lustrem.
Nastieńka to przemilczała, a kiedy w zagrodzie wszyscy się położyli spać, położyła przed sobą proste szare piórko Jasnego Sokoła z Czertoga Finista i zaczęła się nim zachwycać. A potem Nastieńka wzięła piórko do swej ręki, trzymała je przy sobie, pogłaskała i niechcący upuściła na podłogę.
Wtenczas ktoś uderzył w okno. Okno otworzyło się i do górnego pokoju wleciał Jasny Sokół. Usiadł na podłodze i przemienił się w przepięknego młodzieńca. Nastieńko zamknęła okno i zaczęła z młodzieńcem szczerzą rozmowę. A rankiem otworzyła Nastieńka okno, młodzieniec schylił się do podłogi i w tej chwili przemienił się w Jasnego Sokoła, a Sokół pozostawił po sobie proste, szare piórko i odleciał w błękitne niebiosa.
Trzy wieczory przyjmowała Nastieńka Sokoła. Dniami latał on pod niebem, nad polami, nad lasami, nad górami, nad morzami, a wieczorem przylatywał do Nastieńki i stawał się pięknym młodzieńcem.
Na czwarty wieczór starsze siostry usłyszały cichą rozmowę Nastieńki, słyszały też obcy głos pięknego młodzieńca, a nazajutrz zapytały najmłodszej siostry:
— Z kim to, siostro, rozmawiasz nocą?
— A ja sama do siebie słowa wypowiadam — odpowiedziała Nastieńka — Znajomych nie mam, dniami pracuję w gospodarstwie, mówić nie mam kiedy, a wieczorem rozmawiam sama ze sobą.
Wysłuchały starsze siostry młodszej, ale nie uwierzyły jej. Powiedziały ojcu:
— Tatusiu, nasza Nastieńka ma narzeczonego, po nocach się z nim spotyka i prowadzi z nim rozmowy. Same słyszałyśmy.
A ojciec im odpowiedział:
— A nie podsłuchiwałybyście! — mówi — Czemu by nasza Nastieńka miała by nie mieć narzeczonego! Nie ma w tym nic złego, jest ona piękną dziewczyną i weszła w swój czas; Dażdbog da, przyjdzie i na was kolej.
— Tak więc Nastia nie po kolei swego narzeczonego poznała — powiedziała Zabawa — Ja powinnam przed nią wyjść za mąż.
— To twoje zdanie — ocenił ojciec — Tak więc los nie po liczbach idzie, ale na polecenie Roda i na prośbę Makoszy. Jedna niewiasta w panieństwie pozostaje do starych lat, a inna od młodości wszystkim ludziom się podoba.
Tak ojciec powiedział starszym córkom, a sam pomyślał: „Czy już spełnia się słowo tego starego wołchwa, który podarował mi piórko! Problemów nie ma, stary wołchw jest mądry wiekiem, i kochany przez wszystkich Niebiańskich Bogów, ale czy dobrym człowiekiem jest jego syn, który będzie narzeczonym Nastieńki!”
Starsze córki miały swoje pragnienie, postanowiły odprawić nocnego gościa, aby Nastia nie wyszła za mąż wcześniej niż one. Gdy nastał czas wieczorny, siostry Nastieńki wyjęły noże z nasad, wbiły je w ramę okna i wokół niego, a oprócz noży, wbiły jeszcze tam ostre igły i utwardzone strzały. Nastieńka w tym czasie sprzątała po krowach w oborze i niczego nie widziała.
I oto, jak się ściemniło, leci Jasny Sokół do okna Nastieńki. Doleciał do okna, uderzył w ostre noże, igły i strzały, pukał-pukał, całą pierś poranił, a Nastieńka zmęczona po dniu pracy, zdrzemnęła się, czekając na swego Jasnego Sokoła i nie słyszała, jak jej Sokół pukał w okno.
Wtedy Jasny Sokół powiedział głośno:
— Żegnaj, moja piękna dziewico! Kiedy będę Ci potrzebny, znajdziesz mnie, chociaż bardzo daleko będę! A przed tym, idąc do mnie za trzydziewięć Ziem, do trzynastego Czertoga, siedem par zależnych butów zedrzesz, siedem chlebów żelaznych zjesz.
I usłyszała Nastieńka przez drzemkę słowa Jasnego Sokoła, ale wstać, przebudzić się nie mogła. A gdy rano obudziła się, zapłonęło jej serce. Wyjrzała przez okno, a na oknie krew Jasnego Sokoła na słońcu wysycha. Wtedy Nastieńka zapłakała. Otworzyła okno i przyłożyła lico do miejsca, gdzie była krew Jasnego Sokoła z Czertoga Finista, a sama zdawała się obmywać krwią narzeczonego i stała się jeszcze piękniejsza.
Poszła Nastieńka do ojca i powiedziała mu:
— Nie broń mi, tatusiu, puść mnie w drogę-podróż daleką, w trzydziewięć dalekich dali. Dażdbog da to będę żywa — zobaczymy się, a jeśli umrę — na Rodzie, znaczy się, zostało mi zapisane.
Żal było ojcu puszczać nie wiadomo gdzie najukochańszej najmłodszej córki. A nakazać jej, aby żyła w leśnym skufie, nie mógł, bo Swarog nie każe. Wiedział ojciec: kochające serce dziewczyny jest silniejsze od władzy ojca i matki, ono podlega tylko Ładzie i Makoszy. Pożegnał się z ukochaną córką, pobłogosławił ją na drogę-podróż daleką i oddał pod opiekę Jasnych Bogów.
Kowal-rzemieślnik zrobił Nastieńce siedem par żelaznych butów, wzięła jeszcze Nastieńka siedem żelaznych chlebów, pokłoniła się drogiemu ojcu i starszym siostrom swoim, zobaczyła się ze swymi kochanymi braćmi, odwiedziła kurhan matki, trzeby Rodowi i Ładzie przyniosła, i wyruszyła w drogę-podróż szukać swego narzeczonego Jasnego Sokoła.
Idzie Nastieńka drogą. Idzie nie dzień, nie dwa, nie trzy dni, idzie długi czas. Szła czystym polem, i urmannym lasem, szła też wysokimi górami. Na polach ptaki śpiewały jej pieśni, urmanne lasy witały ją, z wysokich gór zachwycała się całym światem, a na koniec doszła, do cudownej doliny, gdzie stały wajtmany kupieckie i z tej doliny, odlatywały do bezkresnych Niebios. Nastieńka uprosiwszy, z dobrymi ludźmi na wajtmanie kupieckim odleciała w daleką drogę z rodzimej Ziemi na trzydziewięć dalekich dali.
Długo mknęła wajtmana kupiecka wśród gwiazd niebiańskich, ile minęło czasu nie wiadomo, tylko Nastieńka zdarła jedną parę żelaznych butów, zjadła jeden żelazny chleb, i już droga wajtmany zakończyła się, a Nastieńkowej drogi końca i kresu nie było. Westchnęła wtedy Nastieńka ze znużenia, a jak wylądowała wajtmana kupiecka na ziemi cudownej, poszła drogą leśną, w ślad za odchodzącym na odpoczynek niebieskim Słońcem. Długo szła, aż nadeszła noc, na niebie nad Ziemią zaświeciły dwa Księżyce, i widzi Nastieńka domek w lesie.
Pomyślała Nastieńka: „Pójdę do domku zapytam ludzi, czy nie widzieli mojego Jasnego Sokoła z Czertoga Finista!”
Zapukała Nastieńka do domku. W tym domku mieszkała jedna staruszka — dobra lub zła, tego Nastieńka nie wiedziała. Otworzyła staruszka sień — stoi przed nią piękna dziewczyna.
— Wpuść, babciu, przenocować!
— Wejdź, gołąbeczko, będziesz gościem. Jak masz miła na imię?
— Nastieńka. A Ty kim jesteś babciu?
— Jestem Bogini Karna. A daleko idziesz, młoda?
— Daleko lub blisko, sama nie wiem, babciu. A szukam Jasnego Sokoła z Czertoga Finista. Nie słyszałaś o nim, babciu Karno!
— Jakbym nie słyszała! Jestem stara, dawno żyję na Swarożym Świecie, słyszałam o wszystkich Światach! Daleka przed tobą droga do Czertoga Finista, gołąbeczko, jeszcze półtora Kręgu dalekich dali.
Nazajutrz Bogini Karna obudziła Nastienkę i mówi jej:
— Idź, miła, teraz do mojej rodzonej siostry Bogini Żelii. Ona jest starsza ode mnie i więcej wie. Ona jest dobra, może Cię pouczy i powie, gdzie mieszka twój Jasny Sokół. A żebyś mnie, starej nie zapomniała, weź tę srebrną podstawę i złote wrzeciono, zaczniesz tkać kłębek, złota nitka rozciągnie się. Strzeż mojego prezentu Nastieńko, póki będzie Ci potrzebny, a jak przestanie być potrzebny — sama go podaruj.
Nastieńka wzięła prezent, zachwyciła się nim i powiedziała gospodyni Karnie:
— Dziękuję, Bogini-babciu. A dokąd mam iść, w jakim kierunku?
— Dam ci kłębek — samokręcący się i drogomierny. Gdzie kłębek się potoczy, ty krocz za nim wszędzie. A kiedy zapragniesz odpocząć, gołąbeczko, usiądź na trawie — a kłębek zatrzyma się, będzie na ciebie czekał.
Pokłoniła się Nastieńka starej Bogini Karnie i poszła w ślad za kłębkiem. Długo czy krótko szła Nastieńka, drogi nie mierzyła, samej siebie nie żałowała, i widzi — lasy stają się ciemne, straszne, na polach rośnie trawa niechlebowa, kłująca, góry stają się łyse, kamienne, a ptaki nad ziemią nie śpiewają. Nastieńka szła wciąż dalej, ciągle coraz bardziej się spieszyła. Patrzy, znów cudna dolina, a w niej wajtmany złote, wszystkie kupieckie. Nastieńka uprosiwszy, z dobrymi ludźmi na wajtmanie złotej, kupieckiej, ubrawszy drugą parę żelaznych butów, wzięła kłębek drogomierny i odleciała z cudownej Ziemi, gdzie mieszkała Bogini Karna.
Długo mknęła wajtmana złota wśród gwiazd niebiańskich, ile czasu minęło nie wiadomo, tylko Nastieńka jeszcze jedną parę żelaznych butów zdarła, jeszcze jeden żelazny chleb zjadła, a tu droga wajtmany złotej zakończyła się, a Nastieńkowej drogi końca i kresu nie było.
Wylądowała wajtmana na ziemi ciemnej, brzydkiej. Rude Słońce znajduje się za górami, ciepła i światła daje niewiele, a Księżyców na niebie nad tą Ziemią w ogóle nie ma. Widzi Nastieńka — czarny las blisko i noc zimna nadchodzi, a na skraju lasu w samotnym domku płomyk zapłonął w oknie.
Wypuściła Nastieńka kłębek drogomierny z rąk na brzydką ziemię i potoczył się on ku temu domkowi. Poszła za nim Nastieńka i zapukała w okienko:
— Gospodarze dobrzy, wpuścicie przenocować!
Wyszła na ganek domku staruszka, starsza od tej, która wcześniej przenocowała Nastieńkę.
— Gdzie idziesz, piękna dziewczyno! Kogo szukasz na świecie?
— Szukam, babciu, Jasnego Sokoła z Czertoga Finista. Byłam u starej Bogini Karny w lesie na cudnej Ziemi pod Niebieskim Słońcem, noc u niej przenocowałam, ona słyszała o Jasnym Sokole, ale nie widziała go na swojej Ziemi. Może, powiedziała, rodzona jej siostra, Bogini Żelia, widziała.
Wpuściła staruszka Nastieńkę do domku, nakarmiła, napoiła i spać ułożyła. A nazajutrz obudziła gościa i powiedziała jej:
— Posłuchaj mnie, miła dziewczyno. To mnie nazywają Boginią Żelią. Daleko będziesz szukać swojego Jasnego Sokoła, do Czertoga Finista od nas będzie nie mniej niż dwadziewięć dalekich dali z połówką. Słyszałam o nim, słyszałam, ale widzieć na naszej brzydkiej Ziemi — nie widziałam. A teraz idź do naszej starszej kuzynki Bogini Szczęście, ona jest najmłodszą córką Bogorodzicy Makoszy, tka ludziom szczęśliwy los i dlatego powinna o nim wiedzieć. A żebyś pamiętała o mnie, weź ode mnie mały prezent. W radości będzie on dla ciebie pamiątką, a w potrzebie okaże pomoc.
I dała Bogini Żelia swojemu gościowi w prezencie srebrne naczynie i złote jajko.
Poprosiła Nastieńka starą Boginię-Gospodynię o wybaczenie za spowodowane kłopoty, pokłoniła się jej i poszła w ślad za kłębkiem drogomiernym.
Idzie Nastieńka, a przyroda na brzydkiej Ziemi wokół niej stała się zupełnie obca.
Patrzy — jeden czarny las rośnie na tej Ziemi, a czystego pola nie ma. I drzewa, im dalej toczy się kłębek, rosną coraz wyższe, a ich pnie między sobą przeplatają się. Już robiło się całkiem ciemno: Rudego Słońca na niebie nie było widać, jedynie tylko odbicie szkarłatnego zachodu pozostało. Rozstąpił się czarny las i ujrzała Nastieńka duże pustkowie, wyłożone czarnym kamieniem, a na nim wajtmany ogniste. Nastieńka uprosiwszy, z dobrymi ludźmi na wajtmanie ognistej, ubrawszy trzecią parę żelaznych butów, wzięła kłębek drogomierny i odleciała z brzydkiej Ziemi, gdzie mieszkała Bogini Żelia.
Długo mknęła wajtmana ognista wśród gwiazd niebiańskich po Drodze Perunowej, ile czasu minęło nie wiadomo, tylko Nastieńka trzecią parę żelaznych butów zdarła, trzeci żelazny chleb zjadła, a tu droga wajtmany ognistej zakończyła się, a Nastieńkowej drogi końca i kresu nie było.
Wylądowała wajtmana ognista na Ziemię sławną, nadprzyrodzoną. Złote Słońce zachodzi za morze, daje dużo ciepła i światła, a cztery Księżyce z nieba cudownym światłem okrywają ziemię. Widzi Nastieńka — blisko obok turkusowego morza jest las złotolistny, a na skraju tego lasu stoi samotny chorom.
Wypuściła Nastieńka swój kłębek z rąk na nadprzyrodzoną ziemię i potoczył się on ku temu choromowi. Poszła za nim Nastieńka i zapukała w okienko:
— Gospodarze dobrzy, wpuście przenocować!
Wyszła na ganek choromu staruszka o dobrym obliczu, jeszcze starsza od Bogini Żelii, która wcześniej witała Nastieńkę.
— Gdzie idziesz, piękna dziewczyno! Kogo szukasz w Świecie Swarożym!
— Szukam, dobra babciu, Jasnego Sokoła z Czertoga Finista. Byłam u starej Bogini Żelii w lesie, na ciemnej i brzydkiej Ziemi pod Rudym Słońcem, noc u niej przenocowałam, ona słyszała o Jasnym Sokole, ale nie widziała go na swojej Ziemi. Może, powiedziała, jej kuzynka, Bogini Szczęście, widziała. Ale gdzie ją szukać, nie wiem.
Wpuściła staruszka Nastieńkę do pokoju, nakarmiła, napoiła, w łaźni naparzyła i spać położyła. A nazajutrz obudziła gościa i powiedziała jej:
— Słuchaj mnie, dziewczyno miła. To ja jestem Bogini Szczęście. Daleko będziesz szukać swojego Jasnego Sokoła, do Czertoga Finista od nas będzie nie mniej niż dwadziewięć dalekich dali z jedną trzecią. Słyszeć o nim słyszałam, ale widzieć na naszej Ziemi — nie widziałam. A teraz idź do mojej starszej siostry Bogini Nieszczęście, ona przędzie ludziom nieszczęśliwy los i jest jej znane twoje nieszczęście. A żebyś pamiętała o mnie, weź ode mnie nieduży prezent. W radości będzie on dla ciebie pamiątką, a w potrzebie okaże pomoc. I dała Bogini Szczęście swojemu gościowi srebrny młynek z malachitowymi kamieniami.
Poprosiła Nastieńka starą dobrą Boginię o wybaczenie za kłopoty, pokłoniła się jej i poszła w ślad za kłębkiem drogomiernym, z powrotem do doliny, gdzie stały różne wajtmany. Ujrzała wajtmany srebrne, ubrawszy czwartą parę żelaznych butów, uprosiła dobrych ludzi aby wzięli ją ze sobą.
Długo mknęła wajtmana srebrna wśród gwiazd niebiańskich, ile czasu minęło nie wiadomo, tylko Nastieńka czwartą parę żelaznych butów zdarła, czwarty żelazny chleb zjadła, a tu droga wajtmany srebrnej zakończyła się, a Nastieńkowej drogi końca i kresu nie było. Westchnęła wtedy Nastieńka ciężko, a gdy wylądowała wajtmana na Ziemię dziwną, pustynną i parną, pod Białym Słońcem, poszła drogą krętą, która wiła się między górami. Długo szła, już noc nadeszła, na niebiosach nad Ziemią trzy Księżyce jasnym światłem zaświeciły, i widzi Nastieńka przy drodze, za kamiennym ogrodzeniem z bramami kutymi, stoi domek kamienny.
Pomyślała Nastieńka: „Pójdę do domku kamiennego, poproszę dobrych ludzi o przenocowanie, a rano zapytam gospodarzy, może oni widzieli mojego Jasnego Sokoła z Czertoga Finista!”
Zapukała Nastieńka w bramę kutą, wyszła ku niej z domku kamiennego, bardzo zgrzybiała staruszka. Otworzyła staruszka bramę kutą — stoi przed nią piękna dziewczyna.
— Wpuść, dobra babciu, podróżniczkę przenocować!
— Wejdź miła do domku, gołąbeczko, gościem moim będziesz.
W przestronnym pokoju, bardzo zgrzybiała staruszka nakarmiła, napoiła Nastieńkę i na łożu cudownym spać położyła. A nazajutrz obudziła gościa i powiedziała jej:
— Jak Cię zwą-nazywają, piękna dziewczyno?
— Nastieńka. A Ty kim jesteś babciu i co zmusiło Cię żyć na takim pustkowiu?
— Jestem Bogini Nieszczęście, Matka Makosz poleciła mi tkać nieszczęśliwy los, wszystkim odstępcom od Praw Roda i Swaroga. A Ty daleko idziesz, gołąbeczko?
— Daleko lub blisko, sama nie wiem, babciu. A szukam Jasnego Sokoła z Czertoga Finista. Rozłączył nas ciemny los. Nie słyszałaś czegokolwiek o nim, babciu Nieszczęście!
— Jak nie słyszałam! Jestem stara, dawno na Świecie Swarożym żyję, wiem o wielu losach w Swarożych Światach! Daleka przed tobą droga do Czertoga Finista, gołąbeczko, jeszcze jeden Krąg dalekich dali z jedną ćwiercią. Tylko zapamiętaj miła, że nie rozłączył cię z narzeczonym ciemny los, a wyłącznie tylko ludzka zawiść. Ale jeśli nie odstąpisz od swego planu i nie wyrzekniesz się swojej miłości, to wszystko w twoim życiu potoczy się dobrze, a szczęście cię nie opuści. A teraz idź, miła, do krewnej mojej Bogini Tary. Ona chociaż nie jest starsza ode mnie, ale o dobrym życiu wie więcej. Jest dobra, może cię pouczy i powie, gdzie twój Jasny Sokół mieszka. A żebyś mnie, starej, nie zapomniała, weź na pamiątkę tę oto srebrną maselniczkę ze złotą pokrywką, w niej leży masło i nigdy się nie kończy. A jak zaczniesz jeść, dodawszy masła do pokarmu, to tak smacznego jedzenia nie znajdziesz. Strzeż mojego prezentu Nastieńko, póki będzie ci potrzebny, a kiedy przestanie być potrzebny — sama go podaruj.
Nastieńka wzięła prezent, podziękowała dobrej Bogini Nieszczęście, pożegnała się i poszła z zagrody w ślad za kłębkiem drogomiernym. Poprowadził ją kłębek przez góry do doliny, gdzie stała tylko jedna Wielka Wajtmara. Ujrzała Wielką Wajtmarę, założyła piątą parę żelaznych butów i uprosiła dobrych ludzi aby wzięli ją ze sobą na Ziemię, gdzie mieszka Bogini Tara.
Tak szybko mknęła Wielka Wajtmara wśród gwiazd niebiańskich, że gwiezdne światło w paski zamieniało się i jak cudowna tęcza migotało. Ile minęło czasu nie wiadomo, tylko Nastieńka piątą parę żelaznych butów zdarła, piąty żelazny chleb zjadła, a tu droga Wielkiej Wajtmary na Ziemi Tary zakończyła się, a Nastieńkowej drogi końca i kresu nie było.
Wylądowała Wielka Wajtmara na Ziemi cudnej, Ziemi dziwnej. Złote Słońce nad lasami zielonymi, promieniami bawi się, ciepło i światło daje różnym żywym stworzeniom. Widzi Nastieńka — obok lasów zielonych, gród cudowny stoi, a w jego środku pałac białokamienny.
Wypuściła Nastieńka swój kłębek z rąk na cudną Ziemię, i potoczył się po drodze do tego grodu. Poszła za nim Nastieńka przez gród, blisko rynku kłębek zatrzymał się i nie rusza się dalej. Podniosła go, a naprzeciw niej byli ludzie dobrzy i radośni, wszyscy ubrani świątecznie, zapytała ich Nastieńka:
— Powiedzcie, dobrzy ludzie, gdzie mam iść dalej, gdzie znajdę Jasną Boginię Tarę?
Wzięli dobrzy ludzie Nastieńkę pod białe rączki i prowadzili do białokamiennego pałacu, zostawili na ganku i poszli do swoich zajęć. Zapukała Nastieńka w drzwi dębowe, ozdobione rzeźbieniami. Otworzyły się drzwi dębowe, wyszła do Nastieńki piękna dziewczyna, jej oczy błyszczały niebiesko, a blond warkocz sięgał do ziemi, spojrzała na Nastieńkę życzliwym wzrokiem i zapytała:
— Kim jesteś, piękna dziewczyno i jaka sprawa przywiodła cię do nas?
— Szukam, siostro, Jasnej Bogini Tary, w sprawach sercowych. A wysłała mnie do niej, jej krewna, Bogini Nieszczęście.
Wzięła, piękna dziewczyna Nastieńkę za rękę, zaprowadziła do komnat białokamiennych, napoiła, nakarmiła, a potem zaprowadziła do sypialni i mówi jej:
— Jestem Bogini Tara, siostro, nie patrz na to, że wyglądam młodo, przeżyłam nie jedną setkę Kręgów Życia na Świecie Swarożym. Teraz śpij-odpocznij po drodze, a jutro porozmawiamy o twojej sercowej sprawie.
Położyła się Nastieńka na łożu puchowym i zasnęła słodkim snem, jakim od dawien dawna nie spała. A nazajutrz Bogini Tara obudziła Nastieńkę, nakarmiła, napoiła, zabrała do cudownego ogrodu, posadziła na rzeźbioną ławkę i zaczęła ją wypytywać:
— Odpowiedz-powiedz, siostro, jaka jest twoja sercowa sprawa?
Powiedziała Bogini Tarze Nastieńka, wszystko jak jest, niczego nie zataiła.
— Posłuchaj mnie, miła siostro, słyszałem o twoim Jasnym Sokole! W końcu, długo żyję na Świecie Swarożym, wiem wiele o pobliskich Światach! Daleka przed tobą droga do Czertoga Finista, gołąbeczko, jeszcze jeden Krąg dalekich dali pozostał. Ale musisz się spieszyć, siostro, zaczął on dochodzić do siebie po ranach, teraz opiekuje się nim, czarnooka dziewczyna z ognistymi włosami, przybyła z obcej Ziemi, ze Świata dalekiego. Udaj się teraz do Bogini Dżiwy, żony mojego rodzonego brata Tarcha Dażdboga. Ona jest starsza ode mnie i więcej wie. Może, ona wskaże ci krótszą drogę do Czertogu Finista, gdzie teraz mieszka twój Jasny Sokół. A żebyś mnie, siostro, nie zapomniała, weź te oto gęśle pomalowane złotem ze srebrnymi strunami, zaczniesz grać na gęślach, cały Świat zacznie tańczyć. Strzeż mojego prezentu Nastieńko, póki będzie ci potrzebny, a kiedy przestanie być potrzebny — sama go podaruj. A teraz idź do mojego ognistego rydwanu, na nim zostaniesz szybko przewieziona do mojego brata, a tam znajdziesz Dżiwę.
Nastieńka wzięła prezent, gęśle pomalowane złotem, pokłoniła się wiecznie młodej Bogini Tarze, podziękowała jej i poszła do ognistego rydwanu. A jak doszła do rydwanu ognistego, ubrała Nastieńka szóstą parę żelaznych butów, i odleciała na rydwanie z cudnej Ziemi.
Tak szybko mknął ognisty rydwan wśród gwiazd niebiańskich, że nie było widać gwiazd, tylko jedna wielobarwna tęcza migotała. Ile minęło czasu nie wiadomo, tylko Nastieńka szóstą parę żelaznych butów zdarła, szósty żelazny chleb zjadła, a tu droga ognistego rydwanu zakończyła się, a do końca Nastieńkowej drogi zostało niewiele.
Ognisty rydwan wylądował na Ziemię, wyszła Nastieńka i ze zdziwienia prawie rozumu nie straciła. I wydawało się jej, że znów jest na rodzimej Ziemi, dokładnie jakby nie odchodziła. Także Słońce nad lasami i polami, promieniami bawi się, także ptaki latają po niebie. Nastieńka rozgląda się na boki i widzi — między polem i lasem, stoi cudny domek. Z domku wyszła taka piękność, że nie można opisać, podeszła do niej Nastieńka i mówi:
— Witaj, dobra gospodyni, powiedz, proszę, gdzie mogę znaleźć-odnaleźć Boginię Dżiwę.
Odpowiedziała Nastieńce piękność z domku:
— Witaj i ty, miła dziewczyno. Jestem Bogini Dżiwa, jaką masz do mnie sprawę.
Powiedziała Bogini Dżiwie Nastieńka wszystko jak jest, niczego nie zataiła. A ta mówi:
— Wejdź do domku, miła dziewczyno, odpocznij po drodze, a jak wróci mój mąż, Dażdbog Tarch Perunowicz, zabierze cię na swoim niebiańskim rydwanie do Czertoga Finista na Ziemię gdzie teraz mieszka twój Jasny Sokół.
Weszła Nastieńka do cudnego domku, usiadła w pokoju na rzeźbionej ławce i od razu zasnęła.
A jak się obudziła, Nastieńka rozejrzała się. Widzi, leży na łożu puchowym, na miękkich poduszkach, a za jedwabną zasłoną ktoś prowadzi cichą rozmowę. Nastieńka przysłuchała się i usłyszała męski głos:
— Jasny Sokół dziś ożenił się, mieszka ze swoją cudzoziemską gospodynią. Spętała go swoimi czarami czarnooka dziewczyna z ognistymi włosami, która przybyła do Czertoga Finista z obcej Ziemi, z dalekiego Świata. Trudno będzie Nastieńce odzyskać swego narzeczonego, ma kochające serce, a do serca i rozsadek dojdzie, a z rozsądkiem i trudne łatwym się stanie.
Wyszła Nastieńka do gospodarzy i powiedziała w odpowiedzi:
— Dziękuję, za troskę waszą, pomóżcie mi, dobrzy gospodarze, dostać się do Czertoga Finista, a tam, jeśli będzie na to wola Roda i Makoszy, odzyskam swojego Jasnego Sokoła — i pokłoniła się im do Ziemi.
A Bogini Dżiwa mówi:
— Dziękować mi będziesz później. A oto prezent dla ciebie — weź ode mnie złoty tamborek i igiełkę: Ty trzymaj tamborek, a igiełka sama będzie wyszywać. Idź teraz, miła dziewczyno, z Tarchem Perunowiczem, on zaprowadzi cię do Czertoga Finista, całej drogi pozostało pół Kręgu dalekiej dali, a co będziesz musiała zrobić — sama później się przekonasz.
Nastieńka założyła ostatnią parę żelaznych butów i odleciała na rydwanie niebiańskim z cudnej Ziemi.
Chociaż szybko mknął niebiański rydwan wśród gwiazd niebiańskich, a Nastieńce wydawało się że ta droga jest najdłuższa. Ile minęło czasu nie wiadomo, tylko Nastieńka ostatnią parę żelaznych butów zdarła, ostatni żelazny chleb zjadła, a tu droga rydwanu niebiańskiego zakończyła się.
Ognisty rydwan wylądował na Ziemię, Dażdbog Tarch Perunowicz wskazał Nastieńce, w którą stronę powinna iść i mówi:
— Na pożegnanie weź ode mnie prezent, piękna dziewczyno, wstążkę wielokolorową, jak zrobi się ciężko, zapleć wstążkę wielokolorową w swój blond warkocz, a co potem będzie, zobaczysz.
Poszła Nastieńka, jak była, boso. Pomyślała: „Jak dojdę? Ziemia jest tutaj twarda, obca, do niej trzeba przywyknąć…”
Szła krótki czas. I widzi — na polanie stoi bogaty dwór. A we dworze domek: ganek rzeźbiony, okna wzorzyste. Przy jednym oknie stoi ogniowłosa dobrotliwa, szlachetna gospodyni i patrzy na Nastieńkę: czego, mówi, jej potrzeba.
Wspomniała Nastieńka: nie miała się w co obuć, ostatnią parę żelaznych butów zdarła, i jedzenia nie zostało, ostatni żelazny chleb zjadła w drodze.
Powiedziała czasnookiej i ogniowłosej gospodyni:
— Witaj, gospodyni! Nie potrzebujesz robotnicy za chleb, za odzież-buty?
— Koniecznie — odpowiada gospodyni — A umiesz rozpalać w piecu, nosić wodę i obiad przyrządzać!
— Żyłam z ojcem bez matki — wszystko umiem.
— A umiesz prząść, tkać i wyszywać!
Wspomniała Nastieńka o prezentach, które podarowały Boginie.
— Umiem — mówi.
— Chodź więc — mówi gospodyni — do ludzkiej kuchni.
Zaczęła Nastieńka pracować i służyć w obcym bogatym dworze. Ręce Nastieńki były szczere, pracowite — wszystkie prace jej wychodziły.
Gospodyni patrzy na Nastieńkę i cieszy się: nie miała jeszcze tak usłużnej, dobrej, mądrej robotnicy; a Nastieńka je zwykły chleb, popija go kwasem, a o herbatę nie prosi. Pochwaliła się gospodyni swojej córce:
— Zobacz — mówi — jaką mamy we dworze robotnicę: pokorna i zdolna i na twarzy czuła!
Popatrzyła córka gospodyni na Nastieńkę.
— Fuj! — mówi — Niech będzie czuła, a ja za to jestem od niej piękniejsza, mam wspanialsze ciało i w moich włosach mieni się ogień, a w jej włosach tylko słoma się odbija!
Wieczorem, jak uporała się z gospodarskimi pracami, usiadła Nastieńka do przędzenia. Usiadła na ławce, wyjęła srebrną podstawę, złote wrzeciono i przędzie. Przędła, z kłębka ciągnie się nić — nić nie zwykła, a złota. Przędzie, a sama patrzy w srebrną podstawę i wydaje się jej, że widzi tam swojego Jasnego Sokoła: patrzy on na nią, jak żywy na Świecie. Patrzy Nastieńka na niego i rozmawia z nim:
— Mój narzeczony, Sokoliczku, czemu zostawiłeś mnie samą, płakać za tobą! To przez siostry moje nierozumne, zaciemnienie nadeszło, że nas rozdzieliły, krew twoją przelały.
A córka gospodyni weszła w tej chwili do ludzkiego domku, stoi z daleka, patrzy i słucha.
— Za kim ty rozpaczasz, dziewczyno! — zapytuje — I jaką masz zabawkę w rękach!
Nastieńka mówi jej:
— Rozpaczam po swoim narzeczonym Jasnym Sokole. A to nić przędę, ręcznik Sokolikowi będę wyszywać — miałby czym rano białą twarz wycierać.
— A sprzedaj mi swoją zabawkę! — mówi córka gospodyni — A ja mam męża, to Jasny Sokół i ja będę mu nić przędła.
Popatrzyła Nastieńka na czarnooką córkę gospodyni, zatrzymała swoje złote wrzeciono i mówi:
— Nie mam zabawki, mam pracę w rękach. A srebrna podstawa i złote wrzeciono nie są na sprzedaż: podarowała mi je dobra babcia.
Obraziła się córka gospodyni: nie chciała wypuścić złotego wrzeciona ze swoich rąk.
— Jeśli nie jest na sprzedaż — mówi — to zróbmy wymianę, ja tobie też coś podaruję.
— Podaruj — powiedziała Nastieńka — pozwól mi choć raz jednym okiem spoglądnąć na twojego męża Jasnego Sokoła! Może on w czymś, przypomni mi mojego Sokolika!
Córka gospodyni pomyślała, potrząsnęła wodospadem ognistych włosów i zgodziła się.
— Zgoda, dziewczyno — mówi — Daj mi twoją zabawkę.
Wzięła od Nastieńki srebrną podstawę i złote wrzeciono, a sama myśli: „Pokażę jej na chwilę męża Jasnego Sokoła, nic się mu nie stania — Dam mu nasenny eliksir, a dzięki temu złotemu wrzecionu wzbogacimy się z matką!”
Przed nocą wrócił z podniebia Jasny Sokół; przemienił się w przystojnego młodzieńca i zasiedli do kolacji z rodziną: teściowa-gospodyni i Jasny Sokół z żoną.
Córka gospodyni kazała wezwać Nastieńkę: niech służy przy stole i na Jasnego Sokoła popatrzy, jak było umówione. Nastieńka przyszła, służy przy stole, jedzenie podaje i nie spuszcza wzroku z Jasnego Sokoła. A Jasny Sokół siedzi, jakby go nie było — nie poznał Nastieńki: zmordowała się drogą-podróżą idąc do niego i z tęsknoty za nim zmieniła się na twarzy, a tu jeszcze żona do napoju zioła różne dolewa.
Gospodarze zjedli kolację, Jasny Sokół wstał i poszedł spać do swojego pokoju.
Nastieńka mówi wtedy młodej ogniowłosej gospodyni:
— We dworze lata dużo much. Pójdę do Jasnego Sokoła do pokoju, będę odganiała od niego muchy, aby nie przeszkadzały mu spać.
— A pozwól jej iść! — powiedziała stara gospodyni.
Młoda gospodyni znów się zamyśliła.
— A nie — mówi — niech zaczeka.
I sama poszła w ślad za mężem, dala mu na noc wypić nasenny eliksir i wróciła. „Może — pomyślała młoda gospodyni — robotnica ma jeszcze jakąś zabawkę na taką zamianę!”
— Idź teraz — powiedziała Nastieńce. — Idź, odganiaj muchy od Jasnego Sokoła.
Przyszła Nastieńka do Jasnego Sokoła do pokoju i zapomniała o muchach. Widzi: śpi jej serdeczny przyjaciel głębokim snem.
Patrzy na niego Nastieńka — nie może się napatrzeć. Nakłoniła się do niego blisko, jednym tchem z nim oddycha, szepcze mu:
— Obudź się, mój narzeczony Jasny Sokole, przyszłam do ciebie; siedem par butów żelaznych zdarłam, siedem chlebów żelaznych zjadłam!
A Jasny Sokół śpi spokojnie, oczu nie otwiera i nie mówi ani słowa w odpowiedzi.
Przychodzi do pokoju żona Jasnego Sokoła — córka gospodyni i pyta:
— Odgoniłaś muchy?
— Odgoniłam — mówi Nastieńka — wyleciały przez okno.
— No, idź spać do pokoju.
Na drugi dzień, gdy Nastieńka wykonała wszystkie gospodarskie prace, wzięła srebrne naczynie i toczy po nim złotym jajkiem: toczy dookoła — i nowe złote jajko wyskakuje z naczynia; toczy drugi raz dookoła — i znów nowe złote jajko wyskakuje z naczynia. Ujrzała to córka gospodyni.
— Naprawdę — mówi — i taką zabawkę masz! Sprzedaj mi ją, albo wymień, co chcesz dam za nią.
Nastieńka mówi w odpowiedzi:
— Sprzedać nie mogę, ten prezent dała mi dobra babcia, ale oddam ci naczynie z jajkiem w prezencie. Więc weź!
Córka gospodyni wzięła prezent i ucieszyła się:
— Może czegoś chcesz, czegoś potrzebujesz, Nastieńko? Proś, o co chcesz.
Nastieńka prosi w odpowiedzi:
— Mi potrzeba niewiele. Pozwól znów odganiać muchy od Jasnego Sokoła, kiedy ułożysz go spać.
— Pozwalam — mówi młoda gospodyni.
A sama myśli: „Co się może stać z mężem od spojrzenia obcej dziewczyny! I tak będzie spał od eliksiru, oczu nie otworzy, a robotnica może jeszcze ma jakąś zabawkę!”
Przed nocą znów, jak zwykle, wrócił Jasny Sokół z podniebia, przemienił się w przystojnego młodzieńca i usiadł do stołu zjeść kolację ze swoją rodziną.
Żona Jasnego Sokoła wezwała Nastieńkę, aby służyła przy stole, podając jedzenie, Nastieńka podaje jedzenie, stawia czarki, kładzie łyżeczki, a sama nie odrywa oczu od Sokolika. A Finist patrzy i jej nie widzi — nie poznaje jej jego serce.
Znów, jak zwykle, córka gospodyni dała swemu mężowi napój z nasennym eliksirem, i ułożyła go spać. A robotnicę Nastienkę wysłała do niego i kazała jej odganiać muchy.
Przyszła Nastieńka do Jasnego Sokoła, zaczęła wołać go i płakać nad nim, myślała — teraz obudzi się, spojrzy na nią i pozna Nastieńkę. Długo wołała go Nastieńka i wycierała łzy ze swej twarzy, aby nie upadły na białą twarz narzeczonego i nie zmoczyły go. A Jasny Sokół spał, nie przebudził się i oczu swoich nie otworzył w odpowiedzi.
Na trzeci dzień Nastieńka skończyła swoją gospodarską pracę, siadła na ławce w pokoju, wyjęła złoty tamborek i igłę. Trzyma w rękach złoty tamborek, a igła sama wyszywa na płótnie.
Nastieńka wyszywa, sama mówi:
— Wyszywaj, wyszywaj, mój piękny wzór, wyszywaj dla mojego narzeczonego, dla Jasnego Sokoła, będzie miał co podziwiać!
Młoda gospodyni przechodziła niedaleko; przyszła do pokoju ujrzała w rękach Nastieńki złoty tamborek i igłę, która sama wyszywa. Jej serce opanowała zazdrość i chciwość, i mówi:
— Oj, Nastieńko, dziewczyno, piękna panno! Podaruj mi taką zabawkę, a co chcesz, w zamian weź! Mam złote wrzeciono, przędzy naprzędę, tkaninę utkam, a złotego tamborka z igłą nie mam — wyszywać nie mogę. Jeśli nie chcesz dać w zamian, to sprzedaj! Zapłacę ile chcesz!
— Nie wolno! — mówi Nastieńka — Nie wolno złotego tamborka z igłą ani sprzedawać, ani dawać w zamian. Dała mi je w darze najmilsza, najpiękniejsza Bogini. I ja ci je oddam w darze.
Młoda gospodyni wzięła tamborek z igłą, ale nie ma czego dać Nastieńce, i mówi:
— Przychodź, kiedy chcesz, od mojego męża, Jasnego Sokoła, muchy odganiać. Wcześniej sama prosiłaś.
— Przyjdę, niech tak będzie — powiedziała Nastieńka.
Po kolacji młoda gospodyni początkowo nie chciała dawać Jasnemu Sokołowi nasennego eliksiru, a potem rozmyśliła się i dodała tego eliksiru do napoju: „Czemuż miałby patrzeć na dziewczynę, niech śpi!”
Poszła Nastieńka do pokoju do śpiącego Jasnego Sokoła. Już nie mogło znieść cierpienia jej serce. Przytula się do jego białej piersi i zawodzi:
— Rozbudź się-obudź się, mój narzeczony, Jasny mój Sokoliczku! Przez siedem Ziem Niebiańskich przeszłam pieszo, przez Niebiosa Swaroże przeleciałam, do ciebie idąc! Sama Śmierć zmęczyła się chodząc za mną po Ziemiach Niebiańskich, siedem par żelaznych butów moje nogi zdarły, siedem żelaznych chlebów w Niebiosach zjadłam. Wstań-obudź się, narzeczony mój, Sokoliku! Ulituj się nade mną!
A Jasny Sokół śpi, od eliksiru cudzoziemnego, niczego nie czuje i nie słyszy głosu Nastieńki.
Długo Nastieńka budziła Jasnego Sokoła, długo nad nim płakała, ale nie przebudził się, tak silny był eliksir jego żony. Ale jedna gorąca łza Nastieńki upadła na pierś Jasnego Sokoła, a druga łza upadła na jego twarz. Jedna łza spaliła serce Sokolika, a druga otworzyła mu oczy i w tej minucie przebudził się.
— Ach — mówi — co mnie spiekło!
— Narzeczony mój. Jasny Sokole! — odpowiedziała mu Nastieńka — Obudziłeś się dla mnie, to ja przyszłam! Długo-długo szukałam ciebie, dużo żelaza o Niebiosa i Ziemie starłam! Nie wytrzymały one drogi do ciebie, a ja wytrzymałam! Trzecią noc wołam Cię, a Ty śpisz, nie budzisz się, nie odpowiadasz na mój głos! Zachowałam twój prezent!
Pokazała mu wtedy pudełko, w którym leżało szare piórko. I wtedy Jasny Sokół poznał swoją Nastieńkę, piękną dziewczynę. I tak uradował się nią, że z radości początkowo nie mógł wypowiedzieć słowa. Przytulił Nastieńkę do swojej białej piersi i pocałował w słodkie usta.
A ocknąwszy się, przywykłszy, że Nastieńka jest z nim, powiedział do niej:
— Jeśli teraz stałabyś się siwą gołębicą, moja wierna piękna dziewczyno, to byśmy odlecieli daleko stąd!
Wtedy Nastieńka wyjęła wielobarwną wstążkę, dar Tarcha Perunowicza, wplotła ją w swój blond warkocz i w tej samej minucie Nastieńka przemieniła się w gołębicę, a jej narzeczony przemienił się w Sokoła.
Polecieli w nocne podniebie i całą noc lecieli obok siebie, do samego ranka.
A kiedy lecieli, Nastieńka zapytała:
— Sokole, Sokole, a gdzie lecisz, przecież twoja żona będzie tęsknić!
Finist–Sokół usłyszał ją i odpowiedział:
— Lecę do ciebie, piękna dziewczyno. A kto męża wymienia na wrzeciono, na tamborek z igłą, takiej żonie męża nie trzeba i taka żona nie tęskni.
— A czemu ożeniłeś się z taką żoną? — zapytała Nastieńka. — Nie miałaś swojej woli?
— To widocznie nie była moja wola, a cudzoziemski eliksir miłosny, od niego nie było ani losu, ani miłości. — I polecieli dalej obok siebie.
A o świcie wylądowali na Ziemię w pobliżu niebiańskiego rydwanu Tarcha Perunowicza. Dażdbog wziął Sokoła z Gołębicą na niebiański rydwan i odwiózł ich prosto na Midgard-Ziemię.
Polecieli nad Rodzimą Ziemią ku rodnym krajom, a jak przylecieli do znajomego lasu, Nastieńka rozejrzała się wokół; widzi — domek jej rodzica w leśnym skufie stoi, jak wcześniej. Nastieńka zapragnęła zobaczyć ojca-rodzica i od razu przemieniła się w piękną dziewczynę. A Jasny Sokół uderzył o wilgotną ziemię i stał się piórkiem.
Nastieńka wzięła piórko, ukryła je na swojej piersi, za pazuchę, i poszła do ojca.
— Witaj, moja najmłodsza córko, ukochana! Myślałem, że już nie ma Cię na Świecie Swarożym. Dziękuję, że nie zapomniałaś ojca-rodziciela, wróciłaś do rodzinnego skufu. Gdzie byłaś tak długo, dlaczego nie spieszyłaś się powrócić pod ojcowski dach?
— Wybacz mi, miły tatusiu. Tak tego potrzebowałam.
— Cóż, trzeba to trzeba. Potrzeba minęła.
A wydarzyło się to w święto Trzygłowa, i w rejonie otwarto wielkie targowisko. Nazajutrz ojciec wybrał się jechać na targowisko, a starsze córki jadą z nim wybrać sobie prezenty.
Ojciec zawołał też najmłodszą córkę, Nastieńkę. A Nastieńka odpowiada:
— Tatusiu — mówi — zmęczyłam się drogą i nie mam się w co ubrać. Na targowisku przecież wszyscy w sukniach będą.
— Ja ciebie tam, Nastieńko, ubiorę — odpowiada ojciec — Na targowisku w końcu jest wielki targ.
A starsze siostry mówią młodszej:
— Ubierz nasze ubrania, mamy zbędne.
— Ach, siostry, dziękuję wam! — mówi Nastieńka — Wasze sukienki nie pasują na mnie! Mi i w rodzimych ścianach dobrze.
— Cóż, niech będzie jak chcesz — mówi jej ojciec — a co przywieźć ci z targowiska, jaki prezent! Powiedz, ojca nie obrażaj!
— Ach, tatusiu, niczego mi nie trzeba, wszystko mam! Nie bez powodu byłam daleko i męczyłam się w drodze.
Ojciec ze starszymi siostrami pojechał na targowisko. W tej samej chwili Nastieńka wyjęła piórko. Ono upadło na podłogę i stało się przepięknym młodzieńcem, Jasnym Sokołem, tylko jeszcze piękniejszym, niż był wcześniej. Nastieńka zdziwiła się i ze swego szczęścia nic nie powiedziała. Wtedy Sokoliczek jej powiedział:
— Nie dziw się mi, Nastieńko, to od twojej miłości stałem się taki.
— Chociaż się zdziwiłam — powiedziała Nastieńka — dla mnie zawsze jesteś jednaki, zawsze cię kocham.
— A gdzie twój rodzic, tatuś!
— Pojechał na targowisko, a z nim starsze siostry.
— A ty czemu, moja Nastieńko, nie pojechałaś z nimi!
— Mam narzeczonego. Jasnego Sokoła. Niczego z targowiska nie potrzebuję.
— I mnie niczego nie trzeba — powiedział Finist — stałem się bogatym od twojej miłości.
Odwrócił się Sokolik od Nastieńki, gwizdnął przez okno — wtedy zjawił się na jego wezwanie pomalowany złotem rydwan, a trzy białe konie opuściły swoje grzywy do ziemi. Ubrali się, siedli do trojki, a konie popędziły w wichrze.
Przyjechali do miasta na targowisko, a targowisko dopiero otworzono, wszystkie bogate towary i żywność leżały na górze, a ludzie jeszcze szli drogą.
Sokolik kupił na targowisku wszystkie towary, jakie tam były, kazał je przywieźć wozami do leśnego skufu, do rodzica Nastieńki. Tylko smaru do kół nie wziął i zostawił go na targowisku.
Chciał, aby wszyscy mieszkańcy Światów, jacy przybyli na targowisko, zostali gośćmi na jego weselu i szybko jechali na nie. A do szybkiej jazdy potrzebny był im smar.
Jasny Sokół z Nastieńką pojechali do leśnego skufu. Jadą szybko, koniom białogrzywym od wiatru brakuje tchu.
W połowie drogi Nastieńka ujrzała swojego ojca i starsze siostry. Jechali na targowisko i jeszcze nie dojechali. Nastieńka kazała im zawrócić do dworu, na jej wesele z Jasnym Sokołem z Czertoga Finista.
A za trzy dni zebrał się w gości w skufie leśnym cały lud, który mieszkał na sto wiorst wokół; także stary wołchw przyszedł do skufu leśnego, pobłogosławił rodzinny związek swego syna z Nastieńką i urządził wspaniałe i bogate wesele. Do jedzenia na weselnej uczcie dodawano masło ze srebrnej maselniczki ze złotą pokrywką, którą podarowała Bogini Nieszczęście, tak pysznego jedzenia, nikt nigdy nie próbował. Z mąki, którą zmielił srebrny młynek z malachitowymi kamieniami, napieczono wzorzyste pierniki, że tak słodkich nikt w tym miejscu nie kosztował. A jak Nastieńka zagrała na gęślach, cały świat zaczął pląsać-tańczyć.
Na tym weselu byli nasi pradziadkowie i prababcie, długo ucztowali, panna młoda i pan młody weselili się, nie rozeszliby się od wiosny do zimy, ale nadszedł czas zbierania zbiorów, chleb zaczął się kruszyć; dlatego wesele się zakończyło i nie było już gości na uczcie. Wesele zakończyło się i goście zapomnieli o weselnej uczcie, a wierne kochające serce Nastieńki na zawsze zapamiętano w Rodach Sławiańskich i na rodzimej Midgard-Ziemi.
Opowieść o Ratiborze
Było to w starożytnych czasach, kiedy jeszcze cuda zdarzały się na Midgard-Ziemi. Żyli w jednym z błogosławionych grodów Białowodzia sprawiedliwy książę ze swoją księżną. Ich życie mogłoby być szczęśliwe, gdyby w latach ich młodości, Bóg Rod dał im dzieci. Z dalekich i bliskich krain przychodzili lekarze i znachorzy, ale i tak nie mogli uratować książęcej czety przed bezdzietnością.
I oto, pewnego razu przyszedł do ich książęcej posiadłości stary wołchw-pustelnik. Dał księżnej kilka jęczmiennych ziaren i powiedział:
— Osusz swoje łzy. Niech księżna zje te cudowne ziarna, a wtedy, po odpowiednim czasie, urodzi ona przepięknego syna. Będzie on potężny siłą i sławny rozumem. A w prezencie ode mnie dla niego, przyjmij, kniaże, cenny miecz.
Księżna zrobiła tak, jak polecił stary wołchw-pustelnik. I w odpowiednim czasie urodziła synka, od którego piękniejszego nie było w całym Białowodziu. Kiedy chłopiec podrósł, nie było równych mu w pojedynkach w uroczyskach, ani w mądrych rozmowach. Za jego mądrość, odwagę i siłę, książę nazwał syna Ratiborem.
Kiedy Ratibor dorósł, zapragnął zobaczyć Boży Świat, spojrzeć na sąsiednie kraje. Przyszedł do ojca z prośbą o puszczenie go z przyjaciółmi-towarzyszami w podróż. Książę tylko odmownie pokręcił głową. Zbytnio cenił swego jedynego syna, aby powierzyć go łasce losu. Ale młodzieniec nawet nie mógł myśleć o czymś innym. Dlatego w końcu książę dał zgodę i Ratibor z przyjaciółmi-towarzyszami wyruszył w podróż. A razem z nim wyprawiło się trzech towarzyszy — płatnerz, kowal i murarz.
Wyruszyli w ślad za Słońcem, minęli Ripejskie Góry, a przeszedłszy niewielką odległość, czworo przyjaciół dotarło do murów przepięknego, ale bezludnego starożytnego miasta, które upadło. Widzieli wysokie domy, obszerne bazary, stragany, pełne towarów. Wszystko wskazywało na duże i zamożne społeczeństwo, ale ani w domach, ani na ulicach nie było ani jednego człowieka. Zdziwieni podróżnicy nie rozumieli, w czym problem, póki płatnerz nagle nie klepnął się ręką w czoło:
— Przypomniałem sobie! To musi być, to samo starożytne miasto, o którym mówił mi mój pradziadek. W tym starożytnym mieście osiedlił się Czarny Nieumarły, który nie daje nikomu z mieszkańców spokoju. Najlepiej dla nas wyjść stąd za dnia.
— Nie będzie tak — sprzeciwił się książę — Wyjdziemy nie wcześniej, niż pożywimy się, gdyż jestem okropnie głodny.
Poszli do straganów i wybrali wszystko co potrzebne do posiłku. Sprawiedliwą zapłatę za towary zostawili na półkach, tak jak gdyby sprzedawcy byli na miejscu. Potem dotarli do książęcej rezydencji w środku starożytnego miasta. Płatnerz zabrał się za przygotowywanie posiłku, a pozostali kontynuowali ogląd starożytnego miasta.
Płatnerzowi praca udała się. Wkrótce w kuchni apetycznie zapachniało gotowym jedzeniem. Płatnerz, przewidując, jak smacznie zjedzą, nagle, ujrzał przed sobą maleńką postać, wielkości Domowego, odzianą w zbroję. Człowieczek z mieczem i włócznią w rękach tańczył na czarnym psie, przykrytym jasnym czaprakiem.
— Oddaj moje jedzenie! — zakrzyknął, gwałtownie potrząsając swoją maleńką włócznią.
— Twoje jedzenie! — zaśmiał się płatnerz. — Ty, ja widzę wielkiego żartownisia, wujku.
— Ruszaj się szybciej! — krzyknął maleńki wojownik donośnym głosem — Jak nie to przemienię cię w drewnianą statuę!
— Ale jesteś nachalny — rozsierdził się dzielny płatnerz. — Podejdź bliżej, abym mógł walczyć z tobą jak przystoi dwóm rywalom.
Na te słowa człowieczek nagle przemienił się w bardzo wysokiego Czarnego Nieumarłego. Ale odwaga płatnerza nie zniknęła, bo urodził się w Białowodziu. Wyciągnąwszy swój ostry miecz zaatakował wysokiego Czarnego Nieumarłego, aby walczył z nim lub błagał go o litość.
Ale Czarny Nieumarły nie zaczął z nim walczyć, ale spojrzał na niego czarnym okiem i płatnerz przemienił się w drewnianą statuę. Odniósł go Czarny Nieumarły do piwnicy i tam zostawił.
— Pokażę im, jak jeść w moich salach — mruczał Czarny Nieumarły, pożerając ciasta i gulasze. Wziął ostatnie kęski, po czym zniknął.
Wkrótce wrócił książę z przyjaciółmi. Głodni, jak po długim polowaniu, zakrzyknęli od progu:
— Hej, drogi płatnerzu, gdzie jesteś i gdzie nasze jedzenie?
Jednak ich przyjaciel nie mógł odpowiedzieć z piwnicy, bo był przemieniony w drewnianą statuę.
— Może już się najadł i gdzieś śpi — mówił kowal — Musimy go poszukać w piwnicach i komnatach.
— Jaka szkoda! — wykrzyknął książę — Musimy przygotować coś jeszcze. Chodź kowalu, przyrządź nam obiad, a my z murarzem jeszcze pochodzimy po starożytnym mieście.
Teraz ta sama historia przydarzyła się kowalowi. Jak tylko zaczął czuć apetyczne zapachy, przygotowując pyszne placki i mięso, pojawił się przed nim maleńki wojownik. Początkowo kowal odważnie wyzwał człowieczka na pojedynek, ale już po chwili został przemieniony w drewnianą statuę. Z nim wszystko działo się tak samo jak z płatnerzem. Czarny Nieumarły odniósł drewnianą statuę kowala do piwnicy i postawił ją tam obok zaklętego płatnerza.
Oczywiście, kiedy książę i murarz, głodni, wrócili do książęcej rezydencji, znów nie udało się im znaleźć jedzenia.
Teraz kucharzem został murarz, ale i on nie mógł oprzeć się czarom Czarnego Nieumarłego, jak i jego przyjaciele. Kiedy głodny Ratibor wrócił do książęcej rezydencji, nie znalazł ani jedzenia, ani przyjaciół. Przyszło mu samemu wziąć się za przygotowanie posiłku.
Jak tylko zapach jedzenia rozszedł się po książęcej rezydencji, natychmiast pojawił się siedzący na psie wojownik.
— Przysięgam, że przepięknie wyglądasz, przyjacielu — powiedział mu książę pobłażliwym tonem — Czego chcesz?
— Oddaj mi moje jedzenie! — pisnął człowieczek.
— To nie jest twoje jedzenie, nieproszony gościu, to moje jedzenie — odpowiedział Ratibor — Jednak, jeśli nalegasz, możemy rozstrzygnąć nasz spór pojedynkiem.
Psi wojownik zaczął rosnąć i przemienił się w ogromnego Czarnego Nieumarłego. Chciał przestraszyć Ratibora swoim okropnym widokiem, aby upadł na kolana i błagał o litość.
Ale zamiast tego, aby upaść na kolana i błagać o litość, książę roześmiał się:
— Nawie Stworzenie, we wszystkim powinien być umiar. Tylko że ja widziałem śmiesznego maleńkiego człowieczka, a teraz patrzę na absurdalnie dużego Czarnego Nieumarłego. Mam nadzieję, że okażesz prawdziwy charakter i skoro możesz przemieniać się bez trudu, staniesz się mojego wzrostu — nie większy, nie mniejszy. To wtapory zdecydujemy, do kogo rzeczywiście należy jedzenie.
Czarny Nieumarły nie mógł sprzeciwić się księciu, dlatego skurczył się do normalnych rozmiarów i rzucił się na bezczelnego młodzieńca z wyciągniętą włócznią. Ale, pomimo tego, że Nawie Stworzenie doskonale władało mieczem i włócznią, Ratibor nie ustępował mu ani na piędź. Po strasznej walce przebił Czarnego Nieumarłego ostrzem miecza.
Domyślając się, jakie wydarzenia rozegrały się tu wcześniej, zaczął przeglądać wszystkie piwnice i komnaty. W dalekiej piwnicy odnalazł trzech swoich przyjaciół przemienionych w drewniane statuy. Ratibor dotknął drewniane statuy cudownym mieczem i jego przyjaciele odzyskali swoją pierwotną formę. Powiedział im z życzliwym uśmiechem:
— Ej, wojownicy, chodźmy jeść, zabiłem Nawie Stworzenie, nienawistnego ludziom Czarnego Nieumarłego.
Podziękowali Ratiborowi za wybawienie od czarów i wysławiali niezmierną odwagę swego przyjaciela.
Wtedy Ratibor posłał mieszkańcom starożytnego miasta, których wygnał Czarny Nieumarły, wiadomość o tym, że mogą powrócić do swoich mieszkań i żyć w pokoju i spokoju. Poprosił ich aby uznali za władcę starożytnego miasta płatnerza i dali mu za żonę najpiękniejszą dziewczynę z dostojnego starożytnego Rodu. Mieszczanie z radością zgodzili się. I rozgłosili sławę o zwycięstwie Ratibora nad Czarnym Nieumarłym po wszystkich miastach i wsiach swego kraju.
Kiedy zakończyły się weselne uroczystości i książę z przyjaciółmi zbierali się aby iść dalej podziwiać Boży Świat i zobaczyć sąsiednie kraje, płatnerz zaczął gorąco prosić Ratibora aby pozwolił mu iść razem z nimi. Jednak Ratibor odrzucił jego prośbę, zobowiązując go do mądrego panowania w starożytnym mieście. Na pożegnanie wręczył płatnerzowi źdźbło jęczmienia, pouczając jak należy patrzeć na niego:
— Jeżeli jęczmień rośnie dobrze, to znaczy że u mnie jest wszystko w porządku — wyjaśnił Ratibor — Ale jeżeli kłos zwiędnie, znaczy, że dopadło mnie nieszczęście i pilnie potrzebuję twojej pomocy.
Pożegnawszy się z nowożeńcami, książę i jego przyjaciele ruszyli dalej. Szybciej lub później doszli do jeszcze jednego opuszczonego starożytnego miasta. Tak jak poprzednio, chodzili po przestronnych rezydencjach, pustych ulicach i opuszczonych straganach, nie spotykając ani jednego człowieka. Nagle kowal powiedział:
— W końcu przypomniałem sobie. W tym starożytnym mieście żyje straszny zły duch, który zabija każdego napotkanego. Najlepiej odejdźmy stąd!
— Tylko po tym jak zjemy obiad — odpowiedział głodny książę. Wybrali potrzebne produkty w opustoszałych straganach, zapłaciwszy za wszystko w pełni. Prawda, że pieniądze należało po prostu zostawić na półkach, gdyż właścicieli nigdzie nie było widać. Kowal poszedł przygotować posiłek w książęcej rezydencji, a Ratibor i murarz kontynuowali spacer po starożytnym mieście.
Jak tylko przygotowany obiad zaczął roztaczać apetyczny zapach, w kuchni nagle pojawił się zły duch pod postacią obrzydliwej staruchy z czarną pomarszczoną skórą i nogami wykrzywionymi do tyłu. Na tak odrażający widoku dzielny kowal, nie mówiąc ani słowa, rzucił się ku drzwiom po swój miecz i zaatakował złego ducha pod postacią obrzydliwej staruchy. Ale ona rzuciła w niego garść magicznego proszku i zamieniła kowala w kamienny posąg. Zły duch ukrył go w jednej z komnat, zamknąwszy ją na zasuwę. Ten zły pomiot Świata Nawi szybko połknął obiad i zniknął, a kiedy Ratibor i murarz głodni wrócili do książęcej rezydencji, to nie znaleźli ani obiadu, ani swego przyjaciela kowala.
Wtedy książę powierzył murarzowi kuchenne prace, a sam znów poszedł oglądać piękno starożytnego miasta. Ale i z drugim kucharzem zdarzył się ten sam problem, co z pierwszym. Jak tylko pojawił się zły duch, murarz dobył swojego miecza i zaatakował złego ducha pod postacią odrażającego garbusa z nogami, wykręconymi do tyłu. Ale zły pomiot Świata Nawi rzucił w murarza garść magicznego proszku i ten zmienił się w kamienny posąg. Zły duch ukrył go w tej samej komnacie co i kowala, zamknąwszy ją na zasuwę. Odrażający garbus szybko połknął obiad i zniknął…
— Zła rzecz! — wykrzyknął powróciwszy książę, kiedy nie znalazł swoich przyjaciół, nie mówiąc już o obiedzie. Wziął się sam za pracę. Jak tylko zapachniało przepięknie przyrządzoną potrawą, natychmiast pojawił się zły duch. Jednak tym razem, mając do czynienia z pięknym młodzieńcem, zły duch zmienił swój wygląd i z odrażającego garbusa przemienił się w czarującą dziewczynę. Ale Ratibor nie uległ podstępowi. Ujrzawszy wykręcone do tyłu nogi piękności, od razu domyślił się, kto jest przed nim i powiedział, dzierżąc w ręce ostry miecz:
— Proszę cię, Nawie Stworzenie, zmień swój wygląd jeszcze raz. Nie chciałbym zabijać tak czarującej dziewczyny.
Zły duch aż zaskrzeczał ze złości. Ale, jak tylko przybrał zwyczajny obrzydliwy wygląd odrażającego garbusa, książę zadał cios swoim cudownym mieczem i podła istota Świata Nawi padła do jego nóg.
Domyślając się, jakie wydarzenia rozegrały się tutaj wcześniej, zaczął przeszukiwać wszystkie komnaty. W jednej z odległych komnat odnalazł swoich przyjaciół przemienionych w kamienne posągi. Ratibor dotknął kamienne posągi cudownym mieczem i jego przyjaciele-towarzysze odzyskali swój wcześniejszy wygląd. Powiedział im z uśmiechem:
— Ej, wojownicy, chodźmy na obiad, zabiłem złego ducha.
Podziękowali Ratiborowi za wybawienie od czarów i wysławiali niezmierną moc i odwagę swego przyjaciela.
Wtedy Ratibor posłał mieszkańcom starożytnego miasta, których wygnał zły duch, wiadomość o tym, że mogą powrócić do swoich mieszkań. Obiecał im pokojowe i spokojne życie. A także poprosił mieszkańców aby uznali kowala za swego księcia i władcę tego starożytnego miasta, i dali mu za żonę najpiękniejszą dziewczyną, z jakiegoś dostojnego starożytnego Rodu. Mieszczanie z radością zgodzili się. I rozgłosili sławę o zwycięstwie Ratibora nad złym duchem, po wszystkich miastach i wsiach swego kraju.
Po weselnych uroczystościach książę i murarz ruszyli dalej. A książę-kowal bardzo nie chciał rozstawać się z towarzyszami. Ale Ratibor wręczył mu źdźbło jęczmienia ze słowami:
— Podlewaj i dobrze dbaj o nie. Póki będzie rosło dobrze — bądź pewien, że jestem zadowolony i szczęśliwy. Ale jeżeli ono zwiędnie — znaczy, że mam kłopoty i potrzebuję twojej pomocy.
Przeszedłszy już nie tak wiele, książę i murarz dotarli do dużego miasta na brzegu morza, gdzie postanowili zatrzymać się na odpoczynek.
Los chciał, aby murarz zakochał się w najpiękniejszej dziewczynie, której uroda przyćmiła Księżyc i gwiazdy. Wzdychał, wspominał szczęśliwy los płatnerza i kowala, głośno marzył o tym, że nie głupio i jemu byłoby otrzymać księstwo i przepiękną narzeczoną — do tej pory, póki Ratibor się nad nim nie zlitował. Przywołał do siebie starszyznę tego nadmorskiego miasta, wyjawił im swoje imię i poprosił o uznanie murarza za księcia miasta, oddawszy mu za żonę jego wybrankę.
Aby uchronić się od możliwych przyszłych nieszczęść i zagwarantować pomoc odważnego rycerza, starszyzna tego miasta spełniła jego prośbę. Przecież sława Ratibora wszędzie brzmiała. Po wspaniałym weselu murarza i jego wybranki, książę ruszył dalej sam. Jak i poprzednio, zostawił źdźbło jęczmienia, po którym można było dowiedzieć się o jego losach.
Przebywszy długą drogę, książę zatrzymał się, aby odpocząć nad brzegiem rzeki. Nagle ze zdziwieniem ujrzał, jak w dół rzeką płynie ogromny rubin. Potem przepływały obok niego jeszcze kolejne, mieniąc się szkarłatnym światłem. Każdy kamień był większy od poprzedniego. Porażony takim cudem, książę postanowił znaleźć ich źródło. Tak więc przez trzy dni i trzy noce szedł w górę rzeki, której nurt wciąż niósł rubiny, dopóki na samym brzegu wody nie ujrzał przepięknych marmurowych pałaców. Bujne ogrody otaczały mury. Na gałęziach jednego rozłożystego drzewa wisiał złoty kosz.
To, co zobaczył w nim książę, wstrząsnęło nim bardziej niż wszystkie wcześniejsze cuda. W koszu leżała odcięta głowa najwspanialszej, najpiękniejszej, najdoskonalszej dziewczyny na Świecie. Jej oczy były zamknięte, złote włosy splątane wiatrem i co minutę z rany na gardle wpadała do wody kropla szkarłatnej krwi, zamieniająca się od razu w ogromny rubin.
Ratibor nie mógł spokojnie patrzeć na ten rozrywający duszę widok, łzy płynęły mu z oczu. Postanowił przeszukać marmurowy pałac, aby rozwiązać straszną tajemnicę. Przeszedł przez bogato zdobione marmurowe sale, przez rzeźbione galerie i szerokie korytarze, ale nigdzie nie spotkał ani jednej żywej istoty. Na koniec dotarł do odpoczywali, udrapowanej srebrnym jedwabiem, gdzie na atłasowym łożu leżało pozbawione głowy ciało pięknej dziewczyny. Od razu domyślił się, że właśnie jej głowa była w złotym koszu. Owładnięty niepohamowanym pragnieniem połączenia obu części przepięknego stworzenia w jedno, rzucił się z powrotem do wyjścia i wkrótce wrócił z koszem w rękach. Ostrożnie przyłożył głowę do szyi — i nagle! — odcięte części zrosły się. Dotknął jej ciała swoim cennym mieczem i dziewczyna ożyła. Radosny i podekscytowany książę zaczął błagać nieznajomą aby opowiedziała o sobie, jak i dlaczego znalazła się w tych tajemniczych marmurowych pałacach, i dlaczego została odcięta jej głowa.
— Jestem książęca córka, Darina — odpowiedziała dziewczyna — Złośliwy Nieumarły-Zmiennokształtny zakochał się we mnie i porwał przy pomocy czarów. Ponieważ jest bardzo zazdrosny, to opuszczając swoje marmurowe pałace, zawsze odcina mi głowę i wiesza ją w złotym koszu.
Przepełniony współczuciem, Ratibor prosił księżniczkę aby niezwłocznie opuściła razem z nim te marmurowe pałace.
— Najpierw musimy uwolnić się od Nieumarłego-Zmiennokształtnego — powiedziała dziewczyna — inaczej nie uda się nam uwolnić od pościgu. Spróbuję się dowiedzieć, gdzie ukryta jest tajemnica jego śmierci. Będziesz musiał odciąć mi głowę i ponownie włożyć ją do złotego kosza, aby okrutny Nieumarły-Zmiennokształtny niczego nie podejrzewał.
Biedny książę nawet nie mógł pomyśleć, jak wykonać tak straszne zadanie. Jednak niczego nie można było zrobić. Przymknąwszy oczy, jednym cięciem swojego ostrego cennego miecza odciął głowę swojej ukochanej Darinie. Po tym zawiesił kosz na pierwotnym miejscu i ukrył się w komnacie obok odpoczywalni.
Wkrótce powrócił Nieumarły-Zmiennokształtny. Ożywiwszy księżną, ze złością zakrzyknął:
— Fu! Rosskim duchem pachnie w moich marmurowych pałacach.
Darina udając zapłakała:
— Niczego nie wiem, Nieumarły-Zmiennokształtny! Przecież jak ciebie nie ma — niczego nie widzę, niczego nie czuję. To widocznie ty latałeś na Roś lub do Białowodzia, a tam nabrałeś Rosskiego ducha, ale jeśli mi nie wierzysz, Nieumarły-Zmiennokształtny, to lepiej zabij mnie, tylko nie krzycz!
Nieumarły-Zmiennokształtny, który kochał swoją złotowłosą niewolnicę do szaleństwa, przysiągł, że szybciej sam umrze, niż ją zabije.
— To byłoby okropne! — zakrzyknęła dziewczyna — Przecież kiedy umrzesz daleko od domu, to ja tak zostanę z odciętą głową — ani żywą, ale i nie martwą.
— Nie bój się, przepiękna Darino! — zaczął pocieszać ją Nieumarły-Zmiennokształtny — Mało prawdopodobne abym został gdziekolwiek zabity, ponieważ klucz do mego życia jest schowany w tajemnym miejscu.
— Mam nadzieję, że tak jest — powiedziała księżniczka — Ale, być może, wszystko to wymyśliłeś, aby mnie pocieszyć? Nie uspokoję się, póki nie usłyszę więcej szczegółów o tym miejscu i sama nie będę mogła ocenić jego niezawodności.
Początkowo Nieumarły-Zmiennokształtny odmawiał wyjawienia swojej tajemnicy, ale księża Darina tak przebiegle schlebiała mu, tak czule zabiegała, że Nieumarły-Zmiennokształtny, dodatkowo strasznie zmęczony i chcący spać, w końcu powiedział:
— Nikt nie może mnie zabić, za wyjątkiem księcia Ratibora z Białowodzia. A i on nie będzie mógł do tego czasu, póki nie odnajdzie czarnego drzewa, które dzień i noc chronią czarny pies i czarny koń. Potem trzeba przejść nietkniętym obok czarnych strażników, wspiąć się na czarne drzewo do najwyższej gałęzi, gdzie wisi złota klatka, wyciągnąć stąd śpiewającego szpaka, wyjąć z jego ciała trzmiela i zmiażdżyć. Tylko wtedy umrę. Widzisz, jak dobrze chronione jest moje życie. W końcu trzeba mieć naprawdę odważne serce i ogromną mądrość, aby dostać się do czarnego drzewa i pokonać jego czarnych strażników.
— Jak można ich pokonać? — nalegała księżniczka — Opowiedz mi, wtedy się uspokoję.
Nieumarły-Zmiennokształtny, który już zasypiał, a do tego był zmęczony od nieustannych pytań, odpowiedział przez drzemkę:
— Przed czarnym koniem leży kupa kości, a przed czarnym psem — naręcze trawy. Jeżeli długim kijem przesuniesz te kupy tak, aby czarny koń dostał trawę, a czarny pies — kości, to przejście między nimi nie będzie stanowiło trudu.
Książę, usłyszawszy całą opowieść niezwłocznie wyruszył na poszukiwania. Wkrótce zobaczył samotne czarne drzewo, które czujnie chronili dziki czarny koń i wściekły czarny pies. Jednak, otrzymawszy każdy swój pokarm, czarni strażnicy stali się potulni i cisi. Ratibor bez trudu wspiął się na czarne drzewo, złapał szpaka i skręcił mu kark. W tym czasie przebudzony Nieumarły-Zmiennokształtny zrozumiał, co się dzieje i wzbił się w powietrze, aby walczyć o swoje życie. Jednak książę z daleka zauważył przeciwnika. Szybko rozciął ciało ptaka i chwycił trzmiela, będącego wewnątrz. Kiedy wróg już podleciał do czarnego drzewa, Ratibor oberwał owadowi skrzydełka — i Nieumarły-Zmiennokształtny na raz runął na wilgotną ziemię. Książę oderwał trzmielowi nóżki — i Nieumarły-Zmiennokształtny osłabł. A kiedy trzmiel stracił głowę, to skończyło się tez życie złego Nieumarłego-Zmiennokształtnego.
Ratibor po zwycięstwie wrócił do księżniczki. Chciał od razu udać się do księstwa jej ojca, aby poprosić go o błogosławieństwo dla rodzinnego związku z Dariną, ale dziewczyna uprosiła go aby zatrzymali się na chwilę, żeby odpocząć i obejrzeć całe bogactwo marmurowych pałaców.
Pewnego razu księżniczka poszła kąpać się w rzece. Kiedy umyła głowę i czesała swoje przepiękne złociste włosy, kilka długich włosów wplątało się w grzebień. Błyszczały one i iskrzyły się czystym złotem.
Dumna z przepięknych włosów Darina postanowiła:
— Nie mogę wrzucić ich do rzeki gdzie ugrzęzną w błotnistym rzecznym mule.
Z tą myślą położyła złote włosy na liść drzewa Peruna i puściła zieloną łódeczkę na wodę.
Zdarzyło się tak, że książę wielkiego południowego stołecznego miasta, położonego w dole rzeki, płynął łódką. Za jej burtą zauważył coś, iskrzącego na wodzie, jak słoneczny promień. Podpłynąwszy bliżej, jego wioślarze wyciągnęli zielony liść drzewa Peruna, na którym ogniem błyszczały złote włosy. Nigdy wcześniej nie spotkał książę takiego piękna. Poprzysiągł nie odpoczywać ani nocą, ani dniem, póki nie znajdzie właścicielki tych złotych włosów. Do poszukiwań wezwał trzy najmądrzejsze i najpotężniejsze wiedźmy ze swego księstwa.
Pierwsza mądra wiedźma powiedziała:
— Jeżeli właścicielka złotych włosów żyje na Ziemi, to ja obiecuję ją znaleźć.
Druga mądra wiedźma powiedziała:
— Jeżeli nawet ona żyje w Niebiosach, zrobię w Niebiosach dziurkę, aby dostarczyć ją tobie, jasny książę.
A trzecia mądra wiedźma ze śmiechem sprzeciwiła się:
— Jeśli rozerwiesz Niebiosa, to będę musiała przyszyć na dziurkę łatę — tak, żeby nikt nie mógł odróżnić starego kawałka od nowego.
Książę uważał ostatnią wiedźmę na najmądrzejszą ze wszystkich i właśnie jej powierzył poszukiwanie przepięknej nieznajomej ze lśniącymi złotymi włosami, w tym celu dał swój wielki książęcy strug razem z drużyną.
Wiedźma szybko domyśliła się, że właścicielki złotych włosów należy szukać w sąsiednim księstwie, w górze rzeki. Dlatego usiadła w wielkim książęcym strugu, a książęcy drużynnicy z całych sił zaczęli wiosłować pod prąd. Płynęli kilka dni, dopóki w oddali nie pokazał się marmurowy pałac. Podstępna wiedźma nakazała ukryć strug w zaroślach iwy przy najbliższej wyspie, a sama ruszyła na łódce ku marmurowemu pałacowi.
Wtedy podstępna wiedźma zeszła na brzeg, dotarła do schodów marmurowego pałacu, gdzie zaczęła płakać i lamentować na los.
W ten dzień Ratibor wyprawił się na polowanie, a złotowłosa księżniczka siedziała w domu sama samiusieńka. Dobra dusza od razu odpowiedziała na łzy starej kobiety.
— Matulu — zapytała Darina, wychodząc z marmurowych pałaców — dlaczego płaczesz?
— Córeczko — odpowiedziała podstępna kobieta — opłakuję smutny los, który może spotkać ciebie jeśli umrze twój mąż i zostaniesz tu sama.
A trzeba powiedzieć, że za pomocą swoich czarów, już dowiedziała się o księciu Ratiborze.
— Słuszna prawda! — machnęła rękami księżniczka — To byłoby okropne. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam?
Cały dzień Darina przepłakała, a wieczorem opowiedziała Ratiborowi o swoich obawach. Ale ten tylko roześmiał się, mówiąc, że klucz do jego życia jest w bezpiecznym miejscu i mało prawdopodobne aby mogło zagrozić im nieszczęście.
Księżniczka uspokoiła się. Poprosiła o wskazanie miejsca, gdzie jest ukryty klucz, aby można było przypatrywać się mu.
— Darino, klucz znajduje się w moim ostrym cudownym mieczu, który nie zna porażki. Jeżeli się go zniszczy, wtedy umrę. — odpowiedział Ratibor — Ale w uczciwej walce nikt nie może mnie pokonać. Dlatego uspokój swoje serce, miła księżniczko!
— Będzie mądrzej trzymać cenny miecz w domu, wyprawiając się na łowy — zaproponowała żona. I chociaż książę zapewniał ją, że nie ma powodu do trwogi, Darina postanowiła postąpić po swojemu. Kiedy następnego ranka Ratibor znów wyprawił się w dziczę, księżniczka wzięła jego potężny ostry miecz, wkładając do osłony inny, ale tak, że książę niczego nie zauważył.
Dlatego, kiedy wiedźma-czarownica znów zjawiła się łkając na marmurowych schodach, księżniczka wesoło powiedziała:
— Nie płacz, matulo! Dziś mojemu nie grozi niebezpieczeństwo. Klucz do jego życia jest schowany w cennym mieczu, a miecz ukryty na moim kufrze.
Stara wiedźma doczekała do poobiedniego snu, kiedy wszystko ucichło, wykradła cenny miecz z kufra, rozpaliła ogień i wsunęła ostre ostrze w płonące węgle. Jak tylko ostrze zaczęło się nagrzewać, Ratibor poczuł w swoim ciele straszny żar. Znając magiczne właściwości swojego cudownego miecza, wyciągnął broń z pochwy, zobaczyć, co się stało. Ale niestety! W jego rękach nie było prawdziwego cudownego miecza, tylko podmieniony. Głośno zakrzyknął:
— Co zrobiłaś Darino! Zginąłem! — i popędził konia w galop.
Ale podstępna wiedźma-czarownica rozpaliła tak mocny ogień, że miecz szybko rozgrzał się do czerwoności. Ratibor był już prawie obok marmurowego pałacu, ale wtedy nit roztopił się, rękojeść odpadła od ostrza — i w tej sekundzie głowa księcia spadła na ziemię.
W tej chwili wiedźma-czarownica weszła do pokoi księżniczki.
— Córeczko — powiedziała — jakże poplątały się podczas snu twoje cudowne złote włosy. Zanim wróci twój mąż, pozwól mi umyć włosy i ułożyć je.
Wyszły po marmurowych schodach do rzeki. Zwodzicielka wiedźma-czarownica powiedziała:
— Wejdź do mojej łódki, dziewczyno. Woda przy drugim stronie jest czystsza, niż u brzegu.
Darina zaczęła myć włosy, które, niczym koc, zakryły oczy, przeszkadzając patrzeć wokół. W tym momencie stara wiedźma odwiązała łódkę, i nurt poniósł ich w dół, w kierunku ukrytego przy wyspie, książęcego struga.
Jak tylko łódka znalazła się obok struga, drużynnicy księcia z południowego miasta wciągnęli księżniczkę i wiedźmę na pokład.
Na próżno księżniczka szlochała i prosiła, aby ją wypuszczono z powrotem do jej męża Ratibora. Ale wszystko było na próżno. W tej chwili Darina złożyła wielki ślub.
— O ty, bezwstydna stara wiedźmo-czarownico! — z gniewem zwróciła się do oszustki — Zrozumiałam, że ciągniesz mnie do rezydencji jakiegoś księcia. Kim by on nie był, przysięgam przez szesnaście całych lat nie oglądać jego oblicza!
W końcu przybyli do południowego stołecznego miasta — ku uciesze księcia. Ale kiedy dowiedział się o przysiędze złotowłosej księżniczki, to zbudował dla niej wysoką wieżę. Nic nie mogło zakłócać jej odosobnienia. Tylko rąbiącym drwa i czerpiącym wodę pozwolono wchodzić na dziedziniec, otaczający wieżę. Tak ona żyła, opłakując swego ukochanego.
A trzeba wam powiedzieć, że jak tylko głowa księcia Ratibora oddzieliła się od tułowia, źdźbło jęczmienia, pozostawione u płatnerza, nagle pękło, tak, że kłos upadł na ziemię.
Wierny płatnerz strasznie zaniepokoił się. Od razu domyślił się, że jego drogiego przyjaciela spotkało nieszczęście. Bez zwłoki zebrawszy swoją drużynę, ruszył na pomoc. W drodze spotkał się z drużynami kowala i murarza. Porozmawiawszy ze sobą, przyjaciele odkryli, że wszystkie trzy kłosy odłamały się w jednym i tym samym momencie. Trzeba było przygotować się na najgorsze. Dlatego nawet nie zdziwili się, kiedy po długiej drodze znaleźli na brzegu rzeki spalone, pokryte pęcherzami ciało księcia, a obok — jego głowę. Wiedząc o magicznych właściwościach cudownego miecza, od razu rzucili się do broni Ratibora, ale ujrzeli podmieniony. Wtedy ich serca zamarły od żalu! Na rękach odnieśli ciało Ratibora do marmurowego pałacu, aby obmyć je i przygotować do odprawienia obrzędu trizny. Ale nagle! Ujrzeli prawdziwy cudowny miecz, leżący w kupie popiołu. Ostrze było przegrzane i pokryte łuskami, rękojeść miecza leżała z boku, nit zaginął.
— Teraz wszystko naprawimy — krzyknął książę-kowal. Rozniecił ogień, wykuł nit i przymocował rękojeść do ostrza. Jak tylko skończył pracę, głowa księcia przyrosła do szyi tak mocno, jak wpierw.
— Teraz moja kolej! — wykrzyknął książę-płatnerz. I tak mocno zakręcił szlifierskie koło, że łuski i plamy zniknęły z ostrza jak po czarach. Cudowny miecz znów stał się lśniący. I jak kręcił kołem, blizny i oparzenia zniknęły z ciała Ratibora. On nagle ożył i usiadł na swoim łożu, tak przepiękny, jak wcześniej.
— Gdzie moja żona Darina? — to było jego pierwsze pytanie. Opowiedział przyjaciołom o wszystkim, co zaszło.
— A teraz moja kolej na działanie! — rzekł książę-murarz — Daj mi swój cudowny miecz, a szybko zwrócę ci żonę.
I tak, z błyszczącym cudownym mieczem w dłoni wyruszył na poszukiwanie zaginionej księżniczki. Wkrótce dotarł do południowego stołecznego miasta, gdzie ujrzał wysoką wieżę. Mieszczanie powiedzieli mu, że tam, z dala od wszystkich mieszka złotowłosa księżniczka z północnego kraju. Nikomu, oprócz drwali i noszących wodę, nie wolno wchodzić na dziedziniec wieży. Murarz zrozumiał, że to musi być żona jego przyjaciela Ratibora. Przebrał się za drwala i zaczął krzyczeć pod oknami wieży:
— Drewno, drewno! 100 złotych grzywien za jedną wiązkę! Księżniczka, która oddychała świeżym powietrzem na dachu, wysłała służącą z pytaniem, czemu to drewno jest tak drogie.
— To tylko drwa — odpowiedział fałszywy drwal — ale ścięto je ostrym błyszczącym mieczem.
Od takiej odpowiedzi u księżniczki serce zaczęło bić szybciej. Wyjrzawszy przez okno, ujrzała w ręku nieznajomego cudowny miecz księcia Ratibora. Dlatego ponownie posłała służącą z pytaniem, czy drwal ma jeszcze jakieś towary do sprzedania. Ten odpowiedział, że ma wspaniały latający rydwan. Księżniczka będzie mogła go obejrzeć, kiedy wieczorem wyjdzie na spacer do ogrodu.
Zgodziła się. Wieczorem murarz dostarczył latający rydwan do ogrodu i zaproponował księżniczce przetestowanie go w locie.
Ale w ogrodzie w tym czasie spacerowała siostra księcia południowego miasta. Postanowiła nie wypuszczać więźniarki samej. Razem ze starą wiedźmą-czarownicą, która pojmała księżniczkę, wsiedli do wnętrza latającego rydwanu. Murarz trzymał się z boku — a latający rydwan, podobnie do ptaka, zaczął szybko wznosić się coraz wyżej i wyżej.
— Wystarczy, wystarczy, czas lądować! — zakrzyknęła siostra księcia południowego miasta.
Wtedy murarz złapał ją za pas i rzucił w dół, prosto do rzeki. Siostra księcia cała w mokrym ubraniu wyszła z rzeki i pobiegła donieść bratu o tym co się stało. A kiedy latający rydwan przeleciał nad wieżą, murarz wyrzucił za burtę wiedźmę-czarownicę, które na kawałki rozbiła się o kamienie.
A latający rydwan poleciał prosto do marmurowego pałacu, gdzie z niecierpliwością oczekiwał ich książę Ratibor. Ze łzami radości w oczach spotkał swoją drogą żonę. Potem razem z przyjaciółmi książę udał się do włości ojca Dariny, i jak tylko otrzymali jego błogosławieństwo, Ratibor postanowił powrócić do rodzinnego Białowodzia.
Kiedy białowodzki książę, który bardzo się zestarzał po odejściu syna, ujrzał trzy groźne drużyny na podejściach do swego miasta, to wziął ich za wrogów. Na czele swojej drużyny wyjechał im na spotkanie i powiedział:
— Jeśli przyszliście ze złymi zamiarami, to żadnych bogactw, nie otrzymacie w tym mieście, wielu z was tylko śmierć swoją znajdzie od naszych mieczy pod murami miasta. Choć jestem już stary, ale mogę jeszcze walczyć. A gdyby ze mną był mój drogi odważny syn Ratibor, to przy naszym mieście wszystkie wrogie armie poległyby. Ale on opuścił nas wiele lat temu i nikt więcej nie słyszał o nim.
Wtedy książę rzucił się ojcu na szyję. Opowiedział mu o wszystkim, co wydarzyło się i jak pomogli mu starzy wierni przyjaciele — płatnerz, kowal i murarz.
Ich przygody wzbudzały powszechny podziw. Ratibor opowiedział ojcu o swojej żonie Darinie, i o tym, że otrzymał błogosławieństwo od jej ojca. A kiedy stary książę ujrzał złotowłosą żonę syna, to jego radości nie było granic i postanowił urządzić mu wielkie wesele.
Za trzy dni zebrał się na wesele cały lud, który mieszkał na trzysta wiorst wokół; przyszedł też stary wołchw-pustelnik, który podarował Ratiborowi cudowny miecz, pobłogosławił on rodzinny związek Ratibora ze złotowłosą księżniczką Dariną i został uczczony, jako weselny ojciec. Na weselnej uczcie, były wszelkie potrawy, od których smaczniejszych nikt nie próbował.
Po weselu, stary książę ogłosił, że abdykuje. Wtedy lud jednogłośnie zdecydował i wybrał Ratibora na nowego księcia. I tak się stało, i żyli wszyscy długo i szczęśliwie.
Santi Daków
Kiedy wyszła pierwsza książka Sławiańsko-Aryjskich Wed „Santi Wedy Peruna”, mało kto wierzył w istnienie samych Santi — starożytnego prototypu współczesnej książki. Wielu błędnie uważa, że pisane źródła pojawiły się na sławiańskich ziemiach dzięki przybyciu greckich „oświecicieli”. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej.
Odkrycie Dackich Santi związane jest z pierwszym królem Rumunii Karolem I. Karol I był etnicznym Niemcem i należał do rodu Hohenzollern-Singmaringen. Panował nad dwoma księstwami — Mołdawskim i Munteńskim (Wschodnia Wołoszczyzna), które utworzyły Rumuńskie królestwo. Ulubionym miejscem wypoczynku Karola I i jego rodziny był klasztor w jednym z malowniczych miejsc Rumunii zwanym Sinaia.
Ten klasztor był zbudowany w XVII wieku na miejscu starożytnego Wedyjskiego Kapiszcza, które istniało na tym miejscu liczne setki, a być może, tysiące lat. Pewnego razu w 1875 roku, w czasie budowy oficyny klasztornej zostały odkryte złote płyty ze starożytnymi inskrypcjami w łącznej liczbie około czterystu, które od razu zostały oddane królowi.
Na początku swego panowania Karol I był dość biedny, gdyż rodzina mu nie pomagała. Aby zapełnić królewski skarbiec, Karol podjął decyzję o przetopieniu większej część złotych płyt, a za zysk ze sprzedaży złota został zbudowany w Sinaie pałac dla królewskiej rodziny, jeden z najpiękniejszych w Europie. Na szczęście, Karol I, przed tym jak przetopił płyty, nakazał wykonać ich dokładną kopię w ołowiu. Ponieważ to historyczne wydarzenie jest w Rumunii dobrze znane, już 80 lat nie ustają spory o to, do kogo należy pałac — do państwa Rumunii czy do rodu Hohenzollern-Singmaringen.
W obecnym czasie z czterystu Santi dostępnych dla badania jest około stu, które przechowuje się w różnych rumuńskich muzeach i specjalnych skarbcach. Nie są one udostępniane do oglądania zwiedzającym muzea i są do nich dopuszczani tylko naukowcy specjaliści z wydanym pozwoleniem.
Na zlecenie Instytutu Archeologii Akademii Nauk FR Narodowa Fundacja Staroruskiej Wedyjskiej Kultury „SWAROG” prowadziła archiwalno-poszukiwawcze prace, a przedstawiciel Fundacji w Rumunii Witalij Usturoj po specjalnym zezwoleniu Ministerstwa Kultury Rumunii został dopuszczony do zapoznania się z Santiami, zobaczył je i nawet trzymał je w rękach. Witalijowi Usturojowi przekazano także fotografie Santi, wykonane w różnych repozytoriach przez młodych badaczy na czele z Aurorą Pietan (wiodącą lingwistką Rumuńskiej Akademii Nauk). Te obrazy zostały przekazane Instytutowi Archeologii i Fundacji „SWAROG”. W najbliższym czasie najpełniejsza kolekcja obrazów Dackich Santi zostanie umieszczona na stronie Fundacji — www.swarig-fond.ru. Niewielką liczbę Santi już teraz można zobaczyć na stronie www.dacia.org i www.dacii.ro. Na tych rumuńskich stronach przedstawiono bardzo mało skromne informacje o Santiach i to jest odzwierciedleniem stanowiska oficjalnych naukowych kręgów Rumunii, które i tak nie doszły do jakichkolwiek jasnych wniosków w tej sprawie. Wydaje się, że w Rumunii ten temat celowo ”ucisza się”. I jeszcze jest opinia, że pozostałe trzysta Santi nie zaginęły, ale są przechowywane w prywatnych kolekcjach zbieraczy antyków i u spadkobierców rodu Hohenzollern-Singmaringen.
Nieliczne zachowane złote oryginały zostały datowane radio-węglową metodą w Instytucie jądrowych badań Rumunii dla określenia ich wieku, dane analityczne wykazały, że Santi mają ponad dwa tysiące lat.
Badane Santi dzielą się na trzy kategorie: całkowicie wykonane ze złota (poprawnie należy powiedzieć, że to specjalny stop ze złotem, gdyż czyste złoto nie może być długo przechowywane); wykonane w środku z ciemnego metalu i pokryte z wierzchu złotem i wiele późniejsze ołowiowe płyty. Na płytach można zobaczyć mnóstwo Twarzy, Run, a także innych starożytnych rodzajów pisma. Na niektórych płytach, podobno, został zrobiony przekład zapisów ze starożytnych języków na późniejsze.
Wszyscy chętni mogą spróbować sił w rozszyfrowaniu tekstów, uwiecznionych na Santiach. Uzasadnione hipotezy można przesyłać na elektroniczny adresswarog.ffond@mail.ru, najlepsze z badań zostaną opublikowane na stronie Fundacji i wysłane naukowcom w Rumunii.
Szczególna wartość Santi zawiera się również w tym, że otwierają one dalekie strony latopisów, związane z Dakami — szlachetnymi Przodkami Rumunów, Sławiańsko-Aryjskiego pochodzenia. Nasze starożytne rodzinne więzi przejawiają się nie tylko w piśmie, ale i w toponomii Moskwy i Karpat. Wiele wiosek w Moskiewskim regionie ma takie same nazwy, jak wsie w Karpatach. Nazwa rzeki Ister jest starożytną nazwą rzeki Dunaj, tak jak starożytna nazwa rzeki Wołgi — Ra. A pojęcie „dacza” jako części własnej ziemi istnieje, oprócz rosyjskiego, tylko w rumuńskim języku.
Na prośbę Fundacji „SWAROG” obecnie Witalij Usturoj i Aurora Pietan przygotowują szczegółowy naukowy artykuł na temat Dackich Santi. Jak tylko będzie on gotowy, będzie można przeczytać go na stronie Fundacji „SWAROG”.