E-book
4.1
drukowana A5
10.9
Wczoraj

Bezpłatny fragment - Wczoraj

Wiersze i proza


Objętość:
18 str.
ISBN:
978-83-8126-770-0
E-book
za 4.1
drukowana A5
za 10.9

My, znów przeklęci

My, spuścizna przeklętych

Pomioty wyklętych słów

Więźniowie własnych umysłów

Dyktatorzy własnych głów

My, zamknięci w otchłani

Przestrzeni otwartej bez wyjść

Z uczuciem rzuconym na kamień

Z duszą wylaną z pełnego dzbana łez

My, wadliwa część świata

Upośledzony kawałek układanki

Przed lustrem spowiadamy

Nie zgadzimy się nigdy

Na zapomnienie rozpaczy.

Tuż pod twoimi stopami

Grzechów głośne krzyki

Stanąłeś w miejscu

W leśne świata wnyki

Łzy pochłaniają twoją duszę

Do domu ścieżki kręte

Mapa uczuć rozszarpana

Twoje serce jak żebrak biedne

Wznosisz o poranku

Zimnym wiatrem wspomnienie

Zanim spadłeś spod chmury

Przed ostatnim tchnieniem

Ciało nagie, chude owiń gąszczem

Rozpal sklepieniem swój ogień

Mchem wyściel serce i ducha

Pustą otchlań nazwiesz domu progiem

Nie ma ścieżki ani jednej

Wydeptanej, nawet krętej

Zaśnij, nie myśl, nigdy więcej

Dla W.

Diable co ogień chowasz w kieszeni

Pokaż mi dłonie i szeroko otwórz

Bez słowa twojego nic się nie zmieni

Albo modlitwę wykrzycz i powtórz


Żar twój zgasił codzienności popiół

Jak zgaszony papieros leżysz na dnie

Nie bój się słowa uczynić kroku

Wyrzuć te słowa co gaszą wciąż cię.

Bezdomny

Tuż pod twoimi stopami

Grzechów głośne krzyki

Stanąłeś w miejscu

W leśne świata wnyki


Łzy pochłaniają twoją duszę

Do domu ścieżki kręte

Mapa uczuć rozszarpana

Twoje serce jak żebrak biedne


Wznosisz o poranku

Zimnym wiatrem wspomnienie

Zanim spadłeś spod chmury

Przed ostatnim tchnieniem


Ciało nagie, chude owiń gąszczem

Rozpal sklepieniem swój ogień

Mchem wyściel serce i ducha

Pustą otchlań nazwiesz domu progiem


Nie ma ścieżki ani jednej

Wydeptanej, nawet krętej

Zaśnij, nie myśl, nigdy więcej

Bezsenność

Wytchnienia nie znają powieki nasze

Po kres już bez snu będziemy trwać

Ciebie spotkać można tu zawsze

Księżycu, który nie dajesz mi spać


Koc ze sklepienia położysz na mnie

Poduszkę z gwiazdą możesz mi dać

Lecz Ty i tak zaświecisz tu dumnie

I pieśni bezsenne zaczniesz mi grać


Czemu tak srogą wymierzasz karą

Ja Ci przecież jestem jak brat

Czemu Ty mierzysz mnie swoją miarą

To ja, mały człowiek, Ty wielki mój kat.


Nie usnę, póki grzejesz się kocem

Nie usnę, póki z gwiazdami grasz

U Ciebie życie zaczyna się nocą

Więc siostrę moją Bezsenność już znasz.

Zdjęcie rozstania

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 4.1
drukowana A5
za 10.9