E-book
27.3
drukowana A5
40.91
Wcielenia

Bezpłatny fragment - Wcielenia

Dyktowanie: Mustafa


5
Objętość:
59 str.
ISBN:
978-83-8104-665-7
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 40.91

Wstęp

Wcielenia. Mało, kto wie, że są klucze do naszego obecnego życia. Niewielu dało sobie to powiedzieć. Mniej liczni, wierzą, że już kiedyś tu, na Ziemi, żyli. I to właśnie te poprzednie wcielenia są kluczem do tego, naszego, obecnego życia. Jak wiele lekcji musimy otrzymać od życia, jak wiele znieść, aby zrozumieć, że można łatwiej?


Zapraszam do lektury.

Rozdział 1
Wcielenia

Dobrym sposobem na obranie drogi wcieleń jest mistyczna droga przemiany, podyktowana przez nasze serce. Książkę tą dedykuję mojej wspaniałej, Kochanej Matce Ziemi. To ona daje nam najwięcej możliwości w naszym życiu. To ona daje nam wszelkie zasoby. To ona kieruje naszymi myślami, zachowaniami, przyzwyczajeniami i wieloma innymi… Mając na myśli matkę, mówię o niej, jako o opiekunce. Ziemia jest naszą matką, opiekunką i powierniczką. Odgrywa w naszym życiu znaczące role, do których wrócimy w późniejszej części. A więc tak, Nasza Matka Ziemia, zawsze nad nami czuwa od zarania dziejów po obecne czasy. Niestety, grono inkarnujących się tutaj dusz zaczęło niszczyć naszą planetę. Starając się za wszelka cenę różnymi sposobami ją eksploatować, nie zwracając uwagi na to, że i Nasza Ukochana Matka musi mieć czas, aby uzupełniać własne zasoby, z których potem i my możemy w pełni korzystać. Niestety nadeszły trudne czasy, ludzie nie potrafią kochać i doceniać tego, co mają. Niszczą swoim zachowaniem wszystko, co ich otacza. Kochając, mogliby mieć o wiele więcej. Kochając, mogliby doświadczać tego, co dla niektórych jest niepojętne. Mocy Matki Ziemi. Tak. Mocy tej Wspaniałej naszej Rodzicielki, która każdego dnia stara się, aby nas wszystkich zaspokoić, aby zaspokoić nasze wszelkie dobra jest ogromna, żaden człowiek nie byłby w stanie tego zrozumieć sam własnym umysłem. My jesteśmy tu po to by doświadczać a nie niszczyć naszą Matkę. Dlaczego tak się dzieje, że to ona zgodziła się tutaj na nasze przyjęcie, tak naprawdę gościnnie w sumie, bo przecież tu na ziemi nie żyjemy wiecznie, a my ludzie, tak bardzo ją niszczymy? Niszczymy ją do tego stopnia, że sama szuka sposobu i próbuje się z nami skontaktować. Między innymi, dlatego też powstała właśnie ta książka. Matka wzywa nas ludzi do przebudzenia się, na wiele różnych sposobów, ale wciąż mało ludzi je zauważa. Postanowiła wezwać nas na większą skalę. Zapytacie pewno, po co? No tak, po co? Bo jesteśmy jej gośćmi i powinniśmy ją uszanować. Zamiast eksploatować złoża do zera i wycinać lasy, których pozostało już tak niewiele powinniśmy jej podziękować i dać czas na odnowę. Dlaczego ludziom tak bardzo zależy na tym, aby mnie zniszczyć — pyta?


A ja odpowiadam: nie wiem Matko. Może powinniśmy ich zmusić do tego by Ciebie docenili, może powinniśmy im odebrać wszystko, co mają? Może właśnie wtedy, Ciebie, jako pierwszą pokochają? Bo dajesz im tak wiele za tak niewiele.


Serce matki jest ogromne i ona nas kocha, ale my także powinniśmy kochać ją.

A kochając kogoś przecież go nie niszczymy. Jesteśmy z nim w koegzystencji. Przecież, jeśli ją poprosimy to i ona zrobi wszystko by zaspokoić nasze potrzeby. Jak to jest kochając kogoś i przykładając mu nóż jednocześnie? Tak potrafią kochać tylko ludzie. My dusze tak nie kochamy, dlatego się inkarnujemy i wcielamy w różne wcielenia, dla zdobycia naszego doświadczenia. A więc i tu na ziemi bywamy gościnnie, więc nikt nie dał nam prawa jej niszczyć. To Nasza Matka Rodzicielka — Żywicielka — Opiekunka i Powierniczka, czy za dobre serce ktoś daje nam prawo zabić naszego przyjaciela? Nie. Więc dlaczego to robimy Naszej Ziemi? No właśnie. Człowiek istota tak krucha a zarazem tak podła, potrafi zabić własną Matkę. Pytanie, co zrobi wtedy, kiedy już tego dokona? Gdzie pójdzie? Gdzie będzie egzystował? Nie. Bóg wam nie da nowego miejsca. Bóg już wam je stworzył, ale wy nie potraficie tego uszanować. Co będziecie jeść i pić, kiedy już zatrujecie ostatnią rzekę? W jaki sposób widzicie wasz umierający świat? Myślicie, że nie umiera? Ha ha. Umiera głupcy. On umiera, ale ona was kocha i próbuje was na wszelkie możliwe sposoby uratować od samozagłady. Kiedy ona nastąpi? Sami sobie odpowiedzcie.

Rozdział 2
Pycha

Pycha u was jest tak duża, że sami siebie unicestwiacie. Zabijacie zwierzynę, lasy, pola, łąki. Drzewa, dające wam tlen. Chcecie więcej, więcej i więcej… Powiedzcie, czym będziecie oddychać, jeśli to wszystko zniknie, pomyślał ktoś z was o tym? Ile osób obudziło się i sadzi w miejsce ściętych drzew nowe drzewka? Niewiele. Kto z was z ręką na sercu, potrafi się przyznać przed samym sobą, że gdy ściął jedno drzewo w danym miejscu posadził inne w kolejnym? Jesteście tak pyszni i dumni z siebie, ze swoich technologii a nie potraficie posadzić jednego drzewa. Mam nadzieję, że wkrótce wasza technologia zapewni wam stałe dostarczanie tlenu do waszych organizmów. Tak jak to robi dziś Matka Ziemia. I za to w pierwszej kolejności powinniście być Jej wdzięczni. Bo gdyby nie Ona nie mielibyście, czym dziś oddychać. Po jakiej planecie byście chodzili, gdyby ona się nie zgodziła na wasze przyjęcie. Przecież mogła odmówić. Wcale nie musiała się zgadzać, aby was gościć. A jednak to zrobiła, nie odmówiła Bogu, tylko was przyjęła do siebie, otuliła swoim miękkim mchem, którego dziś jest tak niewiele. Mieszkaliście w jaskiniach. Oo i owszem, w takich przypadkach wasza technologia jest przydatna, do tego, żeby was samodoskonalić, stwarzać sobie wygody życia, tego wam nikt nie broni, ale dlaczego chcecie zabić Matkę? Dla nas jest to niepojętne. Sami sobie przykładacie nóż pod gardło, ale my wam nie będziemy mogli pomóc, jeśli nas o to nie poprosicie, a prośba ta jest równoległa z przebudzeniem. Bo jaki sens miałaby wasza prośba, jeśli się nie obudzicie z letargu, w którym się zawiesiliście? Żadnego. Człowiek jest wspaniałą istotą, osiągnął w swoim świecie tak wiele. Wasza ewolucja poszła bardzo do przodu. Wasz rozwój jest naprawdę fascynujący, ale to nie daje wam prawa do zabijania wszystkiego, dzięki czemu dziś jesteście tymi, którymi jesteście. Jesteście zastanawiającą i fascynującą rasą, tak wiele innych dusz was podziwia. Możecie tego nie wiedzieć w rzeczywistości, bo tego nie czujecie, nie doświadczacie, ale tak jest. My dusze patrzymy na was z góry. Pomagamy naszej Matce Ziemi was obudzić. Pokochać ją. Chcielibyśmy, aby wasza pycha odeszła w niepamięć. Rozumiemy, że nadal chcecie tworzyć i się rozwijać, ale nie kosztem Jej. Umówmy się, że jeśli dziś zdecydujesz ściąć jedno drzewo jutro posadzisz w innym miejscu nowe, a może nawet dwa … lub więcej. Od ciebie zależy jak bardzo ukochasz swoją Matkę. A wierzcie nam, Ona nadal, wtedy, będzie chciała was gościć. Uprawiajcie ziemię, nie zostawiajcie, nie pozwalajcie stawać się jałową, martwą. Ona chce byście po niej chodzili, abyście się nią cieszyli, abyście ją kochali, tak jak kochacie siebie nawzajem. Swoich braci, matki, siostry, synów i córki i innych. Właśnie o to chodzi by kochać.

Rozdział 3
Braterstwo

Braterstwo nie jest niczym innym jak miłością do naszego bliźniego. Kochać znaczy miłować, nie zabijać. Kochać, znaczyć być dla ludzi życzliwym, nie karcić, nie ganić za wszystko. Ludzie mają zbyt mało cierpliwości. Pęd życia odebrał im radość z życia. Biegniecie za wszystkim nie doceniając tak naprawdę niczego. Nie witacie się każdego dnia ze słońcem, z wiatrem, ziemią, powietrzem, ptakami, trawą itp. Jest nas tak wiele, ale wy nas nie widzicie, nie dostrzegacie, nie bratacie się z nami. Oczekujecie od nas posługi, nie mówiąc nam nawet „dzień dobry”. Chcielibyście, komuś służyć? No jasne, że nie. Powiecie, czasy niewolnictwa minęły. A jednak, my wam służymy, każdego dnia dbamy o to by świeciło słońce, by wiał wiatr, by rosła trawa i drzewa, aby wam dostarczać tlen. Każdego dnia dbamy o to by śpiewały dla was ptaki, aby wasze zwierzęta miały, co jeść, tylko po to, aby się mogły i one dla was poświęcić i abyście mogli je następnie spożywać. Czyli wszyscy się dla was poświęcamy, a wy? Co wy dla nas robicie? Czy przy niedzielnym obiedzie potraficie usiąść do stołu i powiedzieć: Dziękujemy ci kurko za tak dobry rosół, doceniamy twoje poświęcenie? Tylko po to byśmy nie musieli chodzić głodni. Bo przecież ta kura czy inne zwierzę wcale nie musi chcieć być przez was zjedzone, prawda? A teraz szczerze, z ręką na sercu. Ilu ludzi, każdego dnia, dziękuje za pokarmy, które spożywa? Niewielu. A chcecie mieć, co jeść w przyszłości? Czy będziecie jeść ten plastyk, który wasza generacja sobie wyprodukuje? Jak długo przeżyjecie? Ręczę, że niedługo. Dlatego wielu z was powinno wrócić do naturalnego chowu zwierząt. I spożywać je tylko dla zaspokojenia własnych potrzeb, a nie dla masowego zabijania i produkcji, która ostatecznie i tak jest utylizowana, bo nie jesteście w stanie tego zjeść. Część nawet się nie nadaje do jedzenia. Te zwierzęta są wypełniane niewidocznym plastykiem tylko, dlatego że człowiek jest ułomny i chce by wszystko wokół niego było doskonałe. Nie widzi jednak, że jest oszukiwany. Tym samym pozwala na legalne zatruwanie własnego organizmu. Pozwala na unicestwianie samego siebie, dla chęci zysku. Kiedy się obudzi? Kiedy jego ciało będzie plastykiem? Przykre, ale prawdziwe, do tego zmierzacie. Nie potraficie odróżnić jedzenia od plastyku. Tylko garstka przez nas wybranych to potrafi, zesłaliśmy ich do was po to by wam pomogli, ale wy z nich szydzicie. Nie doceniacie tego, co chcą dla was zrobić. Czego chcą was nauczyć? I dlatego jeśli się nie przebudzicie, na ziemi, zostanie tylko garstka wybranych. Oni już są wśród was.

Rozdział 4
Wybrani

Wybrani pojawili się na ziemi dzięki nam. Pertraktowaliśmy jak ocalić Ziemię. To oni przyjęli na swoje barki ten ciężar naprawy ziemi. To zderzanie się z wami, rasą ludzką każdego dnia. Teraz pewno każdy z was się zastanawia jak wyglądają. He he. Dobrze. To dobry znak. Zacznijmy kwestionować wszystko, co nas otacza. Zacznijmy się budzić do życia. Będzie trudno wam ich odróżnić, bo nie różnią się od was wyglądem. Posiadają jednak dużo wyższą inteligencję od waszej. Tak. To dzieci przez nas wybrane. Są fenomenalne, ale tylko nieliczni z was je poznają. Dzieci światła. Bo o nich mowa. Zostały wysłane do was z misją, aby wam pomóc naprawić Ziemię. Z misją, aby wam stworzyć raj na ziemi. Jednak nie galopujmy, to nie będzie tak od razu. Niewielu z was tego doświadczy. Rzekłbym, garstka. Jednakże nic nie jest przesądzone. Bóg jest miłościwy. Matka Ziemia kocha was wszystkich, więc każdy ma szansę na zmianę i odrodzenie. Powiedzmy sobie jedno jasno. Bóg nawet tego od was oczekuje, cierpliwie czeka, ale ten czas się już kończy. To od was zależy, jak będzie wyglądała wasza egzystencja na ziemi, bo o dalszej, to już zadecydujemy my a ostatecznie sam Szef, ale nie o Nim teraz mowa. Porozmawiajmy o Wybranych, bo to im dedykujemy ten rozdział.

A więc Wybrani, przybyli na Ziemię po to, by pomóc wam dokonywać wyborów, by pomóc wam odnaleźć drogę do Domu. Oo co to, to nie. Nie pojawili się po to by wam coś kazać, nie. To wy powinniście chcieć zmiany.

Jest kilka grup wybranych. W pierwszej kolejności dostaniecie tych, którzy będą przeprowadzali tzw. SELEKCJĘ, tak, groźnie brzmi. Jednak uwierzcie mi, mniej groźnie niż to, co po tym czasie zejdzie na ziemię, tylko po to by zebrać swoje żniwo. Ziemia powinna zostać oczyszczona. Ludzie selekcji już działają. Takie mają zadanie. Ponieważ Dzieci Światła także już są na Ziemi, a jedni otwierają drogę drugim, każda grupa ma inne zadanie. Jakie? Nie, nie, nie. Nie może być tak łatwo, przez wieki wszystko niszczycie, teraz musicie się troszkę postarać.

Nie można wam przedstawić książki, jako poradnika, który was pokieruje, po co byśmy wtedy niby mieli wysyłać na Ziemię wszystkie te grupy wybranych? Mamy dla was coś więcej. Doświadczanie. Tak. Doświadczanie.

Rozdział 5
Doświadczanie

Doświadczanie to nic innego jak zapis naszych emocji. Abyśmy mogli doświadczać musimy się odrodzić, musimy mieć ciało, materię. Gdyby sama Dusza zeszła na ziemię, to jest ona ulotna, nie może zapisać danego doświadczenia. Dlatego też dusza dostaje ciało, które je nosi po ziemi. Tym samym powstaje człowiek. Zadacie sobie pytanie, jak się to dzieje? To proste. Dusza wybiera sobie doświadczenia będąc tam na górze. Następnie decyduje się zejść na ziemię, by tych doświadczeń dokonać. Nic nie stanie jej na przeszkodzie by je wypełnić, dlatego, że jesteśmy pilnowani. Nasz opiekun bacznie pilnuje tu na ziemi, aby wszystko szło zgodnie z planem. Nikt nie może mu w tym przeszkodzić. Jego zadaniem jest nas pilnować a naszą rolą jest doświadczać. Nawet, jeśli nasze ciało się buntuje, to nasz opiekun robi wszystko by z powrotem przywrócić nas na odpowiedni tor. Dlatego tak wielu ludzi czasem jest rozdartych, niewiedzących, dokąd zmierzają. To, dlatego że ich duch i ciało nie idą w zgodzie, w parze, a każde z nich chce iść własną drogą. Rolą opiekuna jest patrzeć na każdy nasz ruch, nic nie umyka jego bacznemu oku. Czasem, jeśli człowiekowi się wydaje, że już coś osiągnął. Jeśli jednak nie jest to jego przeznaczeniem, to szybko to traci, tu cały czas chodzi o doświadczanie. Nie można gromadzić. Ludziom wydaje się, że osiągając tu na ziemi wszystko, zaspokajają własne potrzeby, nic bardziej mylnego. Jedna wielka bzdura. Ludzie tu na ziemi mają cel — DOŚWIADCZAĆ nie gromadzić a to ogromna różnica. Ludziom się pomyliło. Tak wielu zeszło ze ścieżki, którą obrali. Skupiają się na gromadzeniu a nie na doświadczaniu, a przecież niczego nie będą mogli z ziemi ze sobą zabrać. Wszystko, czemu ten pęd teraz tutaj towarzyszy zostanie. Nic poza ich duszą nie przejdzie przez bramę. I dlatego tak ważne jest by doświadczać a nie gromadzić. Jest nas wielu, pomagamy tym, którzy chcą, ale tu potrzeba zadziałać na większą skalę. Ludzie muszą się obudzić. Religie, w których jesteście was usypiają. One nie mają nic wspólnego z Panem. On tu czeka na was wszystkich i tych grzesznych i tych mniej grzesznych. Jednak to od was zależy, którą drogą się tu dostaniecie. Doświadczenia zbliżają was do Boga. Gromadzenie nie. Powinniście dbać o wszystko, co do was przychodzi i być wdzięcznymi za to, co dostajecie, otrzymujecie. Oni to wszystko widzą, słyszą. Kto oni? Cała góra. Święci i Patroni, wasi Przewodnicy i Opiekunowie. Wasi Nauczyciele. Wszyscy ci, którzy każdego dnia starają się o to, by was przebudzić, aby wasza droga do Domu była pełna miłości, życzliwości i zrozumienia dla innych. Nie da się przekroczyć bram Ojca mego z nieczystym sercem, z niewdzięcznością na ustach. Wtedy ta droga jest dłuższa, i wtedy tu w zaświatach, każda dusza, która nie chciała doświadczać na ziemi przechodzi drogę waszego tzw. czyśćca. Jednak tu nie ma czyśćca, to wy sobie to tak wyobrażacie. Tu jest tak samo jak na ziemi, kolejna droga doświadczeń. Czyli reasumując, nie da się uciec od DOŚWIADCZANIA czy wam się to podoba, czy nie. Bo to, czego nie zrobicie na ziemi, musicie zrobić w zaświatach, albo droga jest prosta, wieczne potępienie.

Rozdział 6
Wieczne potępienie

Wieczne potępienie, czy oby na pewno wiemy, o czym mówimy? My tak, wy nie. My będąc tutaj w zaświatach wszystko już wiemy, tzn. wiele jest dla nas jasne, bo wszystko wie tylko Bóg. Czy ktoś chce cieszyć się życiem wiecznym czy wiecznym potępieniem? Szef zawsze daje wam wybór. Właśnie, dlatego poniekąd powstaje ta książka. Szef, chce po raz kolejny dać wam wybór, ale z pierwszej ręki, a nie z ręki ludzi, którzy już wiele przekłamali w swoich pismach. Modyfikują je, tylko po to by łatwiej im było wami kierować, by łatwiej było kierować światem. Tacy ludzie idą w pierwszej kolejności na wieczne potępienie, chyba, że sami także ulegną przebudzeniu. Również mają szansę. Bóg jest miłościwy, dla wszystkich swoich dzieci, dla tych negatywnych także. To od was wszystkich zależy, jaką drogę obierzecie, którą drogą tu wrócicie, do Domu. Bo stąd zaczęła się wasza wędrówka, Wędrówka Dusz i tu nastąpi powrót, ale nie wszystkie dusze wrócą do Domu Ojca. Tylko te, które sobie na to zapracują. Zadacie pytanie, czym? Swoją postawą naturalnie. Przecież to proste ci, którzy nie pracują nad swoim postępowaniem nie cieszą się życiem wiecznym. Nawet przestępcy w więzieniach to wiedzą, że żeby wyjść szybciej na wolność trzeba popracować na wcześniejsze zwolnienie. Dlaczego ludzie, którzy nic nie robią mieliby dostać się ot tak do Domu Ojca? Nie ma tak łatwo, żeby tu się dostać trzeba przejść przez zmianę. Wiele prób. Wiele dróg. Doświadczyć. Ewoluować. Wznosić się. Rozwijać. Nic tak nie kształci Duszy jak jej rozwój i ewolucja. Ci, którzy nie będą ewoluować ulegną wiecznemu potępieniu. Bez względu na to, jaką pozycję zajmują w doczesnym życiu. Tutaj nie ma protegowanych, tu liczą się zasługi. Nikt nie dostanie forów za to, że na ziemi siedział na wyższym stołku niż przeciętny Kowalski. Śmiem nawet powiedzieć, że przeciętny Kowalski dostanie się do nas szybciej niż ludzie władzy, którzy starali się manipulować innymi ludźmi. Weźcie lepiej sobie to do serca i starajcie się o zmianę.

Rozdział 7
Zmiana

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 40.91