Wstęp
Ofensywa zimowa 12 stycznia — 7 lutego 1945 roku, nazywana również operacją wiślańsko-odrzańską, rozpoczęła się 12 stycznia 1945 roku. Uderzenie realizowano z dwóch przyczółków:
— warecko-magnuszewskiego pod Puławami, skąd ruszył I Front Białoruski marszałka Georgija Żukowa, jego zadaniem było osiągniecie Odry w okolicach Kostrzyna;
— sandomierskiego, skąd ruszył I Front Ukraiński pod dowództwem marszałka Iwana Koniewa, który miał dotrzeć do Wrocławia.
Szybko okazało się, że osławiony niemiecki front wschodni rozpadł się jak domek z kart. Uderzenie było tak potężne, że wiele niemieckich jednostek znalazło się na tyłach frontu. Część z nich wyruszyła na zachód w tak zwanym „wędrującym kotle”. W prezentowanej publikacji ukazano losy należącej do Korpusu Pancernego Großdeutschland Dywizji Grenadierów Pancernych Brandenburg (Panzergrenadier-Division „Brandenburg”) oraz 26 Dywizji Grenadierów SS (2. węgierska) „Hungaria (26. Waffen Grenadier Division der SS „Hungaria“). Ich szlak bojowy to nie tylko walka o przetrwanie i dotarcie do własnych linii, ale także pasmo zbrodni, z których największą był mord w Marchwaczu.
Dywizja Grenadierów Pancernych „Brandenburg”
Droga do kotła
Dzień 13 września 1944 roku zapamiętało wielu Brandenburczyków. Wówczas w życie wszedł rozkaz Adolfa Hitlera nakazujący utworzenie Dywizji Grenadierów Pancernych „Brandenburg” (Panzergrenadier-Division „Brandenburg”), która została podporządkowana Korpusowi Pancernemu „Grossdeutshland” (Panzerkorps Großdeutschland). Oznaczało to podjęcie decyzji — przejścia do regularnej, typowo frontowej jednostki lub poszukiwanie miejsca w oddziałach specjalnych. Dowódcą dywizji został generał major Hermann Schulte Heuthaus.
Zgodnie z decyzją Adolfa Hitlera 14 stycznia 1945 roku dywizja ta została najpierw skierowana do Prus Wschodnich, a później 16—17 stycznia 1945 roku przerzucona na środkowy pas odpowiedzialności Grupy Armii „A” — 4 Armii Pancernej w rejonie Łodzi..
Podczas wielogodzinnego transportu kolejowego z Prus Wschodnich Brandenburczycy zetknęli się z pełnią wojennego chaosu oraz niedolą ludności cywilnej. Przystanki docelowe zostały rozlokowane na linii rozciągającej się na południe od Piotrkowa Trybunalskiego, przez Łódź, aż do Kutna. W trakcie rozładunku na prowizorycznych rampach, który prowadzono w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 roku na południe od Piotrkowa Trybunalskiego — w pobliżu już było słychać odgłosy walki. Pierwszą osłonę od wroga zapewniły elementy 2 Pułku Grenadierów, głównie 1 Batalion, dowodzone przez oberstleutnanta Karla-Heinza Osterwitza, które zajęły pozycje w rejonie Longinówki. 2 Batalion tego pułku dowodzony przez oberleutnanta Eckarta Ahfeldta zdołał wyładować się bez strat i zajął pozycje na południowy wschód od Piotrkowa Trybunalskiego. Wydaje się jednak, że dowódca zbytnio zawierzył osłonie zapewnianej przez lokalne oddziały lub nie wykrył na czas zbliżających się sowieckich oddziałów pancernych. Jeszcze tej nocy kwatery batalionu zostały zaatakowane przez radzieckie czołgi. Batalion stracił większość pojazdów, ciężką broń, został rozproszony i stracił łączność z pułkiem. Ocalali żołnierze przedzierali się na zachód.
W o wiele trudniejszych warunkach przebiegał 17 stycznia 1945 roku wyładunek pododdziałów 1 Pułku Grenadierów w miejscowości Baby położonej na północ od Piotrkowa Trybunalskiego. Wyładowywały się one pod ciężkim ostrzałem wroga, od którego jednak ucierpiały jedynie pojazdy, a żołnierze odnieśli jedynie drobne rany. Jak zwykle w takiej sytuacji zapanowało pewne zamieszanie. Na szczęście w tej samej miejscowości znalazł się podpułkownik sztabu generalnego Erasmus, który zdołał wprowadzić porządek i zapanować nad sytuacją. Po próbie organizacji obrony Piotrkowa Trybunalskiego, w obliczu bezpośredniego zagrożenia i braku łączności — oberstleutnant Osterwitz wydał rozkaz odwrotu w kierunku Łodzi. Tam znajdowały się pozostałe elementy dywizji. W Łodzi 17 stycznia 1945 roku wyładowała się Brygada Dział Szturmowych „Grossdeutshland” („Sturmgeschütz-Brigade GD”),dowodzona przez kapitana Eugena Metzgera, która podporządkowała się Dywizji Grenadierów Pancernych „Brandenburg”. Wśród pozostałych elementów dywizji znalazł się tam doborowy Szturmowy Batalion Pionierów („Panzer-Sturm-Pionier-Bataillon „Brandenburg” )kapitana Friedricha Müllera-Rochholza. Po starciach z Sowietami w rejonie Łodzi jednostki te ruszają w kierunku Sieradza.
Spotkanie grup i marsz w kierunku Odry
W celu wsparcia i umożliwienia odwrotu grupie generała Nehringa Szturmowy Batalion Pionierów został 21 stycznia 1945 roku skierowany na południe od Sieradza. W trakcie rekonesansu udało się odnaleźć, nieumieszczoną na mapach, tymczasową przeprawę dla pojazdów, która znajdowała się w pobliżu wsi Chojne. Wprawdzie tymczasowy most był już przygotowany do wysadzenia, ale udało się temu zapobiec. Batalion pozostał w południowej części Sieradza, a 2 Kompania zajęła kwatery w miejscowości Chojne. W tym czasie do dowództwa dociera informacja, że Grupa Bojowa Nehringa osiągnęła Łask. Natychmiast przystąpiono do formowania grupy rozpoznawczej, która miała wyruszyć naprzeciw oddziałom Nehringa i zabezpieczyć dla niej ważne mosty. Paliwo dla niej pozyskano we wszystkich pododdziałach dywizji. Wyposażono ją w VW typ 166 Schwimmwagen oraz półgąsienicowe Maultiery. W jej skład weszli między innymi pionierzy z 2 Kompanii. Grupa rozpoznawcza wyruszyła wczesnym rankiem 22 stycznia 1945 roku. Beż większych problemów, pod osłoną mgły i śnieżycy, walcząc jedynie z porywistym wiatrem oraz oblodzeniem, około 11.00 dotarła do Marzenina. Tam doszło do spotkania ze szpicą Grupy Bojowej Nehringa. Dowodzący nią stary pułkownik z drewnianą protezą nogi z radości serdecznie wyściskał kapitana Müllera-Rochholza, dowódcę batalionu saperów. Żołnierze Nehringa poratowali grupę rozpoznawczą odrobiną paliwa, która umożliwiła powrót. Przeprawa została przekazana Grupie Bojowej Nehringa.
Następnego dnia rano elementy Dywizji Grenadierów Pancernych „Brandenburg” ruszają na północny zachód. Podporządkowana im „Sturmgeschütz-Brigade GD“ otrzymuje rozkaz organizacji kontrataku, aby osłonić prawe skrzydło wycofujących się oddziałów przed sowieckimi jednostkami atakującymi z rejonu Warty. Trzy działa szturmowe atakują wieś Charłupia Mała. Zostają jednak powstrzymane przez sowiecką artylerię. Maszyna porucznika Wegenera otrzymała aż pięć trafień w płytę czołową. W rejonie Kościerzyn — Kobierzysko walczą również saperzy. Oto opis przebiegu walki o Charłupię Małą:
(…) Wykonanie kontrataku powierzono porucznikom: Bankowi i Schlosserowi. Szczegóły ataku zostały przekazane w trakcie jazdy. 1 Kompania uderza jako pierwsza. Ma osłaniać flankę 2 Kompanii atakującej wieś. Minutę później znajdujemy się w ferworze walki. Gdy 2 Kompania dociera południowego skraju miejscowości — Rosjanie znajdują się w jej północnej części. Rozpoczyna się krótki bój uliczny. Karabin maszynowy MG 42 ustawiony na stogu siana strzela nieprzerwanie skutecznie eliminując nadciagających Rosjan na płaskich, zamarzniętych polach. Rosjanie uciekają porzucając podwody konne oraz karabiny maszynowe w rowie przeciwpancernym położonym na północ od wsi. W tym czasie, gdy 2 Kompania stopniowo przejmuje kontrolę nad atakowana wsią — 1 Kompania naciera dwa kilometry na zachód i w ten udziela wsparcia. Po chwili jednak sama znajduje się w niekorzystnej pozycji, na odsłoniętym, nieco pochylonym terenie, pod celnym ostrzałem sowieckich dział i karabinów maszynowych..[Źródło:: Bundesarchiv Freiburg RW49/663 k. 461].
Walki przenoszą się w rejon Kwaskowa Zawad i Równej. Trwają kilka godzin i są niezwykle krwawe. Po starciach Niemcy docierają o godzinie 8.00 23 stycznia 1945 roku do Błaszek. W Błaszkach zorganizowano chwilowy popas. Także i tam wkrótce rozpoczyna się piekło. Jak wspomina jeden żołnierzy „Sturmgeschütz-Brigade GD”:
(…) Szybko przekonujemy się, że Rosjanie siedzą nam na ogonie. Ledwo sprawdziłem taśmy i amunicję, gdy strzelanina znów się rozpoczęła.
Po lewej i prawej stronie drogi atakuje piechota, podczas gdy w oddali za dużymi stogami słomy są ustawione działa przeciwpancerne. Otwieram ogień z odległości 800 m i niszczę dwa karabiny maszynowe, które Rosjanie ciągnęli za sobą. Następnie niszczę działko przeciwpancerne, zanim zdąży ono uciec. Nasz ogień wspiera znakomicie oficer z pojazdu dowodzenia (SPW), który wykorzystując swoje działko przeciwlotnicze skutecznie eliminuje wrogich żołnierzy. Ten chłopak ma naprawdę odwagę, bo tylko on wraz z nami, trzema ostatnimi działami, pozostaje na otwartym terenie, a do wioski zaczynają spadać pierwsze pociski artyleryjskie.
Gdy rutynowo obserwowałem teren przez wizjer, mój wzrok padł na drogę i zrobiło mi się niedobrze. Po drodze jechały T 34 prosto na nas. Oddałem jeszcze kilka strzałów w kierunku czołgów wroga, a potem wszyscy wycofali się z pozycji, podczas gdy ja wystrzeliłem całą taśmę amunicji MG 42 w kierunku rosyjskiej piechoty, która była już całkiem blisko. Jako ostatnie działo szturmowe byłem na samych tyłach dywizji.[Źródło:: Bundesarchiv Freiburg RW49/663 k. 503].
W trakcie walki pewnej chwili z Gruszczyc w kierunku Błaszek wyruszyły trzy sowieckie czołgi T-34. Dwa z nich zostały powstrzymane na przedmieściach a ostatni wjechał do centrum miasta, gdzie został rozbity. Trzech ocalałych pancerniaków niemieccy żołnierze oblali benzyną i podpalili. Po chwili opuścili Błaszki i ruszyli w kierunku Kalisza przez Staw i Marchwacz.
Przebieg starć w tym rejonie udało się ustalić na podstawie rosyjskich archiwaliów. Sowiecka 8 Brygada Piechoty Zmechanizowanej, po zdobyciu Warty, otrzymała rozkaz dowództwa nakazujący pościg za nieprzyjacielem wzdłuż drogi z Kalinowej do miejscowości Staw oraz dalej do Opatówka, gdzie miała połączyć się z 23 Brygadą Pancerną. W ramach realizacji tego zadania i zabezpieczenia sił głównych brygady — przodem wysłano zwiad składający się z plutonu fizylierów, pojazdu pancernego i dwóch samochodów pancernych. Dowództwo grupy zwiadowczej przejął lejtnant Traszkow. Początkowo grupa nie napotykała na zorganizowany opór przeciwnika. Pierwsza, niemiecka grupa osłonowa została rozbita w Golkowie. Zginęło tam piętnastu niemieckich żołnierzy oraz został rozbity transporter opancerzony. Do kolejnego starcia doszło na podejściach do wsi Staw. Na styku dróg na wschód od tej miejscowości sowiecka awangarda zlikwidowała kolejną, silniejszą grupę osłonową, Zniszczono dwa niemieckie działa przeciwlotnicze oraz transporter opancerzony. W walce zginęło trzydziestu niemieckich żołnierzy, Wzięty do niewoli podoficer zeznał, że we wsi Staw stacjonuje do 300 żołnierzy z 5 działami szturmowymi oraz 3—4 armatami. Zeznania te zaniepokoiły dowódcę brygady pułkownika gwardii Szemiakina. Na jego rozkaz brygada uformowała szyk bojowy, a zwiadowcy zostali spieszeni. Fizylierzy ruszyli do ataku. Do godziny 2.00 22 stycznia 1945 roku Staw został opanowany. W walkach o wieś został ranny lejtnant Traszkow.