zieleń w przeplocie koloróW
niebieski
odcienie zieleni
w zmarszczkach tafla
błękitów
w tle biel
skrzydeł łabędzi
plamki czerni kormoranów
i łąka kwiecista
w kolorach tęczy
i ptaki w przelocie
śpiew ptaków
i szum wiatru
chmurki na niebie
i tyko ciebie brak
brak ciebie
Green in interlacing colors
blue
shades of green
in the ripples of the surface
of blue
in the background white
of swans wings
spots of black cormorants
and a flowery meadow
in the colors of the rainbow
and birds in flight
birds singing
and the sound of the wind
clouds in the sky
and only you are missing
missing you
Taka cisza…
cisza we mnie
nie słyszę nawet siebie
mimo kwiatów ostatnich
pływających łabędzi
pierzastych chmur na niebie
piękno ogarnia umysł
powojem niepamięci
ukojenie
zapomnienie
spokój
taka cisza…
że słyszałbym…
słyszałbym
ale nie słyszę
nirwana
w niej się kołyszę
i nic nie słyszę
Such silence…
silence in me
I can’t even hear myself
despite the last flowers
swimming swans
feathered clouds in the sky
beauty embraces the mind
the morning glory of oblivion
soothing
forgetfulness
peace
such silence…
that I would hear…
I would hear
but I can’t
nirvana
in it I sway
and nothing I hear
Tracę czas
pętam się między sprawami
czas ucieka pomiędzy palcami
drzewa las
zacznijmy od lasu
od ogółu do liczenia drzew
od chóru po solisty śpiew
nie marnując czasu
spokojnie
uporządkujmy nawał spraw
wyjmijmy źdźbło z powodzi traw
dostojnie
bez pośpiechu
uczyńmy to zasadą
za dobrą radą
z drobiną uśmiechu
już czas
I’m wasting time
tangled between matters
time slips through my fingers
trees forest
let’s start from the forest
from the general to counting trees