E-book
6.99
drukowana A5
17.85
W oczekiwaniu na czas

Bezpłatny fragment - W oczekiwaniu na czas


Objętość:
54 str.
ISBN:
978-83-8245-357-7
E-book
za 6.99
drukowana A5
za 17.85

Stąpając po cienkim lodzie

Stąpasz w ciemnościach po cienkim lodzie,

Co chwila słysząc skrzypnięcia.

Kręcisz się wkoło nie widząc drogi.

Jesteś już bardzo zmarznięta.

Lód może pęknąć

I stracisz kontrolę

Lądując w wody odmętach.

Zanim wypłyniesz,

Możesz utonąć

I wiecznie tam

Zostać zamknięta.


Więc połóż się proszę i czołgaj powoli.

Metoda to najbezpieczniejsza.

Idź w stronę światła,

Trzymam je w ręku

Czekając na Twe objęcia.

Poszukiwania

Mogłaś być tu przy mnie

i tulić mnie w ramionach.


Wybrałaś innego,

bo jesteś zraniona.


Chciałem z Tobą szukać szczęścia

przy świetle Księżyca.


Poszłaś pod latarnię…

Taka szkoła życia…

Tchórz

Tchórz biegnie przed siebie

raniąc wszystkich wokół


Ucieka przed problemem,

który sam rozpoczął.


Nie spojrzy mu w oczy,

boi się spojrzenia.

Nie widzi jak bardzo

ten problem go zmienia.


Mija wiele miejsc,

gdzie mógłby zawrócić,

lecz biegnie uparcie.

Kiedyś się przewróci.


Czuwał nad nim anioł

o sercu cierpliwym.

Podpalił mu skrzydła,

obrócił je w niwecz.


Problemy niestety rosną wciąż nowe.

Nierozwiązane zajmą każdą drogę.


I coraz trudniej uciekać.

Nikt już nie pomoże.


Bo anioł bez skrzydeł,

podnieść się nie może.

Obwoźny sprzedawca

Wpadłaś tak na chwilę,

dosłownie minutkę.

Sprzedałaś mi uśmiech,

lecz podszyty smutkiem.


Znów serce zabiło

jakby trochę mocniej.

Głupie, głupie serce…

W końcu się ocknie…

Zaloty

Pociągnąłbym Cię za warkocz,

lecz włosy masz niezwiązane.


Rzuciłbym w Ciebie kasztanem,

lecz są już śniegiem przysypane.


Pogilałbym Cię w żebra,

lecz nosisz ciężką zbroję.


A potem pocałował,

lecz usta już nie moje.

(nie)zrozumienie

Wiem, że potrzebujesz czasu do namysłu,

Choć starałem się dać Ci go tak wiele.

Rozumiem zakochaniem przytępienie zmysłów,

Bo wtedy rozum nie stoi na czele.


Zrozumieć nie mogę tylko jednego.

Kiedy sądziłem, że miłość w nas wzrasta,

Postanowiłaś uciekać…

Do innego miasta…


Zrozumieć nie mogę jak w takim tempie

Wszystko stawało się coraz gorsze.

Gdy wybaczałem i prosiłem grzecznie,

Mówiłaś, że to już stać się nie może.

Ptak na nieuwięzi

Byłaś niczym ptak

Cieszyłaś się lotem

Zamknęłaś się w klatce

Wyłożonej złotem


Zawsze byłaś wolna

Lecz Ty więcej chciałaś

Straciłaś mą miłość

Zobacz z czym zostałaś

Pusto tu

Przyszłaś…

Zabrałaś go tylko na chwilę.


Kilka dni…

To nie powinno kosztować aż tyle.


Przyszłość…

Czy myślisz o niej bez klapek na oczach?


Wróci…

On i Twoje bujanie w obłokach.

Czy

Czy można pokochać kogoś dwa razy?

Czy można wybaczyć nie chowając urazy?

Czy można kochać tak mocno, tak samo?

I patrzeć na nią z miłością co rano?


Czy można zacząć znów wszystko od nowa?

Czy można uczucie od nowa zbudować?

Może nadejdzie ta chwila, gdy wszystko zrozumiesz.

Nawet do tego, że kochać mnie też umiesz.

Półsłówka

Dlaczego wciąż kłamiesz,

Gdy o coś Cię pytam?

Albo mi mówisz prawdy niecałe.

Lub odpowiadasz bardzo niedbale.


Tak

Nie

OK

Wcale


Przecież i tak złożę to w całość

Bardziej lub mniej udolnie.

Tracąc z życia całą radość

Dopóki się nie uwolnię…

Astronomicznie

Byłaś mi zorzą polarną na niebie

I wciąż tak jestem zapatrzony w Ciebie.


Byłaś Księżycem, co rozświetla noce,

teraz nie moim okrywasz się kocem.


Byłaś mi Słońcem, co mnie rozgrzewało,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.99
drukowana A5
za 17.85