E-book
13.65
drukowana A5
39.64
drukowana A5
Kolorowa
70.35
W cieniu świątyni

Bezpłatny fragment - W cieniu świątyni

„Mormoni” polscy


Objętość:
262 str.
ISBN:
978-83-8189-988-8
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 39.64
drukowana A5
Kolorowa
za 70.35

Moim Rodzicom i Rodzeństwu

Część I

Przedmowa Pierwsza

Celem części pierwszej jest prezentacja początków mormonizmu, wczesnej historii Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, genezy tekstów kanonicznych oraz doktryny Kościoła. Toteż zachęcam Czytelnika, by z rozdziałami tej części zapoznawał się po kolei.

Pragnę od razu zaznaczyć, że popularnym określeniem członków Kościoła są MORMONI. Jest to jednak określenie niepoprawne, ale spotykane w literaturze. Dla porządku członków Kościoła nazywać będę „świętymi w dniach ostatnich” lub po prostu „świętymi”. Z uwagi jednak na to, że popularne, potoczne określenie funkcjonuje nawet w literaturze i filmie naukowym i krytycznym, słowem „mormoni” (lub dziewiętnastowiecznym „mormonici”) z rzadka będę się posługiwał, biorąc je jednakże w cudzysłów.

Pierwsza część książki zawiera wprowadzenie do tematu mormonizmu. Czytelnika zainteresowanego szczegółami pragnąłbym odesłać do mojego bloga: mormonolog.blogspot.com, gdzie znaleźć można, poza moimi publikacjami, odsyłacze do licznych tekstów oraz programów na temat Kościoła.

W Pierwszej Części książki pragnę zapoznać Czytelnika z historią Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, genezą tekstów kanonicznych oraz doktryną. Takie założenie wymusiło na mnie posłużenie się specyficznym, po trosze naukowym stylem, który jednak nie będzie mi już towarzyszył w Drugiej Części, gdzie głos oddam członkom Kościoła, by sami powiedzieli Czytelnikowi w co wierzą, jakie mają przekonania i… jak wygląda ich życie w Polsce.

Niebezpieczna sekta. Zamiast wstępu

Część liryczna


27 czerwca 1844 roku w Carthage, w stanie Illinois, ginie, zamordowany przez rozwścieczony tłum z miasta Warsaw, Józef Smith Junior — uznawany przez tak zwanych „mormonów” za proroka Bożego, pierwszy z proroków nowożytnych, dzięki któremu miała zostać przywrócona pełnia Ewangelii. Mormonici — jak pierwotnie nazywano świętych, czyli członków założonego przez Smitha Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (dalej także: Kościół LDS — Church of Jesus Christ of Latter-day Saints) — muszą uciekać.

„Mormonów” — bo tak potocznie nazywa się świętych lub członków Kościoła — czeka daleka podróż przez kontynent północnoamerykański aż do Terytorium Salt Lake, które nazwą Deseret — dziś znany pod nazwą stanu Utah.

Dlaczego uciekają? Boją się eksterminacji. Od czasu przywrócenia Ewangelii nieraz przemieszczali się. Skąd nienawiść do nich? Według różnych autorów członków Kościoła LDS niejednokrotnie oskarżano o niemoralne prowadzenie się oraz o walkę o wpływy polityczne w USA. Teorii jest wiele i wszystkie niekiedy wzajem się wykluczają.

Obawiając się dalszych prześladowań, następca Józefa Smitha, prorok Brigham Young, 24 września wysyła list do władz hrabstwa Hanckock i proponuje: w zamian za zawieszenie broni święci opuszczą Stany Zjednoczone. [1] Świętych czekało teraz wiele miesięcy przygotowań do podróży, która zaczęła się 4 lutego 1846 roku. Ale dokąd mieli się udać? Rozważano Kalifornię, Kanadę, Oregon… Ostatecznie święci ruszyli przed siebie — na dziki zachód. Nie wiedzieli jednak, że — mimo ich determinacji — miało ich czekać wiele miesięcy drogi. Nieprzychylny Kościołowi autor, Jon Krakauer, uczciwie przyznaje: Przebyli dwa tysiące kilometrów, znosząc na drodze największe męczarnie. Nękały ich odmrożenia, błonica i szkorbut. Cierpieli głód. Kobiety wydawały na świat martwe noworodki. Na szlaku spotkali się z wrogością i agresją. Wybuchła też epidemia krztuśca, która zabiła dziesiątki dzieci. Tamtej ponurej zimy życie straciło sześciuset mormonów [2]. Nie jeden teolog i mistrz duchowości przyzna, że tylko ludzie prawdziwej wiary w Boga mogą przejść przez to wszystko i nie zwątpić. Czy jednak mormoni to po prostu nie zwykli przestępcy, którzy uciekają przed sprawiedliwością?

Niech cały lud Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich oraz ci, co z nimi podróżują, zorganizują się w kompanie, z przymierzem i obietnicą, że zachowują przykazania i statuty Pana — pisze do świętych, Brigham Young, przeczuwając, że nadchodzi kres ich długiej męczącej migracji. Cytowany tekst to — jak czytamy w Doktrynie i Przymierzach — „słowo i wola Pana objawione poprzez Prezydenta Brighama Younga w Zimowej Kwaterze Obozu Izraela, w Omaha Nation, na zachodnim wybrzeżu rzeki Missouri, w pobliżu Council Bluffs w stanie Iowa 14 stycznia 1847 roku”. Nowy prorok pisze dalej: Niechaj kompanie zorganizują się z kapitanami nad każdą setką, kapitanami nad pięćdziesięcioma, i kapitanami nad dziesięcioma, z prezydentem i jego dwoma doradcami na czele, pod kierownictwem Dwunastu Apostołów. Niechaj każda kompania zaopatrzy się we wszystkie zaprzęgi, wozy, żywność, odzienie i inne przedmioty niezbędne do podróży, jak mogą. Niechaj każda kompania dźwiga proporcjonalnie równy ciężar, według dywidend z ich własności, w zabraniu ubogich, wdów, sierot bez ojców i rodzin tych, co poszli do wojska, aby płacz wdów i sierot nie doszedł uszu Pańskich przeciwko temu ludowi. Niechaj każdy człowiek użyje całego swego wpływu i własności, aby przenieść ten lud na miejsce, gdzie Pan umieści zbór Syjonu. (Doktryna i Przymierza 136: 2, 3, 5, 8, 10).

24 lipca 1847 roku Kościół dociera nad wody Wielkiego Jeziora Słonego. Koszmar dobiega końca. Mormoni znaleźli swoje miejsce — swój „Syjon”.

Wkrótce do świętych dołączą konwertyci z innych krajów, którzy powodowani tą samą determinacją i wiarą przejdą równie trudne doświadczenie podróży. Niektórym pozostanie jedynie ta wiara i determinacja, gdyż nie dotrą na Syjon — miejsce zgromadzenia świętych dni ostatnich. Joseph Watson Young, bratanek Brighama Younga, tak pisze w dzienniku o swojej podróży z Anglii przez ocean, gdy musiał oddać wodom ciało świętego, który całym sercem pragnął dotrzeć do Ameryki i żyć wśród swoich, członków prawdziwego Kościoła Jezusa Chrystusa: Dogłębny smutek przepełnia człowieka, gdy podczas nocnej ciszy bliźniego swego oddaje cichym głębinom, mając za świadków jedynie kilka samotnych dusz. Nie miał on na statku żadnych krewnych ani nikogo, kto nosiłby po nim żałobę poza człowiekiem, który wraz z nim był służącym. Oto jak największe ludzkie nadzieje rozpływają się w mgnieniu oka. Ów młody człowiek porzucił wszystko, aby udać się do Syjonu, a w jego sercu gorącym płomieniem gorzały plany na przyszłość. Nie myślał, że przyjdzie mu oddać to ciało głodnym falom. Jednakże nie umarł on jak ci pozbawieni wszelkiej nadziei, gdyż znalazł pokój w Bogu i otrzymał zapewnienie zmartwychwstania w chwale w poranek sprawiedliwych. [3]

Liryczna cześć tego wstępu do książki kończy się jednak tutaj.


Po prostu sekciarze!


Sprawa Joyce McKinney i Kirka Andersona? (wygooglujcie ich sobie!) Józefa Smitha i zgody na poligamię? Brutalne zabójstwo Brendy i Eriki Lafferty? Wspieranie porno-biznesu? Czy ktoś zna jeszcze inne soczyste skandale, w które zaangażowana jest ta niebezpieczna seksta?

Mowa oczywiście o „mormonach”. Takie pytania kieruje do internautów użytkownik portalu Yahoo Answers. Zaraz poniżej pojawia się reakcja oburzonego innego użytkownika strony:

Zasadniczo większość mormonów to członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Jest to jedyny Kościół na Ziemi uprawniony do wyświęcania do prawdziwego kapłaństwa i jedyny Kościół z żyjącym prorokiem upoważnionym, by mówić w imieniu Boga. Bóg sam zaświadcza o prawdziwości Księgi Mormona i osoba szczerze szukająca prawdy, pragnąca zachować przykazania Boże może poznać tę prawdę dzięki Duchowi Świętemu.

Mimo świętego oburzenia drugiego internauty fakty są — jakie są. Pierwszy z wymienionych użytkowników Yahoo Answers wspomina zabójstwo Eriki i Brendy Lafferty. Wstrząsnęło ono Amerykanami. Opinia publiczna nie szczędziła słów potępienia wobec „mormonów” po tym, jak 24 lipca 1984 roku zginęła dwudziestoczteroletnia Brenda Wright Lafferty oraz jej mała córeczka, Erika Lane. Winnymi byli Ron Lafferty, Dan Lafferty (szwagier ofiary) i Richard M. Knapp — trzech mormońskich fundamentalistów, którzy w ten brutalny sposób postanowili ukarać rodzinę za apostazję — odejście od prawdziwego, założonego przez Boga, Kościoła.

Komendant miejscowej policji w American Fork (stan Utah), Randy Johnson, ujawnił korespondentce „Tribune”, Annie Shields, iż w trakcie śledztwa okazało się, iż Ron doznał objawienia, w którym Bóg nakazał dokonanie krwawej zemsty. Jak relacjonuje w swej książce, „Pod sztandarem Nieba”, Jon Krakauer oczekując na rozpoczęcie procesu Dan i Ron zaczęli prowadzić zza krat mało przekonującą kampanię medialną: zapewniali opinię publiczną o swej niewinności. Ron twierdził, że zarzuty zostały sfabrykowane, a Kościół mormoński, który kontroluje cały stan Utah, nie dopuści od uczciwego procesu. Przyznał, że uważa wielożeństwo za słuszne i sprawiedliwe, nigdy go jednak nie praktykował ani nie należał do żadnej sekty poligamistów. Kocha natomiast Kościół mormoński, aczkolwiek — powtarzał — obecne kierownictwo LDS zbłądziło i porzuciło święte zasady, głoszone przez Josepha Smitha, pierwszego mormońskiego proroka (strona 14).

Marcus (imię zostało zmienione): Założyciel Kościoła, Józef Smith Junior, w XIX wieku w istocie przywrócił dla Kościoła, który założył, poligamię. Akt przywrócenia znajduje się w zbiorze prywatnych objawień proroków mormońskich, czyli Doktrynie i Przymierzach. Jest to, dokładnie rzecz biorąc, objawienie numer 132. Ponieważ istniało poważne ryzyko, że mormońskie terytorium, czyli Utah, nie zostanie włączone do USA jako stan ze względu na praktykowaną przez mormonów poligamię, została ona zakazana przez władze kościelne w roku 1890 tak zwanym Pierwszym Manifestem. Nie mniej jednak po włączeniu Utah do Stanów Zjednoczonych niektórzy „mormoni” praktykowali nadal w sekrecie poligamię. Ich zdaniem praktykowanie poligamii gwarantowało osiągnięcie wysokiego stopnia chwały w Królestwie Niebieskim. Zdaniem mormońskich fundamentalistów — takich jak Ron Lafferty — każdy kto krytykuje poligamię lub jej zakazuje, lub żeni się z osobą czarnoskórą, lub podważa jakikolwiek element mormońskiej doktryny, albo — co gorsza — (jak rodzina Brendy Lafferty) występuje z Kościoła, zasługuje na karę. Często była nią śmierć. W opinii fundamentalistów oficjalny Kościół mormoński zbłądził, gdyż zakazał poligamii, przyjął w szeregi swego kierownictwa ludzi czarnoskórych oraz zaniechał surowych kar za apostazję. Mormońscy fundamentaliści żyją — zdaniem Rona Laffertiego — zgodnie z pierwotnymi zasadami Kościoła LDS, chcą te zasady wcielić w życie i pragną by cała społeczność LDS do nich powróciła.

Nie praktykujemy poligamii! — oburza się jeden z moich rozmówców, misjonarzy Kościoła pracujących w Polsce — nie karzemy za małżeństwa rasowo mieszane, osoby rasy afrykańskiej służą w naszym Kościele jako kapłani, starsi i przywódcy, nie popełniamy krwawych zbrodni. Koniec kropka! A tamci ludzie to tak zwani fundamentaliści, którzy tylko uważają się za „mormonów”. W gruncie rzeczy nimi nie są.

W roku 1904 władze Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich po raz kolejny zakazują poligamii — tym razem w sposób wiążący. Prezydentem i prorokiem Kościoła jest wówczas Józef F. Smith (bratanek założyciela). Dwóch apostołów Kościoła zgłosiło sprzeciw, byli to Matthias F. Cowley oraz John W. Taylor. Obaj zrezygnowali z członkostwa w Kworum Dwunastu Apostołów i o ile Cowley pozostał w Kościele jako szeregowy członek, Taylor — za dalsze uparte bronienie praktyki poligamii — został z Kościoła ekskomunikowany. Przeciwnicy tak zwanego Drugiego Manifestu (dokumentu ostatecznie zakazującego świętym poligamii) zaczęli oddalać się od oficjalnego Kościoła LDS by powoli formować małe seksty poligamistów, z których każda rościła sobie pretensje do bycia prawdziwym „Kościołem mormońskim”. Największe ugrupowanie wśród nich to Kościół FLDS (Fundamentalistyczny Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich). Do fundamentalistów należeli właśnie Ron i Dan Lafferty.

Marcus: To nie są święci… To nie są członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa! To samozwańcy, którzy lubują się w ciężkich masochistycznych wręcz regułach życia i zbrodniarze. Nie mówię, że wszyscy… Ale wielu z nich.

Więc kim i gdzie są święci?


Tajemniczy pan Romney


Świat szerzej zorientował się, że istnieje taka wspólnota religijna jak „mormoni” po tym, gdy w wyborach prezydenckich w USA z ramienia partii republikańskiej o najwyższy urząd państwowy ubiegał się Mitt Romney, który okazał się poważnym kontr-kandydatem Baraka Obamy. Mitt Romney jest „mormonem”. Jego kandydatura i popularność były osobliwymi zjawiskami, jako że jeszcze pięć lat wcześniej — według badania Pew Research Centre — Amerykanie deklarowali, iż chętniej zagłosowaliby na kobietę, murzyna, dwukrotnego rozwodnika lub palacza niż na „mormona”. [4] Tymczasem kandydat wygenerował wokół siebie niezły elektorat. Obiecywał wzmocnienie pozycji USA w relacjach międzynarodowych, popierał tradycyjne wartości rodzinne, wolność religijną, obiecywał umożliwienie rozwoju małym przedsiębiorstwom, a jak donosił Newsweek Polska, odwiedził także nasz kraj i złożył kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza.[5] Według The Guardian atutem kampanii Romney’a był fakt, iż nie formułował on obietnic w tradycyjny sposób. Nie mówił co obiecuje ani co powinno się dokonać, ale akcentował czasownik „zrobię”, a właściwie modalne słówko „will”. [6] Jak wiemy kampania prezydencka Romney’a zakończyła się fiaskiem, a prezydentem został ponownie Barak Obama. Co więcej, popularność Romney’a wśród wyborców i w społeczeństwie amerykańskim (a o światowym już nie mówiąc) absolutnie nie wpłynęła na świadomość religijną. Z jednej strony Kościół „mormoński” (w USA, na świecie i w Polsce) rósł w siłę, przyjmując do swej wspólnoty nowych członków, z drugiej: poza starymi członkami i neofitami o religii Romney’a nikt nie miał nadal większego pojęcia. Według Pew Research Center 82% ankietowanych Amerykanów w czasie kampanii Romney’a nie dowiedziało się nic o mormonizmie.[7] Dowiedziawszy się o rewelacjach Pew w 2012 roku zrobiłem własny reasearch wśród krewnych, znajomych i moich czytelników z różnych agencji pytając czy słyszeli o „mormonach”, których w naszym kraju było już trochę (na przykład w Warszawie, Kielcach, Bydgoszczy, Lublinie, Krakowie, Szczecinie, Trójmieście, a nawet w Mielcu). O „mormonach” nikt nie miał pojęcia! Amisze?! — odpowiadano mi pytaniem na pytanie. Hm… Amiszów w Polsce nie było wówczas w ogóle.


Pytania


Otóż w pewnych sprawach trochę można się pogubić. Kościół LDS zakazuje poligamii a dopiero w 1978 roku dopuszcza mężczyzn razy afrykańskiej do kapłaństwa — czego do tej pory zakazywał. Z drugiej strony święci przez lata praktykowali poligamię jak i zakazywali — pod groźbą kary — małżeństw rasowo mieszanych. W tak zwanym międzyczasie, po Drugim Manifeście co jakiś czas w imię wierności świętym mormońskim zasadom ktoś odchodzi od oficjalnego Kościoła LDS by móc praktykować poligamię — ci sami ludzie z pogardą wypowiadają się o osobach czarnoskórych i — zdarzało się — biorą udział w morderstwach rytualnych. Z jednej strony co roku „mormonów” jest coraz więcej, z drugiej — nikt nie wie kim są, a ci, którzy mają jakiekolwiek pojęcie nie koniecznie patrzą na nich z sympatią, bo kojarzą ich z fundamentalistami mieniącymi się „mormonami”. Koszmar informacyjny!

Czy poligamia nie jest przypadkiem stałym elementem doktryny Kościoła „mormońskiego”? Czy nadal leży na sercu „mormonom”? Czy święci w dniach ostatnich to w gruncie rzeczy nie są niebezpieczni ludzie? Czy nie są krypto-rasistami, którzy swą pogardę dla nie-białych jedynie ukrywają? Czy to nie potencjalni przestępcy? Jak wygląda struktura Kościoła? Skąd wziął się mormonizm? Co zawiera Księga Mormona? Kto przystępuje do Kościoła LDS? Co święci robią w Polsce i czego tutaj nauczają?

Na zadane przed chwilą pytania chcę odpowiedzieć w tej książce.


[1] Jon Krakauer, Pod sztandarem nieba, tłum. Jan Dzierzgowski, Wołowiec 2016, s. 209.

[2] Tamże, s. 211.

[3] Joseph W. Young, Dziennik, 6 marca 1853, za: „Liahona” kwiecień 2013, s. 16.

[4] https://www.theguardian.com/world/2012/aug/27/mitt-romney-embrace-mormonism (data dostępu: 08 sierpnia 2018).

[5]http://www.newsweek.pl/polska/mitt-romney-od-poniedzialku-w-polsce--plan-wizyty,94457,1,1.html — data dostępu: 8 sierpnia 2018.

[6] https://www.theguardian.com/world/2012/oct/02/obama-romney-campaign-promises — data dostępu: 8 sierpnia 2018.

[7] http://www.pewforum.org/files/2012/12/Knowledge-and-Attitudes-about-Mormons.pdf — data dostępu: 8 sierpnia 2018.

Złote Płyty. Mormoński punkt widzenia

— Czy pan jest mormonem? — zapytała pewna pani w średnim wieku w pociągu relacji Warszawa-Lublin. Na mój stolik przed chwilą odłożyłem Księgę Mormona.

— A jeśli bym był? — odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

Zdziwienie. Zainteresowanie nie opuściło mojej współpasażerki.

— A, proszę pana, skąd oni się wzięli?

W tym momencie muszę cofnąć się w czasie ponad dwieście lat. Poniższa historia to historia, którą poznałem z książek, ale też z licznych rozmów z przedstawicielami Kościoła.


Narodziny proroka


23 grudnia 1805 roku w Sharon (stan Vermont) przychodzi na świat Józef Smith Junior, przyszły prorok, człowiek dzięki któremu powstanie Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, a który skrótowo będzie zwany Kościołem mormońskim. W nieprzychylnej mormonom książce Jona Krakauera znajdujemy opis sytuacji materialnej rodziny przyszłego proroka, Józefa Juniora. Charakterystykę tej sytuacji potwierdził prorok w swojej autobiografii oraz potwierdzili mormońscy historycy. Nowa Anglia — pisze Krakauer — była wówczas pogrążona w długotrwałej recesji i przez całe dzieciństwo Josepha juniora rodzina klepała biedę. Smithowie nieustannie próbowali odmienić swój los. Zanim Joseph skończył jedenaście lat, przeprowadzili się pięć razy. W końcu osiedlili się w Palmyrze, mieście liczącym cztery tysiące mieszkańców, położonym w zachodniej części stanu Nowy Jork, niedaleko budowanego wówczas kanału Erie. [1] Józef dorasta w Ameryce. Współczesna Józefowi Smithowi Ameryka nie zna jeszcze swej starożytnej historii spisanej na ukrytych wciąż złotych płytach. Wkrótce Józef dotrze do płyt i ujawni ich treść. Wydane przez Józefa Smitha tłumaczenie tekstu ze złotych płyt zasłynie na świecie jako Księga Mormona. Wkrótce dzięki Księdze ludzie poznają dzieje Nefitów i Lamanitów, od których wywodzi się wielu współczesnych Indian, poznają dzieje Lehiego, który uciekł z Jerozolimy około 600 roku przed naszą erą ze swą rodziną i od którego wywodzą się Nefici i Lamanici, wkrótce Amerykanie poznają proroctwa Nefiego i Almy, dowiedzą się o walkach, które staczał Moroni na kontynencie amerykańskim — w obronie… Ewangelii i wiary w Chrystusa.

Tak! Według mormonów kontynent zwany dziś Ameryką w starożytności zamieszkiwany był przez potomków Izraelitów, którzy tutaj — podobnie jak Izaelici w Judei — oczekiwali Mesjasza. Jezus przybył po swym Zmartwychwstaniu do Ameryki, by i tu założyć swój Kościół. Kościół ten upadł na długo przed przybyciem do nowej ziemi Krzysztofa Kolumba i wszelki ślad po tym Kościele zaginął, ale pozostało po nim jedno świadectwo, które — jak się okaże — świat musi poznać, by ludzkość dowiedziała się o pełnej historii zbawienia. Świadectwem tym będą złote płyty — tak zwana Księga Mormona. Odnajdzie je właśnie młody Józef Smith. Odnalezienie złotych płyt — czyli kronik pobożnego ludu Nefitów — umożliwi poznanie nieznanej jeszcze historii Ameryki, umożliwi przywrócenie pełni Ewangelii, dostarczy ludzkości jeszcze jednego świadectwa o Jezusie Chrystusie i pozwoli na reorganizację Kościoła chrześcijańskiego posiadającego pełnię narzędzi niezbędnych do zbawienia całej ludzkości. Będzie ten Kościół nosił nazwę Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Tę nazwę nada mu sam Chrystus. Tak wierzą mormoni.

Póki co Józef Smith nie jest jeszcze świadom roli jaką odegra w dziejach ludzkości. Jako chłopiec jest natomiast świadkiem licznych sporów na tematy religijne w stanie Nowy Jork. Spory te związane są z trwającym właśnie w USA „wielkim przebudzeniem”. W swej autobiograficznej Historii Józef Smith tak będzie wspominał ten okres: Mniej więcej w drugim roku po naszej przeprowadzce do Manchester kwestie religijne wzbudzały niezwykłe podniecenie w naszej okolicy (…). Naprawdę cały ten okręg wydawał się tym dotknięty, i rzesze przyłączały się do różnych ugrupowań religijnych co spowodowało niemałe zamieszanie i podział między ludźmi, jako że niektórzy wołali: „Tutaj, tutaj” a inni: „Tam, tam”. Niektórzy opowiadali się za wiarą metodystów, inni za prezbiterianami, a jeszcze inni za baptystami (ten i pozostałe cytaty z autobiografii J. Smitha za: Józef Smith — Historia) [2].


Wątpliwości


Józef nie był obojętny religijnie. Wbrew temu co pisali oczerniający go ludzie nie był dzieckiem ani okultystów ani niemoralnie się prowadzących przestępców. Jego rodzina była bardzo religijna. Smithowie dobrze znali Biblię, jednak — podobnie jak wielu im współczesnych nowojorczyków — nie należeli do żadnej konkretnej denominacji chrześcijańskiej. Pobożność rodziców dało się odczuć. W rodzinie — zwykle wieczorami — rozmawiało się o Bogu i nawet czasem studiowało się Pismo Święte. Matka Józefa, Lucy, znana była w rodzinie ze specyficznego stosunku do Boga — często, podczas domowych prac, szeptem z Nim rozmawiała. Traktowała Boga jak przyjaciela. Ale — podobnie jak wielu jej ziomków — swego miejsca w żadnym Kościele szybko nie znalazła. Po licznych refleksjach przyszedł jednak czas decyzji i Lucy — jak i kilkoro innych członków rodziny Smithów — przeszła na prezbiterianizm.

Z biegiem czasu Józef skłonił się ku metodystom, lecz ze względu na zamieszanie i spory religijne między różnymi wyznaniami oraz młody wiek nie był w stanie rozstrzygnąć w sposób pewny kto spośród sprzeczających się reprezentantów licznych wyznań chrześcijańskich miał rację a kto się mylił (patrz: „Rozmowa z Robertem” na końcu tej książki).

Kiedy tak mozoliłem się w niezmiernie ciężkich warunkach wywołanych przez spory przeciwników religijnych — kontynuuje Józef w swej autobiografii — pewnego razu czytałem List Jakuba rozdział pierwszy, wiersz piąty, który mówi: Jeżeli komuś z was nie starcza mądrości, niechaj prosi Boga, który szczodrze udziela każdemu, a nie gani nikogo, a będzie mu dane. Rozmyślałem nad nim niejeden raz wiedząc, że jeśli ktoś potrzebuje mądrości od Boga, to właśnie ja; bowiem nie wiedziałem jak postąpić i nigdy bym się nie dowiedział, gdybym nie otrzymał większej mądrości niż miałem wówczas, albowiem nauczyciele religii różnych sekt tak różnorodnie tłumaczyli te same ustępy Pisma Świętego, że niweczyli wszelkie zaufanie co do możliwości rozstrzygnięcia kwestii w oparciu o Biblię. W końcu doszedłem do wniosku, że albo muszę pozostać w mroku i pomieszaniu, albo postąpić według wskazówek Jakuba, to jest odwołać się do Boga. W końcu postanowiłem, że będę „prosić Boga”, wnioskując, że skoro daje On mądrość tym którzy jej nie mają, a daje szczodrze i nie gani, mogę i ja się ośmielić („Józef Smith-Historia”, 11—14)


Pierwsza wizja. Spotkanie z Bogiem


I tak Józef udaje się na spacer do lasu, w ustronne miejsce. Jest wiosna 1820 roku. Tam pada na kolana i żarliwie się modli. Wówczas doświadcza swojej pierwszej wizji. Widzi dwie Postacie których blask i chwała były nie do opisania — wspomina — stojące nad nim w powietrzu. Jedna z nich przemówiła do mnie nazywając mnie po imieniu i rzekła wskazując na drugą postać: Oto Mój Umiłowany Syn, słuchaj Go.

Wiosną 1820 roku miało miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń w historii świata — czytamy w podręczniku Kościoła mormońskiego zatytułowanym „Zasady ewangelii”. — Nadszedł czas na cudowne i dziwne dzieło, o którym mówił Pan. Jako chłopiec Józef Smith chciał wiedzieć który ze wszystkich kościołów jest prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa. Poszedł do lasu nie daleko swojego domu i modlił się z pokorą i szczerością do swojego Ojca w Niebie, pytając o to, do którego Kościoła powinien przystąpić. Tego ranka wydarzyło się coś cudownego. Ojciec Niebieski i Jezus Chrystus ukazali się Józefowi Smithowi. Zbawiciel powiedział mu by nie przystępował do żadnego kościoła, ponieważ prawdziwy Kościół nie istniał na ziemi. Powiedział też, że wierzenia ówczesnych Kościołów stanowiły hańbę w Jego oczach (s. 102).

Nie można powiedzieć, że to właśnie spotkanie z Ojcem Niebieskim i Chrystusem (zwane w historiografii mormońskiej Pierwszą Wizją) jest momentem przywrócenia pełni Ewangelii. Z pewnością można jednak powiedzieć, że to właśnie wówczas zaczyna się proces powolnego odbudowywania Kościoła Jezusa Chrystusa.


Druga Wizja. Odnalezienie Złotych Płyt — Księgi Mormona


Jak wierzą święci w dniach ostatnich, po śmierci ostatniego z Apostołów starożytnych Kościół chrześcijański w Cesarstwie Rzymskim pogrąża się w teologicznych sporach i dezorganizuje się. Później pojawiają się podziały. Na świecie pojawiają się liczne denominacje chrześcijańskie: Kościół katolicki, Kościół prawosławny, później liczne Kościoły protestanckie. Ten okres — od śmierci ostatniego z apostołów do czasu działalności Józefa Smitha nazywany jest czasem Apostazji (lub Odstępstwa). Żadne z powstałych w jej okresie wyznań chrześcijańskich nie posiada wszystkich duszpasterskich narzędzi niezbędnych do zbawienia ludzi (chociażby ważnego kapłaństwa) i — jak dowiaduje się Smith w swej Pierwszej Wizji — żadne nie cieszy się aprobatą Boga.

Opisana wyżej Pierwsza Wizja z pewnością utwierdza młodego Józefa Smitha w przekonaniu, że w jego gestii będzie leżało odbudowanie prawdziwego Kościoła. A zatem okres Odstępstwa ma się ku końcowi. Tym razem — właśnie w dziewiętnastym wieku naszej ery — dojedzie do pełnego zorganizowania Kościoła Chrystusowego, gdyż to właśnie teraz zebrane i opublikowane zostaną wszystkie święte pisma, a pod kierunkiem samego Chrystusa odbudowany będzie szkielet kościelnej organizacji.

Wieczorem 23 września 1823 Józef udaje się na spoczynek. Doświadcza wówczas Drugiej Wizji, która stała się przyczyną odnalezienia jeszcze jednego świadectwa o Jezusie Chrystusie — Księgi Mormona. Druga Wizja to kluczowy (jeśli nie najważniejszy) moment w historii odbudowywanego Kościoła. Gdy młody Józef kładzie się spać, ukazuje mu się anioł. Nie tylko szata jego była nadzwyczajnej bieli, lecz cała postać jaśniała światłością nie do opisania — wspominał Józef Smith Junior w swej „Historii” — a twarz jawiła się niczym błyskawica. W pokoju było bardzo jasno, jednak nie tak jasno, jak wokół jego postaci. Kiedy po raz pierwszy spojrzałem na niego, odczułem lęk, lecz strach wkrótce mnie opuścił. Nazwał mnie po imieniu i rzekł mi, że jest wysłannikiem posłanym do mnie sprzed oblicza Boga, a zwie się Moroni; że Bóg wyznaczył mi prace do wykonania, a imię moje pozostanie na dobre i złe u wszystkich narodów, plemion i języków, i że wszystkie narody będą o mnie mówić dobrze i źle. [1] Anioł Moroni informuje Józefa, że właśnie niedaleko miejscowości, gdzie mieszkali Smithowie, została przed wiekami zakopana księga lub — inaczej — kroniki ze złota. Są one niezbędne do przywrócenia pełni Ewangelii, jako że zawierają dzieje Nefitów — starożytnego amerykańskiego ludu, który, jak Żydzi w Judei, oczekiwał Mesjasza i był przez Niego nawiedzony. Podczas Drugiej Wizji Józef nie dowiaduje się szczegółów co do zawartości tajemniczej księgi. Jest jednakże informowany, że będzie ona jeszcze jednym świadectwem o Jezusie Chrystusie — a dokładnie świadectwem Jego pojawienia się na kontynencie amerykańskim po Zmartwychwstaniu. Moroni cytuje Józefowi fragmenty Starego Testamentu, które zapowiadały nadejście dnia, gdy światu przekazane zostaną wszystkie święte pisma a Kościół zostanie odbudowany i że będzie to znakiem nastania tak zwanych „dni ostatnich”.

Józef dowiaduje się, iż nadszedł czas wydobycia zakopanej księgi, aby świat poznał dzieje potomków Nefiego i jego rodziny, którzy przybyli na kontynent amerykański sześćset lat przed narodzinami Chrystusa. Jak potem Józef dowie się z tej Księgi, Nefici byli potomkami Lehiego — Izraelity, żyli w Ameryce, wierzyli w przyjście Mesjasza oraz spora ich część doświadczyła objawienia się Chrystusa po Jego Zmartwychwstaniu. Lehi, przodek Nefitów, już w 600 roku przed nasza erą przepowiedział Żydom narodziny Mesjasza. Ci nie wierzyli mu i prześladowali Lehiego. Z Bożej woli uciekł on z Judei i wraz z rodziną i dotarł na kontynent zwany dziś Ameryką.

Po bezsennej nocy, Józef udaje się na wskazane miejsce. W pobliżu wioski Manchester — wspomina Józef Smith — w powiecie Ontario, stanu Nowy Jork, wznosi się niemałe wzgórze przewyższające wysokością wszystkie inne w okolicy. Płyty złożone w kamiennej skrzyni, leżały w zachodniej stronie wzgórza, niedaleko od szczytu, pod dużym głazem. Józef odgarnął ziemię pokrywającą brzegi głazu, prawie bez wysiłku podniósł kamień i zorientował się, iż głaz był wiekiem kamiennej skrzyni, w której znajdowały się — zgodnie z informacją podaną przez anioła — kamienie Urim i Tumim oraz napierśnik a także złączone specjalnym wieńcem złociste płyty tworzące księgę.

Spróbowałem je wyjąć — wspominał po latach Smith — lecz wysłannik (anioł — przyp.) zakazał mi tego, mówiąc, że nie nadszedł jeszcze czas ich wyjęcia i nie nadejdzie aż dopiero za cztery lata od tego momentu; powiedział mi jednak, że mam przyjść na to miejsce dokładnie za rok, że spotka się tu ze mną i że mam tak przychodzić aż nadejdzie czas wydobycia płyt.

Stosownie z nakazem udałem się co roku, każdorazowo spotykając tam tego samego wysłannika; i przy każdym spotkaniu otrzymałem pouczenia i nauki odnośnie zamiarów Boga oraz jak rządzić się będzie Jego królestwo w ostatnich dniach.

Powyższe historie o obu nadzwyczajnych Spotkaniach nie przekonywały wszystkich.


Józef uznany za kłamcę. Małżeństwo z Emmą Hale


Jako że dobra materialne mojego ojca były bardzo skąpe — pisze Józef Smith — musieliśmy pracą rąk zarabiać na życie, najmując się na dniówki i inaczej, jako się zdarzało. Czasami pracowaliśmy na miejscu, czasami poza domem i dzięki nieustannej pracy mogliśmy sobie zapewnić niezły byt. W roku 1825 niespełna dwudziestoletni Józef najął się u Josjasza Stoala (mieszkającego w powiecie Chenango) jako pomocnik przy tworzeniu kopalni srebra w Harmony w stanie Pennsylwania. Józef Smith Junior wraz z pomocnikami kopał w poszukiwaniu srebra przez miesiąc — bez skutku. W obliczu porażki, przekonał Stoala, by zaprzestać dalszej pracy. Wówczas pojawiła się plotka, jakoby Józef był szarlatanem i poszukiwaczem skarbów — opowieść ta jest wciąż popularna wśród wrogów mormonizmu. Młody Smith nie rozstał się jednak ze Stoalem i ich wspólna praca trwała jeszcze przez dwa lata.

W tym smutnym okresie miał jednak miejsce pozytywny zbieg okoliczności. Józef — na czas pracy w Harmony — wynajmował kwaterę u Izaaka Hale’a. Poznał wówczas jego córkę, Emmę. Szybko zakochali się w sobie. Ślub zawarli 18 stycznia 1827 roku, jednak nie bez przeszkód. Józef Smith bowiem nie trzymał swego spotkania z aniołem Moronim w tajemnicy. Wizja, choć wieściła nadejście dobrego dzieła, stała się przyczyną tragedii. Jako, że wciąż upierałem się, że miałem widzenie — wspominał przyszły mormoński prorok — ciągle cierpiałem prześladowania i rodzina ojca mojej żony stanowczo się opierała naszemu małżeństwu. Zmuszony więc byłem zabrać ją (Emmę — przyp.) stamtąd; udaliśmy się więc do South Bainbridge w powiecie Chenango, stan Nowy Jork, gdzie zawarliśmy małżeństwo w domu pana Tarbill. Natychmiast po ślubie opuściłem pana Stoala i wróciłem do swojego ojca, aby z nim gospodarzyć tego sezonu. („Józef Smith — Historia, 58”)

Wkrótce, bo rok po powyższych wydarzeniach, nastąpił moment wydobycia kamieni Urim i Tumim oraz złotych płyt. Miało to miejsce 22 września 1828 roku. Towarzyszący procesowi wydobywania płyt anioł Moroni obarczył Józefa odpowiedzialnością za nie. Gdybym wyzbył się ich lekkomyślnie — pisał Smith — lub wskutek jakiegokolwiek niedbalstwa z mojej strony, zostanę odsunięty; ale jeżeli dołożę wszelkich starań aby je zachować, dopóki wysłannik nie wróci po nie, będą bezpieczne.

Plotka, iż Józef posiada jakieś „złote płyty”, szybko rozeszła się po okolicy. Na znalezisko ostrzyli sobie zęby poszukiwacze skarbów i, rzecz jasna, poszukiwacze sensacji. Józef pilnie ukrywał płyty. Dopiero dzięki pomocy życzliwego sąsiada, Martina Harrisa, rodzina Smithów otrzymała wsparcie finansowe na podróż z dala od dotychczasowego miejsca zamieszkania. Natychmiast po przybyciu do Pensylwanii Józef zabrał się za tłumaczenie znaków z płyt.

Zawartość Księgi Mormona

Księga Mormona jest zbiorem kronik spisanych na przestrzeni ponad 1000 lat. Autorami byli prorocy amerykańscy izraelskiego pochodzenia, którzy podczas swego życia zapisywali dzieje religijne i świeckie swego ludu, czyli Nefitów. Kroniki prowadzone pod przykazaniem, w duchu proroctwa i objawienia na złocistych płytach, zostały w części przytoczone i w części streszczone przez proroka Mormona żyjącego w IV w. n.e., a potem ułożone w znanej dziś kolejności i nieco zredagowane przez jego syna, Moroniego. Od imienia proroka Mormona pochodzi tytuł księgi. W Księdze Mormona znajdują się także wyjątki z Księgi Etera, streszczonej kroniki, której początek sięga okresu budowy wieży Babel (patrz: „Rozmowa z Robertem”).

Dostępne dziś egzemplarze Księgi Mormona zawierają podział na piętnaście kronik — także zwanych „księgami” — a ich tytuły zasadniczo pochodzą od imion amerykańskich proroków, którzy byli ich autorami. Są to zatem:

Pierwsza Księga Nefiego. Opowiada ona historię Lehiego, ojca Nefiego, Lamana, Lemuela i Samuela. Zawiera opis ucieczki Lehiego i jego synów (wraz rodzinami i służbą) z Jerozolimy i ich dotarcie na amerykański kontynent około 600 roku przed nasza erą. Księga zawiera też nauczanie Lehiego przekazane synom oraz cytaty z biblijnej Księgi Izajasza.

Druga Księga Nefiego. Koncentruje się na życiu syna Lehiego, czyli Nefiego, opowiada o potomkach Nefiego oraz Lamana, którzy to potomkowie z czasem stają się dwoma zwaśnionymi narodami: pobożnych Nefitów i bezbożnych Lamanitów. Kronika ta również zawiera kilka cytatów z Księgi Izajasza.

Księga Jakuba. Opowiada o początkach kultury nefickiej w Ameryce oraz o pierwszych waśniach Nefitów z Lamanitami.

Księga Enosa [3]. Jest krótkim osobistym świadectwem jednego z potomków Nefiego, Enosa — historią jego odstępstwa od wiary mojżeszowej i powrotu do religii ojców.

Księga Jorama. Jest najkrótszą kroniką, zawierającą opis dziejów Nefitów w latach 420—399 przed Chrystusem.

Księga Omniego. Zawiera opis panowania nad Nefitami królów Mosjasza i Beniamina.

Słowa Mormona. To zaskakująca księga. Chronologicznie jest jedną z najmłodszych i stanowi interpolację wprowadzoną przez kronikarza, Mormona, pomiędzy księgi starożytne — zawiera refleksje Mormona na temat dziejów Nefitów.

Księga Mosjasza. Na treść księgi składa się opis dziejów Nefitów między innymi za panowania Mosjasza jak również dłuższa przemowa jego ojca, króla Beniamina do ludu nefickiego, zapowiadająca narodziny Mesjasza w Judei.

Księga Almy. Najdłuższa z ksiąg. Zgodnie z podtytułem jest to „kronika panowania sędziów, wojen i walk pośród ludu oraz wojny Nefitów z Lamanitami zapisana przez Almę, pierwszego naczelnego sędziego”. Księga zawiera także historię nawrócenia niektórych Lamanitów na wiarę mojżeszową, zawiera zapis dysput teologicznych i obejmuje okres 91—55 roku przed naszą erą.

Księga Helamana. Jak księga Almy zawiera opis konfliktów między Lamanitami a Nefitami jak również proroctwo Lamanity, Samuela, do Nefitów oraz proroctwa zapowiadające przyjście Chrystusa.

Trzeci Nefi. Zawiera opis ukazania się wielu Nefitom i Lamanitom Chrystusa po Jego Zmartwychwstaniu oraz Jego nauki — toteż treściowo bardzo przypomina biblijne ewangelie.

Czwarty Nefi. Kronika ta opisuje powstanie wspólnoty neficko-lamanickiej, szerzenie się wiary chrześcijańskiej wśród Nefitów i Lamanitów w pierwszych dekadach naszej ery.

Księga Mormona. Opisuje dzieje Mormona, który starał się utrzymać w wierze chrześcijańskiej Nefitów — powoli oddających się tak od wiary mojżeszowej jak i nauk Chrystusa.

Księga Etera. Jest wtrąconym pomiędzy nefickie kroniki opisem dziejów Jeredów — starożytnego plemienia, które przybyło na ziemię amerykańską wiele set lat przed Lehim. Kronika ta powstała na podstawie dwudziestu czterech płyt znalezionych przez Limhiego i jego towarzyszy za czasów panowania króla Nefitów, Mosjasza.

Księga Moroniego. Opisuje powolny upadek kultury nefickiej jak również pouczenia religijne dla osób, które kiedyś, potencjalnie, odnajdą złote płyty.


Podsumowanie


Podsumujmy. Na treść Księgi Mormona składa się piętnaście kronik. Podział na poszczególne kroniki zaprowadził sam kronikarz Moroni, który ukrył złote płyty, a później (w XIX stuleciu) przybył do młodego Józefa Smitha jako anioł. Tekst kronik, które odkrył Józef Smith, był zatem ostatecznie skompletowany przez Moroniego, ale redakcji całości dokonał jeszcze wcześniej ojciec Moroniego, prorok Mormon. Mormon oparł tekst spisany przez siebie na złotych płytach na innych dostępnych mu dokumentach i kronikach starożytnego ludu Nefitów. A zatem Księga Mormona, jest wielce intertekstualna, to znaczy zawiera liczne cytaty, streszczenia lub przepisane zdania z innych kronik, którymi dysponował lud neficki. Każda księga Księgi Mormona podzielona jest na rodziły, a te z kolei na wersety — podobnie jak księgi biblijne.

Warto tutaj dodać, że — według wstępu do Księgi Mormona — na treść tekstu, który skompilował Mormon a Moroni (jako anioł) przekazał Józefowi Smithowi składa się zatem treść kilku pierwotnych tekstów, z których korzystali Nefici tworząc poszczególne wymienione powyrzej kroniki. Źródłowymi tekstami dla złotych płyt były: Płyty Nefiego (poświęcone sprawom religijnym, zawierające fragmenty biblijnej Księgi Izajasza oraz wczesne dzieje Nefitów i Lamanitów), Płyty Mormona (streszczenie części Płyt Nefiego i tekst, który dodał Moroni), Płyty Etera (zawierające dzieje Jeredów, którzy przybyli na kontynent amerykański wiele tysięcy lat przed Lehim) oraz Płyty Mosiężne zabrane z Jerozolimy przez Lehiego i jego synów, a zawierające — jak czytamy we wprowadzeniu do Księgi Mormona — pięć ksiąg Mojżesza, kroniki Żydów od początku do czasu panowania Sedecjasza, króla Judy, i proroctwa świętych proroków (w tym obszernie cytowanego w Księdze Mormona proroka Izajasza). W roku 421 naszej ery ostatni z kronikarzy nefickich, Moroni (syn Mormona), zapieczętował dokonaną przez siebie kompilację ważnych nefickich dokumentów spisanych na złotych płytach i ukrył je „dla celów Pana”. Jako anioł, Moroni ukazał się Józefowi Smithowi w 1823 roku i nakazał odnalezienie płyt.


Czy to wszystko prawda?


Gdy w 2003 roku na poważnie zainteresowałem się mormonizmem, szukałem sposobności dotarcia o reprezentantów polskiego Kościoła. W końcu pięć lat później, w 2008 roku, udało mi się przeprowadzić niedługi wywiad dla portalu Ekumenizm.pl z rzecznikiem polskiej wspólnoty. Padło tam kilka ważnych pytań o Księgę Mormona — na przykład: co opisuje Księga Mormona. Streszczając niezwykle bogatą zawartość księgi, mój rozmówca — rzecznik polskiej wspólnoty mormońskiej — odpowiedział, iż Księga Mormona opisuje historię ludu wywodzącego się z Izraela, który wywędrował z Jerozolimy w czasie przed podbiciem Jerozolimy przez Babilończyków i po wielu przeciwnościach dotarł na kontynent amerykański. W całej historii odzyskania tekstów nefickich przez Józefa Smitha i dziejach Księgi Mormona najbardziej intrygowało mnie to czy istnieją jakieś dowody na to, że jakaś grupa Izraelitów (czyli Lehi wraz z rodziną) przybyła do Ameryki jeszcze przed Krzysztofem Kolumbem, a jeśli tak, to jak tego dokonali.

Czy istnieją dowody na to, że zaginione pokolenie w Ameryce zostało nawiedzone przez Chrystusa po Jego Zmartwychwstaniu? Otrzymałem odpowiedź, iż podstawą wiary chrześcijan LDS nie są odkrycia archeologiczne ani etnograficzne. Niemniej jednak istnieją pewne ciekawe badania, które nie tyle udowadniają wydarzenia opisane w Księdze Mormona (bo nie to jest ich celem) lecz rzucają nowe światło na historię Ameryki. Można przyjrzeć się na przykład przekazom przedkolumbijskim, które ciekawie podsumował w Spotkaniu u brzegów Ameryki Thor Heyerdahl. Mój rozmówca cytuje: Tubylcze plemiona na kontynencie amerykańskim miały wiele mitów, a wśród nich jeden wyróżniał się do tego stopnia, pojawiał się w tak podobnych formach na różnych, odległych od siebie obszarach, że z czasem poświęciłem mu coraz więcej uwagi. Mit ten opowiada o narodowym bohaterze, mistycznym nosicielu kultury oraz ich uczonym mistrzu; o postaci często identyfikowanej z najwyższym bóstwem i stwórcą świata. Bohater ów przybył osobiście do przodków tutejszych ludów, nauczył ich pożytecznych sztuk, religijnych misteriów i rytuałów, określił prawa, na których miały się opierać ich stosunki społeczne, a gdy tym sposobem wprowadził ich na drogę rozwoju, opuścił kraj. Nie umarł jednak, lecz po prostu w jakiś sposób zniknął, przestał być dla ludzi widoczny. Niemal wszędzie oczekiwano, że kiedyś pojawi się znowu. Wszędzie też fizyczny wygląd owego boskiego bohatera opisywany jest tak samo i, co dość dziwne, ma cechy przedstawiciela rasy białej. Jest mężczyzną o jasnym kolorze skóry, z długą, spływającą na piersi brodą, z bujnymi włosami, odzianym w długą, luźną szatę. [4]

Jedną z najciekawszych spraw było to jak Lehi — przodek Nefitów i Lamanitów — dotarł wraz ze swą rodziną ok. 600 roku przed Chrystusem na kontynent amerykański. Opisuje to Księga Mormona. Z nautycznego punktu widzenia, dzięki układowi prądów morskich, przedostanie się z rejonu na przykład Zachodniej Afryki na Karaiby nie jest wykluczone.


Wiara mimo wszystko


Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach. Tak czytamy w Ewangelii Mateusza (7,15—20).

Jak w 2017 roku powiedział mi pewien misjonarz, gdyby nie fakt, że po ukończonym procesie tłumaczenia przez Józefa Smitha Księgi Mormona anioł Moroni zabrał złote płyty do Nieba, dziś prawdopodobnie większość ludzi na świecie byłaby członkami Kościoła. Złote płyty znalazłby się w specjalnej szklanej gablocie kościelnego muzeum i każdy mógłby je obejrzeć, a religia mormońska byłaby wyjątkową religią opartą na namacalnych dowodach a nie na samej tylko wierze. Współczesnym świętym pozostaje wiara w powyższą historię podobnie jak chrześcijanom głównego nurtu pozostaje jedynie wiara w kamienne płyty Mojżesza i Złotą Arkę (których po dziś dzień nie odnaleziono) oraz w rzeczywiste powstanie z martwych Jezusa z Nazaretu. Wiara religijna jest zawsze wiarą mimo wszystko.

Nie chcę mówić o prawdziwości wyżej opisanych wydarzeń. Interesuje mnie raczej ich doniosłość. A o niej dziś świadczy fakt, że święci (czy „mormoni” — jak pierwotnie zwano członków Kościoła) z grupki kilku zwolenników Józefa Smitha Juniora rozrosła się do populacji ponad siedemnastu milionów wyznawców na całym świecie.

Święci wezwani są do studiowania Biblii Starego i Nowego Testamentu oraz Księgi Mormona. Pilnie przestrzegają nakazów zawartych w nauczaniach proroka Józefa i jego następców (ich nauki zawarte są w innym ważnym dla świętych tekście — Doktrynie i Przymierzach). Członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich prowadzą zdrowy tryb życia, nie piją mocnych napojów, dbają o czystość cielesną i duchową. Kościół podejmuje wiele inicjatyw społecznych: pomaga ubogim, prowadzi akcje charytatywne, zajmuje się zakrojonym na wielką skalę duszpasterstwem oraz wspiera swych członków w rozwijaniu ich talentów.


Przypisy:


[1] Jon Krakauer, Pod Sztandarem Nieba, przeł. Jan Dzierzgowski, Wołowiec 2016, s. 78.

[2] W niniejszym rozdziale posługuję się fragmentami polskiego przekładu „Historii” autorstwa Józefa Smitha wydanego w Salt Lake City w 1989 roku, będącego częścią jednego z kanonicznych tekstów Kościoła, Perły Wielkiej Wartości. „Józef Smith — Historia” to kilka stron napisanych przez samego Józefa Smitha i podzielonych na punkty, które podaję w nawiasie przy każdym cytacie z tej pozycji.

[3] Niektóre przekłady Księgi (jak chociażby rosyjski czy ukraiński) tytułują tę kronikę „Księgą Enosza”.

[4] Mormoni — kim są w co wierzą? (http://www.ekumenizm.pl/publicystyka/mormoni-kim-sa-i-w-co-wierza/, data dostępu: 1 maja 2016).

Pisma Święte. Analiza

Już na samym początku istnienia Ruch Świętych w Dniach Ostatnich znalazł się ogniu krytyki. Największe emocje w XIX wywoływała oczywiście poligamia (którą omówię nieco później), ale także interpretacja Biblii i geneza innych pism uważanych przez „mormonów” za święte i natchnione (czyli — mówiąc językiem apologetów Kościoła — „kanoniczne”). Interesującą kwestią jest też ewolucja stosunku Kościoła do pism, które mają status kanonicznych. Tą sprawą można by się było zająć w rozdziale poświęconym ewolucji doktryny. Złożoność kwestii kanoniczności pism i ich geneza zasługują jednakże na szczególną uwagę, toteż poświęcam tej sprawie osobny rozdział.

By jak najjaśniej zanalizować pisma święte Kościoła oraz omówić genezę ich statusu, wkomponuję badania nad nimi w dzieje samego Ruchu Świętych w Dniach Ostatnich.


Księga Mormona. Tłumaczenie


Jak Józef Smith przetłumaczył starożytne znaki ze złotych płyt? Nie znał przecież ich starożytnego języka. Co więcej historia milczy o języku egipskim reformowanym, w którym poniekąd byłą napisana księga. Zdaniem księdza Artura Wójtowicza (zaciekłego krytyka mormonizmu, powołującego się na autora Das Sektenwessen der Gegenwart, Konrada Algermissena), taki język po prostu nie istniał, a całą o nim historię Józef Smith zwyczajnie zmyślił. [1] Inną wersję przedstawia Kościół. Określenie „reformowany język egipski” pojawia się w samej Księdze Mormona (Księga Mormona 9,32), a jego charakter wyjaśnia już pierwsza kronika tej księgi, czyli Pierwsza Księga Nefiego, w której autor pisze co następuje: I piszę w języku mojego ojca, na który składają się pojęcia Żydów i język Egipcjan (Pierwsza Księga Nefiego 1,2) Według autobiograficznej Historii autorstwa Józefa Smitha Juniora anioł zapewnił go, że Bóg da mu moc zrozumienia tekstu. Tak — jak wierzą święci — stało się w istocie. Trzymając blisko siebie Urim i Tumim Józef był w stanie z łatwością zrozumieć tekst Księgi i dyktować jej zawartość. Przekład miał w początkowej fazie tłumaczenia zapisywać towarzyszący Smithowi Martin Harris, potem Oliver Cowdery. później rolę sekretarza przejęła żona proroka, Emma. [2]

Udałem się do miasta Nowy Jork — wspominał Martin Harris, cytowany w autobiografii proroka — i przedłożyłem przetłumaczone znaki wraz z ich tłumaczeniem profesorowi Chrlesowi Anthonowi, osobistości słynnej z osiągnięć w dziedzinie literatury. Profesor Anthon orzekł, że tłumaczenie jest poprawne i lepsze niż inne tłumaczenia z egipskiego, jakie widział dotychczas. Wówczas pokazałem mu znaki, których jeszcze nie przetłumaczono, a on orzekł, że są to znaki egipskie, chaldejskie, assyryjskie i arabskie oraz, że są autentyczne. Dał mi zaświadczenie dla ludności Palmyry, że znaki są autentyczne oraz, że ich tłumaczenie, jak dotychczas, jest poprawne. Wziąłem zaświadczenie, włożyłem do kieszeni i zabierałem się właśnie do odejścia, gdy pan Anthon przywołał mnie z powrotem pytając, jak ten młodzieniec dowiedział się, że są jakieś złote płyty w miejscu, gdzie je znalazł. („Józef Smith — Historia, 64”)

Na swoje nieszczęście i Józefa, Martin Harris odpowiedział, iż stało się to za sprawą anioła od Boga. Profesor Anthon wpadł w złość. Poprosił o zaświadczenie, podarł je na kawałki i odprawił Harrisa, dodając, iż w dzisiejszych czasach nie ma czegoś takiego jak posłannictwo aniołów (tamże, 65).

Ta niefortunna sytuacja nie zniweczyła planu zadanego Józefowi Smithowi. Posługując się Urimem i Tumimem tłumaczył dalej. Intensywny proces tłumaczenia księgi, która potem miała zostać nazwana Księgą Mormona, ruszył dopiero w kwietniu 1829 roku. 5 kwietnia Józef poznał Oliwiera Cowdery. Od 7 kwietnia tego roku, przez wiele dni, młody prorok, nieznający języka Księgi, dzięki mocy danej od Boga przekładał na angielski treść płyt, którą to treść Cowdery skrupulatnie notował. (por. tamże, 66—68)

Popatrzmy na powyższą historię z nieco innej perspektywy. A jeśli Józef Smith przez cały czas kłamał? A co jeśli był osobą zaburzoną i czarującą za razem? A co jeśli nie było żadnych złotych płyt?

O tym, iż całą historia o złotych płytach była zwykłym oszustwem wielu jest przekonanych. Za niezbity dowód podaje się drobny incydent, który miał miejsce u początków procesu tłumaczenia tekstu płyt. O płytach dowiedziała się żona Martina Harrisa, Lucy. Zainteresowana rewelacjami o złotych płytach poprosiła męża o tekst pierwszej z kronik Księgi Mormona, Księgi Lehiego. Tekst schowała i zapowiedziała, że odda go z powrotem, jeśli „prorok” dokona przekładu pierwszej kroniki jeszcze raz i okaże się, że między obiema wersjami nie ma różnicy. Byłoby to — zdaniem Lucy Harris — niezbitym dowodem na autentyczność procesu tłumaczenia. Józef wpadł w złość. Choć nie zerwał znajomości z Harrisem, nie podjął już z nim współpracy, a przekładu Księgi Lehiego… nie dokonał ponownie.[3] Doktryna i Przymierza (którymi zajmiemy się w kolejnym punkcie) tłumaczą decyzję proroka. Otóż sam Bóg rozgniewał się na Józefa — nie było bowiem Jego wolą, by pierwszych 116 stron przekładu Józef komukolwiek powierzał (DiP 3 — wstęp)

Dzieł zamysłów i celów Boga nie sposób zatrzymać ni zniweczyć. Albowiem Bóg nie chadza krętymi ścieżkami, ni skręca w prawo czy w lewo; nie odstępuje też od tego co rzekł (…) pomnij, że Bóg jest litościwy, przeto odżałuj za to coś uczynił, a co jest sprzeczne z przykazaniem, jakie ci dałem, a wciąż będziesz wybrany i znowu powołany do dzieła (DiP 3, 1—2 i 10)

Proces tłumaczenia ruszył dalej, od kolejnej kroniki — Pierwszej Księgi Nefiego, która obecnie stanowi pierwszą część Księgi Mormona. Członkowie Kościoła — jak wynika z rozmów, które przeprowadziłem — widzą w tym wydarzeniu pewną logikę: gdyby Józef zabrał się znów do tłumaczenia Księgi Lehiego (które obejmowało 116 stron) proces tłumaczenia stał by w miejscu, a ludzkość z dużym opóźnieniem dowiedziałby się o zawartości pozostałych kronik. Śmiem przypuszczać, że zawartość zaginionej kroniki nie była tak istotna, jak tekst kronik spisanych przez potomków Lehiego. Tak czy owak, pojedynczy członkowie Kościoła mają nadzieję, że zaginiona kronika kiedyś się odnajdzie. Czy jednak trafi do Księgi Mormona na należny jej początek, czy trafi do innych kanonicznych pism? Czas pokaże.


Józef Smith — tłumacz czy hochsztapler?


Wróćmy do pytania o osobę samego proroka i rzekomego tłumacza złotych płyt. Jak jeden człowiek mógł przekonać do siebie aż tyle osób? Jak przekonał do siebie swoich skrybów, Martina Harrisa, Olivera Cowdery i Emmę Hale? Biografka proroka, Fawn Brodie, tak relacjonuje opis postaci Smitha: Był dobrze zbudowany i jak na ówczesne standardy, wyjątkowo przystojny, jeśli pominąć zbyt wyrazisty orli nos. Miał duże niebieskie oczy i niezwykle długie brwi, przez co jego spojrzenie wydawało się zamglone i nieco tajemnicze. (…) Gdy przemawiał, krew odpływała my z twarzy, a cera stawała się przerażająco biała. (…) Był niezwykłym człowiekiem. (por. Jon Krakauer, Pod sztandarem nieba, s. 129).

Uroda to jednak za mało, by kogokolwiek do czegokolwiek przekonać. Zdaniem sceptyków za powstaniem Księgi Mormona kryje się także… pomysł. Józef Smith lubił wymyślać dziwne historie. Tak uważa autor The Odyssey Online [4] Zdaniem autora kanału YouTube, Is The Church True, Józef tworzył historie z Księgi Mormona przez znaczną część swego dzieciństwa. Gdy dorósł, przelał — z pomocą skrybów — swoje opowiadania na papier. [5] Wadą tejże teorii jest założenie, że Józef Smith miał nieprawdopodobną wręcz pamięć. Jak w 1830 mógł zrelacjonować historie wymyślone w dzieciństwie i podyktować je w trzy miesiące w taki sposób, by zachowały one dziejową spójność? Tutaj trzeba nadmienić jak wyglądał proces dyktowania Księgi. Między skrybą a Smithem była rozstawiona kotara. Później Józef użył kamienia (ang. seer stone) trzymanego w kapeluszu obok zakrytych materiałem płyt. [6] Bóg — według świętych — tak chciał. A raczej czegoś nie chciał! Bóg nie chciał, by ktokolwiek przed wyznaczonym czasem widział Złote Płyty. A zatem Bóg planował Płyty ujawnić przed szerszym gronem, ale po pewnym czasie. Zanim przejdziemy do relacji naocznych świadków wspomnijmy słowa innych, którzy nie tyle złamali, co nagięli Boży zaraz i postanowili sprawdzić czy Smith nie był kłamcą.

Niektórzy trzymali zakryte materiałem płyty w rękach przy okazji przeprowadzki Smithów i słyszeli dźwięk przypominający ocierające się o siebie metaliczne płytki. Żona Józefa, Emma, posunęła się nawet dalej. Oto jej relacja: Pewnego razu dotknęłam płyt, gdy leżały (zakryte — przyp. JPS) na stole, badając ich kształt. Zdawały się elastyczne jak gruby papier i wydawały metaliczny dźwięk, gdy ich rogi były poruszane kciukiem. [7]

Gdy przekład doszedł kresu, Bóg — według członków Kościoła — uchylił rąbek tajemnicy. Przede wszystkim zezwolił pokazać płyty ośmiu świadkom, którymi byli Christian Whitmer, Jacob Whitmer, Peter Whitmer Junior, John Whitmer, Hiram Page, Jospeh Smith Senior, Hyrum Smith i Samuel H. Smith. Wyżej wymienieni relacjonowali:

Wszystkim narodom, pokoleniom i różnojęzycznym ludom, do których dzieło to dotrze, niech będzie wiadomym, że Joseph Smith, Junior, tłumacz tego dzieła, pokazał nam płyty, o których mowa, a które wyglądały na zrobione ze złota, tyle zaś płyt ile wspomniany Joseph Smith przetłumaczył, dotykaliśmy naszymi rękoma i widzieliśmy wyryte na nich znaki. Wszystko to miało wygląd starożytny i było osobliwej roboty. I z całą trzeźwością umysłu dajemy świadectwo, że wspomniany Joseph Smith pokazał nam te płyty, bo widzieliśmy je i trzymaliśmy je w naszych rękach, i wiemy z całą pewnością, że wspomniany Joseph Smith ma płyty, o których mówimy. I składamy nasze podpisy, aby dać świadectwo światu o tym co widzieliśmy. I nie plamimy się kłamstwem czego Bóg jest świadkiem. (Księga Mormona, ŚWIADECTWO OŚMIU ŚWIADKÓW)

Na spotkaniu zabrakło Martina Harrisa, Davida Whitmera i Olivera Cowdery. Im z kolei ukazał się anioł trzymający zabrane już płyty w rękach. Oto ich świadectwo:

Wszystkim narodom, pokoleniom i różnojęzycznym ludom, do których dzieło to dotrze, niech będzie wiadomym że przez łaskę Boga Ojca i Pana naszego Jezusa Chrystusa ujrzeliśmy płyty będące historią ludu Nefiego, jak tez ich braci Lamanitów oraz ludu Jereda, którzy przybyli ze wspomnianej wieży. (…) Poświadczamy także, że widzieliśmy wyryte na płytach znaki i że zostały nam one pokazane mocą Boga a nie człowieka. Oświadczamy też z pełną trzeźwością umysłu, że anioł Boży zstąpił z nieba i przynosząc te płyty i rozkładając je przed naszymi oczyma, że zobaczyliśmy je oraz wyryte na nich znaki i wiemy, że dzięki łasce Boga Ojca i Pana naszego, Jezusa Chrystusa, mogliśmy zobaczyć te rzeczy, dajemy przeto świadectwo prawdzie (Księga Mormona, ŚWIADECTWO TRZECH ŚWIADKÓW)

Interesującym faktem jest, że naoczni świadkowie, nawet ci, którzy rozstali się z Kościołem (David Whitmer, Martin Harris i Oliver Cowdery) nigdy nie odwołali swoich słów. Już jako sędziwe osoby potwierdzali, że widzieli złote płyty.[8] Pod koniec swego życia Cowerdy i Harris powrócili na łono Kościoła, jednakże Whitmer — jako apostata do końca życia — nie miał żadnego interesu w bronieniu swego świadectwa. David Whitmer potwierdził to świadectwo w wywiadach dla różnych czasopism ponad sto dwadzieścia razy [9]

Ale zostawmy sprawy nadprzyrodzone na chwilę na boku i przypomnijmy, iż wiele osób spoza środowiska zastanawiało się nad spójną teorią genezy Księgi Mormona — ale taką, która tłumaczyłaby jej powstanie z pominięciem wątku nadprzyrodzonej ingerencji.


Księga Mormona — plagiat czy spisek?


Księga wyszła drukiem w 1830 roku. Publikacja spotkała się wśród sympatyków Smitha z entuzjazmem, ale jeszcze w tym samym roku z krytyką. 2 kwietnia 1830 roku w gazecie Daily Advertiser w Rochester (stan Nowy Jork) pisano: Do rąk naszych przekazano dzieło zatytułowane Księga Mormona. Cóż za impertynencja! Nie jest to książka lecz dowód przestępstwa, oszustwa, bluźnierstwa i żerowania na cudzej łatwowierności [10] Recenzja była też powodem pierwszych oznak nieufności wobec Smitha, jego rodziny i bliskich. W grudniu 1830 roku Józef otrzymuje objawienie: on i jego zwolennicy ze względu na wrogość obywateli Nowy Jork mają się przenieść do Kirtland w stanie Ohio. Mormonów przyjęto tu dość gościnnie, jednak latem 1831 roku prorok otrzymał objawienie, by święci ruszyli do Missouri. W to miejsce zaczęły napływać kolejne osoby pragnące przyłączyć się do Kościoła. Tu jednakże świętych zaczęły spotykać kolejne problemy.[11]

Wszystko co robili — pisze Jon Krakauer — przysparzało im nowych wrogów. Kupowali potężne połacie ziemi z kościelnych funduszy. Handel woleli prowadzić tylko między sobą, choć nadszarpywało to lokalny biznes. W głosowaniach zbiorowo opowiadali się po tej samej stronie [12] W końcu doszło do najgorszej rzeczy. Mieszkańcy okolic Missouri wywodzili się z południa — mieli licznych niewolników. Mormoni tymczasem byli abolicjonistami, czego nie ukrywali. W lipcu 1833 roku tłum około pięciuset osób wysmarował dwóch mormonów smołą i wytarzał ich w pierzu oraz zniszczył kościelną drukarnię za artykuł wzywający do zniesienia niewolnictwa.[13]

W tym samym roku wśród Amerykanów spoza Kościoła LDS zaczęły się pojawiać teorie skąd Księga (urzekająca coraz większe tłumy oraz wzywająca do abolicji) w ogóle się wzięła. Ziomkowie Smitha (należący do różnych denominacji protestanckich) nie przyjmowali do wiadomości nadprzyrodzonego czynnika w powstaniu Księgi Mormona. Skąd Księga? Pierwsza odpowiedź pojawiła się trzy lata po jej publikacji: plagiat! Jednakże teoria ta (z 1833 roku) autorstwa Philastusa Hurlburta i Ebera D. Howe’a, iż Księga Mormona jest w rzeczywistości plagiatem tekstu The Manuscript Found Solomona Spaldinga nigdy nie znalazła wielu zwolenników, a przez Thomasa O’Dea (z Kościoła episkopalnego) została odrzucona jako niewystarczająca. Co więcej Philastus Hurlburt chciał dowieść swej teorii, publikując nieopublikowaną za życia Spaldinga Manuscript, ale pomysłu… zaniechał. Gdy wczytał się w tekst okazało się, że nie ma w nim żadnych paraleli z Księgą Mormona. Po za tym tekst Spaldinga opowiada dzieje RZYMIAN, którzy przypadkiem odkrywają Amerykę przed Kolumbem. Wiele lat później pojawiły się kolejne teorie. Teorii (z 1902 roku) autorstwa J. Woodbridge Riley, jakoby Smith napisał Księgę Mormona samodzielnie pod wpływem zaburzeń na tle społecznym i epileptycznym, przeczą fakty z życia proroka — Józef był mianowicie osobą niezwykle towarzyską, zaangażowaną społecznie i nigdy nie miał objawów epilepsji. Co potwierdził w swej relacji nieprzychylny mormonom Jon Krakauer. Z kolei — jak zauważa Terryl L. Givens — teoria wspomnianego Thomasa O’Dea, iż Józef Smith Junior tworzył Księgę Mormona samodzielnie zainspirowany atmosferą religijnego podekscytowania, jest niezwykle uproszczona. Od siebie muszę dodać, iż ostatnia absolutnie nie wyjaśnia faktu szybkiego powstania jej dostępnej dziś wersji (mowa tu o raptem TRZECH miesiącach codziennego pisania). [14]

Oczywiście na jednym oskarżeniu o plagiat się nie skończyło. Krytycy Kościoła LDS zauważyli kolejne paralele. W 1775 James Adair opublikował quasi-naukową książkę A History of the Amercian Indians, zaś w 1823 ukazała się drukiem View of the Hebrews Ethana Smitha (zbieżność nazwisk przypadkowa). Autorzy obu książek twierdzili, że wielu (jeśli nie większość) amerykańskich Indian pochodzi od Izraelitów. Druga teoria plagiatu nie przetrwała próby czasu. Jej zwolennicy musieli szybko się przekonać, że zarówno jedna jak i druga pozycja zawierała liczne błędy odnośnie dziejów Izraela — błędy, które w XX wieku udało się wykazać dzięki archeologii i badaniom historycznym. Tymczasem odnośnie samych dziejów Izraela na Bliskim Wschodzie Księga Mormona nie zawiera błędnych informacji. [15] Autor opublikowanej niedawno, bo w 2003 roku, książki Bóg mormonów, ksiądz Artur Wójtowicz, potwierdza, iż Księga Mormona ma cechy plagiatu, ale dokładnie plagiatu Biblii. W stosownym przypisie A. Wójtowicza czytamy: Taniec Salomei przynoszącej głowę Jana Chrzciciela powtórzony jest w Księdze Mormona przez córkę Jeredy (Księga Etera 8,9—11), nawrócenie świętego Pawła z Dziejów Apostolskich jest identyczne z nawróceniem proroka Almy (por. Księga Mosjasza 27,13. Ciekawe jest również to, że prorok Moroni, żyjący przed Chrystusem, zna już pouczenia św. Pawła (por. Księga Moroniego 7,44—46). Cytat z Pierwszego Listu św. Jana (5,7) Smith włączył do Księgi Mormona (por. Trzeci Nefi 11,27 + Trzeci Nefi 11,36). Tymczasem Pierwszy List Jana Apostoła powstał w 97 r. po Chrystusie, zaś Trzeci Nefi w 34 r. Czyż zatem Smith przy tworzeniu Księgi Mormona nie plagiatował Biblii? Laban bowiem ginie taką samą śmiercią jaką zginął biblijny Saul (por. Pierwsza Księga Nefiego 4,18—19; Pierwsza Księga Samuela 31,9), słowa Kajfasza zostają włożone w usta samego Boga (por. Pierwsza Księga Nefiego 4,13; Ewangelia Jana 11,50). Alma niczym Jezus głosi kazanie na górze (por. Księga Almy 32,1nn; Ewangelia Mateusza 5,3—12). Księga Mormona przytacza również przypowieść o ziarnie (por. Księga Almy 32,28—43; Ewangelia 13,4nn). Natomiast przesłuchanie Almy przypomiuna sąd nad Jezusem (por. Księga Almy 14,18). Księga Mormona używa dla zmylenia czytelnika biblijnych imion w celu ukazania fikcyjnych postaci, np.: Sedecjasz, Jeremiasz, Izajasz wchodzą w skład apostołów powołanych przez Jezusa na kontynencie amerykańskim (por. Trzeci Nefi 19,4). Biblijna żona Abrahama, Sara w Księdze Mormona jako Sari jest żoną Lehiego (…). Sam Lehi swoimi czynami przypomina Abrahama — Ojca Zbawienia, zaś Nefi — Jana mającego apokaliptyczne wizje. Synowie Lehiego nazywają się Jakub i Józef (Pierwsza Księga Nefiego 18,7) w Księdze Ezdrasza 2,50 i Nehemiasza 7,52 odnajdujemy również wzmianki o Nefisydach. Mormoński Aaron jest synem Mosjasza (Księga Mosjasza 27,34), królem Jeredów (Księga Etera 1,16), królem Lamanitów (Księga Mormona 2,9). Syn Nefiego nazywa się Amos (Czwarty Nefi 19), towarysz Nefiego Ismael (Pierwsza Księga Nefiego 7,5), zaś jeden z największych patriotów nefickich Gideon (Księga Mosjasza 19,4). [16] Wadą teorii Wójtowicza jest to, że nie uwzględnił on faktu, iż — tak powiem — prorok Józef nie był maszyną do faksu! Księga Mormona to tekst niezwykle złożony, a Złote Płyty najprawdopodobniej zawierały przypadkiem podobne wydarzenia a także niezwykle egzotyczne terminy i parabole, które umysł proroka przekładał na znane sobie koncepty. Ponadto zbieżność imion to nic dziwnego — zastanówmy się ile osób w Biblii miało na imię chociażby „Jezus” (zwróćmy uwagę, że Jozue na przykład jest jednym z wariantów tego imienia).

Pojawiły się także teorie spiskowe. Twierdzono, iż to sympatycy Smitha, na przykład Oliver Cowdery, wymyślili całą Księgę, a przekład i przypisali jemu.[17] Teoria znów słaba. W jakim celu? Po co wspólnymi siłami tworzyć mistyfikację i przypisywać boże dzieło osobie tak inteligentnej i wpływowej jak Smith? Jak na YouTube podsumowuje teorię spiskową związany z Kościołem wykładowca Uniwersytetu im. Brighama Younga, Daniel Petersen (z wykształcenia arabista), teorię spiskową podsumować można w taki sposób, że oto bliżej nieznana grupa, w bliżej nieznanym celu, dla bliżej nieznanych przyczyn, wysiliła się na mistyfikację. Po co? Nie wiadomo! [18] Teoria spiskowa jest ponadto mało nośna. Jon Krakauer — zaciekły krytyk mormonizmu — w swej książce z 2004 roku, Pod sztandarem Nieba, w ogóle nie bierze jej pod uwagę.

Sądzę, że wypowiedź z roku 1976 Richarda Bushmana najlepiej podsumowuje charakter Księgi Mormona: Księga Mormona może być postrzegana (tylko) jako zadziwiający utwór, księga dziwnie oddalona (w swej treści — przyp.) od czasu i miejsca swej publikacji. [19]

Pojednawczy ton Bushmana nie zmienia faktu, że Księga licznych osób w ogóle do mormonizmu nie przekonała. Zdaniem jednego z pierwszych jej czytelników, znanego pisarza Marka Twaina, Księga Mormona jest po prostu… nudna. Używając jego własnych słów „drukowany chloroform”. Nie chcę się wdawać w dyskusję co do Księgi przekonuje a co nie. Przemilczę na tę chwilę też to, co mnie do niej przekonało. De gustibus non est disputandum!


Tajemnicza Księga Mojżesza


Wróćmy do losów świętych. Jest rok 1830. Proces tłumaczenia Księgi Mormona dobiegł końca. Prorok otrzymuje przykazanie, by teraz dokonać przekładu Biblii. To, co nazywa się przekładem (ang. translation) w istocie ma być uzupełnieniem Księgi Mojżeszowej. W objawieniach Józefowi zostaje przekazana nigdy nie spisana część Tory, a dokładnie wizje dane Mojżeszowi po wyjściu Izraelitów z Egiptu. Nadprzyrodzone przekazy datowane są na okres od czerwca do października oraz od listopada do grudnia 1830, a potem jeszcze na luty 1831 roku.

Pierwszy fragment spisywał Oliver Cowdery, gdy Smith pod natchnieniem go dyktował — była to część od rozdziału 1 wersetu 1 do rozdziały 5 wersatu 43. Gdy Cowerdy ruszył na misję głoszenia ewangelii Indianom zastąpił go John Whitmer (jemu Kościół zawdzięcza dalszy fragment do 6,18). Emma, żona proroka, spisała z kolei fragment 6,19—52. Smith ukończył dyktowanie Księgi Mojżesza z pomocą Sidney’a Rigdona.[20]. Pierwsze objawienie ma miejsce w czerwcu 1830 roku: Słowo Boga, które On powiedział do Mojżesza, kiedy ten został zabrany na bardzo wysoką górę — czytamy we wstępie (Księga Mojżesza 1,1). Bóg objawia Mojżeszowi, iż stworzył dla swego własnego celu (poza Ziemią) liczne światy i stworzył je przez swego Syna. Treść Księgi Mojżesza autorstwa Józefa Smitha nie odbiega zasadniczo od treści Księgi Rodzaju z Biblii, ale pojawiają się w niej uzupełnienia tej ostatniej. Oto zdanie „uczyńmy człowieka na nasz obraz” jest zdaniem kierowanym przez Ojca w Niebie do Syna (Księga Mojżesza 2,26). Prorok ze swych wizji dowiaduje się, iż Bóg zanim powołał ludzi do istnienia na ziemi, powołał ich do istnienia w Niebie na sposób duchowy (Księga Mojżesza 3,5). Ważnym objawieniem jest to, które przekazuje, że Szatan chciał być zbawcą ludzkości pod warunkiem, iż Ojciec Niebieski da Szatanowi swoją cześć (Księga Mojżesza 4,1). Wybranie na odkupiciela Jednorodzonego Syna a nie Szatana popchnęło tego ostatniego do buntu. Dalej Księga Mojżesza zawiera interesujące słowa Adama na długo po ich wypędzeniu z Edenu:

Błogosławione niech będzie imię boskie, bo przez moje wykroczenie otwarły się moje oczy i doznam radości w tym życiu i znowu w ciele ujrzę Boga. A Ewa, jego małżonka, słyszała wszystko i cieszyła się, mówiąc: Gdyby nie nasz występek, nigdy nie mielibyśmy potomstwa ani nie znali dobra i zła, radości, odkupienia i wiecznego życia, które Bóg daje wszystkim posłusznym. (Księga Mojżesza 5,10—11)

Omawiana tu księga opowiada także o chrzcie samego Adama ukazując chrzest jako rytuał odwieczny, a nie ekskluzywnie chrześcijański (Księga Mojżesza 6), założenie miasta Syjon przez proroka Enocha (Księga Mojżesza 7,18), zapowiedź przyjścia Mesjasza (Księga Mojżesza 7,53). Księgę wieńczy zapowiedź globalnego potopu za czasów Noego (8,30).

Na początku 1831 roku Józef kończy „tłumaczenie”, ale treści uzupełnienia Biblii długo jeszcze nie ujawnia. Nastąpi to dopiero w 1851 roku, gdy omówiona powyżej Księga wyjdzie drukiem jako część tak zwanych „pereł”, które później wejdą w skład kanonizowanego po śmierci proroka tekstu Perły Wielkiej Wartości.[21]


Doktryna i Przymierza. Słowo żyjących proroków


W 1831 roku, gdy święci przebywali w Hiram (Ohio) pojawiła się inicjatywa, by teksty prywatnych objawień danych Józefowi (poza Księgą Mojżesza) wydać w postaci książki na pożytek Kościoła. Jak już wiemy, Józef od początku swej działalności miał otrzymywać od Boga wskazówki dotyczące procesu tłumaczenia Księgi Mormona oraz organizacji nowego Kościoła. 1 listopada 1831 roku Józef Smith otrzymuje objawienie dotyczące swych poprzednich objawień spisywanych od 21 września 1823 roku do października 1831 roku. Ostatnie z wymienionych objawień posiada numer 67 w Doktrynie i Przymierzach i zawiera ono wskazanie — jak wierzą święci — od samego Boga, by wyszukać nawet najmniejsze przykazanie dane przez Józefa i zebranie wszystkich w książkę, która ma być zatytułowana Księga Przykazań (por. DiP 67). Kolejne objawienie, dane 1 listopada 1831 roku będzie figurować w tej pozycji jako jej wstęp, objawienie numer 1.

Jakie jest przesłanie i zawartość Księgi Przykazań, która później nosić będzie tytuł Doktryna i Przymierza? Na szczególną uwagę zasługuje punkt 13, który stanowi relację z odwiedzin Jana Chrzciciela — wyświęca on Józefa Smitha i Olivera Cowerdy do kapłaństwa Aarona. Kolejnym ważnym punktem jest 27 — ci sami zostają wyświęceni do kapłaństwa Melchizedeka przez starożytnych apostołów Piotra, Jakuba i Jana. Pierwsze wydarzenie ma miejsce nad brzegiem rzeki Susquehanna w pobliżu Harmony (stan Pensylwania), drugie w okolicy Harmony, gdy Józef udał się z towarzyszami, by zdobyć wino na sakrament. Przeto daję ci przykazanie — mówi Chrystus do proroka — abyś nie kupował od swoich wrogów ni wina ni mocnych napojów. Przeto nie będziecie spożywać go wcale (DiP 27,3—4). Józef otrzymuje kapłaństwo Melchizedeka i zapewnienie, że do sakramentu może być wykorzystany dowolny bezalkoholowy płyn — po dziś dzień jest nim woda. Poza tym pierwotna Księga Przykazań zawiera instrukcję, by ochrzczone były dzieci, które „osiągnęły wiek odpowiedzialności”, pojawia się zakaz chrzczenia niemowląt (DiP 18,42). Księga zawiera wyjaśnienie, iż Bóg jest jeden i wieczny (DiP 20, 27—28), przesłanie, by przywróconą ewangelię głosić wśród potomków Lamanitów (DiP 28,8), zapowiedź, że dzień sądu, Dzień Ostateczny, będzie dniem strasznym (DiP 34, 8—9; 38,8), zakaz popełniania nawet najmniejszego wykroczenia (DiP 36,6 — fragment współbrzmiący z przesłaniem Listu Judy z Nowego Testamentu), informację, że Chrystus stworzył świat pod kierownictwem Ojca Niebieskiego (DiP 38), przypomnienie Dekalogu (DiP 42), wezwanie do życia w trzeźwości (DiP 43,35), krytyka doktryny Shakersów (niekonieczność chrztu, zakaz spożywania wieprzowiny i tezy jakoby to Chrystus już przyszedł po raz drugi w osobie kobiety, Anny Lee — DiP 49), instrukcja, by misjonarze mormońscy podróżowali dwójkami (DiP 52,10), oraz wezwanie do działań charytatywnych (DiP 56).

Księga Przykazań (dziś Doktryna i Przymierza) miała nie być księgą zamkniętą. Już wkrótce Józef miał otrzymywać kolejne objawienia (niekiedy zwane „przykazaniami”) co skłoniło jego naśladowców do kolejnych wydań Księgi. Kolejne punkty Doktryny i Przymierzy koncentrują się zasadniczo na instrukcjach dawanych Kościołowi w odniesieniu do jego misji i nie wnoszą wiele do mormońskiej teologii, nie mniej jednak zawierają objawienie, iż Ojciec w Niebie jest istotą posiadającą ciało (temat, do którego powrócę jeszcze w rozdziale na temat teologii Kościoła LDS) oraz — co najważniejsze — słynny punkt 89, czyli tak zwane Słowo Mądrości, które zostało dane świętym, gdy przebywali oni w Kirtland (Ohio) 27 lutego 1833 roku.

Jak czytamy w dostępnej dziś wersji Doktryny i Przymierzy w Słowie Mądrości Pan nakazuje, aby wierni nie spożywali następujących substancji: napoi alkoholowych (DiP 89,5–7), tytoniu (DiP 89,8), herbaty i kawy (DiP 89,9; prorocy w dniach ostatnich nauczali, że termin „gorące napoje” odnosi się do herbaty i kawy). Według 89 rozdziału Doktryny i Przymierzy na najlepszą dietę składają się: warzywa i owoce, które powinny być spożywane „z umiarem i dziękczynieniem” (DiP 89,10–11), mięso „zwierząt i ptactwa w powietrzu”, które „trzeba (…) używać oszczędnie” (DiP 89,12–13), ziarna takie jak: pszenica, ryż i owies, które są „podporą życia” (DiP 89,14–17). Za przestrzeganie Słowa Mądrości obiecane są liczne błogosławieństwa: A wszyscy święci, co pomną, by zachowywać i czynić te powiedzenia, żyjąc w posłuszeństwie przykazaniom, otrzymają zdrowie w żywocie i szpik w kościach swoich; I znajdą mądrość i wielkie skarby wiedzy, nawet ukryte skarby; I będą biec i nie utrudzą się, i pójdą i nie osłabną. A Ja, Pan, daję im obietnicę, że ominie ich anioł zagłady, jak dzieci Izraela, i nie zabije ich (DiP 89,18–21).

Kwestia genezy Doktryny i Przymierzy jest — podobnie jak kwestia pochodzenia Księgi Mormona — niezwykle kontrowersyjna, ale mormonologia nie zgłębia jej szczegółów. Według świętych są to objawienia dane prorokom (głównie Józefowi Smithowi), według krytyków — wytwór bujnej wyobraźni Józefa, który — gdy rzekomo był pod natchnieniem — przemawiał w sposób nader przekonujący. Doktryna i Przymierza są osobliwym pismem kanonicznym. Członkowie z pierwszych lat istnienia Kościoła nie wątpili w nadprzyrodzone pochodzenie zawartych w nich przykazań, toteż z chwilą ukazania się ich (jeszcze jako Księgi Przykazań) stały się one kanonicznym pismem per se. Rozdział 89 wywołał co prawda niemałe zamieszanie wśród świętych, ale ci szybko przyjęli je do wiadomości i zaczęli się do niego stosować.

Słowo Mądrości dane było w 1833 roku. Cofnijmy się jednak na chwilę rok wcześniej, do 16 lutego 1832 roku. Wówczas Józef otrzymuje objawienie, by przyłożył się do tłumaczenia Biblii, o której to dowiaduje się, iż wiele ważnych spraw zostało z niej usuniętych przez ludzi lub zagubionych zanim ją zebrano (DiP 76).


Biblia. Złe i dobre tłumaczenie.


Józef Smith chętnie zabrał się do tłumaczenia Pisma Świętego w lutym 1832 roku. Józef nie zajął się jednak przekładem sensu stricte. Zadaniem Smitha miało być czytanie Pisma. W stosownej chwili — w trakcie lektury — Bóg miał wyjaśniać prorokowi, które fragmenty wymagały koniecznych zmian lub uzupełnień. Józef wprowadził aż 3 400 poprawek do Biblii.[22] Tymczasem wydanie pism świętych z 2017 roku (tak zwany „Quad”) zawiera 140 takich korekt (s. 771—804). Są to zmiany istotne z punktu widzenia Kościoła i dlatego też na tych zmianach się skoncentruję, jednakże nie wszystkie z nich mają wpływ na doktrynę Kościoła. Zdaniem piszącego te słowa doktrynalnie ważnych zmian jest zaledwie dziewiętnaście — pozostałe zmiany to korekty stylistyczne.

Generalnie rzecz biorąc różnice przesuwają nieco akcenty, gdy porówna się Biblię Króla Jakuba (dalej KJB), nad którą pracował Józef, i wersję Kościoła Jezusa Chrystusa. Poszczególne zmiany Smitha dają biblijnym fragmentom specyficznego zabarwienia, ale nie odsuwają interpretacji Biblii od interpretacji Kościołów chrześcijańskich głównego nurtu. Są jednakże wersety Biblii, których zmiana zdaniem świętych uzupełnia przekaz biblijny — tymczasem dla innych wyznań chrześcijańskich jest zwyczajnie nie do przyjęcia. Oto zasadnicze uzupełnienia (poniższe wersety albo nie znajdują się w Biblii Króla Jakuba, a są uzupełnieniami wprowadzonymi przez Smitha albo zmieniają podane wersety):

— Księga Rodzaju 14,33: I teraz, Melchizedek był kapłanem tego porządku, dlatego zachował pokój w Salem i był nazywany księciem pokoju. Oraz Księga Rodzaju 14,36: I tenże Melchizedek, ustanowiwszy prawość, był nazywany królem niebios przez swych ludzi lub, innymi słowy, Królem pokoju. KJB nie zawiera tego wersetu. Tłumaczenie Józefa Smitha wyjaśnia, iż Melchizedek miał tytuł „księcia pokoju” lub „króla pokoju” oraz, że jako jedyny w czasach Abrahama posiadał kapłaństwo, a zatem prawo do działania w imieniu Boga na ziemi.

— Księga Rodzaju 15,12: I stało się, że Abram spojrzał naprzód i ujrzał dni Syna Człowieczego. Według tłumaczenia Smitha już Abram (Abraham) miał wizję przyjścia Chrystusa na świat.

— Księga Rodzaju 17,11: (…) i abyś wiedział, że dzieci nie są samodzielne (ang. accountable) przede Mną dopóki nie ukończą ośmiu lat. Istotny fragment rzutujący na praktykę chrzczenia dzieci i włączania ich w życie Kościoła, gdy ukończą przynajmniej osiem lat.

— KJB kończy rozdział 50 Księgi Rodzaju na wersecie 26. Wersja Józefa Smitha zawiera — jak wierzą członkowie Kościoła LDS — brakujący/zaginiony fragment — wersety 27—28, w których patriarcha Józef, syn Jakuba, zapowiada nadejście Dni Ostatnich i ostrzega przed błędnymi doktrynami.

— Księga Wyjścia 34,1—2 — choć te wersety istnieją w KJB zawierają uzupełnienie, że w związku z faktem, iż rozgniewany na lud Mojżesz stłukł pierwsze tablice z przykazaniami (gdy nakrył Izraelitów na czczeniu złotego cielca), Bóg spisuje przykazania na nowych kamiennych płytach ponownie, ale zabiera ludziom kapłaństwo Melchizedeka, a ustanawia „cielesne przykazania” (ang. carnal commandemnts). Słowa te należy rozumieć w ten sposób, że ludzie okazują się niegodni kapłaństwa Melchizedeka, a ich serca nie pojęłyby duchowych przykazań — toteż zasługują tylko na przykazania trzymające ich postępowanie na ziemi w ryzach.

— Psalm 109,4 — ten werset istnieje w KJB, zawiera jednak wskazówkę, by modlić się za prześladowców.

— Ewangelia Matusza 3,24—26. KJB oraz korelująca z nią polska Biblia Warszawska zawierają inną numerację wersetów rozdziału 2 i 3. Rozdział 2 kończy się zdaniem: A przyszedłszy tam, zamieszkał w mieście zwanym Nazaret, aby się spełniło, co powiedziano przez proroków, iż Nazarejczykiem nazwany będzie (Biblia Warszawska Ewangelia Mateusza 2,23). Smith uzupełniania relację o dzieciństwie Jezusa, które włącza w rozdział 3 wersety 24—26 podające, iż młody Jezus dorastał wśród braci, rósł silny i czekał na nastanie Jego misji (werset 24), wychowywany był przez swego ziemskiego opiekuna (werset 25) i „po wielu latach Jego misja nadeszła” (werset 26)

— Ewangelia Matusza 4,11. Zawiera uściślenie, że Jezus wiedział, iż Jan Chrzciciel został wtrącony do więzienia i to do Jana posłał On aniołów, by usługiwali mu.

— Ewangelia Mateusza 16,25—29. KJB zawiera wersety 24—26. Dodatkowe wersety z tłumaczenia Józefa Smitha klarują, iż „wzięcie swego krzyża” oznacza zaparcie się bezbożności i rozwiązłości oraz postępowanie według wskazań Mesjasza.

— Ewangelia Mateusza 18,11. KJB (a wraz z nią Biblia Warszawska) zawiera w tym wersecie tylko zdanie: Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby zbawić to, co zginęło. Wersja Józefa Smitha zawiera w tym miejscu dodatkowe zdanie: i by wezwać grzeszników do nawrócenia; ale te maleństwa (małe dzieci — przyp. JPS) nie potrzebują nawrócenia i Ja je zbawię.

— Ewangelia Matusza 21,33. Wersja Józefa Smitha łączy tutaj werset 32 i 33 KJB co wpływa na numerację całego rozdziału 21 nie różni się treściowo od KJB, ale dodaje komentarz, że człowiek musi odpokutować zanim uwierzy w Chrystusa.

— Ewangelia Marka 9,3. Zawiera wyjaśnienie, że Eliasem, który przyszedł do Jezusa na Górze Przemienienia był Jan Chrzciciel.

— Ewangelia Marka 12,32. KJB nie zawiera tego wersetu. Wyjaśnione jest, ze Bóg jest Bogiem żywych a nie umarłych, gdyż wskrzesza ludzi z grobów.

— Ewangelia Łukasza 23,35. KJB ma ten werset jako 34. Wyjaśnione zostaje, że Jezus na krzyżu prosił o przebaczenia dla Rzymian, gdyż nie wiedzieli co czynią.

— Ewangelia Jana 1,4. Zawiera frazę i w Nim była Ewangelia zamiast KJB w Nim było życie.

— List do Rzymian 4,16 zawiera uzupełnienie, że wiara i uczynki są potrzebna do zbawienia.

— Pierwszy List do Koryntian 7 zawiera wyjaśnienia Apostoła Pawła, iż małżeństwo jest pożądane przez Boga, ale ci, którzy są na misji powinni się od niego powstrzymać.

— Pierwszy List do Koryntian 15,40 uzupełniony jest o frazę i telestialne, a zatem są trzy królestwa chwały, do których człowiek dostać się może w życiu przyszłym: celestialne, terestialne i telestialne.

— Apokalipsa 12,1—17 ma przeszeregowane wersety — fakt ten zasadniczo odróżnia tłumaczenie Józefa Smitha od KJB, ale nie wpływa na wydźwięk samego fragmentu.

Punktem wyjścia dla Smitha była protestancka wersja Biblii. Gdy Smith zabrał się do przetłumaczenia Ksiąg uważanych przez Kościół katolicki za deutero-kanoniczne, a przez protestantów za apokryfy, miał otrzymać objawienie zawarte w Doktrynie i Przymierzach jako punkt 91:

Zaprawdę tak rzecze Pan do ciebie odnośnie Apokryfy (zachowuję formę oryginalną z polskiej wersji DiP — przyp. JPS). Zawiera ona wiele rzeczy, które są prawdziwe i w większości jest przetłumaczona poprawnie. Wiele jest w niej rzeczy, które nie są prawdziwe, stanowiących interpolacje wprowadzone ludzką ręką, Zaprawdę powiadam ci, że nie jest konieczne, aby Apokryfa została przetłumaczona (DiP 91,1—3)

Apokryfy (a zatem księgi Tobiasza, Judyty, Mądrości, Syracha, Barucha, pierwsza i druga Machabejska oraz Księga Estery 10,4—16.24 i Księga Daniela 3,24—90.13-14), choć ostatnio zyskują zainteresowanie wśród członków Kościoła, nie są uważane za kanoniczne.


Perła Wielkiej Wartości i śmierć Józefa Smitha


Perła Wielkiej Wartości w początkach istnienia Kościoła funkcjonowała jako swoiste uzupełnienie Doktryny i Przymierzy budziła zainteresowanie a dla następców Smitha, na przykład Brighama Younga, stanowiła punkt odniesień.[23] Nie weszła jednak w poczet pism kanonicznych od razu. Wywołała jednakże w ruchu Świętych w Dniach Ostatnich niemałe zamieszanie.

W latach 1830—1831 powstała Księga Mojżesza. Prędko nie doczekała się ona publikacji. Józef też nie obnosił się z faktem, iż przekazana mu została brakująca część historii ze Starego Testamentu. Świętym wiadome było natomiast, że Smith przez lata tworzył teksty natchnione, które w 1831 roku oglądają światło dzienne jako Księga Przykazań — później Doktryna i Przymierza.

W 1842 roku Józef Smith, gdy Kościół rośnie w siłę i zyskuje tak sympatyków jak i przeciwników, otrzymuje pytanie od redaktora Chicago Democrat, Johna Wentwortha, w co w ogóle wierzą mormoni. Prorok chwyta za pióro. Podsumowanie wiary mormońskiej zostaje opublikowane na łamach kościelnej gazety Times and Seasons.[24] Jest to trzynaście punktów:

1. Wierzymy w Boga, Wiecznego Ojca, w Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i w Ducha Świętego.

2. Wierzymy, że ludzie zostaną ukarani za swe własne grzechy, a nie za grzech pierworodny Adama.

3. Wierzymy, że przez zadośćuczynienie Chrystusa cała ludzkość, przestrzegając praw i obrzędów Ewangelii, może dostąpić zbawienia.

4. Wierzymy, że podstawowymi zasadami i obrzędami Ewangelii są: 1. Wiara w Pana Jezusa Chrystusa; 2. Odpokutowanie; 3. Chrzest przez zanurzenie dla odpuszczenia grzechów; 4. Nałożenie rąk dla otrzymania daru Ducha Świętego.

5. Wierzymy, że do nauczania Ewangelii i odprawiania jej obrzędów, konieczne jest powołanie od Boga przez proroctwo i nałożenie rąk przez tych, którzy mają Jego pełnomocnictwo.

6. Wierzymy w poprawność organizacji, jaka istniała we wczesnym Kościele Jezusa Chrystusa, tj. organizacji z apostołami, prorokami, pastorami, nauczycielami, ewangelistami itd.

7. Wierzymy w dar języków, proroctwa, objawienia, wizji, uzdrawiania, tłumaczenia języków itd.

8. Wierzymy, że Biblia jest słowem Bożym, o ile jest poprawnie przetłumaczona. Wierzymy także, że Księga Mormona jest słowem Bożym.

9. Wierzymy we wszystko, co Bóg objawił, wszystko, co teraz objawia, i wierzymy także, że objawi On jeszcze wiele wspaniałych i doniosłych rzeczy w odniesieniu do Królestwa Bożego.

10. Wierzymy, że nastąpi dosłowne zgromadzenie Izraela i przywrócenie Dziesięciu Plemion. Wierzymy, że Syjon (Nowa Jerozolima) zostanie zbudowany na kontynencie amerykańskim, że Chrystus będzie osobiście królował na Ziemi, która zostanie odrodzona i otrzyma swą rajską chwałę.

11. Domagamy się przywileju czczenia Wszechmogącego Boga według tego, co nam dyktuje nasze sumienie i przyznajemy ten sam przywilej wszystkim ludziom — niech czczą na swój sposób, gdziekolwiek i cokolwiek czcić pragną.

12. Wierzymy w posłuszeństwo królom, prezydentom, władcom i rządom; w przestrzeganie, poszanowanie i poparcie dla prawa.

13. Wierzymy w uczciwość, wierność, cnotę, dobrą wolę, szlachetność i dobroczynność wobec wszystkich ludzi, w istocie możemy powiedzieć, że kierujemy się upomnieniem Pawła — we wszystkim mamy pełną nadzieję i ufność, przetrwaliśmy wiele i mamy nadzieję wytrwać do końca; wszystko, co jest cnotą, zaletą, uznane za dobre czy godne pochwały, staje się naszym celem.

Powyższy tekst zostaje zatytułowany Zasady wiary.[25] Nie ogłasza się od razu jego kanoniczności. Nie mniej jednak stanowi on podsumowanie doktryny mormońskiej.

W 1837 roku święci szykują się do podjęcia szeroko zakrojonej misji. Pierwszym, poza Ameryką, celem misji ma być Anglia.[26]. Jest sprawą niezwykle interesującą, że — abstrahując od przytoczonego komentarza Marka Twaina — na starym kontynencie mormonizm znalazł wielu sympatyków. Na początku lat 1840-tych pojawiła się inicjatywa, by spisać wszystkie „perły Przywrócenia”. [27] Do Anglii docierają mormońskie periodyki, między innymi Millenial Star. Publikowane są fragmenty Księgi Mojżesza, niektóre rozdziały Doktryny i Przymierzy oraz obszerny fragment uzupełniający Ewangelię św. Mateusza (tak zwana „Olivet Prophecy”).[28]. Coraz częściej zaczyna się mówić w Kościele o konieczności zebrania pism proroka i wydaniu ich w postaci konkretnej książki — innej niż Doktryna i Przymierza.

Gdy nad tym wnioskiem trwają jeszcze dyskusje, do rąk Smitha trafia niezwykły tekst. Oto w lipcu 1835 roku do Kirtland przybywa niejaki Michael H. Chandler, który pokazuje kolekcję sześciu mumii egipskich oraz niezwykłe papirusy. Jeden z nich przykuł uwagę proroka. Jak wierzą członkowie Kościoła, Józef Smith otrzymał boskie natchnienie, że jeden z papirusów zawiera tekst ważny dla wiary — mianowicie tak zwaną Księgę Abrahama. Prorok zakupił papirus i przystąpił do jego tłumaczenia.

O czym jest Księga Abrahama? Jej pierwszy rozdział traktuje o motywach, dla których Abraham opuścił Ur Chaldejskie: Albowiem serca ich (mieszkańców — przyp. JPS) nastawione były na czynienie zła i zwrócone zupełnie ku bożkowi Elkenah i Libnah, i bożkowi Mahmarkah, i Korasz, i Faraonowi, królowi Egiptu (Księga Abrahama 1,6). Abraham jest prześladowany w Chaldei, ma nawet ponieść śmierć na ołtarzu ofiarnym, ale od oprawców ratuje go sam Bóg. W drugim rozdziale Abraham udaje się do Kanaan a stamtąd do Egiptu. W trzecim rozdziale z pomocą kamieni Urim i Tummim Abraham dowiaduje się o słońcu, księżycu i gwiazdach, o preegzystencji (o tym, że przed przyjściem na świat ludzie żyli jako duchy w Ojcem Niebieskim) oraz o wyborze Chrystusa na Odkupiciela. Tu tłumaczenie się urywa. Józef pracy nad Księgą Abrahama nigdy nie dokończył…

Jednym z powodów przerwania pracy jest konieczność porzucenia Kirtland przez członków Kościoła i ich przeniesienie się w 1839 roku do Nauvoo. Tu święci żyją względnie spokojnie przez pięć lat, jednak do czasu.

W czerwcu 1844 roku Józef Smith ponownie trafia do więzienia. Jak podaje Jon Krakauer stało się to z powodu incydentu. Grupa „mormonów” włamała się do drukarni nie-mormońskiej gazety Nauvoo Expositor, wyłamali drzwi, zniszczyli prasę i porozrzucali czcionki — miała to być kara za pamflety wypisywane pod adresem świętych. Zdaniem autora niniejszego tekstu jest mało prawdopodobne, by do incydentu doszło z woli Józefa Smitha. Nie mniej jednak, dowiedziawszy się o nastrojach anty-mormońskich w hrabstwie Hankcock, Józef na prośbę przychylnego „mormonitom” gubernatora stanu Illinois, Thomasa Forda, wraz z bratem Hyrumem i kilkoma osobami, które dopuściły się ataku na drukarnię, oddał się w ręce sprawiedliwości.[29] Nie uciszyło to wrogich członkom Kościoła nastrojów. 27 czerwca do aresztu w Carthage wpada rozwścieczony tłum. Józef próbuje ratować się skacząc przez okno, jednak w tej chwili dwie kule godzą go w plecy, jedna — wystrzelona przez napastnika stojącego na ulicy — w pierś.

Prorok ponosi śmierć.


Księga Abrahama i publikacja Perły Wielkiej Wartości


Po śmierci Józefa Smitha doszło do dezorganizacji Kościoła. Tą kwestią zajmę się w rozdziale na temat ewolucji doktryny mormońskiej. Wróćmy tymczasem do losów natchnionych tekstów Kościoła i przypatrzmy się tekstom, które potocznie zwano w Kościele „perłami”. Tekstami tymi były niektóre fragmenty z Doktryny i Przymierzy, Księga Mojżesza, Zasady wiary, uzupełnienie Ewangelii Matusza, a także niedokończona przez Smitha Księga Abrahama.

Jak podają autorzy „The Peral of Great Price. A Verse-by-Verse Commentary” po śmierci Smitha w 1844 roku mumie i papirusy znalazły się w posiadaniu jego matki, Lucy Smith, aż do jej śmierci w 14 maja 1856 roku. 26 maja 1856 roku, Emma Smith Bidamon, wdowa po Józefie Smithie i ponownie żona innego mężczyzny, sprzedała je Abelowi Combsowi. Niedługo później Combs sprzedał przynajmniej dwie mumie i kilka papirusów do muzeum St. Louis. W 1863 roku muzeum przeniosło się do Chicago (Illinois). Obie mumie i część papirusów pozostały na wystawie w muzeum aż zostały zniszczone w pożarze Chicago w 1871 roku.[30]

Przez wiele lat przypuszczano, że papirusy strawił ogień pożaru. W 1966 roku dr Aziz Atiya odkrył, iż jedenaście fragmentów papirusów zakupionych przez Smitha znajduje się w New York Metropolitan Museum of Art. Stało się tak ponieważ Abel Combs zatrzymał fragmenty papirusów zanim trafiły one do muzeum w Chicago. Po jego śmierci fragmenty otrzymała w spadku pielęgniarka Combsa, Charlotte Benecke Weaver. Z kolei po jej śmierci teksty trafiły do jej córki Alice Heusser. Mąż Alice, Edward, sprzedał fragmenty papirusów do New York Metropolitan Museum of Art w 1946 roku. W XX wieku sceptycy i krytycy chwycili za pióro. Według ich relacji fragmenty papirusów nie zawierały żadnych wiadomości o Abrahamie, jego życiu i rozmowach z Bogiem ani perypetiach w Egipcie.[31] W 2003 roku oponują autorzy The Peral of Great Price. A Verse-by-Verse Commentary. Fraza z początków Księgi Abrahama, iż słowa na papirusie są napisane „własną ręką Abrahama” są zabiegiem stylistycznym. Tekst, który posiadał Smith był wielokrotnie przepisywany. Natomiast fragment, w którego posiadaniu znalazło się nowojorskie muzeum nie jest Księgą Abrahama, ale fragmentem Księgi Umarłych, który do Księgi Abrahama był dołączony.[32] Interesującą rzeczą jest ponadto fakt, iż według badań Janet H. Johnson w Egipcie odkryto identyczny z posiadanym przez Kościół papirus z II wieku przed naszą erą przedstawiający człowieka na ołtarzu ofiarnym z inskrypcją „Abraham, który na…”. [33].

Wróćmy do losów świętych. Po śmierci proroka Józefa i wybraniu na jego następcę Brighama Younga powróciła kwestia zebrania tekstów (innych niż Biblia, Księga Mormona i Doktryna i Przymierza) oraz ich publikacji. 8 maja 1851 roku, długo po tym gdy ukończyła się wielka ucieczka „mormonów” z Illinois i święci osiedli w Utah, starszy Franklin D. Richards zliczył różne niezależne od dotychczasowych pism kanonicznych teksty proroka Józefa. Były to zatem Księga Mojżesza, Księga Abrahama, uzupełnienie Ewangelii Mateusza (nazwane Józef Smith–Mateusz), Zasady Wiary oraz autobiograficzny tekst proroka, Józef Smith-Historia. Tego samego dnia starszy Richards wymyślił zbiorczą dla nich nazwę: Perła Wielkiej Wartości.[34]. Perła stała się punktem licznych odniesień w przemówieniach prezydium Kościoła i starszych. Jednak dopiero 10 października 1880 roku, gdy na prezydenta Kościoła powoływany jest John Taylor, podjęta zostaje decyzja, by Perłę Wielkiej Wartości uznać za pismo kanoniczne.


Podsumowanie


W kończącym się tutaj rozdziale zaprezentowałem genezę kanonicznych tekstów mormonizmu. Zmierzyłem się z ich krytyką i apologią. Zaprezentowałem dzieje kanonicznych pism w ramach historii Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. W kolejnej części przyjrzę się razem z Czytelnikiem doktrynie Kościoła wynikającej z jego kanonicznych pism i nauczania proroków współczesnych.


Przypisy:


[1] Artur Wójtowicz, Bóg mormonów, Kraków 2003, s. 17 — za: Konrad Algermissen, Das Sektenwessen der Gegenwart, Heidelberg 1962, s. 34.

[2] Michael R. Ash, Shaken Faith Syndrome, The Foundation for Apologetic Information and Research 2008, s. 129; Thou Art an Elect Lady, https://history.lds.org/article/doctrine-and-covenants-emma-smith?lang=eng — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[3] https://en.wikipedia.org/wiki/Lucy_Harris#cite_note-Richter_2012-4 — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[4] www.theodysseyonline.com/joseph-smith-messiah — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[5] https://www.youtube.com/watch?v=BmSKwwFMJzE — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[6] The Book of Mormon Translation, www.lds.org/topics/book-of-mormon-translation?lang=eng — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[7] https://www.youtube.com/watch?v=Mm-AXJNXiB8&t=23s — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[8] https://www.youtube.com/watch?v=Mm-AXJNXiB8&t=23s — 11 sierpnia 2018.

[9] tabela opublikowana na Wikipedii, en.wikipedia.org/wiki/David_Whitmer#The_most_interviewed_Book_of_Mormon_witness — data dostępu: 11 sierpnia 2018.

[10] Jon Krakauer, Pod sztandarem Nieba, s. 115.

[11] Tamże, s. 116.

[12] Tamże, s. 116.

[13] Tamże, s. 117.

[14] Tamże, s.130; por. Terryl L. Givens, „Common Sense” Meets the Book of Mormon, w: „The Mormons. Contemporary Perspectives”, red. Cardell K. Jacobson i in., Salt Lake City 2008, s. 79—80; Michael R. Ash, Shaken Faith Syndrome, s. 169.

[15] Michael R. Ash, Shaken Faith Syndrome, s. 170—171.

[16] Artur Wójtowicz, Bóg mormonów, s. 110.

[17] Grant H. Palmer, An Insider’s View of Mormon Origins, Salt Lake City 2002, s. 58—60.

[18] por. wypowiedź na YouTube: www.youtube.com/watch?v=4GfFTry88JM&t=0s&list=PLF7572F2F87C8E95A&index=3 — data dostępu 11 sierpnia 2018

[19] Terryl L. Givens, „Common Sense”, s. 80.

[20] The Pearl of Great Price. A Verse-by-Verse Commentary, red. Richard D. Draper, S. Kent Brown, Michael D. Rhodes, Salt Lake City 2005, s. 13.

[21] Tamże, s. 2, 6.

[22] Tamże, s. 13.

[23] por. Artur Wójtowicz, Bóg mormonów, s. 42.

[24] The Pearl of Great Price. A Verse-by-Verse Commentary, s. 382.

[25] Tamże, s. 382.

[26] Tamże, s. 2.

[27] Tamże, s. 2.

[28] Tamże, s. 5.

[29] Jon Krakauer, Pod Sztandarem Nieba, s. 145.

[30] The Pearl of Great Price. A Verse-by-Verse Commentary, s. 240

[31] en.wikipedia.org/wiki/Critical_appraisal_of_the_Book_of_Abraham — data dostępu: 3 września 2018.

[32] The Pearl of Great Price. A Verse-by-Verse Commentary, s. 116

[33] Tamże, s. 243

[34] Tamże, s. 5.

Ewolucja doktryny

Oto jestem Bogiem i jestem Bogiem cudów,

i wykażę światu, że jestem tym samym wczoraj, dzisiaj i zawsze

oraz że działam pośród ludzi według ich wiary.

(Druga Księga Nefiego 27,23)

Po śmierci Józefa Smitha w Nauvoo dało się odczuć klimat niepokoju. Dziesięciu na dwunastu członków Kworum Apostołów było rozproszonych po USA na misjach. Brigham Young o śmierci proroka dowiedział się z dziewiętnasto-dniowym opóźnieniem listownie.[1]

Święci w Nauvoo zastanawiali się „co dalej?”. Wielu chciało, by następcą proroka został jego syn, Józef Smith III, inni opowiadali się za Sidneyem Rigdonem, trzecia grupa skupiała się wokół Brighama Younga. Według J. Krakauera obóz przeciwników poligamii robił co mógł, aby nowego proroka wybrano przed powrotem wszystkich członków Kworum Dwunastu Apostołów. Zdaniem autora „Pod sztandarem Nieba” liczono, że nowym przywódcą zostanie Józef Smith III — ten jednak nie był jeszcze w wieku dojrzewania. Zastanawiano się nad kandydaturą Samuela H. Smitha, lecz ten 30 lipca zmarł. Według plotki był otruty przez zwolenników Younga, którzy chcieli utrzymania prawa świętych do wstępowania w małżeństwa pluralistyczne. Piszący te słowa musi jednak uznać tę historię za nieprawdziwą, jako że wielożeństwo było albo trzymane w tajemnicy, albo niepopularne — w każdym razie nie zgromadziłoby wielu zwolenników. Poza tym Young 30 lipca był jeszcze poza Nauvoo.[2]


Rządy Brighama Younga


Już na pierwszym spotkaniu rankiem 8 sierpnia 1844 roku, na którym dano przemówić do zgromadzonych Sidneyowi Rigdonowi i Brighamowi Youngowi, ostatni okazał się najpewniejszym kandydatem na następcę Smitha. Zgromadzeni mówili, że gdy słuchali Younga mieli wrażenie, że przemawia przez niego duch Józefa. Young skupił największą część zwolenników.[3]

Sytuacja polityczna nie została opanowana. Mormońscy samozwańcy grasowali po okolicy chcąc pomścić śmierć Proroka. To samo czynili ich przeciwnicy czyhając na drogach na „mormonów” lub podpalając ich gospodarstwa.[4]. W obliczu prawdziwej wojny domowej Brigham Young postawił wziąć sprawę w swoje ręce. 24 września 1844 wysłał wspomniany we wstępie tej książki list do władz hrabstwa Hancock i proponował: w zamian za zawieszenie broni święci opuszczą Stany Zjednoczone. Świętych czekało teraz wiele miesięcy przygotowań do podróży, która zaczęła się 4 lutego 1846 roku. Jako cel ich wielkiego exodusu rozważano Kalifornię, Kanadę i Oregon. Ostatecznie święci ruszyli przed siebie — na dziki zachód. Nie wiedzieli jednak, że — mimo ich determinacji — miało ich czekać wiele miesięcy drogi. Gdy święci osiedli nad Jeziorem Słonym od razu przystąpili do pracy: budowa domów, zagród, układania się z lokalnymi Indianami — niechętnymi wobec białych przybyszów. Rozważano nadanie nowej nazwy Salt Lake Territory. Pierwszą wersją miało być „Deseret” — słowo z Księgi Mormona oznaczające pszczołę. W końcu ustalono, iż przez szacunek dla lokalnego plemienia Utów terytorium nazywane będzie Utah. Miejscowość budowana przez świętych nosić zaś będzie nazwę Salt Lake City. Rząd federalny na wniosek członków Kościoła mianował Brighama Younga gubernatorem terytorium już zamieszkałego przez osiedlających się tam Amerykanów, ale jeszcze nie włączonego w pełni w poczet stanów USA.

Young sprawował nad Kościołem rządy twardej ręki. Autor niniejszej książki musi w tym momencie zauważyć, że do twardej ręki należy dodać także rządy twardego słowa. Mimo ogromnego szacunku jaki należy się Brighamowi Youngowi należy zauważyć, iż nowy prezydent Kościoła nie przebierał w ostrych komentarzach.

I tak, mimo promocji pozycji kobiety w życiu społecznym, zasadniczo widział kobietę jako żonę i matkę, miał liczne poglądy teologiczno-naukowe, które szokowały wiernych (Ojciec Niebieski nim został Bogiem żył na innej planecie, a księżyc jest zamieszkany przez Jego duchowe dzieci). Najdziwniejszą pozostała kwestia czarnoskórych członków Kościoła, których Young nie dopuszczał do kapłaństwa, gdyż — jego zdaniem — ciążyła na nich klątwa Kaina lub klątwa Chama. Kwestia czarnoskórych mormonów była kontrowersyjną rzeczą aż do 1978 roku, gdy Kościół znów — zresztą za przykładem samego Józefa Smitha (zwolennika abolicji i równouprawnienia) — dopuścił czarnoskórych mężczyzn do kapłaństwa.

Rezydencja B. Younga w Salt Lake City. Obecnie muzeum

W tym rozdziale zajmiemy się trzema kwestiami. Po pierwsze ze względu na światopoglądowe zamieszanie, do którego doprowadziła prezydentura Younga, wprowadzimy rozróżnienie między mormońską doktrynątradycjami, po drugie podejmiemy refleksję nad sytuacją czarnoskórych „mormonów”, a po trzecie wrócimy do sprawy „mormonek” i zadamy sobie pytanie: kim według Kościoła jest kobieta i jaka jest jej rola?


Doktryna a tradycje


Brigham Young, będąc osobą bardzo władczą i zdecydowaną w swoich komentarzach, przyczynił się do pojawienia się w mormonizmie licznych kontrowersyjnych poglądów. Wpływ Younga był tak wielki, że po dziś dzień nawet szeregowi członkowie Kościoła, a już na pewno nie-mormoni, mylą to co w Kościele jest DOKTRYNĄ a co TRADYCJĄ. Pochylmy się nad tym zagadnieniem.

Osobiście zauważyłem, że cytowany parokrotnie krytyk Kościoła, Jon Krakauer, oraz (na gruncie polskim) Artur Wójtowicz kompletnie nie widzą różnicy między tymi dwoma zjawiskami! Inspiracją dla tego punktu niniejszego rozdziału stała się prezentacja zamieszczona na YouTube przez apologetę chrześcijańskiego, dra Jamesa White’a. Zainteresowanych odsyłam do filmu na YouTube, „Presentation on Mormonism”[5] Dlaczego ta właśnie prezentacja? Wykład doktora White’a jest klasycznym przykładem nierozróżniania tego, co w Kościele jest tradycją a co doktryną — czyli tym, o czym w Kościele się tylko mówi od pokoleń (TRADYCJA), a tym w co de facto mimo upływu lat się wierzy (DOKTRYNA). White porusza kilka spraw dotyczących mormonizmu. My zajmijmy się zasadniczo kwestią doktrynalną

Po pierwsze, dr James White zauważa, że od lat 1980-tych mormonizm radykalnie się zmieniał. To zarzut. Co w tym jednak dziwnego? Religie się zmieniają! Może nieco zmienia się nauczanie, katecheza, ale zasadnicze rzeczy zostają te same. Na gruncie mormońskim zmieniają się tradycje, ale doktryna pozostaje jedna. Jak zauważa w swej książce Michael R. Ash, The Shaken Faith Syndrome (2008), doktryna mormońska jest niezwykle skromna. Ogranicza się do 13 Zasad Wiary (podanych w tej książce w poprzednim rozdziale) i w kanonicznych pismach Kościoła. Reszta nauk to wolne interpretacje nauczycieli, luźne popularne refleksje wiernych, teologów i prezydentów Kościoła, czyli — jeszcze raz — tradycje, ale nie doktryna. Ash zawęża doktrynę jeszcze bardziej — do siedmiu punktów (por. s. 33). Doktrynalna jest wiara:

— w Boga,

— w to, że Bóg jest naszym Ojcem i interesuje się naszym szczęściem,

— że Jezus jest Synem Boga, zadośćuczynił za nasze grzechy i zmartwychwstał, byśmy i my mogli znowu żyć,

— że Józef Smith był bożym prorokiem,

— że Russel M. Nelson jest jest obecnym prorokiem Boga (w czasach publikacji książki M. Asha był nim Gordon B. Hinckley),

— że Pisma Święte są słowem Boga,

— że Kościół posiada władzę administrowania obrzędów, które zbliżają nas do Boga.

Po drugie, White informuje, że w 1992 roku opublikowany został podręcznik przygotowujący narzeczonych do zawarcia małżeństwa na wieczność w świątyni, Achieving Celestial Marriage. Tam pojawia się fraza, że Bóg był kiedyś człowiekiem żyjącym na innej planecie i że przez swe posłuszeństwo odwiecznym prawom Ewangelii został podniesiony do godności Boga. Owszem, historia ta powtarzana jest przez wielu znawców mormonizmu, samych świętych, a nawet przez nauczycieli, ale nie stanowi ona DOKTRYNY. Kościół nie precyzuje skąd dokładnie wziął się Ten, którego nazywa Bogiem, ale mało prawdopodobnym jest, że miał On jakikolwiek początek (odsyłam znów do Zasad Wiary). Poruszamy tu kwestię pytania o egzystencję samego Boga i na czym ona polega, a ta dla ludzi pozostaje tajemnicą, gdyż jest dla nich nie do pojęcia. Nawet jeśli przyznamy rację Brighamowi Youngowi i innym starszym, którzy wierzyli w to, że Bóg egzystował kiedyś na innej planecie jako człowiek, nie zrozumiemy teraz, dzisiaj, co „autor miał na myśli”, gdy naukę tę po raz pierwszy wyłożył. Nie zrozumiemy też co znaczy „wyniesienie do boskości” (ang. exaltation lub elevating to Godhood) i co znaczy, że Bóg za razem miał, jak i nie miał początku? A obie te nauki — wzajem sprzeczne — są jednak obecne w mormońskiej katechezie. Dla piszącego te słowa to mistyczne metafory, a co znaczyły?… Sami autorzy tej przedziwnej teorii zabrali tę tajemnicę do grobu. Dosłowne zrozumienie zdania „Bóg żył na innej planecie i został podniesiony do boskości” wywołuje nieporozumienia. Ci, którzy wierzą w to dosłownie, a nawet usiłują zlokalizować dokładną ojczystą galaktykę i planetę Boga Ojca w istocie są zwolennikami pewnej bardzo popularnej tradycji kościelnej, ale nie doktryny.

Po trzecie, James White donosi, że w 1910 roku starszy B. H. Roberts nauczał: człowiek pochodzi od Boga; w rzeczy samej jest on tej samej rasy co Bogowie. White komentuje: człowiek i Bóg — według „mormonów” — są istotami tego samego gatunku. Należy uznać, iż to przesada, by kategorie biologiczne wpychać w sferę duchową! Ale pochylmy się nad zdaniem Robertsa i zestawmy to zdanie z Psalmem 82:

Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów,

pośrodku bogów sąd odbywa:

«Dokądże będziecie sądzić niegodziwie

i trzymać stronę występnych?

Ujmijcie się za sierotą i uciśnionym,

wymierzcie sprawiedliwość nieszczęśliwemu i ubogiemu!

Uwolnijcie uciśnionego i nędzarza,

wyrwijcie go z ręki występnych!

Lecz oni nie pojmują i nie rozumieją,

błąkają się w ciemnościach:

cała ziemia chwieje się w posadach

Ja rzekłem: Jesteście bogami

i wszyscy — synami Najwyższego (Psalm 82,1—7)

Tę naukę Psalmu przypomina Jezus w rozmowie z faryzeuszami: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? (Ewangelia Jana 10,34). Nie jesteśmy TYM SAMYM CO BÓG, ale mamy boskie pochodzenie — my, ludzie. A czy kiedyś zostaniemy podniesieni do tej samej chwały co Ojciec w Niebie? Przypomnijmy słowa Apostoła Jana: Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni (Pierwszy List Jana 3,2).

Po czwarte, zdaniem dr Jamesa White’a — bo nie zdaniem Kościoła (od razu to zaznaczmy) — celem naszego postępu w stronę boskości jest to, byśmy zorganizowali swoje planety i zaludnili je duchowymi dziećmi. Owszem, słusznie, jest to nauczanie Brighama Younga i była to jego osobista interpretacja Biblii i prywatnych objawień danych jego poprzednikowi, prorokowi Józefowi Smithowi. To znowu nie jest doktryna Kościoła. Żartem można powiedzieć, iż być może wielu świętych ostrzy sobie zęby na własne planety, ale w istocie jest to popularna w Kościele tradycja, natomiast nie wpływa ona na oficjalną kościelną doktrynę, a według tej Ojciec Niebieski da nam, swoim kochanym dzieciom, Swoją chwałę po naszym zmartwychwstaniu.

Po piąte, dr James White przytacza i krytykuje określenie gospel programme — innymi słowy: to, że Ewangelia jest postrzegana w Kościele jako pewien program. To zdaniem White’a błąd „mormonów” w rozumieniu istoty Ewangelii. Warto w tym miejscu się zapytać: a czy Ewangelia nie jest programem? Ewangelia jest dla świętych instrukcją życia. Zainteresowanych warto odesłać do szóstego rozdziału Ewangelii Mateusza, gdzie Jezus naucza swych wyznawców jak mają żyć.

Po szóste, na podstawie swojego researchu dr James White konkluduje: you were never created (nigdy nie byliście stworzeni). Tak — jego zdaniem — uczą „mormoni”. A teraz moje zdanie i moja interpretacja tej frazy — znów wziętej z Achieving Celestial Marriage. Owszem! Człowiek został inaczej powołany do istnienia niż roślina, planeta lub zwierzę. Nasze przyjście na ten świat jest podobne do przyjścia na świat zwierzęcia, ale w sensie ontologicznym człowiek jest czymś innym niż pozostałe istoty żywe oraz zjawiska przyrodnicze czy ciała niebieskie. Stąd autor Achieving Celestial Marriage dystansuje się wobec stosowania do genezy człowieka słowa „created” (a wręcz je odrzuca), gdyż geneza człowieka jest o wiele bardziej złożona, a sam człowiek jest droższy Bogu w Jego planie niż inne istoty (por. Psalm 6).

Po siódme, teza dr White’a: gdyby Józef Smith żył dłużej, mormonizm nigdy by nie powstał, a to dlatego, że Józef często zmieniał zdanie — jest w istocie błędna. Nie wiadomo jak potoczyłyby się losy świata, gdyby wiele rzeczy się nie wydarzyło. Tak, Józef Smith w swoich PRYWATNYCH poczynaniach często zmieniał zdanie, nieco zmieniał też poglądy polityczne, ale to nie miało wpływu na jego doktrynalne nauki zawarte w Doktrynie i Przymierzach, które są wskazówkami dla działalności Kościoła. Zainteresowanych pragnę odesłać do mojej Rozmowy z Grzegorzem w drugiej części tej książki.

Dr James White zauważa, że Józef Smith uczył, iż Ojciec Niebieski ma ciało. Jest to bardzo ważny punkt stąd poświęcam mu nieco więcej uwagi w osobnym rozdziale: Bóg mormonów. Trynitologia katolicka i mormońska.

Po ósme, dr James White komentuje fakt — i jest to fakt — iż „mormoni” wierzą w trzy królestwa, w których ludzie znajdą się po zmartwychwstaniu. Przedstawia przy tym skomplikowaną drogę dusz do poszczególnych królestw. Pragnę wyjaśnić stanowisko Kościoła w tej sprawie. Celem życia na Ziemi jest osiągnięcie po śmierci i zmartwychwstaniu Królestwa Celestialnego. Jest to najwyższy stopień chwały, gdzie ludzie obcować będą z Ojcem Niebieskim i całą niebiańską rodziną. Nie wszyscy jednak spełniają warunki, by tam się znaleźć. Toteż dla innych osób — a Bóg chce, by wszyscy byli zbawieni (Pierwszy List do Tymoteusza 2,4) — przygotowane są inne stopnie: Królestwo TerestialneKrólestwo Telestialne. O ile Celestialne ma „chwałę słońca”, o tyle Terestialne „chwałę księżyca”, a Telestialne „chwałę gwiazd” (por. Doktryna i Przymierza, 76). W poszczególnych królestwach ludzie — zdaniem wiernych Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich — znajdą się po swoim zmartwychwstaniu. Natomiast zaraz po śmierci wszsystkie dusze przebywają w świecie duchów — dla ludzi sprawiedliwych jest to rajskie miejsce, stan pokoju, gdzie odpoczywają od kłopotów, trosk i smutku (por. Księga Almy 40, 11—12). To wszsytko o czym tutaj piszę — jak wywnioskować możemy z nauk Brighama Younga (por. Teachings of the Presidents of the Church: Brigham Young, Salt Lake City 1997, s. 52), jest tylko namiastką tego co wiemy o przyszłym życiu — zarówno w świecie duchów jak i po zmartwychwstaniu. A od siebie dodam, iż nie znamy samej struktury wymienionych królestw, a ich nazwy dane są tylko roboczo ludziom, by mieli mniej więcej ogląd kwestii eschatologicznych. Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, którzy Go miłują — pisze apostoł Paweł (Pierwszy List do Koryntian 2,9). To bardzo ważne zdanie dla wszystkich chrześcijan — w tym dla świętych w dniach ostatnich

Dziewiątą sprawą podnoszoną przez Jamesa White’a jest rzekoma wiara „mormonów”, iż ci, którzy trafią do piekła będą rządzić nad demonami. Słowa Jamesa White’a wzięte są tutaj nie wiadomo skąd! Jeśli nawet ktoś z członków Kościoła tak nauczał, to na własną rękę i własne ryzyko. Nie jest to doktryna, a jedynie poetycki zryw.

Ostatnim nieporozumieniem doktrynalnym jest pogląd „mormonów”, że Jezus i Szatan są braćmi. Moja odpowiedź na wyniki researchu dra White’a będzie taka: Jezus i Szatan są braćmi na takiej samej zasadzie jak Jezus i ludzie. Pochodzą oni mianowicie od Boga Ojca, ale Chrystus pochodzi od Niego w innym, wyższym, porządku, którego ludzie nie pojmują. A zatem w świetle genezy ludzie, aniołowie i demony pochodzą od Boga Ojca, ale ontologicznie nie są i nigdy nie byli tożsami z Chrystusem.

Ufam, że odnosząc się do „Presentation on Mormonism” udało mi się wyjaśnić Czytelnikowi na czym polega różnica między tradycją (czy może raczej „tradycjami”) w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, a doktryną tego Kościoła. Mam nadzieję, że w jasny sposób przedstawiłem też nadinterpretacje samej doktryny. Przyjrzyjmy się teraz drugiej zapowiadanej kwestii, a mianowicie statusowi osób czarnoskórych we wspólnocie mormońskiej.


„Każdy godny mężczyzna”


Jest 30 września 1978 roku. Na sto czterdziestej ósmej półrocznej Konferencji Generalnej Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich przedstawiona zostaje przez N. Eldona Tannera (Pierwszego Doradcę w Radzie Prezydenta Kościoła) następująca Deklaracja:

Na początku czerwca roku bieżącego Rada Prezydenta Kościoła ogłosiła, że Prezydent Spencer W. Kimball otrzymał objawienie rozszerzające kapłaństwo i błogosławieństwa świątyni na wszystkich godnych mężczyzn — członków Kościoła. (DiP, Deklaracja Oficjalna — 2)

Następnie N. Eldon Tanner odczytał list prezydenta Kościoła do uczestników konferencji. W liście padają słowa o samym Bogu: wysłuchał On modlitw naszych, i przez objawienie potwierdził, że nadszedł od dawna obiecany dzień, kiedy każdy wierny, godny mężczyzna w Kościele może otrzymać święte kapłaństwo, z mocą używania jego boskiej władzy, i cieszyć się wraz ze swymi ukochanymi każdym błogosławieństwem, jakie spływa stamtąd, łącznie z błogosławieństwami świątyni (tamże).

Powyższa deklaracja z 1978 roku mocno kontrastuje ze słowami Brighama Younga, który o czarnoskórych miał wypowiedzieć się w następujący sposób:

Kain zabił swego brata (…) a Pan naznaczył go płaskim nosem i czarną skórą. Śledźcie dzieje ludzkości po Potopie, a inne przekleństwo jest wypowiadane na tę samą rasę — że oni powinni być „sługami sług” i będą, dopóki ta klątwa nie zostanie usunięta; a abolicjoniści nic na to nie poradzą, a przynajmniej nie zmienią tego dekretu.[6]

Dziwne jest orzeczenie Younga, jako że 3 marca 1836 roku Józef Smith nadaje kapłaństwo pierwszemu czarnoskóremu, Eliaszowi Ablowi. Nawet po 1852 roku co najmniej dwóch czarnych świętych nadal posiada kapłaństwo. Kiedy jeden z nich, Eliasz Abel właśnie, poprosi o przyjęcie obrzędu w świątyni w 1879 roku, jego prośba zostaje odrzucona. Jane Manning James, wierna czarna członkini, która przekroczyła równiny i mieszkała w Salt Lake City aż do swojej śmierci w 1908 roku, podobnie poprosi o wejście do świątyni; pozwala się jej wykonywać chrzty za zmarłych dla jej przodków, ale nie wolno jej uczestniczyć w innych obrzędach.[7]

Skąd nagle dyskryminacja czarnych? Według Brighama Younga była ona uzasadniona teologicznie — sam Bóg nie dopuszczał ani do kapłaństwa Aarona i Melchizedeka, ani do błogosławieństwo w świątyni czarnoskórych, gdyż, jak wynika ze słów drugiego prezydenta Kościoła, są oni potomkami Chama, którego przeklął jego ojciec, Noe (por. Księga Rodzaju 9,24—27). Klątwa Kaina (czy Chama) była często przedstawiana jako uzasadnienie nienadawania kapłaństwa czarnoskórym i ograniczeń świątynnych. Około przełomu wieków inne wyjaśnienie zyskało na znaczeniu: czarni byli mniej waleczni w walce z Lucyferem w preegzystencji, a w konsekwencji byli oddzieleni od kapłaństwa i błogosławieństw świątynnych.[8] Jednakże dzisiaj zdaniem mormonów prorok Brigham zwyczajnie się… mylił (por. Rozmowa z Grzegorzem — w drugiej części tej książki). Nie zmienia to faktu, że do 1978 roku czarnoskórzy, choć bywają włączeni do Kościoła przez chrzest, nie mogą w pełni uczestniczyć w życiu wspólnoty.

W 1970 roku Wynetta Willis Martin uzyskała wyróżnienie jako pierwszy afroamerykański członek wydziału na prestiżowej mormońskiej uczelni, Uniwersytecie im. Brighama Younga (BYU). Była też jedną z pierwszych czarnych członkiń Chóru Tabernakulum (oficjalnego chóru Kościoła). Za swoją osobistą misję obrała udowodnienie światu, że w rzeczywistości istnieli wierni mormoni afroamerykańskiego pochodzenia i że Kościół LDS nie jest rasistowski. Koncertowała z chórem przez dwa lata, zanim przyjęła nominację na wydział BYU. Była zatrudniona w szkoleniu pielęgniarek i starała się pomóc im stać się bardziej świadomymi kulturowo. Mówiąc o polityce ograniczania rasowego, mówiła: chrzest i dar Ducha Świętego są jedynymi wymogami, wbrew powszechnemu przekonaniu, do wejścia do Niebiańskiego Królestwa i przebywania z Bogiem przez wieczność, jeśli ktoś jest godny. Dlatego przymierza kapłaństwa Świątyni, do których nie dopuszcza nas się w tym momencie, nie są tak istotne, jak głosi powszechna przekonanie.[9]

Mimo pojednawczego tonu wypowiedzi Wynetty Martin fakt był faktem: czarnoskórzy byli zwyczajnie dyskryminowani przez Kościół. Sytuacja zaczęła się wprawdzie trochę zmieniać przed działalnością Martin. Pod koniec lat 40-tych i w latach 50-tych XX wieku integracja rasowa stawała się coraz powszechniejsza w amerykańskim społeczeństwie. Prezydent Kościoła David O. McKay podkreślił, że omawiane tutaj ograniczenie dotyczyło tylko mężczyzn z czarnej Afryki. Kościół zawsze zezwalał mieszkańcom wysp Pacyfiku na posiadanie kapłaństwa, a Prezydent McKay wyjaśnił, że czarni Fidżyjczycy i Australijscy Aborygeni mogą być również wyświęceni do kapłaństwa. Ustanawiano misję również wśród nich. W Republice Południowej Afryki Prezydent McKay zmienił wcześniejszą politykę, która wymagała od przyszłych posiadaczy kapłaństwa prześledzenia swojego pochodzenia z Afryki.[10] W RPA — podczas gdy inne wspólnoty religijne pozwalały czarnym i białym członkom modlić się razem — rząd Republiki poprosił, by czarno-białe spotkania świętych odbywały się osobno. Prawo apartheidu ograniczało obecność czarnoskórych w „białych kościołach” tylko wtedy, gdy władze kościelne uważały, że mogłyby spowodować zamieszanie. Ponieważ czarni święci nie spotykali się z białymi świętymi i nie mogli prowadzić własnych spotkań bez kapłaństwa, członkostwo czarnoskórych pozostawało na niskim poziomie. Warto jednak zwrócić tutaj uwagę na fakt, że czarnoskórzy CHCIELI być członkami Kościoła! Kilku czarnych mieszkańców RPA, takich jak Moses Mahlangu, było ściśle związanych z Kościołem. Mahlangu prowadził regularne spotkania modlitewne nauczając z Księgi Mormona i spędził wiele czasu nauczając o Księdze Mormona ludzi z afrykańskich miasteczek, począwszy od końca lat sześćdziesiątych. Był również w stałym kontakcie z prezydentami misji. Po objawieniu z 1978 roku, Mahlangu, jego rodzina i wiele innych osób wciąż czekało na chrzest, prawdopodobnie z powodu utrzymujących się uczuć rasizmu wśród niektórych członków Kościoła. Ostatecznie zostali ochrzczeni 6 września 1980 roku.[11]

W Brazylii przywódcy kościelni początkowo nie chcieli rozszerzyć misji Kościoła ze względu na wysoki odsetek osób o mieszanym rodowodzie. Misjonarze przybyli tu w 1928 roku, ale zostali poinstruowani, aby pracować tylko z Niemcami mieszkającymi w południowej części kraju. Kiedy w 1938 roku brazylijski rząd zakazał używania języków innych niż portugalski na publicznych spotkaniach, zmieniono język misji z języka niemieckiego na portugalski. W latach czterdziestych prezydent misji Rulon S. Howells zaczął wymagać od potencjalnych nawróconych, aby podawali swoją genealogię, mając na celu stworzenie „rasowej czystości” wśród nawróconych. Howells i władze generalne poinstruowały misjonarzy, aby unikali nauczania czarnych. Misjonarze mieli tylko podchodzić do nie-czarnych obywateli. Podczas wizyt mieli oni omawiać historię rodziny i szukać dowodów na istnienie czarnego przodka. W końcu, przedstawiali lekcję poświęconą rodowodom, w której to nauczono o Klątwie Kaina i pytano potencjalnych członków, czy mają afrykańskie pochodzenie. Czasami członkowie, którzy nie wyglądali na czarnych, zostali ochrzczeni, ale później odkryto, że mają afrykańskie dziedzictwo. W tych przypadkach odmawiano im kapłaństwa.[12]

Z powodu tych surowych zasad i przepisów do kościoła przyłączyło się bardzo niewiele osób o murzyńskim pochodzeniu. Podczas gdy misjonarze otrzymali wyraźne nauczanie o restrykcjach w zakresie nadawania kapłaństwa, przywódcy kościelni celowo unikali rozmowy o tych restrykcjach z Brazylijczykami. Brazylijscy członkowie często nie podzielali amerykańskich poglądów na rasę i nie chcieli rozszerzać zakazu kapłaństwa na czarnych. Stworzyło to znaczne tarcia między członkostwem w Brazylii a przywództwem USA. Zostało ono częściowo złagodzone w 1967 roku, kiedy kościół zezwolił członkom, którzy nie wyglądali na czarnoskórych, na kapłaństwo. W 1978 roku kapłaństwo zostało rozszerzone na wszystkich mężczyzn, a lekcja o pochodzeniu rasowym została zniesiona.[13]


Mormonka. Matka! Żona! Feministka?


W kontekście kobiet w Kościele pochylmy się nad tym, jaka jest ich rola i jaka jest ich pozycja oraz zadajmy sobie dość radykalne pytanie: czy święta może być feministką?

Brigham Young, do którego stale się w tym rozdziale odnosimy, miał dość postępowe poglądy na temat kobiet jak na wiek XIX. Kobiety są potrzebne nie tylko do tego, by zamiatać domy, myć naczynia, słać łóżka i wychowywać dzieci — pisał w 1869.[14] Nie mniej jednak, jak za Richardem Bushmanem zauważa Newell G. Bringhurst, Young i jego współcześni mocno akcentowali rolę kobiety jako żony i matki.[15]

Kanadyjska socjolożka, Lori G. Beaman, przeprowadziła wywiady z dwudziestoma ośmioma członkiniami i na podstawie ich strategii działania w Kościele, podzieliła swe rozmówczynie na trzy kategorie: „mormonki uległe”, „mormonki umiarkowane” i (po prostu) „mormońskie feministki”. [16] Czy we wspólnocie tak bardzo patriarchalnej jak Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich jest miejsce na feminizm? Według literatury i informacji, które znajdujemy w internecie — tak!

Pierwsza fala feminizmu mormońskiego obejmowała wiele idei liberalnego feminizmu, które były wytworem Oświecenia, tj. „autorytet indywidualnego rozumu, równość płci, (i) prawne kwestie, takie jak prawo do głosowania”. We wczesnej historii Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich stwierdzenia feministyczne pojawiły się w latach 40-tych XIX w. Wraz z założeniem żeńskiego Stowarzyszenia Pomocy w Nauvoo w Illinois, Emma Smith jako pierwsza kobieta objęła w Kościele funkcję kierowniczą. Eliza R. Snow promowała ideę Matki w Niebie i równy status kobiet. Od 1872 do 1914 roku w Salt Lake City wychodził kobiecy periodyk, którego celem było podniesienie i wzmocnienie kobiet Kościoła LDS. Dzięki Stowarzyszeniu Pomocy, Terytorium Utah było na czele promowania idei prawa głosu dla kobiet; w 1870 r. stało się jednym z pierwszych stanów lub terytoriów w Unii, które przyznały kobietom prawo głosu, chociaż rząd federalny usunął ten przywilej kobiet w 1887 r. za pośrednictwem ustawy Edmunda-Tuckera. Coś, co możemy określić mormońskim ruchem sufrażystek z 1887 rokiem przestał istnieć, nie mniej jednak w latach późniejszych mormonki wykorzystały ten siedmioletni okres jako dowód na postępowe poglądy swych mężów. Mężczyźni zachęcali córki i żony do rozwijania talentów i działalności społecznej. W XIX wieku Utah miało wysoki odsetek kobiet-lekarzy. Jak przeczytać możemy w Wikipedii, socjolożka Laura Vance zauważyła, że publikacje Stowarzyszenia Pomocy na początku XX wieku promowały idee i ideały zgodne z współczesnym feminizmem.[17]

Jak pisze Claudia Bushman w latach 50-tych XX wieku święte były przykładnymi amerykańskimi żonami. W latach 70-tych niektóre zaczynały już czuć się odosobnione, a feministki wśród nich dyskryminowane.[18] Jednym z postulatów mormońskich feministek było dopuszczenie kobiet do kapłaństwa Aarona i Melchizedeka, aby mogły błogosławić i rozdawać sakrament chleba i wody, chrzcić, nauczać, należeć do siedemdziesiątych a nawet Kworum Apostołów. Drugą kwestią poruszaną przez feministki była także promocja kultu Matki w Niebie — niebiańskiej Towarzyszki Ojca Niebieskiego.[19] Mimo złożonych relacji na linii mormonizm-feminizm nic tak bardzo relacji tej nie nadwyrężyło jak postulat ERA.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 39.64
drukowana A5
Kolorowa
za 70.35