E-book
23.63 16
drukowana A5
39.36
Uwięziona w Marzeniach
30%zniżka

Bezpłatny fragment - Uwięziona w Marzeniach

W pułapce uczuć i tajemnic

Objętość:
77 str.
ISBN:
978-83-8440-594-9
E-book
za 23.63 16
drukowana A5
za 39.36

Uwięziona w marzeniach
Agnieszka Skorupińska

Rozdział 1

Marzenia o Korei

Lisa siedziała na parapecie swojego małego mieszkania w centrum Krakowa, patrząc przez okno na zaspane ulice, które powoli zaczynały budzić się do życia. W dłoni trzymała filiżankę parującej kawy, ale jej myśli były daleko stąd. Oczywiście, codzienne obowiązki, praca w małej księgarni i monotonne dni wypełniały jej życie, ale to nie było to, czego naprawdę pragnęła. Od zawsze miała jedno marzenie: Korea Południowa.

W dzieciństwie pochłaniała książki, a gdy dorosła, zainteresowała się kulturą Korei, jej historią, muzyką i tradycjami. Z fascynacją oglądała filmy, słuchała muzyki K-pop i studiowała język koreański, choć nigdy nie miała okazji odwiedzić tego kraju. Wiedziała, że marzenia o Korei były dla niej czymś, co trzymało ją przy życiu w chwilach trudnych.

„Może kiedyś…” powtarzała sobie za każdym razem, gdy przeglądała oferty tanich biletów lotniczych do Seulu. Jednak życie w Polsce, zwłaszcza po rozpadzie jej związku, nie dawało jej wiele przestrzeni na realizację tych marzeń.

Ale w końcu, po miesiącach planowania i oszczędzania, Lisa postanowiła, że to właśnie teraz musi spełnić swoje marzenie.

Zarezerwowała bilet i zaczęła pakować walizkę. Zatrzymała się, patrząc na zdjęcie swojego byłego chłopaka, które leżało na stole. Pomyślała o ich rozstaniu- o bólu, o trudnych chwilach, które zostawiły ją z poczuciem, że musi zacząć od nowa, gdzieś daleko.

Z zamyśleniem spojrzała na paszport, a potem na zdjęcie z podróży do Seulu, które wycięła z magazynu. Jej marzenie zaczynało nabierać kształtu. „Zaczynam nowy rozdział” — pomyślała, wsuwając do walizki ostatnią rzecz- książkę o kulturze Korei, którą zabierała ze sobą wszędzie. Była gotowa na podróż, gotowa na nowe życie.

Rozdział 2

Seul- Miasto Marzeń

Seul. Choć Lisa widziała to miasto setki razy na zdjęciach i w filmach, to teraz, stojąc na jednym z zatłoczonych placów, czuła, jakby wreszcie w pełni zrealizowała swoje marzenie. Jej oczy lśniły z ekscytacji, a serce biło szybciej niż zwykle. Choć podróż była długa, zmęczenie zniknęło, gdy poczuła zapach ulicznego jedzenia, dźwięki tętniącego życiem miasta i zobaczyła na własne oczy nowoczesne budynki, które przeplatały się z tradycyjnymi koreańskimi świątyniami.

W pierwszym dniu Lisa postanowiła zwiedzać najbardziej znane miejsca: Pałac Gyeongbokgung, Wieżę Namsan, a potem wybrała się na spacer po dzielnicy Insadong, pełnej galerii sztuki, kawiarni i sklepów z tradycyjnymi pamiątkami. To było wszystko, o czym marzyła przez lata.

„Korea… naprawdę tu jestem…” pomyślała, szukając w kieszeni przewodnika, który miał jej pomóc w poruszaniu się po mieście. Miasto było piękne, ale też nieco przytłaczające swoją wielkością. Wciąż czuła się jak turystka, nie znając dokładnie lokalnych zwyczajów i języka, ale nie przejmowała się tym. Była w miejscu, które tak bardzo ją fascynowało. Po kilku godzinach spaceru poczuła, że zaczyna tracić orientację. Wkrótce znalazła się w mało uczęszczanym zaułku, gdzie nie było zbyt wielu turystów. Zauważyła, że okolica staje się coraz bardziej mroczna, z ciasnymi uliczkami i starymi budynkami, które wyglądały na opuszczone. Nie miała zamiaru bać się, bo przecież była w sercu Seulu, ale coś w tym miejscu wydawało się dziwne. To było jak zaproszenie do odkrycia czegoś, czego nie miała prawa znaleźć.

W jednym z takich zaułków, za zakurzoną roślinnością, natknęła się na stary budynek, którego drzwi były lekko uchylone. Lisa poczuła dziwne ciarki na plecach, ale jej ciekawość wzięła górę. Cichutko weszła do środka, nie wiedząc, co ją czeka. Pomieszczenie, do którego trafiła, było ciemne i pełne kurzu. Wydawało się, że nikt tu od dawna nie zaglądał. Ściany były pokryte plamami, w kącie zauważyła coś, co wyglądało na ukryte drzwi do piwnicy. Coś ją pociągało, by odkryć, co znajduje się za nimi. Jej serce zaczęło bić szybciej, ale zdeterminowana, postanowiła zejść po schodach do piwnicy. Znalazła tam drewniany stół, a na nim poukładane stosy dokumentów. Były pokryte kurzem, ale Lisa zauważyła, że jeden z nich wyglądał na szczególnie ważny. Podniosła go ostrożnie, czując, że to, co trzyma w rękach, może mieć ogromne znaczenie. Dokumenty były napisane w dziwnym, starożytnym języku koreańskim, którego nie znała, ale czuła, że to coś, czego nie powinna znaleźć. Zanim zdążyła dokładnie obejrzeć dokumenty, usłyszała ciężkie kroki. Jej serce zaczęło bić mocniej. Szybko schowała je do kieszeni płaszcza, ale nie miała pojęcia, kto może się zbliżać. Coś w powietrzu zmieniło się, a Lisa poczuła, że jest w niebezpieczeństwie.

Rozdział 3

W pułapce

Adrenalina w Lisie pulsowała jak nigdy wcześniej. Jej serce biło szybciej, a oddech stał się płytki i nierówny. Wiedziała, że musi natychmiast stąd wyjść. Kiedy tylko poczuła te ciężkie kroki za sobą, jakby drżała w całym ciele. Słyszała, jak krok za krokiem zbliżają się do pomieszczenia, w którym się znajdowała. Z każdą sekundą jej szanse na ucieczkę malały. „Muszę się schować” — pomyślała. Jej ręce drżały, ale działała szybko. Wzięła dokumenty i włożyła je do kieszeni płaszcza, starając się nie panikować. Coś w jej wnętrzu mówiło, że to, co znalazła, może mieć ogromne znaczenie, ale jednocześnie wiedziała, że może ją to kosztować życie, jeśli zostanie przyłapana. Zdecydowała, że musi znaleźć sposób, by wyjść z tej sytuacji, zanim zrobią jej krzywdę. Otworzyła drzwi ostrożnie, starając się nie wydawać żadnego dźwięku. Gdy tylko stanęła w ciemnym korytarzu, próbowała zrozumieć, skąd dochodzą kroki. Szybko rozejrzała się dookoła, ale nie widziała nikogo. Słyszała tylko, jak krok za krokiem echo rozchodzi się w korytarzu. Adrenalina napędzała ją do ruchu. Ruszyła powoli, a każdy dźwięk stawał się w tym momencie niepokojąco głośny. „Muszę się stąd wydostać” -myślała. Jej zmysły były wyostrzone, a każdy odgłos w tym pustym budynku zdawał się bardziej wyrazisty. Z każdym krokiem w jej głowie pojawiały się setki myśli, które nie pozwalały się skupić. W końcu dojrzała małe okno, przez które mogła spróbować uciec.


Jednak kiedy już prawie była przy drzwiach wyjściowych, rozległ się głośny trzask. Zatrzymała się w martwym punkcie, czując, jak cała krew odpływa jej z twarzy. To było zbyt łatwe, za mało skomplikowane. To nie było możliwe, że uda jej się wyjść. To nie było zwykłe pomieszczenie, to była pułapka. Lisa poczuła, jak ktoś zbliża się do niej, a dźwięk kroków stawał się coraz głośniejszy. Wiedziała, że nie ma już czasu na dalszą ucieczkę. To musiało się skończyć tu i teraz. Zanim zdążyła zrobić kolejny krok, z ciemności wyłoniła się postać. Był to mężczyzna- wysoki, w czarnym ubraniu, z maską na twarzy. Lisa spojrzała w jego zimne oczy, serce biło jej w piersi jak szalone. „Myślałaś, że uciekniesz?” — zapytał, jego głos chłodny jak stal. „Zabierasz coś, czego nie powinnaś była znaleźć”. Lisa poczuła się sparaliżowana, ale instynktownie sięgnęła do kieszeni, w której ukrywała dokumenty. Musiała je chronić, choćby za cenę życia.

Wtedy usłyszała krok kolejnej osoby. Mężczyzna w masce podszedł bliżej, jakby nie zamierzając dać jej szansy na jakiekolwiek wyjaśnienia. Lisa wiedziała, że jej szanse na ucieczkę zmniejszają się z każdą sekundą. Zaczęła się cofać, ale wtedy postać uniosła rękę. „Nie masz dokąd uciec” — powiedział. „Jestem tu po to, by zająć się tobą”. Lisa chciała krzyknąć, ale gardło miała ściśnięte ze strachu. Poczuła, jak jej nogi miękną, a umysł męczy się od nadmiaru wrażeń. Próbowała znaleźć wyjście z potrzasku. Gdziekolwiek spojrzała, wszędzie widziała tylko ciemność i nieznane zagrożenie.:Nie poddawaj się” — szepnęła do siebie, w myślach szukając planuratunkowego. Zanim zdążyła jednak podjąć jakąkolwiek decyzję, postać w czerni ruszyła w jej stronę.

Rozdział 4

W cieniu strachu

Wszystko działo się w jednej chwili. Lisa próbowała się cofnąć, ale postać w masce już była przy niej, niemalże ją blokując. To, co miało być jej jedyną szansą na ucieczkę, zniknęło w mgnieniu oka. Serce biło jej jak oszalałe, a ręce drżały ze strachu, jednak wciąż miała nadzieję. Może, gdzieś w głębi, wierzyła, że jeszcze jest jakiś sposób, by uniknąć tego, co nadchodzi.

„Proszę… Nie chcę nikomu zrobić krzywdy”, powiedziała, próbując zachować spokój, ale w jej głosie słychać było niepewność. Mężczyzna w masce nie odpowiedział. Jego spojrzenie było lodowate, jakby nie przejmował się niczym. Zbliżył się jeszcze bardziej, a Lisa poczuła na sobie jego ciężki oddech. W tym momencie nie miała już pojęcia, co zrobić. Zaczęła się cofać, próbując wymyślić jakąś strategię. Nagle poczuła na plecach coś zimnego. Zawisła w powietrzu przez moment, a potem upadła na ziemię. Zderzenie było bolesne, ale nie miała czasu na ból. Zanim się podniosła, poczuła, jak ktoś chwyta ją za rękę. Słyszała w swoim umyśle tylko jedno słowo, które powtarzało się w kółko „Uciekaj”.

Zanim mogła zrobić cokolwiek, postać w czerni zniknęła w cieniu, a na jej miejscu pojawił się mężczyzna. Wysoki, z mocną budową ciała, w ciemnym ubraniu, który przyglądał się jej z zimnym, pełnym napięcia spojrzeniem. Lisa poznała go od razu. To była Hyun- ten, który nadzorował ją przez ostatnie dni. „To ty…” — zdołała wyszeptać, chociaż jej gardło było ściśnięte ze strachu. „To ty. Wiesz, kim jestem, ale nie masz pojęcia co się dzieje, prawda? — odpowiedział spokojnym tonem. Z jego oczu bił ból, ale także determinacja. Lisa patrzyła na niego, czując, jak emocje w niej mieszają się- strach, niepewność, a jednocześnie dziwna tęsknota, którą próbowała zignorować przez cały ten czas. Chciała zadać mu pytania, zrozumieć, ale nie wiedziała, od czego zacząć. Zamiast tego milczała, nie wiedząc, co zrobić.

„Musisz uciekać” — powiedział Hyun, a w jego głosie zabrzmiał jakby niepokój. Zauważyła, że jego palce zacisnęły się na jej ramieniu. Zawahała się, nie rozumiejąc, dlaczego tak się zachowuje. Przecież nie miał jej pomóc.”Dlaczego mi pomagasz?”, zapytała, czując, jak je serce bije szybciej, mimo strachu. „Nie masz pojęcia, co tu się dzieje:, odpowiedział.:Tego, co się stanie, nie da się już powstrzymać. Ucieknij, póki masz jeszcze czas”. Lisa patrzyła na niego, w jej oczach pojawiły się łzy, a w głowie kłębiły się pytania, na które nie znała odpowiedzi. Co się dzieje? Kim on naprawdę jest? I dlaczego nagle zaczyna jej pomagać? Chciała odpowiedzieć, ale wtedy usłyszała krzyki dochodzące z korytarza. Serce jej zamarło, kiedy zrozumiała, że nie mają dużo czasu. „Nie mamy wyboru” — powiedział Hyun i wziął ją za rękę. „Będziesz musiała mi zaufać. Jeśli chcesz przeżyć, musisz mi zaufać. W tej chwili nie masz już nic do stracenia”.

Rozdział 5

W sercu niebezpieczeństwa

Lisa czuła, jak serce bije jej coraz szybciej, kiedy Hyun prowadził ją przez ciemne korytarze. Każdy krok zdawał się być na granicy odkrycia, a ona nie miała pojęcia, czy jej wybór był właściwy. Z jednej strony, instynktownie czuła, że musi zaufać Hyunowi- nie tylko dlatego, że on jedyny wydawał się mieć plan, a także dlatego, że zaczynała dostrzegać coś w nim, czego wcześniej nie zauważyła. Coś, co sprawiało, że nie była w stanie go odrzucić.

„Musisz mi ufać”, powtórzył po raz kolejny, choć wyczuwała, że i on jest pełen wątpliwości. Było coś w jego głosie, co zdradzało, że nie był w pełni pewny tego, co robi.

Lisa przytaknęła, ale jej umysł wciąż pełen był pytań. Kim naprawdę był Hyun? Dlaczego pomógł jej, mimo że cała organizacja była przeciwko niej? I przede wszystkim- co go trzymało w tej organizacji?

„Co się stanie, jeśli nas złapią?” — zapytała cicho, nie mogąc już dłużej znieść napięcia. Hyun spojrzał na nią, a jego oczy były pełne zmartwienia. „Wtedy nie będziesz miała wyboru. Ucieczka to jedyna opcja. Chcę, żebyś była bezpieczna”. „A ty?” — zadała pytanie, które dręczyło ją od chwili, gdy pierwszy raz poczuła, że Hyun staje po jej stronie. „Co stanie się z tobą, jeśli organizacja dowie się, że ci pomagam?” „Nie martw się o mnie. Zrobiłem już wszystko, by się zabezpieczyć”, odpowiedział, choć jego głos zabrzmiał trochę zbyt pewnie. Lisa nie wierzyła w jego słowa- nie wtedy, gdy widziała, jak bardzo był związany z organizacją. Coś tu było nie tak.

Dotarli do małego pomieszczenia, które wyglądało na jedno z ukrytych przejść. Hyun zatrzymał się, by sprawdzić, czy nikt ich nie śledzi. „Chwileczkę, muszę się upewnić, że jesteśmy bezpieczni”.

Lisa stała w milczeniu, a jej wzrok powędrował na dokumenty, które wciąż trzymała w kieszeni płaszcza. To one były kluczem, wiedziała o tym, ale nie miała pojęcia, co takiego kryły, Stary język koreański- czy to była tylko przypadkowa dokumentacja, czy może coś, co mogło wywrócić cały porządek organizacji do góry nogami? Z zamyślenia wyrwał ją głos Hyuna. „Musimy ruszać. Organizacja nie śpi”.


Wzięła głęboki oddech i zrobiła krok do przodu. Obiecała sobie, że znajdzie sposób, by pomóc Hyunowi. Wiedziała, że to nie będzie łatwe, ale nie mogła się poddać.


W drodze do wyjścia z budynku napotkali na kilka przeszkód. Co chwilę musieli unikać patroli, a każdy hałas, który dochodził zza rogu, sprawiał, że Lisa zaciskała ręce, gotowa na najgorsze. Jej adrenalina była na najwyższym poziomie. „Jeśli nas złapią…” — zaczęła, ale przerwał jej. „Nie będziemy złapani. Mam plan. Wiesz, jak to zrobić?” — zapytał, jego głos brzmiał spokojnie, jakby wszystko było pod kontrolą. Jednak w oczach miał błysk, który sugerował coś innego.

Lisa patrzyła na niego i wiedziała, że nie było już odwrotu. Nie miała już wyboru-jeśli chciała przeżyć, musiała postawić na niego, tak jak on postawił na nią. „Jestem gotowa”, odpowiedziała.

Wtedy rozległ się głośny dźwięk, jakby ktoś otworzył drzwi. Hyun odwrócił się

gwałtownie i chwycił ją za rękę.

„Biegnij!” — krzykną. „Teraz!”.

Rozdział 6

W pułapce

Serce Lisy biło jak oszalałe, gdy biegli korytarzem. Każdy krok brzmiał jak echo w pustych ścianach, a hałas, który za nimi zostawał, sprawiał, że nie mogła pozbyć się uczucia, że każdy ich ruch był śledzony. Hyun trzymał ją za rękę, ale to nie dawało jej poczucia bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie — czuła się bardziej przytłoczona niż kiedykolwiek. „Musimy dotrzeć do wyjścia, zanim nas złapią,” mówił cicho, ale wyraźnie podenerwowany. „A co z tobą?” — zapytała, patrząc na niego z niepokojem.


— „Co się stanie, jeśli organizacja dowie się, że ty… że my razem?” Hyun zatrzymał się na moment, spojrzał jej w oczy i powiedział: „Jeśli nas złapią, to będzie koniec. Ale jeśli chcę cię uratować, muszę podjąć ryzyko.” Lisa czuła, jak jej serce przyspiesza. Zaczęła dostrzegać w jego oczach coś więcej niż tylko strach — była tam determinacja. Hyun nie tylko chciał ją ocalić, ale był gotów poświęcić dla niej wszystko, nawet swoje życie. Biegli dalej, omijając strażników i schodząc w stronę nieznanych korytarzy, aż w końcu dotarli do drzwi, które prowadziły do zewnętrznego przejścia. Lisa poczuła ulgę, ale zaraz potem przeszła ją dreszcz niepokoju. „Zatrzymaj się,” powiedział Hyun nagle, stając jak wryty. Lisa spoglądała na niego, zdziwiona. „Co jest?” — zapytała, ale wtedy usłyszała, jak na końcu korytarza zaczynają rozlegać się ciężkie kroki. „Biegniemy, teraz!” — krzyknął, chwycił ją za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Lisa czuła, jak serce wali jej w piersi. Zza rogu wyszło dwóch mężczyzn w czarnych kombinezonach. Wydawali się nie zwracać uwagi na nic wokół siebie, aż nagle zatrzymali się, zauważając ich. „Skręć w lewo!” — rozkazał Hyun, a Lisa, nie pytając o nic, zrobiła to, co kazał. Biegli przez korytarz, ale za nimi rozległy się krzyki, a potem strzały. W powietrzu poczuła nieprzyjemny zapach spalin. „To koniec,” pomyślała, ale nie pozwoliła sobie na zwątpienie. Hyun i ona musieli przetrwać. Czuła, jak każda cząstka jej ciała domaga się bezpieczeństwa, ale wiedziała, że nie będzie to łatwe. Dotarli do wielkich drzwi, które prowadziły na zewnątrz. Hyun szybko je otworzył i oboje wbiegli na zewnątrz, w ciemną ulicę, gdzie nie było nikogo, kto mógłby ich zobaczyć. „Znalazłaś coś, czego nie powinnaś była znaleźć, prawda?” — zapytał nagle Hyun, po czym dodał, widząc jej zaskoczoną minę: „Dokumenty. Wiesz, że to może być powód, dla którego organizacja nie chce cię wypuścić?” Lisa przez chwilę milczała. „Nie wiem, co tam jest. To wszystko jest napisane w starym języku koreańskim,” odpowiedziała, wciąż trzymając dokumenty w kieszeni. „Ale mam przeczucie, że to coś ważnego. Muszę dowiedzieć się, co to jest.” „Może masz rację,” odpowiedział Hyun, zerkając na nią z wyraźnym napięciem w oczach. „Ale organizacja nie będzie cię oszczędzać. Zróbmy to, ale musimy działać szybko.” Zatrzymali się na chwilę, odpoczywając, ale wiedzieli, że nie mają wiele czasu. Hyun, wyraźnie zdeterminowany, spojrzał na Lisę. „Musimy działać razem. Jeśli chcemy pokonać tę organizację, musimy wiedzieć, na czym stoimy. Zaufaj mi.” Lisa patrzyła na niego przez chwilę. Widziała w jego oczach coś, czego nie widziała wcześniej. To była nadzieja. Może rzeczywiście mogli pokonać organizację — może razem mieli szansę. „Zaufam ci,” odpowiedziała w końcu. Hyun skinął głową i oboje ruszyli dalej, gotowi zmierzyć się z nadchodzącym niebezpieczeństwem.

Rozdział 7

Początek walki

Biegli przez ciemną ulicę, wciąż czując gorączkowy puls niebezpieczeństwa, który towarzyszył każdemu ich krokowi. Dźwięki kroków, które odbijały się od pustych ulicznych murów, wciąż były echem w ich uszach, a nieprzyjemne uczucie, że mogą być ścigani, nie opuszczało ich ani na chwilę. Hyun i Lisa nie odwracali się, ale wiedzieli, że nie mają już wiele czasu. „Co teraz?” — zapytała Lisa, starając się złapać oddech. Czuła, jak jej serce wciąż bije szybko, jakby chciało wyskoczyć z piersi. Jej nogi były zmęczone, ale umysł był pełen chaosu. Musiała coś zrobić, musiała dowiedzieć się, co zawierały dokumenty, które zabrała. Każda minuta spóźnienia mogła oznaczać ich zgubę. „Musimy znaleźć miejsce, gdzie możemy się ukryć,” odpowiedział Hyun, jego głos twardy jak stal. „I musimy dowiedzieć się, co takiego tam jest, zanim organizacja zorientuje się, że coś nie gra.” Lisa spojrzała na niego, zaskoczona jego spokojem. W tej chwili nie wiedziała, czy to jego doświadczenie, czy jego własne wątpliwości sprawiają, że trzyma się na uboczu. Ale coś w jego postawie dawało jej poczucie, że w tym chaosie może polegać na nim. Czuła, że w tym momencie tylko on był w stanie poprowadzić ich do bezpieczeństwa. „Gdzie się schowamy?” — zapytała, przełykając niepokój, który zaczynał ją przytłaczać. Hyun przez chwilę milczał, patrząc w ciemność przed sobą. Ulice były puste, ale cisza wydawała się oszukująca. W każdej chwili mogli poczuć na sobie obecność organizacji. „Mam jeden pomysł,” powiedział w końcu, patrząc na Lisę. „Ale musimy działać szybko. Znam jedno miejsce, które jest na tyle bezpieczne, by na chwilę się ukryć. Stamtąd będziemy mogli zaplanować nasze dalsze kroki.” Lisa skinęła głową. „Prowadź.” Szli szybko, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Gdy dotarli na miejsce, Hyun otworzył drzwi do niewielkiego mieszkania, które wyglądało na zapomniane przez czas Wnętrze było ciemne, a jedynym światłem był nikły blask latarni ulicznej, który wpadał przez zardzewiałe okno. Hyun zamknął za nimi drzwi i chwilę stał, nasłuchując. Dopiero wtedy, kiedy upewnił się, że nic ich nie ściga, dał znać Lisie, by usiadła. „Zaraz zobaczymy, co takiego znalazłaś w tych dokumentach,” powiedział, siadając obok niej. Lisa, jeszcze nie do końca uspokojona, wyjęła je ostrożnie z kieszeni. Wciąż miała w głowie obrazy z ich ucieczki — dźwięk kroków, krzyki, strzały. To wszystko mieszało się w jej głowie. Teraz liczyło się tylko to, co znalazła. „To wygląda jak jakieś stare zapiski…,” powiedziała cicho, trzymając dokumenty w rękach. „Ale… nie wiem, jak je odczytać. Są w jakimś starym języku.” Hyun wziął jeden z papierów i przyjrzał się mu dokładniej, jego oczy wciąż pełne czujności. „To może być coś bardzo cennego. Może zawierać informacje, które mogą zniszczyć organizację. Wiesz, jak ważne są te dokumenty?” „Nie wiem,” odpowiedziała szczerze Lisa. „Ale czuję, że coś w tym jest. Może to nasza jedyna szansa.” Hyun spojrzał na nią z powagą. „Musimy dowiedzieć się, co tam jest. Musimy rozgryźć, o co chodzi z tymi dokumentami, zanim organizacja nas dopadnie.” Zdecydowali się na szybkie rozwiązanie. Hyun wziął dokumenty, a Lisa podeszła do jednego z regałów, na którym stała stara maszyna do pisania. Znała się na starych dokumentach, choć nigdy nie miała styczności z takimi tajemnicami. „Jeśli to rzeczywiście coś, co może nas uratować… musimy to zrobić, zanim nas znajdą,” powiedziała, zaczynając przygotowywać stary skaner. „Dobrze, ale bądź ostrożna,” dodał Hyun, po czym zbliżył się do okna, sprawdzając, czy nikt ich nie śledzi. Cisza w pomieszczeniu była niemal przerażająca, a każdy najmniejszy dźwięk sprawiał, że serce Lisy biło szybciej. Po kilku chwilach skaner wykonał pierwsze zdjęcia dokumentów. Hyun zbliżył się do niej, patrząc, jak program zaczyna tłumaczyć tekst na współczesny język. „Mamy to,” powiedział z cichym uśmiechem, choć Lisa widziała, jak bardzo jest spięty. „To jest… coś więcej, niż przypuszczaliśmy.” Tekst, który wyłaniał się na ekranie, zaczynał mówić o tajnym projekcie, który miał na celu zdobycie kontroli nad ważnymi instytucjami na całym świecie. To była gra o życie, w której oni sami stali się pionkami, a organizacja — potężnym graczem. „To nie jest tylko sprawa, którą musimy rozwiązać, żeby nas wypuścili,” powiedział Hyun, wciąż patrząc na ekran. „To sprawa, która dotyczy wszystkiego. Cały świat jest w niebezpieczeństwie.” Lisa poczuła, jak napięcie rośnie, jakby w tej chwili cały świat zaczynał się obracać wokół nich. Byli tylko dwójką ludzi, ale mieli do odegrania rolę, która mogła zmienić wszystko. „To nie jest koniec, Hyun,” powiedziała, patrząc mu w oczy. „To dopiero początek.”

Rozdział 8

Gra o życie

Lisa i Hyun pozostali w ukryciu przez kilka dni, układając puzzle z informacji, które udało im się zdobyć. Każdy dzień przynosił nowe odkrycia i nowe niebezpieczeństwa, które czaiły się za każdym rogiem. Czułość, z jaką Hyun traktował dokumenty, mówiła wszystko — to były informacje, które mogły zmienić bieg historii, ale również zniszczyć ich wszystkich, jeśli wpadną w niewłaściwe ręce. „Zawsze myślałem, że moje życie jest proste,” powiedział Hyun pewnego wieczoru, gdy przestudiowali ostatnią część dokumentów. „Że po prostu jestem częścią tej organizacji, że nie ma ucieczki… Ale to, co znalazłaś… to zupełnie zmienia wszystko.” Lisa spojrzała na niego, zaskoczona. W jej oczach widziała nie tylko mężczyznę, którego kiedyś traktowała jak porywacza, ale teraz — partnera w walce. „Rozumiem, co czujesz. To wszystko zmienia się w mgnieniu oka. Ale teraz nie możemy się zatrzymać. Musimy działać.” Dni płynęły szybko. Ich życie stało się grą w kotka i myszkę — cały czas musieli uciekać, cały czas się ukrywać. Każdy dźwięk za drzwiami sprawiał, że serce Lisy zaczynało bić szybciej. Czasami zastanawiała się, jak długo jeszcze będą w stanie uciekać. Jak długo uda im się być na tropie organizacji, która miała tak ogromną moc i wpływy? Pewnego dnia Hyun zaproponował, by udali się do jednego z bezpiecznych miejsc, które znał. Miejsce, które miało ich ochronić, ale tylko na krótką chwilę. Jednak to, co miało być chwilową ucieczką, stało się początkiem nowego rozdziału ich walki. „Musimy wiedzieć, na czym stoimy,” powiedział Hyun, siedząc przy stole w małej kawiarni, na którą zatrzymali się w drodze. „Jeśli to, co zawiera ta dokumentacja, to prawda… organizacja nie jest już tylko naszą wrogą. Ona ma swoje korzenie w niemal każdym zakątku świata.” Lisa poczuła, jak jej żołądek zaciska się na myśl o tym, że ich mała bitwa może mieć tak ogromne konsekwencje. Każdy ruch, który podejmowali, mógł oznaczać nie tylko ich życie, ale także życie tysięcy innych ludzi. Jeśli uda im się dotrzeć do sedna sprawy, jeśli uda im się ujawnić plany organizacji, może będą w stanie zmienić świat. Ale jeśli nie… jeśli się pomylą, nie przeżyją, by opowiedzieć o tym. „To nie jest tylko walka o nas,” powiedziała, patrząc w oczy Hyuna. „To walka o wszystkich, którzy są pod wpływem tej organizacji. Musimy to skończyć. Musimy wygrać.” Hyun skinął głową, choć w jego oczach widać było niepokój. „Nie wiem, czy jesteśmy w stanie to zrobić. Ale jeśli mamy szansę… to zrobimy wszystko, żeby ją wykorzystać.” Zaraz po tym, jak opuścili kawiarnię, Lisa poczuła, jak świat wokół nich staje się bardziej nieprzewidywalny. Każdy krok w ich stronę mógł oznaczać pułapkę. W końcu to organizacja miała oczy wszędzie. Czuła to na własnej skórze. „Zrobię to dla ciebie, Hyun,” powiedziała, patrząc na niego z determinacją. „Nieważne, co się stanie. Razem damy radę.” Hyun zbliżył się do niej, chociaż w jego oczach wciąż było mnóstwo wątpliwości. „Liso, nie wiem, co się stanie. Ale jedno jest pewne — nie odpuszczę ci.” I tak, nieco ostrożniej, nieco bardziej świadomi niebezpieczeństw, które stawiały przed nimi kolejne dni, ruszyli w stronę ich kolejnego celu. Świat wciąż był ich wrogiem, ale teraz mieli nadzieję, że mogą coś zmienić. Że mają szansę na coś większego niż tylko ucieczkę.

Rozdział 9

Zdrada w cieniu

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 23.63 16
drukowana A5
za 39.36