E-book
15.02
drukowana A5
56.53
drukowana A5
Kolorowa
87.48
Usta Boga

Bezpłatny fragment - Usta Boga


5
Objętość:
393 str.
ISBN:
978-83-8221-517-5
E-book
za 15.02
drukowana A5
za 56.53
drukowana A5
Kolorowa
za 87.48

     * * *


Szukaj…

głęboko kop w sobie

i wspinaj się wysoko…

ciężko pojąć tą filozofię

— jak można głęboko kopać

i wysoko się wspinać?


A ja mówię — można

— aby powrócić do Wiecznego Życia…

i powrócisz…

kiedy znajdziesz te Złote Usta

pełne Prawdy

i osiągniesz te złote pręty…

to za ich pomocą przeniesiesz się

do Niebieskiej Krainy…


okrążą twoje miasto

jednak do niego nie wejdą

— i będziesz tam panował

na zawsze….

Wstęp

Książka ta miała wyjść już na Wielkanoc 2020 roku. Niestety wszystkie nasze pomysły, marzenia, dzieła zostały zawieszone. Myślę też, że nie bez przyczyny, tak się stało, że i ja odłożyłam pisanie tej książki. To, co w tej książce jest obecnie, ma zupełnie inną formę, jaką zakładałam uprzednio. Dzięki tej plandemii napłynęło do mnie dużo nowych informacji. Każdego dnia otwierają się inne kanały, które wskazują na inne przejścia, zakwitają inne pąki na moim drzewie, które mówią i przestrzegają o nadchodzącym mega-zwiedzeniu… i jak sobie poradzić z tym wszystkim, w tych ciężkich czasach.


Trudno jest znaleźć na te dzisiejsze dziwne czasy jakąkolwiek podpowiedź czy naukę. Mamy różnych ludzi, o różnych poglądach, wierzeniach, religiach i innych uwarunkowaniach, które podzieliły rasę ludzką i coraz mocniej to widać, że nieustannie dzieli się nas na dwie części. Takiego globalnego wydarzenia świat jeszcze nie widział… cała ludzkość, niemal jednego dnia została zniewolona… uderzył w nas wirus (?).


Tylko tak naprawdę, jak ten wirus ma na imię? To zależy, kto o nim mówi. Czy głos ludzi połączonych wspólnymi sercami, czy ciemne mass media, które zawładnęły naszymi umysłami? Nie będę tu politykowała na temat nowego porządku świata, ja tylko biorę Biblię do ręki, czytam i rozglądam się po świecie… i tak sobie myślę, a może to inny wirus w nas się odzywa… wirus Boga, albo jeszcze inaczej, geny Boga. Promieniuje w nas już inne życie, błyszczy innym światłem, pokazuje nasze nowe ludzkie wcielenie… niestety, ktoś strasznie się boi tego naszego światła.


Od dawna przekazuję wiedzę na ten temat — Złoty Wiek… i że coś niedobrego w nas uderzy i nie będzie ludziom łatwo. Ale pokazuję jeszcze inną stronę medalu, mistycyzm człowieka i staram się wypełnić naszą pustkę w sercu, która często daje znać o sobie… tą naszą duchową stronę, ścieżkę do Boga, naszego Jedynego Stwórcy. Cały czas zdaję sobie sprawę, że czekają nas w bliskiej przyszłości bardzo trudne wydarzenia… kiedy Bóg dotyka nas swoim palcem, musimy wiedzieć, że czeka nas wielka walka o swoje być albo nie być. Dlatego walczę piórem o naszą wyższą świadomość, aby nas nie uwiódł w ciemne mroki nasz wróg. Im bardziej zagłębiamy się w swoją prawdziwą duchowość, tym bardziej zakotwiczamy się na tej drodze, przebudowujemy naszą osobowość na boskiego człowieka, w którym mieszka Prawda i prawdziwy sens życia. A w dzisiejszym świecie widzimy wyraźnie dwa łącza, po których idą ludzie; i jedne ścieżki idą do światła, a drugie najwyraźniej pchają ludzi w czarną dziurę… na ich własną udrękę.


Ta książka nie jest przeznaczona dla wszystkich ludzi. Wiedza, którą tu zamieściłam, może być trudna dla ogółu, ale kto chce to ją rozwikła i zrozumie… ponieważ ta wiedza nie jest nowa, jest stara jak świat, tak jak sam człowiek, tylko ktoś ją przed nami sprytnie ukrył. Onego czasu sama do tej wiedzy dochodziłam i sama ją zdobyłam, bez żadnego ziemskiego nauczyciela. To tak, jak kiedyś mówił Jezus Chrystus: >>Wiedza, którą ja wam głoszę nie jest ode mnie, jest stara, ja ją tylko przekazuję światu<<.


Książka jest też dla odważnych i miłujących prawdę, kto ma jeszcze zasłony na oczach i maskę zniewolenia na buzi, ten temat może być dla niego niezwykle trudny. Obecnie szatan, czy jak ten twór, tak naprawdę się nazywa, rzucił na świat wielkie zwiedzenie, jakiego w naszych długich dziejach ludzkości jeszcze nie było. Wycelowane jest w Dzieci Boga. I pisze o tym Biblia: „A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości”. (Tes. 2:9—12)


Toteż musimy dobrze zrozumieć, czym są dla nas czasy końca… dla nas, znaczy Dzieci Boga, naszego Stwórcy. Są one zapowiedzią naszej pięknej przyszłości, to jest także klucz do zrozumienia nas samych i tego, co tak naprawdę dzieje się na naszej Ziemi.


Musimy również poznać prawdę o nas samych:

— Kim naprawdę jest człowiek i co w nim drzemie?


A drzemie Wielka Moc, którą nie tak łatwo zniszczyć… można tylko na jakiś czas powstrzymać, a ta z chronologiczną ciągłością będzie się ponownie odradzać… tak jak mały delikatny mlecz potrafi przebić beton i na wiosnę ponownie wznosi się ku słońcu. Tak i my ludzie, musimy tylko uwierzyć w tą swoją niezwykłą moc, w tą wielką własną magię i bliżej poznać jej tajniki.


Rok 2020 — zrywamy swoje pieczęcie, robimy niezwykłe odsłony… odsłaniamy stare mądre prawdy, demaskujemy kłamstwa. „Objawienie”, „odsłona” to nic innego jak Apokalipsa, a my uwolnieni wychodzimy zza tych zasłon, niemych maseczek… w które próbuje się nas dzisiaj ubierać, ponieważ ktoś widzi, że spadają nasze niewolnicze kajdany… i dojrzewa nasze ziarno pełne prawdy… i sypią się z nas złote łuski… i odradzamy się jako Panowie tej Ziemi. Bóg-Ojciec ma wobec nas zupełnie inne plany, niż te, w które chce nas ubrać król fałszu, który włada obecnie tym światem. W czerwcu 2001 roku miałam niesamowity sen z Bogiem, od lat dobrze znany moim czytelnikom… Bóg wyprowadził mnie w wielki łan pszenicy. Ziarna pszenicy były bardzo dojrzałe i dorodne. Nad tym polem królowały jakieś okrutne straszydła, byłam na nie oburzona, potwornie zniszczyli tą piękną pszenicę. A ja miałam te kłosy zebrać, lecz to pole było potężne… zapytałam:

— jakże ja mam to zrobić…

— widzisz Boże, jestem krucha i słaba, nie dam rady. Bóg nie wyjaśniał, nic nie obiecywał, a jeszcze podesłał mi na to pole potężny drewniany krzyż, który górował nad wszystkim… postawił go przede mną i znikł. Przebudziłam się i płakałam. Jeszcze wówczas nie wiedziałam:

— co ten krzyż znaczy? Jaki to potężny symbol i antena, która zabezpieczy tych, którzy go rozszyfrują. 20 lat temu i ja dużo nie rozumiałam, roniłam tylko łzy.

— Boże, co to ma znaczyć, czego Ty ode mnie chcesz?

Dzisiaj już wiem. Uczynił mnie swoim żniwiarzem…. lecz nie dał do ręki sierpa tylko pióro.


Teraz jest czas, kiedy demaskujemy króla tyranii i fałszu… i stąd to zamieszanie. Ale z tego, co widzimy, jest nas dużo, tych Dzieci Bożych, którzy nie zgadzają się na jego rządy. Jednak nie do wszystkich jeszcze to dotarło. Nie wszyscy zrozumieli, o co toczy się ten bój… i dla większości ta prawda pozostanie nieznana, ponieważ póki co, wolą rządy króla fałszu. Ale Bóg-Stwórca broni naszego honoru i naszych praw… i tak zabierze, to co jego. Mamy wielkich obrońców i pomogą nam rozerwać te kajdany… nie jesteśmy sami…


Kto jest większy, jak Bóg-Ojciec i nasza Pra-Matka!? A my dzieci Boga zniszczymy to czarne, które nazwało się białym i znajdziemy szczelinę z tej otchłani, wyjdziemy na wolność…


…jednak Bóg pozostawił nam wolny wybór…


…toteż pamiętajcie,

— aby was nikt nie zwiódł.


Namaste


Vancouver

12 Aug. 2020

CZĘŚĆ PIERWSZA
Kwiat dwoistości

Nasze umysły i ciało nie zmieniły się zbyt bardzo przez ostatnie tysiące lat. Ciało i świadomość człowieka są ze sobą powiązane i aby człowiek zaistniał na tej Ziemi, jako człowiek, oba te elementy są człowiekowi potrzebne. Ludzki mózg jest potężnym i niepowtarzalnym cudem natury. Podobnie jest z całym ciałem. Samo nasze myślenie, zwane świadomością, to główny nasz tunel przenoszący nas do innego wymiaru. Pozwala nam realizować się w strefie materialnej i nadal realizować ducha w strefie niematerialnej. Na Ziemi rozwijamy wyższe cele i osiągamy ten ostateczny, który połączy nas w Jedność. Wrócimy do swojego Domu. Dzisiaj jesteśmy daleko od swoich korzeni, produkujemy ujemną energię w postaci stresów, obaw, zazdrości, gniewu, nienawiści, wojen… całkowicie uzależniliśmy się od rzeczy materialnych. A jeszcze jakbyśmy byli za mało ubodzy w nasze prawdziwe dziedzictwo pragniemy stworzyć sobie sztuczną inteligencję, aby oderwać naszą duszę od logicznego myślenia. Kiedy ludzie pozwolą sobie to zrobić, niczym nie będą się różnić od zwierząt. W chwili kiedy maszyny przekroczą granicę ludzkiej inteligencji, ludzkość na długo może zapomnieć o oświeceniu. Człowiekowi będzie trudno odblokować tajne przejście w wewnętrzny wymiar. Aby wyjść poza normalne granice człowieczeństwa, zostać oświeconym trzeba wyjść poza konwencjonalne granice myślenia. Stworzyć sieć powiązanych ze sobą rzeczywistości… a to już jest skomplikowany związek między ludzkim mózgiem i duszą człowieka. To dusza jest naszą ostateczną rzeczywistością i trzeba po nią sięgnąć w inny wymiar naszego istnienia.


To, że Wszechświat jest pojedynczym połączonym bytem, to już nie tajemnica, to jest nasza rzeczywistość. Wszyscy jesteśmy stworzeni przez Boga, czyli innymi słowy — Kosmiczną Świadomość i jesteśmy Jednym. Nie ma granic między nami ludźmi i Naturą a twórczy kosmos ciągle tworzy, a my musimy rozpoznać Stwórcę w sobie. Kosmos nie ma granic, jesteśmy stworzeni z tej samej esencji — nieskończonego ciała Boga… i mamy w sobie ten impuls wmontowany w nas, który wcześniej czy później rozpoznaje Prawdy o sobie samym i podążamy za nim, jak pies za swoim węchem i odnajdujemy siebie. Wówczas niszczymy wszystkie swoje blokady, które do tej pory utrudniały nam to, i nieważne, jakie ponosimy koszty.


Człowiek posiada w sobie potężną ilość informacji, zakodowane są w każdej komórce jego ciała, a zakres tych informacji nigdy nie będzie wyrażony w słowach. W nas głęboko ukryta jest wiedza i mądrość… i można z tego korzystać do woli… trzeba tylko te własne wymiary otworzyć… tą świadomość, która żyje w nas, otacza nas, manifestuje się w nas i obserwuje nas intensywnie, niezależnie od tego, czy nazwiecie to Kosmiczną Świadomością, czy Bogiem.


A my ludzie, mamy Naturalne Prawa, które są kluczami do zrozumienia życia nas ludzi i Wszechświata. Kosmiczne Prawa, to wszystkie te filary mądrości, wiedzy, religii i całe filozofie życia codziennego, dzięki którym możemy wspinać się po naszych niciach życia do „góry”. I nie ma tu znaczenia, jak nazwiecie swojego Boga, który was stworzył i żywi własną energią, mówimy o tej samej świadomości, którego dzieckiem i my jesteśmy… przez co sięgamy jeszcze głębiej do Prawdziwej Jaźni, aż w końcu odkrywamy, że nasze ciało fizyczne jest tylko pojazdem dla naszej duszy, która z kolei jest tylko obserwatorem, przedłużeniem Prawdziwej Jaźni. Tak więc — jesteśmy Jednym. Mówią również o tym prawa fizyki. Fizycy od dawna zdawali sobie z tego sprawę, tak jak i mistycy, których umysły są w jedności z innymi świadomościami (duszami), znają te prawdy, chociaż im brakuje ziemskiej edukacji. Poprzez zaglądanie do własnego wnętrza, idąc za głosem intuicji, jak pies za swoim węchem. Doświadczają czegoś więcej i odkrywają Prawdy.


Dzisiaj już wiemy, że energia tworzy się w cząstki i fale. Oba te elementy potrafią także, działać równocześnie jako Jedność; poprzez nasze myśli i emocje wytwarzają się nowe impulsy, które poprzez nas wędrują na zewnątrz i tworzą takie pola, jakie są przez nas nasycane. Toteż jest takie ważne, aby kontrolować własne myśli, emocje, ponieważ jesteśmy generatorami, tworzymy jakieś pola wpływu… i jakie stworzymy, w takich się zanurzymy i będziemy pod ich wpływem, podobnie nasze środowisko sąsiadujące z nami. W dodatku przyciągamy do siebie podobne energie i wspólnie się w nich kąpiemy… a są to pola, tak pozytywnej energii, jak i negatywnej. Im więcej jakiejś energii produkujemy, tym więcej takiej samej otrzymujemy… i albo siebie wzmacniamy pozytywną energią: miłości, współczucia, pomocy, uzdrowienia, oczyszczenia… albo sami siebie wyłączamy z życia, poprzez energię: strachu, paniki, nienawiści. Wraca do nas to, co wysyłamy na zewnątrz. Wysyłając pozytywne energie, zyskujemy, otrzymujemy dary… wysyłając negatywne: tracimy, spadają na nas nieszczęścia. Sami tworzymy sobie elektromagnetyczne pola, na ile sami sobie pozwalamy. Taka jest natura energii i Świadomości Boga. To my tworzymy te niewidzialne filary energii, które wpływają na nasze życie i trudno tu mieć pretensje do Boga. To nasz układ nerwowy jest tym przekaźnikiem i odbiornikiem, który tworzy naszą świadomość i wpływa na świat i Wszechświat. Toteż w wiele rzeczy nie pozwólmy się wmanewrować, nie bądźmy tą owcą w pędzie, która tylko goni na oślep przed siebie, na złamanie karku. Nasze myślenie, nawet to najdrobniejsze może mieć dalekosiężne wpływy, od nas samych po całe narody. Nigdy nie wiemy, kiedy przeważymy tą niekorzystną dla nas szalkę na wadze naszego życia… kiedy nam energia wynagrodzi, a kiedy nas ustawi na niedogodnej dla nas pozycji. W ten sposób czasami od małej cząsteczki zaczynają się wielkie rzeczy, tak w prawo, jak i w lewo. Właśnie taka mała cząsteczka może w swoim czasie wytworzyć taką potężną falę… albo ją osłabić. A wszystko zależy jaką falę utworzą grupowe umysły i jakie indywidualne cząsteczki staną im na drodze… czy zostanie przekroczony dany próg, w którym dane zjawisko objawi się, albo zabraknie mu mocy i zostanie rozproszone, nie przekroczy progu masy krytycznej. Podobnie jest w naszej transformacji, niby coś bardzo banalne a może okazać się ważne, może być tym kamieniem wrzuconym w wodę jeziora, i nigdy nie wiemy, jaką to otworzy falę w nas, jaką wniesie wiedzę, mądrość, czy obdarzy w inną informację. Jesteśmy niesamowitą biblioteką, w której jest bez liku różnych książek o różnych tytułach.


Kiedy w roku 2000 taka fala uderzyła we mnie, doświadczyłam na własnej skórze, ile informacji nagle wpadło w moją świadomość. To było istne tsunami przeróżnej wiedzy… a ja nie miałam pojęcia, skąd to pochodzi i co z tym z robić? Długie tygodnie „jechały” przeze mnie wszystkie informacje, poprzez kręgosłup do mózgu a ja czytałam je na swoim czole… i z podziwu wyjść nie mogłam, ileż tego przeleciało przez mój umysł. Takiej wiedzy człowiek nie jest w stanie zdobyć przez jedno życie w ziemskich szkołach… ani jej przekazać. W listopadzie roku 2000 uznałam to za awarię własnego mózgu, a ja już korzystałam z zasobów własnej biblioteki, moje ciało i umysł jednoczyły się, korzystały z tajnych przejść i stąd mogę wyciągnąć wnioski, skąd starożytni tak dużo wiedzieli o Wszechświecie i nas samych. Łączyli astrologię z medycyną, a nawet z naszym życiem i jego celem. Znali naukę o energii i polach energetycznych, systemie czakr, sieci meridian, Energii Kundalini i innych zjawiskach. Pojedynczy człowiek jest przedłużeniem twórczego Wszechświata… toteż aby poznać Boga, wprzódy musimy poznać siebie, połączyć wszystkie te nici, które biegną w naszym ciele i umyśle. Jesteśmy stworzeni na Jego podobieństwo, ale niestety nasza wiedza jest proporcjonalna do stanu świadomości, na ile te wymiary zdołaliśmy w sobie otworzyć. Człowiek zdobędzie więcej, kiedy się przebudzi, inaczej będzie się identyfikował ze światem swojej rzeczywistości. Czym jest w życiu bardziej śpiący, nieprzytomny, tym będzie tworzył więcej nieprzytomnych rzeczy. Nieprzytomny człowiek nie wie, co tak naprawdę się z nim dzieje?


Nie wystarczą tu jego manewry w stylu: marzenia, medytacje, modlitwy, w dodatku pod grupowym przywództwem… to rodzaj nowego więzienia, z tym samym punktem widzenia i myślenia… a tu potrzebny jest unikalny punkt widzenia, który będzie ważny dla danej osoby, wiedza jemu potrzebna, tu wygrywają indywidualiści, a nie posłuszne owce prowadzone na cudze pastwiska. I tak wygrywa ta, która oddala się od stada. Ta, która odpowiednio faluje między yin i yang, tak aby jej tożsamość nie została naruszona. Człowiek to kwiat dwoistości i jak się jego dusza wypoleruje, to się rozszerzymy albo skurczymy. I trzeba wiedzieć, że na tym świecie, nie ma zbyt dużo tych, z nierdzewnej stali, większość jest zbyt mocno zardzewiałych… toteż mają dużo roboty z własną polerką. A tu trzeba jeszcze szukać tajnych wrót.

Otwarte wrota


A serce me szepcze

i zawiesza te słowa

na wietrze

i dusza gotowa

przyjąć na siebie

kobierzec światła

utkany ze śpiewu cykad

wyhaftowany

promieniem słońca

jak złotą nicią.


— Jam odkrywca Ziemi

tańczący kwiat słońca

pachnący lawendą, miłości rządna

otwieram ogrody Boga…


— Jam utworzona z iskierki ognia

z grzmotu fioletu oderwana

od wielkiej burzy

— Jedności.


— Zbiegłam po schodach

kryształowej piramidy

aby ukazać rzeczywistość

— klarowną jak woda.


— I drży ciało moje

szczęśliwość do serca wnika

przemieniona w ułamku sekundy

…rękoma Boga

— poprzez chrzest ognia.


Siła wielkiej burzy

ogień roznieca

w mojej duszy

…i płonę.


Fioletowy płomień

toruje mi drogę

czas powrotu

…pod górę po piramidy

schodach

— w świetle błyskawicy.


— I ciało drży

tańczą spirale gwiazd

tęsknota mojego serca

prowadzi do źródeł prawdy…


straszne i piękne języki ognia

— to Bóg odrywa ducha

od ciężkiej materii

otępia zmysły

…i serce się tłucze

w dymie kadzidła jaśminu.


— I te słowa… skądś płyną

pójdź do mnie… ma miła

dam ci kawałek szafiru

ozdobię twoje ramiona

w królewską purpurę.


Błogosławiona

to dusza, która tańczy dla światła

dociera do niej Boska mądrość

rozpuszcza granice w zwierciadle czasu.


Łączą się żywioły

strumień jutrzenki

wskazuje drogę

…w kielichu słodkiej ambrozji

maczam usta swoje.


Złote kolumny

wibrują w przestrzeni

— ostatnie pytanie

…odpowiedź… znajduję…

kurtyna spadła.


— Jam dziecię Światła

kwiat cudownej ekstazy

— a iskra… to przygasa

to w płomień się rozpala

…lecz nie gaśnie.


Boska magia

nieskończoność

— Jam dziecię Boga

…otwarte

i zamknięte wrota.


(Rok 2006)

CZĘŚĆ DRUGA
Tęczowy most

Rozdział 1
Most pełen światła

Człowiek i jego wymiary… jego świadomość, która się przekształca i rozszerza, dotyka świata materialnego i smakuje czegoś, co jest zanurzone w niematerialnym świecie. Kiedy w świecie materialnym człowiek kocha bezwarunkowo, to staje się rosnącym światłem, które nie tylko kocha, także uzdrawia i budzi się w nim boska świadomość.


Nasze czakry są stymulowane przez duchowe światło. Uzdrawiające światło płynie z nich do aury, która się rozszerza. Światłem poszerzone nasze ciało, szczególnie układ energetyczny pozwala naszemu Duchowi wejść do naszego ciała i stymuluje rozwój własnej duszy. To połączenie — Wyższa Jaźń i dusza człowieka buduje między nami kanał światła. Ten most staje się żywy i przenosi do naszego ciała wyższą energię, które nie tylko łączą Ducha z naszą duszą i umysłem… budzi ludzkie ciało, odżywia i poprzez układ energetyczny (system czakr, meridian, wzdłuż kręgosłupa) podniesiona jest nasza świadomość. Od tej chwili niesie nas życie, boski promień. Nie jest to łatwy czas, ten żywy boski promień rozpoczyna proces oczyszczania i usuwa wszystkie nierozwiązane problemy, nie tylko z jednego życia.


Wiele z tych problemów nie może być szybko przetworzona, nasz układ nerwowy bywa jeszcze niegotowy na dużą ilość przeróbek, aby nasze przestrzenie stały się bardziej przestronne… aby pomieścić większe ilości światła, które coraz bardziej rozrasta się poza fizycznym wymiarem. To w takiej pozycji człowiek otwiera się na nową świadomość… tu dopatrzy się wielu zmian, zagłębia się mocniej we własną duszę, to jest czas, kiedy poznajemy samego siebie. Nasze przesłanie otrzymujemy od Ducha przez most, w który zainwestowaliśmy naszą bezwarunkową miłość i pokój, chociaż na początku tej drogi wszystko wygląda dramatycznie. Nasze światło oślepia nam oczy, nic nie widać, lecz tak to jest, kiedy przechodzimy z jednej rzeczywistości w drugą.


Jak ma być, kiedy nasza Ziemia idzie ku Wniebowstąpieniu?


Czyli człowiek wtacza się na Tęczowy Most pełen światła, rozłożony między wymiarami, wzmocniony 7 promieniami, które tworzą na niebie tęczę, która ma głębsze mistyczne znaczenie, niż tylko zjawisko fizyczne…


„Potem rzekł Bóg: to będzie znakiem przymierza, które Ja ustanawiam między mną a między wami i między każdą istotą żyjącą, która jest w wami po wieczne czasy; łuk mój kładę na obłoku, aby był znakiem przymierza między mną a Ziemią.” (1 K. Moj. 9, 12—13)


Tęczowy most, znany także jako Antahkarana przenosi człowieka do świadomości jednościowej. Reprezentuje stan świadomości osoby, która jest nim połączona z prawdziwą rodziną światła, czyli sama jest już mocno zanurzona w wyższej świadomości.


To jest osoba, która niczym Jezus może powiedzieć o sobie: „Ja i mój Ojciec jesteśmy jednym”…


W każdej chwili może się dostroić w najwyższym punkcie Światła i Świadomości. Lecz umysł ludzki musi stać się narzędziem, w którym występuje święta alchemia — harmonia z radykalnie różnymi strefami świadomości, w której jeszcze bardziej rozszerzamy stan świadomości jednościowej. Znikają bardziej ograniczone wersje świadomości, które według świętej alchemii są krystalizowane w świetlistym ciele. Nie odbywa się to wszystko łatwo i sprawnie, to jest bitwa i obejmuje sprzeciw i konflikt, ponieważ takie są prawa energetyczne — dwoistości energii.

To jest bitwa pod Arjuną…

to jest bitwa pod Armagedonem…

i jak to się dzieje, że dwie wielkie religie (hinduizm, chrześcijaństwo), opisują podobnie to zjawisko, a my ludzie z podniesioną świadomością, musimy sobie uświadomić naszą rzeczywistość po obu stronach tego mostu. Kiedy człowiek to rozpozna wychodzi z konfliktu, staje się obserwatorem i popycha informacje w kierunku innych, którzy budują swój tęczowy most w świadomości jedności. Może tylko przepchnąć daną wiadomość, ale to budujący siebie człowiek, może wziąć ten budulec do ręki… albo może go odrzucić… lecz most musi zbudować sam. A wówczas Bóg bierze ster w swoje ręce… Polinezyjczycy mówią:


„Bóg Oro naprawił tęczę w niebiosach…

tworzył swoją drogę do Ziemi — każdego wieczoru

zstąpił na tęczy i następnego ranka

wracał tą drogą do Nieba.”


— Czyli Bóg w człowieku, Boska Iskra związana z każdą duszą, schodzi na Ziemię w ciemności i wznosi się z powrotem do Nieba w świetle. Ta polinezyjska legenda to piękny symbol jedności Boga i człowieka.


Kiedy człowiek nurkuje w ciemności, tą samą drogą Bóg schodzi po niego i przywraca go do Boskiego Królestwa. Schodzi w ciemności z 8 Nieba i nikt nie wie, kiedy wychodzi ze swojego Królestwa i kiedy do niego wraca, ponieważ to Królestwo również jest ukryte w ciemności. Nikt nie wie, w jakim celu schodzi i komu służy… ale każdy rodzaj Aktu dokonanego przez Ducha Świętego, zmienia Wszechświat i człowieka świadomość.


Tęczowy most lub Antahkarana istnieje w celu połączenia świata doczesnego z duchowym. Istnieją 3 kanały: 2 nici życia lub związek między naszą duchową i fizyczną istotą i nasza Boska Natura.


Nić świadomości łączy duszę z umysłem, i nić twórcza, która jest duchową osią na zewnątrz codziennego życia, te dwie nici są niczym szyny duchowej drabiny a twórcza nić niczym szczeble tych szyn, szczeble łączą niezależne, szyny i wszystko funkcjonuje jako całość.


Jeśli wszystko funkcjonuje prawidłowo, znosimy dla ludzkości Boską Prawdę zgodnie z Planem Boga. Kiedy tęczowy most przesyła na Ziemię główne przykazania — aby kochać Boga i ludzkość na świecie, ludziom wiedzie się dobrze. Żyją w miłości i pokoju. Lecz kiedy ten most jest uszkodzony, człowiek nie ma dobrego połączenia z Bogiem. I to Bóg musi nurkować po niego na Ziemię, za pomocą swoich narzędzi i wysłanników światła… albo osobiście, kiedy ten zbyt mocno zanurzy się w ciemności.


Sama nazwa Antahkarana oznacza:

— Antar — między

— karana — struna.


Pełna nazwa Antahkarana, która jest zawieszona nad człowiekiem, sugeruje, że jest on marionetką, która jest narzędziem duchowym posiadającym wiedzę, sumienie i świadomość tego, co robi. Tą osobę prowadzi 7 kolorów — promieni uniwersalnych energii, którymi włada na wiecznej ścieżce życia. Poprzez ten most ostatecznie łączy się i tworzy związek ze wszystkimi strefami życia planetarnego. Niczym pająk buduje swoją sieć i wyplata na nowo 2 światy: fizyczny i duchowy. I tu warto sobie przypomnieć wyższe nauki duchowe. My ludzie nie tylko musimy wkraczać na ścieżkę duchową, my mamy sami stać się — ścieżką duchową. Mamy tworzyć głębokie widzenie na nas samych i nasze wzajemne powiązania wszystkiego, co nas otacza.


Nasz proces ewolucyjny nie zaistnieje, dopóki nie zadziałają na nasze ciało promienie kosmiczne… światło 7 różnych fal częstotliwości (czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo, fioletowy) — widmo światła białego. Każda wibrująca fala koloru tęczy odpowiada za rosnący poziom świadomości.


Kolor czerwony jest najbardziej materialny a kolor fioletowy najbardziej wzniosły. Kiedy nasza świadomość budzi się, wchodzimy coraz wyżej na tą drabinę duchową, zwaną Antahkaraną, dźwigamy się do góry, zaczynając od niskich częstotliwości i przesuwając się do kolejnych aż do samej góry spektrum kolorów. To na tej drodze wychodzi po nas z góry „ktoś”, kto pokazuje nam tą drogę, woła nas — „pójdź do mnie”. Kiedy człowiek usłyszy te słowa, musi wiedzieć, że coś wielkiego się w nim wydarzy… i musi wiedzieć, że to „coś” się wydarzy i nie koniecznie będzie na tej Ziemi czymś pięknym. Oczywiście kolor czerwony wibruje najbardziej nisko…. fioletowy jest już wysoką częstotliwością energii, która cechuje wzniesioną duchowo osobę. Szczebel po szczeblu swojej drabiny zbliża się do tęczowego mostu. Powoli szykuje się do Wniebowstąpienia w 5 wymiar duchowej rzeczywistości.


Rok 2020, nadchodzi czas wielkiego wykorzeniania wszystkiego, co zasłania człowiekowi drogę wejścia na ten tęczowy most. Kiedy będzie gotowy, Duch Święty przeprowadzi go bez problemów na drugi brzeg. Jeśli nie wykorzeni swoich suchych drzew, będzie wracał na stare miejsce… chociaż widzi, jak Bóg stoi w jednym miejscu z wyciągniętą ręką, aby go przeprowadzić, a słowa — „przyjdź do Mnie” są dla niego zaproszeniem.


To jest najważniejsze zaproszenie, jakie człowiek może otrzymać. Musimy pamiętać, Jezus Chrystus jest tą drogą, a zarazem przewodnikiem i ważne jest, by człowiek przyjął Jego zaproszenie. Jeśli Go przyjmuje będzie miał objawione 3 prawdy, dzięki nim dokona się w nim przemiana serca. Nasze serce nagle zmienia się… od tej pory człowiek jest na służbie.


„Przyjdź do mnie” to ciężka praca, odpoczynek będzie po jej wykonaniu, to ciężki krzyż, który trzeba podźwigać. W roku 2001 zostałam wyprowadzona przez Boga — Stwórcę na potężne pole pszenicy… tam miało być moje Niebo, wprzódy jednak, miałam zebrać tą pszenicę, której końca nie było widać.… a ja zderzyłam się tam z wielkim drewnianym krzyżem, Dopiero po kilkunastu latach, dostałam odpowiedź na ten sen, zostało mi odsłonięte, co on naprawdę znaczył — kiedy ta moja praca nad pszenicą dobiegała końca, kiedy zaczęłam znosić pierwsze plony do spichlerza, wówczas dowiedziałam się — dla kogo pracowałam, ale do tej pory jeszcze nie wiem — jaką zapłatę za to otrzymam? Mam tylko obiecane to Niebo, którego w tym śnie nie mogłam ujrzeć.


Jako ludzie potrzebujemy dużej ilości wcieleń, aby przejść przez wszystkie fale tęczy i wcale to nie znaczy, że nasze ciało jest gotowe na to przejście. Potrzebuje wielu wcieleń w różnych ciałach, aby wszystkie 7 kolorów tęczy zjednoczyć. Spiąć te 7 fal częstotliwości za pomocą 8 promienia Alfy i Omegi w kolorze magenty. Dopiero na tym etapie przemieniamy się w tęczowe ciało.

Rozdział 2
Gwiazda duszy — twórca marzeń

Ponad 30 lat trwały eksperymenty, zanim wyłoniono 8 kolor tęczy: magentę — ciemny róż (połączenie czerwieni z fioletem), który tworzy świetliste koło, zawiera w sobie także białe światło. Automatycznie świat energii odkrył tajemnicę 8 czakry — Gwiazdy Duszy, która jest już poza ciałem fizycznym człowieka, nad jego głową. Właśnie w tym miejscu znajduje się nasz „niebieski nadruk” czy jak kto woli — „Rekord Akashy”. Połączenie z tą czakrą ujawnia nam powód wcielenia, a następnie wspiera naszą energię, aby ją urzeczywistnić. Jeśli w aurze człowieka występuje magenta należy wiedzieć — w tej osobie już nie istnieje dwoistość. Ta osoba jest już prawdziwa, otworzyła w sobie duży potencjał i podejmuje świadome decyzje i wysiłki.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.02
drukowana A5
za 56.53
drukowana A5
Kolorowa
za 87.48