E-book
15.75
drukowana A5
32.5
Uśmiech depresji

Bezpłatny fragment - Uśmiech depresji

Słowa o bólu, hejcie, lękach, samotności

Objętość:
77 str.
ISBN:
978-83-8467-922-7
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 32.5

Uśmiech depresji

Mijasz codziennie ludzi z uśmiechami na twarzy.

On musi kochać życie, i cały czas marzy.

Widzisz go w tej udawanej swojej wersji.

Jutro go zabierze stąd, pieprzony uśmiech depresji.

Na zewnątrz niby spoko, normalny w sumie gość.

Ale w środku jest wojna, która powoduje że ma wszystkiego dość.

Nie widzisz tego, bo dobrze to jest ukrywane.

A jego łzy zaraz będą przez świat zapomniane.

Pozór który stwarza, jest często nie do rozpoznania.

Bo tym uśmiechem, dobrze swój ból zasłania.

Na twarzy ten sposób uśmiech, czasem nie znany

Ten, co ma nas zmylić, ukryć jego rany.

Oczy błyszczące, żart rzucony w tłum

Nikt nie dostrzega jego wewnętrznych burz.

Krok pewny, postawa wyprostowana.

A tragedia już w głowie zaplanowana.

A w środku krzyk, co nie ma głosu.

Na życie już dawno zgubił sposób.

Ciężar na piersi, strach przed losem.

Śmierć niestety ostrzy już kose.

Energia znika, jak piasek w dłoni

Choć na zewnątrz niby ok, to wciąż pozór tu pozór goni.


To ten uśmiech depresji, najtrudniejszy z trików.

Malowana radość na tle cichych krzyków.

To uśmiech depresji, psychika tak krucha.

Pod którą dusza po cichu szlocha i zabija do walki ducha.

Nikt nie wie, ile kosztuje ten gest.

Ile sił potrzeba, by przetrwać kolejny test.

Każdego ranka ta sama walka, gubi kroki jak tancerz.

By wstać, ubrać się, przywdziać ten pancerz.


Pokazać światu, że wszystko w porządku.

Choć w sercu pustka, nie zacznie od początku.

I ta samotność, nawet wśród ludzi.

Bo nikt nie widzi, jak bardzo się trudzi.

Ten lęk paraliżuje, strach przed odrzuceniem.

Że nikt nie zrozumie, że zostanie sam z swoim cierpieniem.

Więc uśmiech wraca, jak wierny kompan

Choć coraz ciężej jest go utrzymać, brzmi jak spontan.

Może kiedyś słońce przebije te czarne chmury.

Może kiedyś znikną te wewnętrzne mury.

Na razie jednak pozostaje tylko on.

Ten smutny uśmiech, jak ostatni bastion.

Obrona przed światem, co nie chce słuchać.

Obrona przed sobą, by całkiem nie upaść.

Na końcu i tak nie ma go już na lekcji.

Zabrał go stąd ten pieprzony uśmiech depresji.


To ten uśmiech depresji, najtrudniejszy z trików.

Malowana radość na tle cichych krzyków.

To uśmiech depresji, psychika tak krucha.

Pod którą dusza po cichu szlocha i zabija do walki ducha.

Nikt nie wie, ile kosztuje ten gest.

Ile sił potrzeba, by przetrwać kolejny test.

Każdego ranka ta sama walka, gubi kroki jak tancerz.

By wstać, ubrać się, przywdziać ten pancerz.

Płacz samobójcy

Świat za szybą deszczem dziś płacze.

Ja dla świata nic już nie znacze.

Łzy spływają, jak moje myśli.

Nic fajnego już mi się nie przyśni.

Cisza dzwoni w uszach głośniej.

Kiedyś bardzo kochałem wiosnę.

Wszystkie krzyki świata, w sobie tłumiłem.

Chyba przegrałem i w siebie zwątpiłem.

List pożegnalny zostawię, tych kilka zdań.

Na sercu pełno nie zagojonych ran.

Jak podsumować życie w tych paru słowach.

Kiedy nic nie czuję serce, nie czuję głowa.

Nikt nie usłyszał mojego na czas wołania.

Ciemność już mój świat zasłania.

Chociaż krzyczałem bezgłośnie każdego dnia.

Odpowiedzi nie było, studnia bez dna.

Czy ktoś zapyta, dlaczego, czy ktoś zrozumie jego ból.

Co tak naprawdę ten chłopak czuł.

Płacz samobójcy jest jak cicha rzeka.

On myśli że nic dobrego go już nie czeka.

Płynie pod maską uśmiechu, w tej zabójczej ciszy.

Płaczu samobójcy nikt jednak nie słyszy.

Aż staje się już za późno, czar życia prysł.

Ten ostatni oddech, ostatnia jego myśl.

Że może jednak był inny sposób, aby usłyszeć go.

Ale ciemność była jednak silniejsza niż on.

Z zewnątrz wszystko wyglądało normalnie.

Był niby szczęśliwy ale nie formalnie.

Trzymaj się, mówili, będzie dobrze.

Potem szli na jego pogrzeb.

Nie widzieli przepaści w nim.

on już nie czuł szczęścia w żadne dni.

Zmęczony walką bez końca, poczekał na zimę.

Z demonami, które znały jego imię

Próbował naprawdę próbował, było mu ciężko.

Utrzymać głowę nad życia powierzchnią

A gdyby ktoś zauważył, i świat się nie pomylił.

Wyciągnął do niego rękę w ostatniej chwili.

Powiedział, Widzę cię, nie jesteś sam.

Nie idź tą drogą, nie patrz już tam.

A gdyby było jedno światło w tunelu.

Pomogło by mu dojść do swojego celu.

Jedno słowo, które przebija mrok.

A tak go już nie ma tutaj kolejny rok.

Płacz samobójcy to niema prośba, ile można bólu znosić.

O ratunek, o który nie potrafią prosić.

Jeśli słyszysz ten płacz w sobie, czujesz że nie masz mocy.

Jeśli stoisz już na krawędzi nocy.

Wiedz, że jest dłoń, która czeka, przyjaźń która nie zginie.

Głos, który woła twoje imię.

Nie musisz kończyć swojej historii, razem będzie łatwiej.

Nie jesteś ciężarem, jesteś dla bliskich światłem.

Maska

Dziś morze łez, kolejna osoba odeszła.

Nie wiemy ile w swoim życiu trudności przeszła.

Odebrali sobie życie, nie chcieli nikogo łaski.

Ludzie z problemami noszą na sobie maski.


Był człowiek co dawno przestał marzyć.

Nikt jego smutku nie widział, bo miał emocji maskę na twarzy.

Za dnia pełen uśmiechu i werwy do życia.

Nie pomyślałby nikt że ma coś do ukrycia.

Gdy przychodziła noc ,i ta maska została zdjęta.

Nie jedna straszna myśl została z głowy wyjęta.

Myśli zabijały go powoli ,noc w noc.

On tracił do życia całą swoją moc.

Rano wstawało, on znów maskę założy.

W nocy z swoimi demonami znów się położy.

Nikt nie był w stanie przewidzieć co mu dolega.

Nie dostrzegł w nim nic niepokojącego żaden kolega.

Codziennie walczył o siebie, było mu ciężko.

Maska spadła, on przegrał z depresją.

Nikt by nie powiedział że sam sobie życie odbierze.

Ona niestety jeńców nie bierze.


Dziś morze łez, kolejna osoba odeszła.

Nie wiemy ile w swoim życiu trudności przeszła.

Odebrali sobie życie, nie chcieli nikogo łaski.

Ludzie z problemami noszą na sobie maski.


Młoda dziewczyna, w zupełnie nowym otoczeniu.

Gdzie przez innych,czuła się jakby nie miała tlenu.

Przeprowadziła się dwa miesiące temu.

Stała się ofiarą internetowych memów.

Ktoś bez namysłu zrobił z niej głupi żart.

Ile w tym świecie w sumie człowiek jest wart.

W szkole miała koszmar ,do domu wchodziła z Maską na twarzy.

Aby nic nie podejrzewali czasami jej starzy.

W pokoju, gdy była sama, do poduszki płakała.

Do szkoły najchętniej by nie wstawała.

Lecz gdy budzik zadzwonił rano z dwa razy.

Wstawała, już mając tą maskę na twarzy.

Uśmiechnięta, lecz nieszczęśliwa wychodziła z domu.

Nikt nie mógł nawet jej pomóc.

Już nie wierzyła ze coś dobrego jeszcze ją spotka.

Na telefonie ostatnia jej fotka.

Wyskakując z okna, maskę wyrzuciła.

Łzy bliskich ,tyle po sobie zostawiła.

Może gdzieś obok ciebie, jest ktoś co maskę ubiera.

Niby się śmieje, lecz mentalnie umiera.

Pogoń za kasą, stres,praca ,kariera.

Między depresją a śmiercią jest cienka bariera.


Dziś morze łez, kolejna osoba odeszła.

Nie wiemy ile w swoim życiu trudności przeszła.

Odebrali sobie życie, nie chcieli nikogo łaski.

Ludzie z problemami noszą na sobie maski.

Jak wiele

Jak wiele musi wycierpieć następne dziecko

Idzie przez piekło które zgotowało mu społeczeństwo

Przecież to tylko mem, przecież to tylko żart.

Idzie na tory i zostawia za sobą cały ten świat.


Kolejny dzień w szkole, to dla niego kolejna walka

Musi mierzyć się z hejtem i dźwigać ten ból na barkach.

Ten korytarz w szkole, to dla niego droga tortur.

Uczucie jakby zabrakło dla niego kawałka tortu.

Wszyscy się śmieją, wszyscy z niego kpią.

Myśli czego oni wszyscy ode mnie chcą..

Jest miły, spokojny ale im to nie pasuje..

Dla nich jest dziwny, bo mówi to co czuje

Mają go za mięczaka, bo przecież facet nie płacze.

Taki to nie daje rady i z okna tylko skacze.

Świat jego malowany jest szarą kredką

Jest dla nich gorszy bo ubiera się w pepko.

Ma za duży nos, na za duże uszy.

Na żaden hejt , człowiek przecież nie zasłużył.

Nikt w nim nie widział bólu i cierpienia.

On tak bardzo chciał dotknąć dziś cienia.

Chciał być niewidzialny, bez odbicia w lustrze

Jego anioł stróż nie zdążył go przed złem ustrzec

I przez tych ludzi, co zbudowali mu ten świat chory.

On dziś poszedł sobie bez nadziei nad tory

Tak poczuł ulgę, tam poczuł ten w włosach wiatr.

Na chwilę tak jakby zatrzymał się świat

Ostatnie co słyszałe to śpiew kosa i hamulców pisk.

Odszedł kolejny chłopak, Dla innych to Nikt.

Z tym cię zostawiam, przyszła na refleksję chwila

Choć Historia wymyślona Jutro może stać się prawdziwa.


Jak wiele musi wycierpieć następne dziecko

Idzie przez piekło które zgotowało mu społeczeństwo

Przecież to tylko mem, przecież to tylko żart.

Idzie na tory i zostawia za sobą cały ten świat.

Cichy płacz

Cichy płacz, pośród czterech ścian

Mimo Krzyku, pozostajesz sam

Wszystko dziś traci znaczenie

Ucichł płacz, skończone przedstawienie


Siedzisz przy oknie ,wzrok wpatrzony w niebo jest.

Myślisz czy życie ,znowu zrobi tobie test.

Daję ci na barki ,ciężar który udźwignąć jest trudno .

Niby się śmiejesz ,lecz w środku ci cholernie smutno.

Płaczesz po cichu ,łzy wtedy są jak zbawienie .

Może zleci jakiś do ciebie anioł tutaj na ziemię .

Nikogo obok nie ma , wszyscy cię tutaj olali.

Prawda jest taka że wszyscy kiedyś zostaniemy sami .

Ukrywasz swój smutek , nie wiesz co dobre a co złe.

Życie stało się ,jakimś szarym ponurym tłem .

Ilu z nas zmaga się z trudem rzeczywistości.

Życie nie ma dla nas litości .

Ma swoje reguły ,ma swoje prawa .

A dla wielu twój cichy płacz ,to tylko twoja sprawa .

Nie chcą pomóc ,w sumie bo po co .

Znowu popłaczesz się , kolejną nocą.

Kolejny ranek przyniesie znów łzy .

Kolejny dzień ,pokaże znów kły .

Mijają lata ,ty się zatracasz .

Wychodzisz z depresji i do niej wracasz .

Przychodzą wtedy ,najgorsze myśli .

I tak nic fajnego już się nie przyśni .

Ostatnio krok, krzesło i lina .

I gdy tylko ona się napina .

Ucichł już twój cichy płacz w sumie .

Tego nigdy nikt i tak nie zrozumie .


Cichy płacz, pośród czterech ścian

Mimo Krzyku, pozostajesz sam

Wszystko dziś traci znaczenie

Ucichł płacz, skończone przedstawienie

Faceci też płaczą

Mamy uczucia, ale w sobie je tłumimy.

Czasem mamy duże ego , chronimy swoje rodziny.

To wszystko często emocjonalnie jest dla nas za dużo.

Też płaczemy, i często jesteśmy w środku burzą.


Też płaczemy jak nikt nas nie widzi.

Wielu swoich łez po prostu się wstydzi.

Musimy być twardzi , nawet jak jest źle.

Takie błędne myślenie wśród nas jest.

Każdy ma prawo okazywać swoje uczucia.

Szukać zrozumienia, rozmowy, współczucia.

Nikt nie jest posągiem, nikt nie jest kamieniem.

Płaczący facet nie jest żadnym zdziwieniem.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 32.5