E-book
39.38
drukowana A5
57.78
Umiłowana

Bezpłatny fragment - Umiłowana


Objętość:
65 str.
ISBN:
978-83-8440-700-4
E-book
za 39.38
drukowana A5
za 57.78

Zanim cokolwiek zrobisz, zanim się poprawisz,

zanim przestaniesz się bać, jesteś umiłowaną córką Boga.


„Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi — i rzeczywiście nimi jesteśmy.”

(1 J 3,1)

WSTĘP

Nie pisałam tej książki jako kobieta, która wszystko już zrozumiała.

Pisałam ją jako kobieta, która się zmęczyła, udowadnianiem, że jest wystarczająca.

Zmęczyła się byciem silną, poprawianiem siebie

w nieskończoność.

Był czas w moim życiu, kiedy wierzyłam w Boga a jednocześnie bałam się, że Go rozczarowuję.

Modliłam się, starałam się, próbowałam być „lepsza”.

W środku było wciąż napięcie, że powinnam,

Ciągłe porównywanie się z innymi kobietami,

bardziej poukładanymi, bardziej duchowymi, bardziej spokojnymi.

W końcu przyszedł moment, w którym już nie miałam siły,

ciche zmęczenie serca.

Właśnie tam w tym zmęczeniu, zaczęła się prawdziwa droga.

Nie droga stawania się lepszą.

Droga powrotu do prawdy, że zanim coś zrobię to ja już jestem.

Że Bóg nie kocha mnie za wysiłek.

Że nie muszę zasługiwać, mogę przestać być silna.

Ta książka rodziła się powoli.

W ciszy poranków.

W łzach, których nikt nie widział.

W chwilach, gdy jedyną modlitwą było:

„Boże, jeśli jesteś pokaż mi, kim jestem dla Ciebie.”

Pokazał, za każdym razem gdy padałam bez sił na kolana…

Nie przez spektakularne znaki, przez łagodne przypomnienie:

„Jesteś moją córką.”

To zdanie zaczęło porządkować moje życie.

Nie zmieniło wszystkiego od razu.

Nie sprawiło, że przestałam się bać.

Zaczęło zdejmować ze mnie ciężar.

Jeśli trzymasz tę książkę w rękach,

być może też jesteś zmęczona.

Może wierzysz w Boga, ale wątpisz w siebie.

Może jesteś silna dla wszystkich oprócz siebie, boisz się, że nie wystarczasz.

Ta książka nie jest o byciu lepszą kobietą.

Jest o odkrywaniu, że jesteś umiłowana.

Twoje ciało jest świątynią.

Twoja delikatność jest siłą.

Możesz przestać udowadniać.

Nie piszę do Ciebie z miejsca wyższości.

Piszę do Ciebie z drogi.

Idziemy razem.

Jeśli w czasie tych stron choć raz poczujesz,

że Twoje serce oddycha lżej to znaczy, że było warto.

Niech ta książka będzie Twoimi osobistymi rekolekcjami.

Niech będzie miejscem, do którego wrócisz

w chwilach zwątpienia.

Niech przypomina Ci, że Bóg jest bliżej, niż myślisz.

A jeśli kiedyś znów zapomnisz, kim jesteś otwórz ją na nowo.

I przeczytaj powoli:

Jesteś umiłowaną córką.

Zanim przewrócisz stronę

Jeśli trzymasz tę książkę w dłoniach, wierzę,

że to nie jest przypadek.

Może jesteś zmęczona.

Może jesteś silna.

Może jesteś jednocześnie silna i czujesz, że jednak coś się sypie.

Może od lat jesteś kobietą, która modli się, ale czasem czuje pustkę, wierzy i czasem wątpi, kocha Boga, ale nie zawsze umie przyjąć, że On kocha ją.

Może jesteś kobietą przebojową. Zorganizowaną.

Odpowiedzialną. Niezastąpioną.

A może jesteś kobietą cichą. Wrażliwą. Zranioną. Zmęczoną udowadnianiem swojej wartości.

A może jesteś obiema naraz.

Ta książka nie powstała po to, aby nauczyć Cię, jak być lepszą chrześcijanką.

Nie powstała, by dodać Ci kolejnych duchowych obowiązków.

Nie powstała, by mówić: „musisz więcej”.

Powstała, byś mogła wrócić do miejsca, w którym Bóg nie jest zadaniem do wykonania, ale Ojcem.

Świat mówi kobiecie bądź silna, bądź piękna bądź wszystkim dla wszystkich.

Bóg mówi „Bądź Moja.” Jesteś wystarczająca taka jaka jesteś, Twoje serce jest moim domem.

Może przez lata nauczyłaś się, że musisz zasłużyć na miłość, że trzeba być bardziej cierpliwą. Bardziej świętą.

Bardziej uporządkowaną.

Ewangelia nie zaczyna się od wysiłku

ona zaczyna się od wybrania. Zanim zrobiłaś jakikolwiek krok.

Zanim zwątpiłaś, byłaś córką ukochaną, umiłowaną.

Ta książka jest zaproszeniem, abyś przestała być tylko kobietą, która daje radę i stała się kobietą, która pozwala się kochać.

Nie będziemy tu mówić o byciu idealną,

będziemy mówić o łasce. Nie będziemy budować duchowej presji, będziemy zdejmować ciężary. Nie będziemy Cię poprawiać, będziemy Ci przypominać to o czym zapomniałaś.

Każda z nas potrzebuje powrotu do Serca Boga.

On już tu jest.

ROZDZIAŁ I

ZANIM COŚ ZROBISZ, JUŻ JESTEŚ


Ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię,

zanim przyszłaś na świat, poświęciłem cię.” (Jr 1,5)


To zdanie Bóg wypowiedział do proroka, ale On nie mówi tylko do proroków. On mówi także do Ciebie.

Zanim ktokolwiek powiedział Ci, że powinnaś być „jakaś”.

On Cię znał.

Nie jako przyszłą wersję „lepszej siebie”.

Znał Cię Jako umiłowaną.

Być może przez wiele lat Twoje życie opierało się na działaniu, robić więcej, starać się bardziej, być lepszą, być wystarczającą.

Może nauczyłaś się, że pochwała przychodzi wtedy,

gdy jesteś grzeczna. Miłość gdy jesteś pomocna.

Uznanie gdy jesteś silna.

I bardzo powoli w Twoim sercu powstało przekonanie:

„Jestem wtedy, gdy coś robię.”

„Jestem wtedy, gdy spełniam oczekiwania.”

„Jestem wtedy, gdy nie zawodzę.”

Ale Bóg mówi inaczej.

On nie mówi: „Kiedy będziesz gotowa pokocham cię.”

Nie mówi: „Gdy się poprawisz będziesz moja.”


On mówi:

„Znałem cię.


To znaczy: zanim cokolwiek zrobiłaś. Zanim się pomyliłaś.

Zanim zwątpiłaś. Zanim zaczęłaś walczyć o swoje miejsce.

Byłaś chciana.

Może patrzysz na swoje życie i widzisz niedoskonałości. Może widzisz błędy.

Może widzisz zmarnowane szanse.

Bóg patrzy głębiej.


Św. Jan Paweł II pisał:

„Człowiek nie może żyć bez miłości. Pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą.


Twoje serce szuka miłości, bo zostało stworzone z miłości.

Nie jesteś i nigdy nie byłaś pomyłką. Nie jesteś dodatkiem do czyjejś historii.

Nie jesteś kimś, kto musi zasłużyć na prawo do istnienia.

Twoje „jestem” było pierwsze. Działanie przyszło później.

Zatrzymaj się teraz…

Zastanów się…

Czy w Twoim sercu jest choć odrobina przekonania, że musisz zapracować na swoją wartość?

Może, boisz się zawieść, nie umiesz odpoczywać bez poczucia winy, czujesz napięcie, gdy nic „produktywnego” nie robisz, trudno Ci przyjąć komplement

To nie przyszło znikąd.

Może kiedyś ktoś kochał Cię warunkowo.

Może ktoś był obecny tylko wtedy, gdy byłaś taka jak chcieli inni.

Może nauczyłaś się, że trzeba być silną,

by nie zostać odrzuconą.

Pamiętaj, Bóg nie kocha warunkowo.

On nie przestaje patrzeć z czułością, gdy jesteś zmęczona. Nie zmienia zdania, gdy się gubisz.

Jego spojrzenie nie zależy od Twojej formy.


Zamknij oczy.

Wyobraź sobie, że stoisz przed Bogiem. Nie jako kobieta sukcesu. Nie jako ta, która się stara. Po prostu jako Ty. On patrzy na Ciebie. Nie analizuje. Nie poprawia. Nie ocenia.

Patrzy z zachwytem.

Może trudno Ci to przyjąć.

Może coś w Tobie mówi: „To niemożliwe.”

Pozwól temu oporowi być.

Nie walcz z nim.

I bardzo cicho powiedz w sercu:

„Boże, jeśli naprawdę tak na mnie patrzysz…

pomóż mi to zobaczyć.”

Zostań w ciszy chwilę dłużej, niż jest Ci wygodnie.

Modlitwa

Ojcze,

jeśli naprawdę znałeś mnie zanim przyszłam na świat,

jeśli naprawdę byłam chciana,

jeśli moje życie nie jest pomyłką, pomóż mi w to uwierzyć.

Uwolnij mnie od przekonania,

że muszę zapracować na miłość.

Uwolnij mnie od lęku, że nie wystarczam.

Naucz mnie odpoczywać w prawdzie, że jestem Twoją córką

zanim cokolwiek zrobię.

Amen.

Dziś, przez jeden moment dnia, zatrzymaj się i nic nie rób. Nie poprawiaj. Nie planuj. Nie udowadniaj nic nikomu.

Powiedz w ciszy:

Jestem. I to wystarczająca.

ROZDZIAŁ II

MOŻESZ PRZESTAĆ BYĆ SILNA

„Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali.”

(2 Kor 12,9)


To jedno z najbardziej wyzwalających zdań w całym Piśmie Świętym.

Wystarczy.

Można być kobietą wierzącą i być bardzo zmęczoną.

Można chodzić do kościoła, modlić się, spowiadać się, służyć innym. I jednocześnie w środku być napiętą jak struna.

Wiele kobiet żyje w trybie „muszę”. Muszę ogarnąć, muszę być cierpliwa, muszę wytrzymać, muszę być przykładem, muszę być silna.

Czasem nawet modlitwa staje się kolejnym „muszę”.

A gdzie w tym wszystkim jest odpoczynek?


Może nauczyłaś się być silna bardzo wcześnie. Może kiedyś nikt nie miał czasu na Twoje łzy.

Może byłaś tą odpowiedzialną. Może szybciej dorosłaś, niż powinnaś.

I ta siła Cię ocaliła.

To, co kiedyś było tarczą, dziś może być ciężarem.

Bo siła, która nie ma gdzie odpocząć, zaczyna ranić od środka.


Św. Teresa z Ávili pisała:

„Pokora to prawda.”


Prawdą jest to, że jesteś człowiekiem z uczuciami.

Prawdą jest to, że masz granice.

Prawdą jest to, że czasem nie dajesz rady.

Bóg nie kocha Cię za Twoją wytrzymałość.

Nie jest bliżej, kiedy wszystko kontrolujesz.

Nie oddala się, kiedy się rozpadasz.

On nie jest pod wrażeniem Twojej siły. On pragnie Twojego serca.

Dla wielu kobiet najtrudniejsze zdanie brzmi:

„Nie dam rady.”

Bo zaraz pojawia się lęk… A jeśli wszystko się zawali? A jeśli ktoś się rozczaruje?

A jeśli przestanę być potrzebna?

Bycie potrzebną to nie to samo co bycie kochaną.

Bóg nie kocha Cię dlatego, że wszystko trzymasz w porządku.

Kocha Cię dlatego, że jesteś Jego córką.

Może boisz się, że jeśli przestaniesz być silna, zobaczysz w sobie zmęczenie, złość, rozczarowanie.

Bóg nie boi się tych miejsc.


Św. Paweł nie wstydził się napisać:

„Gdy jestem słaby, wtedy jestem mocny.


Nie dlatego, że słabość jest piękna, dlatego, że w słabości nie udajemy. Tam, gdzie przestajemy udawać zaczyna się prawdziwa relacja.


Zamknij oczy.

Wyobraź sobie, że odkładasz na ziemię wszystko, co dziś dźwigasz.

Odpowiedzialność. Oczekiwania. Wymagania wobec siebie.

Nie niszczysz ich. Nie uciekasz. Po prostu odkładasz. Jakby nie miały znaczenia.

Stajesz przed Bogiem.

Bez makijażu duchowej poprawności. Bez listy zasług. Tylko Ty.

Powiedz w ciszy:

„Boże, jestem zmęczona byciem silną.”

I pozwól, by cisza Cię nie przestraszyła.

Być może przez lata myślałaś, że świętość polega na byciu twardą. Jezus nie przyszedł do świata jako bohater z kamienia.

Przyszedł jako Dziecko, płakał, bał się w Ogrójcu, prosił o pomoc.

Jeśli Syn Boży nie udawał siły to Ty też nie musisz.

Modlitwa

Jezu, przez wiele lat byłam silna, może nawet za bardzo.

Nauczyłam się nie płakać, nie prosić, nie pokazywać słabości.

Dziś przynoszę Ci moje zmęczenie, moje napięcie.

Naucz mnie Boże odpoczywać w Twojej łasce.

Naucz mnie wierzyć, że nie wszystko zależy ode mnie.

Naucz mnie być córką, nie bohaterką.

Amen.


Dziś pozwól sobie na jedno małe „nie”.

Z troski o swoje serce.

Kiedy pojawi się poczucie winy powiedz:

„Moc w słabości się doskonali.”

ROZDZIAŁ III

BÓG NIE JEST ROZCZAROWANY

Pan jest łagodny i miłosierny,

nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.”

(Ps 103,8)


Zatrzymaj się przy słowie łagodny.

Bóg nie jest surowy.

Jest łagodny.

Może nigdy nie powiedziałaś tego na głos, a gdzieś głęboko nosisz w sobie pytanie:

„Czy nie zawiodłam Go zbyt wiele razy?”

„Czy On nadal patrzy na mnie z miłością?”

Może myślisz, że powinnaś być bardziej święta, bardziej poukładana, bardziej wierząca.

Może wracasz do tych samych słabości.

Do tych samych schematów, tych samych lęków.

Nagle pojawia się cichy wstyd.

Pamiętaj… Bóg nie jest zaskoczony Twoją drogą.

On znał ją od początku.


Św. Faustyna zapisała słowa Jezusa:

„Im większa nędza duszy, tym większe ma prawo do mojego miłosierdzia.”


To nie Twoja doskonałość przyciąga Boga, a Twoja potrzeba.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 39.38
drukowana A5
za 57.78