E-book
27.3
drukowana A5
51.45
drukowana A5
Kolorowa
75.82
Turystyka motocyklowa w praktyce

Bezpłatny fragment - Turystyka motocyklowa w praktyce


Objętość:
211 str.
ISBN:
978-83-8155-752-8
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 51.45
drukowana A5
Kolorowa
za 75.82

O czym będzie

Witaj!

Poniżej prezentuję bardzo subiektywny tekst dotyczący turystyki motocyklowej po drogach publicznych. Nie będzie słodzenia i toczenia pięknych wizji. Nie przeczytasz tutaj o nowościach motocyklowych, gadżetach, technice motocyklowej i materiałach eksploatacyjnych. Jeśli interesują Cię takie sprawy, to zachęcam do zakupienia prenumeraty magazynów motocyklowych, w których pełno opisów nowości, kolorowych zdjęć i testów. Jeśli interesują Cię motocykle, ich wygląd, osiągi, dostępne kolory oraz ceny — idź do salonów. Nie będę skupiał się na technice jazdy. Przyjmuję, że każda osoba wsiadająca na motocykl posiada prawo jazdy, umie jeździć, zmieniać biegi, skręcać przeciwskrętem i hamować awaryjnie. Technikę jazdy należy doskonalić cały czas, a najlepsze do tego są specjalistyczne szkolenia. Szkolenia organizowane są zarówno na torach asfaltowych, jak i poza asfaltem. Ze swojej strony gorąco zachęcam do udziału w szkoleniach organizowanych przez profesjonalnych trenerów, którzy podzielą się wiedzą i udzielą wielu przydatnych porad. Pod okiem trenera można poznać właściwe techniki jazdy, poznać swoje słabe strony i poćwiczyć w bezpiecznych warunkach. Na temat techniki jazdy dostępnych jest kilka publikacji, a ich autorzy naprawdę wiedzą, o czym piszą, gdyż są autorytetami w tej kwestii. Warto zapoznać się z różnicami w technice jazdy na asfalcie i poza nim. W moim tekście poruszę kwestie związane z zasadami bezpieczeństwa i techniką jazdy jedynie w zakresie niezbędnym do uprawiania turystyki i bezpiecznego pokonywania dużych odległości.


Pisząc o dużych odległościach mam na myśli wyjazdy o czasie trwania od jednego do kilkunastu dni, z przebiegami dziennymi rzędu 500 — 1200 km. Oznacza to możliwość odbycia wyprawy na dystansie ok. 3000 km w tzw. przedłużony weekend.


Moim głównym celem jest opisanie, jak w sprawdzony przeze mnie sposób przygotować się do turystycznych wypraw motocyklowych po drogach publicznych. Podkreślam „po drogach publicznych” — czyli dla każdego. Jeśli jesteś obieżyświatem i jeździsz bezdrożami przez wiele tygodni, to z pewnością rozbawiło Cię użycie słowa „wyprawa”. Jeśli tak, to spokojnie możesz zrezygnować z marnowania czasu na dalsze czytanie, bo Twoje doświadczenia i umiejętności są o wiele bardziej zaawansowane niż moje.


Tekst ten adresuję do wszystkich osób, które planują turystyczną przygodę z motocyklami, zaczynają jeździć albo jeżdżą od dawna, ale dotąd tylko w krótkie trasy. Jeśli śmigasz po mieście, ale czujesz, że już z tego wyrosłeś i nie masz ochoty wydawać kasy na paliwo, serwis i nowe opony tylko po to, żeby zaliczać kolejne wheelie między światłami, bo chcesz jechać gdzieś dalej — to też jest dla Ciebie. Nie bój się długich tras i przygotowań, nie odkładaj spraw na później. Opiszę, jak przygotować się do trasy, jak się spakować, na co zwracać uwagę i czego unikać. Będzie też kilka przydatnych patentów i porad których nie ma w poradnikach motocyklowych.

Opiszę co zrobić, żeby Twoja motocyklowa wyprawa mogła się odbyć i co zrobić, żeby drobny i pozornie nieistotny szczegół nie zepsuł wyjazdu. Będzie też o tym, jak za niewielkie pieniądze zorganizować wyjazd. W jaki sposób jechać, jak spać, co jeść i jak żyć w trasie.


Na koniec najważniejsze — jak bezpiecznie wrócić do domu!


Zaczynamy!

Motocyklist(k)o wyluzuj!

Jazda motocyklem uczy pokory już od pierwszych chwil. Motocykl jest pojazdem, który można znienawidzić lub pokochać. Jedno jest pewne — motocykle wzbudzają emocje. Nawet osoby, którym motocykle są (ponoć) obojętne, mają zazwyczaj opinie i „dobre rady” dla motocyklistów pomimo, że sami nigdy motocyklem nie jeździli. Słuchanie takich rad, jest równie wartościowe, jak radzenie się na temat budowy domu osoby, która nigdy domu nie zbudowała.

Książka, którą czytasz jest zbiorem wieloletnich, osobistych doświadczeń i przemyśleń związanych z szeroko rozumianą turystyką motocyklową. Wiedzę zdobywałem latami, szkoląc się, czytając różnorakie książki i artykuły, eksperymentując samemu i wymieniając doświadczenia z innymi motocyklistami. Zagadnienia o których piszę dotknęły mnie osobiście, dlatego nie powołuję się na źródła. Źródeł wiedzy było tak wiele, że nawet ich wszystkich nie pamiętam. To jest moja praktyka!

Chciałbym, aby niniejszy poradnik dawał do myślenia osobom, które tematykę motocykli zawężają do posiadania, serwisowania i jak najszybszej jazdy motocyklem, wzorując się na reklamach, kolorowych gazetach, filmach akcji i prymitywnych treściach z internetu. Uważam, że wśród motocyklistów, zbyt duży nacisk kładzie się na motocykl, wyposażenie, rywalizację i technikę jazdy, zamiast na myślenie opanowanie emocji, kierowanie się zdrowym rozsądkiem i holistyczne podejście do tematu jazdy motocyklem (w tym analizy możliwości finansowych danego motocyklisty).

Zbiór myśli, w formie rad i stwierdzeń jest czymś, co mówię do samego siebie przed, w trakcie i po wyprawie. Rób tak i tak, nie rób tego i tamtego, zastanów się, jak zrobisz tak, to spotka Cię to i to. Przedstawione w książce porady są poradami dla mnie samego, po to, abym pojechał i szczęśliwie wrócił do domu, z uśmiechem na twarzy, lekkim niedosytem i chęcią odbycia kolejnej wyprawy.

To, czy moje przemyślenia i rady uznasz za niedorzeczne, śmieszne i głupie, czy też za wartościowe i zechcesz z nich skorzystać, zależy tylko od Ciebie. Twój wybór!

Wiem, że pewne stwierdzenia, mój niewyrafinowany styl, mogą wielu osobom nie odpowiadać, dlatego na tym etapie proszę o jedno: „Motocyklist(k)o wyluzuj się!” — to tylko książka.

Zastanów się dobrze

Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić myśląc o jeżdżeniu motocyklem, to dobrze się zastanowić. Motocykle nie są bowiem dla wszystkich. Turystyka motocyklowa łączy w sobie wszelkie najgorsze cechy.

Motocyklem:

— jest drogo,

— jest niebezpiecznie,

— wieje,

— jest niewygodnie,

— jest głośno,

— możesz się łatwo przewrócić,

— męczysz się fizycznie,

— trzeba myśleć i planować,

— trzeba ograniczyć bagaż,

— nie masz zamkniętej kabiny,

— nie masz ogrzewania ani klimatyzacji,

— jedziesz w grubym, ograniczającym swobodę stroju,

— nie masz wstecznego biegu,

— w czasie jazdy nie możesz jeść,

— w czasie jazdy nie odpowiesz na SMSy.


Generalnie motocykle są do niczego!


Ludzkość po to wymyśliła samochody, busy, autokary, kampery, pociągi, żeby było wygodniej i bezpieczniej. Wymyślono też samoloty, żeby było szybciej, wygodniej i bezpieczniej.


Zatem dlaczego motocyklem? Dlatego, że motocyklem jest po prostu fajnie i ciekawie. Jazda motocyklem jest wyzwaniem, sportem i stylem życia.

Z motocyklami jest jak z innymi niepraktycznymi dziedzinami życia np. jazdą na nartach, bieganiem maratonów, żeglarstwem, podnoszeniem ciężarów i grą w szachy. Po co robić to wszystko? Jeżdżąc na nartach wydajesz pieniądze na sprzęt i wyciąg tylko po to, żeby za chwilę znaleźć się w punkcie startowym, czyli na dole. Po co biegać, skoro samochodem dojedziesz łatwiej, szybciej i przyjemniej. Motorówką dopłyniesz szybciej niż żaglówką, bo nie musisz czekać na korzystny wiatr. Małym podnośnikiem hydraulicznym podniesiesz więcej niż najsilniejszy człowiek, a przeciętnej klasy komputer wygra w szachy z arcymistrzem.


Ludzie jednak jeżdżą na nartach, biegają, żeglują, podnoszą ciężary, ćwiczą grę w szachy i robią masę innych irracjonalnych rzeczy, do których należy zaliczyć także jazdę motocyklem.


Jeśli kochasz motocykle, ale twoim żywiołem jest stunt, wyścigi po torze albo offroad (cross, enduro) to niekoniecznie polubisz turystykę po drogach publicznych.


Być może uwielbiasz luźne przejażdżki, długie postoje, pogaduchy i polerowanie chromu. Długie trasy mogą być dla Ciebie męką — zastanów się dobrze.


Na pytanie, czy turystyczna jazda motocyklem Ci odpowiada musisz sobie odpowiedzieć samemu. Najlepiej spróbować. Turystyka motocyklowa to specyficzna dziedzina, która nie jest dla wszystkich i potrafi być znienawidzona nawet przez zagorzałych miłośników motocykli. Długie, wielodniowe dystanse potrafią dotkliwie zniechęcić do jazdy motocyklem. Turystyka motocyklowa bywa też przyjemna, jak uzależnienie — chcesz więcej i dalej.


Zastanów się dobrze, czy jechać motocyklem? Być może należysz do osób, które wolą spędzić czas w ciepłym rejonie świata na wakacjach ALL INCLUSIVE? W podobnej cenie, co wyprawa motocyklowa otrzymasz przelot samolotem, pięciogwiazdkowy hotel, jedzenie i picie bez ograniczeń, a co najważniejsze wypoczniesz i wynudzisz się. Decyzja należy do Ciebie! Weź tylko pod uwagę, że na tego typu „rozrywki” możesz pojechać zawsze, a szczególnie na emeryturze.


Jeśli po tym wszystkim, co napisałem nadal chcesz jechać motocyklem, to nie odkładaj spraw na później.

Nie odkładaj spraw na później

Jeśli myślisz o wyprawie motocyklowej, to nie odkładaj spraw na później. Najważniejsze jest podjęcie decyzji o wyjeździe, a następnie zaplanowanie i doprowadzenie do realizacji celu.


Prokrastynację należy wyeliminować! Każdy moment jest dobry, aby zacząć przygotowania. Nie czekaj z wyjazdem do czasu, aż się dorobisz, załatwisz sprawy, dzieci urosną albo pójdziesz na emeryturę, bo najprawdopodobniej nigdy nie pojedziesz. Zawsze jest zły moment, ale też zawsze jest dobry. Oczywiście wykluczam zimę i pokrytą śniegiem jezdnię. Jazdę w zimie ćwiczyłem i nie wspominam jej dobrze. Zimową jazdę motocyklem traktuję w kategorii wyczynu i udowodnienia samemu sobie że można. Zima, motocykl i długie trasy nie mają nic wspólnego z przyjemnością i zdrowym rozsądkiem. Ponadto zimowa jazda motocyklem, bez bocznego wózka, jest skrajnie niebezpieczna. Zima jest doskonałym czasem na przygotowanie motocykla, zaplanowanie trasy i skompletowanie sprzętu albo na zorganizowanie wyprawy w systemie fly&ride w miejsce o odpowiednich warunkach pogodowych.


W zimowe dni można sobie poczytać o miejscach, w które planuje się wyjazd. Napisz list do Mikołaja, a może dostaniesz pod choinkę niektóre z niezbędnych Ci rzeczy na wyjazd ;).


Będąc w trasie odkładanie spraw na później również jest Twoim wrogiem. Przykładowo odkładanie postoju lub założenia przeciwdeszczówki w sytuacji, gdy pada deszcz (a nic nie zapowiada zmiany pogody) spowoduje, że zmokniesz. Zmoknięty możesz się rozchorować lub obetrzeć skórę. Choroba albo obtarcie może skutkować tym, że dnia następnego będziesz cierpiał lub nie będziesz w stanie kontynuować jazdy.


Na postoju nie zaczynaj od odpoczywania i odkładania na później spraw istotnych. Zacznij od nasmarowania łańcucha, przygotowania noclegu, umycia szybki w kasku, sprawdzenia motocykla, wywieszenia mokrych rzeczy… Dopiero jak wszystko jest gotowe, zacznij odpoczywać.


Odkładanie spraw na później wiąże się ze zwiększonymi kosztami. Jeśli masz zdolności manualne, a dysponujesz czasem, to zaoszczędzisz pieniądze wykonując samodzielnie prace serwisowe przy motocyklu. Wszystkie zakupy robione „na spokojnie” będą tańsze. Mając czas możesz porównać ceny i zamówić towar przez internet, gdy w lokalnych sklepach ich niema lub są dużo droższe. Gdy nie musisz się spieszyć, opony, olej, części, materiały eksploatacyjne, ubrania, wyposażenie i sprzęt turystyczny możesz kupić znacznie taniej, a w razie potrzeby wymienić lub oddać, gdy są wadliwe lub nie spełniają twoich oczekiwań. Szczególnie duże różnice cenowe występują w sprzęcie turystycznym i biletach na promy. Wcześniejszy zakup biletów na promy bywa tańszy o połowę względem ceny, jaką zapłacisz bezpośrednio na nabrzeżu w dniu przeprawy.

Wczesne przygotowania pozwalają na zasięgnięcie języka w kwestii miejsc do których planujesz pojechać. Masz także czas na wypożyczenie map i przewodników bez konieczności ich kupowania w ostatniej chwili.

Przygotowania i treningi

Przygotowania i treningi są bardzo ważne. Podczas treningów wychodzą braki i niedociągnięcia, szczególnie jeżeli planujesz wyprawę z własną kuchnią i namiotem. Jeśli twój portfel jest grubszy, nie planujesz nocowania w namiocie i gotowania, to z pewnością potrzebujesz mniej przygotowań. Pamiętaj jednak, że zwykle w najpiękniejszych miejscach nie ma hoteli i restauracji! Ponadto w dużym stopniu tracisz niezależność i możliwość wyboru. Do noclegu w hotelu lub posiłku w restauracji potrzebujesz jedynie pieniędzy. Pieniądze są zbędne gdy nie można ich wydać. Gdy w danym miejscu nie ma restauracji, hoteli lub wolnych miejsc, to możesz mieć problem posiadając jedynie pieniądze (nawet w dużej ilości).

Uważam, że własna kuchnia w postaci termosu, garnka z pokrywką i kuchenki do zagotowania wody to minimum wyprawowe. Konieczność szukania knajp może skutecznie zepsuć wyjazd. Jeśli jesteś głodny, zmęczony i zmarznięty, to wygodniej samemu przygotować ciepły posiłek, chwilę odpocząć i bezpiecznie pojechać dalej szukając miejsca docelowego.


Oczywiście, jeśli Twój wyjazd odbywa się tylko w celu zwiedzenia dużych miast, to namiot i kuchnia są niepotrzebne. W miastach ryzyko, że nie będzie co zjeść albo gdzie spać jest znikome. Zresztą, musiałbyś upaść na głowę, żeby spać w namiocie w mieście!


Przygotowania zacznij od krótszych (jednodniowych) wypadów. W czasie treningów przetestuj pakowanie, sprzęt, swoją kondycję, odporność zadka i przygotowywanie posiłków. Pamiętaj, żeby przetestować wszystko. Przetestuj jazdę na małej i dużej prędkości zapakowanym motocyklem. Pojeździj w zakrętach, zrób kilka ósemek, przećwicz parkowanie i przetaczanie motocykla. Jeśli wszystko będzie OK, to wybierz się na dwa dni. Najpierw zalicz dwudniowy wyjazd z nocowaniem w hotelu. Ostatnim etapem przygotowań powinien być dwudniowy wypad z namiotem i kuchnią. Z doświadczenia wiem, że przygotowanie kompletnego sprzętu i pakowanie na jedną noc będzie prawie takie same, jak na tydzień lub dwa. Wyjeżdżając na dłużej bierze się więcej pieniędzy i trochę więcej jedzenia.


Jeżeli nigdy nie nocowałeś w namiocie, to przygotowania zacznij od rozłożenia obozowiska i przenocowania we własnym ogrodzie lub w pobliżu domu. Najwięcej się nauczysz jeśli trening wykonasz po zmroku i przy parszywej pogodzie. Próbny nocleg daje poczucie bezpieczeństwa i doświadczenie, którego nie nauczysz się z książki. W razie niepowodzenia w parę minut będziesz we własnym łóżku, gdzie w bezpiecznych warunkach przeanalizujesz swoje błędy. Zobaczysz, że wszystko ma znaczenie, szczególnie gdy jest ciemno, zimno i pada deszcz. O namiocie i nocowaniu będzie w innym miejscu.


Umiejętność jazdy po nieutwardzonej nawierzchni jest niezbędna, szczególnie jeśli jedziesz z namiotem. Jeżeli nigdy nie zjeżdżałeś z asfaltu, to koniecznie przetrenuj jazdę po drogach gruntowych i trawie. Najlepiej przejść jedno lub dwudniowy kurs enduro organizowany przez doświadczonych instruktorów.


Pamiętaj, że rzeczywistość zaskakuje, odbiega od oczekiwań oraz wizji przedstawianych w telewizji i kolorowych czasopismach. Trening uświadamia realia i wykształca zdolność przewidywania tego, co może Cię spotkać w danej sytuacji.

Motocykl

Jak chcesz jechać, to każdy motocykl jest dobry, o ile jest sprawny i bezawaryjny. Sprawność i niezawodność to kwestia kluczowa! Rodzaj motocykla i pojemność silnika nie mają znaczenia, jeśli naprawdę jesteś zdeterminowany do odbycia wyprawy. Na daną trasę niektóre motocykle będą wygodniejsze a inne mniej, jeszcze inne mogą okazać się całkowitą porażką. Jadąc po drogach publicznych istotne jest też to, żeby motocykl był zgodny z przepisami i posiadał niezbędne dokumenty.


Nieważne, czy moto ma pojemność 125 czy 1600 cm3. Jeśli motocykl jest sprawny, a Ty chcesz jechać, to jedź! Musisz jednak być świadomy tego, że rodzaj motocykla istotnie wpływa na trasę, jaką możesz zaplanować. Nie planuj na przykład tysiąckilometrowej jazdy autostradami, w ciągu jednego dnia, na motocyklu o pojemności 125 cm3. Turystyczne autostradowe 1600cm3 słabo nadaje się na leśne żwirowe drogi. Ciężar i moc motocykla dopasuj do swoich umiejętności, predyspozycji fizycznych i możliwości finansowych. Pamiętaj, że jeśli wszystkie pieniądze, jakie posiadasz na cele motocyklowe wydasz na maszynę, to nigdzie nie pojedziesz. Musisz jeszcze sfinansować serwis, ubezpieczenie, odzież, paliwo, jedzenie, noclegi, a w zależności od obranej trasy opłaty drogowe lub promy. Zauważ, że ludzie odbywający najlepsze wyprawy wcale nie jeżdżą na najdroższych sprzętach. Z mojego doświadczenia wynika, że do turystyki najlepiej nadają się „średniaki” typu szosowe enduro.


Do turystyki nie polecam motocykli typowo sportowych nazywanych potocznie ścigaczami. Pozycja jeźdźca na takich maszynach trudna jest do wytrzymania przez wiele godzin. Z pewnością bez dobrego treningu zadka i rąk nie można takim motocyklem robić dużych przebiegów dziennych. Sportowe maszyny mają ograniczone możliwości spakowania bagaży. Konieczność zjechania z drogi utwardzonej również nie należy do przyjemności. Ścigacze nadają się na tor — chociaż słyszałem o motocykliście, który na supersporcie zrobił wyprawę o długości kilku tysięcy kilometrów.


Co do cruiserów / chopperów, opinie są podzielone — jedni je kochają, inni omijają z daleka. Niewątpliwą zaletą jest to, że większość z nich posiada bezobsługowe pasy lub wały napędowe, a niektóre z nich mają bardzo duże szyby chroniące od wiatru i pojemne sztywne kufry mieszczące się w szerokości kierownicy. Z pewnością spokojna jazda dużym cruiserem jest ogromną przyjemnością, jednak ich głównym minusem jest szorowanie podnóżkami na ciasnych górskich zakrętach, problematyczne przetaczanie z uwagi na dużą masę własną i konieczność pracochłonnego czyszczenia chromów po jeździe w złej pogodzie. Ponadto jeśli motocykl posiada siedzenie lub kufry wykonane z naturalnej skóry, to podczas silnej ulewy elementy te namokną i mogą ulec zniszczeniu.


Na autostradach, motocykle o pojemności skokowej silnika poniżej 1000 cm3 nie dadzą komfortu jazdy. Osobiście, jazdę po autostradzie traktuję jako nudę i niezbędną konieczność przy długich przelotach. Jeśli lubisz autostrady, polecam mocny turystyk z silnikiem 1200 — 1600 cm3, dużymi owiewkami i dobrą aerodynamiką, jednak na bocznych gruntowych drogach maszyna taka będzie nieporęczna.


Zwykle unikam rajdów, ale miałem kiedyś okazję uczestniczyć w górskim rekreacyjnym rajdzie, w którym brały udział wszelkiego rodzaju motocykle. Z moich obserwacji wynikło, że kierowcy najwspanialszych cruiserów i chopperów w dniu wycieczkowym znacznie skrócili trasy narzekając na dużą ilość zakrętów. Zauważyłem, że głównym zajęciem kierowców tych maszyn były gawędy przy motocyklach stojących na parkingu. Kierowcy ścigaczy zrobili tego dnia kilkaset kilometrów, ale wieczorem byli wycieńczeni. Z największymi przebiegami, w najlepszej formie i z uśmiechem na twarzy dojechali właściciele motocykli sportowo-turystycznych i szosowych enduro.


Moje doświadczenia są takie, że na większość tras turystycznych optymalnym jest motocykl o pojemności od 600 do 1200 cm3 — szosowe enduro lub sportowo-turystyczny. Motocykle takie oferują wygodną pozycję, przyzwoite osiągi i dobrą ładowność.

Uważam, że przy długich przelotach z prędkościami powyżej 80 km/h konieczna jest wysoka szyba chroniąca od wiatru, osłony manetek (handbary) oraz zatyczki w uszach. Zatyczki to nie żart, ale o tym później.


Na długie trasy dosyć istotną kwestią jest tempomat. Nie mam na myśli układu elektronicznego — chociaż niektóre obecnie produkowane motocykle turystyczne je posiadają. Mam na myśli podpórkę prawego nadgarstka. Jest to patent, na widok którego, niektórzy instruktorzy jazdy wzdrygają się i twierdzą, że jest on zbędny lub nawet niewskazany. Osoby takie prawdopodobnie nigdy nie jeździły w długie trasy i nie doznały zapalenia nadgarstka — a ja tak. Element o którym mowa jest kawałkiem odpowiednio wyprofilowanego plastiku, kosztuje niewiele, a na długie trasy pozwala na odpoczynek palcom prawej ręki. Niektóre cruisery i choppery posiadają takie podpórki nadgarstka w fabrycznie montowanych manetkach.


Opony do dalekiej turystyki nie powinny być typowo szosowe lecz takie o głębszym, bardziej agresywnym bieżniku. Najwięcej niemiłych niespodzianek spotkało mnie, gdy „tylko na moment” zjeżdżałem z utwardzonego np. podczas parkowania na poboczu, pokonywania błotnistych kałuży, jeżdżenia po żwirowym parkingu, mokrej trawie, piasku. Jeżdżąc tysiące kilometrów po drogach publicznych i tak zawsze najwięcej problemów z oponami występowała poza asfaltem. Lepiej więc mieć opony jak najbardziej uniwersalne, a na asfalcie po prostu jechać wolniej niż na oponach typowo szosowych. Zazwyczaj uniwersalne opony producenci określają jako „ADVENTURE”. Bieżnik nie powinien być jednak bardzo agresywny (kostkowy), gdyż na asfalcie opona taka będzie dużo mniej przyczepna, nie tylko w zakrętach ale szczególnie przy hamowaniu awaryjnym. Ponadto kostkowa opona będzie bardzo głośna, wibruje i nie nadaje się na autostrady. Kostkowa opona jest dobra gdy zamierza się jeździć głównie poza utwardzonymi drogami.

Na drogi publiczne i bardzo lekki teren, moim zdaniem, lepsze są obręcze odlewane niż szprychowe. Głównym argumentem jest brak konieczności serwisowania szprych i łatwiejsze czyszczenie kół.

Koła mam bez dętek, a do ewentualnej naprawy wożę sznur wulkanizacyjny. Przyznaję, że posiadanie dętek, pompki i umiejętności ich wymiany zawsze mi imponuje a jadąc np. dookoła świata wybrałbym dętki.

Strój

Motocyklowy strój do turystyki jest specyficzny.

Na turystykę najlepsze są dwuczęściowe stroje tekstylne z dobrą membraną. Najlepiej jeśli membrana jest wlaminowana w zewnętrzną warstwę stroju. Pamiętać należy, że ze względów bezpieczeństwa zawsze jeździmy w pełnym rynsztunku. Ponadto przy długich przebiegach nawet w ciągu jednego dnia możesz napotkać różne warunki pogodowe i skrajnie różne temperatury np. rano w górach będziesz miał 5°C a za kilka godzin na równinie 35°C. Nigdy nie jedź bez stroju np. w krótkich spodenkach, koszulce i bez rękawic! Motocykl to nie rower, który jeździ powoli. Najdrobniejsza wywrotka może spowodować brak możliwości powrotu do domu na motocyklu. Najbezpieczniejszy jednoczęściowy kombinezon ze skóry kangura spokojnie możesz zostawić w domu. Ubierz go wybierając się na jazdę po torze bo na turystykę strój taki będzie niepraktyczny. Jeśli nie jeździsz po torze, to wcale nie kupuj drogiego jednoczęściowego stroju — za zaoszczędzone pieniądze pojedziesz sobie na wyprawę.

Druga skóra

Bezpośrednio na ciało zawsze zakładam dobrej jakości odzież termiczną tzw. drugą skórę. Druga skóra to podstawa, zarówno w chłód jak i w upały. W zimne dni zapobiega przed utratą ciepła, w upały sprawia, że pot zostaje wyssany na zewnątrz i zapewnia uczucie suchości.

Do spania w namiocie należy mieć drugi komplet.

Jadąc w zimne rejony, jako kalesony bardzo dobrze sprawdzają się spodnie dla narciarzy biegowych.

Skarpety

Skarpetki powinny być raczej grubsze niż cieńsze — nawet w upały. Koniecznie dobrej jakości i najlepiej z jonami srebra, dzięki którym mniej „pachną”.

W przypadku deszczu i posiadania kiepskich butów, warto zaopatrzyć się w skarpety z wodoszczelną i oddychającą membraną, ja używam skarpet DEXSHELL.

Do spania w namiocie koniecznie dodatkowa ciepła para skarpet, bo w górach potrafi być bardzo zimno (nawet latem). Najcieplejsze skarpety jakie kiedykolwiek testowałem noszą nazwę Heat Holders.

Rękawice

Wybieram rękawice motocyklowe — z protektorami. W zimne dni powinny być koniecznie grube i z długimi mankietami. W upały krótkie — dobre są takie do motocykli cross. Jeśli nocuję w namiocie, to dodatkowo zabieram cieniutkie rękawice do spania — dobre są takie jak dla biegaczy.

Komin na szyję

Komin na szyję jest niezbędny przy każdej pogodzie — nawet w upały. Pęd wiatru powoduje, że można zawiać kark. Ponadto komin chroni od owadów i uderzeń drobnymi przedmiotami np. kamyczkami spod kół innych pojazdów. Zamiast komina może być kominiarka zachodząca na szyję. Zaletą kominiarki jest to, że kask pozostaje czystszy w środku. Wadą to, że odbija się na twarzy i po całym dniu jazdy wyglądam jak nurek w masce.

Spodnie

Spodnie powinny być tekstylne z membraną. Jeśli cię stać, to kup laminowany w zewnętrzną warstwę GORE-TEX, bo komfort i uczucie suchości jest naprawdę nieporównywalnie większy, niż przy membranach niskiej jakości. Skóra lub jeans nie sprawdzają się w długich trasach, bo potrafią nasiąknąć wodą (lub potem). Spodnie powinny mieć co najmniej protektory kolanowe, a najlepiej dodatkowo biodrowe i na kość ogonową. Najwygodniejsze są protektory z materiału typu SAS-TEC (normalnie jest miękki a twardnieje dopiero przy uderzeniu).

Dobrze gdy spodnie posiadają dużą kieszeń na udzie — jest ona bardzo wygodna w turystyce.

Spodnie wyposażam w gumki na dole nogawek, które można założyć pod podeszwy butów. Dzięki temu spodnie zawsze są na swoim miejscu! Nie wiem dlaczego producenci odzieży tego nie robią? Teorie, że w razie wypadku można się zahaczyć i urwać nogę są bez sensu, gdyż wytrzymałość cienkiej gumki jest tak mała, że można ją zerwać zwykłym szarpnięciem. Dla swoich potrzeb wykonałem gumki z uchwytami do szelek. Dzięki temu zawsze mogę je zdjąć. Do wykonania takiego patentu potrzeba około jednego metra gumki i 4 szt. „krokodylków” do szelek.


Ostatecznie, jeśli masz mały motocykl 125—250 cm3, to można jechać w spodniach trekingowych + gacie z ochraniaczami + ochraniacze kolan.


Wypinane membrany, montowane pod zewnętrzną warstwą, sprawdzają się słabo. Powodem jest to, że podczas deszczu zewnętrzna warstwa strasznie nasiąka wodą, spodnie robią się ciężkie i jest w nich zimno.

Kurtka

Kurtka, podobnie jak spodnie, powinna być tekstylna z membraną. Jeśli cię stać, to kup kurtkę z laminowanym w zewnętrznej warstwie GORE-TEX. Protektory minimum łokciowe, najlepiej jeszcze barkowe i plecowy. Najwygodniejsze są protektory z materiału typu SAS-TEC (normalnie jest miękki a twardnieje dopiero przy uderzeniu).

Kurtka powinna mieć zamki wentylacyjne i duże kieszenie. Dobrze jeśli kurtka ma duże, dobrze widoczne w nocy odblaski.


Ostatecznie, jeśli masz mały motocykl 125—250 cm3, to można jechać w zbroi i kurtce przeciwwiatrowej. Kurtka nie może być zbyt luźna bo będzie łopotać i nadymać się.


Wypinane membrany, montowane pod zewnętrzną warstwą, sprawdzają się słabo. Powodem jest to, że podczas deszczu zewnętrzna warstwa strasznie nasiąka wodą, kurtka robi się ciężka i jest w niej zimno.

Buty

Do turystyki należy kupić wygodne buty z wysoką cholewką. Najlepiej na zamek, rzepy lub gumę. Odradzam buty sznurowane, bo sznurowadła mogą się wkręcić w łańcuch. Buty powinny być wygodne nie tylko do jazdy, ale też do chodzenia. Pamiętaj, że pakując się w minimalistyczny sposób nie będzie miejsca na kilka par dodatkowych butów. Jeśli cię stać, kup buty z warstwą GORE-TEX.

Czapka

Swoją czapkę trzymam zawsze na wierzchu w kufrze. Po wielogodzinnej jeździe spocona od kasku głowa i uszy narażone są na zawianie i zapalenie. W czasie upału (na postoju) używam czapki z daszkiem.

Zwykła czapka potrzebna jest też do spania w namiocie — najwięcej ciepła traci się przez głowę, a nad ranem potrafi być zimno (szczególnie w górach).

Okulary

Okulary przeciwsłoneczne potrzebne są na postoju przy dobrej pogodzie. Ja trzymam okulary w czapce. Brak okularów przeciwsłonecznych jest niebezpieczny dla oczu szczególnie na otwartych przestrzeniach (nad morzem, na pustyni, w górach) nawet przy umiarkowanym zachmurzeniu. O podrażnienie oczu słońcem, szczególnie łatwo na dużych wysokościach nad poziomem morza. W praktyce, nawet niewielkie zapalenie spojówek utrudnia lub nawet uniemożliwia jazdę motocyklem.

Kask

Dobry kask jest naprawdę bardzo ważny. Nie chodzi tu tylko o względy bezpieczeństwa, ale też o wygodę podróżowania. Źle dobrany i niewygodny kask jest przekleństwem motocyklisty. Uważam, że przy doborze kasku najważniejszymi kryteriami (oprócz bezpieczeństwa) powinna być wygoda i niska masa własna kasku. Rodzaj kasku zależy od stylu jazdy jaki preferujesz oraz od Twojego motocykla. Do sportowego motocykla raczej nie założysz kasku typu „skorupka od orzeszka”. Kask turystyczny powinien posiadać łatwo otwieraną / chowaną blendę przeciwsłoneczną. Szybka powinna posiadać dobrą wentylację lub system zapobiegający jej zaparowaniu przy złej pogodzie. Uważam, że do turystyki najlepsze są kaski z otwieraną szczęką. Po zamknięciu szczęki poziom zabezpieczenia twarzy zbliżony jest do parametrów jakie oferują kaski integralne. Otwarcie kasku ułatwia szybkie napicie się, przytrzymanie czegoś zębami lub kontakty z innymi osobami bez wykrzykiwania zza osłony szczęki np. przy płaceniu za paliwo lub przejazd na bramce. Gdy używam kasku integralnego, to widzę, że rozmówcy czują się niekomfortowo rozmawiając z osobą o zakrytej kaskiem twarzy.

Zamożnym polecam wyposażenie kasku w system słuchawkowy i mikrofon (interkom) współpracujący z telefonem, GPS i interkomem w kasku pasażera lub innego motocyklisty, z którym jedzie się w trasę. Kupując taki zestaw należy mieć świadomość, że sprawdza się on dobrze tylko do pewnej prędkości. Przy prędkościach autostradowych interkom będzie słychać jedynie na motocyklach z bardzo dobrą osłoną od wiatru.

Dość istotną kwestią jest kolor kasku. Najlepiej gdy jest on widoczny dla innych — najlepiej biały lub jaskrawy.

Ja używam integrala w kolorze czarnym, ale w przyszłości planuję zakup białego z otwieraną szczęką.

Zatyczki do uszu

Zatyczki to nie żart! Po przekroczeniu pewnej prędkości nie ma znaczenia głośność motocykla i wyciszenie kasku. Pęd wiatru powoduje hałas! Kaski dzielą się na głośne i bardzo głośne, dlatego zatyczki uważam za niezbędne przy długich przelotach. Hałas przyspiesza zmęczenie, a co za tym idzie zmniejsza Twoją czujność i Twoje bezpieczeństwo! Pamiętaj, że im mniej jesteś zmęczony, tym mniej popełniasz błędów, a Twoja podróż jest bezpieczniejsza.

Generalnie występują 3 rodzaje zatyczek: woskowe, piankowe i gumowe / silikonowe. Woskowe dobrze tłumią hałas, ale są niewygodne w zakładaniu, zostawiają nieprzyjemną powłokę i można przyjąć, że są jednorazowe. Piankowe dobrze tłumią, ale są niewygodne w zakładaniu a przede wszystkim bardzo szybko się brudzą. Moim zdaniem najlepsze są gumowe lub silikonowe. Tłumią wystarczająco dobrze, są wielorazowe, łatwe w zakładaniu a przede wszystkim łatwo je umyć. Zatyczki doskonale wygłuszają szum wiatru, nie tłumiąc całkowicie dźwięku silnika i wszystkich dźwięków ulicy. Na długie trasy nie ruszaj się bez zatyczek do uszu, szczególnie gdy czeka Cię długa jazda autostradą.

Jeśli nigdy nie jeździłeś w zatyczkach, to spróbuj! Zapewniam, że zmęczenie wielogodzinną jazdą (szczególnie autostradową) jest dużo mniejsze, gdy korzystasz z zatyczek. Początkowo stosowanie zatyczek może być niewygodne, ale po dobraniu odpowiednich zrozumiesz, że było warto.


Zatyczki trzymam na kierownicy — w specjalnym pudełeczku przymocowanym opaską kablową. Dlaczego? Zacznij stosować zatyczki, a dowiesz się, że tak jest po prosu wygodniej niż trzymanie ich w kufrze lub kieszeni. Zakładanie i zdejmowanie jest możliwe zaraz po zatrzymaniu się i zdjęciu kasku — nie trzeba nawet gasić silnika i stawiać motocykla na stopce.

Przeciwdeszczówki

Posiadanie osłon przeciwdeszczowych przydaje się w długich trasach. Dlaczego? O tym w rozdziale „Jazda w niepogodę”.


Ze względów strategicznych odradzam jednoczęściowy kombinezon. Wygodniej zakładać i zdejmować osobno spodnie a osobno kurtkę. Upewnij się, że kurtkę i spodnie możesz łatwo założyć na strój, w którym jeździsz. Spodnie powinny być z zamkiem na dole, żeby można było je włożyć bez zdejmowania butów. Przeciwdeszczówki nie mogą być zbyt luźne, bo będą łopotać na wietrze. Ze względów bezpieczeństwa kurtka i spodnie powinny mieć odblaski, albo być w jaskrawym kolorze.


Przy kiepskiej jakości butach, dobrą sprawą są przeciwdeszczowe osłony na stopy. Upewnij się, żeby miały wysokie nogawki (stuptuty). Osłony takie zakładam nie tylko w deszczu, ale także przy mokrej jezdni. Jazda po mokrym bardzo brudzi nogawki spodni.

Ochraniacze łatwiej wyczyścić, niż całe spodnie.


Na deszcz warto mieć trójpalczaste rękawice przeciwdeszczowe. Dłonie są suche, a przy okazji pozdrawiając motocyklistów z naprzeciwka wygląda się jak żółw ninja ;).


Dodatkową zaletą przeciwdeszczówek jest to, że można je założyć gdy zrobi się zimno (dodatkowa warstwa odzieży).


Wszelkie dodatkowe osłony i przeciwdeszczówki są zbędne w przypadku posiadania bardzo dobrego kompletu spodni, kurtki, butów i rękawic z wlaminowaną w zewnętrzną warstwę stroju membraną GORE-TEX. Rozwiązanie to jest jednak najdroższe i niewielu stać na taki wydatek.

Dokumenty

Przed wyjazdem sprawdź obowiązkowe dokumenty oraz termin ważności ubezpieczenia i badania technicznego. Upewnij się, że w obcych krajach Twoje prawo jazdy będzie respektowane — może wystąpić konieczność załatwienia dodatkowych dokumentów.

Dowód rejestracyjny motocykla, ubezpieczenie, prawo jazdy, dowód osobisty/paszport a także pieniądze i karty płatnicze zawsze trzymaj przy sobie! Uważam, że najlepsza do tego jest płaska saszetka z paskiem na szyję. Saszetkę zakładam bezpośrednio na termoaktywną podkoszulkę, po skosie tj. w taki sposób, że jest ona pod pachą. Dokumenty mam zawsze przy sobie, nawet jeśli zdejmę kurtkę. Jest to szczególnie istotne przy dużych skupiskach ludzi gdzie „okazja czyni złodzieja”. Zapewniam, że utrata dokumentów i pieniędzy w dużej odległości od domu będzie wiązała się z problemami w powrocie. Kontakt z policją, konsulatem i bankami z pewnością dostarczy niezapomnianych negatywnych wrażeń z wyjazdu.


Koniecznie zrób kopie wszystkich niezbędnych dokumentów! Kopie możesz trzymać w wodoodpornej teczce lub woreczku strunowym w kufrze.


Dobrym pomysłem jest zeskanowanie dokumentów i zapisanie ich na dysku sieciowym do którego możesz zalogować się przez internet w dowolnym miejscu świata. W najgorszym razie będziesz mógł to zrobić w szpitalu, na posterunku policji lub konsulacie.


Wybierając się w biedne rejony powinieneś posiadać drugi portfel trzymany w zewnętrznej kieszeni. W portfelu tym trzymaj przeterminowaną kartę kredytową i po kilka banknotów o najniższych nominałach w kilku walutach. W naprawdę biednych rejonach można napotkać natrętów lub bandy polujące na turystów. Taki „fałszywy” portfel może uchronić przed utratą całego dobytku.

Planowanie trasy

Jeżdżąc na jednodniowe wypady planowanie jest proste. Do zapamiętania jest kilka numerów dróg lub kilka miejscowości pośrednich. Nawet bez jedzenia i stawania w restauracjach — przeżyje się do wieczora.


Im dalszą trasę planujesz tym lepiej musisz się przygotować! Pamiętaj, że długa, wielodniowa trasa wiąże się nie tylko z koniecznością wyznaczenia drogi, ale także zaplanowaniem posiłków, noclegów, a często też załatwieniem wiz, sprawdzeniem przejść granicznych, opłaceniem przepraw promowych, zakupem winiet, wymianą pieniędzy, serwisem motocykla itd. …

Przygotowując wyprawę zapisuj wszystko na kartce i licz.

Licz dystans, czas, kalorie i pieniądze. Zapisz plan trasy, harmonogram i budżet. Pamiętaj, żeby spodziewać się niespodzianek i zawsze mieć plan awaryjny.


Planując harmonogram weź pod uwagę długość dnia i nocy oraz stan swojego zdrowia i stopień wytrenowania, bo te kwestie znacząco wpływają na wielkość dziennych przebiegów. Źle planując, możesz dotrzeć do celu na tyle późno, że nie będzie już czasu na zwiedzanie.


Planując trasę sprawdź jakiej możesz spodziewać się pogody, jakie różnice poziomu pokonasz oraz jak zmieni się Twoja szerokość geograficzna. Często w trakcie nawet jednego dnia możesz tak zmienić szerokość geograficzną lub wysokość nad poziomem morza, że odczuwalna jest zmiana klimatu.

Sprawdź jakie atrakcje będziesz mijał po drodze. Jeśli pozwala na to twój terminarz i fundusze, to warto stanąć i zobaczyć ciekawe miejsca.

Jadąc z pasażerką weź poprawkę czasową na poranny makijaż, zaplanuj więcej postojów i dużo mniejsze przebiegi niż przy jeździe solo.


Budżet jest bardzo istotną sprawą, szczególnie wybierając się w miejsca słynące z wysokich cen. Na całkowitą cenę wyprawy oprócz paliwa znacząco wpływają noclegi, wyżywienie i promy. Promy bywają niewiarygodnie drogie — szczególnie te największe, na których są restauracje, płyniesz nocą i śpisz w kajucie. Jeśli promu nie wykupisz w porę, to bilet w porcie będzie bardzo drogi.


Koszty znacząco obniżysz nocując w namiocie i samodzielnie przygotowując posiłki. Gdy posiada się dużo wolnego czasu, to częstokroć (o ile to możliwe) lepiej zrezygnować z promu i pojechać dookoła.


Na koniec rozdziału mała uwaga dotycząca weekendów. O ile to możliwe, warto zadbać o to, aby znane i oblegane przez turystów miejsca odwiedzać poza weekendami. Tłok i wzmożony ruch samochodów potrafią skutecznie zepsuć nie tylko zwiedzanie ale przede wszystkim odbierają radość z jazdy motocyklem.

Prawo

Turystyczna jazda wymaga świadomości prawnej. Korzystając z drogi publicznej należy być w zgodzie z prawem albo przynajmniej wiedzieć jakie są przepisy. Kwestie prawne, których trzeba być świadomym przed wyruszeniem w daleką trasę dotyczą nie tylko zasad poruszania się po drogach ale także prawa lokalnego, wymaganych dokumentów i wymagań technicznych dla motocykla. Pamiętaj, że jeśli będziesz uczestnikiem kolizji albo zostaniesz złapany przez policję, na przykład za przekroczenie dozwolonej prędkości lub zawracanie w niedozwolonym miejscu, to prawdopodobnie będziesz sprawdzany. Podczas kontroli, będąc aroganckim i nieuprzejmym dla policjanta, z pewnością zostaniesz sprawdzony bardzo dokładnie. Pamiętaj jednak, żeby nie być zbyt uległym, bo wtedy możesz zostać zrobiony w konia. Jeśli jesteś pewny, że nie złamałeś przepisów, to czasem warto walczyć. Gdy wiesz, że prawo złamałeś, to nie zaprzeczaj tylko staraj się załagodzić sytuację. Pamiętaj, że w niektórych miejscach, za wyjątkowo niebezpieczne zachowania na drodze możesz zostać ukarany wysokim mandatem, konfiskatą pojazdu, ale też mogą zostać odebrane Ci uprawnienia do kierowania, a nawet możesz trafić do aresztu.

Kontrola może dotyczyć nie tylko obowiązkowych dokumentów takich jak prawo jazdy, dowód rejestracyjny i ubezpieczenie motocykla. Będąc na obcym terenie, można zostać poproszonym o np. paszport i wizę, specjalne pozwolenie… W niektórych miejscach konieczne jest posiadanie winiety np. w formie naklejki. Brak naklejenia jej w odpowiednim miejscu, gdy jest to wymagane przepisami, oznacza że zostaniesz ukarany nawet jeśli zapłaciłeś za przejazd.

Pamiętaj, że występują miejsca objęte zakazem fotografowania i filmowania — sprawdź to jeśli masz w zwyczaju jazdę z rejestratorem. Dotyczy to na przykład Austrii, którą warto odwiedzić, bo niektóre z występujących tam alpejskich dróg są wyjątkowo atrakcyjne dla motocyklistów. Odrębną kwestią prawną jest publikowanie w internecie zrobionych już zdjęć i filmów. Czasem upublicznienie czyjegoś wizerunku lub nawet numeru tablicy rejestracyjnej może spowodować powstanie roszczenia.

Jeżdżąc turystycznie pamiętaj, żeby nie wprowadzać tak zwanych ulepszeń w swoim motocyklu, a robiąc to, upewnij się że jest to zgodne z prawem. Wielokrotnie spotkałem się z opowieściami motocyklistów żalących się na to, że policjant zabronił dalszej jazdy, bo zauważył modyfikacje w układzie wydechowym, reflektorach lub zegarach motocykla. Pamiętaj, że wydech nie może być zbyt głośny, a reflektory, żarówki i prędkościomierz muszą posiadać homologację. Jeśli wymienisz któryś z tych elementów, to musisz być gotowy na płacenie za lawetę. Bardzo często obiektem zainteresowania policji są opony motocykla. Sprawdź, czy Twoje mają dopuszczenie na drogi publiczne i czy zdołają objechać całość planowanej trasy z wymaganą głębokością bieżnika. Po drogach publicznych nie wolno jeździć na slickach, oponach z kolcami, a także zdartych oponach z których wystają druty.

W nieznanym terenie spotkasz się niejednokrotnie z niepisanym prawem ulicy, które należy przestrzegać aby przetrwać. Obserwuj lokalną społeczność i dostosuj się do zasad panujących na danym obszarze.


W razie uczestniczenia w kolizji, której nie byłeś sprawcą zawsze wołaj policję. Bez protokołu policji czekają Cię problemy z ubezpieczycielem. Może się zdarzyć, że wcale nie otrzymasz należnego Ci odszkodowania.


Podróżując z namiotem „na dziko” upewnij się, że biwakowanie jest legalne. Jeśli nie jest — to nie rób tego albo rozkładaj namiot po zmroku i zwijaj o wschodzie słońca. Gdy noc zastanie Cię w nieznanym, to zawsze możesz tłumaczyć się złym samopoczuciem i koniecznością odpoczynku. Jazda w nocy przy złym samopoczuciu jest niebezpieczna i może powodować wypadki. Jest to argument trudny do podważenia. Biwakując na dziko, rób to w taki sposób, żeby być gotowym do szybkiego zwinięcia obozu. Nie rozpalaj ogniska i nie rozwieszaj rzeczy na sznurkach.


Na koniec zachęcam do bezwzględnego przestrzegania praw fizyki. Ludzie mogą nie zdołać zauważyć Twoich wybryków i niezgodności z prawem, ale fizyka jest bezwzględna. Na zrobienie czegoś niezgodnego z prawami fizyki, nie pomoże Ci zgodność z przepisami prawa napisanego przez ludzi, nawet jeśli posiadasz immunitet.

Nawigacja

Podstawowym sposobem nawigacji jest jazda na znaki drogowe i pamięć. W domu przygotowujesz trasę, zapamiętujesz ją, a potem jedziesz. Problem pojawia się gdy coś pójdzie niezgodnie z planem i będziesz musiał zmienić trasę.

Miałem tak kiedyś. Wszystko sobie zapamiętałem, ale niestety okazało się, że nocna nawałnica powaliła drzewa, drogi zamknięto i nie wyznaczono jeszcze objazdów. Co chwilę musiałem stawać i pytać o drogę bo nie miałem mapy a telefon się rozładował. Z tego właśnie powodu zawsze trzeba mieć ze sobą mapę papierową.


Mapa potrzebna jest zawsze, nawet jeśli posiada się GPS i telefon komórkowy. Do długich tras mapa może być w niedokładnej skali. Dokładnej mapy potrzeba dopiero w miejscu docelowym. Ważne, żeby mapy były odporne na deszcz (zafoliowane).


Najwygodniej korzystać z nawigacji GPS. W każdym momencie trasy wiesz gdzie się znajdujesz, ile jeszcze czasu i kilometrów przed Tobą. W razie zmian, trasa zostanie automatycznie przeliczona na inne drogi. Ważne, żeby mieć aktualne mapy elektroniczne, dobry uchwyt i ładowarkę przy kierownicy. Bez ładowarki GPS jest bezużyteczny. Baterię rozładujesz i co dalej? Nawet jeśli jedziesz do hotelu, to bateria w GPS, ani w telefonie z włączonym ekranem nie wytrzyma całego dnia pracy. Ja używam GPSa w smartfonie a mapę papierową trzymam w kufrze. Zgodnie z minimalistycznym podejściem uważam, że skoro muszę mieć telefon, a smartfon ma GPS, to po co mi kolejny grat w postaci specjalnego GPSa. Zaoszczędzone pieniądze zostają na wyjazd.


Do jazdy na motocyklu najlepsze są wodoodporne lub bryzgoszczelne telefony. Potrzeba też pewnego uchwytu na kierownicę i dobrej ładowarki. Sprawdzone uchwyty produkuje firma RAM. Ja korzystam z RAM X-Grip i jestem zadowolony. W gnieździe, ładowarkę koniecznie należy zabezpieczyć woreczkiem foliowym na wypadek, gdy nagle spadnie deszcz. Ładowarka powinna mieć prąd ładowania minimum 2 Ampery (inne oznaczenie: 2000 mA). Ładowarki o prądzie poniżej 2A są zbyt słabe i nie naładują baterii przy włączonym i rozjaśnionym ekranie telefonu.


Darmowe mapy offline i ich aktualizacja przed wyjazdem nie stanowią obecnie problemu. Ja korzystam z bezpłatnych map Google, w których jest opcja pobrania konkretnych obszarów w celu korzystania offline. Ponadto mapy Google mają bardzo przydatną funkcję „teren” dzięki której można sprawdzić na jakiej wysokości nad poziomem morza jest dane miejsce.

Podstawy geografii i meteorologii

Planując wyjazd weź pod uwagę porę roku i miejsce do którego się wybierasz. Zaplanuj dobrze, bo może się zdarzyć, że nie osiągniesz celu albo osiągniesz cel, ale już nie wrócisz do domu.


Jadąc daleko na północ albo w wysokie góry nie ryzykuj jazdy wczesną wiosną lub późną jesienią, bo mogą Cię zastać śnieg i bardzo niska temperatura, co uniemożliwi jazdę. Niektóre górskie drogi dostępne są dla motocykli jedynie w środku lata.

Gdy zamierzasz dużo czasu spędzać na jeździe motocyklem i zwiedzaniu, to musisz wziąć pod uwagę długość dnia i nocy. Jest to szczególnie istotne jeśli jedziesz z namiotem. Długie noce i krótkie dni są nieprzyjazne dla turystyki motocyklowej.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 51.45
drukowana A5
Kolorowa
za 75.82