E-book
27.3
drukowana A5
48.68
drukowana A5
kolorowa
71.7
Turystyka motocyklowa w praktyce

Bezpłatny fragment - Turystyka motocyklowa w praktyce


Objętość:
211 str.
ISBN:
978-83-8155-752-8
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 48.68
drukowana A5
kolorowa
za 71.7

O czym będzie

Witaj!

Poniżej prezentuję bardzo subiektywny tekst dotyczący turystyki motocyklowej po drogach publicznych. Nie będzie słodzenia i toczenia pięknych wizji. Nie przeczytasz tutaj o nowościach motocyklowych, gadżetach, technice motocyklowej i materiałach eksploatacyjnych. Jeśli interesują Cię takie sprawy, to zachęcam do zakupienia prenumeraty magazynów motocyklowych, w których pełno opisów nowości, kolorowych zdjęć i testów. Jeśli interesują Cię motocykle, ich wygląd, osiągi, dostępne kolory oraz ceny — idź do salonów. Nie będę skupiał się na technice jazdy. Przyjmuję, że każda osoba wsiadająca na motocykl posiada prawo jazdy, umie jeździć, zmieniać biegi, skręcać przeciwskrętem i hamować awaryjnie. Technikę jazdy należy doskonalić cały czas, a najlepsze do tego są specjalistyczne szkolenia. Szkolenia organizowane są zarówno na torach asfaltowych, jak i poza asfaltem. Ze swojej strony gorąco zachęcam do udziału w szkoleniach organizowanych przez profesjonalnych trenerów, którzy podzielą się wiedzą i udzielą wielu przydatnych porad. Pod okiem trenera można poznać właściwe techniki jazdy, poznać swoje słabe strony i poćwiczyć w bezpiecznych warunkach. Na temat techniki jazdy dostępnych jest kilka publikacji, a ich autorzy naprawdę wiedzą, o czym piszą, gdyż są autorytetami w tej kwestii. Warto zapoznać się z różnicami w technice jazdy na asfalcie i poza nim. W moim tekście poruszę kwestie związane z zasadami bezpieczeństwa i techniką jazdy jedynie w zakresie niezbędnym do uprawiania turystyki i bezpiecznego pokonywania dużych odległości.


Pisząc o dużych odległościach mam na myśli wyjazdy o czasie trwania od jednego do kilkunastu dni, z przebiegami dziennymi rzędu 500 — 1200 km. Oznacza to możliwość odbycia wyprawy na dystansie ok. 3000 km w tzw. przedłużony weekend.


Moim głównym celem jest opisanie, jak w sprawdzony przeze mnie sposób przygotować się do turystycznych wypraw motocyklowych po drogach publicznych. Podkreślam „po drogach publicznych” — czyli dla każdego. Jeśli jesteś obieżyświatem i jeździsz bezdrożami przez wiele tygodni, to z pewnością rozbawiło Cię użycie słowa „wyprawa”. Jeśli tak, to spokojnie możesz zrezygnować z marnowania czasu na dalsze czytanie, bo Twoje doświadczenia i umiejętności są o wiele bardziej zaawansowane niż moje.


Tekst ten adresuję do wszystkich osób, które planują turystyczną przygodę z motocyklami, zaczynają jeździć albo jeżdżą od dawna, ale dotąd tylko w krótkie trasy. Jeśli śmigasz po mieście, ale czujesz, że już z tego wyrosłeś i nie masz ochoty wydawać kasy na paliwo, serwis i nowe opony tylko po to, żeby zaliczać kolejne wheelie między światłami, bo chcesz jechać gdzieś dalej — to też jest dla Ciebie. Nie bój się długich tras i przygotowań, nie odkładaj spraw na później. Opiszę, jak przygotować się do trasy, jak się spakować, na co zwracać uwagę i czego unikać. Będzie też kilka przydatnych patentów i porad których nie ma w poradnikach motocyklowych.

Opiszę co zrobić, żeby Twoja motocyklowa wyprawa mogła się odbyć i co zrobić, żeby drobny i pozornie nieistotny szczegół nie zepsuł wyjazdu. Będzie też o tym, jak za niewielkie pieniądze zorganizować wyjazd. W jaki sposób jechać, jak spać, co jeść i jak żyć w trasie.


Na koniec najważniejsze — jak bezpiecznie wrócić do domu!


Zaczynamy!

Motocyklist(k)o wyluzuj!

Jazda motocyklem uczy pokory już od pierwszych chwil. Motocykl jest pojazdem, który można znienawidzić lub pokochać. Jedno jest pewne — motocykle wzbudzają emocje. Nawet osoby, którym motocykle są (ponoć) obojętne, mają zazwyczaj opinie i „dobre rady” dla motocyklistów pomimo, że sami nigdy motocyklem nie jeździli. Słuchanie takich rad, jest równie wartościowe, jak radzenie się na temat budowy domu osoby, która nigdy domu nie zbudowała.

Książka, którą czytasz jest zbiorem wieloletnich, osobistych doświadczeń i przemyśleń związanych z szeroko rozumianą turystyką motocyklową. Wiedzę zdobywałem latami, szkoląc się, czytając różnorakie książki i artykuły, eksperymentując samemu i wymieniając doświadczenia z innymi motocyklistami. Zagadnienia o których piszę dotknęły mnie osobiście, dlatego nie powołuję się na źródła. Źródeł wiedzy było tak wiele, że nawet ich wszystkich nie pamiętam. To jest moja praktyka!

Chciałbym, aby niniejszy poradnik dawał do myślenia osobom, które tematykę motocykli zawężają do posiadania, serwisowania i jak najszybszej jazdy motocyklem, wzorując się na reklamach, kolorowych gazetach, filmach akcji i prymitywnych treściach z internetu. Uważam, że wśród motocyklistów, zbyt duży nacisk kładzie się na motocykl, wyposażenie, rywalizację i technikę jazdy, zamiast na myślenie opanowanie emocji, kierowanie się zdrowym rozsądkiem i holistyczne podejście do tematu jazdy motocyklem (w tym analizy możliwości finansowych danego motocyklisty).

Zbiór myśli, w formie rad i stwierdzeń jest czymś, co mówię do samego siebie przed, w trakcie i po wyprawie. Rób tak i tak, nie rób tego i tamtego, zastanów się, jak zrobisz tak, to spotka Cię to i to. Przedstawione w książce porady są poradami dla mnie samego, po to, abym pojechał i szczęśliwie wrócił do domu, z uśmiechem na twarzy, lekkim niedosytem i chęcią odbycia kolejnej wyprawy.

To, czy moje przemyślenia i rady uznasz za niedorzeczne, śmieszne i głupie, czy też za wartościowe i zechcesz z nich skorzystać, zależy tylko od Ciebie. Twój wybór!

Wiem, że pewne stwierdzenia, mój niewyrafinowany styl, mogą wielu osobom nie odpowiadać, dlatego na tym etapie proszę o jedno: „Motocyklist(k)o wyluzuj się!” — to tylko książka.

Zastanów się dobrze

Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić myśląc o jeżdżeniu motocyklem, to dobrze się zastanowić. Motocykle nie są bowiem dla wszystkich. Turystyka motocyklowa łączy w sobie wszelkie najgorsze cechy.

Motocyklem:

— jest drogo,

— jest niebezpiecznie,

— wieje,

— jest niewygodnie,

— jest głośno,

— możesz się łatwo przewrócić,

— męczysz się fizycznie,

— trzeba myśleć i planować,

— trzeba ograniczyć bagaż,

— nie masz zamkniętej kabiny,

— nie masz ogrzewania ani klimatyzacji,

— jedziesz w grubym, ograniczającym swobodę stroju,

— nie masz wstecznego biegu,

— w czasie jazdy nie możesz jeść,

— w czasie jazdy nie odpowiesz na SMSy.


Generalnie motocykle są do niczego!


Ludzkość po to wymyśliła samochody, busy, autokary, kampery, pociągi, żeby było wygodniej i bezpieczniej. Wymyślono też samoloty, żeby było szybciej, wygodniej i bezpieczniej.


Zatem dlaczego motocyklem? Dlatego, że motocyklem jest po prostu fajnie i ciekawie. Jazda motocyklem jest wyzwaniem, sportem i stylem życia.

Z motocyklami jest jak z innymi niepraktycznymi dziedzinami życia np. jazdą na nartach, bieganiem maratonów, żeglarstwem, podnoszeniem ciężarów i grą w szachy. Po co robić to wszystko? Jeżdżąc na nartach wydajesz pieniądze na sprzęt i wyciąg tylko po to, żeby za chwilę znaleźć się w punkcie startowym, czyli na dole. Po co biegać, skoro samochodem dojedziesz łatwiej, szybciej i przyjemniej. Motorówką dopłyniesz szybciej niż żaglówką, bo nie musisz czekać na korzystny wiatr. Małym podnośnikiem hydraulicznym podniesiesz więcej niż najsilniejszy człowiek, a przeciętnej klasy komputer wygra w szachy z arcymistrzem.


Ludzie jednak jeżdżą na nartach, biegają, żeglują, podnoszą ciężary, ćwiczą grę w szachy i robią masę innych irracjonalnych rzeczy, do których należy zaliczyć także jazdę motocyklem.


Jeśli kochasz motocykle, ale twoim żywiołem jest stunt, wyścigi po torze albo offroad (cross, enduro) to niekoniecznie polubisz turystykę po drogach publicznych.


Być może uwielbiasz luźne przejażdżki, długie postoje, pogaduchy i polerowanie chromu. Długie trasy mogą być dla Ciebie męką — zastanów się dobrze.


Na pytanie, czy turystyczna jazda motocyklem Ci odpowiada musisz sobie odpowiedzieć samemu. Najlepiej spróbować. Turystyka motocyklowa to specyficzna dziedzina, która nie jest dla wszystkich i potrafi być znienawidzona nawet przez zagorzałych miłośników motocykli. Długie, wielodniowe dystanse potrafią dotkliwie zniechęcić do jazdy motocyklem. Turystyka motocyklowa bywa też przyjemna, jak uzależnienie — chcesz więcej i dalej.


Zastanów się dobrze, czy jechać motocyklem? Być może należysz do osób, które wolą spędzić czas w ciepłym rejonie świata na wakacjach ALL INCLUSIVE? W podobnej cenie, co wyprawa motocyklowa otrzymasz przelot samolotem, pięciogwiazdkowy hotel, jedzenie i picie bez ograniczeń, a co najważniejsze wypoczniesz i wynudzisz się. Decyzja należy do Ciebie! Weź tylko pod uwagę, że na tego typu „rozrywki” możesz pojechać zawsze, a szczególnie na emeryturze.


Jeśli po tym wszystkim, co napisałem nadal chcesz jechać motocyklem, to nie odkładaj spraw na później.

Nie odkładaj spraw na później

Jeśli myślisz o wyprawie motocyklowej, to nie odkładaj spraw na później. Najważniejsze jest podjęcie decyzji o wyjeździe, a następnie zaplanowanie i doprowadzenie do realizacji celu.


Prokrastynację należy wyeliminować! Każdy moment jest dobry, aby zacząć przygotowania. Nie czekaj z wyjazdem do czasu, aż się dorobisz, załatwisz sprawy, dzieci urosną albo pójdziesz na emeryturę, bo najprawdopodobniej nigdy nie pojedziesz. Zawsze jest zły moment, ale też zawsze jest dobry. Oczywiście wykluczam zimę i pokrytą śniegiem jezdnię. Jazdę w zimie ćwiczyłem i nie wspominam jej dobrze. Zimową jazdę motocyklem traktuję w kategorii wyczynu i udowodnienia samemu sobie że można. Zima, motocykl i długie trasy nie mają nic wspólnego z przyjemnością i zdrowym rozsądkiem. Ponadto zimowa jazda motocyklem, bez bocznego wózka, jest skrajnie niebezpieczna. Zima jest doskonałym czasem na przygotowanie motocykla, zaplanowanie trasy i skompletowanie sprzętu albo na zorganizowanie wyprawy w systemie fly&ride w miejsce o odpowiednich warunkach pogodowych.


W zimowe dni można sobie poczytać o miejscach, w które planuje się wyjazd. Napisz list do Mikołaja, a może dostaniesz pod choinkę niektóre z niezbędnych Ci rzeczy na wyjazd ;).


Będąc w trasie odkładanie spraw na później również jest Twoim wrogiem. Przykładowo odkładanie postoju lub założenia przeciwdeszczówki w sytuacji, gdy pada deszcz (a nic nie zapowiada zmiany pogody) spowoduje, że zmokniesz. Zmoknięty możesz się rozchorować lub obetrzeć skórę. Choroba albo obtarcie może skutkować tym, że dnia następnego będziesz cierpiał lub nie będziesz w stanie kontynuować jazdy.


Na postoju nie zaczynaj od odpoczywania i odkładania na później spraw istotnych. Zacznij od nasmarowania łańcucha, przygotowania noclegu, umycia szybki w kasku, sprawdzenia motocykla, wywieszenia mokrych rzeczy… Dopiero jak wszystko jest gotowe, zacznij odpoczywać.


Odkładanie spraw na później wiąże się ze zwiększonymi kosztami. Jeśli masz zdolności manualne, a dysponujesz czasem, to zaoszczędzisz pieniądze wykonując samodzielnie prace serwisowe przy motocyklu. Wszystkie zakupy robione „na spokojnie” będą tańsze. Mając czas możesz porównać ceny i zamówić towar przez internet, gdy w lokalnych sklepach ich niema lub są dużo droższe. Gdy nie musisz się spieszyć, opony, olej, części, materiały eksploatacyjne, ubrania, wyposażenie i sprzęt turystyczny możesz kupić znacznie taniej, a w razie potrzeby wymienić lub oddać, gdy są wadliwe lub nie spełniają twoich oczekiwań. Szczególnie duże różnice cenowe występują w sprzęcie turystycznym i biletach na promy. Wcześniejszy zakup biletów na promy bywa tańszy o połowę względem ceny, jaką zapłacisz bezpośrednio na nabrzeżu w dniu przeprawy.

Wczesne przygotowania pozwalają na zasięgnięcie języka w kwestii miejsc do których planujesz pojechać. Masz także czas na wypożyczenie map i przewodników bez konieczności ich kupowania w ostatniej chwili.

Przygotowania i treningi

Przygotowania i treningi są bardzo ważne. Podczas treningów wychodzą braki i niedociągnięcia, szczególnie jeżeli planujesz wyprawę z własną kuchnią i namiotem. Jeśli twój portfel jest grubszy, nie planujesz nocowania w namiocie i gotowania, to z pewnością potrzebujesz mniej przygotowań. Pamiętaj jednak, że zwykle w najpiękniejszych miejscach nie ma hoteli i restauracji! Ponadto w dużym stopniu tracisz niezależność i możliwość wyboru. Do noclegu w hotelu lub posiłku w restauracji potrzebujesz jedynie pieniędzy. Pieniądze są zbędne gdy nie można ich wydać. Gdy w danym miejscu nie ma restauracji, hoteli lub wolnych miejsc, to możesz mieć problem posiadając jedynie pieniądze (nawet w dużej ilości).

Uważam, że własna kuchnia w postaci termosu, garnka z pokrywką i kuchenki do zagotowania wody to minimum wyprawowe. Konieczność szukania knajp może skutecznie zepsuć wyjazd. Jeśli jesteś głodny, zmęczony i zmarznięty, to wygodniej samemu przygotować ciepły posiłek, chwilę odpocząć i bezpiecznie pojechać dalej szukając miejsca docelowego.


Oczywiście, jeśli Twój wyjazd odbywa się tylko w celu zwiedzenia dużych miast, to namiot i kuchnia są niepotrzebne. W miastach ryzyko, że nie będzie co zjeść albo gdzie spać jest znikome. Zresztą, musiałbyś upaść na głowę, żeby spać w namiocie w mieście!


Przygotowania zacznij od krótszych (jednodniowych) wypadów. W czasie treningów przetestuj pakowanie, sprzęt, swoją kondycję, odporność zadka i przygotowywanie posiłków. Pamiętaj, żeby przetestować wszystko. Przetestuj jazdę na małej i dużej prędkości zapakowanym motocyklem. Pojeździj w zakrętach, zrób kilka ósemek, przećwicz parkowanie i przetaczanie motocykla. Jeśli wszystko będzie OK, to wybierz się na dwa dni. Najpierw zalicz dwudniowy wyjazd z nocowaniem w hotelu. Ostatnim etapem przygotowań powinien być dwudniowy wypad z namiotem i kuchnią. Z doświadczenia wiem, że przygotowanie kompletnego sprzętu i pakowanie na jedną noc będzie prawie takie same, jak na tydzień lub dwa. Wyjeżdżając na dłużej bierze się więcej pieniędzy i trochę więcej jedzenia.


Jeżeli nigdy nie nocowałeś w namiocie, to przygotowania zacznij od rozłożenia obozowiska i przenocowania we własnym ogrodzie lub w pobliżu domu. Najwięcej się nauczysz jeśli trening wykonasz po zmroku i przy parszywej pogodzie. Próbny nocleg daje poczucie bezpieczeństwa i doświadczenie, którego nie nauczysz się z książki. W razie niepowodzenia w parę minut będziesz we własnym łóżku, gdzie w bezpiecznych warunkach przeanalizujesz swoje błędy. Zobaczysz, że wszystko ma znaczenie, szczególnie gdy jest ciemno, zimno i pada deszcz. O namiocie i nocowaniu będzie w innym miejscu.


Umiejętność jazdy po nieutwardzonej nawierzchni jest niezbędna, szczególnie jeśli jedziesz z namiotem. Jeżeli nigdy nie zjeżdżałeś z asfaltu, to koniecznie przetrenuj jazdę po drogach gruntowych i trawie. Najlepiej przejść jedno lub dwudniowy kurs enduro organizowany przez doświadczonych instruktorów.


Pamiętaj, że rzeczywistość zaskakuje, odbiega od oczekiwań oraz wizji przedstawianych w telewizji i kolorowych czasopismach. Trening uświadamia realia i wykształca zdolność przewidywania tego, co może Cię spotkać w danej sytuacji.

Motocykl

Jak chcesz jechać, to każdy motocykl jest dobry, o ile jest sprawny i bezawaryjny. Sprawność i niezawodność to kwestia kluczowa! Rodzaj motocykla i pojemność silnika nie mają znaczenia, jeśli naprawdę jesteś zdeterminowany do odbycia wyprawy. Na daną trasę niektóre motocykle będą wygodniejsze a inne mniej, jeszcze inne mogą okazać się całkowitą porażką. Jadąc po drogach publicznych istotne jest też to, żeby motocykl był zgodny z przepisami i posiadał niezbędne dokumenty.


Nieważne, czy moto ma pojemność 125 czy 1600 cm3. Jeśli motocykl jest sprawny, a Ty chcesz jechać, to jedź! Musisz jednak być świadomy tego, że rodzaj motocykla istotnie wpływa na trasę, jaką możesz zaplanować. Nie planuj na przykład tysiąckilometrowej jazdy autostradami, w ciągu jednego dnia, na motocyklu o pojemności 125 cm3. Turystyczne autostradowe 1600cm3 słabo nadaje się na leśne żwirowe drogi. Ciężar i moc motocykla dopasuj do swoich umiejętności, predyspozycji fizycznych i możliwości finansowych. Pamiętaj, że jeśli wszystkie pieniądze, jakie posiadasz na cele motocyklowe wydasz na maszynę, to nigdzie nie pojedziesz. Musisz jeszcze sfinansować serwis, ubezpieczenie, odzież, paliwo, jedzenie, noclegi, a w zależności od obranej trasy opłaty drogowe lub promy. Zauważ, że ludzie odbywający najlepsze wyprawy wcale nie jeżdżą na najdroższych sprzętach. Z mojego doświadczenia wynika, że do turystyki najlepiej nadają się „średniaki” typu szosowe enduro.


Do turystyki nie polecam motocykli typowo sportowych nazywanych potocznie ścigaczami. Pozycja jeźdźca na takich maszynach trudna jest do wytrzymania przez wiele godzin. Z pewnością bez dobrego treningu zadka i rąk nie można takim motocyklem robić dużych przebiegów dziennych. Sportowe maszyny mają ograniczone możliwości spakowania bagaży. Konieczność zjechania z drogi utwardzonej również nie należy do przyjemności. Ścigacze nadają się na tor — chociaż słyszałem o motocykliście, który na supersporcie zrobił wyprawę o długości kilku tysięcy kilometrów.


Co do cruiserów / chopperów, opinie są podzielone — jedni je kochają, inni omijają z daleka. Niewątpliwą zaletą jest to, że większość z nich posiada bezobsługowe pasy lub wały napędowe, a niektóre z nich mają bardzo duże szyby chroniące od wiatru i pojemne sztywne kufry mieszczące się w szerokości kierownicy. Z pewnością spokojna jazda dużym cruiserem jest ogromną przyjemnością, jednak ich głównym minusem jest szorowanie podnóżkami na ciasnych górskich zakrętach, problematyczne przetaczanie z uwagi na dużą masę własną i konieczność pracochłonnego czyszczenia chromów po jeździe w złej pogodzie. Ponadto jeśli motocykl posiada siedzenie lub kufry wykonane z naturalnej skóry, to podczas silnej ulewy elementy te namokną i mogą ulec zniszczeniu.


Na autostradach, motocykle o pojemności skokowej silnika poniżej 1000 cm3 nie dadzą komfortu jazdy. Osobiście, jazdę po autostradzie traktuję jako nudę i niezbędną konieczność przy długich przelotach. Jeśli lubisz autostrady, polecam mocny turystyk z silnikiem 1200 — 1600 cm3, dużymi owiewkami i dobrą aerodynamiką, jednak na bocznych gruntowych drogach maszyna taka będzie nieporęczna.


Zwykle unikam rajdów, ale miałem kiedyś okazję uczestniczyć w górskim rekreacyjnym rajdzie, w którym brały udział wszelkiego rodzaju motocykle. Z moich obserwacji wynikło, że kierowcy najwspanialszych cruiserów i chopperów w dniu wycieczkowym znacznie skrócili trasy narzekając na dużą ilość zakrętów. Zauważyłem, że głównym zajęciem kierowców tych maszyn były gawędy przy motocyklach stojących na parkingu. Kierowcy ścigaczy zrobili tego dnia kilkaset kilometrów, ale wieczorem byli wycieńczeni. Z największymi przebiegami, w najlepszej formie i z uśmiechem na twarzy dojechali właściciele motocykli sportowo-turystycznych i szosowych enduro.


Moje doświadczenia są takie, że na większość tras turystycznych optymalnym jest motocykl o pojemności od 600 do 1200 cm3 — szosowe enduro lub sportowo-turystyczny. Motocykle takie oferują wygodną pozycję, przyzwoite osiągi i dobrą ładowność.

Uważam, że przy długich przelotach z prędkościami powyżej 80 km/h konieczna jest wysoka szyba chroniąca od wiatru, osłony manetek (handbary) oraz zatyczki w uszach. Zatyczki to nie żart, ale o tym później.


Na długie trasy dosyć istotną kwestią jest tempomat. Nie mam na myśli układu elektronicznego — chociaż niektóre obecnie produkowane motocykle turystyczne je posiadają. Mam na myśli podpórkę prawego nadgarstka. Jest to patent, na widok którego, niektórzy instruktorzy jazdy wzdrygają się i twierdzą, że jest on zbędny lub nawet niewskazany. Osoby takie prawdopodobnie nigdy nie jeździły w długie trasy i nie doznały zapalenia nadgarstka — a ja tak. Element o którym mowa jest kawałkiem odpowiednio wyprofilowanego plastiku, kosztuje niewiele, a na długie trasy pozwala na odpoczynek palcom prawej ręki. Niektóre cruisery i choppery posiadają takie podpórki nadgarstka w fabrycznie montowanych manetkach.


Opony do dalekiej turystyki nie powinny być typowo szosowe lecz takie o głębszym, bardziej agresywnym bieżniku. Najwięcej niemiłych niespodzianek spotkało mnie, gdy „tylko na moment” zjeżdżałem z utwardzonego np. podczas parkowania na poboczu, pokonywania błotnistych kałuży, jeżdżenia po żwirowym parkingu, mokrej trawie, piasku. Jeżdżąc tysiące kilometrów po drogach publicznych i tak zawsze najwięcej problemów z oponami występowała poza asfaltem. Lepiej więc mieć opony jak najbardziej uniwersalne, a na asfalcie po prostu jechać wolniej niż na oponach typowo szosowych. Zazwyczaj uniwersalne opony producenci określają jako „ADVENTURE”. Bieżnik nie powinien być jednak bardzo agresywny (kostkowy), gdyż na asfalcie opona taka będzie dużo mniej przyczepna, nie tylko w zakrętach ale szczególnie przy hamowaniu awaryjnym. Ponadto kostkowa opona będzie bardzo głośna, wibruje i nie nadaje się na autostrady. Kostkowa opona jest dobra gdy zamierza się jeździć głównie poza utwardzonymi drogami.

Na drogi publiczne i bardzo lekki teren, moim zdaniem, lepsze są obręcze odlewane niż szprychowe. Głównym argumentem jest brak konieczności serwisowania szprych i łatwiejsze czyszczenie kół.

Koła mam bez dętek, a do ewentualnej naprawy wożę sznur wulkanizacyjny. Przyznaję, że posiadanie dętek, pompki i umiejętności ich wymiany zawsze mi imponuje a jadąc np. dookoła świata wybrałbym dętki.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 48.68
drukowana A5
kolorowa
za 71.7