E-book
5.46
drukowana A5
26.34
Trudny chłopak

Bezpłatny fragment - Trudny chłopak

O miłości i nie tylko


Objętość:
131 str.
ISBN:
978-83-8126-260-6
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 26.34

Wstęp

Dwa razy w życiu spotkało mnie uczucie miłości, które jest największym uczuciem, jakie może spotkać człowieka. Za pierwszym razem było to przykre doznanie, bo miłość ta była nieodwzajemniona- spowodowała, że byłem niedostępny, często nawet niemiły dla innych kobiet. Postanowiłem obronić się przed kolejnymi odrzuceniami i poprzysiągłem sobie, że już nigdy nie zakocham się jako pierwszy. O dziwo, z tejże obietnicy wywiązałem się doskonale, ale kolejna, aby nie dać się nabrać dziewczynom nie przyniosła już oczekiwanych rezultatów. Mimo wszelkich starań czasem nie udawało mi się powstrzymać przed próbą zdobycia jakieś kobiety i wykonałem kilka takich podejść, jednakże każde z nich zakończyło się totalną katastrofą, w jednym z przypadków nawet emocjonalnym bólem na dość długi okres czasu. Myślałem, że żadna kobieta mnie nie zechce, że jedynie stać mnie na udawany związek bez zaangażowania drugiej strony. Nie mogłem nawet przyjąć sobie do wiadomości, że jest inaczej, ale okazało się, że może… Jestem Kleofas, mężczyzna średniego wzrostu o czarnych, krótkich, kręconych włosach i ciemnych oczach, obecnie mam 27 lat i kochającą żonę, a to jest opowieść o moich przeżyciach nie tylko tych miłosnych lecz także innych oraz przeżyciach moich znajomych. Zapraszam was do mojej opowieści!

Rozdział I

Miłość cierpiąca, bo platoniczna


Byłem jeszcze młodym chłopcem mającym zaledwie 16 lat, kiedy zakochałem się po raz pierwszy. W tym temacie stawiałem dopiero swoje pierwsze kroki, ale jakże istotne w moim życiu, zapamiętałem tę lekcję na długo. Właśnie rozpoczynałem moją edukacje w szkole średniej, w moim przypadku wybór padł na liceum. Nie znałem tam nikogo, gdyż razem z rodzicami wyprowadziliśmy się do Gdańska z drugiego końca Polski, czyli z Krakowa. Moi rodzice podjęli decyzje niespodziewanie- w wakacje poprzedzające moją edukacje w liceum. Gdy tylko dowiedziałem się o tym, byłem sfrustrowany i nie chciałem z nimi rozmawiać. Wizja przyszłego życia w całkiem obcym mieście nie była przeze mnie spostrzegana w jasnych barwach, były one raczej ponure. Jak się później okazało moi rodzice od zawsze mieli pewne marzenie- chcieli mieć własny statek i te marzenie właśnie się ziściło, kiedy zamieszkaliśmy w Gdańsku. Mogli nim pływać po Bałtyku i przewozić turystów. Satysfakcjonowała ich ta praca i wykonywali ją z wielką przyjemnością. Widząc radość na ich twarzach, zrozumiałem jakie to było dla nich ważne, więc przestałem gniewać się na nich i postanowiłem, że postaram się przywyknąć do nowego otoczenia. Wcale nie było to aż tak trudne, jak sądziłem na początku.

Teraz wrócę do momentu, kiedy to przekroczyłem progi liceum, żeby opowiedzieć wam co się stało, gdy rozpocząłem edukacje w średniej szkole. Dla mnie osobiście pierwszy dzień zawsze był najlepszy albo najgorszy. W moim przypadku byłoby to drugie, ponieważ bałem się nieznanego miejsca i obcych ludzi, ale nieoczekiwana sytuacja sprawiła, że pierwszy dzień okazał się być najlepszym, bynajmniej tak mi się zdawało. Dyrektor ogłosił apel rozpoczynający następny rok szkolny, ustawiliśmy się w półkolu według klas od najniższej do najwyższej zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Ja znalazłem się w klasie 1c o profilu matematyczno-fizycznym. Nie wierzyłem, że można zakochać się od pierwszego wejrzenia, ale coś we mnie drgnęło, kiedy naprzeciwko mnie po drugiej stronie stała piękna, wysoka, ciemnowłosa dziewczyna o jasnych, błękitnych oczach. Była dwa lata starsza ode mnie i uczęszczała do klasy 3a. Zerkałem na nią od czasu do czasu, ponieważ nie chciałem żeby zauważyła jak na nią spoglądam. Nie spojrzała w moją stronę ani razu. Nagle ktoś z klasy zaczepił mnie i zapytał:

— Gdzie ty się tak ciągle gapisz, co tam ujrzałeś ciekawego, co?

— Eee… Nic, nic, rozglądam się tylko.

— Ta… Na pewno! Ciągle wybałuszasz te gały w jedno miejsce, ciekaw jestem, kogo tam zobaczyłeś- spojrzał tam, gdzie ja patrzałem i ujrzał dziewczynę, która mi się mega spodobała- tamta laska Tobie się podoba? To spróbuj zagadać, jak coś jestem tuż obok i służę pomocą. Nie marnuj okazji, Ja kiedyś zmarnowałem. Mówię Ci chłopie, lipa na maksa!

— Dzięki wielkie…

— No, ale nie bój się mnie, jestem Jarek, a ty?

— Kleofas.

— Interesujące imię, dość oryginalnie. Jesteśmy od teraz kumplami, daj grabę na znak naszej przyjaźni- wyciągnął ku mnie rękę, ale bałem się wyciągnąć do niego swoją. Sprawiał wrażenie dziwnie podekscytowanego, nie wiedziałem, o co mu może chodzić, jeszcze raz zachęcił- no podaj, nic się Tobie nie stanie, przecież ręki ci nie urwę, to jak kumple? — Zdecydowałem się jednak na uściśnięcie dłoni nowo poznanemu koledze, przecież nie mogło stać się nic strasznego. Okazało się później, że zyskałem przyjaciela na całe życie, ale o tym opowiem w ciągu trwania tej historii- genialnie chłopie, od teraz razem, kiedy zechcesz, dobra?

— Tak, zrozumiałem twój przekaz.

— No ma się rozumieć, że tak- zaśmiał się, a z twarzy nie znikał mu uśmiech. Chłopak był bardzo szczęśliwy, po prostu cieszył się życiem.

Apel właśnie dobiegł końca, ze słów wypowiedzianych przez dyrektora prawie nic nie zapamiętałem, a to za sprawą dziewczyny z naprzeciwka oraz nowo poznanego kolegi. Po skończonej przemowie udaliśmy się do swoich klas. Nasza znajdowała się na trzecim piętrze budynku, w środkowej części korytarza mieściły się białe drzwi prowadzące do naszej sali. Nauczyciel nakazał klasie wejść i zająć miejsca, potem wyczytywał listę i pytał czy takie osoby znajdują sią na sali, jakaś osoba nie przyszła, był to Piotr. Po sprawdzeniu całej listy nauczyciel przedstawił się, wszystko objaśnił i pozwolił iść do swoich domów. Ja poszedłem z Jarkiem, zaczepił nas Marcin i zapytał czy może iść z nami, powiedzieliśmy, że owszem. Gdy wyszliśmy ze szkoły zauważyłem dziewczynę z porannego apelu, Jarek lekko mnie popchnął do przodu i kazał do niej ruszyć. Przywitałem się, ona odpowiedziała i stanąłem nieruchomo nie wiedząc jak kontynuować rozmowę, wydusiłem z siebie najgorszą możliwą rzecz, jaką mogłem w tamtej chwili powiedzieć. Dziewczyna, kiedy usłyszała, że ją kocham zrobiła dziwną minę, potem zaśmiała się a następnie poszła sobie, mówiąc do mnie, że mogę jedynie spróbować szczęścia. Odebrałem to, jako dobry sygnał i uznałem, że to był najlepszy początek roku szkolnego w moim dotychczasowym życiu. Po odejściu dziewczyny wróciłem do znajomych i opowiedziałem im całe zajście, pochwalili mnie za odwagę i życzyli powodzenia w moich dalszych próbach. Ten dzień był dla mnie naprawdę udany.

Kolejny dzień zapowiadał się wyśmienicie, miałem właśnie zamiar lepiej poznać pozostałe osoby z mojej klasy oraz dziewczynę, do której zagadałem wczoraj- miała na imię Klaudia. W czasie drogi do szkoły spotkałem jedną osobę z klasy, był to chłopak o imieniu Wojtek. Ubierał się elegancko i nosił wielkie, okrągłe okulary. Postanowiłem z nim pójść i trochę pogadać.

— Cześć Wojtek, co tam u Ciebie? — Zapytałem, aby zainicjować rozmowę.

— U mnie wszystko w porządku, właśnie wyruszam w stronę szkoły, Ty także kierujesz się w tamtą stronę?

— Oczywiście, a gdzie niby miałbym iść?

— Nie wiem nic o tobie poza twoim imieniem i nazwiskiem oraz tego, że wspólnie znajdujemy się w tej samej klasie, zawsze możesz obrać inny kierunek swojego celu, do którego zmierzasz.

— Aha, rozumiem… — Wojtek według mnie był lekkim dziwakiem, czasami mówił dziwnie i próbował czytać w ludzkich myślach, co nie zawsze mu wychodziło. W ciągu tych trzech lat przyzwyczaiłem się do jego osoby.

— Patrz Kleofasie, szkoła przed nami, najcudowniejsze miejsce, w którym kształcą się młode umysły! — Wojtek za każdym razem, gdy wchodził do szkoły, mówił o niej coś pozytywnego, niektórych to oburzało, innych przerażało i szokowało, a jeszcze innych po prostu śmieszyło. Wojtek uwielbiał zdobywać wiedzę, wszystko zawsze kalkulował i obmyślał, w pewnym momencie go to zawiodło a dlaczego opowiem wam później.

— Tak, możliwe, że masz racje. Chodźmy już do środka, zaraz zaczyna się pierwsza lekcja.

— Miałem Tobie powiedzieć to samo, ale ty byłeś pierwszy to nie będę powtarzał po tobie. Idziemy na lekcje zdobywać wiedzę.

Historia była pierwszą lekcją, która rozpoczęła rok szkolny, to właśnie od niej zaczął się pierwszy dzień zajęć. Ja miałem już ustalone miejsce, na każdej lekcji siedziałem z Jarkiem, czasami bywały wyjątki. Jeżeli nie było go w szkole to zajmowałem szkolną ławkę z Olgierdem. Chłopak lubił sobie zjeść i był przy tuszy, z tego powodu wiele osób naśmiewało się z niego, a Ja nie rozumiałem dlaczego i stawałem w obronie kolegi udowadniając ludziom, że nie stronię od niego- w taki właśnie sposób najczęściej mu pomagałem. Lekcja minęła i rozpoczęła się przerwa, nastał czas, aby lepiej poznać nowe osoby z klasy. Rozmawialiśmy między sobą, podeszła nawet do mnie dziewczyna imieniem Marlena. Miała śliczne jasnobrązowe włosy, piękne, zielone oczy i była mniej więcej mojego wzrostu. Zapytała mnie niespodziewanie:

— Cześć, jestem Marlena. Widziałam Cię wczoraj z jakąś dziewczyną, i jak fajna?

— Ty mnie śledzisz?! — Byłem zaskoczony, przeraziłem się lekko, dziewczyna w tamtym momencie wydała się dla mnie bardzo dziwna.

— Skądże, po prostu przechodziłam obok i usłyszałam, co do niej mówisz, to była prawda?

— Raczej tak, ale co Ci do tego? Nie powinno Cię to obchodzić! — Krzyknąłem na nią, Jarek zwrócił mi uwagę i pokręcił głową z dezaprobatą. Powiedział mi po cichu, że nie powinienem tak się odzywać do dziewczyn, więc uspokoiłem się i dokończyłem- nie powinnaś pytać, nie twoja sprawa, zajmij się swoimi- dziewczyna odeszła ze schyloną głową nie mówiąc niczego więcej. Krótko po tym Jarek zaczął mi mówić, że źle zakończyłem rozmowę i nie należało tak zrobić. Odpowiedziałem, że więcej się to nie powtórzy i jak możecie się domyśleć powtarzało się to wiele razy.

Rozpoczęła się kolejna lekcja, tym razem była nią matematyka, którą nasza klasa miała na poziomie rozszerzonym, podobał mi się ten przedmiot. Największe zdolności matematyczne w naszej klasie posiadał Maciek. Wszyscy mogli do niego sięgać po wszelakie wskazówki, ale często się irytował, gdy za dużo ludzi szukało u niego rozwiązania lub pomocy w jakimś trudniejszym zadaniu. Tak jak historia, dzisiejsza matematyka miała treść wprowadzającą, więc nie było to nic specjalnego. Każde kolejne lekcje mijały tak samo, zaś na ostatniej lekcji, czyli fizyce nie pojawił się Piotr. Miał usprawiedliwienie, ale nikomu nie powiedział, dlaczego idzie do domu tylko zniknął bez słowa. Po lekcjach, kiedy wychodziłem ze szkoły razem z Jarkiem, Marcinem i Olgierdem spotkałem dziewczynę z wczoraj. Tym razem przed podejściem do niej rozglądnąłem się, czy w pobliżu nie ma Marleny. Na szczęście nigdzie jej nie ujrzałem, więc szybko podbiegłem i przywitałem się, dziewczyna odpowiedziała:

— Witaj, to ty, który mnie kocha, zabawne- uśmiechnęła się i mówiła dalej- i co masz zamiar z tym zrobić chłopcze? — Miała dziwny ton mówienia, jakby sobie ze mnie drwiła, ale w tamtym momencie nie zwracałem na to uwagi, byłem strasznie w niej zauroczony- masz okazje działaj, daję Ci czas do następnego tygodnia a teraz muszę już iść, na razie koleżko! — I szybko poszła dalej, tam gdzie czekali na nią znajomi, usłyszałem ich wspólny śmiech, ale nie zastanawiałem się nad tym, z czego mogli się śmiać. Ja tymczasem wróciłem do swoich znajomych, a następnie wracaliśmy razem. Olgierd mieszkał daleko od naszego liceum, więc dojeżdżał autobusem. Dzień był dosyć udany. Miałem tydzień na to, aby wymyśleć, w jaki sposób zaimponować starszej dziewczynie i na tym postanowiłem się skupić.

Kolejne dni mijały swobodnie, ja musiałem wymyśleć coś ciekawego, tak żeby Klaudia uwierzyła w moją miłość. Pomysłów miałem naprawdę mnóstwo, od wiersza po piosenkę, zdecydowałem się na wiersz miłosny oraz wręczenie bukietu kwiatów. Nikomu nie zdradziłem mojego planu, żeby zaskoczenie było jak największe. Nadszedł oczekiwany dzień, spotkałem Klaudie i od razu do niej podszedłem, tym razem byli z nią znajomi a moich nie było, ale zbytnio się tym nie przejąłem i bez chwili zawahania wyciągnąłem zza pleców kwiaty, po czym wręczyłem je dziewczynie stojącej tuż przede mną. Była bardzo zaskoczona całą moją akcją, a jej znajomi podśmiechiwali się z zaistniałej sytuacji. Dziewczyna zapytała:

— Masz coś jeszcze, czy mogę już iść?

—Mam ci do opowiedzenia wiersz mojego autorstwa, zechcesz posłuchać?

— Wiesz, co? Za dużo emocji jak na jeden dzień, przeczytasz mi innym razem, muszę zmykać, siemka! — Dziewczyna machnęła ręką na pożegnanie i sobie poszła. Ja poszedłem do szkoły na zajęcia i przed salą lekcyjną spotkałem całą moją klasę.

Dziewczyny zebrały się wokół Pauliny (tej o czarnych włosach) i pytały skąd ma taki bukiet pięknych, czerwonych róż. Słysząc to zainteresowałem się i podszedłem do tego zdarzenia. Paulina ewidentnie trzymała róże, które wcześniej dałem Klaudii. Zapytałem skąd ona je wzięła, na co odpowiedziała, że jakaś dziewczyna z 3a dała jej te kwiaty, aby oddała je chłopakowi imieniem Kleofas. Paulina podała mi cały bukiet róż. Domyśliła się, że chodziło o mnie, bo na twarzy miałem grobową minę. Marlena do mnie podeszła i powiedziała:

— Nie martw się, może po prostu zbyt szybko działasz, następnym razem pójdzie o niebo lepiej, zobaczysz.

— Odczep się, co mi dadzą twoje słowa? — Marlena wycofała się natychmiastowo, reszta koleżanek poszła za nią. Została tylko Patrycja, która stała i rozmawiała sobie z Patrykiem. Podszedł do mnie Jarek i powiedział, że znowu robię to, co tydzień temu i mam w końcu się uspokoić, bo inaczej ze mną porozmawia. Tym razem moje emocje buzowały, ale przygasiłem je, gdy Jacek zaczął opowiadać kawały. Był w tym naprawdę dobry, a jego żarty często poprawiały nastrój każdemu kto miał okazję ich wysłuchać.

Po skończonych zajęciach nadszedł czas na powrót do domu. Tym razem powiedziałem kolegom, że chce mieć trochę spokoju, więc postanowiłem iść samemu. Na skrzyżowaniu natrafiłem na Klaudie, która tym razem przemówiła do mnie jako pierwsza:

— Oj chłopczyku, byle jak się starasz, za szybko działasz, na co ty liczyłeś? Dać ci może więcej czasu? — Uśmiechnęła się do mnie i kontynuowała- możesz dalej próbować, ale nie zaczepiaj mnie, nie witaj się ze mną, nie rozmawiaj, nie patrz, zamiast tego wszystkiego pomyśl, bo na razie to za dużo nie myślisz, ok? — Kiwnąłem głową na tak, ucieszyłem się, że dostaje kolejną szansę. Tym razem miałem zamiar wykorzystać ją najlepiej jak się dało. Dziewczyna skończyła mówiąc- to się rozumiemy, trzymaj się, na razie! — A następnie poszła w swoją stronę.

Cieszyłem się niezmiernie z tego, że otrzymałem kolejną szansę i mogłem w dalszym ciągu próbować zdobyć serce Klaudii. Do domu wróciłem rozpromieniony, rodzice zapytali się czy wszystko u mnie w porządku a ja odpowiedziałem, że czuje się znakomicie. Byli zadowoleni, że wrócił mi nastrój, bo jeszcze dwa tygodnie temu czułem się bardzo źle, jeżeli chodziło o mój stan psychiczny, byłem wściekły przez ich nagłą decyzje dotyczącą przeprowadzki. Z wielką przyjemnością zjadłem obiad i pobiegłem do swojego pokoju, odrobiłem lekcje a następnie zająłem się obmyślaniem nad tym, co zrobię, gdy ponownie spotkam Klaudie. Oczywiście nie zapomniałem o tym, co mi mówiła. Zanim cokolwiek spróbowałem musiałem najpierw dobrze wszystko przemyśleć. Pamiętałem także o tym, co mi mówił Jarek, także postanowiłem, że u niego sięgnę po pomoc i sprawdzę jego metody, być może okażą się prawidłowe. Mimo wszystkich przemyśleń zasnąłem dosyć łatwo, tej noc śniłem o Klaudii. Zapamiętałem, dlatego, że był to mój pierwszy sen z jej udziałem i w dodatku bardzo przyjemny.

Następnego ranka ruszyłem do szkoły pełen energii, młodzieńczy wigor mi sprzyjał, bo w końcu byłem młody. Najczęściej, gdy szedłem w stronę szkoły spotykałem Wojtka, tym razem także się na niego natknąłem. Jak zwykle powiedział coś dziwnego:

— Widzę radość w Tobie, ale nie chwal dnia przed zachodem słońca, często nieświadomie spotyka nas coś strasznego.

— Ale z ciebie straszny pesymista, czemu tak mówisz?

— Nie pesymista tylko realista! Patrzę trzeźwym umysłem na to, co się wokół mnie dzieje zamiast bujać w obłokach tak jak ty.

— Ja jestem po prostu szczęśliwy, że idę do szkoły.

— Naprawdę? — Zapytał patrząc na mnie spode łba, nie wierzył do końca w moje słowa, ale podał swój argument, co może być powodem tego, że byłem szczęśliwy idąc do szkoły- jeżeli to, co właśnie mówisz jest prawdą, to na pewno nie jest to radość na myśl o zbliżających się lekcjach tylko na spotkanie z kimś dla Ciebie ważnym, być może z Tą dziewczyną?

— A ty skąd wiesz o Tej dziewczynie?

— Po prostu przyglądałem się sytuacji jak Paulina oddawała ci kwiaty. Słyszałem wszystko, co ci wtedy powiedziała.

— Rozumiem… — Nie chciałem kontynuować tego tematu, natychmiastowo go zmieniłem- a jak tam szkoła, podoba się?

— Edukacja jest cudowna, podoba mi się wszystko! Patrz, widać właśnie budynek szkolny, najwspanialsze miejsce do zdobywania wiedzy! — Uczniowie, którzy przechodzili obok nas uznali Wojtka za kogoś pokręconego, niektórzy z niego się śmiali. Jednakże osoby, które go nie znały nie powinny były tak postępować i równie dobrze ich można było nazwać głupcami. Wojtek tego nie zauważał, bo wiedza i nauka były dla niego wartościami największymi i to właśnie je pielęgnował najdokładniej. Weszliśmy do szkoły i poszliśmy na zajęcia, tak właśnie rozpoczął się kolejny dzień w naszym liceum.

W czasie najdłuższej przerwy, czyli następującej po trzeciej godzinie lekcyjnej postanowiłem poradzić się Jarka w sprawie sposobów na zdobycie Klaudii, ponieważ na początku roku szkolnego powiedział mi, że może służyć pomocą. Opowiedziałem mu o całym ostatnim zajściu, jakie mnie spotkało ze starszą o dwa lata dziewczyną i co mi wtedy powiedziała. Kolega zrobił skrzywioną minę i pokręcił głową, uznałem to za bardzo zły znak i zapytałem, dlaczego tak robi. Nie wiedział, od czego ma zacząć, bo przez długi czas nie wydusił z siebie nic zastanawiając się nad doborem odpowiednich słów. Ostatecznie przemówił stanowczo prostym przekazem, ale nie chciałem jemu wierzyć. Wypowiedziane przez niego zdanie brzmiało, że ona mnie nie chcę i powinienem dać sobie z tym spokój zanim będzie dla mnie za późno i będę bardzo cierpiał. Zdenerwowałem się i poszedłem do innego kolegi zapytać o rade. Marcin słynął z tego, że lubiał podrywać dziewczyny, z pewnością miał wiele różnych sposobów.

— Cześć Marcin, pomożesz mi w pewnej sprawie?

— No pewnie, nawet opczajam o jaką sprawe ci chodzi. Chodźmy na bok pogadać, żeby nikt nie słyszał- Marcin podszedł do mnie i szepnął, że najrozsądniej będzie iść pogadać do toalety, bo tam nikogo teraz nie ma. Ruszyliśmy w tamto miejsce i okazało się, że w ubikacji był Kamil z naszej klasy palący papierosa, Marcin odezwał się do niego- a ty znowu z fajką? Byś w końcu przestał gościu, zatrujesz się tym dziadostwem, ja ci to mówię!

— Daj mi spokój, po co żeś w ogóle tu przylazł, co? Gdzie twoje panienki?

— Jakie panienki, co ty mi tu za głupoty gadasz?

— Znowu jakaś cię załatwiła? Co tym razem, dostałeś z liścia czy publicznie cię wyśmiała? Jesteś taki żałosny, brak słów.

— Toć ogarnij ziomek, idź do znajomych z klasy pogadać, bo my tu mamy ważne sprawy, kończ kopcić i idź już.

— Dobra, dobra, niech ci będzie- Kamil zgasił papierosa, wrzucił pet do muszli klozetowej i wyszedł. Żaden nauczyciel ani woźny nigdy nie przyłapał go na paleniu, w ukrywaniu się był naprawdę dobry. Zostaliśmy sami i mogliśmy spokojnie ze sobą porozmawiać. Marcin odezwał się do mnie pełen entuzjazmu do działania- no to, od czego zaczynamy, powiedz mi, co wiesz o tej dziewczynie, co się tak wtedy chwaliłeś dokonaniami to ruszymy z akcją do przodu.

— Jest z 3a i ma na imię Klaudia i to w sumie tyle.

— Źle, źle, bardzo źle! — Marcin wykonał dziwną gestykulacje rękoma i wypowiadał te słowa stanowczo, po chwili stwierdził- tyle to i ja wiedziałem, serio nic więcej?

— Tak, to jest wszystko, co wiem.

— Opowiedz mi przynajmniej, co ci jeszcze mówiła, to może coś z tego wywnioskujemy- postanowiłem mu opowiedzieć wszystko, co mówiła do mnie Klaudia i jak się wówczas wtedy zachowywała. Marcin machnął ręką i odpowiedział- lipa ziomek, takich dziewczyn spotykałem od groma. Ona ma z Ciebie polewkę a ty chcesz brnąć dalej w te bagno? — Kiwnąłem głową na nie, ale przy tym dodatkowo powiedziałem, że nie chce, bo nie można brnąć w sytuacje, która nie ma miejsca. Marcin złapał się za głowę i spojrzał w przeciwną stronę. Nagle wpadł na jakiś pomysł, bo natychmiast się odwrócił i zapytał- masz konto na Portalu? — znowu podałem odpowiedź przeczącą, on kontynuował- bo mam świetny pomysł. Założysz konto i zaprosisz tą dziewczynę do znajomych, jak przyjmie to masz jeszcze szanse, napiszesz coś do niej, ale nie nachalnego i poczekasz na odpowiedź. Pamiętaj także, żeby sprawdzić, co ją interesuje i tym podobne. Sorry, że tylko takie coś przyszło mi na myśl, ale przy takich warunkach jak ona podała to jest najlepszy pomysł według mnie, bo rezygnować przecież nie masz zamiaru.

— Nie przepraszaj, to świetny pomysł- pochwaliłem Marcina i poklepałem go po ramieniu w ramach uznania za jego pomoc. Uśmiechnął się i powiedział, że nie trzeba dziękować, jeszcze jakoś mu się odwdzięczę jak będę chciał. Po zakończonej rozmowie wróciliśmy na korytarz, akurat zadzwonił dzwonek na lekcje, więc udaliśmy się do sali. Nadal byłem zdenerwowany na Jarka, więc usiadłem z Olgierdem, był lekko zaskoczony, ale nie zapytał, co się stało, że nie chcę siedzieć obok Jarka. Lekcja minęła spokojnie, nauczyciel nie zadawał nikomu pytań, potem nastąpiła przerwa. Dzisiejszego dnia najwięcej rozmawiałem z Olgierdem, Marcinem a także Rafałem, który był sportowcem i fajnie było porozmawiać o sporcie z kimś, kto się na tym znał. Po minionych lekcjach wracałem z Olgierdem, Marcinem i Jarkiem, który tym razem zamiast obok mnie szedł obok Olgierda, razem zajadali ziemniaczane chipsy. Olgierd popatrzał na mnie, potem na Jarka i nagle wyskoczył ze zdaniem:

— Dajcie już sobie święty spokój, pogódźcie się ze sobą a nie o jakąś głupotę jeden na drugiego się zdenerwował! — Spojrzałem na Jarka i jak się tak zastanowiłem to moja złość wobec niego była niesłuszna, bo kolega działał w dobrej wierze. Podałem mu rękę na zgodę i od razu przyjął z uśmiechem na ustach, Olgierd podsumował- no i tak właśnie powinno być- wszyscy się zaśmialiśmy. Olgierda odprowadziliśmy na przystanek a następnie wróciliśmy do domów we wspaniałych nastrojach.

Gdy wróciłem do domu zrobiłem to samo, co wczoraj, a następnie włączyłem komputer i postanowiłem założyć sobie konto na Portalu, o którym wspominał mi dzisiaj Marcin. Zrobiłem to szybko i bezproblemowo, następnie uzupełniłem swój profil i wszedłem w wyszukiwarkę znajomych. Ku mojemu zaskoczeniu, kilka minut po zalogowaniu dostałem informacje, że Marlena wysłała mi zaproszenie do znajomych. Ona naprawdę mnie śledziła, ale dla świętego spokoju zaakceptowałem jej zaproszenie. Zaraz po tym znalazłem kilku znajomych głównie z klasy, a potem zacząłem szukać profilu Klaudii. Posiadałem mały zasób informacji, ale po dłuższych poszukiwaniach znalazłem ją i wysłałem zaproszenie. Minęło trochę czasu, ale jednak przyjęła mnie i zrobiłem to, co zalecał Marcin, przejrzałem co lubi. Zauważyłem, że gustuje w muzyce rap oraz dance, lubiła także sport i taniec. Moje zainteresowania były całkowicie odmienne- ja zdecydowanie słuchałem muzyki pop oraz rock, interesowała mnie także Japonia w każdym jej aspekcie. W trakcie przeglądania profilu Klaudii ktoś do mnie napisał, była to Marlena i pomyślałem sobie wtedy, czego ona znowu ode mnie chce. Zapytała, co u mnie i jak z tamtą dziewczyną, co ostatnio podrywam. Miałem jej serdecznie dość, więc bez chwili zawahania zablokowałem ją. Natychmiastowo napisał do mnie Jarek i zapytał, czemu to zrobiłem. Byłem zszokowany, że znajoma z klasy napisała do niego o czymś tak błahym, ale odpowiedziałem na jego pytanie mówiąc, że Marlena za bardzo się mną interesuje. Kolega wysłał mi wielokropek i na tym zakończył konwersacje ze mną. Zdecydowałem się napisać do Klaudii, przywitałem się i zapytałem, co u niej. Na odpowiedź nie musiałem czekać długo. Klaudia znowu wspomniała o tym, że nie miałem się z nią witać tylko wszystko przemyśleć i nie miałem się do niej odzywać zanim nie znajdę dobrego pomysłu. Ostrzegła mnie, że jeżeli jeszcze raz napisze zablokuje mnie. Postanowiłem zrobić tak jak mi powiedziała i już więcej się nie odezwałem, zamiast tego wylogowałem się i poszedłem spać.

Następne miesiące mijały spokojnie, ale w moim umyśle buzowało od natłoku przeróżnych myśli. Nie mogłem zapomnieć myśleć o Klaudii, cały czas miałem w głowie jakieś pomysły, jedne dziwniejsze od drugich, często konsultowałem je z kolegami, ale zdecydowanie odradzali mi dalszych działań, gdy dowiedzieli się, jaką dostałem odpowiedź. W takiej sytuacji nawet Marcin nie miał już sensownego rozwiązania. Postanowiłem skupić się na nauce, dużo czasu spędzałem także na rozmowach z kolegami, znaleźliśmy też wspólną grę internetową, w którą grałem ja, Jarek, Marcin, Olgierd, Paweł (on uwielbiał gry), Maciek, grał także Wojtek tłumacząc nam, że widzi w tej grze spory potencjał. Zacząłem także czytać kolejne książki o Japonii i studiowałem język tego kraju w zakresie podstawowym. Czas mijał swobodnie, osiągałem dobre wyniki w nauce, a kontakty z kolegami były znakomite. Pewnego dnia stało się coś, czego nigdy bym się nie spodziewał, sytuacja ta zmieniła naprawdę wiele w moim życiu, szczególnie w sercu.

Zdarzyło się to w Walentynki, ale wydarzenie, które mnie do tego zmusiło miało miejsce przed Bożym Narodzeniem. Na portalu społecznościowym napisał do mnie znajomy Klaudii. Poinformował mnie, że jego koleżanka czuję się przeze mnie fatalnie i ją irytuje. Nie do końca wiedziałem, o co chodziło, ale wspomniał, że lajkowałem zdjęcia jej przyjaciółki i to się jej nie spodobało. Odpowiedź, którą do niego napisałem nie była właściwa, nie uwierzył, że ją kocham i kazał mi to udowodnić, bo jak nie to żaden z znajomych Klaudii nie da mi spokoju a ona sama nie zechce mnie znać. Dał mi czas do Walentynek i obiecał, że nikomu tego nie wyjawi dla mojego dobra. Dodał także, że Klaudia z pewnością nie podejmie żadnego działania przede mną. Zgodziłem się na to, nie miałem nic do stracenia akceptując warunek, znacznie więcej straciłbym na jego odrzuceniu. Teraz wystarczyło wymyśleć coś naprawdę oryginalnego i niezwykłego, pomysł ten musiał płynąć prosto z serca. Postanowiłem wziąć się do roboty po nowym roku, a tymczasem miałem jeszcze dwa tygodnie odpoczynku i chciałem spędzić je z rodziną oraz znajomymi jak najlepiej.

Boże Narodzenie minęło w dobrej świątecznej atmosferze. Dostałem w prezencie ciekawą książkę o Japonii oraz kilka mang, wręczyłem także prezent moim rodzicom. Sylwester spędziłem w domu, zaprosiłem kilku moich kolegów. Z zaproszonych osób przyszedł Jarek, Olgierd, Paweł oraz Patryk ze swoją dziewczyną Patrycją, nie zjawił się Marcin oraz Jacek. Przyszła także Marlena, chociaż jej nie chciałem widzieć. Jarek powiedział, że przyjdzie z nią, więc dałem sobie z tym spokój, bo nie zamierzałem się kłócić. Zabawa była przednia, bawiliśmy się, tańczyliśmy i śpiewaliśmy przy karaoke, jedzenie także było przepyszne. Olgierd pochwalił moja mamę, że świetnie gotuje, podziękowała za komplement. Ja zatańczyłem raz z dziewczyną Patryka za jego przyzwoleniem, Marlena tańczyła kilka razy z Jarkiem i dwa razy z Pawłem. Ja nie miałem zamiaru z nią zatańczyć, ale ona najwyraźniej to wyczuła, bo nie starała się do mnie zbliżać. Na karaoke najlepiej śpiewał Patryk, natomiast piękny głos zaprezentowała Patrycja, ja zrezygnowałem z tej zabawy. Gdy nadeszła północ wznieśliśmy toast, złożyliśmy sobie życzenia i oglądaliśmy pokaz fajerwerków przygotowany przez mojego tatę. Impreza była naprawdę udana, wszyscy goście podziękowali za dobrze spędzony czas i rozeszli się do domów. Wcześniej zaproponowano im nocleg, ale tylko Olgierd skorzystał mówiąc, że ma daleko do domu, reszta podziękowała. To był super dzień i chciałem żeby było takich jak najwięcej a może nawet lepszych. Po nowym roku nadszedł czas na planowanie mojego pomysłu na walentynki, miał być nietuzinkowy.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 26.34