E-book
13.65
drukowana A5
35.63
drukowana A5
Kolorowa
60.3
Tragedia Miechowicka 25-28 stycznia 1945 roku

Bezpłatny fragment - Tragedia Miechowicka 25-28 stycznia 1945 roku

Objętość:
130 str.
ISBN:
978-83-8155-467-1
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 35.63
drukowana A5
Kolorowa
za 60.3

Wstęp

Zbliżająca się Armia Czerwona do granic Górnego Śląska z jednej strony niosła ze sobą nadzieję na wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, zaś z drugiej obawę tysięcy mieszkańców Śląska o los swoich rodzin. Sowieckich żołnierzy zajmujących śląskie miasta nie interesowało bowiem czy mają do czynienia ze Ślązakami, Polakami czy Niemcami, tym bardziej, że nie rozróżniali oni Polaków od Niemców, a kryterium nie do końca precyzował język. Władze radzieckie nie wiedziały o istnieniu prawie milionowej ludności autochtonicznej, a rozkaz Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej nr 230172/5 z 9 sierpnia 1944 roku wyraźnie mówił, że ziemie należące przed 1939 roku do III Rzeszy Niemieckiej traktowane mają być jak zdobycz wojenna. To spowodowało, że dla żołnierzy Armii Czerwonej był to teren wroga, zamieszkany przez Niemców, a to dawało im okazję do zemsty za lata gwałtów, rabunków, morderstw i bestialstwa jakiego dopuścili się żołnierze Wehrmachtu i SS na wschodzie Rosji. Warto podkreślić, że w chwili wkroczenia wojsk Armii Czerwonej na Dolny i Górny Śląsk większość ludności została z tych regionów ewakuowana. Pierwsza fala uciekinierów ruszyła 19 stycznia. Ewakuowano głównie lewobrzeżną część Śląska, a takie miasta jak: Kędzierzyn, Opole, Nysa praktycznie opustoszały, zaś powiat raciborski ewakuowano w 90%, a oleski w 60%. Z całej ludności Dolnego i Górnego Śląska liczącej na początku 1945 roku około 4,7 mln mieszkańców, ewakuowano prawie 3,2 mln ludzi. Tym samym na Śląsku pozostało 1,5 mln mieszkańców, zaś liczba radzieckich żołnierzy, którzy przeszli przez Śląsk liczyła około 1 miliona, co oznaczało, że nie było możliwości, by uniknąć spotkania z czerwonoarmistami, których nienawiść do Niemców podsycała sowiecka propaganda, a jej symbolem była odezwa radzieckiego ideologa Ilji Erenburga:

Jeśli nie możesz zabić Niemca swoją kulą, zabij go bagnetem. Jeśli jest spokój w tej części frontu, albo czekasz aż walka się zacznie, zabij jakiegoś Niemca w międzyczasie. Jeśli zostawisz Niemca przy życiu, Niemiec powiesi Rosjanina i zgwałci Rosjankę. Jeśli zabijesz jednego Niemca, zabij drugiego — nie ma nic bardziej radosnego niż sterty niemieckich trupów. Nie licz dni ani nie licz kilometrów. Liczy się tylko liczba Niemców zabitych przez ciebie. Zabij Niemca — to życzenie twojej babci. Zabij Niemca! — to jest modlitwa twojego dziecka. Zabij Niemca! — to twoja ojczyzna woła. Nie możesz chybić. Nie pozwól na to. Zabij!” (Z ulotki “Zabij” Ilja Erenburg).

Przyzwolenie do gwałtów i morderstw dawane było zarówno przez dowódców poszczególnych oddziałów, jak również generałów, a nawet samego Józefa Stalina. To doprowadziło do masowych zbrodni, których ofiarami byli zarówno mieszkańcy dużych miast: Gliwic, zajętych 24 stycznia 1945 roku przez Armię Czerwoną, Zabrza /zajęte 26 stycznia/ czy Bytomia, które wpadły w ręce Sowietów 27 stycznia, ale również mniejszych miejscowości, jak Miechowic. Dzisiaj Miechowice są jedną z dzielnic Bytomia /zostały włączone w 1951 roku/, jednak w 1945 roku były samodzielną gminą, która jako jedna z pierwszych miejscowości na Górnym Śląsku padła ofiarą sowieckich hord. To właśnie tutaj w okresie walk o Miechowice pod koniec stycznia 1945 roku doszło do tzw. Tragedii Miechowickiej, w której z rąk czerwonoarmistów zginęło /według szacunkowych danych/ ponad 380 osób. O zbrodni tej aż do zmiany ustroju w Polsce w 1989 roku nie mówiono, a władze komunistyczne za wszelką cenę próbowały ukryć prawdę o tragicznych wydarzeniach, do jakich doszło w styczniu 1945 roku nie tylko w Miechowicach, ale w wielu śląskich miastach. Temu celowi służył między innymi zakaz rejestracji przez księży w księgach zgonów osób zamordowanych przez Armię Czerwoną w czasie walk na Górnym Śląsku. Zgony, które nastąpiły między styczniem a majem 1945 roku rejestrowano dopiero we wrześniu tego samego roku, co miało na celu stworzenie pozorów, że nie miały one związku z walkami o Górny Śląsk oraz morderstwami, jakich dokonywali Sowieci na ludności cywilnej. Podobna sytuacja wyglądała z aktami Urzędu Stanu Cywilnego w Miechowicach, gdzie zgony osób ze stycznia 1945 roku były rejestrowane nawet w listopadzie i grudniu tego roku. Mimo to prawda o Tragedii Miechowickiej nie została zapomniana. Dzięki relacjom osób, które były bezpośrednimi świadkami sowieckiego terroru, pamięć o wydarzeniach jakie rozegrały się między 25 a 28 stycznia w Miechowicach zachowała się do czasów nam współczesnych. To umożliwiło Instytutowi Pamięci Narodowej wszcząć śledztwo, którego celem było nie tylko wyjaśnienie zbrodni w Miechowicach w styczniu 1945 roku, ale również ustalenie nazwisk i liczby ofiar tamtych tragicznych wydarzeń. Efektem prowadzonych działań przez IPN w Katowicach jest bogata dokumentacja, która pokazuje ogrom zbrodni jakiej dokonali Sowieci na mieszkańcach Miechowic.

Tworząc niniejszą książkę starałem się dotrzeć do wszystkich możliwych źródeł, publikacji książkowych, filmów dokumentalnych oraz innych materiałów związanych z wydarzeniami, jakie rozegrały się pod koniec stycznia 1945 roku w Miechowicach. Podstawowymi materiałami, na jakich oparłem publikację były: „Postanowienie o umorzeniu śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach w sprawie zbrodni wojennej stanowiącej naruszenie prawa międzynarodowego, polegającego na zabójstwie w styczniu 1945 r. w Miechowicach przez żołnierzy radzieckich ponad 200 osób ludności cywilnej z obszaru na którym toczyły się działania zbrojne”, akta Urzędu Stanu Cywilnego w Miechowicach znajdujące się obecnie w USC w Bytomiu, a także publikacje książkowe, w których zawarte były wspomnienia świadków tragicznych wydarzeń w Miechowicach, Bytomiu i innych miastach Górnego Śląska w styczniu 1945 roku. Jedną z dwóch najważniejszych publikacji, które warto przytoczyć jest wydana przez Urząd Miejski w Bytomiu w 2009 książka „Bytomskie Martyrologium powojennych lat 1945 — 1956 oraz publikacja z 1993 roku wydana przez Towarzystwo Miłośników Bytomia pod redakcją prof. Jana Drabiny „Ofiary stalinizmu na ziemi bytomskiej 1945 — 1956”. To właśnie w tych pracach znalazłem szczegółowe informacje dotyczące sowieckiej masakry w 1945 roku w Miechowicach i Bytomiu, jak również relacje jednego ze świadków tamtych wydarzeń — Józefa Bonczola oraz dokonane przez niego ustalenia dotyczące liczby ofiar Tragedii Miechowickiej. Warto również dodać, że wiele cennych informacji uzyskałem dzięki innym publikacjom i artykułom poświęconym działaniom wojennych w rejonie Bytomia i Miechowic w 1945 roku, a także odwołujących się bezpośrednio do sytuacji tych miejscowości po zajęciu ich przez Armię Czerwoną. Doceniając wkład autorów tych prac, wskazane jest przytoczyć ich nazwiska i tytuły w tym miejscu, a należą do nich między innymi następujące publikacje: „Represje na Górnym Śląsku po 1945 roku” Zygmunta Woźniczki, „Ks. Jan Frenzel (1907 — 1945) i zamordowani podczas sowieckiego terroru w Miechowicach w 1945 r.” pod red. ks. Pawła Pyrchały, a także publikacje — „Zapomniane historie ludzkich dramatów. Losy mieszkańców Górnego Śląska w latach 1939 — 1956”, pod redakcją Kornelii Banaś i Andrzeja Sznajdera, „Zakończenie wojny na Górnym Śląsku, pod redakcją Zygmunta Woźniczki /artykuły Kazimierza Miroszewskiego i Ryszarda Kaczmarka/, oraz prace „Z Górnego Śląska do sowieckich łagrów” Zygmunta Woźniczki, „Deportacje do Związku Sowieckiego z ziem polskich w latach 1944 — 1945”, pod red. Sebastiana Rosenbauma i Dariusza Węgrzyna, i „Deportacje z Górnego Śląska do Związku Sowieckiego w 1945 roku”, pod red. Sebastiana Rosenbauma i Dariusza Węgrzyna.

Oddana w Państwa ręce publikacja ma na celu nie tylko przypomnieć o Tragedii Miechowickiej w dniach 25 — 28 stycznia 1945 roku, ale również przybliżyć przebieg walk o Miechowice z uwzględnieniem sowieckich i niemieckich dowódców, którzy brali udział w walkach o Górny Śląsk oraz jednostek walczących o jeden z najważniejszych niemieckich okręgów przemysłowych u schyłku wojny. W książce podjąłem również temat badań i śledztwa prowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej w sprawie zbrodni popełnionej przez Sowietów w Miechowicach, a także prezentuję miejsca, w których upamiętniona została Tragedia Miechowicka.

W tym miejscu chciałbym również podziękować wszystkim osobom, które pomogły mi zebrać materiały do książki, użyczyły swoich zdjęć, przekazały cenne wskazówki, a także dokumenty dotyczące walk o Miechowice i Bytom oraz zbrodni Armii Czerwonej popełnionej na mieszkańcach Miechowic w styczniu 1945 roku.


Tomasz Sanecki

1 grudnia 2018 roku.

Walki o Miechowice w styczniu 1945 roku

1. Sowiecka ofensywa na Górny Śląsk z przyczółka sandomierskiego w styczniu 1945 roku

Górny Śląsk obok Zagłębia Wałbrzyskiego na Dolnym Śląsku oraz Zagłębia Ruhry był jednym z najważniejszych okręgów przemysłowych, który pracował dla nazistowskiej machiny wojennej. To tutaj w wielu górnośląskich miastach pełną parą pracowały kopalnie węgla kamiennego, koksownie, huty, fabryki oraz inne zakłady przemysłowe, które stanowiły trzon niemieckiej gospodarki wojennej. O tym fakcie zdawali sobie sprawę zarówno nazistowscy dygnitarze w Berlinie, jak również sowieccy dowódcy, którzy na przełomie 1944/1945 przygotowywali się do wielkiej ofensywy, której jednym z celów było zajęcie — bez większych strat materialnych — przemysłowego Górnego Śląska. Dla radzieckiej gospodarki, zniszczonej w wyniku trwającej od czerwca 1941 roku wojny, przejęcie górnośląskiego przemysłu wyposażonego w najnowsze urządzenia i maszyny miało kluczowe znaczenie. Z drugiej strony zajęcie Górnego Śląska odcięłoby nazistowską machinę wojenną od przemysłowego i bogatego w surowce naturalne regionu, co z pewnością stanowiłoby druzgocący cios dla Niemców. To zapowiadało krwawe walki, które w rzeczywistości wobec ogromnej przewagi wojsk radzieckich zakończyły się dość szybkim zwycięstwem Rosjan i przejęciem prawie w nienaruszonym stanie znajdującego się na Śląsku przemysłu.

Ofensywa radziecka, której jednym z celów było zajęcie przemysłowego Górnego Śląska rozpoczęła się 12 stycznia 1945 roku z przyczółka sandomierskiego. Licząca prawie 1,2 miliona żołnierzy armia 1 Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa dość szybko przerwała linię frontu ustabilizowanego od jesieni 1944 roku na linii Wisły oraz Narwi i zaczęła kierować się w stronę Kielc, Krakowa, Opola i Górnego Śląska. Miażdżące uderzenie wojsk radzieckich już po trzech dniach doprowadziło do częściowego rozbicia 4 Armii Pancernej pod dowództwem gen. Fritza Huberta Gräsera, otwierając tym samym Sowietom drogę w kierunku Odry. Radzieckie armie 1 Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa parły w kierunku Odry i Wrocławia, zajmując 15 stycznia Kielce, 17 stycznia Częstochowę, a następnie 18 stycznia Kraków i 24 stycznia Opole, osiągając tym samym brzeg Odry. Sukces ten był jednak połowiczny. Wycofujące się na południe oddziały niemieckie zostały wzmocnione i mocno skomplikowały sytuację Iwana Koniewa planującego zająć Górny Śląsk do 21 stycznia. Dowódca 1 Frontu Ukraińskiego nie spodziewał się, że 48 Korpus Pancerny gen. Maximiliana barona von Edelsheima, który jako pierwszy przyjął potężne uderzenie wojsk Koniewa, nie został rozbity i zdołał skierować się na południe, gdzie podporządkowano go 17 Armii. Mocno przetrzebiony 48 Korpus Pancerny został wzmocniony kilkoma dywizjami piechoty /68, 75, 304, 712/, 97 Dywizją Strzelców, 300 Brygadą Dział Szturmowych oraz 88 batalionem ciężkich niszczycieli czołgów, co miało ustabilizować sytuację w pasie obrony, który mu powierzono. Dowództwo nad obroną niemiecką i Grupą Armii Środek od 17 stycznia 1945 roku spoczęło na gen. Ferdynandzie Schörnerze /zastąpił zdymisjonowanego gen. Josefa Harpe/, którego główny trzon armii stanowiła dowodzona przez gen. piechoty Fredricha Schulza 17 Armia oraz wchodzący w jej skład 48 Korpus Pancerny. To właśnie 17 Armia gen. Schulza, która utworzona został w 1940 roku i miała za sobą walki na froncie wschodnim, między innymi na Krymie i nad Wisłoką, otrzymała zadanie obrony górnośląskiego okręgu przemysłowego.

Pomimo wzmocnienia sił niemieckich przewaga Armii Czerwonej była druzgocąca, tym bardziej, że 17 stycznia do walki pod Miechowem Sowieci wprowadzili 21 Armię Ogólnowojskową dowodzoną przez gen. płk. Dmitrija Nikołajewicza Gusiewa. Ten trzymany w odwodzie związek bojowy składający się z siedmiu dywizji piechoty i jednej dywizji artylerii mocno skomplikował sytuację wojsk niemieckich. W jego składzie były dwa korpusy piechoty: 55 Korpus Piechoty w składzie 229 Dywizji Piechoty, 225 DP oraz 285 DP, a także 118 Korpusu Piechoty /128 Dywizja Piechoty, 282 DP oraz 291 DP/, którego pułki brały udział w walkach o Miechowice i Bytom.

Wojska Gusiewa odegrały niechlubną rolę w zdobywaniu Śląsku, bowiem to właśnie one zajęły pod koniec stycznia 1945 roku Bytom i okoliczne miejscowości, gdzie dokonano masakry ludności cywilnej, licznych gwałtów i rabunków oraz ogromu zniszczeń.

2. Walki o Bytom i Miechowice w styczniu 1945 roku

Armie I Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa po rozpoczęciu ofensywy, już w dniach 20—23 stycznia przekroczyły dawną granicę III Rzeszy Niemieckiej, a 22 stycznia w kilku miejscach sforsowały Odrę, dzięki czemu wojska radzieckie zdobyły szereg przyczółków na jej lewym brzegu. Nowa dyrektywa /nr 5614/ Józefa Stalina z dnia 17 stycznia 1945 roku zakładała nie tylko uderzenie w kierunku na Odrę, ale również na Górny Śląsk, aby doprowadzić do oskrzydlenia rejonu uprzemysłowionego, wyprzedzenia wycofujących się sił niemieckich oraz uniemożliwić zorganizowanie im nowej linii obrony. Warto dodać, że zacięte walki na Śląsku spowodowane były nie tylko względami taktycznymi, ale również strategicznymi. Celem wojsk marszałka Koniewa było bowiem zajęcie Górnego Śląska i jego przemysłu bez zniszczeń, ale również zadanie jak największych strat wojskom niemieckim, które wzięte w kleszcze zaczęły wycofywać się na zachód, chcąc uciec z zamykającego się kotła.

21 Armia Ogólnowojskowa współdziałając z 3 Armią Pancerną Gwardii pod dowództwem gen. płk Pawieła Rybałki, 1 Samodzielnym Korpusem Kawalerii Gwardii /gen. lejt. Wiktor Krilowicz Baranow/ oraz 31 Samodzielnym Korpusem Pancernym Gwardii dowodzonym przez gen. mjr Grigorija Gawriłowicza Kuzniecowa kierowała się na Opole przez Strzelce Opolskie, Zalesie Śląskie, Ozimek oraz Ujazd. Od północy wojska sowieckie zbliżały się do Gliwic, Zabrza i Bytomia. Ważną rolę w działaniach bojowych miała odegrać przede wszystkim 3 Armia Pancerna Gwardii, która rozkazem marszałka Koniewa otrzymała zadanie osiągnięcia do 24 stycznia linii Rybnik — Mikołów — Gliwice, doprowadzając tym samym do oskrzydlenia oddziałów niemieckich i zamknięcia ich w kotle. Warto dodać, że wejście do walki na północnym skrzydle wypoczętych wojsk sowieckich mocno skomplikowało sytuację Niemców, którzy w rejonie na północ od Miasteczka Śląskiego walczyli z 1 Korpusem Kawalerii Gwardii nacierającym na Żyglin i Kalety. Już 22 stycznia w ręce sowieckie wpadły: Miasteczko Śląskie, Żyglin, Krupski Młyn i Tarnowskie Góry, jednak ze względu na przegrupowanie wojsk i wprowadzenie koncepcji szerokiego obejścia okręgu przemysłowego od północy i północnego — zachodu, 21 Armia Ogólnowojskowa pod dowództwem gen. płk Dmitrija Nikołajewicza Gusiewa nie zdecydowała się na dalszą ofensywę w kierunku południowym. W dyrektywie nr 0029 z 22 stycznia gen. Gusiew nakazał podległym sobie oddziałom uderzenie w kierunku na Strzelce Opolskie, uchwycenie przyczółka na Odrze na południe od Opola, zajęcie Pyskowic, Gliwic, Koźla oraz Bytomia. Dowódca 21 Armii Ogólnowojskowej oceniał, że Bytom zostanie zajęty do 23 stycznia przy użyciu 55 Korpusu Piechoty, jednak korpus ten bezskutecznie walczył z 68 Dywizją Piechoty i 97 Dywizją Strzelecką w rejonie pomiędzy Łosieniem a Tąpkowicami pod Świerklańcem. Ciężkie walki trwały również w rejonie Zbrosławic i Ptakowic, które zostały zajęte przez oddziały 282 Dywizji Piechoty. Posuwanie się wojsk sowieckich w kierunku na Górniki i Stolarzowice zostało zahamowane przez 112 pułk grenadierów pancernych. Rosjanie chcąc przyśpieszyć przełamanie obrony niemieckiej wprowadzili 24 stycznia do walki odwodową 291 Dywizję Piechoty z 118 Korpusu, która miała odegrać kluczową rolę w zdobywaniu Bytomia. W ostatnich dniach stycznia sytuacja wojsk niemieckich na Górnym Śląsku stawała się krytyczna. 23 stycznia Rosjanie zajęli Świerklaniec, Stare Chechło i Orzech realizując koncepcję generalnego szturmu, zaś 24 stycznia padły Gliwice, a 26 stycznia Zabrze. Z kolei 25 stycznia 291 Dywizja Piechoty podeszła pod Bytom, a wchodzący w jej skład 309 pułk piechoty zaczął wdzierać się do Miechowic.

Walki o Bytom i będące wówczas samodzielną gminą Miechowice rozpoczęły się 25 stycznia około godziny 14.00, kiedy od strony Rokitnicy /dzisiaj dzielnica Zabrza/ do Miechowic wdarli się sowieccy żołnierze z 309 pułku piechoty. Miejscowości nie udało się jednak zająć, bowiem do kontrataku przystąpiły oddziały niemieckie w sile 300 Brygady Dział Szturmowych i 207 pułku strzelców, które odbiły centrum Miechowic. Sytuacja 309 pp z każdą godziną się pogarszała. Żołnierze sowieccy musieli nie tylko wieczorem 25 stycznia odeprzeć kolejny kontratak niemiecki, ale również uniknąć próby odcięcia, którą podjęła ze strony Stolarzowic 20 Dywizja Pancerna dowodzona przez generała majora Hermanna von Oppeln — Bronikowskiego. Warto podkreślić, że czołgi von Oppeln — Bronikowskiego w rejonie Bytomia pojawiły się ponownie w ostatnim etapie walk o miasto — 27 stycznia, kiedy otrzymały rozkaz wycofania się z rejonu Tarnowskich Gór i wsparcia obrony Bytomia, bronionego przez miejscowy garnizon wojskowy, oddziału Volkssturmu i wypartą z Zabrza 97 Dywizję Piechoty. Walki w rejonie Bytomia i Miechowic 25 i 26 stycznia były szczególnie zacięte. Świadczy o tym fakt, że 26 stycznia w godzinach popołudniowych Sowieci ponownie przejęli kontrolę nad Miechowicami, jednak podobnie jak w przypadku pierwszego ataku, również i teraz niemiecki kontratak zmusił Rosjan do odwrotu.

Budynek byłego Gimnazjum nr 13 w Miechowicach z widocznymi śladami po kulach z okresu walk o Miechowice w styczniu 1945 roku — fot. Tomasz Sanecki

Kulminacyjnym dniem walk o Miechowice był jednak 27 stycznia. Wówczas doszło do najkrwawszych starć, a miejscowość przechodziła trzykrotnie z rąk do rąk. Dopiero około godziny 17.00 żołnierzom 309 pułku piechoty, których wsparły posiłki z 1025 pp udało się zająć i utrzymać pozycje w Miechowicach. W tym samym czasie 181 pułk piechoty po zajęciu Szarleja od strony Piekar Śląskich rozpoczął uderzenie na Bytom, zaś od strony Dąbrówki Wielkiej nacierał na Łagiewniki oraz Rozbark. Opór oddziałów niemieckich, który początkowo powstrzymał nacierających Rosjan, wieczorem — wobec ogromnej przewagi wroga — zaczął się załamywać. Zdziesiątkowane oddziały Volkssturmu i wojska regularne zaczęły się wycofywać w kierunku Kochłowic /dzisiaj dzielnica Rudy Śląskiej/ oraz na Tychy i Pszczynę. Ostatecznie Bytom został zajęty 27 stycznia z trzech stron przez jednostki 291 Dywizji Piechoty: 309 pułk piechoty od strony Miechowic, 1025 pp od strony Radzionkowa oraz 181 pp od strony Szarleja i Dąbrówki Wielkiej. Według powojennych statystyk w walkach o Bytom zginęło około 350 żołnierzy sowieckich, głównie z 291 Dywizji Piechoty dowodzonej przez gen. mjr Wasilija Zajączkowskiego.

Zajęcie Bytomia, który pod koniec stycznia 1945 roku zaczął pełnić rolę miasta zabezpieczającego okręg przemysłowy oraz z którego wychodziły niemieckie kontrataki, miało dla dowództwa sowieckiego ogromne znaczenie. W ręce Sowietów wpadło nie tylko kolejne ważne miasto na Górnym Śląsku odgrywające kluczową rolę w niemieckim przemyśle zbrojeniowym, ale również w trakcie obrony zagłębia przemysłowego. Po zajęciu Bytomia 27 i 28 stycznia Armia Czerwona opanowała Świętochłowice, Chorzów, Rudę Śląska oraz Siemianowice Śląskie i Mikołów, zdobywając tym samym ostatnie miasta okręgu przemysłowego, co oznaczało dla Niemców utratę jednego z najważniejszych regionów zasobnych w surowce naturalne oraz przemysł, który pracował na rzecz Wehrmachtu.

Ważne i interesujące informacje dotyczące walk o Górnym Śląsk podaje generał major Hans von Ahlfen w publikacji „Walka o Śląska 1944/1945”. Autor książki brał udział między innymi w niemieckim odwrocie znad Wisły w styczniu 1945 roku oraz dowodził obroną Wrocławia /Festung Breslau/ od lutego do marca 1945 roku. Odnośnie potencjału Górnego Śląska, jaki utracili Niemcy pod koniec stycznia 1945 roku niemiecki generał pisał:

„…dla każdego Niemca, także tego żyjącego na Zachodzie, Górny Śląsk jest konkretnym pojęciem. Przypomnijmy więc tylko kilka liczb. Największa produkcja niezwykle cennego działa przeciwlotniczego 8,8 cm odbywała się w hucie Eintracht w Katowicach. W 104 kopalniach węgla wydobywano rocznie około 95 mln ton węgla kamiennego, a 15 hut produkowało rocznie około 2,4 mln ton stali”

Kolejna relacja dotycząca Górnego Śląska i Bytomia, jako jednego z najważniejszych ośrodków przemysłowych na Śląsku pochodzi ze wspomnień rodowitego Ślązaka — Georga Guntera, urodzonego w Raciborzu na Śląsku Opolskim. W publikacji „Ostatni Wawrzyn. Geneza i dzieje walk na Górnym Śląsku od stycznia do maja 1945 roku” autor opisuje walki w ostatnich miesiącach wojny na Górnym Śląsku. Ponadto przedstawienie tych zaciętych, kilkumiesięcznych zmagań niemiecko — sowieckich przez rodowitego Ślązaka pokazuje obraz wojny z innej perspektywy — osoby, która próbuje ujść z życiem przed zbliżającą się Armią Czerwoną, żądną zemsty za lata gwałtów, rabunków i morderstw popełnianych na froncie wschodnim przez żołnierzy Wehrmachtu i SS. Georg Gunter w swojej pracy poświęcił również kilka wątków w sprawie zajęcia Bytomia przez Sowietów w styczniu 1945 roku. Możemy w niej przeczytać między innymi:

„Utracony został Bytom, miasto zwane perłą okręgu przemysłowego”.

O tym fakcie, jak również o zbliżającej się klęsce zdawali sobie sprawę również najwyżsi dostojnicy w III Rzeszy Niemieckiej, co potwierdzają słowa, jakie możemy znaleźć w publikacji Martina Kitchena „Speer. Architekt śmierci”:

...Sytuacja Niemiec błyskawicznie zbliżała się do katastrofy….

…Speer powiedział Goebbelsowi, że wraz z utratą regionu przemysłowego Górnego Śląska produkcja spadnie o 30 procent i wojna będzie przegrana…

jak również w publikacji Anthony’ego Beevora „Berlin 1945. Upadek”:

Złoto Stalina zostało zdobyte w ciągu następnych dwóch dni w nienaruszonym stanie. Była to dla Niemiec ogromna katastrofa, przed którą zresztą ostrzegał wcześniej Guderian…


...Sam Speer zdawał sobie z tego doskonale sprawę i przewidywał, że Niemcy mogą się teraz utrzymać najwyżej przez kilka tygodni. Utrata kopalni, hut i zakładów przemysłowych Śląska była prawdopodobnie większym ciosem dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego niż alianckie bombardowania Zagłębia Ruhry prowadzone w ciągu ostatnich dwóch lat.

Warto również podkreślić, że dowództwo Grupy Armii Środek z jednej strony w pełni zdawało sobie sprawę z roli, jaką pełnił przemysł Górnego Śląska dla niemieckiej gospodarki, zaś z drugiej celnie analizowało sytuację własnych wojsk, które wobec ogromnej przewagi Sowietów, nie miały w rzeczywistości żadnych szans na powstrzymanie nacierającej na okręg przemysłowy Armii Czerwonej. Mogły tylko opóźniać posuwanie się Rosjan, aby umożliwić ewakuację administracji niemieckiej i zdolnych jeszcze do walki jednostek wojskowych, które zostały użyte później do obrony twierdzy Wrocław. Z dramatycznej sytuacji swoich oddziałów zdawał sobie sprawę dowódca 17. Armii gen. Friedrich Schulz, na barkach którego powierzono obronę okręgu przemysłowego. Ewentualne zamknięcie jego wojsk w kotle lub paniczna ucieczka podczas nieprzygotowanego odwrotu doprowadziłaby do unicestwienia armii, dlatego taka analiza sytuacji frontowej zmusiła niemieckie dowództwo do opuszczenia regionu przemysłowego, który prawie w nienaruszonym stanie wpadł w ręce Sowietów.

Sowiecka zbrodnia w Miechowicach

1. Skąd wiemy o masakrze w Miechowicach?

Zbrodnia, jakiej dopuścili się żołnierze Armii Czerwonej w dniach 25 — 28 stycznia 1945 roku w Miechowicach, to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń związanych z zajęciem Górnego Śląska przez Rosjan. Trwającym w Miechowicach walkom, które rozpoczęły się 25 stycznia towarzyszył dramat mieszkańców tej miejscowości. Już w pierwszych godzinach po wkroczeniu Rosjan odczuli na własnej skórze przemoc, grabieże, gwałty, a także niczym nieuzasadnione morderstwa, których ofiarą mogło paść nawet ponad 380 mieszkańców Miechowic. O zbrodni tej aż do zmiany ustroju w Polsce nie było można mówić, a prawda o niej była ukrywana. Mimo że władze komunistyczne próbowały zatrzeć pamięć o masakrze w Miechowicach tak, aby nigdy nie wyszła na jaw, do dzisiaj zachowało się wiele materiałów, w tym między innymi dokumenty zgonów w Urzędzie Stanu Cywilnego w Miechowicach /obecnie znajdujące się w USC Bytom/ oraz księgach parafialnych parafii pw. Świętego Krzyża i pw. Bożego Ciała w Bytomiu — Miechowicach oraz parafii pw. Chrystusa Króla w Bytomiu — Stolarzowicach.

Do odtworzenia wydarzeń, jakie miały miejsce w Miechowicach w styczniu 1945 roku, nieodzowne były jednak relacje świadków tamtych wydarzeń, którzy zostali przesłuchani w trakcie śledztwa prowadzonego przez prokurator Ewę Koj z Instytutu Pamięci Narodowej Oddziału Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach. Śledztwo wszczęte 9 września 2002 roku /kontynuowane po podjęciu z zawieszenia od 31 marca 2011 roku/ miało na celu wyjaśnienie zbrodni wojennej stanowiącej naruszenie prawa międzynarodowego, polegającej na zabójstwie w styczniu 1945 roku w Miechowicach przez żołnierzy radzieckich ponad 200 osób ludności cywilnej z obszaru na którym toczyły się działania zbrojne. Inicjatorem podjęcia śledztwa przez katowicki oddziału IPN-u był Stefan Przybyła. W artykule „Maskara w Miechowicach: Rekonstrukcja zbrodni” autorstwa prokurator Ewy Koj /Naczelnika Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach/, a zamieszczonego w półroczniku „Czasy Pismo” możemy przeczytać, że:

„Inicjatorem tego śledztwa był Stefan Przybyła, którego list domagający się ustalenia okoliczności mordu i upamiętnienia ofiar żołnierzy sowieckich został skierowany do prokuratorów katowickiego IPN za pośrednictwem Gościa Niedzielnego”

Powyższa informacja znajduje się również w postanowieniu o umorzeniu śledztwa z 3 października 2012 roku, w którym to prokurator Ewa Koj publikuje nie tylko informacje dotyczące tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się w styczniu 1945 roku w Miechowicach, ale również listę ofiar sowieckiej zbrodni oraz listę ofiar spoczywających w mogile „Kwater Wojenna Miechowice” znajdującej się na cmentarzu komunalnym przy ul. Kwiatowej w Bytomiu. To właśnie z tego dokumentu dowiadujemy się również między innymi o przesłuchanych świadkach, dzięki którym w śledztwie pojawiają się kluczowe informacje dotyczące Tragedii Miechowickiej. Wśród nich byli między innymi:

— Józef Bonczol — urodzony i mieszkający od 1934 roku w Miechowicach, który zbierał relacje świadków i informacje dotyczące zbrodni miechowickiej;

— Stefan Przybyła — przekazał informacje o zbrodni miechowickiej jakie uzyskał od siostry Reginy Hill i ciotki Lucy Przybyły, które były naocznymi świadkami popełnianych morderstw przez Sowietów w Miechowicach oraz padły ofiarą gwałtów;

— Jan Stopik — mieszkaniec Miechowic do 1945 roku, autor publikacji niemieckojęzycznej „Beuthen — Miechowitz/Mechtal. Die Geschichte eines Ortes und Essen Bewohner im Herzen des oberschlesischen Industriegebietes bis 1946” /Bytom — Miechowice/Miechowice. Historia miejsca i jego mieszkańców w sercu górnośląskiego okręgu przemysłowego do 1946/, który został przesłuchany przez prokuraturę w Oldenburgu;

— Łucja Frenzel — siostra zamordowanego w styczniu 1945 roku księdza Jana Frenzla, która przesłuchana została w prokuratorze w Bohum;

— Helmut Grobsch — mieszkaniec Miechowic do 1945 roku, który wraz z rodzicami i braćmi zamieszkiwał ówczesną ul. Hindenburgstrasse 82 /po 1945 roku ul. Armii Czerwonej, obecnie ul. Jana Frenzla/, przesłuchanego przez prokuraturę w Ellwagen.

W tym miejscu warto szczególnie podkreślić rolę Józefa Bonczola /ur. 28 marca 1934 — zm. 9 listopada 2012/, jednego z najważniejszych świadków wydarzeń, jakie rozegrały się w Miechowicach w styczniu 1945 roku. Urodził się w Miechowicach 28 marca 1934 roku i w chwili zajmowania tej miejscowości przez Armię Czerwoną miał 11 lat. Był świadkiem nie tylko morderstw, gwałtów i okrucieństw Sowietów w Miechowicach w styczniu 1945 roku, ale również deportacji Ślązaków w głąb Związku Radzieckiego. Wiele lat po zakończeniu II wojny światowej Józef Bonczol pełnił funkcję kronikarza i wolontariusza w kancelarii w parafii Bożego Ciała w Miechowicach, gdzie miał okazję zbierać informację i rozmawiać z mieszkańcami na temat wydarzeń, jakie rozegrały się w styczniu 1945 roku. To dzięki jego pracy i poszukiwaniu dokumentów dotyczących zbrodni w Miechowicach udało się ustalić wiele faktów dotyczących tamtych wydarzeń.

W sumie w toku prowadzonego śledztwa przesłuchanych zostało 23 świadków, przeprowadzono kwerendę w aktach Sądu Grodzkiego w Bytomiu w odniesieniu do zgłoszeń o zgonach mieszkańców Miechowic w styczniu 1945 roku, jak również zapoznano się z publikacjami dotyczącymi prowadzonych na początku 1945 roku działań wojennych na Górnym Śląsku. Tym samym „Postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie zbrodni wojennej stanowiącej naruszenie prawa międzynarodowego, polegającego na zabójstwie w styczniu 1945 r. w Miechowicach przez żołnierzy radzieckich ponad 200 osób ludności cywilnej z obszaru na którym toczyły się działania zbrojne”, to jeden z najważniejszych dokumentów odnoszących się do zbrodni sowieckiej w Miechowicach. Oczywiście nie możemy również zapomnieć o licznych publikacjach, które w ostatnich latach dość obszernie opisują Tragedię Miechowicką, a niejednokrotnie także i one opierają się na relacjach bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń. Do najważniejszych z nich należą przede wszystkim publikacje: „Ofiary stalinizmu na ziemi bytomskiej 1945 — 1956” pod redakcją Jana Drabiny, oraz „Bytomskie martyrologium powojennych lat 1945 — 1956 pod red. Jana Drabiny, a także prace o których wspominałem we wstępie do niniejszej książki.

Dodając do tego zachowane dokumenty zgonów w Urzędzie Stanu Cywilnego w Bytomiu oraz księgi parafialne w bytomskich kościołach, udało się — mimo upływu tak wielu lat po zakończeniu II wojny światowej i trwaniu przez ponad czterdziestu lat komunizmu w Polsce — częściowo przynajmniej zrekonstruować tragiczne wydarzenia w Miechowicach, które rozegrały się pod koniec stycznia 1945 roku.

2. Pierwsze ofiary sowieckich żołnierzy w dniach 25 — 26 stycznia 1945 roku

Żołnierze sowieccy zaczęli wdzierać się do Miechowic ulicami: Fasaneriestrasse /dzisiaj ul. Daleka/, Kubothstrasse /dzisiaj ul. Styczyńskiego/ oraz Wikarekstrasse /dzisiaj ul. Jaskółcza/. To właśnie tutaj, przy ul. Wikarekstrasse 4 od kuli czerwonoarmisty zginął robotnik Wincenty Bober, który uznawany jest za pierwszą ofiarę sowieckiej zbrodni, mającej w najbliższych trzech dniach zebrać krwawe żniwo. Kolejnymi ofiarami mordu byli wyciągani z domów lub piwnic przy ul. Stillersfelder Strasse /dzisiaj ul. Stolarzowicka/ mężczyźni — Paweł Schikora, Robert Kusch, Walenty Drzesga, Herbert Drzesga /śmiertelnie postrzelony szesnastoletni syn Walentego/, Walenty Mitula, Piotr Gawenda zamordowany przy skrzyżowaniu ulic Hindenburgstrasse /dzisiaj ul. Frenzla/ i Schloßstrasse /dzisiaj ul. Zamkowa/ oraz Florian Watzlawczyk, który zginął w wyniku ostrzału swojej posesji przy ul. Schlageterstrasse /dzisiaj ul. Drobczyka/. Wśród ofiar, które zginęły w pierwszym dniu walk o Miechowice /25 stycznia/ byli również mieszkający przy ul. Braustrasse /dzisiaj ul. Hutnicza/ Emma Rudek, Karol Zawiślok, Maksymilian Slotta, Wiktor Greiner, Georg Czichorowski, Stanisław i Zygmunt Bednarkowie, Jana Kotynia, Antoni Mateja, Eugeniusz Mandat, Stefan Bociąga, Ignacy Szyiński, Jan Mularczyk oraz Klemens Schittek.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 35.63
drukowana A5
Kolorowa
za 60.3