E-book
7.88
drukowana A5
30.16
drukowana A5
Kolorowa
55.31
Totentanz

Bezpłatny fragment - Totentanz


Objętość:
115 str.
ISBN:
978-83-8440-273-3
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 30.16
drukowana A5
Kolorowa
za 55.31

Joannie Gant

So arm und so jung, so alt und so reich

Wir trinken heut” auf sieben Plagen zugleich

So arm und so alt, so jung und so reich

Drum hebt euer Horn, stoßt an

Und tanzt den Totentanz

Nim nadejdzie śmierć…

Śmierć jest tematem nie tyle przerażającym, co fascynującym. To dzięki jej tajemnicy, jej nieodgadnionej sile i pociągającemu mrokowi stojącymi za nią, była tematem licznych poematów, obrazów i pieśni. To ona przewijała się na stronach literatury pięknej wychwalana jako ars moriendi czy też jako złowroga przepowiednia w formie memento mori. To o ochronę przed śmiercią nieuchronną błagali i nadal błagają wyznawcy wszystkich religii. To ona była źródłem zniszczenia przedstawionym w formie siedmiu pieczęcie, plag egipskich czy mgły nadchodzącej nocą. To ona przybierała postać kościotrupa z kosą, kościanego rycerza w czarnej zbroi, umięśnionego młodzieńca czy też pięknej bladej kobiety.

Śmierć stała się również swoistą groteską w formie tańca, czy też współczesnych nam przedstawień popkultury. Jak śpiewał Ben Mentzer z zespołem Feuerschwanz w utworze Totentanz (które to słowa stały się mottem niniejszej książki): Tacy biedni i tacy młodzi, tay starzy i tacy bogaci / Pijemydziś za siedem plag naraz / Tacy biedni i tacy starzy, tacy młodzi i tacy bogaci / Dlatego podnieście rogi, wznieście toast / I zatańczcie taniec śmierci.

Ta praca nie ma na celu podania wszystkich przyczyn umieralności na Bałkanach, ani nawet sprawdzenia ile osób poniosło śmierć z innego powodu niż wiek czy wojna. Jest to niemożliwe ze względu na braki w materiale źródłowym. Jest raczej próbą zebrania w jednym miejscu najpowszechniejszych przyczyn umieralności ludności zamieszkującej terytoria Cesarstwa Bizantyjskiego i północnych Bałkanów, czyli zebraniem w jednym miejscu materiału, który obecnie jest rozproszony po milionach stron tysiąca prac.

Czas, w którym podjąłem się pisania tej pracy również jest nieprzypadkowy. Pierwsze akapity zostały spisane w trakcie rzekomej epidemii czegoś, co funkcjonowało jako choroba Covid-19, a katalizatorem była śmierć babci mojej bliskiej przyjaciółki. Jednakże zaangażowanie się w kolejne projekty (również tłumaczenia prac medycznych) i studia sprawiły, że ostanie słowa zostały spisane w wilczą pełnię 3 stycznia 2026 roku.

Na koniec również chce podziękować rodzicom, którzy (jak zawsze i) z pewną irracjonalną wiarą wspierali mnie w tworzeniu tej książki, a także Joannie Gnat, z inspiracji której ta książka powstała i której również ją dedykuję.

Ilustracja 1: Jedno z przedstawień karty tarota: Kochankowie

I Totentanz

Pierwszym krokiem dla zrozumienia interesującego nas tematu jest skupienie się na samym tytule i dokładne wyjaśnienie interesującego nas zagadnienia. Stąd też w tym rozdziale zostanie nakreślony zarówno zasięg terytorialny jak i chronologiczny omawianych wydarzeń. Również w tym rozdziale postaram się wytłumaczyć czym jest śmierć oraz jakiemu jej rodzajowi zostaną poświęcone kolejne strony.

I.1 Taniec Śmierci

Tytułowy Totentanz, czy też danse macabre to określenie alegorycznego tańca śmierci, przedstawianego jako barwny korowód przedstawicieli wszystkich grup społecznych, na czele którego podąża kościotrup symbolizujący równość wszystkich ludzi w obliczu śmierci. Wśród najczęstszych przedstawień danse macabre można zaobserwować różnorodne personifikacje śmierci wzywające do tańca przedstawicieli poszczególnych stanów, wśród których pojawia się papież, cesarz, król, dziecko, robotnik, rycerz, etc. Motyw ten miał być swoistym memento mori, przypomnieniem dla oglądających, że śmierć nie wybiera, a wręcz przeciwnie, wszyscy są dla niej równi, niezależnie od tego jak wygodne i dostatnie życie wiedli, oraz jakie stanowisko piastowali.

Ilustracja 2: Alegoria tańca śmierci

Występujące w średniowieczu epidemie, katastrofy naturalne i konflikty zbrojne pobudzały powszechne wyobrażenie dotyczące śmierci i tworzonego przez nią świata. Właśnie ta powszechność śmierci przyczyniła się do przedstawienia jej w formie tańca śmierci. Śmierć przestała być odbierana jako niszczyciel, zyskała za to status boskiego posłańca, wzywającego ludzi do świata pozagrobowego. Pierwotne ryciny przedstawiały śmierć rozmawiającą z ludźmi, toczącą z nimi grę, bądź na nich oczekującą. Dopiero z czasem pojawił się ruch taneczny. Orszak śmierci wraz z ewolucją obowiązujących obyczajów został wzbogacony o postacie drugorzędne, stanowiące tło dla tańczących, czyli o muzyków, których obecność dodatkowo wzmacniała przekaz korowodu. Jak zostało to wspomniane powyżej, głównym zabiegiem tego przedstawienia było uświadomienie wszystkim, że muszą umrzeć i z tego powodu powinni przygotować się na stawienie przed Bogiem. Zwykle tłem dla tańca śmieci był cmentarz lub wnętrze kościoła, znacznie rzadziej był on przedstawiany na placu turniejowym lub miejskim rynku. Zwykle pierwszą postacią podążająca za przedstawieniem śmierci był papież bądź cesarz. Po nim podążali książę i kardynał, za którymi pojawiali się przedstawiciele poszczególnych grup, co dawało łącznie około dwudziestuczterech bohaterów. Każda z występujących w korowodzie postaci była prowadzona przez przypisaną doń śmierć, dzięki czemu powstawał szereg par, z których każda składała się ze śmierci i przedstawiciela ludzkości.

Motyw tańca śmierci już w XIII wieku zaczęto adaptować na potrzeby przedstawień teatralnych, które dodatkowo były wzbogacane o kazania. Spektakle tego typu były popularne przede wszystkim w Niemczech, Francji, Anglii i Włoszech.

I.2 Śmierć w kulturze

Sama śmierć była w średniowieczu przedstawiana i nazywana w różnorodny sposób. Jej określenia i przedstawienia wynikały głównie z języka i kręgu kulturowego, w którym się pojawiała. Tak dla przykładu w państwach niemieckich śmierć oficjalnie nazywana wedle rodzaju męskiego der Tod powszechnie określana była jako mężczyzna z kosą, pomimo iż najczęstszym przedstawieniem pojawiającym się na dworach możnowładczych były wysuszone zwłoki zakute w czarną zbroję, wspierające na ramieniu nagi miecz i dosiadające białego konia, który to wizerunek został później zaadaptowany przez wielu twórców kart tarota. W Grecji i zarazem w części Cesarstwa Bizantyjskiego wciąż powszechne było przedstawienie śmierci w postaci mitycznego Tanatosa, przystojnego młodzieńca, oraz służącego mu przewodnika, ukrytego w powłóczystej szacie z kapturem, czyli Charona.

Dla interesującego nas obszaru Bałkanów najczęstszym przedstawieniem było zakorzenione w wierzeniach słowiańskich ludowe przedstawienie śmierci ukazywanej w postaci kobiecej. Najczęściej w kulturze słowiańskiej śmierć była przedstawiana jako zakapturzona kobieta. Równie często, zwykle w wierzeniach ludowych przybierała postać kościotrupa z kosą, czasami okrytego czarnym płaszczem. Wiele z przedstawień śmierci ukazywały ją jako pozbawione odzienia wysuszone zwłoki. To przedstawienie było powszechnie wykorzystywane na rycinach prezentujących taniec śmierci. Warto tutaj zaznaczyć, że niejednokrotnie w krajach słowiańskich śmierć nie była wyposażona w kosę, ale nosiła oścień lub młot. W krajach południowosłowiańskich, śmierć była określana jako smrt lub kosač. Na Bałkanach była również przedstawiana jako twór podobny do diabła lub demonów, co w krajach słowiańskich było unikatowym postrzeganiem ostateczności.

Należy tutaj również wspomnieć o następującym z czasem synkretyzmie religijnym. Przybywający na Bałkany Słowianie bardzo szybko przyjęli chrześcijaństwo co doprowadziło do pewnego wymieszania się wierzeń ludowych przedstawiających śmierć jako kosiarza lub zakapturzoną postać z młotem z przedstawieniami religijnymi zaczerpniętymi głównie z apokalipsy świętego Jana. W ten sposób na terenie zarówno Bizancjum jak i rodzących się słowiańskich państw bałkańskich śmierć przybrała postać siniejącego, martwego jeźdźca na przeraźliwie białym, wychudzonym koniu, co automatycznie utożsamiało go z czwartym jeźdźcem apokalipsy, lub też jako anioła symbolizującego apokaliptycznego Abbadona, anioła śmierci i zniszczenia. Taki sposób łączenia wierzeń i tradycji z jednej strony przedstawiał śmierć jako coś co należy zaakceptować, coś co jest kolejnym punktem egzystencji, jako przewodnika w zaświaty, a z drugiej natomiast jako okrutne i przerażające zakończenie życia, po którym następuje już tylko sąd i wieczne zatracenie lub życie wieczne.

Jak możemy zauważyć, w większości przypadków śmierć ostatecznie przybierała postać wysuszonych zwłok lub szkieletu, któremu niejednokrotnie towarzyszył czarny element odzienia. Jak wskazuje Leonard Pełka może to mieć znaczny związek z postępującą rolą kościoła. Powyżej wspomniano o pierwotnym przedstawieniu śmierci jako kobiety w bieli. Podobny sposób przedstawienia dotyczył większości demonów słowiańskich. Teraz zwróćmy uwagę na charakter obrzędów pogrzebowych i związanej z nimi symboliki. Pierwotnie msze za zmarłych określane były czarnymi mszami, co wiązało się z kolorystyką szat używanych w liturgii. Czerń w średniowiecznym kościele była zarezerwowana jedyne dla nabożeństw za zmarłych i mszy pogrzebowych, od czego współcześnie się odchodzi na rzecz filetowego koloru symbolizującego pokutę, co zostało zainicjowane podczas Soboru Watykańskiego II. Czarne szaty liturgiczne czy używane wówczas w uroczystościach pogrzebowych chorągwie, które były niejednokrotnie ozdobione symbolami skrzyżowanych piszczeli lub czaszek wywarły wpływ na ludzką świadomość i powszechne wyobrażenie śmierci.

I.3 Śmierć w rzeczywistości

Samo zjawisko śmierci przez lata określała tradycyjna definicja śmierci mówiąca o wydaniu ostatniego oddechu lub usłyszeniu ostatniego uderzenia serca. Jednak rozwój nauk medycznych i ratownictwa pozwoliły na przebudowę tej definicji i uznanie za moment śmierci chwili, w której mózg zaprzestaje swojego funkcjonowania. Jak łatwo się domyślić, śmierć nie zawsze jest zjawiskiem natychmiastowym, a mogącym się rozciągać w czasie, co pozwoliło na wyodrębnienie w nauce trzech dodatkowych punktów, które ją poprzedzają. Należą do nich agonia, śmierć kliniczna i tak zwany okres interletalny.

Agonia to nic innego jak stan labilnej równowagi pomiędzy życiem i śmiercią, na który mogą się składać zjawiska określane jako życie zredukowane, podczas którego występuje znaczące osłabienie procesów fizjologicznych, życie minimalne będące dalszą dysregulacją funkcji życiowych, a także śmierć pozorna czy też letarg, podczas których funkcje życiowe organizmu są zredukowane do poziomu, który uniemożliwia ich wykrycie bez zaawansowanego sprzętu medycznego.

Śmierć kliniczna to z kolei moment, w którym całkowicie ustają czynności życiowe organizmu, jednak podjęte w porę określone działania pozwalają na ich przywrócenie, bez pojawienia się nieodwracalnych szkód w organizmie i dalsze leczenie pacjenta.

Zupełnie innym przypadkiem jest okres interletalny w czasie którego dochodzi równolegle do nieodwracalnych uszkodzeń tkanek i jednocześnie śmierci biologicznej.

Śmierć jak wiemy potrafi nastąpić z różnorodnych przyczyn. Tutaj jednak będą nas interesowały jedynie nienaturalne przyczyny śmierci, czyli to co w kulturze jest zaprzeczeniem szlachetnego ars moriendi, sztuki umierania znanej nam z takich dzieł jak Pieśń o Rolandzie, gdzie bohater z pełną świadomością i wykonaniem określonych, symbolicznych czynności poddaje się śmierci. Ta praca zostanie poświęcona całkowicie zjawisku mors repentina, czyli śmierci nagłej, gwałtownej, niespodziewanej, będącej w wielu przypadkach zarazem śmiercią z przyczyn nienaturalnych. Powszechnie przyjmuje się, że śmieć z przyczyn naturalnych jest śmiercią wynikającą ze starzenia się organizmu. Stąd też te kwestie zostaną całkowicie pominięte na dalszych stronach, na rzecz śmierci spowodowanej przez masowe choroby, katastrofy naturalne i niektóre konflikty zbrojne, które ówcześni historycy postanowili w swoich pracach określić plagami.

I.4 Czas i przestrzeń

Kwestia nazewnictwa terenu, na którym skupia się niniejsza praca jest dość skomplikowana. Używana powszechnie nazwa Bałkany jest pochodzenia tureckiego i oznacza pasmo lesistych gór. Dla omawianego terenu po raz pierwszy użyto jej w 1490 roku w liście do papieża Innocentego VIII, a dokonał tego podróżujący w jego imieniu do państwa Osmanów pisarz Fillip Buonaccorsi. Określenie to zostało stosunkowo szybko przyjęte przez żeglarzy i podróżników w odniesieniu do wyżyn pomiędzy Morzem Adriatyckim i Morzem Czarnym. W 1808 roku nazwa ta przeszła ewolucję do Półwyspu Bałkańskiego, za sprawą niemieckiego geografa Augusta Zeunego i książki Goea.

Nazwa ta jednak zaczęła generować pewne trudności. Dokładnie poznane wtedy półwyspy Apeniński i Iberyjski posiadały jasno określone i widoczne na mapach granice, czego nie można powiedzieć o Półwyspie Bałkańskim. Tak jak granice zachodnia, południowa i wschodnia są wytyczone linią brzegową mórz Adriatyckiego, Jońskiego, Śródziemnego, Egejskiego, Marmara i Czarnego, tak granicy północnej nie można jasno określić. Zeune w swojej pracy umieszczał ją wzdłuż łańcucha górskiego łączącego się na Istrii z Alpami, a na wschodzie kończącego się dwiema odnogami u wybrzeży Morza Czarnego. Była to dość kontrowersyjna decyzja, gdyż w tak górzystym terenie nie sposób wyznaczyć granicy pomiędzy poszczególnymi pasmami. Drugim problemem było nazwanie przez Zeunego gór granicznych, które według niego nosiły nazwę Haemus. Co prawda nazwa ta istniała i była używana od czasów starożytnych, jednak odnosiła się do gór w Tracji, czyli biegnących przez środek dzisiejszej Bułgarii.

Dziś przyjmuje się, że północną granicą półwyspu jest rzeka Soča stanowiąca jej zakończenie na zachodzie. Dalej granica biegnie wzdłuż rzek Vipava i Krk, do ujścia do Sawy i dalej do zlewiska Dunaju i wraz z nim do jego ujścia. Ten geograficzny podział powoduje, że poza granicami Bałkanów znalazła się chorwacka Slawonia, północna część Serbii, większość Rumunii i Słowenii. Najlepszą teorią wykreślającą granice Bałkanów i zarazem teorią, która jest wiążąca dla niniejszej pracy jest geopolityczna teoria Marii Todorovej, mówiąca iż północną granice półwyspu wyznaczają północne granice Chorwacji, Węgier i Rumunii.

Literatura za początek okresu średniowiecza podaje rok 476, kiedy to zdetronizowano ostatniego cesarza rzymskiego Romulusa Augustulusa. Niemniej dla potrzeb tej pracy datą początkową będzie rok 559, kiedy to pierwsze grupy ludności słowiańskiej przybyły na tereny południowej Europy i po przekroczeniu granicy Bizancjum uznały je za swój nowy dom. Tak jak dla zakończenia epoki średniowiecza nie ustalono jednej określonej daty, tak dla niniejszej pracy taką datą będzie rok 1453, kiedy to Konstantynopol został ostatecznie zdobyty przez oddziały tureckie, co dało koniec nie tylko Cesarstwu Bizantyjskiemu, ale również umożliwiło Turkom kontynuowanie agresji na południe Europy.


Ilustracja 3: Przedstawienie śmierci w talii tarota Rider-Waite-Smith

II Pomór idzie…

Zjawisko rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych było przez stulecia niezgłębioną tajemnicą. Pytania zadawane przez ówczesnych lekarzy, a także wysnuwane przez nich hipotezy, czy podejmowane próby leczenia niejednokrotnie są dzisiaj odbierane jako przejaw ignorancji, niewiedzy czy wręcz głupoty. Musimy jednak pamiętać, że stworzone przez nich teorie były najlepszymi jakie wynikały z dostępnych wówczas wiedzy i umiejętności.

II.1 Mór

Pierwsze bakterie odkryto i opisano dopiero w 1686 roku, a dokonał tego Antoni van Leeuwenhoek. Dopiero jego odkrycie pozwoliło na rozwój badań nad rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych. Problem o wiele groźniejszych wirusów pozostawał natomiast niezbadany do XIX wieku. Co prawda w XVIII wieku żona brytyjskiego ambasadora w Turcji, Mary Wortley Montagnu zauważyła jak tureckie kobiety dokonują na swoich dzieciach tak zwanej wariolizacji, polegającej na przeniesieniu na zdrowe dzieci wydzieliny ropnej osoby chorej na ospę, co próbowała później przeszczepić na grunt angielski, jednak zabiegi te nie spotkały się z akceptacją ogółu społeczeństwa. Pomimo tych zabiegów, proces zarażania się i przenoszenia chorób nadal nie był opisany w naukowy sposób. Dopiero w latach 80-tych XIX wieku Louis Pasteur i Robert Koch stworzyli teorię zarazków, na bazie której prowadzili badania pozwalające wyszukać związki pomiędzy drobnoustrojami i chorobami. Oni również jako pierwsi użyli określenia wirus dla oznaczenia biologicznych czynników chorobotwórczych. Jak zatem łatwo możemy zauważyć, to co dla nas w kwestii badania chorób i zakażeń jest oczywistością, dla średniowiecznych medyków pozostawało poza zasięgiem wyobraźni.

Nie możemy jednak odbierać średniowiecznym medykom pewnych umiejętności, bez których późniejsze badania nie mogłyby być prowadzone. To właśnie oni używali terminu pomór oznaczającego chorobę zakaźną. Również według nich za rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych odpowiadało złe, morowe powietrze. Określenie to było wystarczające dla wyjaśnienia sposobu rozprzestrzeniania się ostro zakaźnych chorób, które przynosiły wielką śmiertelność. Zakładano wówczas, że to właśnie złe powietrze jest przyczyną moru, czyli choroby. W chwili, w której jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy z możliwości zakażenia drogą kropelkową od osób, z którymi przebywał pod jednym dachem, tłumaczenie mówiące o unoszącym się wokół chorych morowym powietrzu było jak najbardziej zasadne i logiczne. Do tego nawiązuje również pierwsze wezwanie poprzedzonej Trisagionem suplikacji śpiewanej w kościele katolickim, a której początki sięgają średniowiecznej tradycji kościelnej. Wezwanie to brzmi dosłownie Od powietrza, głodu, ognia i wojny — zachowaj nas Panie! Modlitwa suplikacji jest w kościele katolickim śpiewana podczas procesji Bożego Ciała, a także w trudnych dla ludności momentach. Stąd pierwsze wezwanie jest wręcz błaganiem o uchronienie ludności od klęsk, przed którymi nie są w stanie się obronić, czyli właśnie od zarazy (tutaj jak już wcześniej zostało to wspomniane określanej [morowym] powietrzem), klęski głodu, pożarów i wojny. Jest to również nawiązanie do ochrony przed czterema jeźdźcami apokalipsy, utożsamiającymi zarazę, wojnę, głód i śmierć.

Ilustracja 4: Siewca zarazy

W tradycji ludowej spotykanej na całej słowiańszczyźnie, zwiastunem zarazy i jednocześnie jej roznosicielem była morowa dziewica. Ta wysoka, trupioblada kobieta o błyszczących chorobliwie oczach i ze zwichrzonymi czarnymi włosami, miała w zwiewnej, podziurawionej szacie przechadzać się wieczorami i nocami po traktach. Jeśli zawitała do jakiegoś sioła, osady czy miasta i uznała, że powinna jego mieszkańców dotknąć chorobą, zaglądała przez uchylone drzwi lub okno do któregokolwiek z domostw i machała w stronę mieszkańców czerwoną od krwi chusteczką. Krótko po jej wizycie, miasto nawiedzały szczury i śmiertelna choroba. Niekiedy morowa dziewica podróżować miała na czarnym wozie, wokół którego kłębił się orszak dziwacznych mar, określany jako homen. Ten widmowy korowód miał się rozpraszać w pobliżu siół i miast by tam tchnąć zarazę w każdą żywą istotę. Podobnym morowej dziewicy istotom demonicznym przypisywano również powstawanie innych stanów chorobowych, jak na przykład owrzodzeń ciała, suchot, czy nawet stanów gorączkowych.

Nawiązania do morowych dziewic i niesionych przez nią chorób pojawiają się choćby w staroruskiej kronice Nestora, który przedstawia je jako niewidzialne byty, które w 1092 roku zaraziły mieszkańców Połocka za pomocą niewidzialnych strzałek plagą moru. W latach późniejszych, bo w XVI wieku, czego dowodem jest literatura konfesyjna, winą za epidemie obarczano wrogo nastawione do mieszkańców poszczególnych miast czarownice, co wiązało się z kolei z masowymi procesami o czary i prześladowaniami występującymi po każdej z epidemii aż do początku XIX wieku.

II.2 Medycy

O pierwszych wykwalifikowanych lekarzach, a przynajmniej o osobach specjalizujących się wyłącznie w leczeniu chorób możemy zacząć mówić już w starożytności, gdy pierwsze grupy koczowników zaczynały zmieniać styl życia i dotychczasowy szaman, łowca lub kapłan stawał się znachorem. Od tego momentu zaczęła się również kształtować nauka i etyka lekarska, które można określić jako ochronę człowieka zdrowego przed zachorowaniem, oraz jako leczenie chorego. Moment, o którym mowa, był jednym z wielkich przełomów w historii medycyny. Wtedy właśnie zaczęto zaprzestawać stosowania praktyk magicznych podczas leczenia chorób, a zaczęto stosować określone produkty pochodzenia organicznego dla zwalczania rozwijających się i łagodzenia trwających dolegliwości. Śledząc ten rozwój możemy pokusić się o stwierdzenie, że ówczesna wiedza medyczna poszczególnych ludów i szczepów jest pewnego rodzaju odbiciem stopnia ich rozwoju kulturowego. Rozwój ten, łączący się ściśle z rozwojem i powstawaniem pierwszych dużych społeczeństw, był jak najbardziej pożądany, jednak wykazywał się pewną słabością. Mianowicie, rozwój i rozpowszechnianie się nauk medycznych, nawet w pierwotnej formie, szedł w parze z wysoką śmiertelnością i równie wysokim szerzeniem się chorób zakaźnych. Rozwijająca się medycyna w swoich pierwszych etapach rozwoju nie była w stanie dostosować się do sytuacji, a stosowane terapie nie mogły powstrzymać odkrywanych chorób.


Ilustracja 5: Medyk badający mocz i puls pacjenta. Miniatura.
Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 30.16
drukowana A5
Kolorowa
za 55.31