E-book
13.65
drukowana A5
39.92
drukowana A5
Kolorowa
60.93
Tory życia

Bezpłatny fragment - Tory życia


5
Objętość:
118 str.
ISBN:
978-83-8221-324-9
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 39.92
drukowana A5
Kolorowa
za 60.93

Wstęp

Książka którą państwo trzymacie w ręku zawiera 100 wierszy. Skierowane są one do osób w każdym wieku. Jest to drugi tomik poezji mojego autorstwa. W grudniu 2019 r. został wydany mój debiutancki tomik pt.,,Burze, wichury i inne życiowe tornada.’’

Chciałabym podziękować wszystkim osobom, które zawsze mocno mnie wspierają w tym co robię, a w szczególności mojemu kochanemu synowi Kamilowi.

Życzę Państwu przyjemnej lektury i pozdrawiam serdecznie.

Katarzyna Joanna Lasota

Część 1

ilustracja: Katarzyna Joanna Lasota

Tory życia

Rodząc się i dorastając wchodzimy na tory życia,

Tylko od nas zależy jakim torem podążymy.

Czy wybierzemy prosty tor do przebycia,

Czy krętymi torami przez życie iść będziemy.


Łatwiej i bezpieczniej jest pójść prostym torem,

Lecz czasem warto wyjść poza ramy, utrudnić,

Bo tam często czeka coś ciekawszego otworem,

Zaryzykuj, skręć tam i spróbuj ryzyko polubić.


Idź krętymi torami życia do przodu śmiało,

Szukaj właściwych torów odpowiednich dla Ciebie,

Takich by pójście nimi szczęście Ci dało,

Byś znalazł w tym świecie miejsce dla siebie.

Za mgłą

Gdzieś za mgłą ja przy tamtym obrazie,

Który Twoje odbicie przedstawia.

Gdzieś za mgłą jesteśmy w tamtym czasie,

Gdzie ktoś nas zniszczyć postanawia.


Gdzieś za mgłą zostały tamte marzenia,

Niedostępne już teraz gdzieś na końcu tęczy.

Gdzieś za mgłą świat swe barwy zmienia,

Inne życie się zaczyna, a stare nagle kończy.


Gdzieś za mgłą jest to wszystko,

Lecz wszystko w serca westchnieniach.

Gdzie za mgłą tak daleko, choć jakby blisko,

Na wyciągnięcie ręki, we wspomnieniach.

Zagubienie

Biegnę ciągle przed siebie bez tchu,

Od emocjonalnych relacji uciekam,

Ukrywam się we własnym świecie znów,

W ciemnym miejscu ten koszmar przeczekam.


Nie wpuszczam łatwo do swojego świata,

Strzegę tamtych tajemnic jak oka w głowie.

Przeszłość się ciągle w moje życie wplata,

Dostrzegam ją w każdym czynie i słowie.


Nie próbuj mnie zrozumieć, nie pytaj,

Nie szukaj odpowiedzi, nie grzeb w przeszłości,

Jeśli ufam, jestem tu, to tę chwilę chwytaj,

Nie psuj mojej do Ciebie ufności.

Wtedy

Byłam młoda, ciekawa świata, otwarta,

Miałam piękne życiowe plany i cele,

Ufałam, każda osoba była zaufania warta,

Nie oczekiwałam od ludzi zbyt wiele.


Chętna na nowe zmiany, nowe otoczenie,

Łasa na ciekawe wyzwania i przygody,

Myślałam, że świat na lepsze zmienię,

Wystarczy trochę zaangażowania i ochoty.


Wiele z tej dawnej mnie we mnie zostało,

Lecz wiele zabrało traumatyczne wydarzenie,

Ufność do obcych ludzi i spokojny sen mi zabrało,

Nadal jestem ciekawa świata, tego nie zmienię.

Nie zapomniałam!

Nie zapomniałam tego morderczego wzroku,

Nie zapomniałam tych słów jak sztylety,

Nie zapomniałam strachu i mroku,

Nie zapomniałam jak bardzo świat był odcięty.


Nie zapomniałam tego na karku oddechu,

Nie zapomniałam ran, one się nie zabliźniają,

Nie zapomniałam kontroli każdego ruchu,

Nie zapomniałam rąk, które ból zadają.


Nie zapomniałam ciągłego nocnego czuwania,

Nie zapomniałam nadal czuwam nieprzytomnie,

Nie zapomniałam tego okropnego dnia,

Nie zapomniałam i nigdy nie zapomnę!

Klatka

Niczym w zamkniętej klatce,

Tkwię w Twych ciężkich słowach,

Jak w nierozwiązywalnej zagadce,

Próbuję znaleźć wyjście wciąż od nowa.


Każde rozwiązanie w mej głowie,

Prowadzi mnie ciągle donikąd.

Blokuję się po każdym spojrzeniu i słowie,

Nie wiem, w którą stronę iść i dokąd.


Jesteś groźnym manipulantem,

Bez użycia siły rządzisz wszystkimi.

Nie tylko ja weszłam w relacje z intrygantem,

Ale pokonamy Cię kiedyś wspólnymi siłami.

Strach

Niczym pędzący motocykl, niczym huragan,

Jest mój oddech przyspieszony.

Myśli porozrzucane niczym duży bałagan,

Niczym maratończyk mój wzrok rozbiegany.


Ciało się trzęsie niczym galareta,

W rytm bębnów afrykańskich serce kołacze,

Adrenalina daje siłę jaką ma atleta,

Nic nie widzę, choć na oczy patrzę.


Chcę się schować, uciec, ale nie wiem dokąd,

Szukam jakiegoś wyjścia, czyjegoś wsparcia,

Lecz nikt nie nadchodzi, pomocy nie ma znikąd,

I stoję zablokowana, strach się trzyma mnie uparcie.

Uciekam

Pakuję szybko czarny plecak podróżny,

Wkładam najpotrzebniejszych kilka rzeczy,

Na każdą pogodę kilka ubrań różnych,

Szybko i niezbyt dużo, bo jeszcze ktoś zobaczy.


Wszystko co niezbędne już mam,

Więc biegnę ile sił przed siebie,

Zdziwionych przechodniów mijam,

Nie oglądam się ani na chwile za siebie.


Chcę dotrzeć jak najszybciej, jak najdalej,

W miejsce, gdzie złapię oddech i myśli poukładam,

W miejsce, które znam doskonale,

W którym wszystkie smutki i problemy zostawiam.

Napad

Wyszło pięciu karków zza zakrętu,

Niespodziewanie zaatakowali,

Narobili wkoło dużo zamętu,

Na ziemie szybko przewrócili.


Zaczęli kopać jeden po drugim,

Bezlitośnie raz za razem.

Nie dawali szans w ataku długim,

Aż gwiazdy się ukazywały przed obrazem.


Już na ratunek szansa żadna,

Tylko ból okropny przeszywa całe ciało.

Przeżyje jednak pomoc nadeszła niezastąpiona,

Lecz traumą się odbiło, w głowie to zostało.

Jawa w śnie

Stoję po środku nieznanych mi dróg,

Czuję strach, ktoś mnie szuka znów,

Gdzie ja jestem wie tylko sam Bóg,

Nie potrafię wypowiedzieć żadnych słów.


Serce niespokojny rytm wystukuje,

W głowie tysiąc myśli niewypowiedzianych,

Rozglądam się, właściwej drogi poszukuję,

Odszukując w głowie ścieżek dawno zapomnianych.


Idę jedną z tych nieznanych mi dróg,

Lecz okazuje się, że krążę tylko,

Gdyby tylko ktoś pomóc mógł,

Budzę się, to był realistyczny sen tylko.

Ograniczenia

Zamknięta jestem w swoim własnym ciele,

Tyle bym chciała zrobić, a mogę niewiele.

Tyle różnych planów, tyle marzeń,

Tyle ciekawych wkoło wydarzeń.


Wszystko w zasięgu ręki, lecz nie dla mnie

Tylko nadziejami swoją głowę karmię.

Walczę o siebie i staram się każdego dnia,

I nie poddaje się nigdy, nie ja.


Walczę z wszystkimi moimi chorobami,

Walczę z różnymi blokadami.

I realizuje pomału krok za krokiem,

Dzień za dniem, rok za rokiem.

Walka

Niczym morze w trakcie sztormu,

Niczym drzewo na silnym wietrze,

Niczym głodny lew szukający pokarmu,

Niczym duszący się łapiący powietrze.


Walczę o marzenia, które są w mojej głowie,

Walczę o przetrwanie w tym całym chaosie,

Walczę z jadem w każdym wroga słowie,

Walczę podnosząc się po każdym ciosie.


I póki walczę jestem wygrana,

Bo najgorsze to się poddać bez walki.

I chociaż boli każda zadana rana,

Niech każdy dzień będzie zwycięski.

Dziś

Dziś już nie walczę z demonami,

Dziś żyję teraźniejszością,

I choć zmagam się z przeszłości traumami,

To idę w przyszłość naprzód z ufnością.


Choć zdarzają się ciężkie chwile,

Choć z lęku pot oblewa i drży całe ciało,

Choć oprawcy przeszłości wracają niemile,

I chcą, by to co się wydarzyło mi się przypomniało.


Ja tym zastraszeniom się nie poddaje,

Dziś w miarę możliwości nie żyję przeszłością.

I z problemami twarzą w twarz staję,

A każdy nowy dzień witam z radością.

Przemyślenia

Mam dziś takie przemyślenia,

Że ten świat jeszcze przed chwila rozpędzony,

Teraz mentalnie oraz fizycznie się zmienia,

Bo do zatrzymania się został zmuszony.


I mają szansę ludzie naprawić swoje relacje,

A zwierzęta na odzyskanie spokoju i przestrzeni.

Przyroda od nowa pokazuje swoje atrakcje,

Na dawniej zadeptanych szlakach pięknie się zieleni.


Dzieci mają możliwość spędzić czas z rodzicami,

Rodzice czas, by przemyśleć co najważniejsze w życiu.

A ja w swoim domu cieszę się zmianami,

Oby podejście ludzi zmieniło się po takim przeżyciu.

Smutek

Smutek przeszywa moją duszę,

Łzy kapią z oczu raz za razem,

Czuję, że z żalu się zaraz uduszę,

Wszystko, co złe mam przed obrazem.


Cierpi moja dusza, płacze moje ciało,

Nic nie jest w stanie mnie dziś pocieszyć,

Całą mą energie gdzieś tam wywiało,

Nie potrafię się niczym cieszyć.


Nie umiem opisać bólu, jaki wewnątrz czuję,

Rozrywa mnie od środka, zaraz eksploduję.

Uciekam w ciemny pokój, snu potrzebuję,

Żeby nie myśleć, bo inaczej zwariuję.

Ślady o zmroku

Słychać kroki, ślady stóp widać,

Małe, delikatne niczym puch.

Jakby za chwilę miały się rozpłynąć,

Mimo ich kruchości słychać każdy ruch.


W tej ciszy ogarniętej mrokiem,

Mocniej słychać każdy szelest najmniejszy.

Próbuję ogarnąć otoczenie wzrokiem,

Każdy mój zmysł w tej chwili jest ostrzejszy.


Niczym dziki zwierz robię się czujna,

Rozglądam się poszukując właściciela śladów.

Podążam za nimi lekko wystraszona,

Po drodze szukając nowych tropów.

Reset

Kiedy wszystko jest nie tak,

Kiedy balansuje na krawędzi,

Kiedy walczę z sobą, bo sil już brak,

Kiedy już na nic nie mam chęci.


Wtedy wszystko na chwilę zostawiam,

I idę przed siebie jak najdalej,

Z dala od ludzi i zgiełku się usadawiam,

Wyciszam się zupełnie i myślę co dalej.


Układam sobie wszystko w głowie,

Odpoczywam od wszystkiego co boli,

Staram się nabrać sił w sobie,

I wracam do życia powoli.

Przeczucia

Nigdy mnie nie mylą moje przeczucia,

Zawsze wiem kiedy się coś złego stanie.

Czasem mną targają tak mocne uczucia,

Że choćbym chciała, nie mam wpływu na nie.


Przeczuwam, kiedy cierpi ktoś, kogo nie widzę,

Nawet jeśli ktoś kłamie, wiem to od razu.

Czasem nie reaguje na przeczucia i błądzę,

Obiecuje sobie ufać przeczuciom.. do kolejnego razu.


Czasem śni mi się coś, co ma się wydarzyć,

I to pomaga mi wcześniej zareagować.

Przeczuwam też często, że uda się to o czym marzę,

I daje mi to kopa, żeby uparcie nad tym pracować.

Nie potrafię!

Nie potrafię ufać ludziom jak dawniej,

Wierzyć w ich każde słowo nie potrafię.

Nie potrafię się otworzyć coraz bardziej,

O swoich uczuciach rozmawiać nie potrafię.


Nie potrafię zasnąć każdego wieczoru,

Już dawno nie miałam normalnej nocy.

Nie potrafię udawać dobrego humoru,

Kiedy wściekłość mnie ogarnia z całej mocy.


Nie potrafię prosić nikogo o pomoc,

Wykorzystywać dobrych ludzi nie potrafię.

Nie potrafię odmówić pomocy nikomu,

Żyć według schematów nie potrafię.

Karuzela

Czarne to czarne, a białe jest białe,

W działaniu nic pomiędzy nie ma.

Gdy jestem smutna od łez oczy mokre całe,

A gdy wesoła nic poza uśmiechem nie ma.


Mam swoje zasady, to podstawa życia mego,

Nigdy ich nie łamię, trzymam się ich stale.

Wszystko co przeszłam dobrego czy złego,

Mój charakter ukształtowało trwale.


Jeśli coś mi nie pasuje, nie dla mnie jest,

Nie zmuszam się do takiego przeżycia.

Tak właśnie żyję, bo to właśnie jest,

Karuzela mych nastrojów i mego życia.

Marzenia z dzieciństwa

Mam przed oczami mały, drewniany domek,

Na poddaszu pokoik z niewielkim okienkiem.

Dookoła domku rośnie piękny zielony lasek,

Ptasi śpiew i szum drzew jest jedynym tu dźwiękiem.


W pokoiku na poddaszu zaraz przy okienku,

Stoi biurko, a na nim maszyna do pisania.

Z tego okienka widok łabędzi na jeziorku,

Takie to były moje dziecięce marzenia.

Ostre brzmienia

Muzyka koi moją niespokojną duszę,

Niczym balsam są jej ostre brzmienia.

Spokojna muzyka mnie nie rusza,

Heavy metal, hard rock czy reggae doceniam.


To jest mój styl, to coś co kocham,

Mogę słuchać tej muzyki dzień i noc.

Przy tym łatwiej oddycham,

Takie brzmienia maja dużą moc.


Lekarstwem jest na wszelkie zmartwienia,

Uspokaja każdą we mnie złość,

Daje mi się oderwać od otoczenia,

Takiej muzyki nigdy w moim życiu dość.

Burza

Burza od pewnego czasu budzi we mnie lęk,

Cała drżę na każdy jej dźwięk.

Nie potrafię na niczym innym uwagi skupić,

Nie umiem niczym się zająć, nic zrobić


Każdy błysk czy grzmot paraliżuje moje ciało,

Inni są spokojni, a ja się boję by nic się nie stało.

W ciemnym pokoju pod kołdrę głęboko się chowam,

Roztrzęsiona uszy zatykam i oczy zakrywam.


Staram się zasnąć, by to minęło,

By na zdrowiu przez strach się nie odbiło.

Kiedy się udaje zasnąć i budzę się po burzy,

Przestaję się bać, bo niebo się nie chmurzy.

Spotkania

Bardzo ważne jest dla mnie każde spotkanie,

Z przyjaciółmi, rodziną, czasem z obcymi.

Wartościowe jest z nimi czasu spędzanie,

Relaksuje, poprawia humor, miło jest z nimi.


Uwielbiam wspólne po lesie spacery,

Wspólne posiłki z moją rodziną,

Wyjście do kawiarni, na kawę, desery,

Czy pójście z przyjaciółmi do kina.


Jeśli trening to chętnie z innymi,

Bo to daje kopa, bardzo motywuje.

Mam problemy, rozwiązuje je z bliskimi,

Choć samotności też czasem potrzebuje.

Śmierć

Nie ma już jak dawniej rozmowy,

Nie ma domowego ciasta i wspólnej kawy.

Nie ma opowieści o dawnych czasach,

Rodzinie, książkach i ulubionych serialach.


Minęło bezpowrotnie to co było,

Lecz wspomnienia pozostaną miłe.

Każda chwila spędzona razem,

Będzie przed oczy wracać jak obrazy.


Trudne jest ze śmiercią pogodzenie,

Czasu wymaga do braku przyzwyczajenie.

Każdy na swój sposób to znosi,

Czy chce czy nie, każdy pogodzić się musi.

Pogrzeb

Wszystko dzieje się automatycznie,

Bez pytania, bez niczyjej zgody.

Przychodzi śmierć bezsprzecznie

I nic się nie da zrobić, nikt nie da rady.


Siedzisz na pogrzebie, same płyną łzy,

Dociera do Ciebie tylko część słów,

Chciałbyś, żeby to były tylko złe sny,

Obudziłbyś się i byłoby jak dawniej znów.


Już trumnę do dołu ładują,

Już zbliża się koniec pogrzebu,

Ziemią już dół zasypują

I pójdzie w swą podróż ku niebu.

Nowe życie

11 lat temu nowe życie dostałam,

Dzięki cudownemu małemu urządzeniu,

Lepszy komfort życia dzięki temu zyskałam,

Bez życia w ciągłym o swoje serce drżeniu.


To małe urządzenie to serca stymulator,

Który pobudza moje serce, gdy za wolno bije,

Wszczepiony w moim ciele taki dziki lokator,

Dzięki niemu moje serce mocno bije.


Często mnie ktoś pyta czy go czuję,

Czuję kiedy się załącza, kiedy mi pomaga,

Nie przeszkadza mi, wiem, że go potrzebuję,

Bo moje serce w pracy wspomaga.

Mój mały świat

Uwielbiam ptaków śpiew o poranku,

Częste spacery po lesie dają mi natchnienie,

Wieczorem obserwuje zwierzęta siedząc w okienku,

Tu jest moje miejsce, moje spełnienie.


Niepokój we mnie niespodzianki wzbudzają,

Wolę wiedzieć jeśli coś ma się wydarzyć,

Treningi dają energię i ze złych emocji wyciszają,

Nie boję się walczyć o swoje i marzyć.


Mam przy sobie przyjaciół wspaniałych,

I kochanego syna, oni mnie zawsze wspierają,

Mój świat nie jest może doskonały,

Dla mnie jest cudowny, małe rzeczy mi wystarczają.

Zachód słońca

Zawsze niezwykły był dla mnie zachód słońca,

Mogłabym się w niego wpatrywać bez końca,

Największe wrażenie robi na mnie zachód na plaży,

Nie ma chyba piękniejszego niż ten pejzażu.


Widok zachodu słońca uspokaja moją duszę,

Relaksuje mnie, daje odpocząć kiedy muszę.

Przy zachodzie słońca rodzą się w głowie

Nowe pomysły, które zawieram w pisanym słowie.


Zachód słońca daje klimat magiczny,

Można w jego blasku spędzić wieczór romantyczny,

Można zrobić wieczór z przyjaciółmi przy ognisku,

Przy zachodzie słońca można po prostu wszystko!

Niezwykłe spotkanie

Spędzałam wieczór z przyjaciółmi w restauracji,

Bawiliśmy się dobrze, rozmowa toczyła się wesoło.

Oblewaliśmy sukces jednej z nas przy kolacji,

Wtem coś dziwnego i zaskakującego się wydarzyło.


Słysząc, że ktoś wchodzi automatycznie się obróciłam,

Szczęka z zaskoczenia opadła mi do samej ziemi,

Bo za plecami wchodzącą samą siebie zobaczyłam,

Moi przyjaciele zdumieni zarzucili mnie spojrzeniami.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 39.92
drukowana A5
Kolorowa
za 60.93