E-book
39.38
drukowana A5
64.64
Tomik V

Bezpłatny fragment - Tomik V

Żagiel Duszy


Objętość:
76 str.
ISBN:
978-83-8455-613-9
E-book
za 39.38
drukowana A5
za 64.64

Tomik V
Żagiel Duszy

2006
Carvillian Whitemage

Asheryring

Usłyszany w ciszy melodii uśmiechu

delikatny tembr głosu,

co ogrzewa jak letni zefir

przytulny niczym marzenie,

gdy uśmiech mogę dojrzeć

widzę śmiejące się oczy

a z każdego słowa szczęście

płynie strumieniami rześkimi

wspomnienia niczym fale

na wzburzonym przyjemnie morzu

wciąż płyną

a każde wywołuje uśmiech

11.III.2006

Carvillian Whitemage

Astralny kobierzec

Pośród cieni dni

jesteśmy my okryci płaszczami rzeczywistości

pełnej nocy waszych dni

pełnej bólu i cierpienia

skrytego w mocy czasu spętanego

tańczymy z klingami kos

tniemy astralne perły

tych, co nie znają swej mocy

tych, co zaczynają szukać drogi astralnej

czasem nam uciekną czasem

jedno z nas oddaje im pola,

·lecz tak jest,

·gdy światy się przenikają ofiary

same proszą się o swój los

w nocy płaszcza dostrzeżono

rozbłysk nie typowej mocy

świetliście empirycznie tęczą się mieniący

jej kocie oczy zniewoliły władców kos

by po chwili kilku z nas spopielić

znała zasady nim weszła

miała przewodnika w płaszczyźnie

Za nią stał ten

o wielu imionach

nagły rozbłysk po Astralu

setki pojedynczych pereł

jak na zawołanie wystrzeliło tunele

stworzyły w Astralu naszym sieć

nie jesteśmy już sami pośród pustki

mamy rezydentów znienawidzonych

ludzkich adeptów czerpiących

·strumienie Istoty, z której

powstaliśmy nim nastał znany czas

nastała era nowych

tuż po wojnie jakby zapowiedź zagłady


***

dziś, astral jest jak wielki kobierzec

pełen wszelkiego rodzaju pereł

wiele barw wiele nienazwanych talentów

tworzą z nią z tą pierwszą

sieć każdy tuneluje do niej

nie mamy władzy nad intruzami

każdy może wejść

a ona a może on

po prostu oddaje mu jej pola

na Szczęście nie każdy może wyjść…

Carvillian Whitemage

2006-02-06

Bard Nadziei

Czasem brakuje czasu

czasem chęci

a czasem po prostu los płata figle

wiatr nie łączy

W chwilach gdy jesteś

czuję się jakbym śnił

mógłbym godzinami w stanie tym trwać

czuć dotyk twój twoje delikatnie drżenie

gdy przesuwam po ramionach

zapach przynoszący na myśl słodką wiosnę

gdy wtulona blisko jesteś

a gdy na mnie patrzysz

czuję jak zatapiam się w bursztynie

jak tonę w słodkim uśmiechu

nawet gdy ten stan zdarza się

raz na bardzo długi czas

nadzieją trwam

bo serce czuje że chce

umysł nie pozwala wątpić

po prostu chcę walczyć

wiem że kiedyś odwróci się moneta zła

wierzę w siłę nas

wierzę że zwycięży

nić losu złą

którą porządki snują splatając nas

w polarnym żelaznym śnie

gdzie pamięć zanika

a jesteśmy tylko my spleceni dotykiem.

Carvillian Whitemage

31.V.2006

Bitewna mgła

Gdy cienie myśli

odkrywają sny i przyszłości

delikatne nici rozwija los

rozpinam płaszcz tkany przeszłością

roziskrzony gwiazdami i błyskami

twojego uśmiechu otoczonego melodią głosu

w nocy chwil snów i zapomnienia

wciąż płynie pieśń susząca łzy

skrzydła anioła w blasku nocy lśnią

powidokiem porannej zorzy

płożącej się tuż powyżej Ciebie

ubranej tylko w oddechu mgiełkę

lekko falującą na mroźnym wietrze

co wieje z wczorajszego dnia

jesteśmy niczym cienie

zalegające o świcie na wojenny ugorze

pomiędzy nami nie ma nic

a jednak jest tak wiele

zapach iskier krzesanych z stali

niesionych z dymem mglistym

porannym unoszonym w pyle

startej nadziei… snu

Carvillian Whitemage

18.XI.2006

Bitwa Białej Damy

Ponad łąkami na gór wierzchołkach

zalśnił słoneczny blask

wyłaniający się tuż

znad szczytów świata

z moich snów spłynął

na równinę sen bitwy wielkiej

gdzie rycerze w zbrojach

walczyli o honor i chwałę

pośród straconej nadziei

przez stulecia toczyli bitwy

W chwilach, gdy miecze krzesały iskry

mnie tam już nie było

skrywał mnie już mrok nie pamięci.

Odgłos bitwy niesiony ponad czasem wyrwał

z wiecznego snu i pchnął w kolejny bój

tych, co skryci w mroku nie pamięci

Iskry otoczone tańcem zbroi i chęci przetrwania

życzenie śmierci każdego, kto nie po tej stronie miecza stał

przeszyła widmowa klinga powietrze

niosąc za swoim kolejnym cięciem

posłanie białej pani

Słoneczny blask rozwiewa mglistą poświatę nocy

odkrywa bitewny zgiełk konających

zwycięskich pokonanych i odartych z nadziei

na wietrze łopoczą sztandary

życzenie nocy by bitwa nigdy nie otoczyła nas

mrokiem nocy w chwili triumfu

byśmy nigdy nie zapadali w ten śmiertelny sen

by nasze braterskie miecze

zawsze lśniły stalowym blaskiem

a tu na polu bitwy nienazwany żołnierz

unosi miecz i wpatruje się z łzami

w wschodzące słońce dnia

tu nie ma już więcej nic do powiedzenia

na słonecznym blasku przybyła bryza

lekkości nadziei i uczucia zwycięstwa


Carvillian Whitemage

2006-02-04

Bramy rzeki czasu

Unoszę się na wietrze

niczym liść słońce grzeje be lico

ziemia z wiatrem i czasem chłodzi

gdy się unoszę i upadam

lecz upadek jest miły zawsze

w rozwarte ramiona mchów, rzecznych rusałek

mijają mnie ludzie na liści podobieństwo

rozbijam się wciąż o nowe brzegi

pokryte sennymi lametami przeszłości

spłonione kamienie golemy

rozświetlają kamiennymi oczami drogę

Przez odmęty i wiry złośliwe

Mimo ze nie chcę często

płynę po omacku

gdy oczy mgłą łez okryte

wtedy rozbijam się o brzegi

wtedy poznaję gorzki smak

płynącej rzeki czasu

I wciąż szukam mego portu

przystani unosząc się bez steru

w nieskończoności bramy

Carvillian Whitemage

15.VIII.2006

Bursztynowy zmierzch

W marzeniach patrzę

na delikatnego bursztynu błyski

na cień rzucanych rzęs

uśmiech lata o cieple palącym w zimie

to jakby sen z którego nie chcę się zbudzić

okrywa mnie senna chwila niczym mara dnia

unoszę się na wietrzę i lecę w dal

horyzontu niebieską ciągle przed siebie

A za latarnie w mgłach

oczu twych bursztynowy blask

ciepły i bliski

jak czekające marzenie….

Carvillian Whitemage

2006-10-15

Taniec Dusz 2

Gdy patrzysz w cienie istnień

na aksamitnej falującej

tkaninie rzeczywistości

pośród rozbłysków świetlistych

Gdy duchy tańczą pomiędzy światami

Głosy muzyki niosą posłanie

naszej chwili gdy czas

zaklinamy gdy nie istnieje

jego swobodny nurt

Jesteśmy żeglarzami chwili

namiętność jest nam wiatrem

Rzeczywistości okowy naszym łożem chwil

Okrytym spojrzeniami duchów

dotykiem namiętnie płynącego

strumienia melodii w błyskach

zawirowaniach taniec naszych dusz

Carvillian Whitemage

13.II.2006

Winter Island

Otacza mnie mróz

niczym płaszcz kokonem

drobna istotkę czekającą wiosny

ciepło nadziei grzeje od środka

Myśli ujrzenia Cię

Marzenie usłyszenia meliki głosu Twego

Pani wiosny latem tkanej

Wiatr niczym bicz szkła wichrów lodu

smaga zmrożoną twarz

chodź słyszałem już głos

Mknący ponad łomotem wichrów

ciepło spojrzenia bliskie

Uwolnienie wiosny w myślach snów

pośród topniejących lodów

ostatnich strażników zimy

Ujrzałem cię skąpaną

w wietrze pełną słonecznych blasków

okrytą mgiełką szronu

niczym jedwabną poświatą

Spowił mnie ogień

jako słońce, co okrywa

góry o poranku dnia i nocy

Zwierciadła duszy skryte za mglistym cieniem

roziskrzyły się blaskiem tysięcy świec

W umyśle rozpromieniała wiosna

latem zapachem łąk pachnąca

Chodź wiatr smaga jak cierń

jeden twój uśmiech koi ból

przez mglista chwilę wietrzną

roziskrzył we mnie ogień

i zamarłem tak z Tobą

By siedzieć sącząc czarci napój

w nocy za dnia

by nigdy nie dojrzeć porcelany bieli

by zatrzymać czas

strzaskałem zegar o rzeczywistości podwoje

by nasze chwile trwały

po wieczny czas

***

a sen był mi obcy,

gdy wiosna znikła

Jednak nie nastał już

pani lodu wichrów śniegu

czas a chwile mkną jak obłoki

na niebie by szybciej płynął

strumień czasu, gdy znów ujrzę Cię


5.I.2006

Carvillian Whitemage

Ciche Wzgórza

Zawodzi wiatr w kraterze drogi do nikąd

pada czarny śnieg...biją Dzwony

spragnione wiatru

jak Ty czy Ja słońca

Na zasnutym pyłem niebie

strugi deszczu nie zmywają

popiołu wiecznie okrywające samotne wzgórza

pośród gór zawodzi wiatr

pomiędzy szkieletami domów

przemykają ogniste cienie

droga w kraterze płomiennej kopalni

ginie urwana jak nadzieja

na odnalezienie Ciebie

nie widzący wzrok lecz czująca dusza

tuż obok jednak tak daleko

słyszę twój głos czuję zapach

jednak nie mogę Cię

dotknąć jesteś jak eteryczna zjawa

zawieszona pomiędzy dniem a nocą

wieczny czarny śnieg okrywa Ciche wzgórza

a pod nimi ognie koszmaru piekła

nigdy nie gasnące

skazani na samotność pośród

żywych i tych co odeszli

Ciągle blisko siebie jednak nigdy razem

wiatr przynosi pieśń melodyjną

a za nią strumienie deszczu

płynące czarnymi strumieniami

nie kończący się koszmar rozstania

w niewypowiedzianych zdaniach zaklęte chwile

gdy ekran miga gdy słychać strzały pojedyncze

zapach róż w letnie popołudnie

i gasnące światła

gwiazd co sięgnęły ziemi

by na nich lśnić przytłumionym blaskiem

a ponad nimi ty i ja

Carvillian Whitemage

07.07.2006

Ciekawość

To jest niczym ogień

spala pozostawia popiół

jest niczym rzeka wpadająca w otchłań

jest wszystkim tym co mamy

i wszystkim tym czego pragniemy

niczym rzeka wspomnień

w które uciekasz niczym

w wartki nurt rzeki

jest tez taki kamień

co ma brata bliźniaka

chodź jeden krzesa ogień

drugi krzesa pożądania

który z nich cenniejszy

chodź jeden tysiące barw w sobie kryje

drugi każdą i żadną zarazem

się mieni w najgłębszych grotach

Carvillian Whitemage

3.XII.2006

Czekolada

Słodycz delikatnie sączę

z czarki dymiącej

głęboki pełny słodki smak

z czarnej jak noc afrykańska

spienionego napoju namiętnie sączę

wsłuchuje się w głosy

mnie otaczające

słodki strumień czekolady płynie

czarem chwil słodkich…

Carvillian Whitemage

11.III.2006

Delikatna dzwonu pieśń

W sercu słychać melodyjny śpiew

dzwonu co kruszy mury twierdzy Mej

co rozrywa na wietrze zmian

chmury okalające najwyższe szczyty

wiecznie w samotności spowite

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 39.38
drukowana A5
za 64.64