E-book
1.37
drukowana A5
14.57
Tomik poezji

Bezpłatny fragment - Tomik poezji

Oczami Ravena


Objętość:
65 str.
ISBN:
978-83-8155-768-9
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 14.57

Poezja dziś

Współczesna poezja:

Nie wiem —

taka chropowata, wulgarna,

w barwy niebogata…

Zbyt dosadna, jednoznaczna,

osobista.

Nie widać ogrodu zielonego

w kwiatach i kolorach lata.

Tylko

drogę dziurawą, wyboistą…

Jakie gusta, takie myśli;

czytając te wiersze,

ciekawe, co się przyśni?

Kryzys

Czy mam czas, żeby czekać?

Czekać i na los nie narzekać?

Liczyć na chwilę, ułamek sekundy,

na miraż senny, tak realny, a złudny?

Gonię, gonię za marzeniami,

za echem lat i słowami.

*

Słowa, rzucone beztrosko na wiatr

nieistotne, teraz wracają, są ważne

i wcale nie ulotne.

Bajka o kruku

Kruk — symbol mojego ducha,

nigdy rozumu i serca nie słucha.

Duch jest niespokojny, wrażliwy,

taki niedorosły, rzewny i tkliwy.


Czuły, totalnie empatyczny,

cały świat według niego

jest prosty i logiczny.

Miłość znajduje, tylko miłość,

nie okrucieństwa i złośliwość.


Ale ludzie nie są logiczni,

złośliwi i bardzo cyniczni.

Duch takich częściej spotyka

i naiwnie, jak pomóc, pyta.


Dobrze, że oprócz ducha

jeszcze rozum i serce.

Bo kruk — duch czarny,

przepadłby z kretesem.

Echo

Marzenie:

czuję oddech, ciepło ciała

— prowokujesz, znikasz,

tylko śmiech twój słychać.

Wołam, echo mnie przedrzeźnia:

— Szalony, szalony, szalony,

nigdy nie będziesz spełniony.

*

To sen, ciebie nie ma, a ja gonię

za słów echem, za złudzeniem,

w głuchą ciszę i milczenie.

Wspomnienie

To miejsce…

Pamiętam na policzkach słone łzy

i słowa: — Odchodzę, nie bądź na mnie zły.

Został ślad zaschniętych łez,

bicie serca i szum drzew.

Miejsce to samo, inny czas,

mniej gorąca krew.

Dziś nie ma już nas.

Lemingi

Nie będę karał, mścił się, bo po co?

Indywidualistów stopami lemingów

wdeptuje się w błoto. One posłuszne,

samo na nic się nie odważy.

Nie jestem lemingiem! Z bezmyślnością

nie jest mi do twarzy.

Naprawdę

Jaki przystojny, jaka zgrabna,

on piękny, ona ładna. To widać!

Ocenia każdy, bez słowa rozmowy,

już wie, kto zły, a kto dobry.

A fizyczność jest naczyniem

pięknym tylko przez chwilę…

Staje się pomarszczona,

bruzdami czasu znaczona.

— Starczyła chwila rozmowy.

Nie każdy jest tak piękny

— z tych chwalonych.

Marzenie

Dotykam spojrzeniem twarzy,

wilgoci ust, lśniących oczu.

Czuję ciepło, jedwab skóry,

miękkość ciała przy dotknięciu.

Czekam na pieszczotę, pocałunek.

Tulę cię do siebie — takie cudne,

senne marzenie.

Perspektywa

Wszystko wydaje się ważne:

słowa, gesty, uczucia.

To, czego rozum i serce szuka.

A to małostkowe, jakbyś patrzył

tylko w podłogę.

Podnieś oczy, spójrz w niebo,

poczuj głębię wszechświata całego.

Zamilkłeś ze swoimi problemami?

— Tak… Zrobiłeś się dziwnie mały.

Jedyna prawda

Kruku, czarny bracie,

wszędzie szukasz prawdy?

Każdy jest tu na chwilę,

tu kocha, złości się,

po prostu żyje.

*

Przyjdzie Zimna Matka,

jedyna sprawiedliwa.

Już wybiła twoja godzina.

Tak samo za każdym

zamyka ziemskie podwoje.

Będziesz wtedy sam,

nigdy we dwoje.

Matka

Rozpacz jest pełna odcieni,

nieodrodna siostra nadziei.

I młoda matka tak chora,

płacząca, zamartwiona:

— Kto wychowa małe dzieci,

     jak on da sobie radę?

— Czemu nie będą pamiętać,

     jak się z nimi bawię?

— Nie będę słyszeć: „Mamo kochana,

    mamo, zobacz, co się stało”…

Serce ból ściska, rozpacz,

łez już nie ma,

została nadzieja.

Wiara, że los się zmienia.

I do ostatniego tchnienia —

tylko nadzieja.

Oczekując

Trochę z ciebie, ze mnie, resztę z was —

mały człowiek przybędzie na świat.

Niepowtarzalny, jedyny, sam w sobie,

trochę ze mnie, z ciebie, z was.

Zadziwi wszystkich, a najbardziej nas.

Zakłamanie

Na zewnątrz tak, w środku nie!

To chcesz usłyszeć?

— Poukładany znany świat,

bezpieczny, mimo łez i krzyku.

Jesteś szczęśliwa, a ja umarły

— każdy dzień, przewidywalny…

I te ważne sprawy

— szukam łez i spełnienia —

to w środku. Na zewnątrz

nic nie zmieniam…

— Jestem zakłamany?

Czy odpowiedzialny?

Byle nie banalny.

Białe kwiaty

W mroźny poranek zamarło powietrze,

szyby okien palcami mróz oplata

i zostawia je w białych kwiatach.

Spokój, cisza. We wschodzącym słońcu

śnieg różem i czerwienią zakwita.

Skrzy błękitem każdy płatek śniegu,

odbijając w sobie odległe niebo.

Widok baśniowy, bliski wspomnieniom

z dzieciństwa, gdy piękno było naturalne,

nie zmyślone, złe. I nic nie było banalne.

Diament

Zbieram, chłonę emocje, uczucia.

Jak górnik diamentów ja w życiu ich szukam.

Przerzucam tony kamieni,

mając nadzieję, że znajdę i świat zmienię.

I gdzie one, choć jeden?

Wszędzie gruz, śmieci i same kamienie;

ale szukam, nie poddam się i życia nie zmienię…

Marzenie II

Marzenie utula mnie do snu,

jest ze mną, gdy śnię.

Otwieram oczy, szepcze:

— Wstawaj, nowy dzień,

może spotkasz mnie…

Na ulicy, w pracy, na zakupach

rozglądam się, nie widzę,

nie znalazłem cię

— i w nocy dalej śnię…

Piękno chwili

Piękno chwili — fotografia.

Patrzysz,

dodajesz uczucia, emocje.

Łudzisz się…

A oszuka cię rzeczywistość.

Oszuka uśmiech, oczy, wyraz twarzy

i nie wiesz, co naprawdę się wydarzy.

Wyobraźnia, stworzyła miraże,

nie ukazuje prawdy,

sercem twoim się bawi,

marzeniami złudnymi mami…

Srebrny szron

Tak ciepło, a na włosach srebrny szron

i bruzdy na twarzy,

niepokój w sercu, co następny dzień przyniesie,

co się wydarzy.

Śpię spokojnie — nie w każdą noc —

odpycham jak najdalej, niechęć i niemoc.

Większy spokój, mniejsze oczekiwania,

w perspektywie czas do wykorzystania —

to przede mną. Dziś się jeszcze niepokoję.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 14.57