E-book
13.51
drukowana A5
35.01
To tylko seks?!

Bezpłatny fragment - To tylko seks?!

100 pytań do byłej prostytutki


Objętość:
166 str.
ISBN:
978-83-8221-436-9
E-book
za 13.51
drukowana A5
za 35.01

Kim jestem?

Mam na imię Ela, ale w Internecie używam pseudonimu Święta Ladacznica. Jestem byłą pracownicą seksualną. Przez mniej więcej pięć lat spotykałam się z klientami jako dziewczyna do towarzystwa. Pracowałam zarówno w agencji, jak i samodzielnie. Przez półtora roku wynajmowałam mieszkanie do spotkań, a przez trzy — dojeżdżałam do klientów na własną rękę, spotykając się w hotelach i apartamentach.

Pochodzę z centrolewicowej, wykształconej rodziny, która dobrze znała się z czołowymi działaczami „Solidarności” i walczyła o niepodległość. W dzieciństwie niczego mi nie brakowało… no, może jeszcze jednej książki.

Niestety moim bliskim przestało się powodzić, kiedy miałam kilkanaście lat. Z roku na rok było coraz gorzej. To, że dorosłam i poszłam do pracy na etacie oraz miałam stypendium naukowe na studiach, niewiele pomogło. Z powodów zdrowotnych przestałam być w stanie pracować na etacie, a niestety byłam jedyną osobą w rodzinie, która zarabiała pieniądze. Praca seksualna, o której marzyłam już w podstawówce, okazała się strzałem w dziesiątkę. Stanęłam z powrotem na nogi, pomogłam rodzinie, miałam dużo czasu na rozwój kompetencji zawodowych i poznałam świetnych ludzi — z niektórymi utrzymuję kontakt do dziś. Dzięki escortingowi jestem dziś w zupełnie innym miejscu.

Tematyka ludzkiej seksualności fascynowała mnie od bardzo dawna, ale przy okazji pracy seksualnej miałam okazję zweryfikować wiele mitów. Postanowiłam też zainwestować w rozwój swojej wiedzy — w trakcie tych pięciu lat escortingu odbyłam wiele kursów edukacyjnych i rozwojowych prowadzonych przez polskich oraz zagranicznych specjalistów. Przeczytałam też dziesiątki książek o seksie i związkach.

Moim wielkim marzeniem było wydanie własnej książki o ludzkiej seksualności. Już kilka razy mnie wydrukowano, pojawiałam się też w różnych mediach jako publicystka, ale teraz czytasz moją pierwszą samodzielną publikację.

Książka ta jest zbiorem autentycznych pytań, jakie zadali mi anonimowo czytelnicy Escort Girl Blog — internetowego pamiętnika, który prowadzę, odkąd zatrudniłam się w agencji towarzyskiej w 2015 roku. Na potrzeby książki ugładziłam nieco język pytań i przeredagowałam moje odpowiedzi tak, aby były bardziej wyczerpujące. Dorzuciłam także kilka pytań i odpowiedzi z innych źródeł, tak aby tematyka publikacji była pełniejsza. Na blogu nikt bowiem nie zapytał mnie o najpowszechniejsze wady pracy seksualnej, a tak się składa, że choć przez większość czasu lubiłam swoją pracę, to miała ona swoje cienie. Czuję się odpowiedzialna za obraz pracy seksualnej i nie chciałabym wywrzeć na żadnej młodej kobiecie wrażenia, że na pewno zarobi majątek, wszystko będzie dobrze i nic złego nigdy jej nie spotka.

W chwili, gdy piszę te słowa, od ośmiu miesięcy nie pracuję seksualnie. Zrealizowałam inne swoje marzenie — poszerzyłam swoje kompetencje i mam własną firmę. Bez escortingu nie byłoby to możliwe. Ale praca seksualna nie spłynęła po mnie jak po kaczce: mam awersję do wielu seksualnych aktywności, które — praktykowane z obcymi ludźmi — po prostu mi się przejadły.

#WSTĘP

Na moim blogu przez dwa lata funkcjonowała specjalna podstrona z pytaniami, gdzie każdy mógł anonimowo zapytać mnie o cokolwiek — pokłosie zbanowania mnie przez Ask.fm za pisanie o sprawach dla dorosłych. Łącznie na blogu pojawiło się około tysiąca pięciuset pytań oraz komentarzy do najnowszych artykułów i komentarzy do odpowiedzi na cudze pytania. To właśnie z tego zbioru pochodzi 95% pytań i odpowiedzi, które przeczytacie w tej książce.

Pytania zadawali przeważnie mężczyźni, część pytań dotyczyła anatomii i fizjologii związanej z seksualnością.

Pewien czytelnik napisał mi tam mniej więcej tak:

Proszę, błagam, apeluję. Wielkość penisa, ilość wystrzelonej spermy, wygolona czy nie — kurczę blade, ja nie chcę tego tu spotykać. Gdzieś musi być granica między „otwartością” i wolnością mówienia o wszystkim, a zwykłą fizjologią. Bo za chwilę będą pytania o naprawdę obrzydliwe rzeczy. Mnie urzekła w Tobie, Elu, inteligencja, otwartość, szeroka perspektywa. Klasa, styl. Ale nie prosta fizjologia. Please!

Odpisałam mu następująco:

Fizjologia też jest ważna, zwłaszcza w seksualności.

Ludzie nie mają gdzie o tym rozmawiać i tabuizują swoje ciało, żyją ze wstydem i kompleksami, które potrafią ich blokować na długo — wystarczy choćby, że raz zdarzy się nieprzyjemny wypadek z czymś, o czym nie chcesz czytać. I ten czytelnik będzie się powstrzymywać przed miłą czynnością na zasadzie urazu psychicznego, bo chce uniknąć drugiej „wpadki”.

Przyznaję, że część pytań o ciekawostki mnie nie inspiruje, ale najwyraźniej dla kogoś to są ważne sprawy, o których z jakiegoś powodu nie chce pisać na grupie o seksie na Facebooku. To zrozumiałe.

Podczas zajęć z edukacji seksualnej często można zadać osobie prowadzącej anonimowe pytania na karteczkach (najlepiej jak jest to osoba obca, spoza szkoły, aby nie rozpoznała charakteru pisma) i wtedy obowiązuje zasada „nie ma głupich pytań”. Ta koncepcja jest mi bardzo bliska i mam wrażenie, że dla części moich czytelników ten dział na blogu spełnia właśnie funkcję tych karteczek.

Dobrze rozumiem Twoją niechęć, ale myślę, że może ona wynikać (popraw mnie, jeśli się mylę) właśnie z tego, że traktujemy fizjologię jako coś wstydliwego, nieodpowiedniego do rozmów, budzącego nerwowy śmiech i zażenowanie. Jak nastolatki z „Sex Education” podczas lekcji z nakładania prezerwatyw na dilda. A przecież to nasze ciała i im lepiej je znamy oraz im bardziej akceptujemy, tym łatwiej nam się żyje. Dlatego proszę Cię o trochę wyrozumiałości dla pytających i dla mojej postawy.

Jeśli chcesz, mogę zacząć edytować pytania o „te sprawy”, dodając na ich początku hashtagi, na przykład #ciało, żeby osoby jak Ty mogły pominąć to, czego nie chcą widzieć. Może to też ułatwić czytanie pytań tym, których interesują tylko wybrane tematy. Co o tym myślisz?

Kiedy szukałam pomysłu na tę książkę, to pytanie było świeże jak dzisiejsza bułeczka. Ponieważ w odpowiedzi podsumowałam swoje podejście do edukacji seksualnej, postanowiłam, że to od niego zacznę tę książkę. Wdrożyłam też w książce pomysł z hashtagami i podzieliłam pytania na następujące grupy: #klienci, #seksworkerki, #omnie, #bezpieczeństwo, #onaion, #zdrowie, #ciało, #prawo, #klubyswingerskie, #oferta, #doświadczenia, #arsamandi, a także oznaczyłam dwa pytania jako #pornografia i #akcesoria. Jeśli jakaś kategoria pytań Ci nie podejdzie, łatwo stwierdzisz, co chcesz ominąć.

#KLIENCI

Jaki Twoim zdaniem powinien być idealny klient? A jaki jest najgorszy?

To bardzo indywidualne. Ale idealny klient dla mnie byłby kulturalny, uprzejmy, czysty, zadbany, odnoszący się do ludzi z szacunkiem, inteligentny, dowcipny, z łatwością rozmawiający o seksie, lubiący dobre jedzenie w miłym towarzystwie (czytaj: zapraszający na wspólną kolację), dyskretny, nienachalny, przystrzyżony lub wydepilowany w miejscach intymnych, no i oczywiście nadający na tych samych falach… Chyba wystarczy. Na szczęście bardzo wielu mężczyzn spełnia te kryteria. Warto mieć na uwadze, że część pań (i panów) do towarzystwa nie lubi rozmów z klientami i nie wiedzą, co mieliby robić podczas wspólnej kolacji.

Najgorsi klienci, z jakimi miałam do czynienia, to zawsze byli starsi, bardzo samotni panowie, którzy niestety po jednym miłym spotkaniu w klimacie GFE wyobrażali sobie zbyt wiele. Dążyli do zaprzyjaźnienia się i twierdzili, że oni są wyjątkowo dobrymi klientami, bo wymagają mało seksu. Nie zwracali uwagi na to, że praca emocjonalna to też praca. Lubili się targować o zniżki albo po prostu nagle płacili mniej. W sytuacji, kiedy nie dostawali tego, czego chcieli i co sobie wymarzyli (bo na przykład zatrułam się jedzeniem w restauracji i nie nadawałam się do seksu), robili zwykle wielką dramę — dużo większą niż każdy zwykły klient. Niestety miałam do takich samotnych starszych panów słabość i mocno przeżywałam to, że nagle zaczynali mnie traktować jak zepsutą dziwkę, bo uwierzyłam w szczerość. Naszej przyjaźni. Trzykrotnie dałam się w to złapać.

Dla jasności: spotkałam też mnóstwo świetnych klientów, którzy byli starszymi panami. Z jednym spędziłam bardzo miły tydzień za granicą, a jeden został moim dobrym przyjacielem.

#SEKSWORKERKI

Czym się różni prostytutka od pracownicy seksualnej?

Po pierwsze, pracownica seksualna to pojęcie szersze, obejmujące wszystkie kobiety zatrudnione w tej branży: camgirls, tancerki egzotyczne, performerki burleski, aktorki filmów dla dorosłych, modelki pozujące do zdjęć 18+, kobiety mające jednego sponsora, płatne Dominy i uległe, masażystki erotyczne oraz oczywiście kobiety oferujące seks za pieniądze.

Po drugie, prostytutka to pojęcie stygmatyzujące, którego staramy się unikać. Zamiast tego mówimy: escortka, pani do towarzystwa lub full service sex worker (z czasem to określenie pewnie doczeka się przekładu).

#OMNIE

Czy nie sądzisz, że twoja droga życiowa jest skutkiem opresyjnego podejścia do twojej seksualności w wieku młodzieńczym?

Nie wydaje mi się. Pochodzę z bardzo liberalnego domu, w którym się dużo rozmawiało o seksie. Jak później się dowiedziałam — rekordowo dużo. Już jako kilkuletnia dziewczynka dostałam na przykład dostosowaną do mojego wieku książkę Wiesława Sokoluka o tym, skąd się biorą dzieci, a gdy miałam dziesięć lat, dostałam kolejną publikację, znacznie grubszą — o dojrzewaniu i o najpowszechniejszych wątpliwościach młodych dziewcząt. To było „Co się dzieje z moim ciałem?” Lyndy i Arei Madaras.

Rodzina miała pewien problem z moją biseksualnością (która przejawiła się dwoma poważnymi związkami jednopłciowymi), ale i to przegryzła, głównie dlatego, że rodzice przyjaźnili się z pewnym crossdresserem. Przedstawili mi go, kiedy miałam bodaj dwanaście lat, uprzednio robiąc cały wykład o tolerancji i różnorodności. Było trochę konfliktów, ale w końcu wszyscy doszli do tego, że tolerancja powinna dotyczyć także członków własnej rodziny.

Oczywiście miałam swoje problemy w rodzaju „ojejku, ja się masturbuję i mam przy tym różne fantazje, czy to normalne?” lub „oglądam porno, a przecież grzeczne nastolatki tego nie robią”, no ale dorastałam w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, więc wszystkie moje rówieśniczki przeżywały co najmniej to samo.

Przykre doświadczenia, które mogły mieć wpływ na obecną mnie, to przede wszystkim zdrada mojej wieloletniej partnerki, z którą planowałam spędzić całe życie, i głębokie rozczarowanie następnymi związkami. Pokierowało mnie to w kierunku spotkań bez zobowiązań, a dalsze wydarzenia były tego konsekwencją.

#SEKSWORKERKI

Czy uważasz, że byłabyś w stanie zachęcić młode dziewczyny, aby porzuciły McPracę i zostały escortkami? Czy uważasz, że to sensowna droga?

Nigdy bym nikogo nie zachęcała do podjęcia pracy seksualnej. To bardzo trudny zawód, pełen cieni, które świetnie przedstawia choćby promowany na moim blogu „Doświadczalnik”, którego jestem współtwórczynią.

To bardzo indywidualna kwestia, czy minusy pracy seksualnej są dla kogoś dyskwalifikujące, czy też ten ktoś sobie poradzi i będzie widzieć głównie plusy. Ja lepiej sobie radziłam sprzedając seks niż ciastka i kawę, ale wielu młodym osobom praca seksualna przynosi tyle samo szkody, co pożytku, a część traumatyzuje.

Najczęstsza konsekwencja, jaką obserwuję, to uraz do mężczyzn jako płci po tym, ile syfu wylewają na pracownice seksualne pseudoklienci, którzy nie chcą się umawiać, ale chętnie wyślą wulgarne wiadomości, no bo przecież prostytutce mogą i jeszcze się ucieszy. Ja takich typków zawsze blokowałam, zresztą moje ogłoszenia nie zachęcały do wysyłania podobnych treści, ale wiele moich koleżanek wchodzi z nimi w zbędne dyskusje. Jeśli to są pierwsze kontakty z mężczyznami, to naprawdę można się zrazić do tej płci na długie lata.

#BEZPIECZEŃSTWO

Jaki był największy wyczyn twojej koleżanki z pracy czy innej pracownicy seksualnej, o jakim słyszałaś? Typu rekordowa ilość klientów w jednym czasie?

Spacyfikowanie klienta z agencji, który groził pracownicy śmiercią, przystawiając jej naładowany pistolet do głowy. Żadne „kilkunastu klientów w ciągu dnia” tego nie przebije.

#ONAION

Czy mogłabyś na podstawie swojego doświadczenia powiedzieć, co różni seksualność mężczyzn od seksualności kobiet? Czy może nie jesteś w stanie tego określić, bo jest to zbyt indywidualne?

To trudne pytanie. Oczywiście da się zauważyć pewne tendencje płciowe, ale pisanie o nich to zawsze generalizowanie. Potem zwykle pojawia się ktoś, kto ma inaczej i mówi „nie wiedziałam, że jestem mężczyzną”.

Na pewno mamy inną fizjologię seksu. Kobiety podniecają się zasadniczo wolniej i częściej na podniecenie wpływa poczucie łączności z partnerem/partnerką albo zainicjowanie już działań (to ostatnie to tak zwane pożądanie responsywne). Częściej lubią tak zwaną grę wstępną i częściej są w stanie przeżywać wielokrotne orgazmy (choć również mężczyzna jest w stanie się tego nauczyć, kilkakrotnie byłam świadkiem). Oczywiście to statystyka, a nie prawda typu „każda kobieta tak ma”.

U mnie różnice przekładają się na to, że często zaczynam mieć autentyczną ochotę na seks w trakcie akcji, ale zanim podniecę się do etapu orgazmu, to przeciętny mężczyzna już dojdzie i zapomni o seksie. Tym bardziej, że wielu z nich wciąż traktuje grę wstępną jako przygotowanie kobiety do penetracji. No nie. Wprawdzie część z nas nawet nie lubi gry wstępnej, ale część kobiet woli ją od penetracji i mogłaby na niej poprzestać — szczególnie jeśli finałem byłaby umiejętnie zrobiona minetka albo zabawa z magiczną różdżką. Dlatego też mówienie o grze wstępnej trochę zafałszowuje obraz kobiecej seksualności i osobiście nie przepadam za tym pojęciem. W tym ujęciu seks dwóch kobiet to wyłącznie gra wstępna…

Oczywiście moi kochankowie byli w większości klientami, a więc należeli do specyficznej grupy, bo wielu z nich zależało tylko na ICH przyjemności, a moja to był taki dodatek. Jednak u wielu mężczyzn niebędących klientami zauważam to samo, podczas gdy seks z kobietą wyraźnie częściej prowadził do obopólnej przyjemności.

#OMNIE

Czy nie boisz się o przyszłość, że ktoś się kiedyś dowie o Twojej byłej pracy i zniszczy to Twój związek, przyjaźnie?

Nie. Bliskie relacje zniszczone w ten sposób nie byłyby od początku nic warte — zbudowane byłyby na akceptacji fałszywej mnie, jakiejś wizji, którą nigdy nie byłam. Ogólnie zauważyłam, że ludzie bardzo często ukrywają swoje prawdziwe oblicze przed najbliższymi, zatajają coś, co mogłoby zostać zaakceptowane — i całe życie potrafią się męczyć, odgrywając rolę idealnej osoby, którą nie są. Albo są odrzucani, a nadal dbają o relacje z osobami, które ich nie chcą. To głupie i bezsensowne. Bliscy ludzie są od tego, żeby cię wspierali i akceptowali bezwarunkowo.

Owszem, teraz w relacjach biznesowych się nie ujawniam, ale to są relacje biznesowe, a nie przyjaźnie. Warto pamiętać, że w networkingu obowiązują inne zasady i doświadczenia seksualne są tabu w relacjach biznesowych. Nowego chłopaka nie planuję, z obecnym najchętniej bym się zestarzała.

#ZDROWIE

Od dłuższego czasu mam ochotę na seks z panią do towarzystwa, pieniądze nie grają roli, lecz brak mi odwagi, jak również boję się, żeby się czymś nie zakazić mimo prezerwatywy. Co powinienem zrobić?

Nad odwagą można popracować, ale ryzyko zakażenia się czymś występuje zawsze, kiedy uprawia się seks poza związkiem z zaufaną i uprzednio przetestowaną osobą. Dodam, że rzadko osoba zaufana naprawdę jest zaufana — potajemny seks poza związkiem jest powszechny.

Jeśli myśl o chorobach Cię paraliżuje, to możesz albo dowiedzieć się o nich więcej i oswoić lęk poprzez uzyskanie rzetelnej wiedzy o zagrożeniach, stopniu ryzyka i metodach leczenia, albo… zupełnie zrezygnować z przygodnego seksu, znaleźć stałą partnerkę i iść z nią na kompleksowe badania po kilku miesiącach wspólnego celibatu, a współżycie rozpocząć po uzyskaniu wyników negatywnych. Tak będzie najbezpieczniej.

#KLIENCI

Do jakich hoteli się umawiałaś? Chodzi mi o ceny i standard. Jak to w ogóle wyglądało? Klient już był w pokoju, a może Ty czekałaś tam na niego? Czy obsługa hotelu domyślała się, co się dzieje? Podejrzewam, że tak. Czy hotele, w jakich się umawiałaś, to znane Ci miejsca? Miałaś tam ugadaną obsługę?

Przeważnie były to hotele trzy- i więcej gwiazdkowe. Często Radisson, Intercontinental, Marriott, Sofitel. Cen za noc nie znam, nigdy mnie to nie interesowało.

Zgadzałam się tylko hotele na terenie Warszawy, z dobrym dojazdem — nie musiałam go znać wcześniej, ale musiałam wiedzieć, jak z niego wrócić do domu (przeważnie taksówką, ale nie zawsze).

Klient czekał w lobby albo zjeżdżał po mnie windą, albo był w pokoju na górze — albo, co też się zdarza, spotykaliśmy się w restauracji i razem szliśmy na górę po kolacji.

Obsługa zwykle nie zwraca uwagi na kolejną osobę, a i ja starałam się nie rzucać w oczy — bo klientom zależy przecież zawsze na dyskrecji. Ubierałam się elegancko, ale zazwyczaj skromnie, jak na kolację ze służbowym klientem. Pewnie pracownicy recepcji mogli skojarzyć fakty, jeśli zauważyli moje wyjście po godzinie, ale przeważnie przychodziłam na dłużej.

Nie miałam ugadanej obsługi. Nie była mi do niczego potrzebna. Z obsługą kontaktowałam się wyłącznie wtedy, gdy zostawiłam w pokoju sprzęt elektroniczny i musiałam odebrać mój telefon w recepcji, albo gdy w nocy chciałam zamówić sobie dodatkową poduszkę.

#CIAŁO

Owłosienie u mężczyzny — lepiej bez czy z owłosieniem? Ma to wpływ na pracę? A na odczucia estetyczne?

Zależy jakie owłosienie i gdzie. Na ciele jest mi obojętne, a co do intymnego — wygodniej mi, jak go nie ma, ale nie u każdego przeszkadza (znaczenie ma rodzaj owłosienia i to, ile penisa wystaje ponad busz). Czasami drażniły mnie w usta świeżo ogolone, ale bardzo grube włoski porastające penisa — wtedy wolałabym, gdyby były już nieco dłuższe…

Odnośnie do estetyki, znowu jest to kwestia bardzo indywidualna. I dla mężczyzny, i dla osoby patrzącej. Wy różnie wyglądacie, a my różnimy się interpretacją „ładnie / brzydko”. Poza tym gust może nam się zmieniać z czasem, na przykład zaakceptujemy owłosienie stałego partnera, bo on tak już ma i to jego urok.

#ONAION

Co zmieniłabyś w charakterach mężczyzn, gdybyś mogła, żeby byli według ciebie lepsi dla kobiet i partnerek?

Lubiłabym, żeby więcej mężczyzn interesowało się rozwojem osobistym — ale nie tym nastawionym na produktywność i sukces, tylko tym ukierunkowanym na wgląd w siebie, świadomość i wyrażanie swoich emocji, z zainteresowaniem pogłębianiem relacji z ciałem, lepszą komunikację…

Ilekroć jestem na jakichś warsztatach rozwojowych związanych z szeroko rozumianą seksualnością (także związkami), tylekroć jest wyraźna przewaga kobiet, nawet jeśli warsztat jest płciowo neutralny. Bardzo to przygnębiające. Tym bardziej że jest sporo chętnych na kursy zaciągania kobiet do łóżka, które są bardzo uprzedmiotawiające, przemocowe i uczą rzeczy dalekich od bycia dobrym kochankiem i partnerem. Efektem dysproporcji jest pogłębiająca się przepaść między partnerami, bo często jest tak, że ona się rozwija i idzie do przodu, a on nijak nie daje się tym zainteresować.

Na szczęście powoli zaczyna się pojawiać oferta takich warsztatów kierowanych specjalnie dla mężczyzn i — co ważne — tworzonych przez mężczyzn, więc w tym moja nadzieja. Wiem też, że mężczyźni lubią rozwijać się indywidualnie, poprzez oglądanie ciekawych nagrań na YouTube — na przykład Jordan Peterson jest wśród nich bardzo popularny. Feministki go nie znoszą, bo jest orędownikiem praw mężczyzn i wprawnym dyskutantem, który bez trudu obala w mediach większość ich argumentów o patriarchalnym ucisku, ale doceniam w nim to, że mówi językiem, który sprzedaje rozwój osobisty panom.

#PRAWO

Co powiedziałabyś feministkom na przykład ze Szwecji, które są dumne z tego, że tam klienci są karani?

Feministkom ze Szwecji powiedziałabym, że w praktyce są dumne z tego, że narażają pracownice i pracowników seksualnych na znacznie większe niebezpieczeństwa i że bardzo im gratuluję, że rozporządzają życiem i seksualnością innych kobiet niczym najbardziej konserwatywne mohery.

Tak zwany model szwedzki, obowiązujący również w kilku innych państwach i coraz bardziej popularny, jest bardzo niebezpieczny dla pracownic seksualnych z kilku powodów.

Po pierwsze, kryminalizacja klientów sprawia, że porządni mężczyźni albo rezygnują z kupowania seksu albo praktykują seksturystykę do innych krajów, na przykład Polski. Dostępni zostają ludzie, którzy nie przejmują się prawem i nie boją się łatki przestępcy — ten gorszy sort, który jest bardziej przemocowy.

Po drugie, kryminalizacja klientów powoduje, że panowie bardzo chronią swoją tożsamość, czyli jeśli popełnią przestępstwo, to pozostają bezkarni — jest ich o wiele trudniej namierzyć. W Polsce klienci chętnie podają numer telefonu, często nawet nazwisko. Pracownice seksualne korzystają z tego, podając namiary na klientów swoim osobom zaufanym na wypadek, gdyby nie wróciły bezpiecznie ze spotkania. W Szwecji i krajach z podobnym modelem prawnym — klienci kryją się jak mogą.

Po trzecie, model szwedzki zakłada, że kobieta nigdy nie pracuje seksualnie z własnej woli. Jest w nim ofiarą. Więc jeśli utrzymuje, że jednak ofiarą nie jest, to z automatu jest traktowana jak zaburzona. Wiele kobiet potraciło w ten sposób kontakty ze swoimi dziećmi, a często to z ich powodu podjęły tę pracę.

Ale nic z tego i tak by nie dotarło do feministek ze Szwecji, bo ten gatunek, zwany potocznie swerfami (SWERF = Sex Worker Exclusionary Radical Feminist), nie słucha pracownic seksualnych innych niż te, które mówią, że praca seksualna to najgorsze, co je spotkało w życiu i dodatkowo zgadzają się, że kryminalizacja klientów jest właściwa.

#KLUBYSWINGERSKIE

Ile jest klubów swingerskich w Warszawie i czy łatwo się do nich dostać?

Obecnie są trzy w Warszawie i jeden w podwarszawskich Markach: Act, Usta, Lava i Euphoria. Act jest najnowszy i najnowocześniejszy. Ja byłam w warszawskiej Lavie i Euphorii w Markach.

Należy zapisać się na wydarzenie na stronie internetowej, przyjść pod adres podany w wiadomości zwrotnej, znaleźć klub (nie jest oznaczony), opłacić wstęp — chyba że jest się singielką, samotne panie mają zwykle wejście gratis — i przestrzegać regulaminu. Na stronach klubów zawsze są informacje dla debiutantów — należy się z nimi wnikliwie zapoznać. Jeśli ktoś łamie zasady, na przykład jest nachalny, to wylatuje z imprezy. Ważny jest dress code — jeśli nie ubierzesz się zgodnie z zasadami danej imprezy, nikt Cię nie wpuści.

Nie ma obowiązku uprawiania seksu. Można po prostu przyjść i popatrzeć, napić się piwa i pogadać.

#OMNIE

Czasem wspominasz o swoich bliskich, przyjaciołach, rodzinie. O spotkaniach z nimi i spędzaniu czasu. Jaka część z nich ma wgląd do tego czym się zajmowałaś? Czy akceptują to w pełni? Rozmawiasz z nimi o swojej poprzedniej pracy? Jeśli nie, to czy odważyłbyś się im o tym powiedzieć, na przykład mamie, bratu, tacie czy siostrze?

Niemal wszyscy moi przyjaciele są uświadomieni — na pewno wszyscy najbliżsi, w tym oczywiście mój chłopak. Do tej pory tylko jedna osoba miała problem z akceptacją, ale odkąd ja wyraziłam brak tolerancji dla nawracania mnie na dobrą drogę, temat nie jest poruszany. Pewnie też czytałeś historię przyjaciółki, która się przypadkiem wygadała niewłaściwej osobie i z którą przez kilka lat nie rozmawiałam. Obecnie mamy wszystko wyjaśnione i znowu się przyjaźnimy. Reszta osób przyjmowała moją pracę normalnie, czasem sobie z niej żartowaliśmy, w razie potrzeby zawsze mogłam na nich liczyć. Jeden kolega wyobraził sobie, że jestem nie wiadomo jak bogata, i ponieważ jest wiecznie spłukany, ciągle prosił mnie o pożyczki. Przestał dopiero wtedy, gdy założyłam firmę i wyjaśniłam mu, że na razie mam mało klientów. Rodzina nie wie, nie chcę im dokładać stresów.

Ogólnie wychodziłam z założenia, że jeśli ktoś ma problem z moją pracą, to nie musi utrzymywać ze mną kontaktu i się stresować, a ja mu chętnie w tym pomogę i pierwsza zerwę znajomość.

#ZDROWIE

Gdybyś miała stałego zaprzyjaźnionego klienta i on zaproponowałby Ci zrobienie wspólnie badań i uprawianie seksu bez prezerwatywy, bo tak przyjemniej, to co Ty na to?

Uznałabym, że jest, delikatnie mówiąc, bardzo głupi.

Po pierwsze, ja nie miałam i nie mogłam mieć zaufania do klienta, jakiegokolwiek, że uprawiałby seks tylko ze mną.

To musiałaby być niezwykle bliska relacja z kimś bardzo szczególnym, totalnie monogamicznym, niezwykle odpowiedzialnym i godnym zaufania. Taką relację mam dopiero teraz, z moim chłopakiem.

Po drugie, i to dlatego uważałabym go za nierozgarniętego (oraz nieodpowiedzialnego!), jako pracownica seksualna byłam w grupie podwyższonego ryzyka. Miałam nawet trzydziestu partnerów seksualnych miesięcznie, a prezerwatywa nie daje stuprocentowej gwarancji zachowania zdrowia. Z nikim nie decydowałam się na seks bez zabezpieczenia. Nawet badanie się co miesiąc nie dawałoby drugiej osobie totalnego zabezpieczenia, bo istnieje coś takiego jak okienko serologiczne — czyli że testy wykazują zakażenie chorobą dopiero po jakimś czasie od zakażenia.

Dlatego nie, seks bez prezerwatywy w trakcie pracy seksualnej jest absolutnie niemożliwy.

Ludzie czasem pytają w tym miejscu „a prywatnie?”. Cóż. Także z moim chłopakiem cały czas escortingu upłynął nam w towarzystwie gumek i regularnych wspólnych badań. Nasza bliskość nie miała najmniejszego wpływu na bezpieczeństwo naszego seksu.

Zawsze jestem w szoku, że partnerzy i znajomi niektórych pracownic i pracowników seksualnych uprawiają z nimi seks bez zabezpieczenia, „po znajomości”. Jeżeli podejmujesz ryzykowne zachowania seksualne — a częsty seks z wieloma ludźmi do nich zdecydowanie należy — to zabezpieczaj się zawsze, przede wszystkim z ludźmi, na których zdrowiu Ci zależy. Chyba że wspólnie świadomie ryzykujecie.

Niestety bardzo często widzę nie „zaryzykujmy” a „ufam ci”, podczas gdy zaufanie ma cokolwiek do rzeczy tylko kiedy jest się w zamkniętej relacji po wspólnych testach uwzględniających okienko serologiczne. Inaczej można mieć tylko nadzieję, że wirusy wyczują magicznie, że tym razem mają nie zakażać, bo nie dochodzi do zapłaty za seks, bo to pierwszy raz, bo to tylko ten jeden raz, bo sobie bezpodstawnie ufamy, że jesteśmy zdrowi… Podpowiem: nie wyczują. Wirusy po prostu zakażają jak leci.

#BEZPIECZEŃSTWO

Idąc na spotkanie z klientem, nie bałaś się, że trafisz na jakiegoś — mówiąc wprost — psychola, który zechce zrobić Ci krzywdę? Miałaś kiedyś taką sytuację, w której czułaś, że jesteś w niebezpieczeństwie? Pisałaś, że parę razy zostałaś zgwałcona, czego bardzo Ci współczuję tak, jak zresztą wszystkim mającym tego typu doświadczenia, ale mi chodzi o coś innego. Czy na przykład ktoś chciał, kochając się z Tobą, bawić się nożami? Wiesz, niektórych kręci krew. Angelina Jolie w młodości ponoć to lubiła.

Niebezpieczni byli dla mnie niektórzy ludzie pod wpływem, którzy stracili nad sobą kontrolę. Niemal wyłącznie w takich sytuacjach wychodziłam ze spotkania przed czasem. Jedyny wyjątek od tej reguły to pewien prezes wielkiej firmy, który zaczął mnie nagle poniżać w restauracji.

Natomiast preferencje… Zabawa nożami to fetysz jak każdy inny, znam prywatnie ludzi, których to kręci — i to są zupełnie zrównoważeni ludzie, którzy rozumieją ideę obopólnej zgody i zawsze ustalają, na co z kim mogą sobie pozwolić oraz stosują hasło bezpieczeństwa.

Bardzo trudno o psychola, który świadomie stosuje przemoc (nie BDSM). Równie dobrze mogę go spotkać u kolegi na imprezie, a także na ulicy.

#OMNIE

Co czułaś, gdy pierwszy raz wzięłaś pieniądze od klienta?

Nie pamiętam radości, ulgi, wstydu, żadnej emocji tego typu. Pamiętam jedynie ciężki szok, że w komfortowych warunkach można zarobić tyle, co przez tydzień ciężkiego zapieprzania pod kierunkiem przemocowej szefowej z histrionicznym zaburzeniem osobowości.

Zasadniczo to wtedy nie miałam żadnych, ale to żadnych pozytywnych doświadczeń z pracy na etacie: zawsze trafiałam w koszmarne warunki i nie bardzo mogłam odejść, bo nawet tydzień bez dochodów powodował poważne dziury w budżecie.

Dopiero po podjęciu pracy seksualnej uwolniłam się z tego i na przykład powiedziałam szefowi „nie będę tego robić, to nie należy do moich obowiązków, a warunki wykonywania zadania są nieludzkie”. Nie przedłużył mi umowy, co w ogóle mnie nie zdziwiło.

W pracy seksualnej odmowa klientowi jest mniej ryzykowna niż odmowa szefowi na etacie, bo nie polegasz tylko na nim — na jego miejsce przyjdzie dziesięciu innych. Chyba że masz sponsora umówionego na wyłączność, ale to potwornie ryzykowne i już nigdy bym na to nie poszła: jeśli cię źle traktuje, to albo zostajesz na lodzie, albo musisz znosić dalej złe traktowanie.

#OFERTA

Napiszesz coś więcej o sesjach BDSM? Zaciekawiło mnie, czym się różnią od zwykłych sesji albo zwykłych sesji z ostrym seksem?

Na sesje BDSM z profesjonalnymi uległymi umawiają się panowie, którzy lubią dominować albo są sadystami (albo jedno i drugie). O wiele bardziej popularna jest komercyjna dominacja dla uległych i masochistycznych klientów, ale na tym się nie znam. Z kolei oferta komercyjnych uległych jest bardzo skromna i wyróżniałam się na rynku.

Znakiem rozpoznawczym Panów i Sadystów jest to, że często podczas sesji BDSM posługują się różnymi akcesoriami, takimi jak obroża i smycz, kajdanki, klamerki na sutki czy wargi sromowe, maski na twarz, liny, świeczki do kapania woskiem na skórę, pejcz albo pas, knebel itp. — różnie, według preferencji danego klienta i arsenału, jakim wspólnie dysponujemy. Te akcesoria służą po pierwsze do zrobienia atmosfery, po drugie do zniewolenia, a po trzecie do zadawania bólu, większego lub mniejszego (ja lubię mniejszy). Niektóre zabawki to zupełnie normalne przedmioty domowego użytku, takie jak klamerki do bielizny czy chrupki dla psa, inne kupuje się w wyspecjalizowanych sex shopach. Ale można się bawić i bez zabawek.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.51
drukowana A5
za 35.01