Prolog
Polska, Jastarnia, napis: „kocham Agnieszkę moją”
napis znaleziony w Jastarni przypomina mi, kto powinien być w moim życiu najważniejszy, o kogo powinnam zadbać w pierwszej kolejności, kogo lepiej poznać i z kim się zaprzyjaźnić
Terapeutyczna Moc Zmiany
Terapia Czaszkowo-Krzyżowa w Ujęciu Biodynamicznym
Książka ta jest o tym, że proste rzeczy są najtrudniejsze, ale przynoszą najwięcej satysfakcji, i o tym, że w każdym momencie swojego życia możesz coś zmienić… szczególnie w ciszy. W procesie zmiany warto sięgnąć do swoich zasobów — moimi zasobami są zdjęcia z podróży. Są to uchwycone momenty, w których przyszło do mnie zrozumienie na głębszym poziomie i które pozostało we mnie do dziś. Te uchwycone momenty są świadectwem mojej wewnętrznej transformacji.
Wstęp
Austria, lodowiec Dachstein
nawet we mgle możliwe jest dotarcie do celu…
Poszukiwanie terapii i terapeuty jest jak poszukiwanie kierunków podróży. Zastanawiamy się, dokąd chcemy pojechać i dlaczego tam, co chcemy zobaczyć i czego doświadczyć. Wybieramy środek transportu, czasem czekamy na promocyjny bilet. Decydujemy się na rodzaj noclegów. Namierzamy kierunki naszych wędrówek, planujemy w czasie miejsca, wydarzenia, aktywności. Po czym… jak to nieraz zdarzyło się mnie, zupełnie zmieniamy kierunek naszej destynacji i znajdujemy się w innym miejscu.
Czasami jest prościej. Wybieramy podróż, planujemy, wyruszamy i zgodnie z harmonogramem docieramy w wyczekiwane miejsca. Jednak bez względu na to, jak wyglądają nasze przygotowania, każda podróż może nas zaskoczyć. Może dostarczyć nam tego, co było w naszych pragnieniach. Możemy napotkać coś, czym będziemy zachwyceni, lub coś, co wprawi nas w przerażenie. Możemy wrócić zrelaksowani bądź wyczerpani. Możemy nie chcieć wyjeżdżać z naszego miejsca czasowego pobytu lub wręcz przeciwnie, poczuć ulgę, kiedy wrócimy do domu.
Co jest jednak stałą wartością wszystkich tych wydarzeń? Najcenniejsze jest doświadczenie, osobiste dotknięcie tematu, zanurzenie się wszystkimi zmysłami w odmienność, w niepewność, w autentyczność. To zmienia. W różnym stopniu, w różny sposób i zależnie od tego, kim jesteśmy i jak przeżywamy wewnętrznie życie; jak rezonujemy ze światem, jak dalece otwarci jesteśmy na przyzwolenie sobie na doświadczenie wszystkich stanów emocjonalnych; jak bardzo zestrojeni jesteśmy z sygnałami płynącymi z naszego ciała; jak uważnie obserwujemy rzeczywistość, analizujemy ją, dostrzegamy symbole i sygnały; jak bardzo pozwalamy sobie na zmianę i wyjście ze strefy komfortu.
Wróćmy do terapii.
Nieraz zastanawiamy się, jakiego rodzaju metodę wybrać. Analizujemy nasz problem i albo podążamy za intuicją, albo polegamy na rekomendacjach, albo idziemy wypróbować coś, o czym usłyszeliśmy niedawno po raz pierwszy. Czasami zwlekamy z podjęciem decyzji, czekając na odpowiedniejszy moment. Czasami wyruszamy z jakimś tematem, a ten zaprowadza nas w zupełnie inne obszary.
W tej książce chciałabym przybliżyć Czytelniczkom i Czytelnikom, dokąd może zaprowadzić nas biodynamiczna terapia czaszkowo-krzyżowa. Przyszłą terapeutkę lub przyszłego terapeutę chcę zapoznać z procesem doświadczania terapii w kontakcie z uczestnikami terapii. Przyszłą uczestniczkę lub przyszłego uczestnika terapii chcę zapoznać z procesem terapeutycznym i tym, co on ze sobą niesie. Mnie osobiście terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym doprowadziła do miejsca, o którym wcześniej nie wiedziałam, którego nawet w marzeniach nie potrafiłabym na tamten czas wykreować. I cały czas mnie prowadzi. Dokąd — nie wiem, ale mam już ufność wynikającą z doświadczenia, że będzie to miejsce dobre dla mnie.
A jak będzie z Tobą, Droga Czytelniczko lub Drogi Czytelniku?
Odblokowanie
Zjednoczone Emiraty Arabskie, Dubaj, budynek Burdż Chalifa
nie sięgaj po to, co łatwe, sięgaj po to, co po Tobie pozostanie
Terapia czaszkowo-krzyżowa. Czym ona jest?
Wrzesień 2012 roku. Za namową koleżanki przychodzę na kurs. Terminologia, z którą się spotykam, np. oddech życia, ruchomość kości czaszki, pływy, jest mi zupełnie obca. Zastanawiam się, czy dobrze trafiłam. Początkowe rozbawienie przechodzi w zniecierpliwienie i złość. Straciłam pieniądze i czas. Nie lubię czegokolwiek tracić. Zbyt wiele już straciłam. Uczę się wykorzystywać w pełni każdą chwilę. Dostrzegać jej piękno i niepowtarzalność, ale także ulotność. A tu znów tracę… Mój stan emocjonalny trwa do pewnego ćwiczenia.
Ćwiczenie — jedna ręka jest umiejscowiona w okolicach otworu sutkowatego, druga w okolicach kości ciemieniowej… Kładę się na leżance. Osoba współćwicząca kładzie swoje ręce w określonym chwycie za uszami. Niesamowita błogość i lekkość ogarnia moją głowę. Moja głowa staje się lekka. Jakby wyjęto z niej cały ciężar przetrzymywanych myśli i wspomnień.
Na dziś to już koniec. Wracam do domu i cały czas marzę o tym, aby ktoś położył na mojej głowie swoje ręce i dokończył proces. Jednak swoje zakończenie będzie miał on dopiero po trzech latach. Pełne „odwinięcie głowy” nastąpi dopiero w maju 2015 roku. Moja głowa, w subiektywnym odczuciu, stanie się całkowicie lekka i pozbawiona zalegających przemyśleń, zmartwień, ciągłych analiz i powrotów do przeszłości.
Tak rozpoczęło się moje drugie życie. Inne. Bardziej świadome i bardziej ze sobą. Jestem wdzięczna wszystkim ludziom i doświadczeniom, które mi w tym pierwszym i w drugim towarzyszyły. Wszystkim, których spotkałam na swojej drodze, a bez których nie znalazłabym się w miejscu, w którym teraz jestem.
Wszystkie zdarzenia i doświadczenia ukształtowały mnie taką, jaka teraz jestem. A właściwie dzięki wszystkim tym zdarzeniom i wydarzeniom podążam drogą moją, własną, świadomie wybraną, coraz częściej w radości i spełnieniu. Moja droga terapeutki terapii czaszkowo-krzyżowej to przede wszystkim Centrum Kształcenia Craniosacral–Polarity w Warszawie. Tu po raz pierwszy zetknęłam się z terapią. Ukończyłam wszystkie moduły kursu i już w trakcie nauki prowadziłam sesje terapeutyczne.
Z zawodu jestem pedagogiem specjalnym, więc po ukończeniu szkoły stopniowo wprowadzałam terapię czaszkowo-krzyżową jako systematyczne, planowe zajęcia terapeutyczne w szkole. Wkrótce opracowałam program i prowadziłam go w ramach projektu PCG Polska „Wyjątkowy uczeń” z uczniami w spektrum autyzmu w szkole integracyjnej. Po pewnym czasie opracowałam własny program i po zatwierdzeniu przez radę pedagogiczną systematycznie realizowałam i realizuję zajęcia z terapii czaszkowo-krzyżowej w kilku klasach. Wykonywanie terapii połączyłam z wprowadzaniem informacji o budowie i funkcjonowaniu ciała ludzkiego oraz o wadze uważności, potrzebie regulacji emocji i umiejętności odczytywania sygnałów płynących z ciała.
Kolejnym ważnym etapem na mojej ścieżce terapeutycznej była rola asystentki w pierwszej edycji międzynarodowej szkoły terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym w Europejskim Centrum Terapii we Wrocławiu, założonym przez Joannę Czarny, ówcześnie współpracującym z brytyjskim instytutem Craniosacral Therapy Educational Trust. Obserwacja wprowadzania i modyfikowania programu do polskich warunków, odpowiedzialność za prawidłową realizację programu, sprawdzanie prac domowych, egzaminacyjnych i dyplomowych, całkowita obecność podczas ćwiczeń, bycie w grupie ludzi powiązanych pasją do terapii czaszkowo-krzyżowej — wszystko to umocniło mnie w moim doświadczeniu terapeutycznym i nadało nowego sensu moim dalszym działaniom.
Równolegle cały czas prowadziłam własną praktykę terapeutyczną. Długo poszukiwałam swojego miejsca, w którym zarówno ja, jak i uczestniczki oraz uczestnicy procesu terapeutycznego będziemy się czuć dobrze. W 2022 roku otworzyłam własny gabinet terapeutyczny Terapunkt, w którym pracuję do dziś. To miejsce jest odpowiednie do wykonywania sesji terapeutycznych — jest jednocześnie ciche, a zarazem dobrze skomunikowane w centrum miasta. Osoby wchodzące do gabinetu mówią, że czas tu zwalnia, emocje się wyciszają, a wszystkie sprawy do załatwienia pozostają za drzwiami. Miejsce to jest świadkiem niesamowitych transformacji, pięknych procesów terapeutycznych, wzruszających rozmów i głębokiego kontaktu z tym, co najcenniejsze.
Wszystkie te wydarzenia głęboko zakorzeniły mnie w biodynamicznej terapii czaszkowo-krzyżowej. Stała się ona nieodłączną częścią mnie, moją drogą i moją pasją. W rozdziałach książki zastosowałam terminologię międzynarodowej szkoły terapii czaszkowo-krzyżowej w ujęciu biodynamicznym, której program jest prowadzony zgodnie z metodologią i programem brytyjskiego instytutu Craniosacral Therapy Educational Trust, którego założycielami byli Michael Kern oraz Franklyn Sills.
W tym miejscu chcę zaznaczyć, że w książce nie odnoszę się do anatomii i fizjologii ani do programu dydaktycznego. Nie jest to więc podręcznik, skrypt, protokół terapeutyczny ani praca badawcza. Przedstawiam jedynie subiektywny zapis odczuć moich i uczestników terapii. Wzmianka ta jest o tyle istotna, że każdy terapeuta i uczestniczka/uczestnik terapii może doświadczać procesu terapeutycznego w odmienny sposób i uzyskać inne efekty na danych etapach procesu terapeutycznego niż przytoczone poniżej. Ponadto nauka terapii czaszkowo-krzyżowej jest procesem długotrwałym, a nabycie wprawy w jej wykonywaniu wymaga bardzo wielu ćwiczeń.
Wiele osób zadawało mi pytania o sam proces terapeutyczny — co się dzieje z terapeutą, co się dzieje z uczestnikiem terapii, jak można to prostym językiem opisać, na jakie efekty można liczyć. Tak wielu odpowiedzi udzielałam i modyfikowałam je do możliwości zrozumienia każdego uczestnika terapii. Skłoniło mnie to do głębszych refleksji i napisania tej książki. Mam ufność, że przyczyni się ona do przystępnego przedstawienia tej wspaniałej terapii, jaką jest terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym, oraz do głębszego wyjaśnienia, na jakie obszary życia może ona wpływać.
O terapii
Gruzja. Stepy na drodze z Udabno do Dawid Gareja
czasami odpadają iluzje — to, co obserwuję, nie jest tym, za co to brałam
Terapia czaszkowo-krzyżowa to holistyczny system terapeutyczny. Jego głównym zadaniem jest przywrócenie właściwej pulsacji płynu mózgowo — rdzeniowego. To bardzo subtelna terapia z zastosowaniem delikatnego dotyku. Ma głęboko relaksacyjny i rozluźniający wpływ na ciało. Może być stosowana u osób w każdym wieku. Wpisana jest do Międzynarodowego Wykazu Procedur Medycznych (ICD — 9 pod numerem 93.3824 — terapia kraniosakralna). W tym miejscu muszę wspomnieć, że terapia czaszkowo-krzyżowa jest metodą uzupełniającą dla klasycznej medycyny, nie wykonuje jej się zamiast uznanych metod leczenia i terapii. Natomiast, łącznie z metodami medycyny klasycznej, najlepiej w kontakcie z lekarzem sprawującym opiekę, możliwa jest czasami spektakularna poprawa stanu zdrowia ze względu na mobilizację wewnętrznych zasobów zdrowia organizmu. Osoba, która jest w trakcie leczenia farmakologicznego, nie może go zaprzestać. Wprowadzenie terapii może natomiast rozluźnić napięcia, wzmocnić organizm i przyspieszyć ogólne leczenie.
Chciałabym podkreślić, że nie jestem lekarzem ani specjalistą medycznym, a informacje zawarte w tej książce mają charakter informacyjny i nie powinny być traktowane jako zastępnik fachowej opieki lekarskiej.
Nie należy interpretować moich obserwacji jako gwarancji skuteczności terapii czaszkowo-krzyżowej w leczeniu jakichkolwiek schorzeń.
Zdecydowanie zalecam, aby Czytelnik korzystał z informacji zawartych w tej książce z rozwagą i w razie potrzeby konsultował się z wykwalifikowanym lekarzem lub terapeutą. Autorka i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za żadne konsekwencje wynikające z zastosowania metod opisanych w tej publikacji. Informacje zawarte w tej książce są przeznaczone do użytku osobistego i nie powinny być wykorzystywane do diagnozowania lub ustalania leczenia.
Jednocześnie serdecznie dziękuję za zainteresowanie moją książką i mam nadzieję, że moje doświadczenia będą inspiracją oraz pomocą dla tych, którzy poszukują wsparcia w swojej drodze do lepszego samopoczucia.
Terapia czaszkowo- krzyżowa wywodzi się z osteopatii stworzonej przez dr Andrew Stilla (1828–1917). Została ona rozwinięta przez jego ucznia dr Williama Garniera Sutherlanda (1873–1954), który eksperymentując na własnym organizmie, udowodnił występowanie w ciele regularnej, rytmicznej ruchomości kości czaszki i kości krzyżowej, spowodowanej przez przepływ płynu mózgowo- rdzeniowego. Wewnętrzny mechanizm, który leży u podstawy ruchu (pulsacji) płynu mózgowo — rdzeniowego nazwał „Oddechem Życia”.
„Dr Sutherland nauczał, że pulsacja płynu mózgowo-rdzeniowego odzwierciedla „Oddech Życia”. Siła Oddechu Życia kieruje pulsacją. Ta siła została przez Sutherlanda nazwana mocą. W odpowiedzi na moc Oddechu Życia płyn mózgowo-rdzeniowy pulsuje w oponie twardej. Płyn kieruje się do mózgu w początkowej fazie, po czym w fazie następnej kieruje się do kości krzyżowej. Ten cykl jest stały i stanowi punkt centralny naszej fizjologii. Ponieważ z punktu widzenia anatomicznego płyn mózgowo-rdzeniowy porusza się między głową a kością krzyżową, John Upledger nadał terapii nazwę czaszkowo-krzyżowej” (Robert Gilchrist, Podstawy terapii czaszkowo-krzyżowej. Ujęcie biodynamiczne, wydawnictwo Virgo, Warszawa 2013, s. 27–28).
W ramach terapii czaszkowo- krzyżowej wyróżniamy dwa nurty:
— biomechaniczny, rozwinięty przez Johna E. Upledgera, (współcześnie nurt ten reprezentują m.in.: Bożena Przyjemska, Wojciech Garwoliński),
— biodynamiczny, rozwinięty przez dr Williama Sutherlanda, dr Rollin Beckera (współcześnie nurt ten reprezentują m.in.: Michael Kern, Michael Shea, Katherine Ukleja).
Mnie zachwycił nurt biodynamiczny i na nim właśnie skupiam się w tej książce. W nurcie biodynamicznym nie ma schematu postępowania. Najważniejsze jest to, co chce nam przekazać ciało. Terapeuta działa bardzo delikatnie, słucha ciała poprzez dotyk. Mając dużą uważność na miejsca, które wyróżniają się pewną odmiennością w stosunku do prawidłowego wzorca, podąża za procesami naprawczymi, stając się obserwatorem procesu autoregulacji.
W ujęciu biodynamicznym terapii czaszkowo-krzyżowej ogromne znaczenie przykłada się do ciszy. Zatem najczęściej terapia przebiega w ciszy — to cisza zewnętrzna. Terapeuta obserwuje też drugi rodzaj ciszy — ciszę wewnętrzną. Jednak o tym procesie napiszę więcej w dalszej części książki.
W moim gabinecie najczęściej panuje cisza. Lubię pracować w ciszy. Cisza towarzyszy mi również często podczas dnia — cisza bez mediów, bez muzyki, bez zbędnych słów i bodźców.
Czym jest dla Ciebie Droga Czytelniczko, lub Drogi Czytelniku, cisza? Czy potrafisz pobyć ze sobą w ciszy? Jak długo to trwa? Czy skupiasz się tylko na ciszy, czy jednocześnie obserwujesz wtedy wszystkie procesy zachodzące w Tobie i na zewnątrz? Czy jesteś przytłoczona/przytłoczony myślami, odczuciami z ciała, zaniepokojona/zaniepokojony procesami, które dojrzewają w Tobie? A może doświadczasz spokoju?
Cisza. Niektórzy uczestnicy terapii ją uwielbiają, są bardzo zadowoleni z możliwości pobycia w przestrzeni bez nadmiaru bodźców. Otulają się nią bezpiecznie. Są też tacy, którzy nieustannie mówią i twierdzą, że nie potrafią przestać mówić, aż do momentu w którym, na którejś kolejnej sesji, zapadają w stan przybliżony opisem do stanu hipnagogii (czyli zjawiska fizjologicznego pojawiającego się przed zaśnięciem, czyli stan pomiędzy jawą a snem) i przestają mówić. Zadziwia ich to bardzo, ale twierdzą, że to ciekawe wrażenie. Dla niektórych to pierwsze doświadczenie w odczuwaniu kontaktu ze sobą samym, w obserwacji procesów zachodzących w ciele. To pierwsze chwile bez natłoku myśli, słów i analiz. To pierwsze momenty, w których doświadczają akceptacji siebie takimi, jakimi są. Dla niektórych to przełom w odczuwaniu siebie i świata.
Terapia czaszkowo — krzyżowa w ujęciu biodynamicznym ujęła mnie właśnie tą ciszą. Już wcześniej wielokrotnie i przez długi czas ćwiczyłam przebywanie w ciszy poprzez: bycie w stanie tu i teraz, obserwację tego, co się dzieje wokół, ćwiczenia tai — chi, medytacje, odosobnienia, czekanie na pomyślne zakończenie spraw, pauzę pomiędzy bodźcem a reakcją, rezygnację z wypowiedzi, kiedy nie jest ona potrzebna, ciszę w otoczeniu bez mediów, świadomą obserwację tego, co dzieje się pomiędzy wdechem a wydechem. W ciszy zachodzi uzdrowienie.
Bezsenność, Nocne Podjadanie i Moc Ciszy
Kobieta w średnim wieku. Na terapię przychodzi za namową rodziny. Kobieta cierpi na bezsenność. Budzi się również o jednej porze nocy z koniecznością zjedzenia czegokolwiek z lodówki. Nie rozumie tego mechanizmu. Trwa on już tak długo, że nawet się do niego przyzwyczaiła.
Kobieta wchodzi do gabinetu i już w progu mówi — Słyszałam, że u Pani się zasypia. To niemożliwe, abym ja zasnęła. Wydaje mi się to nawet śmieszne.
Rozpoczynam sesję. W gabinecie panuje cisza. Brak zewnętrznych bodźców. Kobieta mówi, że już nie pamięta, kiedy była w takiej ciszy. Od zawsze otacza ją hałas, gwar, natłok wszystkiego — myśli, spraw do załatwienia, ludzi wokół, którzy coś od niej chcą, zadań do wykonania na wczoraj, trudnych emocji. Po upływie około trzydziestu minut nagle kobieta usypia, a raczej wpada w ten stan pomiędzy jawą i snem. Na koniec sesji ożywia się, otwiera oczy i pyta — Ja spałam? To niemożliwe. Jak to się stało?
Już po pierwszej sesji kobieta sypia lepiej i dłużej, nie budzi się o stałej porze w nocy. Nie pojawia się też potrzeba podjadania. Jest zainteresowana dalszymi sesjami, ale chce zrobić sobie przerwę, aby nacieszyć się zmianami, które już u niej zaszły.
Jak przebiega sesja terapeutyczna?
Sesja trwa około godziny. Nie są potrzebne specjalne przygotowania. Ważne, aby być ubranym w luźny, niekrępujący ruchów ciała strój i być gotowym na podróż w nieznane. Przed pierwszą sesją porozmawiasz z terapeutą. Będziesz mogła/mógł zadać pytania, na które otrzymasz odpowiedzi. Możesz być zapytana/zapytany o ważne dla terapeuty aspekty, jak obecny stan zdrowia, powód, dla którego uczestniczysz w sesji (mi zdarzało się usłyszeć, że powodem tym jest chęć doświadczenia sesji terapii czaszkowo-krzyżowej). Terapia zwykle odbywa się na stole do masażu. W moim gabinecie znajduje się specjalny stół do terapii czaszkowo-krzyżowej. Jest bardziej komfortowy — ma on specjalną piankę, jest miękki, szeroki, długi i jest pozbawiony otworu na twarz. Terapeuta może zaproponować poduszkę pod głowę, wałek pod kolana, koc pod ciało lub do przykrycia. Jak już wcześniej wspomniałam, prowadzę sesję w ciszy. Po sesji wymieniam się z uczestniczką/uczestnikiem spostrzeżeniami, odczuciami, obserwacjami z procesu terapeutycznego.
Co najczęściej czują w ciele uczestnicy sesji terapeutycznej?
— Brak odczuć — i tak też może być i zdarza się najczęściej na pierwszych sesjach. Terapia pomimo tego też zadziała.
— Odczucia termiczne — ciepło, zimno.
— Odczucia ruchowe — pulsowanie, drżenie, wibrowanie, wirowanie, mrowienie, przelewanie, przesuwanie.
— Odczucia fizyczne — ściśnięcie, rozszerzanie, kurczenie, zmiękczanie, usztywnienie.
— Odczucia emocjonalne — może się pojawić cała gama emocji.
— Odczucia sensoryczne — mogą pojawić się obrazy ze wspomnień lub obrazy abstrakcyjne. Zdarza się, że uczestnicy sesji widzą kolory, słyszą dźwięki, czują zapachy, pojawiają im się różne symbole.
— Odczucia wglądu — zdarza się, że podczas sesji do uczestników przychodzi zrozumienie jakiegoś ważnego dla niego zagadnienia, rozwiązanie problemu, twórcza wizja lub akceptacja tego, co tej akceptacji wymaga.
Ćwiczenie przygotowujące do sesji w ciszy.
Połóż się wygodnie, w niekrepującym ruchów ubraniu, na jakimś miękkim podłożu, może to być łóżko, koc położony na podłodze, lub na trawie. Pobądź tak w ciszy, bez dodatkowych bodźców (naturalne odgłosy otoczenia są wskazane) około 15 minut skupiając się na swoim ciele i odczuciach z niego płynących.
Jakie to doświadczenie było dla Ciebie? Nie oceniaj swoich odczuć. Jakiekolwiek było to dla Ciebie doświadczenie, było ono właściwe.
Dzieci
Inaczej wyglądają sesje u dzieci, a inaczej u dorosłych. Małym dzieciom towarzyszą rodzice bądź opiekunowie. Są oparciem i dają poczucie bezpieczeństwa. Odpowiadają na pytania terapeuty, niezbędne do poznania historii wkraczającego w świat młodego człowieka.
Dla małych dzieci terapeuci przygotowują otoczenie składające się z miękkich dywaników, materacy, poduszeczek, kocyków, miękkich puzzli, zabawek, maskotek, książeczek itp. Rodzice i opiekunowie często uzupełniają to otoczenie domowymi przedmiotami — ulubionymi i wybranymi przez dziecko. Dzieci same mogą zdecydować, czym chcą się pobawić.
Również podczas sesji dzieci nierzadko same dobrze wiedzą, czego potrzebują. Po wyrażeniu zgody na terapię często kładą swoimi dłońmi dłonie terapeuty w odpowiednich miejscach, co jest podpowiedzią do zastosowania określonych układów terapeutycznych, bądź pokazują miejsce na ciele, które jest ważne i potrzebuje być dotknięte uwagą. Same wiedzą, kiedy należy skończyć pojedynczą sesję, jak i całą terapię. Nie kombinują. Nie analizują. Po prostu są.
Czasami dopuszczają terapeutę do swojego świata dopiero po jakimś czasie. Potrzebują się oswoić, pobyć razem jak róża z Małym Księciem. Chcą, aby terapeuta zauważył w nich to, co je wyróżnia — tę małą część osobowości, która mówi: zobacz, nie jestem tym, za kogo uważają mnie ludzie wokół, jest we mnie coś cennego, co jeszcze nie zostało odkryte i zauważone. Pomóż mi wydobyć to na zewnątrz.
Dzieci przyjmują obecność, którą oferuje się im, i odchodzą, kiedy przychodzi odpowiedni moment. Odpowiedni moment często nie oznacza końca wszystkich terapii — czasami właściwie je rozpoczyna. To moment końca terapii czaszkowo-krzyżowej.
Starsze dzieci czasami wybierają stół do terapii i szybko zapadają w relaks. Czasami wolą posiedzieć na podłodze i poukładać klocki, czasami usiąść w fotelu przy stole i pokolorować mandalę lub wykonać własny rysunek. Mogę poszczycić się pięknymi portretami mojej osoby, wykonanymi przez dzieci podczas sesji. Ważne jest, aby do niczego dzieci nie zmuszać.
Dziewczynka i Problemy ze Snem
Dziewczynka sześciomiesięczna. Mama była zaniepokojona problemami ze snem. Córeczka nie potrafiła spokojnie zasnąć. W nocy budziła się z płaczem i długo nie mogła się uspokoić. Mama przynosiła do gabinetu różne przedmioty codziennego, domowego użytku, ponieważ takie interesowały dziecko. Dziewczynka wyraziła zgodę na sesję, ale początkowo nie chciała, aby ją dotykać. Bardzo uważnie obserwowała mnie i wszystko, co znajdowało się w gabinecie. Wybierała interesujące ją zabawki i ciekawe miejsca. Odebrałam w niej — jej ogromną ciekawość świata. Początkowe sesje, podczas których dziewczynka pozwalała się dotknąć, odbywały się na parapecie. Dziecko mogło w dowolnej chwili wyciągać z pudełeczka wybrane przez siebie zabawki, a jednocześnie uczestniczyć w obserwacji tego, co działo się na zewnątrz. Po kilku sesjach dziewczynka zaczęła lepiej sypiać.
W pracy z dziećmi należy być kreatywnym i pozwolić dziecku na zaspokojenie jego potrzeby — w wyżej przytoczonym przykładzie, była to ciekawość świata.
Chłopiec i Nadpobudliwość
Chłopiec w wieku przedszkolnym. Podejrzenie całościowego zaburzenia rozwojowego. Problemy z mową. Nadpobudliwość. Przedłużony okres „pieluchowania”. Sesje odbywały się systematycznie, raz w tygodniu, przez osiem miesięcy. W pojedynczych sesjach często zdarzało się, że chłopiec w pewnym momencie odchodził od terapeuty, ponieważ otrzymał już wystarczająco dużo tego, czego potrzebował.
W ciągu tych kilku miesięcy mowa poprawiła się, a fizjologia unormowała. Pewnego dnia, po ośmiu miesiącach terapii, po dziesięciu minutach pojedynczej sesji chłopiec odchodzi. Mówi: „Ja już nie potrzebuję terapii”. Zadaję pytanie: „Koniec na dzisiaj?” Chłopiec odpowiada: „Nie. Ja już nie przyjdę. Już nie potrzebuję więcej terapii”. Przeszliśmy do pomieszczenia, w którym przebywał ojciec chłopca. Mówię mu, że to już koniec. — „Ale koniec czego?” — pyta ojciec. — „Koniec terapii czaszkowo-krzyżowej”. Ojciec jest zdziwiony. — „Ale jak to? Koniec na dzisiaj?” — „Nie. Koniec w ogóle. Przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego został uregulowany”. — „Mówił pan o terapii behawioralnej. Ten czas może pan przeznaczyć właśnie na tę terapię”. — „Ale skąd pani wie, że już nie potrzeba więcej spotkań?” — „Pana syn mi powiedział. Ja traktuję poważnie to, co mówią dzieci. Jeśli pan posłucha swojego syna, on również panu to powie”.
Dlaczego wielu rodziców nie traktuje poważnie tego, co mówią do nich ich dzieci? Nie tylko dorośli uczą dzieci. Również dzieci mogą wiele nauczyć dorosłych.
Dziewczynka z Diagnozą Mutyzmu Wybiórczego
Dziewczynka z diagnozą mutyzmu wybiórczego, rozpoczynająca naukę szkolną. Mama obawiała się terapii, ponieważ jej córka nie lubi dotyku. Jest nieśmiała, wycofana, utrzymuje kontakt słowny tylko z dwiema osobami. Dziewczynkę wprowadziłam w terapię poprzez lalkę — bobasa o imieniu takim samym, jakie nosiła dziewczynka. Siedziałyśmy na materacu. Początkowo wykonywałam terapię lalce, a dziewczynka tylko się przyglądała. Następnie terapię lalce wykonywała dziewczynka, a ja się temu przyglądałam. Kolejny etap to — dziewczynka wykonuje terapię lalce, a ja delikatnie dotykam dziewczynkę. Ostatni etap to — już pełna terapia wykonywana przeze mnie na dziewczynce, bez obecności lalki. Po sesjach dziewczynka zaczęła odzywać się jeszcze do wychowawczyni i dwóch koleżanek. Po kilku miesiącach zadzwoniła do mnie mama dziewczynki i powiedziała, że jej córka ciągle powiększa liczbę osób, z którymi rozmawia.
Dzieci i młodzież w spektrum autyzmu
W swojej pracy zawodowej zajmuję się również dziećmi w spektrum autyzmu i to właśnie z nimi początkowo prowadziłam sesje terapii czaszkowo-krzyżowej w ramach zajęć dodatkowych. Po dwóch latach doświadczeń opracowałam autorski program zajęć i zakwalifikowałam się do projektu „Kapitał Ludzki”. Realizowałam go w integracyjnej szkole podstawowej z wybranymi uczniami w spektrum z klas I–III.
Po roku systematycznej pracy i prowadzenia wnikliwej dokumentacji, u uczniów biorących udział w projekcie można było zaobserwować następujące zmiany:
— wzrost zaangażowania i chęci do uczestniczenia w zajęciach;
— wydłużenie koncentracji na wykonywanych zadaniach;
— wyciszenie problemów zdrowotnych o podłożu emocjonalnym;
— poprawę relacji z rówieśnikami;
— zauważalne, pozytywne nastawienie do otoczenia.
Zmotywowana tymi efektami, opracowałam program dostosowany do warunków placówki, w której byłam zatrudniona. Został on zaakceptowany i włączony do oficjalnego przydziału godzin szkolnych. Początkowo prowadziłam zajęcia z dziećmi w wieku przedszkolnym z różnymi niepełnosprawnościami i zaburzeniami, a następnie z dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym w spektrum autyzmu.
Praca z dziećmi w spektrum
Pierwszoklasiści. Dzieci w spektrum autyzmu. Raz w tygodniu prowadzę lekcje według programu własnego, dotyczące terapii czaszkowo-krzyżowej. Wszyscy rodzice wyrazili zgodę na te lekcje i terapię. Dzieci również. To ważne, aby uczestnicy terapii wyrazili na nią zgodę (u młodszych bądź obciążonych chorobami dzieci zgoda ta wyrażana jest najczęściej poprzez skinienie głowy, uśmiech, podanie ręki).
Chłopiec, Który Odzyskał Uśmiech
Chłopiec. Smutny. Ze smutną historią. Już od początku zafascynował go stół do masażu i wskazując ręką, pokazywał gestem, że tam chce się położyć. Już od pierwszych, delikatnych ruchów moich dłoni wskazywał miejsca na swoim ciele, które chciał, aby były dotknięte. Systematycznie i chętnie uczestniczył w zajęciach. Już po paru miesiącach widoczny był efekt. Chłopiec przestał być taki smutny. A nawet zaczął się uśmiechać.
Co daje terapia dzieciom w spektrum?
Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że:
— zmniejsza lub niweluje zaburzenia sensoryczne (podwrażliwość, nadwrażliwość, biały szum): dzieci, które nie pozwalały się dotykać, zaczynają się przytulać, co znacząco wpływa na relacje rodzinne; dzieci, które odmawiały zabiegów stomatologicznych, zaczynają bez większych problemów poddawać się przeglądom i leczeniu uzębienia; dzieci, które odmawiały zabiegów higienicznych (obcinanie paznokci, obcinanie włosów, mycie pod prysznicem), zaczynają poddawać się im,
— uspokaja, co pomaga wejść w stan relaksu i odprężenia,
— poprawia koncentrację, co pozytywnie wpływa na wyniki szkolne,
— zmniejsza lub niweluje zachowania agresywne i autoagresywne,
— zmniejsza autostymulacje,
— wspiera poprawę wymowy,
— wspomaga wzmacnianie więzi społecznych, niweluje nieprawidłowości w relacjach,
— dzieci po terapii chętniej i częściej mówią o swoich potrzebach, są bardziej w bliskości i w bardziej pozytywnym kontakcie z innymi.
Czy terapia z osobami w spektrum przebiega tak samo, jak z osobami z typową ścieżką rozwojową mózgu? Czasami tak. Częściej inaczej. Zdarza się, że dzieci potrzebują więcej czasu na zapoznanie się, oswojenie, obserwację, aklimatyzację i dostosowanie do innego rodzaju terapii. Czasami same wybierają sobie miejsce — podłogę, materac, krzesło, dużą piłkę. Stół do masażu czasami je onieśmiela, a wręcz boją się go. Bywa i odwrotnie. Od samego początku radośnie zajmują miejsce na stole i wręcz cieszą się tym miejscem do końca sesji. Czasem potrzebują obecności ulubionych zabawek, przedmiotów, czasem potrzebują w tle puszczonej bajki terapeutycznej lub muzyki relaksacyjnej. Zdarza się, że potrzebują mieć ze sobą ulubione smakołyki i podjadać je podczas sesji. W przypadku osób w spektrum, trzeba być przygotowanym na niestandardowy przebieg sesji, indywidualne dostosowanie oraz nietypowe rozwiązania. Jednak zawsze pomaga: wcześniejsze wyjaśnienie tego, co się będzie działo, zmniejszenie ilości bodźców, ograniczenie własnej ekspresji, dobre ukorzenienie terapeutyczne, nawiązanie odpowiedniego kontaktu terapeutycznego oraz jasny kontakt słowny (bez aluzji, wieloznaczności i symboliki). Dzieci wchodzą w proces terapeutyczny albo bardzo szybko, albo bardzo wolno, ale nawet te, które muszą poczekać na efekty, przychodzą na sesje bez zniecierpliwienia, jakby były świadome tego, że ich ciało potrzebuje rozluźnienia, zainteresowania i zaopiekowania. Dzieci często zajmują swoją uwagę ulubionymi przedmiotami. Powoli oswajają się z dotykiem i terapeutą, aż w końcu całkowicie wchodzą w proces terapeutyczny. Zdarza się, że dzieci i młodzież w spektrum odczuwają silne wrażenia podczas terapii. Wówczas pomocne jest dodatkowe, szczegółowe wytłumaczenie im, co i dlaczego dzieje się z nimi podczas sesji, oraz wykonywanie krótszych sesji, w odstępach kilkudniowych.
Chłopiec i Wielka Głowa SpongeBoba
Chłopiec w wieku przedszkolnym. Połączenia na szwach pomiędzy kośćmi czaszki rozluźniły się. Chłopiec w pewnym momencie uśmiecha się. Odczuwam wdech i wydech czaszkowy. Chłopiec mówi: „SpongeBob ma wielką głowę”. SpongeBob to bohater kreskówki dla dzieci. Chłopiec w tym momencie odwołał się do skojarzeń, które pozwoliły mu nazwać to, co się dzieje i co czuje. Głowa chłopca w moich rękach też jest wielka. Ściśnięcie na szwach ustąpiło. Oddech czaszkowo-krzyżowy może się w pełni wyrazić.
W początkowych sesjach bardzo pomocny jest kontakt z członkami rodziny lub prawnymi opiekunami, abyśmy mogli prawidłowo odczytać sygnały i komunikaty wysyłane w naszą stronę przez dzieci w spektrum.
Dorośli
Dorośli najczęściej przychodzą wtedy, kiedy nie potrafią sobie już sami poradzić z jakimś problemem, kiedy różne możliwości jego rozwiązania nie przynoszą zadowalających efektów lub kiedy świadomie podejmują decyzję o zmianie swojego życia. Czasami bardzo szczegółowo wypytują o przebieg procesu terapeutycznego, a czasami nie chcą się na nic nastawiać i zdają się na wiedzę i doświadczenie terapeuty. Często korzystają z kilku sesji do momentu pierwszej poprawy. Są też tacy, którzy boją się zmian i w momencie, w którym zdają sobie sprawę, że są one konieczne, wycofują się z terapii. Nie chcą podążać za procesem zmian. Nie chcą przekroczyć granicy strefy komfortu.
Są też tacy, którzy doskonale wiedzą, na jaki rodzaj terapii przyszli, są zdecydowani na wszystko bez względu na to, co się pojawi, akceptują proces terapeutyczny bez zastrzeżeń, zatapiają się w nim i pozwalają, aby całkowicie ich przemienił. Nie pytają „dlaczego”, lecz z zaciekawieniem czekają na to, co się pojawi. Z czasem czują się lepiej. Wzmacnia się ich odporność. Reguluje się krążenie i ciśnienie. Znikają bóle o podłożu psychosomatycznym. Poprawia się sen. Często mówią, że mają jasność umysłu. Wiedzą, co mają zrobić. Na plan pierwszy wyłania się to, co jest dla nich najważniejsze. Odważają się dokonywać zmian koniecznych w ich życiu. Czują się spokojniejsi i silniejsi. Są bardziej zdystansowani do problemów dnia codziennego oraz do ludzi, którzy chcą ich wciągnąć w swoje sprawy.
Studentka i Bóle Głowy
Studentka. Na terapię przyszła z polecenia. Ponoć terapia czaszkowo-krzyżowa pomaga na ból głowy. Dokuczał jej ciągły ból głowy, zlokalizowany w okolicy czoła. Studentka dokładnie podała datę, od której zaczęły się bóle. Po pierwszej i drugiej sesji nie było żadnej odczuwalnej różnicy. Na trzecią sesję studentka przyszła już bardziej ożywiona. Ból minął. Właściwie odczuła go tylko raz, przez krótki moment. Po czwartej sesji ustąpił całkowicie. Studentka była zdecydowana brać udział w sesjach raz na kilka miesięcy w celu utrzymania efektów oraz sprawdzenia, czy terapia pomoże również na zaburzenia lękowe, które u niej występują i które leczy farmakologicznie.
Niektórzy decydują się na długoterminowy proces terapeutyczny. Sesje nie muszą odbywać się wtedy często, ale systematycznie, w dłuższym odstępie czasu. Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że takie podejście do terapii jest istotne, jeśli chcemy nawiązać bliższy kontakt ze sobą, wzmocnić swoją psychikę, znacząco poprawić stan zdrowia, odważyć się przekraczać granice własnego komfortu, odczuć, co jest dla nas bardzo ważne, i za tym podążać. Potrafimy wówczas stawiać prawidłowe granice, lepiej komunikować się z innymi, rozróżniać swoje potrzeby od cudzych, uwalniać to, co nie służy, i zadbać o to, co dla nas ważne.
Terapia czaszkowo-krzyżowa to droga, którą warto podążyć, wybierając siebie i lepszą jakość własnego życia.
Co długoterminowa terapia czaszkowo-krzyżowa w ujęciu biodynamicznym wnosi w życie uczestniczek i uczestników sesji? Oto wybrane opinie:
— zyskałam jasne spojrzenie na wiele spraw,
— mam poczucie połączenia ze sobą i z innymi; wiem, że jest dobrze,
— mam poczucie otwarcia, poszerzenia percepcji zarówno w ciele, jak i w umyśle,
— nie mam już potrzeby wchodzenia w cudze historie, potrafię oddzielić to, co moje, od tego, co innych,
— czuję, że mogę wybierać, to ja decyduję,
— napięcia w moim ciele znikały bardzo szybko, nawet te, które utrzymywały się wcześniej latami; czuję przyjemne rozluźnienie i odprężenie w ciele,
— nie odczuwam już bólu głowy,
— lepiej śpię,
— w czasie sesji odczuwam bardzo głęboki relaks, nie doświadczyłam takiego nawet podczas masażu relaksacyjnego.
Witalność i siła — zdrowie systemu
Polska, Karkonosze, wschód słońca
codziennie pojawiają się nowe możliwości
Obserwuję siebie. Coraz częściej przyglądam się temu, co daje mi moc, a co ją osłabia. Jak wszystkie czynniki — jedzenie, kontakty z ludźmi, kontakty z przyrodą, dźwięki, słowa, kolory, aktywności, zainteresowania, to, co dzieje się w pracy, i to, co wydarza się w domu — wszystko to wpływa na moje samopoczucie i dobrostan. Biorę odpowiedzialność za to, co wybieram, z czego rezygnuję, co zapraszam do swojego życia.
Z momentem podjęcia odpowiedzialności za swoje życie coraz częściej uwalniam zalegające uczucia i nieprzydatne schematy myślenia z umysłu oraz nagromadzone napięcia z ciała, dążąc do większej równowagi, radości i szczęścia. To wymaga uważności, pracy nad sobą i wytrwałości, ale warto to zrobić, ponieważ efekty są ogromne. Można odczuć znaczną poprawę codziennego funkcjonowania i zyskać nową jakość życia, energię i witalność. Wciąż podążam tą drogą. Czasami się zatrzymuję. Czasami idę okrężną drogą. Raz wolniej, raz szybciej. Wciąż w drodze.
Twórcy i badacze terapii czaszkowo-krzyżowej również zadawali sobie istotne pytania o naturę życia ludzkiego i możliwości poprawy stanu zdrowia, a odpowiedzi na nie zaprowadziły ich do wniosków, które brzmią:
„Życie wyraża się przez ruch. Istnieje widoczny związek między ruchem a zdrowiem.” (Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia, Michael Kern, wydawnictwo Virgo, Warszawa 2010, str.6).
Terapia czaszkowo-krzyżowa przywraca w organizmie witalność poprzez uwalnianie napięć, wprowadzanie stanu równowagi, przywracanie naturalnych rytmów w ciele oraz uruchamianie mechanizmu samonaprawy.
Dziewczynka z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym i Odczucie Ulgi
Dziewczynka z mózgowym porażeniem dziecięcym. Rozległe obszary ubytków tkanki nerwowej występują jako zmiany pokrwotoczne.
Padaczka lekooporna, napady toniczne do kilku razy dziennie, ustępujące samoistnie. Dziewczynka nie ma możliwości poruszania się. W leżeniu można ją jedynie przekładać z jednego boku na drugi. Z ograniczoną możliwością widzenia, a w późniejszym okresie życia także oddychania.
Praca w jamie ustnej przynosi po wielu miesiącach wymierne efekty. Dziewczynka zaczyna samodzielnie przełykać ślinę i nie wymaga już częstego odsysania za pomocą ssaka. Dla rodziny to ogromna zmiana.
Młoda Kobieta i Odzyskiwanie Chęci
Młoda kobieta przyszła na terapię z poczuciem niechęci do wykonywania czegokolwiek, niechęci do siebie i do dalszego życia. W odczuciu terapeutycznym organizm znajdował się w stanie zastoju; pulsacja płynu mózgowo-rdzeniowego była pozbawiona właściwego rytmu, mocy i płynności.
Po kilku sesjach uczestniczka terapii zaczęła odzyskiwać chęć. Jej życie nabierało kolorów, pojawiło się więcej energii.
A jak jest z Tobą, Droga Czytelniczko lub Drogi Czytelniku?
Czy również zadajesz sobie pytania? Czy obserwujesz, co dobrze na Ciebie wpływa, a co Cię osłabia? Czy dbasz o swoją witalność? Co daje Ci moc? Jakie jakości? Może to praca, rodzina, pasja, chęć zrobienia czegoś nowego, a może czegoś dużego? Chodzisz na ćwiczenia? Śpiewasz? Tańczysz? Czy w ogóle przywiązujesz dużą wagę do aktywności fizycznej?
Analizujesz swoje zachowania? Jak często zadajesz sobie pytanie: dlaczego zachowuję się w ten, a nie inny sposób? Czy moje reakcje są przemyślane, świadome, a może gwałtowne, nagłe? Może wynikają z powtarzających się, nieświadomie powielanych sytuacji, zdarzeń w systemie rodzinnym, w życiu przodków, a może z lęku?
Czy jesteś we właściwym miejscu w życiu? Lubisz to, czym się zajmujesz? Otaczasz się wspierającymi ludźmi? Lubisz swoje życie?
Często to, co w nas prawdziwe, zostaje ukryte przez trudne doświadczenia, słowa innych osób, chęć przypodobania się otoczeniu, pragnienie zaistnienia w danym środowisku czy dopasowania się do aktualnych trendów. Dopiero powrót do tego, co w nas naturalne, może spowodować wzrost naszej witalności.
Ćwiczenie dla Ciebie
Zadawanie sobie wnikliwych i trudnych pytań oraz odważne i szczere odpowiedzenie na nie może sprawić, że spojrzymy na swoje życie, własne wybory i codzienne reakcje zupełnie inaczej. Może to wywołać zmianę tak dużą, że całkowicie przemieni nasze życie.
— Usiądź wygodnie, w miejscu i czasie bez rozpraszaczy. Odpowiedz sobie na pytania. Warto być ze sobą szczerym.
— Jak dużą rolę przywiązuję do ruchu? Jaka jest moja ulubiona aktywność fizyczna? Jak często ją wykonuję?
— Jakie sytuacje i doświadczenia w moim życiu mogły naruszyć równowagę w moim ciele (operacje, wypadki, urazy, traumy, przewlekły stres, konflikty emocjonalne, trudności w relacjach)?
— Czy dałam/dałem sobie czas, uwagę i podjęłam/podjąłem odpowiednie działania, aby po tych doświadczeniach powrócić do stanu możliwej równowagi?
— Czy pozwalam swojemu ciału, by się regenerowało?
— Czy mam dobrą relację ze sobą?
— Czy odnoszę wrażenie, że żyję zgodnie ze swoim naturalnym rytmem?
Po udzieleniu szczerych odpowiedzi zapisz je na kartce papieru pismem odręcznym i powróć do tego ćwiczenia po przeczytaniu całej książki.
Oddychanie
Nepal, Himalaje, Machhapuchhare