E-book
20.48
drukowana A5
35.53
Tak bardzo wybrana

Bezpłatny fragment - Tak bardzo wybrana

Wiersze o Maryi


Objętość:
119 str.
ISBN:
978-83-8189-302-2
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 35.53

Mojej Mamie

Objawienie

Początek

Jestem, która byłam,

zanim u podnóża wzgórza

wszystko się zaczęło.


Tam, gdzie cierniste krzewy i kamienie,

zaczęło kiełkować nowe objawienie.


Krok za krokiem, kamień na kamieniu

torują dla mnie drogę.

Różane wzgórze

Maryjo,

kochana czy droga,

odważna czy lekkomyślna,

dziewczynko czy Proszę Pani!


Podobno ciekawa wzgórz na Ziemi,

nawiedzająca je pod osłoną

oczu wylosowanych.


Czy wiesz, ile sińców nabijasz?

Ile kolan zbijasz?

Tłumy strącają się z podnóżków,

bo zobaczyły przed chwilą ślad w powietrzu,

w miejscu gdzie byłaś przedtem.


Chcą wyczuć

objawionymi opuszkami

zastygłe łzy.

Upuściłaś je, gdy bawiłaś się w chowanego

i uciekałaś przed dziećmi na szczyt.


Dzieci uciekały

przed jeszcze dzieckiem,

przed prawie dorosłą,

przed za chwilę mamą,

przed niedługo Królową.


Biegłaś wokół dzieci,

dzieci wokół Ciebie.


Sprawdzały, jak mocno

stwardniały Twoje łzy,

ile jeszcze objawień

na szafkach nocnych zniosą.


W końcu dzieci na szczycie,

razem z Tobą,

skamieniały z wrażenia.

Wzięły łzy na ręce, powąchały,

zasnęły ze zmęczenia.


Tłumy na podnóżkach szukały

łez w ukryciu nocy,

żeby pokazać Ci je o świcie.


Wkładały ręce pod kamienie

i nie mogły uwierzyć,

że to nie kwiaty,

to łzy pachną różami.

Łzy

Taka dziewczyna zdarza się raz

na całą Biblię,

na cztery Ewangelie.

Raz na chrześcijaństwo.

Raz po raz na zwątpienie

w sens usypiania Adama

i pozbawiania go żebra.


Raz na garść pielgrzymów,

którzy chcieli ugasić pragnienie

u Twych stóp

w ciszy Tihaljiny,

a utonęli w miłości.


Nie potrafili chodzić

po jeziorze Twych łez.


Raz na pielgrzymkę

darujesz mi na drogę

kryształowe spojrzenie.


Chcę płakać razem z Tobą.

Chcę tonąć i czuć

coraz większe pragnienie.

Najlepsza sukienka

Zakładam złotą suknię

i koronę z gwiazd,

a potem patrzę,

jak powstaje światłość.


Między pierwszym a drugim,,Zdrowaś”

między niewiastami,

między oddechem przed następnym,,Ojcze nasz”,

między szeptanym,,Łaski pełna”.


Chcecie sprawdzić,

skąd rozlewa się blask.

Podchodzicie, by gładzić

przezroczystą szatę,

szytą po kres świetlanej przyszłości.


Teraz widzicie dostatecznie niejasno,

by nie zobaczyć mnie

nawet w zwierciadle,

zawieszonym na ścianie,

tuż za waszymi plecami.


Wypierzcie mi suknię.

Nie możecie widzieć,

musicie uwierzyć

na niesłyszalne słowa,

że cała jest poplamiona

śladami waszych dłoni

brudnych od grzechu.

Najpiękniejsza

Zobacz, jaka jest piękna,

ma szarą suknię i różowe policzki.


Czy czujesz, jak pachnie?

Lilią, a może różą?

Roztacza wokół siebie

najsłodszą w Niebie

woń łaski.


Czy słyszysz Ją?

Śpiewa w rajskim języku miłości.


Zobacz, jaka jest piękna.

Jest piękna, bo kocha.

Zwiastowanie

Rola życia

Aktorko nigdy pierwszoplanowa,

grałaś sceny pełne napięcia

bez suflera,

bez kaskadera.


Aktorko amatorko,

obsadzona w roli

bez zdjęć próbnych,

bez przygotowania.


Zrzekłaś się wpływu na scenariusz,

posłuszna poleceniom Reżysera.

O każdej porze gotowa

przyjechać na plan filmowy.

Bez „Ale”,

z „Amen”

objawianym spod nieumalowanych rzęs.


Naucz nas, jak nie przebierać w rolach,

jak grać, zanim spadnie pierwszy Anioł,

jak trwać przed kamerą bez strachu,

że zaraz skończy się scena,

że się pomyli tekst,

zanim krzykną „Cięcie”!

Parasol

Znalazłaś łaskę — przemakalny parasol.

Pozwalał Cię zmoczyć

spojrzeniom, pytaniom, niewiedzy.

Spadały przeciw grawitacji,

a Ty i tak zadrżałaś z zimna.


Słońce pod Twoim parasolem

odbijało się od złotych monet,

rozmieniało groszowe zmartwienia

na lżejsze nominały.


„Nie bój się”.

„Nie lękaj się”.

„Nie poddawaj się”.


Słońce zapłonęło,

zniszczyło parasol,

deszcz zmieniło w dym.


Spadłaś z płonącej wieży,

z niepokalanymi kolanami.

Obdarowano Cię łaską —

niewidzialnym spadochronem.

Randka

Szykuję się właśnie na spotkanie

z ukochanym taty i mamy.

Opanowałam podstawy

zgadzania się na miłość

zatwierdzoną skinieniem brodatej głowy

i wygładzeniem stroskanego czoła.


Niedługo będę w zaawansowanym

milczeniu, kiedy trzeba,

mówieniu, kiedy wypada,

robieniu, jak nie podpowiada mi intuicja.


Ze mną na spotkanie

szykuje się Gabriel.

Imię ma męskie,

spojrzenie zwycięskie,

gołą głowę, twarz dziecka, głos starca.


Pierwszy obcy ktoś w moim pokoju.

Pan z Tobą — kręcę głową.

Przecież nikogo nie ma oprócz nas dwojga.

Szczęśliwa na zawołanie

Każe mi się radować,

więc wypełniam polecenie.

Może to mama lub tata

przyszli do mnie we śnie.


Widzi, że ze strachu

przebieram twarz w  kolory,

że garbię się — jak wtedy,

gdy pierwszy raz spotkałam Józefa.


Wybucham śmiechem.

Połaskotał mnie Gabriel,

pogubił pióra, kiedy się budziłam.


Czy nadal śnię?

Oto bezzębne usta mówią,

że mogę mieć dzieci z Ukochanym,

którego mama i tata

na spuszczone wstydem oczy

nigdy nie zobaczą.

Amen

Niemożliwe

zmieniło się

w jakże się to stanie.


Za młoda jestem

stało się godziną,

co nadeszła

w odpowiednim czasie.


Ręce za małe

nabrały tyle siły,

by dźwigać tylko jedno dziecko

według Twego słowa.


Czemu ja

zgadzam się

na już postanowione?


Czy mnie z nikim nie pomyliłeś?

Dziękuję za dwa prezenty

zmieszaniem

i niech mi się stanie.

Milionerka

Stało się


Odtąd zero pytań

Zero zwrotów łaski

Zero skarg na powolną obsługę cudów

Zero reklamacji do losu

Zero fałszowanych uśmiechów

Zero roszczeń o zaległe błogosławieństwa

Zero analiz ryzyka

Zero pomysłów na pomnożenie kapitału

Zero oszczędności

Miliony z zer prędkości roku świetlnego


Dwa zera

Oto


Jedna

Ja


I stałaś się bogata milionami zer

Odnaleziona

Szukał jej od dni

pomnożonych przez dwanaście lat

życia z dala od Niego.

Nie znalazł jej na polanie, ani na łące.


W końcu dotarł

pod drzwi Jej serca.

Odnalazł Tę,

dla której żyje.

Zobaczył w progu Maryję.


Prosił, by oddała Mu

chociaż cząstkę

skradzionego przy narodzinach

serca.


 „Tak, to Ty”

„Powróciłem do Pierwszej Miłości.”

„Odtąd chwała zstąpi z wysokości.

„Chodź za mną.”


„Tak, Panie”.

„Wypełnij mnie łaską, niebem, życiem”.

„Chcę Cię odkrywać codziennie na nowo”.

„Chcę być dla Ciebie nowym odkryciem”.

Nasienie

Dopiero wierząca,

w praktyce poznająca,

jak Boskie obietnice

rosną w ludzkim ciele.


Wszystko dlatego,

że Bóg rzucił słowa

pod wiatr.


Bał się, że się zaziębią

przez dwa tysiące lat

czekania na drzewo,

na którym mogą osiąść.

Dorastanie

Matko i córko

Anna czesała Jej włosy,

a grzebień wplątywał się w koronę.


Czy Anna mogła się o to złościć?

Córka bez próśb zmywała naczynia,

aby dobrymi uczynkami

drogę do Niego wybrukować.


Śpiewała co niedziela w kościelnym chórze,

aż pewnej nocy porwała Ją

dziewięciomiesięczna cisza.


Gdy odzyskała mowę, oznajmiła,

że Anna musi cieszyć się z aż Jednego Wnuka.


Czy Anna mogła się o to złościć?

Od tej pory przestała się martwić,

kto poda jej kubek z wodą w ostatnie dni,

skoro On gasił jej pragnienie

od pierwszego oddechu.

Tatuś córeczki

Joachim pchał wózek —

tak lekki, że koła prawie fruwały.


Lecz tylko wtedy, kiedy spała,

przestawała Mu ciążyć na sercu.

Co spacer z Nią się dziwił,

czemu tak trudno się Ją wychowuje.


Córka, dla której Niebo

już jest przychylone.

Od poczęcia niezależna.

Podwójnie kołysana.

Podwójnie noszona na rękach.


Zakazy i nakazy zbędne.

Wiedziała, dokąd pozwala się prowadzić.


Domagała się chodzenia własnymi drogami.

A przecież nawet nie zaczęła raczkować.

I bez unoszenia główki spoglądała

na świat Joachima,

zbyt dorosły,

by mógł zmieścić

skrzydlate dziecięce wózki.

Niezbuntowana

Przebywała w świecie

obcym Annie i Joachimowi,

zanim się zbuntowała.


Co dobre,

co złe,

wiedziała bez pytania.


Nie pytali, kiedy wróci.

Do kogo?

Do którego Domu?


Zmartwienia ich wymijały.

„Co z nią będzie?”

„Ważne, że nic złego”.

„Jak sobie poradzi, gdy nas zabraknie?”

„Przecież ma łaski pod dostatkiem”.


Czasami pytali ścian w Jej pokoju:

„Jak sobie poradzimy, gdy zamieszka

 z dala od naszej Ziemi?”

Powołanie

Wołana do zabawy.

Zeszła na nieodpowiednią drogę.


Bawiła się w wojnę.

Walczyła pomiędzy wrogimi stronami.

Nie mogła się zdecydować,

czy grać żołnierza rzymskiego,

czy żydowskiego pasterza.


Wołana przez Annę.

Ile może odliczać do dwunastu,

a potem szukać kuzynów

w tych samych kryjówkach?

Tyle potraw czeka, aż nauczy się je gotować,

igły i nitki kłócą się z napięcia,

szaty posnęły znużone czekaniem na pranie.


Wołana przez Joachima.

Kiedy ta dziewczyna

przyniesie mi obiad?

Spóźnia się już pół godziny,

pewnie znowu bawi się w opatrywanie rannych.


Zewsząd nawoływana.

„Przestań bujać w obłokach!”

„Po prostu na chwilę tam zostań”.

Dość nawoływań i bolesnych rozstań.

Zamknij otwarte na oścież wymaganie.

Powiedz nam Miriam, czym jest powołanie.

Służąca

Kiedy dorośnie, zostanie służącą.

Postanowiła wbrew radom

ciotek, babek i matki.


Będzie słuchała swojego Syna.

Będzie innym mówiła,

że jej Syn jest od niej mądrzejszy,

zanim nauczy się mówić: „Mamo”.


Owinie się w milczenie.

Nałoży na głowę posłuszeństwo.

Przyzwyczai usta

do potwierdzania wymagań.


Gdy zmęczy Ją wypełnianie poleceń

bez znajomości celu,

wybiegnie z dusznego pałacu

na dziedziniec.


Pozbiera krople deszczu,

żadnej nie upuści,

żadna jej nie skrzywdzi.


„Cała mokniesz”.

„Zaziębisz się”.

„Musisz dalej służyć”.

„Przecież biegam pod osłoną Mojego Pana”.

Prymuska

Poszłam do szkoły.

Jak wszystkie dzieci.

I mnie nie ominął obowiązek szkolny.


Najpierw byłam uczennicą Słowa Bożego.

Musiałam opanować podstawy

liczenia na Boga.


Uczyłam się też mówienia

językiem ludzi i aniołów

i tłumaczenia go na język miłości.


Najwięcej wiedzy wyniosłam

z lekcji zamykania oczu.

Przygotowywałam się do kroczenia

po śladach Boga,

za przewodnika mając

tylko ślepe posłuszeństwo.


Gdy opanowałam anatomię

Słowa zapowiadanego,

nadszedł czas, by wydać na świat

Słowo z ciała i krwi.

Narodzenie

Spis ludności

Każą nam pospieszyć

na spis ludzi ważnych i ważniejszych.


Oto musimy

ostatni raz płynąć z prądem.


Powinniśmy zlekceważyć wszelkie terminy,

zapomnieć o tym, co ciąży pod sercem

i udawać, że to jedyna okazja,

by zapisać się w historii Królestwa.

Nieproszona w gości

Przecież oni widzieli,

co się święci pod tą szatą.


Przecież oni patrzyli

prosto w półprzymknięte

zmęczeniem powieki.


Przecież oni słyszeli,

gdy szeptałam:

„Czy znajdzie się u was miejsce?”.


Przecież oni chcieli

nieświętego spokoju,

ciszy Bogiem niezakrzyczanej.


Przecież oni wiedzieli,

ile miejsca zajmuje wiara.

Huśtawka

Gdzie zniknęła dziewczynka

z warkoczami do ziemi?

Czemu ścięła włosy?

Może chowa je pod chustą,

bo wierzy, że już jest dorosła?


Co się stało z huśtawką dziewczynki?

Znudził jej się ruch wahadłowy?

A co to?

A dlaczego?

A co to?

A dlaczego?


Przeniknęła wszystkie tajemnice,

chociaż słyszała od chłopców,

biegających wokół huśtawki,

że filozof

i mędrzec,

i prorok

to zawody nie dla dziewczynek.


Dziewczynkę denerwowały

pytania o niemowlę.

Pragnęła ciszy,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 35.53